Marek Chrapan uniewinniony za znieważanie Komorowskiego.

Czyli wszystko co nie miesci sie w innych dzialach

Marek Chrapan uniewinniony za znieważanie Komorowskiego.

Postprzez krzysiek4 » Wt gru 15, 2015 7:34 am

Marek Chrapan z Pasłęka został całkowicie uniewinniony przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku od oskarżenia z art.135 par.2 - znieważenie byłego Prezydenta RP. "Debata". Prokuratura elbląska oskarżyła 68-letniego Marka Chrapana także o obrazę narodu polskiego. Dowodem były wpisy, jakie mieszkaniec Pasłęka zamieścił na forum internetowym lokalnej gazety tuż po wyborach samorządowych w ubiegłym roku. Po tym wpisie naszła go w domu policja i zarekwirowała komputer. Prokuratura zażądała dla niego kary dwóch miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Sąd Okręgowy w Elblągu uniewinnił Marka Chrapana od zarzutu znieważenia narodu polskiego. Sąd jednoznacznie też stwierdził, że pisząc o „żydokomuszej mafijnej bandzie" Marek Chrapan nie obraził narodu polskiego. Uznał go jednak winnym obrazy prezydenta RP, choć odstąpił od wymierzenia kary, umarzając warunkowo postępowanie na rok. Ten wyrok zaskarżył prokurator. Sąd Apelacyjny w Gdańsku całkowicie uniewinnił.



Obrazek

Marek Chrapan tuż po wyroku sądu otoczony przez dziennikarzy



Poniżej komentarz Marka Chrapana.


"Praworządność" i jej rodowód w III RP

Uprawomocnił mi się wyrok w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku po apelacji Prokuratury w związku z oskarżeniem z art. 133 kk - znieważenie Narodu Polskiego określeniami typu "od 1989 roku Polską "rządzą" bandy żydokomusze", "bandycka mafia POlszewii żydokomuszej" oraz z art.135 par.2 - znieważenie byłego Prezydenta RP określeniem "Jego Najwyższa i Totalnie agenturalna Jołopowatość udająca "prezydenta".
Apelacja Prokuratury dotyczyła tylko drugiego art. 135 par. 2 - z którego Sąd Okręgowy w Elblągu uznał mnie winnym, ale na rok odstąpił od karania. Z poprzedniego paragrafu uniewinnił. Wyrok ten określiłem dla mediów jako "Salomonowy" - czyli by "wilk był syty a owca cała", czyli nie wiele mający ze sprawiedliwością w myśl nawet obowiązujących przepisów. Faktem jest, że określenia zastosowane można uznać za znieważające jeżeli nie bierze się pod uwagę kontekstu (chodziło o zlekceważenie przez Prezydenta ewidentnych fałszerstw wyborczych w wyborach samorządowych 2014) i intencji. Wyrok prawomocny więc nie musiałbym się obawiać przyznania się do chęci znieważenia Prezydenta. Ja jednak nie pisałem, żeby go znieważyć, ale ukazać prawdziwy obraz człowieka na najwyższym stanowisku w kraju. Sąd jednak nie bardzo chciał wysłuchać moich racji. I tu właśnie widzę właściwy wymiar naszej "praworządności" - podległy w danym momencie koniunkturze politycznej.

O "praworządności" w tzw. III RP prawie wszyscy interesujący się tematem zdanie mają wyrobione i codziennie potwierdzane w różnych aspektach "prawa". Od paru miesięcy obserwujemy kociokwik prawny wokół Trybunału Konstytucyjnego - komuszego tworu stojącego na straży porozumienia ze zbrodniczego układu Magdalenkowego uniemożliwiającego mimo upływu 26 lat przeprowadzenia w Polsce dekomunizacji i deubekizacji.

Zanim przyjrzymy się rodowodom zasiadających w TK sędziów trzeba cofnąć się do okresu kiedy zaprowadzana była "praworządność" nowej epoki - systemu komuszego. Wiemy chociażby z książek "Specnaz", Akwarium", "Lodołamacz" byłego agenta GRU publikującego pod pseudonimem Wiktor Suworow, że ZSRR od początku swego istnienia przygotowywany był do agresji mimo głoszonych haseł pokojowego współistnienia dwóch różnych systemów. Temu celowi służyły różnego rodzaju organizacje powoływane przez zwolenników komuszego systemu we wszystkich państwach, finansowane przez "służby" ZSRR. O "właściwy" kierunek polityczny organizacji w poszczególnych państwach dbał tzw Komintern (Komunisticzeskij Internacyonał), na czele którego stał Komitet Wykonawczy z sekcjami poszczególnych organizacji komunistycznych państw zrzeszonych w Kominternie (19-37) w tym i Komunistyczna Partia Robotnicza Polski. Działalność Kominternu była skierowana na przygotowywanie ogólnoświatowej rewolucji komunistycznej, a więc podsycanie nastrojów antypaństwowych w poszczególnych krajach, prowadzenie działań destrukcyjnych, dywersyjnych, wywiadowczych. W roku 1943 Stalin rozwiązał Komintern by partie komunistyczne należące do Kominternu nie były odbierane w państwach koalicji antyhitlerowskiej jako sowiecką agenturę, tym sposobem próbując pokazać inne oblicze ZSRR, jednak po cichu powołując w to miejsce "Kominform" z tymi samymi zadaniami - przygotowywania kadr do rewolucji i objęcia władzy w poszczególnych krajach. Sekcja Polska w latach 1939 - 1943 pod kierownictwem Zofii Dzierżyńskiej (żony Feliksa Dzierżyńskiego) w pośpiechu przygotowywała kadry dla Polski wyludnionej z Polaków po czystkach stalinowskich lat 1937- 8, a i wcześniej rodowitych Polaków była nie wielka garstka. Rekrutacja prowadzona była "na siłę", w zdecydowanej większości z pośród ludności pochodzenia żydowskiego typu Chazarskiego nie "gardząc" i innymi narodami zamieszkującymi Ukrainę, Białoruś, kraje bałtyckie i sam ZSRR. Dość dokładnie opisuje to pracownica Kominternu od 1928 roku - Ester Rozental-Sznejderman - żydowskiego pochodzenia absolwentka filologii polskiej, zwerbowana przez ziomków uciekła z Polski do ZSRR - "Zeszyty historyczne nr 49" z 1979 roku. W artykule opisuje formy werbowania, naciski na zmianę nazwisk z obco brzmiących na polskie, kierowanie do poszczególnych szkół Kominternu gdzie w błyskawicznym tempie przygotowywano ludzi do pełnienia najważniejszych funkcji w Polsce. Główny nacisk kładąc na aparat represji, sądowniczy, wojskowy. Według niej w latach 1944-50 Stalin skierował do Polski ok. 250 tyś. przeszkolonych w szkołach Kominternu (Kujbyszewska, Kusznarenkowska, Moskiewska) komunistów w zdecydowanej większości pochodzenia żydowskiego chociaż znajdowali się i innych narodowości - ukraińskiej jak Nikoła Diomko vel Mieczysław Moczar, itp.
Ludzie ci obejmowali w "wyzwalanej" Polsce newralgiczne stanowiska w tworzonym aparacie represji - UB, prokuraturze, sądownictwie. To oni tworzyli główny trzon kadr "wymiaru sprawiedliwości" na wyzwalanych ziemiach Polskich mimo, że oficjalnie w tej instytucji ok. 50% stanowili przedwojenni prawnicy polscy. Prezesem Sądu Najwyższego został rzeczywiście przedwojenny lewicowy adwokat - Wacław Barcikowski - jednak nie mający większego wpływu ani na sądownictwo cywilne, a tym bardziej na wojskowe całkowicie wyłączone z jurysdykcji Sądu Najwyższego, a stanowiące praktycznie o "wymiarze sprawiedliwości" jako że wyzwalane tereny podlegały "prawu wojennemu", a następnie wydanemu dekretowi "O ochronie państwa". W tym czasie najważniejszą rolę w "wymiarze sprawiedliwości" odgrywał Leon Chajm - żydowskiego pochodzenia oficer polityczny "Berlingowców" pełniący funkcję wiceministra, a faktycznie podlegający bezpośrednio Andriejowi Wyszińskiemu, ówcześnie v-ce komisarzowi ZSRR nadzorującemu wprowadzanie "socjalizmu" w krajach wyzwalanych. A. Wyszyński będąc prokuratorem generalnym ZSRR zapisał się jako "czerwony kat" wprowadzając doktrynę śledczą "fizycznego oddziaływania" (bestialskich tortur) i tworząc kierunek "praworządności" - "prawo musi podlegać praktyce politycznej" - obowiązującej w Polsce nieprzerwanie od roku 1944 do dnia dzisiejszego. W praktyce podczas tworzenia w Polsce "najlepszego ustroju" okazało się, że te wrzucone 250 tyś. żydokomunistycznych aktywistów nowej "praworządności" nie wystarcza, zaczęto więc na poczekaniu tworzyć "szkoły prawnicze" (od parumiesięcznych do rocznych kursów) dla delegowanych przez struktury nowej "władzy" aktywistów z tzw. "instynktem klasowym", gdzie głównymi przedmiotami były polityczne. Tak powstała "Centralna Szkoła Prawnicza" której absolwentką jest m.in. powszechnie znana zbrodniarka Helena Wolińska, takie szkoły powstawały w wielu większych miastach. Na podobnych zasadach powołano też "Oficerską Szkołę Prawniczą" której najbardziej znanym absolwentem jest kolejny zbrodniarz Stefan Michnik-Szechter. Obok przysłanych przez Stalina zbrodniarzy, to absolwenci tych kursów, czasami ledwie umiejący czytać i pisać, do dzisiaj w zdecydowanej większości anonimowi, tworzyli zbrodniczy aparat represji mordujący Polskich Patriotów, terroryzujący naród wycieńczony wojną.

