FELIETONY, SZKICE, RECENZJE, OPOWIADANIA

Tutaj tylko pisanie p.Marka Jastrzebia.Uwazam ,ze to pisze zasluguje na oddzielny kacik .

Re: FELIETONY, SZKICE, RECENZJE, OPOWIADANIA

Postprzez Marek Jastrząb » Wt paź 28, 2014 9:17 am

DEMAGOGIA

Zerwała się wichura i powiało nowym. Chciało mi się wycinać hołubce, tarzać z entuzjazmu i oczekiwałem zmian. Ale choć nastąpiły, to nie były to te, których się spodziewałem: na dzień dobry Historia pośliznęła się na faktach i jak ze starego materaca, powyskakiwały nowe pluskwy o kształcie białych plam.

Ze zdziwieniem dowiadywałem się, że zdarzenia, którymi futrowano mnie na okrągło, albo nie miały miejsca, albo - inny przebieg. Z gębą jak stodoła dowiadywałem się, że to, co umiem, już nie ma poprzedniej wartości, a ludzie, którzy mnie odpytywali z dat, miejsc i bitew, w żywe oczy wypierali się, że mnie kiedykolwiek ich uczyli; twierdzili, że starali się mi zaszczepić wczoraj to, co wyznają dzisiaj.

A po dzień dobry, zaczęło się. Do boju, zwartą tyralierą, uzbrojone po sam kołtun, wyruszyły rzesze harcowników siejąc postrach i zamęt. Na przedzie kroczyły grupy jazgotliwych bywalców jakiejkolwiek idei, za nimi zaś, kunktatorskim sprintem, lazły awangardowe hordy buntowniczych epigonów z REWELACYJNYMI objawieniami.

Nastąpił gorący okres niezmożonego politykowania, łopotania sztandarem, wywijania szabelką i kierowania „nagiej prawdy” do ideowej wulkanizacji. Życiorysy o niestosownym zabarwieniu zostawały unieważnione. Tworzono kongregacje myślących patriotycznie. Upowszechniła się nadęta maniera wyrażania olimpijskich myśli, miotania pojęciami skaczącymi o tyczce, lub pełzającymi pod nią. Zaczął obowiązywać belferski styl pouczania i dawania uzdrowicielskich recept. Powstawały nieznane przedtem konkurencje sportowe: pojedynek na mordy, rzuty komunałami nie do przebicia i odparcia. Wszystko, co dotychczas było ludzkie, teraz nie miało sensu, bo rodziło się w podejrzanie dobrej wierze i bez głębszego zastanowienia: luksus wypowiadania trafnych i dokończonych myśli, był zjawiskiem tępionym i niedopuszczalnym.

Nastąpił dla mnie gorzki etap wycofywania się z życia, z tych jego sfer, które coraz częściej stanowiły nierozwiązywalną zagadkę, nadeszły chwile daremnych walk z cieniami, grubo ciosanych zmagań z jaskiniowymi problemami, nadeszło powolne, uporczywe, monotonnie takie same, jak co dnia i jak co noc, szarpiące nerwy, borykanie się z tym, co dotąd nie podlegało dyskusji, co ciągle było dla mnie tak istotne i cenne, że nie mogłem się pogodzić z tym, iż zostawało podważane, ośmieszone i splugawione przez ludzi, których do wczoraj nie znał nikt.
Marek Jastrząb
 
Posty: 683
Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 2:44 pm

Re: FELIETONY, SZKICE, RECENZJE, OPOWIADANIA

Postprzez Marek Jastrząb » Cz paź 30, 2014 7:43 am

WYTWÓRCZOŚĆ

Nie mam nic przeciwko powstawaniu nowych wydawnictw. Niech rosną w siłę i brak szalbierstwa. Stare są też potrzebne, bo to tradycyjna metoda na książkowego głoda no i rozumie się – nobilitacja, powód do osobistej dumy, że oto ja, było nie było anonimowy jegomość, zadzierżysty żółtodziób udający kandydata na pisarza, zostałem dostrzeżony, ogłoszono mnie rynkowym zjawiskiem, krótko mówiąc - wybiłem się na nieprzeciętność. Nic więc zdrożnego, że chodzę w glorii, a sodowa woda tryska mi uszami; pomarzyć każdy może, każdy może wyśnić sobie taki nierealny scenariusz i dopóki rzeczywistość nie kopnie mnie w słabiznę, dokąd nie otrzeźwi mnie rozsądek, będę tkwić w lubym przekonaniu, że zdarzył się cud i wydrukowano mnie w markowej oficynie.
*
Ktoś, kto napisał książkę, znajduje się w głupiej sytuacji: chce się nią pochwalić, lecz że nie jest znany i jego nazwisko nikomu nic nie mówi, próbuje zachęcić ewentualnego czytelnika do lektury swoich tekstów. Rozsyła je do rozmaitych literackich luminarzy, recenzentów i redaktorów poważnych domów wydawniczych w nadziei, że choć jedna wpływowa osobistość z tego świata zainteresuje się tym, co nabazgrał. Lecz jego próby są daremne i zamiast odpowiedzi, pozytywnych, negatywnych, jakichkolwiek, otrzymuje ich dosadny brak. Niezrażony, ale zdeterminowany, ponawia swoje wysiłki i nadal pisze łudząc się, że za którymś razem trafi na oficynę publikującą utwory obcych autorów.

Załóżmy, że mu się poszczęściło i po długim oczekiwaniu, za kolejnym podejściem dostaje list, w którym zawarta jest informacja, że jego wyrób BĘDZIE WYDRUKOWANY. Oczywiście, pod pewnymi warunkami, a warunki te są w umowie. Czyta więc proponowaną umowę i dowiaduje się z niej na wstępie, że musi zapłacić coś w rodzaju bezzwrotnego wadium lub wpisowego za chęć publikowania niepewnego produktu. Przedsiębiorstwo wydawnicze skwapliwie i uprzedzająco grzecznie zaznacza, że to głównie ono ponosi wszelkie koszty, w związku z czym jako firma dochodowa musi koniecznie zabezpieczyć się przed ryzykiem finansowej plajty i dlatego słusznie pobiera od twórcy niniejszą dziesięcinę.

Wpisowe wynosi tyle a tyle, reklama inkryminowanego artykułu ostatniej potrzeby tyle a tyle, okazuje się zatem, że po odtrąceniu wszelkich pośrednich i niewidocznych podatków, autor książki powinien być zadowolony, iż wyszedł na tym interesie jak Zabłocki na mydle, czyli na zero. Więc, żeby nie wdepnąć na wojenną ścieżkę z fiskusem, wygłówkowałem, że wydam książkę własnym sumptem i sam ją rozprowadzę. Co ma ten dodatni plus, że obędę się bez zdzierstwa pośredników; razem z kumplem od grafiki, łamania stron i moją nieudolną korektą doprowadziłem do jej oszczędnościowego opublikowania. Zaprzyjaźniona drukarnia natrzaskała nieco egzemplarzy, dowiozła mi to nieco do chałupy. Teraz, w oczekiwaniu na wysyłkę, cały nakład leży w przedpokoju. Tyle, że tą razą nie będę głupi i ani jednej sztuki ani jednemu literackiemu tuzowi nie podeślę do darmowej oceny. Niech płaci też.

Cena książki Po-ranne noce z wysyłką 30 zł zł kontakt: [email protected]
Marek Jastrząb
 
Posty: 683
Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 2:44 pm

Re: FELIETONY, SZKICE, RECENZJE, OPOWIADANIA

Postprzez Marek Jastrząb » Pt paź 31, 2014 9:46 pm

Administrowanie absurdem

"Ojcze nasz" składa się z 56 słów,
Deklaracja Niepodległości - z 300, a
rozporządzenie rządu w sprawie cen
jarzyn - z 26.911 słów”

Mamy coraz więcej urzędów. Zawodowców otrzymujących nagrody za nietrafne lub sfuszerowane inwestycje. Dostających rekompensaty za drzemkę w szkodliwych warunkach. W myśl biurokratycznych przykazań: im więcej i głupiej, tym lepiej, bo gorzej.

A w urzędach tych pracują ludzie, specjaliści od nic nierobienia i podejmowania złych decyzji. W koszt eksploatacyjny urzędnika sprawującego nadważną funkcję wchodzą takie drobiazgi, jak sekretarka w przedbalzakowskim wieku plus kanapa z bidetem, zestaw pieczątek, gustowny kosz na podania, klęcznik dla petentów, fotel przynitowany do podłogi, ocieplane biurko z przepisami oraz komputer podłączony do pryncypała sprawującego „kontrol” nad resztą departamentu. W związku z tym jest rzeczą zrozumiałą, by kierujący referatem osobnik otrzymał pensję zgodną z wyposażeniem i brakiem kompetencji.

Do jego obowiązków należy brak odpowiedzialności za cokolwiek i publiczne wygłaszanie mantry: CO JA MOGĘ? A to tylko kropelka w morzu nonsensów; przykłady walają się po ulicach: chybione decyzje, owocne pomyłki, zaniedbania i poniechania.

Lecz nawalanek o podobnie śladowym rozmiarze, mamy setki. Setki kropel przekładających się na korupcyjne myki, nieprzejezdne autostrady, odłożone budowy obwodnic, nowoczesne pociągi na starożytnych szynach, na karygodny stan służby zdrowia, na kulturę i naukę dla wtórnych analfabetów. Wszystko to są kropelki, ale kiedy się je zliczy, okazuje się, że zewsząd otacza nas powódź.
Marek Jastrząb
 
Posty: 683
Dołączył(a): Cz kwi 10, 2008 2:44 pm

Re: FELIETONY, SZKICE, RECENZJE, OPOWIADANIA

Postprzez kresak » Śr lip 26, 2017 8:31 pm

Jednym z takich urzędów naszpikowanych między innymi nierobami, głupkami a do tego także pospolitymi bandytami, jest policja nazywana przez policjantów bez koneksji "firmą rodzinną". Brałem raz udział w prowokacji policyjnej przy której pracowało tak naprawdę czterech funkcjonariuszy ale przewinęło się ich z dziesięciu i dla tych sześciu, aby też mogli się "wykazać" i żeby było to w papierach, nie wiem, do awansu, premii, wymyślali jakieś dodatkowe bzdury aby tamci mogli zaistnieć. jeden w wyuczony sposób głośno (chyba to nagrywali) mówił mi przez około 40 sekund jak mam rozmawiać z przestępcą (nie skorzystałem z "rady", bo przestępca zorientowałby się). Specjalnie po to zjawił się na akcji i zaraz później wybył.
kresak
 
Posty: 19
Dołączył(a): Wt lip 11, 2017 5:20 pm

Poprzednia strona

Powrót do Poczytaj mi,mamo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość