Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Czyli wszystko co nie miesci sie w innych dzialach

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » So gru 26, 2015 7:25 pm

Obrazek













Obrazek









Obrazek










Obrazek











Obrazek











Cytat:
“Saudi authorities close down shop selling traditional camel urine drinks… after discovering the owner had been filling the bottles with his own bodily waste



źródło:
http://www.dailymail.co.u...dily-waste.html



Władze Arabii Saudyjskiej zamknęły sklep ze zdrowym "soczkiem z wielbłąda"( mocz+mleko wielbłąda) gdyż okazało się, że właściciel był oszustem i sam sikał do butelek !!!



Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx













Obrazek












Obrazek












Obrazek












Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Pn gru 28, 2015 5:35 pm

Obrazek










Obrazek










Obrazek











Obrazek












Obrazek










Obrazek











xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


Kabaret Moralnego Niepokoju i skecz „Uchodźcy”

https://youtu.be/4yeWbhAiQqU

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Ada Fijał próbuje w TVN opowiedzieć dowcip o karpiu po żydowsku. W studiu konsternacja…

https://youtu.be/EEyaRG2gmuM
Prokop jeszcze nie usłyszał , a już zdążył przeprosić

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Michał Polakiewicz (Ruch Narodowy) vs prof. Andrzej Zoll 06.12.2015

https://youtu.be/RZ8nS0fijK8


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Wyznawcy Allaha nie darzą psów wielką miłością. Z wzajemnością – patrz filmik poniżej

https://youtu.be/EKQDyZmFR4E


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx










Mikołaj ma już wolne

Obrazek



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 14, 2016 4:48 pm

Niemiecki rząd ogłosił wprowadzenie nakazu pracy oraz wstrzymanie pomocy socjalnej dla imigrantów.
Obrazek










Obrazek









Obrazek










Obrazek











Obrazek











Przychodzi biedniejszy żyd do bogatej synagogi. Od progu wita go głos pilnującego wejścia :
- Pan nie możesz wejść do synagogi.
- Dlaczego?
- Bo pan nie dałeś na budowe naszej świątyni
- Ale ja mam interes do Goldberga.
- Już ja was znam, Ty nie masz interes do Goldberga ty byś pomodlić się tu chciał .




Do teatru żydowskiego dzwoni zainteresowany:
- Czy są bilety na wieczorne przedstawienie ?
- Tak, proszę szanownego pana.
- A w jakiej cenie ? - drąży temat przyszły widz.
- Szanowny pan raczy zajrzeć osobiście, na pewno się dogadamy!






Stary Żyd, fabrykant win, leży na łożu śmierci. Dookoła rodzina. On szepcze:
- Teraz przekażę wam tajemnicę produkcji wina.
- Należy wziąć zleżałych śliwek, albo gruszek ulęgałek, albo obitych jabłek, albo...
Jego syn nagle przerywa:
- Tate, ja słyszałem, że wino robi się z winogron!!!
- Też można.



Nauczyciel wezwał Szwarcmanową do szkoły i mówi do niej:
- Pani Szwarcmanowa ten pani Mosze, to strasznie brudny jest...
- Jaki on brudny? Sama go myłam.
Nauczyciel wziął chusteczke, skropił woda kolońską i przetarł nią szyję Moszka.
Chusteczka zrobiła sie szara od brudu.
- No i co, pani Szwarcmanowa?
- Phy, chimicznie to każdy potrafi!...







Obrazek










Obrazek










Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Wt sty 19, 2016 6:54 pm

Obrazek










Obrazek











Obrazek















Przychodzi facet do sex shopu z zamiarem kupienia gumowej lalki.
- Chciałby pan mężczyznę czy kobietę?
- Kobietę poproszę.
- Czarną czy białą?
- Białą.
- Chrześcijankę czy muzułmankę?
To pytanie zbiło faceta z tropu:
- A co to ma do rzeczy? Przecież to tylko gumowa lalka!
- Muzułmanki czasem wybuchają...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?!
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem







Małżeństwo z czterdziestoletnim stażem leży sobie w łóżku tyłem do siebie i nagle odzywa się żona:
- Janek, a pamiętasz, jak za młodu to mnie przed snem za rękę trzymałeś?
Wkurzony Janek się odwraca i chwyta żonę za rękę. Potrzymał chwilkę i się odwrócił, na co żona znowu:
- A pamiętasz, jak mnie przed snem w policzek całowałeś?
Janek już porządnie zdenerwowany odwraca się, cmoka żonę w policzek i z powrotem na drugi boczek.
- Jaśku, a pamiętasz, jak mnie na dobranoc zawsze w uszko kąsałeś?
Jan wkurzony na maksa wstaje z łóżka...
- Jaśku, a ty gdzie się wybierasz?!
Jasiek warczy:
- Po zęby!


--------------------------------------------------------------------------------------------------------


Znany psychiatra został zaproszony na konferencję organizowaną przez Narodową Ligę Kobiet.
Po prelekcji jedna z organizatorek podeszła i zapytała:
- Proszę mi powiedzieć doktorze w jaki sposób rozpoznaje pan chorobę psychiczną u osoby zachowującej się normalnie ?
- Nic prostszego. Zadaje się łatwe pytanie na które każdy powinien odpowiedzieć. Jeśli nie, należy taką osobę natychmiast odizolować.
- Jakie to pytanie ?
- Kapitan Cook odbył trzy wyprawy wokół ziemi i umarł w trakcie jednej z nich. Która to była ?
Kobieta zamarła i zaczęła się śmiać zażenowana:
- Wie pan co doktorze ? Nie mógłby pan zadać mi innego pytania ? Muszę się przyznać, iż nigdy nie byłam zbyt dobra z historii.

-------------------------------------------------------------------------







Tomasz Lis - szczera wypowiedź

https://youtu.be/sE-sCEvJ4eQ




Obrazek








-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Pt sty 29, 2016 11:03 am

Obrazek












Obrazek










Obrazek










Obrazek










Obrazek











Obrazek










Obrazek












Obrazek















Obrazek





-

-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » So mar 19, 2016 5:45 pm

Obrazek





Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx





Ciężka praca fotografa

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...
"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry''''emu nic nie wychodziło..."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal...
No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA




Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx








Obrazek
Zosia Gasiuk- Pihowicz

https://youtu.be/t6e7Pg913us



Obrazek






----------------------------------------------------------------------











Obrazek











Obrazek













Obrazek









Można patrzeć bez końca na: - Ogień, wodę i parkującą kobietę...

https://youtu.be/Rg8wnwsKyrc



-
-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Pn mar 28, 2016 7:24 pm

Obrazek









Trzy blondynki zginęły w wypadku samochodowym. Po śmierci stają przed bramą niebios. Święty Piotr wita je słowami:
- Możecie dostać się do nieba, jeśli odpowiecie na jedno proste pytanie religijne. Pytanie brzmi: co to jest Wielkanoc?
Pierwsza blondynka odpowiada:
- Wielkanoc to takie święto, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich...
- Źle! Odpowiada Święty Piotr. Nie przestąpisz bram królestwa niebieskiego, bezbożna ignorantko!
Odpowiada druga blondynka:
- Ja wiem! To takie święto, kiedy stroi się choinkę, śpiewa kolędy i rozdaje prezenty!
Święty Piotr załamany wali głową we wrota do niebios, a następnie patrzy z nadzieją na trzecią blondynkę.
Ostatnia blodnie uśmiecha się spokojnie i nawija:
- Wielkanoc to święto zmartychwstania Jezusa Chrystusa, który został ukrzyżowany przez Rzymian. Po tym, jak oddał życie za wszystkich ludzi, został pochowany w pobliskiej grocie, do której wejście zostało zamknięte głazem. Trzeciego dnia Jezus zmartwychwstał...
- Świetnie! Wykrzykuje Święty Piotr, wystarczy, widzę, że znasz Pismo Święte!
Blondynka nawija śmiało dalej:
- ... zmartwychwstał i tak historia powtarza się co roku, Jezus w czasie Wielkanocy odsuwa głaz i wychodzi z groty, patrzy na swój cień i jeśli go zobaczy, to zima będzie sześć tygodni dłuższa...

(Przyp. red. Kto widział "Dzień Świstaka", to rozumie, o co chodzi).


Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx







Obrazek








Obrazek






Obrazek







-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N kwi 03, 2016 3:58 pm

Obrazek









Obrazek



Obrazek








Obrazek









Obrazek









Obrazek









Obrazek









Obrazek










Obrazek









Obrazek









Obrazek











xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Do pracy przy hodowli zwierząt…

Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
– Może zainteresuje pana fakt – odpowiada interesant – że rozumiem mowę zwierząt.
– Taa? – pyta zdziwiony dyrektor – to chodzmy do krowek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodza do krowek a tu krasula „Muuuu!”
– Co ona powiedziała?
– Że daje 10 litrów mleka a wy wpisujecie tylko 4.
– O kurde! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu „Chron, chron!”
– A ta co powiedziała?
– Ze daje 5 prosiąt a wy wpisujecie 3.
– O ja pier… Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają kozę a ta „Meeeee!”
– Pan jej nie słucha – szybko mówi dyrektor – to było dawno i byłem wtedy pijany…


Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx






Obrazek













Obrazek





-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N kwi 10, 2016 5:22 pm

Obrazek






-----------------------------------------------------------------------------------------

Ding-dong!
– Dzień dobry pani.
– A to ty Piotrusiu. Co się stało?
– Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorku i nie może sobie poradzić.
– Stary, rusz dupę i idź pomóc sąsiadowi.
– Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął jakiś specjalny klucz, bo tata nie ma.
– A jaki?
– Szklana pięćdziesiątka…








Obrazek








Obrazek









Obrazek








Obrazek




---------------------------------------------------------
Spalił się 2piętrowy dom w Londynie.

Spłonęli na 2gim piętrze pakistańczycy, spłonęli na parterze jamajczycy a z 1szego piętra białasy nie. Więc organizacje antyrasistowskie szum podnoszą, żądają wyjaśnień. Wychodzi bidny Brandmeister(szef strażaków) i się tłumaczy: Bardzo państwa przepraszam, ale wszystkie białe były wtedy W PRACY



----------------------------------------------------------------------------------



Obrazek








Obrazek









Obrazek










Obrazek









Obrazek









Obrazek










Obrazek

















Obrazek





-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N kwi 24, 2016 8:34 am

Obrazek







Hollywood w pigułce.

https://youtu.be/v09h2gqhnKM









Obrazek









Obrazek








Obrazek








Obrazek








Obrazek
Najnowsze osiągnięcie współczesnej medycyny: mężczyzna po przeszczepie macicy, niestety ma powikłania umysłowe.








Obrazek









---------------------------x-------------------------------------------



Bojowo czy rekreacyjnie?


Na te pikiety to z bronią czy bez? I ile amunicji zabrać, bo my tu całkiem nie wiemy, jak się szykować. Normalnie, na akcję standardową, w warunkach przygranicznych, zabieramy ze sobą amo i żarcie na trzy dni. Jakby miało dłużej być, to należy wcześniej odpowienie dyspozycje wydać.

Poza tem, bez rozpoznania na żadne akcje nie wysyłamy ludzi, taki przepis jest ale i dobra best practice walk miejskich. Dwie drużyny i przynajmniej sześciu wyszkolonych snajperów należałoby posłać dzień naprzód, by obmacali teren i by chłopaki zdążyły sobie gniazda ostrzału przygotować i ścieżki odwrotu. W warunkach miejskich, na takiej pikiecie jak pan organizujesz, ze wsparcia artyleryjskiego nie można skorzystać, więc dobrze wstrzelani snajperzy stanowią jedyne zaplecze ogniowe.

Pałac Prezia ma zwykle dość skromną ochronę w postaci wymoczków ze stolicznej gwardii prezydenckiej i kilku cywilnych ochroniarzy, więc nie powinno być większych problemów. Tym niemniej, należy wykorzystać element zaskoczenia i działać szybko. W fazie wstępnej akcji rozpoczynamy ostrzał i wchodzimy do Pałacu. Mostkujemy media i sygnalizację alarmową, zabezpieczamy wyjścia i pozycjonujemy ciężkie karabiny maszynowe i granatniki, naganiamy Prezia i kogo popodnie do sali plenarnej we wschodnim skrzydle Pałacu. Potem pan przystępujesz do akcji i przekładasz pan te swoje ekonomiczne wywody Preziowi i jego świcie, kto tam się akurat natrafi. Damy panu godzinę na to całe naukowe pieprzenie, niech pan przygotuje sprawny beamer i kolorowe powerpointy. Potem robimy wycofkę, najpierw pan się zwijasz, potem moi ludzie rozpraszają sie po Krakowskim, na końcu snajperzy odpalają race dymne i przedostają się z dachów do piwnic i kanałów, a potem walą w kierunku umówionych parkingów. Ważne, by opuścić miasto, zanim oni zrobią obstawę i rozpoczną łapanki.

Nie powinniśmy położyć więcej, niż 20-30 trupa, raczej mniej. Głównie z ochrony i ewentualnie przypadkowe ofiary przy szturmie. Co to jest, w porównaniu z ważkością pańskiej petycji. Tu chodzi wszak o Naród i całe pokolenia. Poza tem, ludzie teraz w okresie świątecznym wyspowiadani są, ich duszom nic nie grozi. Po prostu trochę wcześniej do czyśćca odlecą. Pałac też się zachowa prawie nieuszkodzony, to przecież zabytek, choć mocno już skontaminowany żydowskimi i komunistycznymi prezydentami. No, panie nikander, przygotuj pan się dobrze, od teraz uż cisza przed akcją, następny feeback będzie z gazet i mediów już po pańskiej pikecie.

Pan podporucznik 26.03.2016 14:43:01

http://nikander.neon24.pl/post/130604,a ... sno-krzycz


------------------------------------------x-----------------------------------------------








Obrazek









Obrazek















Obrazek





-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Wt maja 03, 2016 7:50 am

Obrazek











Obrazek










Obrazek


Z pamiętnika uchodźcy

Wreszcie w Berlinie. Rano poszedłem po zasiłek od naszej szefowej Merkel. W kolejce spotkałem się z innymi żołnierzami z mojej jednostki ISIS. Mówią, że UE będzie teraz od nas wymagała, aby podczas organizacji wszelkich zamachów terrorystycznych podawać do wiadomości, że zamachy te były finansowane ze środków UE, bo w końcu to ona nas tu sprowadziła i to ona nam płaci. Materiały wybuchowe też kupujemy za pieniądze od Merkel, więc trudno się z nią nie zgodzić. No trudno, pracodawca płaci, pracodawca wymaga. Poza tym Ahmed i Ahmed znaleźli już sobie dodatkową pracę. Jeden handluje narkotykami a drugi z ekipą okrada niemieckie mieszkania. Z tymi mieszkaniami to jest problem. Gdzie się nie włamie, to albo kolega z jednostki, albo inny działacz z ISIS. Mama Merkel wysiedliła większość Niemców i teraz ciężko znaleźć mieszkanie białego Niemca do obrobienia. Ciężki kawałek kebaba… Dla odmiany Ahmed ma kłopoty z mieszkaniem. Miał dostać na własność dom z basenem a dostał mieszkanie. Mama Merkel tłumaczy, że dostanie dom, ale musi najpierw wprowadzić przepisy o dokwaterowywaniu Europejczykom naszych braci z ISIS. Wtedy właściciele sami się wyprowadzą i dom będzie jego. Ach, nie ma lekko. Po południu wybraliśmy się na zakupy do Lidla. Jak zwykle weszliśmy w trzydziestu chłopa, zrobiliśmy zakupy i wyszliśmy. Najdalej za dwa miesiące, jak sklep wyremontują, wpadniemy znowu. Może nawet kasjerki i ochroniarz już wyjdą ze szpitala? Wyobraźcie sobie, że oni chcieli, żebyśmy płacili za zakupy! My! Goście mamy Merkel! Drugi raz nie zapytają. Dla pewności Ahmed obciął jednej z kasjerek język. Ale było śmiechu! Teraz język niemiecki ma już w kieszeni. Nawet mi się szkoda zrobiło, bo fajna blondynka była. Prawie jak moja Meeećka. Miałem wrócić po zamknięciu sklepu i ją ubogacić ze dwa razy, a tak zabrali ją do szpitala. No trudno. Wieczorem z chłopakami idziemy jak zwykle na polowanie na Niemki. Policjantka liczy się za dwie sztuki. Brzydkie są okrutnie, ale po zmroku, jak zamknę oczy, to sobie wyobrażam, że to moja Meeećka i jakoś mi idzie. Jutro z Turcji ma przylecieć samolotem mój kumpel Ahmed i jego brat Ahmed z małym Ahmedem. A wcześniej tak się nie dało? Ja to musiałem taksówką się tłuc przez pół Europy! Teraz jednak ma być jeszcze lepiej. Mama Merkel mówi, że będzie wysyłać czartery do dowolnie wskazanego kraju a Afryce, bo do Turcji się dowlec to też się trzeba namęczyć. Dobrze chociaż, że ten ich immam w białym kombinezonie nogi nam myje. To spora ulga po takiej tułaczce. Ahmed mówi, że jak przyjdzie czas, to żeby mu głowy nie obcinać, tylko dalej pozwolić mu nam nogi myć. No zobaczymy. Dzięki mamie Merkel idzie lepsze. Europa jest już nasza. Allah Akbar!



http://www.sadistic.pl/portal/12900

---------------------x-----------------------



Obrazek






Obrazek









Obrazek










Obrazek










Obrazek














Obrazek



-----------------------------x--------------------------------------
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Pt maja 06, 2016 2:21 pm

Obrazek










Trening przed wyprawą do europy po socjale

Obrazek


https://youtu.be/bAodqkWDujM


-------------x--------------------------












Obrazek





-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N cze 05, 2016 12:52 pm

Obrazek







ART.!

Obrazek








Obrazek









Obrazek








Obrazek











Nasi wschodni sąsiedzi inscenizują walkę piechoty z niemieckimi pojazdami pancernymi. Na uwagę zasługuję realizm przedstawianej sceny, oraz entuzjazm operatora kamery.

https://youtu.be/zy1WlARY9Lg

--------------------------------------------------x----------------------------------------------










Obrazek










Obrazek







Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Horoskop dla pudelka

Małgorzata Todd
Występują: Moher i Leming.

Leming – Nie wiesz przypadkiem gdzie można zrobić horoskop dla pudelka?
Moher – O! Od kiedy masz psa?
Leming – Największe gwiazdy mają psy. Zaczęło się od tego portalu. Wiesz o czym mówię?
Moher – Nie całkiem.
Leming – Jesteś jak zwykle niedoinformowana...
Moher – No, to masz czy nie masz tego psa?
Leming – Mam i chcę mu zrobić horoskop.
Moher – W takim razie trzeba by zapytać Kopacz. Jej rząd wydał na horoskopy dla psów 460 tysięcy złotych.
Leming – Sama więc widzisz jakie to ważne.
Moher – Co prawda też mam psa, ale po fryzjerach i psychoanalitykach go nie ciągam.
Leming – Bo nie rozumiesz nowoczesności. Trzeba wiedzieć co jest trendy, a co passé. Mam nadzieję, że nie obchodziłaś w tym roku dnia matki?
Moher – A to dlaczego?
Leming – Nic nie wiesz? Francuzi go skasowali, bo niektóre dzieci nie mają matek i mogłoby im być przykro.
Moher – Ale miewają niekiedy nawet po dwóch tatusiów.
Leming – Właśnie, sama więc rozumiesz, że mogłoby im być przykro takiego dnia.
Moher – Nie rozumiem. To posiadanie dwóch tatusiów zamiast mamusi nie jest jeszcze dla tych dzieci przedmiotem dumy?

KURTYNA



----------------------------------------x--------------------------------------------------








Obrazek






mądra­la i ik­siński dys­ku­tują o potopie.
- noe wy­puścił z ar­ki gołębicę i po sied­miu dniach wróciła ona do ar­ki trzy­mając w dziobie gałązkę oliwną . . .
- to mu­siał być gołąb. gołębi­ca nie wyt­rzy­małaby ty­le bez ot­wiera­nia dzioba !














Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N cze 19, 2016 5:11 pm

Obrazek


Obrazek









Obrazek










Obrazek







Obrazek











Obrazek















Babcia Bogusia, co lubi grać w gry

https://youtu.be/4Nu9EXg8YDw

"Grająca babcia" i tytuł filmu to daleko idące uproszczenie, bo dzisiejsza bohaterka to znacznie więcej niż "babcia" czy "gracz". Za dużo jej na mały, kilkuminutowy format HUMANS! Wprawdzie godzinami potrafi przesiedzieć przy konsoli, ale znajduje też czas na (jakże odmienne, wymagające zupełnie innego rodzaju skupienia i aktywności) wyszywanie obrazów czy pisanie wierszy!

-----------------------------------------x--------------------------------------








Obrazek








Obrazek









Obrazek










Obrazek
















Obrazek







-



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N cze 26, 2016 5:01 pm

Obrazek









Obrazek










Obrazek









Obrazek










Obrazek











Obrazek











Obrazek












Obrazek










Obrazek















Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Wt lip 26, 2016 3:20 pm

Obrazek







Obrazek










Obrazek








Obrazek









Obrazek










Obrazek









Obrazek











Obrazek











Obrazek









Obrazek










Obrazek










Obrazek


















Obrazek



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Cz lip 28, 2016 7:25 pm


Czerwiec 2024 V RP!



Obrazek


Czerwiec 2024!…W zatęchłych kanałach ciepłowniczych, gdzieś pod ulicami Warszawy, rozległo się miarowe, metaliczne stukanie. Wszyscy z oddziału, w skupieniu odliczali… siedem, osiem, dziewięć. Potem trzy sekundy ciszy i jeszcze dwa miarowe kling, kling. To było umówione hasło. Odetchnęli z ulgą.
To ktoś ze zrzutów, z samej Brukseli. Kierwiński, jako, że dowódca, do tego najsilniejszy, ze stęknięciem ciężarowca, szarpnął żeliwną pokrywę. Do kanału wpadło powietrze przesycone spalonym prochem.
Znów bojówki PIS, z Kibolami i Narodowcami, dokonywały czystek KODeinowców, bezpośrednio na ulicy. Już chciał się rzucić do walki, ale zacisnął tylko z wściekłości pięści. Wiedział, że musi być odpowiedzialny. Obiecał to przecież Schetynie, jak ten, udawał się na ostatnią akcję pod Belweder, z której nigdy nie powrócił. Kierwa szybko jednak przywołał się do porządku. Partyzantka to nie zabawa!
Uniósł właz i powoli by nie ściągnąć skanerów MPWiKu, przeczesujących kanały w poszukiwaniu rebeliantów, odłożył go na stary pamiętający, chyba jeszcze 80 rok, styropian. Potem, dla bezpieczeństwa, ale bardziej z ciekawości, kogo przysłali z Centrali, stanął w wejściu wpatrując się w czeluść śluzy. W bladym świetle dostrzegł znajomo wyglądający cień. Zmarszczył powieki by wyostrzyć wzrok, gdy cień potknął się o niedokładnie spasowane betony i odruchowo rzucił k…hhwa. Napięcie sięgnęło zenitu, tak, że powietrze można było kroić, bo wszyscy doskonale znali to „erh”! Na chwilę wstrzymali oddech. Blade światło lampy naftowej zadrgało raz i potem jeszcze raz. Wszyscy bezwiednie wstali. Wzruszenie ścisnęło im gardła. To był On. Donald.
W uniformie Bundeswehry, z parabellum przy pasie, wyglądał wyśmienicie. Kierwa, który nosił w podziemiu, pseudonim „Igła” powstrzymując łzy, rzucił komendę „baczność”. Sanitariuszki, Hanka i Ewka zaintonowały, a po chwili już wszyscy, nie zważając na skanery, zaśpiewali pełną piersią…
O, radości, iskro Bogów, kwiecie Elizejskich Pól,
święta, na twym świętem progu staje nasz natchniony chór.
Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los.
Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos!

Ledwie, wybrzmiały ostatnie słowa hymnu, rzucili się sobie w objęcia. Trzaskowski wyciągnął butelkę Palikotówki, pamiętającą jeszcze stare przedreżimowe czasy. Siedli na skrzynkach po amunicji, a każdy wziął w dłoń musztardówkę z wódką. Za Unię! Wzniósł toast, Donald. Za Unię! Odpowiedział chórem oddział. Wypili! Nikt nie zakąsił. Partyzantka nie zakąsza. Igła sięgnął po drugą butelkę, ale Donald powstrzymał go wzrokiem.
- Nie teraz Igła! Jutro zaczynamy, musimy mieć jasne umysły.
Sprawnym ruchem zsunął ulotki z powielacza, by na jego pokrywie rozłożyć mapę. Ktoś przysunął lampę. Pochylili się, a Donald niczym Napoleon wskazał palcem cel….. Żoliborz.
-Kaczyński? Tak, Marszałek Kaczyński!
Igła przełknął głośno ślinę. Wiedział, że wielu nie wróci. Odkąd, Kaczyński został marszałkiem i zapuścił wąsy, Żoliborz został ufortyfikowany, obsadzony najlepszym wojskiem, a każda Babcia, robiła tam dla służb, co łatwo można było poznać po dużych torebkach obciążonych zwykle VIS em……
- Igła, jak zaopatrzenie?
- Parę kilo trotylu, siedem granatów, trzy Kałachy i jeden rewolwer..
- Mało! Choleha mało! A wsparcie?
- Załatwione! Chłopaki od Kosiniaka, kosy przekuli. Kijowski. Zandberg. Chłopcy od Millera też!
- Zuchy!
Wyregulujmy zegarki. 23:13. Zaczynamy 10:30. A teraz odpoczynek. W pełnym rynsztunku porozkładali się po kątach. Donald, nie mógł jednak zasnąć. Wpatrywał się w stare numeru Wyborczej, którymi oklejone były ściany. Bartoszewski, Michnik, Wałęsa, spoglądali na niego i zdawali się mówić, Donald! Tyś Europy nadzieją! Dumny, przymknął powieki. Zmęczenie lotem i skok ze spadochronem uczyniło swoje. Zasnął.


Tusk! Z wozu! Wściekły, że ktoś go śmie budzić po nazwisku, otworzył oczy i zobaczył znajomą gębę klawisza. Ruchy Tusk! Tu Wronki, a nie Ciechocinek! Szoruj na kuchnię, dyżur masz!


http://piotruchg.blog.pl/2016/07/


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Cz sie 11, 2016 2:16 pm

"Jesteśmy policjantami, nie przywykliśmy do przemocy"...
Obrazek


Police taser man in Hackney, London on 23 May 2015
https://youtu.be/YXHorIrLFIc


-




Oto sportowcy reprezentujący swoje państwa w tenisie stołowym na olimpiadzie w Rio 2016.


Obrazek



-




Obrazek





Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx



Przygody Chińczyka w Nowych Niemczech
Rafał Galicki https://www.facebook.com/rafaelgalland1234?fref=nf



31-letni chiński turysta, który wypuścił się w wojaż po Ojropie, chciał się udać do Francji i Włoch, ale na swoje nieszczęście trafił na podwórko cioci Angeli. A w ubogaconym kulturowo Germanistanie, jak to w Germanistanie – na lotnisku w Stuttgarcie od razu ukradli mu portfel. Poszedł więc na najbliższy posterunek policji.

Niestety Chińczyk znał tylko chiński, a w Niemczech mówi się po turecku, arabsku i nadal jeszcze po niemiecku, po chińsku zaś raczej rzadko, więc turysta nie potrafił wytłumaczyć, że przyszedł zgłosić kradzież. Im więcej mówił, tym bardziej go nie rozumiano.

Jak niemiecki policjant zobaczył obcokrajowca, który „sprawił wrażenie potrzebującego pomocy”, to co mógł zrobić? Dał Chińczykowi do podpisania wniosek o azyl, oczywiście. Niemiecki stróż prawa widywał tu już zapewne takich „syryjskich uchodźców”, że nawet skośnooki „przeciwnik Asada” go nie zdziwił. Tu już zresztą od jakiegoś czasu wszystko przestaje kogokolwiek dziwić.

Ze Stuttgartu przewieziono „uchodźcę” do Heidelbergu, potem do punktu przerzutowego w Dortmundzie, skąd szczęście ubogacenia kulturowego rozsyłane jest po kraju, żeby żadna gmina nie czuła się pokrzywdzona, aż w końcu wylądował w ośrodku dla azylantów w Dülmen.

Dopiero w Dülmen ktoś zauważył, że Chińczyk „jest jakiś inny” niż pozostali „uchodźcy”. Jakiś bystrzacha dopatrzył się wreszcie, że przypomina on nieco Chińczyków ze znajdującej się niedaleko ośrodka chińskiej jadłodajni. Tam też udała się niemiecka delegacja z prośbą o pomoc. „Jak to nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi” – pomyśleli sobie pewnie. Pomogło. Nieporozumienie zostało w końcu wyjaśnione.

Dwanaście dni trwała niemiecka, uchodźcza odyseja turysty z dalekich Chin. Oczywiście otrzymał on od szczodrych Niemców środki pieniężne należne tu od pewnego czasu wszystkim chętnym, a także – jak się okazało – zupełnie przypadkowym osobom oraz zastępcze dokumenty, bo jego stare, chińskie, budziły jakieś wątpliwości czujnych jak żurawie niemieckich urzędników. Pozostaje zagadką, na jakie dane wystawili oni Chińczykowi te zastępcze dokumenty, skoro do końca nie mieli pojęcia, że to Chińczyk, więc zapewne nie odcyfrowali jego personaliów z papierów, które miał przy sobie. Z drugiej strony, jeden „uchodźca” na ściągniętych z sufitu danych osobowych w tę czy w tamtą stronę przy tych setkach tysięcy, doprawdy nie czyni już różnicy.

I tak szczęście w nieszczęściu, że przeflancowany na "uchodźcę" Kitajec nie popadł z tego ambarasu w depresję, bo mogło się to skończyć jakimś rajdem z maczetą albo innymi, modnymi obecnie objawami depresji.

Uwolniony Chińczyk powędrował dalej w obranym wcześniej kierunku, a nam wszystkim żyjącym w ubogaconym kulturowo Germanistanie, pozostaje tylko cieszyć się błogą świadomością, że – jak zapewniał parę dni temu minister spraw wewnętrznych de Maizière – po ubiegłorocznych zawirowaniach i początkowym chaosie, w kwestii uchodźców zapanował wreszcie stary, dobry, niemiecki Ordnung.





Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx








Obrazek








Obrazek








Obrazek








Obrazek











Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N sie 21, 2016 7:09 am

Obrazek







vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv


Drogie Cosmo,

Mój mąż już 16 lat nie pracuje. Jedyne, co robi, to rano wstaje, ubiera się i jeździ na spotkania ze swoimi kolesiami. Wiem, że nie raz mnie zdradzał z młodymi dziewczynami, które mogłyby być naszymi wnuczkami. Do tego pali drogie cygara i nie stroni od dobrych alkoholi. Sypiamy oddzielnie. Twierdzi, że jestem stara, brzydka i go nie pociągam. Co robić? Jebnąć mu patelnią czy po prostu odejść?

Podpisano: Zła-Jak-Diabli



Droga Zła-Jak-Diabli,


W żadnym przypadku nie dawaj żadnemu mężczyźnie tak siebie traktować. Moja rada – pakuj się i odejdź od niego najszybciej, jak się da. Nie zniżaj się do traktowania jego facjaty patelnią! Pamiętaj, musisz zachowywać się jak dama. W końcu kandydujesz na Prezydenta Stanów Zjednoczonych.








Obrazek








Irańska transmisja z igrzysk olimpijskich w Rio w konkurencjach kobiecych


https://youtu.be/iUAP1QzFGwc












Obrazek








Obrazek










Obrazek










Obrazek










Obrazek









Obrazek









Obrazek










Obrazek











Obrazek










Obrazek













Obrazek




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N sie 28, 2016 8:24 am

Zgryzota żyda czyli…


Opowiadanie Roberta Sheckley
a

A tobie dwa razy tyle


Obrazek



W Nowym Jorku masz to jak w banku: ile razy rzucisz się na zasłużona drzemkę, zawsze jest dzwonek. Człowiek z charakterem powiedziałby w takiej sytuacji: „Mam to w nosie, mój dom to moja twierdza, a telegramy można wsunąć pod drzwi”. Ale jeśli ktoś ma, jak Edelstein, niezbyt silny charakter, pomyśli, że może to ta blondynka spod numeru 12C przyszła pożyczyć słoiczek chili. A może nawet jakiś zwariowany reżyser filmowy, który chciałby zrobić film na podstawie twoich listów do matki z Santa Monica. (Dlaczego niby nie? — czy nie robią filmów z gorszych rzeczy niż jego listy?).

Ale tym razem Edelstein rzeczywiście twardo postanowił nie otwierać. Leżąc na kanapie, z zamkniętymi oczami, zawołał:

— Nic nie potrzebuję!

— Owszem, potrzebujesz pan — odpowiedział głos zza drzwi.

— Mam wszelkie możliwe encyklopedie, szczotki i suche produkty — odparł Edelstein znużonym głosem. — Mam wszystko, cokolwiek pan oferuje.

— Niech pan posłucha. Ja nic nie sprzedaję — rzekł głos. — Ja chcę panu coś dać, za darmo.

Edelstein uśmiechnął się kwaśno. Jako nowojorczyk wiedział doskonale, że nawet gdyby ktoś zrobił mu prezent z paczki autentycznych nie znaczonych banknotów dwudziestodolarowych, to i tak w końcu musiałby za nie zapłacić.

— A… jeśli za darmo — odpowiedział — to już w żadnym wypadku mnie na to nie stać.

— Ale naprawdę za darmo — powiedział głos. — Mówiąc „za darmo” mam na myśli, że nie będzie to pana kosztowało ani teraz, ani nigdy.

— Nie jestem tą sprawa zainteresowany — odrzekł Edelstein podziwiając siłę swego charakteru.

Głos zamilkł. Edelstein zawołał:

— Halo, jeśli pan tam jeszcze jest, to proszę sobie iść.

— Drogi panie Edelstein — powiedział głos po chwili. — Cynizm jest tylko formą naiwności. Panie Edelstein, mądrość to sztuka dostrzegania różnic.

— Będzie mi robił wykłady — zwrócił się Edelstein do ściany.

— Okay — odezwał się głos. Niech pan zostanie przy swoim cynizmie i różnicach rasowych. Po co mi jeszcze takie kłopoty?

— Chwileczkę — rzekł Edelstein. Na jakiej podstawie sądzi pan, że mam uprzedzenia rasowe?

— Dosyć tego gadania — odparł głos. — Gdybym zbierał na fundusz Hadassah, albo sprzedawał obligacje pożyczki rządu Izraela, to inna sprawa. Ale jestem po prostu tym, kim jestem, więc przepraszam, że żyję.

— Spokojnie — zmitygował go Edelstein. — Dla mnie jest pan po prostu głosem zza drzwi. Może pan być równie dobrze katolikiem, adwentystą dnia siódmego czy nawet starozakonnym.

— Pan wiedział — odrzekł głos. — Panie, przysięgam…

— W gruncie rzeczy — oświadczył głos — to nie ma żadnego znaczenia. Nieraz spotykam się z takim traktowaniem. Do widzenia, panie Edelstein.

— Chwileczkę.

Edelstein przeklinał sam siebie za głupotę. Ileż to już razy dał się nabrać na gadkę jakiegoś domokrążcy płacąc na przykład dziewięć dziewięćdziesiąt osiem za dwutomową ilustrowaną „Seksualną historię ludzkości”, która, jak mu wytknął jego przyjaciel Manowitz, mógł kupić w pierwszej lepszej księgarni Marboro za dwa dziewięćdziesiąt osiem.

Ale głos miał rację. Edelstein wyczuł, że ma do czynienia z gojem.

I potem taki głos odejdzie i sobie pomyśli: tym Żydom to się wydaje, że są lepsi od innych. I na najbliższym spotkaniu Loży Łosi czy Kawalerów Kolumba powie to swoim fanatycznym przyjaciołom i znów będzie punkt karny dla Żydów.

— Rzeczywiście mam słaby charakter — pomyślał smutno Edelstein i zawołał:

— No już dobrze, proszę wejść! Ale z miejsca uprzedzam: nie mam najmniejszego zamiaru nic kupować.

Zwlókł się z kanapy i ruszył otworzyć. Nagle zatrzymał się, bo głos odpowiedział:

— Dziękuję bardzo — i przeszedł przez drewniane zamknięte na dwa zamki drzwi.

Mężczyzna był średniego wzrostu, przyzwoicie ubrany w zmodyfikowany edwardiański szary garnitur w prążki. Buty z kurdybanu lśniły wypucowane. Był czarny, miał teczkę i przeszedł przez drzwi Edelsteina, jak przez galaretkę „Gella”.

— Chwileczkę, wolnego, chwileczkę rzekł Edelstein łapiąc się na tym, że wykręca sobie palce, i że serce bije mu nieprzyjemnie szybko.

Mężczyzna stał bez ruchu, całkowicie rozluźniony, o krok od drzwi. Edelstein odzyskał oddech.

— Przepraszam — powiedział. — Miałem mały atak, coś w rodzaju halucynacji…

— Chce pan, żebym to zrobił jeszcze raz? — zapytał gość.

— O Boże, nie! To pan rzeczywiście przeszedł przez drzwi? Ale się głupio władowałem.

Edelstein wrócił do kanapy i usiadł ciężko. Mężczyzna zajął miejsce obok na krześle.

— Co to wszystko ma znaczyć? — zapytał gospodarz.

— Ten numer po prostu oszczędza mi czasu — wyjaśnił mężczyzna. — Poza tym załatwia sprawę mojej wiarygodności. Nazywam się Charles Sitwell i zajmuję się badaniem rynku z ramienia Szatana.

Edelstein uwierzył mu. Usiłował przypomnieć sobie jakąś modlitwę, ale zapamiętał jedynie tę, którą odmawiał przy krojeniu chleba na letnim obozie, w którym brał udział jako chłopak. Prawdopodobnie i tak na nic by się nie zdała. Znał także Ojcze Nasz, ale ta modlitwa przecież nawet nie pochodziła z jego religii. A może tak hymn narodowy…

— Niech się pan nie denerwuje powiedział Sitwell. — Nie przyszedłem tu po pańską duszę, nic z tych starych niemodnych bzdur.

— Ale niby na jakiej podstawie mam panu uwierzyć? — zapytał Edelstein.

— Niech pan sam do tego dojdzie — odparł Sitwell. — Niech pan weźmie pod uwagę choćby same wojny. Od pięćdziesięciu lat nic, tylko bunty i rewolucje. Dla nas oznacza to niespotykaną wprost podaż potępionych Amerykanów, Wietcongów, Nigeryjczyków, Biafrańczyków, Indonezyjczyków, obywateli RPA, Rosjan, Hindusów, Pakistańczyków i Arabów. Żydów też, z przykrością muszę powiedzieć. Ściągamy coraz więcej Chińczyków, a zupełnie ostatnio bardzo nam się ożywił rynek południowoamerykański. Mówiąc szczerze, panie Edelstein, dławimy się już duszami. Jeżeli w tym roku wybuchnie jeszcze jedna wojna, to będziemy musieli ogłosić amnestię na grzechy powszednie.

Edelstein przemyślał sprawę.

— To pan rzeczywiście nie przyszedł po to, żeby mnie zabrać do piekła?

— Do diabła, nie! — powiedział Sitwell. — Mówiłem panu przecież, że mamy listę oczekujących jak stąd do Peter Cooper Village. Piekło dosłownie trzeszczy w szwach.

— No więc… to po co pan tu przyszedł?

Sitwell założył noga na nogę i pochylił się z powagą.

— Panie Edelstein, musi pan zrozumieć, że piekło bardzo przypomina koncerny U.S. Steel i L.T. and T. Stanowimy potężną instytucję i działamy w mniejszym czy większym stopniu na zasadzie monopolu. Ale, jak każde duże towarzystwo, jesteśmy w służbie publicznej i zależy nam na dobrej opinii.

— To się trzyma kupy — przyznał Edelstein.

— Ale odwrotnie niż Ford, nie możemy ustanowić fundacji i rozdawać stypendiów i dotacji. Ludzie by tego nie zrozumieli. Z tych samych względów nie budujemy wzorcowych miast i nie walczymy z zanieczyszczeniem środowiska. Nie moglibyśmy nawet zbudować tamy w Afganistanie, żeby nie zakwestionowano naszych motywów.

— Rozumiem, w czym problem — rzekł Edelstein.

— Ale mimo to chcielibyśmy coś robić. Dlatego od czasu do czasu, zwłaszcza teraz, przy tak korzystnej koniunkturze, przeznaczamy niewielką premię do rozdzielenia pomiędzy przypadkowo wybranych potencjalnych klientów.

— Ja? Wasz klient?

— Nikt przecież nie robi z pana grzesznika — podkreślił Sitwell. — Powiedziałem: potencjalnych, a to może oznaczać dosłownie każdego.

— Och… a na czym polega to premia?

— Trzy życzenia — odparł z ożywieniem Sitwell. — Stara tradycyjna forma.

— Zaraz, sprawdźmy, czy dobrze zrozumiałem — rzekł Edelstein. — Mam wymienić trzy dowolne życzenia? I żadnej kary, żadnych ukrytych „ale” czy „jeśli”?

— Owszem, jest jedno „ale” — odparł Sitwell.

— Wiedziałem — westchnął Edelstein.

— Sprawa jest bardzo prosta. O cokolwiek pan poprosi, pański najgorszy wróg dostanie tego dwa razy tyle.

Edelstein zastanowił się.

— To znaczy, że gdybym poprosił o milion dolarów…

— To pański wróg dostanie dwa miliony.

— A gdybym tak poprosił o zapalenie płuc?

— To pański najgorszy wróg dostanie obustronnego zapalenia płuc. Edelstein ściągnął usta i potrząsnął głową.

— Nie chciałbym was uczyć waszego fachu, ale chyba zdajecie sobie sprawę, że stosując taka klauzulę wystawiacie na próbę dobre serce klienta.

— Owszem, jest w tym pewne ryzyko, ale niezbędne z kilku powodów — rzekł Sitwell. — Otóż, widzi pan, ta klauzula pełni funkcję czegoś w rodzaju psychicznego sprzężenia zwrotnego, które pomaga utrzymać homeostaz.

— Przykro mi, ale nie bardzo pana rozumiem — odparł Edelstein.

— Spróbuję to wyrazić w ten sposób. Ta klauzula w pewnym sensie ogranicza te trzy życzenia, utrzymując je w granicach zdrowego rozsądku. Pragnienie to potężna siła.

— Mogę sobie wyobrazić. Czy jest jeszcze jakiś inny powód?

— Powinien już się pan był sam go domyślić — rzekł Sitwell obnażając wyjątkowo białe zęby w czymś, co miało przypominać uśmiech. — Tego rodzaju klauzula to nasz znak fabryczny. Można po nim poznać przedziwnie piekielny towar.

— Rozumiem, rozumiem — powiedział Edelstein. — Potrzebuję jednak trochę czasu do zastanowienia.

— Ważność mojej oferty wynosi trzydzieści dni. — Sitwell wstał. — Jeśli zdecyduje się pan na wyrażenie życzeń, wystarczy, że je pan sformułuje — głośno i dobitnie. Reszta należy do mnie.

Sitwell ruszył do drzwi.

— Jest jeden problem — powiedział Edelstein — o którym powinienem chyba wspomnieć.

— Mianowicie?

— Tak się akurat składa, że nie mam najgorszego wroga. Szczerze mówiąc, w ogóle nie mam wroga na całym świecie.

Sitwell zaśmiał się rubasznie, a następnie otarł oczy fiołkową chustką.

— Edelstein! Czy pan przypadkiem nie przesadza? Nie ma pan wroga na całym świecie? A pański kuzyn Seymour, któremu nie chciał pan pożyczyć pięciuset dolarów na otwarcie pralni? Czy on się nagle stał pańskim przyjacielem?

— Nie pomyślałem o Seymourze — przyznał Edelstein.

— A co pan powie o pani Abramowitz, która spluwa na sam dźwięk pańskiego imienia, ponieważ nie chciał się pan ożenić z jej Marjorie? A Tom Cassidy spod numeru 1C, który ma pełny zbiór mów Goebbelsa i co noc mu się śni, że wyrzyna w pień wszystkich żydów na całym świecie, poczynając od pana? Panie… czy pan ma dobrze w głowie?

Siedzący na kanapie Edelstein zrobił się biały jak ściana i znów zacisnął mocno ręce.

— Nie zdawałem sobie z tego sprawy.

— Nikt sobie nie zdaje sprawy — rzekł Sitwell. — Ale co się pan przejmuje, sześciu czy nawet siedmiu wrogów to drobiazg; zapewniam pana, że jest pan dużo poniżej średniej, jeśli chodzi o współczynnik nienawiści.

— Kto jeszcze — zapytał Edelstein ciężko dysząc.

— Nie powiem panu — odrzekł Sitwell. — Byłoby to dodatkowe zbędne obciążenie.

— Ale przecież ja muszę wiedzieć, kto jest moim największym wrogiem! Cassidy? Uważa pan, że powinienem kupić pistolet?

Sitwell potrząsnął głowa.

— Cassidy jest niegroźnym półgłówkiem. Nie podniesie na pana nawet palca, może mi pan wierzyć. Pańskim największym wrogiem jest Edward Samuel Manowitz.

— Jest pan pewien? — zapytał Edelstein z niedowierzaniem.

— Całkowicie pewien.

— Ale przecież Manowitz to mój najlepszy przyjaciel.

— A zarazem i pański najgorszy wróg. Tak to czasami bywa. Do widzenia, panie Edelstein, i wszystkiego najlepszego w sprawie pańskich trzech życzeń.

— Chwileczkę! — wykrzyknął Edelstein. Cisnęło mu się na usta milion pytań, ale był skrępowany, więc zapytał tylko:

— Jak to jest możliwe, żeby piekło było takie przeładowane?

— Bo tylko niebo nie ma granic — odparł Sitwell.

— A co do nieba, też pan jest zorientowany?

— Oczywiście. To organ założycielski. No, ale ja już naprawdę muszę iść. Jestem umówiony w Poughkeepsie. Wszystkie dobrego, panie Edelstein.

Sitwell pomachał mu ręką, odwrócił się i przeszedł przez zamknięte drzwi.

Edelstein siedział bez ruchu przez pięć minut. Myślał o Eddim Manowitzu. Najgorszy wróg! To śmieszne; jeśli chodzi o tę informację, to już się z pewnością musiały piekłu druty poplątać. Zna Manowitza od dwudziestu lat, widują się niemal codziennie, grają w szachy i w remika. Chodzą na spacery i do kina i przynajmniej raz na tydzień jedzą razem kolację.

To prawda, że Manowitzowi zdarza się nie panować nad językiem i potrafi przekroczyć granice dobrego smaku.

Czasem Manowitz bywa naprawdę ordynarny. Mówiąc szczerze, nieraz go obraził.

— Ale przecież jesteśmy przyjaciółmi — powiedział sam do siebie Edelstein. — No, jesteśmy przyjaciółmi, tak czy nie?

Sprawdzenie, czy to prawda, nie przedstawia większych trudności — stwierdził. Może zażądać na przykład miliona dolarów. Dla Manowitza oznaczałoby to dwa miliony. I co z tego? Co jemu, bogatemu człowiekowi, może przeszkadzać, że jego najlepszy przyjaciel jest bogatszy?

Owszem! Przeszkadzałoby mu! I to cholernie! Myśl, że taki cwaniaczek jak Manowitz wzbogacił się na jego życzenie, doprowadzałaby go do szału.

— Mój Boże! — pomyślał Edelstein. Jeszcze godzinę temu byłem biedny, ale szczęśliwy. A teraz mam przed sobą perspektywę spełnienia trzech życzeń i wroga.

Spostrzegł, że znów wykręca sobie ręce. Potrząsnął głową. Musi to jednak przemyśleć.

W następnym tygodniu Edelstein wziął urlop i dzień i noc siedział z piórem i notesem w ręku. Początkowo myśl jego natrętnie krążyła wokół zamków. Zamki pasowały jakoś do takich życzeń. Ale jak się nad tym zastanowił, nie była to taka prosta sprawa. Jeśli się wzięło przeciętny zamek z marzeń, taki z kamiennymi murami grubości dziesięciu stóp, z otaczającym go dziedzińcem, i wszystkim, powstał problem utrzymania obiektu. A ogrzewanie, a kilkoro służby — bez tego to wszystko byłoby śmieszne.

Zawsze więc kończyło się jednak na pieniądzach.

Zupełnie przyzwoity zamek mógłbym utrzymać za dwa tysiące dolarów tygodniowo, pomyślał Edelstein, pospiesznie zapisując w notatniku jakieś cyfry. Ale to by oznaczało, że Manowitz będzie miał dwa zamki plus cztery tysiące dolarów na utrzymanie tygodniowo!

W następnym tygodniu Edelstein miał już zamki z głowy i gorączkowo rozważał nieograniczone możliwości i kombinacje podróży. Czy to nie będzie za dużo, jak zażąda podróży dookoła świata? Może za dużo; nie wiedział, czy da radę. Oczywiście lato w Europie — bardzo proszę. Nawet dwutygodniowy urlop w „Fontainebleau” w Miami Beach na zregenerowanie skołatanych nerwów.

Ale dla Manowitza oznacza to podwójny urlop! Jeżeli Edelstein zatrzyma się w „Fontainebleau”, Manowitz weźmie apartament w Colony Club w Key Largo. I będzie dwa razy dłużej.

Chyba lepiej pozostać biednym i nie stwarzać Manowitzowi takiej okazji. Chyba, ale nie na pewno.

W ostatnim tygodniu Edelstein był już zły, doprowadzony do rozpaczy stał się nawet cyniczny. Pomyślał: skończony idiota, skąd możesz wiedzieć, że to wszystko nie jest bzdura.

Wielka rzecz, że Sitwell przenika przez zamknięte drzwi?

Z tego jeszcze nie wynika, że jest czarodziejem. Może w ogóle niepotrzebnie się martwię?

Ku własnemu zaskoczeniu wstał nagle i głośno, stanowczo zażądał:

— Chcę mieć dwadzieścia tysięcy dolarów, i to natychmiast.

Poczuł lekki nacisk na prawy pośladek. Wyciągnął portfel. Znalazł w nim wystawiony na siebie potwierdzony czek na dwadzieścia tysięcy dolarów.

Poszedł do swojego banku i zrealizował czek trzęsąc się ze strachu, że go lada chwila capnie policja. Dyrektor banku spojrzał na czek i podparafował go. Kasjer spytał Edelstein, jakie sobie życzy banknoty. Edelstein polecił mu zapisać to na jego konto. Kiedy wychodził z banku, wpadł tam właśnie Manowitz z wyrazem strachu, radości i osłupienia na twarzy…

Edelstein pospieszył do domu, zanim Manowitz zdążył otworzyć usta. Do końca dnia bolał go żołądek.

Kretyn! Zażądał tylko głupich dwudziestu tysięcy! A Manowitz dostał czterdzieści!

Można było skonać ze zdenerwowania.

Nastroje Edelsteina wahały się pomiędzy apatią a wściekłością. Wrócił ból żołądka, co prawdopodobnie oznaczało wrzód.

To jest jednak cholernie niesprawiedliwe. Przecież nie wpędzi się do grobu przejmując się Manowitzem.

Owszem, dlaczego nie. Ponieważ teraz już nie miał wątpliwości co do tego, że Manowitz jest jego wrogiem, i myśl o tym, że jego wróg się dzięki niemu wzbogaci, dosłownie go zabijała.

Zastanowił się nad tym i powiedział sobie: posłuchaj mnie Edelstein, tak dalej nie możesz, musisz wreszcie i ty mieć z tego jakąś satysfakcję!

Ale w jaki sposób?

Przechadzał się po mieszkaniu tam i z powrotem; ból musiał być z pewnością spowodowany wrzodem żołądka, bo czymże by jeszcze?

Wreszcie — tak, ma! Edelstein przestał spacerować. Przewrócił dziko oczami, złapał papier i ołówek i dokonał błyskawicznego obliczenia. Kiedy skończył, zaczerwieniony i podniecony, po raz pierwszy od wizyty Sitwella poczuł się szczęśliwy. Wstał i wykrzyknął:

— Chcę sześćset funtów siekanych kurzych wątróbek, i to natychmiast. W ciągu pięciu minut zaczęli walić dostawcy. Edelstein zjadł kilka ogromnych porcji wątróbki, dwa funty schował do lodówki i prawie całą reszta sprzedał dostawcy na pniu za pół ceny zarabiając na tym ponad siedemset dolarów. Siedemdziesiąt pięć funtów, które przeoczyli, musiał zabrać dozorca. Edelstein konał ze śmiechu na myśl o Manowitzu, który stoi u siebie w mieszkaniu po szyję w siekanej wątróbce.

Ale jego radość trwała krótko. Dowiedział się bowiem, że Manowitz zatrzymał dla siebie dziesięć funtów (zawsze miał ogromny apetyt), pięć funtów dał w prezencie małej, niepozornej wdowie; na której zawsze usiłował zrobić wrażenie, a resztę sprzedał dostawcy obniżając mu cenę o jedną trzecią i zarabiając na tym ponad dwa tysiące dolarów.

— Jestem najgorszym idiotą na świecie — pomyślał. Za chwilę głupiej satysfakcji poświęciłem życzenie warte, skromnie licząc, sto milionów dolarów. I co ja z tego mam? Dwa funty siekanej wątróbki z drobiu, kilkaset dolarów i dozgonną wdzięczność dozorcy!

Zdawał sobie sprawę, że ta prymitywna zawiść go wykończy.

Zostało mu już tylko jedno życzenie. Teraz mądre wykorzystanie tej ostatniej okazji stało się sprawą zasadniczej wagi. Ale musi poprosić o coś, co mu jest bardzo potrzebne, a czego by sobie Manowitz w żadnym razie nie życzył.

Minęły cztery tygodnie. Pewnego dnia Edelstein uświadomił sobie ponuro, że termin upływa. Łamał sobie głowę, po to jednak jedynie, żeby potwierdzić swoje najgorsze podejrzenia: że Manowitz lubi wszystko to co i on. Manowitz lubił bowiem: zamki, urlopy, kobiety, wino, muzykę i jedzenie. O czymkolwiek pomyślał, Manowitz małpował go we wszystkim.

Nagle przypomniał sobie. Otóż Manowitz — dziwny kaprys podniebienia — nie znosi wędzonego łososia, nawet najlepszego.

Edelstein modlił się: Dobry Boże, który rządzisz niebem i piekłem, miałem do dyspozycji trzy życzenia i dwa zmarnowałem. Wysłuchaj mnie, Boże, nie chciałbym być niewdzięczny, ale pytam cię: czy człowiek, któremu zagwarantowano spełnienie trzech życzeń, nie ma prawa lepiej ich wykorzystać, niż ja to zrobiłem. Czy nie powinno mu się przydarzyć coś dobrego bez nabijania kabzy Manowitzowi, jego najgorszemu wrogowi, który nawet palcem nie kiwnie, tylko zgarnia wszystko podwójnie, bez najmniejszego wysiłku czy przykrości!

Wybiła ostatnia godzina. Edelstein był spokojny jak człowiek, który już się pogodził ze swoim losem. Zrozumiał, że jego nienawiść do Manowitza, jest bezcelowa, niegodna. Z nową, pełną słodyczy pogodą powiedział sobie: a teraz poproszę o coś, na czym mnie, Edelsteinowi, osobiście zależy. Jeśli i Manowitz musi na tym zyskać, to już trudno, nie ma rady.

Edelstein stanął wyprostowany i powiedział:

— To jest moje ostatnie życzenie. Zbyt długo byłem kawalerem. Potrzebna mi jest kobieta, z którą mógłbym się ożenić. Powinna mieć około 162 centymetrów wzrostu, ważyć około 52 kilogramów i być oczywiście zgrabną naturalną blondynką. Powinna być przy tym inteligentna, praktyczna, zakochana we mnie, naturalnie żydówka, ale zmysłowa i wesoła…

Umysł Edelsteina nabrał wyższych obrotów!

— A szczególnie — dodał — powinna… nie bardzo wiem, jak to wyrazić… powinna stawiać najwyższe, jakim tylko potrafiłbym sprostać, wymagania czysto seksualne. Rozumiesz, o co mi chodzi, Sitwell? Delikatność nie pozwala mi precyzować tego dokładniej, ale gdyby istniała potrzeba dalszych wyjaśnień…

Rozległo się lekkie, jak gdyby zmysłowe stukanie do drzwi. Edelstein chichocząc poszedł otworzyć. Ponad dwadzieścia tysięcy dolarów, dwa funty siekanej wątróbki i teraz to! Mam cię, Manowitz, pomyślał. Dwa razy tyle, ile mężczyzna może. Tego się nie życzy najgorszemu wrogowi — a ja życzę!



-



Synonimy do słowa „zgryzota”
http://synonim.net/synonim/zgryzota



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Wt wrz 06, 2016 3:44 pm

Obrazek








Obrazek








Obrazek









Obrazek










Obrazek










xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Spotykają się trzy rekiny, jeden mówi:

– Wczoraj zjadłem jakiegoś francuza i do dzisiaj mi się odbija jego perfumami.
– To jeszcze nic – mówi drugi – ja tydzień temu zjadłem ruska i do dzisiaj nie mogę płynąć prosto.
– To i tak nic – mówi trzeci – ja 2 tygodnie temu zjadłem polskiego posła, łeb miał taki pusty, że do dzisiaj nie mogę się zanurzyć!


Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx














Obrazek







Obrazek








Obrazek












Obrazek











Obrazek










Obrazek









Obrazek











Obrazek


















Obrazek











Bob Shaw

Deflacja 2001


Perspektywa zapłacenia dziesięciu dolarów za filiżankę kawy wstrząsnęła Lesterem Perrym.

Mniej więcej od miesiąca utrzymywała się cena ośmiu dolarów i Perry zaczął żywić zupełnie irracjonalną nadzieję, że na tym poziomie pozostanie. Ze smutkiem patrzył, jak z automatu leci z bulgotem do plastikowego kubka ciemny płyn. Mina Lestera stała się jeszcze bardziej ponura, kiedy uniósł kubek do ust.

— Dziesięć dolarów — powiedział. — I w dodatku zimna! Pilot Perry'ego, Boyd Dunhill, wzruszył ramionami, a następnie pomacał złoty sznur, jakby się bał, że tym niezwykłym u niego gestem pleców skaził godność munduru.

— A czegoś ty się spodziewał? — spytał obojętnie. — Władze lotniska nie zastosowały się w ubiegłym tygodniu do żądań płacowych Związku Pracowników Obsługi Automatów Kawowych, wobec tego związek polecił swoim członkom pracować ściśle według przepisów, co oczywiście podniosło koszty.

— Ale przecież cztery tygodnie temu dostali sto procent podwyżki i właśnie wtedy cena kawy skoczyła na osiem dolarów.

— Ale związek domagał się dwustu procent.

— Jakżeż, na miłość boską, lotnisko może im dać dwieście procent.

— Pracownicy Obsługi Automatów Czekoladowych dostali — skomentował Dunhill.

— Rzeczywiście dostali? — Perry w zdumieniu potrząsnął głową. — Było w telewizji?

— Od trzech miesięcy nie ma żadnej telewizji — uświadomił mu pilot. — W dalszym ciągu trwają przetargi na temat minimalnych płac w wysokości dwóch milionów rocznie, których domagają się pracownicy techniczni.

Perry wysączył kawę i wyrzucił kubek do kosza.

— Czy moja maszyna jest gotowa? Możemy rńszać?

— Jest gotowa od czterech godzin.

— No to dlaczego tu marudzimy?

— Umowa o wydajności pracy Związku Mechaników Samolotów Lekkich; statutowe minimum ośmiu godzin przeznaczonych na wszelkiego typu prace konserwacyjne.

— Osiem godzin, żeby wymienić zepsutą wycieraczkę! — Perry zaśmiał się niepewnie. — I to ma być umowa o wydajności?

— To podwoiło liczbę roboczogodzin przewidzianych na tutejsze lotnisko.

— Oczywiście, skoro wpisują osiem godzin tam, gdzie jest roboty na pół. Ale to z gruntu fałszywe… — Perry urwał widząc, jak twarz pilota staje się coraz to chłodniejsza. W porę przypomniał sobie, że właśnie obecnie toczy się dyskusja na tematy płacowe pomiędzy Stowarzyszeniem Pracodawców Lotnictwa a Związkiem Pilotów Dwusilnikowych Prywatnych Dolnopłatowców. Pracodawcy oferowali podwyżkę siedemdziesięcioprocentową, podczas gdy piloci domagali się stu pięćdziesięciu procent plus dodatkowa opłata od mili. — Czy możesz zawołać numerowego, żeby wziął mój bagaż?

Dunhill potrząsnął głową.

— Musisz sobie zanieść sam. Od piątku strajkują.

— Dlaczego?

— Za dużo pasażerów nosiło swoje bagaże.

— Och! — Perry uniósł walizkę i poszedł przez płytę lotniska do czekającego samolotu. Usiadł na jednym z pięciu foteli przeznaczonych dla pasażerów, przypiął się pasami i sięgnął do pisma, żeby się czymś zająć w czasie lotu do Denver, ale uprzytomnił sobie, że od dwóch tygodni z górą nie ma żadnych gazet ani czasopism. Przygotowania do startu trwały niezwykle długo — co świadczyło o tym, że pracownicy kontroli ruchu są zajęci jakimiś zbiorowymi przetargami — aż wreszcie Perry zapadł w niespokojny sen.

Poderwał go odgłos wdzierającego się do kabiny powietrza, z czego wywnioskował, że drzwi maszyny musiały się podczas lotu otworzyć. Przerażony w sensie fizycznym i psychicznym, spojrzał i stwierdził, że Dunhill rzeczywiście stoi w otwartych drzwiach. Jego drogi mundur był zmaltretowany w przedziwny sposób przez sznury spadochronu.

— Co… co to ma znaczyć? — zapytał Perry. — Palimy się czy co?

— Nie. — Ton Dunhilla był oficjalny. — Strajkuję.

— Chyba żartujesz?

— Tak uważasz? Właśnie dowiedziałem się z radia, że pracodawcy nie uwzględnili głęboko uzasadnionych żądań Związku Pilotów Dwusilnikowych Prywatnych Dolnopłatowców i związkowcy wyszli z sali zerwawszy obrady. Mieliśmy poparcie kolegów z Dolnopłatowców Jednosilnikowych i z Górnopłatowców Dwusilnikowych; wszyscy nasi członkowie konsekwentnie zaczynają strajkować o północy, czyli za trzydzieści sekund licząc od tej chwili.

— Ale, Boyd, ja nie mam spadochronu! Co ze mną będzie? Na twarzy pilota pojawił się wyraz ponurej determinacji.

— A co mnie to obchodzi? Ciebie też głowa nie bolała, kiedy ledwie wiązałem koniec z końcem usiłując żyć z gołych trzech milionów rocznie.

— Byłem egoistą. Widzę to teraz, przepraszam cię bardzo. — Perry odpiął pasy i wstał. — Nie skacz, Boyd. Podwoję ci zarobki.

— To jest mniej — powiedział Dunhill ze zniecierpliwieniem — niż się domaga nasz związek.

— Dobra, to dam ci trzy razy tyle. Trzykrotne obecne pobory, Boyd.

— Przykro mi, ale żadnych jednostkowych układów. To rozbija solidarność związku. — I rzucił się w ziejącą ciemność.

Perry patrzył za nim przez chwilę, po czym zamknął drzwi i poszedł do kabiny pilota. Samolot leciał wyrównanym kursem prowadzony przez pilota automatycznego. Perry usiadł na lewym fotelu i ujął drążek sterowniczy wracając pamięcią do czasów sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy był pilotem bojowym w Wietnamie. Jeśli sam doprowadzi maszynę, to wplącze się w poważne kłopoty ze związkiem jako łamistrajk, ale Perry nie był jeszcze przygotowany na śmierć. Wyłączył pilota automatycznego i zaczął wykonywać dawno zapomniany manewr.

Kilka tysięcy stóp poniżej samolotu Boyd Dunhill pociągnął za linkę i czekał na otwarcie spadochronu. Szarpnięcie nie było tak gwałtowne, jak oczekiwał, i w kilka sekund później leciał z tą samą szybkością co poprzednio./ Spojrzał w górę i zamiast napiętego baldachimu zobaczył powiewający na wietrze pęk nie połączonych ze sobą kawałków nylonu.

Poniewczasie przypomniał sobie pogróżki Związku Zszywaczy i Pakowaczy Spadochronów, że zastrajkują dla poparcia swoich żądań dotyczących przedłużenia urlopu.

— Komuniści! — wrzasnął. — Anarchiści! Cholerne czerwone sk…

ŁUP!




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » So wrz 10, 2016 3:10 pm

Obrazek









Obrazek









Obrazek









Obrazek










Obrazek





xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Złodzieje

Złodzieje włamali się do mojego mieszkania. Nic nie zabrali. Właściwie to nawet zostawili dwie dychy i karteczkę z napisem „Tak się nie da żyć”.


Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx






Obrazek











Obrazek










Obrazek











Obrazek
















---------------Obrazek





















Obrazek





-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » Wt wrz 20, 2016 5:26 pm

Polska Podziemna AD 2016




Obrazek



W roku 2015 rozpoczęła się okupacja Polski przez pisowskich najeźdźców. Nastał czas terroru i ucisku. Represje kaczystowskiego reżimu dotknęły wszystkich warstw ludności. Inteligencja (Piotr Tymochowicz, Weronika Rosati, Przemysław Saleta i Anja Rubik) zaczęła masowo opuszczać kraj. Daniel Olbrychski został wyrzucony z Klanu i zmuszony do podjęcia pracy, Tomasz Lis utraciwszy program w TVP, w akcie desperacji poszukuje w sieci Ukrainek waginoswobodnych, Krystyna Janda dostała mniejsze dotacje, Krzysztof „Pudel” Mieszkowski stracił nowoczesny teatr, a Tomasz Karolak słuch i talent.

Na skutek kaczystowskiego terroru w szkolnictwie wyższym, profesor Hartmann, profesor Stępień i Joanna Senyszyn zmuszeni zostali do dorabiania w branży pornograficznej. Występują jako Tro Sado Maczo Mieszane. Dodatkowo Joanna Senyszyn dorabia śpiewając kolędy na Święto Czterech Króli. Profesor Monika Płatek z profesorem Zygmuntem Baumanem tańczą na rurze w klubie go-go o nazwie Night Schechter, a profesor Rzepliński rozbiera się na wieczorach panieńskich tańcząc w rytmie Międzynarodówki rapując orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego..

Represje dotknęły nawet wyższą kastę sędziowską. Sędziowie są masowo i brutalnie zmuszani do ujawniania majątków. Ci, którzy stawiają opór deportowani są w dalekie Bieszczady, z nakazem pracy w miejscowych sądach.

Terroryści w czarnych sutannach grasują na ulicach zmuszając ludzi do odmawiania różańca i śpiewania Gorzkich Żali.

Media zostały brutalnie spacyfikowane, Gazeta Wyborcza działa już tylko dzięki dotacjom żarliwego polskiego patrioty, Grzegorza Sorosza, dziennikarze TVN na śmietnikach szukają materiałów do reportaży, a w TVP dopuszczany jest do głosu jedynie pisowski siepacz, Antoni Macierewicz.

W kinach wyświetla się jedynie film „Smoleńsk” i przemówienia reżimowego prezydenta Andrzeja Dudy. W radio puszczane są non-stop homilie Ojca Rydzyka przeplatane utworem „Ojciec Tadeusz jak Prometeusz”.

Matki, w wyniku represyjnego programu 500+ brutalnie oderwane od pracy na kasach w hipermarketach, zachodzą z rozpaczy masowo w ciąże. Dzieci zmuszane są do zjadania w szkołach niezdrowych drożdżówek. Na dodatek reżim zdecydował, że dzieci nie pójdą już do szkoły. Nie pójdą w wieku lat 6-ciu, lecz 6-ciu lub 7-miu, co katastrofalnie wpłynie na obniżenie poziomu wykształcenia społeczeństwa. Likwidowane także są gimnazja, które były kuźnią wielkich talentów naukowych i ważnym etapem w doświadczalnym testowaniu środków halucynogennych przez chłonną wiedzy młodzież.

Obniżka esbeckich emerytur wpłynęła na drastyczny spadek pogłowia trzody chlewnej, padł Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak, a Ryszard Kalisz schudł o kilogram, co może doprowadzić do gruntownego wyniszczenia organizmu i lewicy.

Reżim wprowadził również darmowe leki dla seniorów, co może doprowadzić do uzależnień i w wyniku tego masowych zgonów wśród ludzi w podeszłym wieku. Obniżona granica wieku emerytalnego doprowadzi z kolei do depresji z powodu bezczynności i przedwczesnych zgonów. Jest to świadoma i cyniczna polityka eksterminacji starszego pokolenia.

Okupant kaczystowski doprowadził do izolacji Polski na arenie międzynarodowej zamykając granice dla Arabów konających w męczarniach na ból jąder z powodu braku seksu i nadmiaru ładunków wybuchowych..

Naturalną odpowiedzią na kaczystowski terror było powstanie ruchu oporu. Patronami tego ruchu zostali członkowie rządu na uchodźctwie, Donald Tusk pseud. „Chyży Rój”, Elżbieta Bieńkowska pseud’ „Alejaja”, Marcin Szulc pseud. „Kapo”, Gej Verhofstadt pseud. „Tępy Guj” oraz Jean-Claude Junker pseud. „Ostra Flacha”.

Państwem podziemnym w kraju kierują Mateusz Kijowski pseud. „Aliment”, Radomir Szumelda pseud. „Ciasna Kiszka”, Kamila Gasiuk-Pihowicz pseud. „Myszka”, Ryszard Petru pseud. „Rubikoń” i Roman Giertych pseud. „Wierzchowiec”.

Ruch oporu o nazwie Komitet Oporu Destrukcyjnego (KOD) działa zarówno w mieście jak i na WSI, a jego zadaniem jest walka z kaczystowskim okupantem za pomocą ataków na pisowskie posterunki, wykolejanie pisowskich pociągów, wysadzanie pisowskich mostów, odbijanie więźniów politycznych i wykonywanie wyroków na przedstawicielach pisowskiego reżimu przez Ryszarda Cybę.

Państwo podziemne posiada własne drukarnie, gdzie wydaje podziemną prasę i książki o prawdziwej historii Polski, w których AK-owcy są bandytami, ubecy bojownikami o wolność a Bolek nie jest Bolkiem. Działają również tajne komplety, czyli podziemne szkoły, w których przedstawiciele elity intelektualnej w osobach Jolanty Kwaśniewskiej i Agaty Młynarskiej nauczają jak jeść bezę widelcem, unikać chamstwa na wczasach i frytek smażonych na nieświeżym oleju.


Część 2


Jak już wspomnieliśmy w części 1, ruch oporu w okupowanej przez kaczystow Polsce obejmuje wszystkie dziedziny życia. Państwo podziemne reprezentowane przez Komitet Oporu Destrukcyjnego (KOD) utworzyło w tym celu wydziały: wywiadu -prowadzony przez generała Kozieja pseud. „Szogun”, dywersji (Ewa Kopacz pseud. „Metr”), oświaty (Bronisław „Bul” Komorowski), sądownictwa (Stefan Szechter pseud. „Michnik”), polityki (Stefan Niesiołowski pseud. „Szczaw”), sportu (Joanna Mucha pseud. „Czecialiga”), turystyki (Bogdan Borusewicz pseud. „Podniebny Wędrowiec”), kultury (Zbigniew Hołdys pseud. „Muzyk”), religii (ksiądz Sowa & Przyjaciele) i głodówek (Ryszard Kalisz pseud. „Chudy”).

Wysadzaniem linii kolejowych, mostów i linii metra zajmują się osobiście specjaliści od infrastruktury, Cezary Grabarczyk pseud. „Katar”, Hanna Gronkiewicz-Waltz pseud. „Kamienica” i Bartłomiej Sienkiewicz pseud. .„Idepowas”). Ten ostatni wsławił się onegdaj udaną akcją spalenia budki wartowniczej przed ambasadą rosyjską.

Działają również konspiracyjne sądy pod przewodnictwem sędziów Tuleyi i Łączewskiego. Sądy te wydają wyroki, które ogłaszane są w podziemnej Gazecie Wyborczej i podziemnym Lisweeku. Wykonywaniem wyroków zajmuje się, jak już wspomnieliśmy, Ryszard Cyba.

Do bezpośredniej walki zbrojnej ma zostać w przyszłości zaangażowany wierny elektorat Platformy Obywatelskiej, przebywający aktualnie w zakładach penitencjarnych. Projekt finansowany będzie przez Unię Europejską, a uzbrojenie dostarczy niezawodny polski patriota, Grzegorz Sorosz.

Państwo podziemne jest skuteczną odpowiedzią na rządy kaczystowskich okupantów. Poprzez destrukcyjną działalność we wszystkich dziedzinach życia, dzięki heroicznej postawie KOD-owskich patriotów oraz marsze uliczne emerytowanych ubeków, marzenia mają szansę się ziścić.

Azali powieje kiedyś nad naszą Ojczyzną wiatr wolności, jak ożywcza morska brejza i znowu będzie tak jak było.

Nastąpi to może jeszcze w tym stuleciu.






Autor: Zbigniew Kozłow /




http://pressmania.pl/?p=33402


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N wrz 25, 2016 9:20 am

Obrazek












Obrazek










Obrazek








Obrazek



Obrazek







Pracowałem kiedyś u żydowskiego cieśli.
Raz przed końcem roboty wbiła mi się drzazga.
Posądził mnie o kradzież.




Abram, właściciel straganu warzywniczego na bazarze, mówi do żony:
– Zapamiętaj, nie kupuj dzisiaj nic od Rabinowiczowej!
– A czemu?
– Bo pożyczyła naszą wagę…



Mosze! Ubezpieczyłem sklep od pożaru, kradzieży i gradobicia!
– Aj waj! A gradobicie, to jak zrobisz?




Idzie pijany Żyd zataczając się z boku na bok.
Nagle bęc, uderzył się o latarnię. Osuwając się na ziemie mruknął:
– j***ny… antysemita!




Jerozolima. Niedaleko Ściany Płaczu siedzi sobie niewidomy żebrak z wyciągniętą ręką i czeka na jałmużnę. Nagle… czuje, że jakaś ręka rozpina mu rozporek i zaczyna gładzić go po genitaliach.
– Uuu… aaa… Jak dobrze, ojojoj… – pojękuje ślepy żebrak.
Ręka nagle zaprzestaje pieszczot. Ślepiec macha rękami w poszukiwaniu dobroczyńcy, a na twarzy wciąż błąka się uśmieszek zadowolenia.
Dwa kroki obok stoją dwaj Żydzi, tata i synek.
– I widzisz, Mosze… – tłumaczy tata. – Można zrobić dobry uczynek, nie dając nawet szekla? Można!




W Wielkim Kanionie przewodnik objaśnia:
– Te wydrążenia w skale powstały dzięki Żydowi, który zgubił centa i powiedział o tym rodzinie.



Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Obrazek










Obrazek











Obrazek











Obrazek










Obrazek



















Obrazek



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Humor, kawały, satyra, zdjęcia, obrazki, teksty.

Postprzez krzysiek4 » N paź 16, 2016 2:48 pm

Obrazek










Obrazek











Obrazek









Obrazek












Obrazek













Obrazek










xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Halloween

- Mamo, mamo! Czy mogę się przebrać na Halloween?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo to nie jest polskie święto, Brajanku.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx



Pożar


Straż Pożarna. Dzwoni telefon.
Dyżurny:
- Słucham?
- W zeszłym roku posadziłem sobie konopie indyjskie. Wyrosły takie jakieś
cherlawe, żadnego speeda nie dają.
- Dokąd dzwonisz, palancie! Denerwuje się dyżurny. Dzwoń na policję do
sekcji narkotyków, tam Ci pomogą.
I odkłada słuchawkę. Po dziesięciu minutach znowu rozlega się dzwonek
telefonu:
- A jak w tym roku posadziłem, to wyrosła taka dorodna i tak w łeb daje, że
nawet pojęcia nie masz!
- Już Ci mówiłem palancie! Dzwoń na policję!
I znowu rzucił dyżurny słuchawkę na widełki. Po pół godzinie znowu telefon:
- Sam jesteś palant! Nie odkładaj słuchawki! Dzwonię, bo u sąsiada
chałupa się pali! A jak przyjedziecie, zaczniecie biegać z tymi swoimi
wężami to patrzcie pod nogi, nie zadepczcie..


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx








Obrazek












Obrazek












Obrazek













Obrazek













Obrazek











Obrazek












Obrazek


















Obrazek







-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Bigos po polsku

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

cron