Nie mamy dostępu do wszystkich akt tamtego okresu, a więc i do wszystkich ludzi działających w aparacie terroru, nie wiemy ilu potomków zbrodniarzy jest w dzisiejszym "Domiarze Niesprawiedliwości" przewrotnie zwanym "wymiarem sprawiedliwości" wyznających ówcześnie wprowadzony kierunek "praworządności" jako, że nie tylko "jabłko pada nie daleko od jabłoni" ale według prof. A. Zolla odpowiadającego na pytanie o "dynastiach" w wymiarze sprawiedliwości, stwierdził - "prawo mają w genach". Tak, mają w genach, tak jak prof. A. Zoll którego dziadek Fryderyk (młodszy) Zoll również prof. na UJ nie zostaje wysłany do obozu koncentracyjnego jak pozostałych 60 kilku kolegów, ale odnajduje się w Akademii Prawa Niemieckiego biorąc udział wraz z Hansem Frankiem w konferencjach. (J. Bratko - "Gestapowcy"; T. M. Płużański - "Bestie"). Pozostaje jeszcze pytanie - które "prawo" odziedziczył w genach prof. A. Zoll z zaciekłością broniący żydokomuszego TK - to z hitlerowskiej akademii czy też stalinowskie?

Pytanie jest skierowane nie tylko do prof. Andrzeja Zolla ale do całości "Domiaru Niesprawiedliwości" przewrotnie zwanego "wymiarem sprawiedliwości". Do niedawna przecież jeszcze na Wydziałach Prawa obowiązywały podręczniki autorstwa takich zbrodniczych "autorytetów" prawnych jak Igor Andriejew, Leo Kochberg, Jerzy Bafia, H. Świątkowski, J. Sawicki czy A. Schaff. (Jeżeli znajdą się wśród czytających studenci prawa - prośba o odniesienie się do wymienionych autorów, czy nadal obowiązują). Wykształceni prawnicy już na uczelniach, ale z takim wzorami "prawnymi" nie mogą odbiegać od pierwowzorów tym bardziej, że dodatkowo jeszcze to "prawo" przekazywane jest w "genach".

Dokładnie to widzimy dzisiaj przy manipulacji sędziów Trybunału Konstytucyjnego wobec wybieralności i uprawnień tej instancji. Jest to odzwierciedlenie tworzenia i stosowania" prawa" ustalanego w połowie lat 40-tych ubiegłego wieku, bo w tym duchu zostali wychowani prawnicy obsadzający wszystkie stanowiska w resorcie poczynając od TK, a kończąc na Rejonowych Sądach Powszechnych, prokuraturą i innymi organami ścigania.

Jedyną radą na dzisiejszą "praworządność" jest zastosowanie "opcji zerowej" - likwidacja tworu komuszego jakim jest Trybunał Konstytucyjny powołany w 1982 roku (w stanie wojennym), - całkowita wymiana kadr w całym Wymiarze Sprawiedliwości, Prokuraturze na kształconych nie według "autorytetów" stalinowskich czy innych obcych wzorach ale na Polskim Prawie II RP.

Czy PiS będzie w stanie przeprowadzić taką operację?

Bez współdziałania ze społeczeństwem nie przeprowadzi, opór "czerwonych dynastii" jest zbyt mocny, zbyt mocno ukorzeniony, powiązany. DLATEGO OD POCZĄTKU, T.J. OD USUNIĘCIA CZERWONEJ CZAPY - TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO - MUSIMY WSPIERAĆ OBECNY RZĄD!
(Niezależnie od tego czy go popieramy, ale wyłom trzeba zrobić, później będzie łatwiej)

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Rodow ... orowskiego


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Powrót do Bigos po polsku

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości