Maciej Krzaczkowski:"Ścierwniki"

Maciej Krzaczkowski:"Ścierwniki"

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz sie 22, 2013 1:21 pm

Ścierwniki.
By Maciej Krzaczkowski

Złotouste ścierwniki na ziemi czerwonej od komunistycznych hekatomb (2)"Czołowa postać wśród nowych historyków Polski" (ang. leading figura among Polands new historians), jak się o autorze "Sąsiadów" raczył wyrazić autor przedmowy do niej amerykański prof. Dawid Engl, Jan Tomasz Gross stwierdził: "Mówiąc wprost - entuzjazm żydów na widok wchodzącej Armii Czerwonej nie był zgoła rozpowszechniony i nie wiadomo na czym miałaby polegać wyjątkowość kolaboracji żydów z Sowietami w okresie 1939-1941."Spróbujmy upewnić się, czy rzeczywiście historyk światowej klasy nie jest nic w tej mierze w stanie powiedzieć.

O składzie etnicznym ruchu komunistycznego, czy szerzej marksistowskiego - socjalistyczno-komunistycznego zdaje się sporo mówić strona"Żydzi w lubelskiej strukturze Komunistycznej Partii Polski".

Znajdujemy tam następujące nazwiska (w układzie alfabetycznym):Symcha Auerhan, Mojżesz Bess, Lowa Białostocki, Cudyk Biderman, Janina Bier, Hersz Borensztajn, Michał Bromberg (dwukrotnie), Adam Bromberg, Motel Bursztyn (dwukrotnie), Abram Englender, Teodor Feder, Zelda Feld (dwukrotnie), Jankiel Feldman, Rajzla Feldman, Róża (Rojza) Fiszman-Sznajdman, Ajzyk Frunfeld, Lola Frydman, Zofia Goldberg, Motel Goldman (trzykrotnie), Dwojra Goldman, Hersz Golblat, Fajwel Granasztajn, Dawid Grosbach, Ancel Gru, Jojna Berek Haneman, Dawid Honigsztajn, Fajwel Kamiński, Josko Kornberg, Hersz Korenberg, Abram Kuczera, Icek Lederman, Dawid Lederman, Majer Lewin, Mandeltraub Malinowski, Dawid Mandelbaum, Moszek Mandelbaum, Izaak Melcer, Gerszon Henoch Naumberg, Sara Naumberg, Berek Poznański, Moszek Dawid Rajs, Szmul Redelman, Dawid Ruer (dwukrotnie), Abram Salomon, Mojżesz Salzberg, Mojżesz Strumfman, Józef Szpiro, Szmul Szyfman, Srul Izer Szyldkrant (dwukrotnie), Fajwel Śliwka, Aron Hersz Waksman, Hersz Walersztajn, Josek Abram Wisenberg.

Jak głosi artykuł, Komunistyczna Partia Polski (pierwotnie Komunistyczna Partia Robotnicza Polski - przyp. J.R.) "była partią polską". :D

Aczkolwiek, jak przyznaje zarazem - "w znacznej mierze" należeli do niej także Żydzi, którzy "zajmowali tam niejednokrotnie wysokie stanowiska".Szczególną atrakcyjność ruchu komunistycznego dla środowisk żydowskich w omawianym artykule tłumaczy się następująco: po pierwsze wypływać to miało ze skrajnego ubóstwa tej grupy narodowościowo-etnicznej, po drugie - z jej dyskryminacji (w domyśle - przez polską większość narodową. Na dowód tego przywołane zostaje w artykule stwierdzenie historyka Henryka Cimka: "Dla Białorusinów, Ukraińców czy Żydów KPP była bowiem tą partią w Polsce, która najkonsekwentniej walczyła nie tylko z uciskiem klasowym, ale również z dyskryminacją narodowościową".

W ślad za tym głosem autorytetu naukowego pojawia się świadectwo dość aktywnej w owym czasie, gdyż wymienianej dwukrotnie uczestniczki ruchu komunistycznego, Róży Fiszman-Sznajdman: "Byłam zadowolona, że puste dni zapełniła praca dla określonych ideałów sprawiedliwości i równości społecznej, przeciwko nienawiści i dyskryminacji. Początkowo działalność nie przyniosła żadnych korzyści materialnych, ani możliwości zarobkowania, groziła natomiast długoletnim więzieniem, uskrzydlała marzeniami o sprawiedliwszym i lepszym jutrze."Zdawać by się mogło, że ruch komunistyczny, który tak radykalnie i obiecująco występuje przeciwko dyskryminacji na tle narodowościowym czy etnicznym, nie będzie sam w swoich szeregach dostrzegać różnic na tle pochodzenia po między swoimi członkami; nie będzie dzielić ich na klasy, ani tym bardziej - instytucjonalizować takich klas.

A jednak, dowiadujemy się z pewnym zdziwieniem, że już na II Zjeździe KPRP w 1923 r. czyli na następnym kongresie po kongresie założycielskim, który miał miejsce 28 grudnia 1918 r. - nb. w nieco ponad rok od wybuchu zwycięskiej rewolucji październikowej (6-7 listopada 1917) w Rosji - podjęta została znamienna decyzja. Była to decyzja "o stworzeniu na poszczególnych szczeblach organizacyjnych biur sekcji żydowskiej, jako organów pomocniczych [...] dla spraw politycznych i społecznych związanych z żydowskim [...] ruchem robotniczym i dla obsługiwania specjalnych potrzeb tego ruchu istnieją przy KC, KO i Obwodowych (czyli od góry do samego dołu - przyp. J.R.) specjalne organa: biura sekcji żydowskich [...] wybierane na konferencjach krajowych, okręgowych, względnie obwodowych członków partii – Żydów".Czyli - można by rzec: partia w partii. Czy też może raczej getto?

Dla obsługi specyficznych potrzeb jednej tylko mniejszości (a raczej większości) - żydowskiej (gdyż dotąd o innych sekcjach: białoruskiej, czy ukraińskiej, o polskiej już nie mówiąc, w ramach KPRP - później w KPP - słychać jakoś nie było).Pewne wytłumaczenie tego zaskakującego etnicznego fenomenu w partii radykalnego narodowościowego i klasowego wyzwolenia proletariatu (ludu) spod jarzma wyzysku i dyskryminacji można upatrywać w stwierdzeniu tegoż artykułu: "O liczebności Żydów w strukturach KPP może świadczyć informacja wytworzona przez organy wewnętrzne partii: [...] towarzysze żydowscy w miastach stanowią powyżej 50% organizacji. Tłumaczy się to przede wszystkim przewagą komórek w drobnym przemyśle (szewcy, kamasznicy, handlowcy, itd. - przyp. J.R.), gdzie zatrudnieni są przeważnie Żydzi.

W mniejszych miastach to ustosunkowanie przedstawia się gorzej. Są miasteczka, w których organizacja partyjna jest czysto żydowska".Wynikałoby z powyższego dość jasno, iż na II kongresie KPRP, która tak życzliwie odniosła się do specyficznych potrzeb żydowskich, jakich nie zapewniają zwykłe, dostępne innym nieżydowskim członkom organa i struktury partyjne, z dużych miast przyjechało "ponad 50 proc." delegatów pochodzenia żydowskiego, z małych zaś miast - blisko "100 proc".

Wydaje się więc, że to raczej odwrotnie - raczej komunistyczna polska mniejszość narodowa zmuszona funkcjonować w zmajoryzowanym przez Żydów otoczeniu miałaby pełne prawo wniesienia o uwzględnienie swoich specyficznych polskich potrzeb.Ale - jak to mówią" nieobecni nie mają głosu: ostatecznie nikt im w końcu nie zabraniał wstąpić do KPRP, być demokratycznie wybranymi do władz i na kongres KPRP.

A tak ich obowiązki musieli wziąć na swoje barki inni, ich żydowscy towarzysze, którzy zmuszeni byli zajmować te wszystkie, albo prawie wszystkie wyższe stanowiska partyjne. Niektórzy nawet kilka stanowisk na raz: "Zdarzało się, iż w skład biur żydowskich i organów kierowniczych partii wchodziły te same osoby, kogo przykładem może być Motel Goldman".W jaki sposób można było znaleźć się w szeregach KPRP? Być może sposób naboru nowych członków coś nam w tej mierze wyjaśni?Wspomniana już działaczka Róża Fiszman-Sznajdman wspomina: "Dla mnie jak i dla wielu, droga do ruchu robotniczego prowadziła przez organizację akademicką. Każdego roku po egzaminach maturalnych Zrzeszenie Akademików Żydów zapraszało abiturientów Gimnazjum Humanistycznego na zebranie, na którym werbowano nowych członków". "Młodzieżówka komunistyczna przy KPP nosiła nazwę Związek Młodzieży Komunistycznej w Polsce (...) przemianowana na Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej".(tu następuje lista 8 nazwisk czysto żydowskich, z wymienionym już wcześniej przepracowanym najwyraźniej ponad siły Motelem Goldmanem włącznie).

Inną "organizacją, która skupiała polską młodzież komunistyczną było Zrzeszenie Akademików Żydów, na czele którego stał Józef Szpira".Było to zresztą jakoś zrozumiałe samo przez się, bowiem - jak czytamy w artykule: "udział Żydów w KPP był uzasadniony co wynikało z charakteru tej partii, której priorytetem była walka o poprawę bytu proletariatu".

Partia proletariacka nie może się tak zupełnie obyć bez proletariatu, zatem "[KPP] prowadziła szeroką agitację w żydowskich środowiskach związkowych, kulturalnych, społecznych oraz sportowych. Najważniejszą, a jednocześnie oczywistą grupą docelową byli robotnicy, co przekładało się na wzmożoną agitację wśród tej właśnie grupy społecznej." "Z biegiem czasu komuniści (polscy, posługujący się biegle językiem jidisz - - przyp. J.R.) zaczęli tworzyć tzw. czerwone frakcje wewnątrz istniejących organizacji związkowych, które miały doprowadzić do przejęcia nad nimi kontroli.

Powołali również do życia centralę związkową, która nosiła nazwę Lewica Związkowa. Została ona powołana do życia w celu zrzeszania się robotników w związkach zawodowych."Czy tu również stworzono żydowskiej grupie etnicznej możliwość zaspokajania jej specyficznych żydowskich potrzeb, o tym niestety, artykuł już nie wspomina. Być może nie było aż takiej potrzeby.Wypada w tym miejscu zaznaczyć, że Komunistyczna Partia Robotnicza Polski wraz ze swoją młodzieżówką "Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej" nie wypełniała bynajmniej w całości ówczesnej oferty w ramach radykalnych ruchów społecznego i narodowego wyzwolenia.

"Marzeniami o sprawiedliwszym i lepszym jutrze" w duchu Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina uskrzydlały w owym czasie młodzież i starszych na tym terenie także inne siły i ugrupowania, z którymi KPRP musiała ostro nieraz konkurować.Na przykład Komunistyczna Partia Robotnicza Polski posiadała posiadała znaczne wpływy w następujących żydowskich organizacjach:- Związku Zawodowym Handlowców,- Związku Zawodowym Pracowników Biurowych,- Związku Zawodowym Szewców i Kamaszników,- Związku Zawodowym Budowlanych,- sekcji literackiej Żydowskiego Koła Akademickiego,- Żydowskim Klubie Sportowym „Wieniawa”,- Żydowskiej Organizacji Skautowskiej,- Zrzeszeniu Akademików Żydów,- Związku Młodzieży „Cukunft”, oraz- Organizacji Jugend – Bow.Z tego też powodu KPRP zmuszona była działać w warunkach nieustannego starcia o rząd dusz z czerpiącym z tego samego źródła kadrowego BUND-em: Powszechnym Żydowskim Związkiem Robotników Litwy, Polski i Rosji (Allgemeiner Jidiszer Arbertersbund in Lite, Pojln un Rusland), co nieuchronnie "przekładało się na wrogą względem siebie postawę obydwu ugrupowań".

Jak z powyższego widać, stworzenie w ramach KPRP w pięć lat po pierwszym kongresie specjalnego pionu, ukształtowanego według prawidłowego urodzenia (tudzież rytuałów z tymże urodzeniem związanych), dla zaspokojenia specyficznych żydowskich potrzeb był po prostu zwykłą konsekwencją jej takiego, a nie innego etniczno-narodowościowego spektrum.Pomyślmy: czy znamienity historyk żydowski o międzynarodowej renomie mógłby o tym wszystkim nie wiedzieć? Wydaje się, że należałoby raczej w tym miejscu spytać: czy właśnie owa międzynarodowa renoma nie jest czymś, co pozwala mu, bądź wręcz nakazuje, spokojnie, najbezczelniej w świecie tego wszystkiego nie zauważać.

CDN
https://www.facebook.com/groups/SYJONIZ ... 123528104/

Jerzy
Ostatnio edytowano Wt kwi 18, 2017 1:19 pm przez Jerzy Ulicki-Rek, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Maciej Krzaczkowski:"Ścierwniki"

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz sie 22, 2013 1:27 pm

Ścierwniki 2.

By Maciej Krzaczkowski i

Szkalowanie Polski i Polaków zaczyna być już nie tylko stałym elementem publicznego w Polsce i na świecie, ale także profesją.
I to profesją nadzwyczaj dochodową. Co więcej, zaczyna być ono przedstawiane jako działalność dobroczynna, przynosząca Polsce i Polakom korzyści. Oto bowiem Irena Grudzińska-Gross, współautorka, wraz z osławionym żydowskim historykiem z Janem Grosem, najnowszej książki szkalującej Polaków w publicznej polskiej telewizji TVP2, twierdzi, że "negatywna opinia niektórych środowisk żydowskich o Polakach przed ukazaniem się pierwszej książki Grossa była o wiele gorsza niż teraz".

Można by więc sądzić, iż w jakiś niewytłumaczalny sposób wrogie dotąd środowiska żydowskie, wskutek oszkalowania przez Jana Grosa Narodu polskiego w książce "Sąsiedzi", czy "Strach", swoją opinię znacznie złagodziły.

Wynikałoby stąd, iż Polacy winni więc być niejako wdzięczni Grossowi (Grossom) za kolejną po "Sąsiadach" i "Strachu" porcję zniewag, zniesławień i fałszywych oskarżeń, za tę "rekonstrukcję destrukcyjnego zachowania ze strony polskiej społeczności", jaką jest kolejna oszczercza książka.

Tymczasem, jak wiele na to wskazuje, mamy do czynienia jedynie ze zwykłą, wypowiedzianą niejako "na dzień dobry" groźbą-szantażem: jeżeli w dalszym ciągu Polska nie będzie w dalszym ciągu "jedynym krajem z tej strefy, w której mordowano Żydów", w którym dokonuje się (samo-)biczowanie katolickiego narodu polskiego za niepopełnione zbrodnie, jeżeli naród polski nie przyjmie z wdzięcznością dobroczynnej działalności oświatowo-wychowawczej Grossów, wówczas "negatywna opinia niektórych środowisk żydowskich może ponownie stać się "o wiele gorsza".


Przejdźmy do sedna wystąpienia Grossów. Wprawdzie zdaniem Grudzińskiej-Gross nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, istnieje natomiast według niej coś takiego, jak wspólna historia i "to jest sprawa, z którą my zmagamy się do dziś". Przy czym, zdaniem żydowskich pisarzy historycznych, zmienia się sposób zajmowania się historią, zmienia się pisanie historii. Zdaniem pani Gross obecnie naukowców historyków zaczynają interesować nie relacje w polityce czy w gospodarce, nie - jak byśmy to powiedzieli -0 jakieś ogólne, zobiektywizowane procesy cywilizacyjne, ale... konkretne fakty z zakresu relacji między ludźmi.

Jan Gross wyjaśnia nam dalej, na czym owo nowe widzenie historii przez historyków żydowskich ma polegać. Jego zdaniem "społeczność lokalna", czyli Polacy, którzy - jak wcześniej stwierdził - nie udzielili ukrywającym się przed Niemcami Żydom "jakiejkolwiek pomocy", skorzystali na eksterminacji Żydów materialnie, przejmując porzucone żydowskie majątki i wchodząc w opuszczone przez Żydów miejsca pracy.

Symbolem, uogólnieniem, najszerszym wyrazem owego "zagarniania" żydowskiego dobra przez Polaków, owych "złotych żniw", ma być niezwykle obrazowo przedstawione rozkopywania przez jakichś osobników terenów rzekomo wokół obozu w Treblince, rzekomo w poszukiwaniu kosztowności.

Dajmy na marginesie, że owa historia faktu nie pozbawiona jest smakowitej pod względem literackim dogłębnej analizy fizjo-psychologicznej doznań owych "złotych żniwiarzy", przyłapanych niejako przez historyka faktu na gorącym uczynku, w trakcie popełniania zbrodni. Jak z powyższego widać - najnowsza metoda uprawiania historii, jaką nam proponują żydowscy historiografowie, to w istocie przyjęcie żydowskiej optyki, żydowskiego punktu widzenia, żydowskiej historiozofii współczesnej i skupienie się bez reszty na żydowskiej ideologii holocaustu jako osi centralnej całej historii ludzkości.
Historii pisanej zresztą nie jak historia jako taka, jaką znaliśmy i rozumieliśmy dotychczas.

Jest to właściwie opowieść, reportaż, narracja. Zgodnie z resztą ze starą żydowską tradycją w narracji tej, jako w swego rodzaju midraszu, nie chodzi bynajmniej o prawdę historyczną.
:!:
Prawda jako taka nie ma tutaj właściwie racji bytu. (Czymże jest prawda? - zapytałby współczesny, postmodernistyczny Piłat). Chodzi w niej natomiast o morał, jaki z tej narracji ma wypływać zarówno dla wszystkich żyjących współcześnie, jak też i wszystkich dla potomnych. Chodzi w tej "historii faktu" zatem najbardziej o danie najpełniejszego i najtrwalszego, jaki można sobie wyobrazić, wyrazu subiektywnemu przeżyciu wydarzeń historycznych dotykających Żydów i ich osobistych skojarzeń i odczuć, stosownie do ich narodowej, plemiennej, czy też etnicznej wizji świata, zgodnie z ich mentalnością, z ich etyczną i estetyczną wrażliwością.

Zresztą motyw współuczestnictwa w zbrodni na tle antysemityzmu, idea czynnej bądź biernej, jawnej bądź ukrytej, świadomej, czy podświadomej, nieuświadamianej wrogości do narodu przymierza w celu rzekomego zagarnięcia mienia żydowskiego przez nieżydowskie otoczenie, (a przy tym okazja do podkreślenia tej inherentnej wrogości wobec tego przymierza, i tej niezmierzonej niegodziwości czynu), nie jest bynajmniej wynalazkiem nowym żydowskiego intelektu - istniał on w literaturze tego kręgu kulturowego właściwie od zawsze. Nowością natomiast - i to absolutną - jest otwarta, po raz bodaj pierwszy sposób tak jawny postawiona oferta pod adresem nieżydowskiego otoczenia, aby uczynić z tej specyficznej żydowskiej wizji historii historię powszechną, powszechnie nauczaną i powszechnie obowiązującą.


Nie ma więc w tej nowej historii świata miejsca na historię sensu stricto, na historię jako taką. Nie ma w niej czegoś takiego jak komunizm, syjonizm, a nawet hitleryzm, zwłaszcza w sojuszu ze wspomnianym syjonizmem. Nie było także w dziejach świata innych zbrodni wobec ludzkości, nie było zwłaszcza 100 mln. ofiar komunizmu, czy ludobójstwa na Ormianach. W historii jest miejsce tylko dla żydowskiego holocaustu - ogniskującego jak w soczewce całą tę odwieczną udrękę wiecznie niedocenionej, wiecznie niewinnej, wiecznie nieszczęsnej, wiecznie prześladowanej grupy etnicznej, czy jak kto woli - plemiennej, zmuszonej przez jakąś fatalną ironię losu przebywać we wrogim, obcym otoczeniu i zarazem uważającej się za światło dla tego wrogiego, obcego otoczenia.


Jest to zatem historia specyficzna dla określonej wspólnoty kulturowej, pragnącej nie tylko samej rządzić się w sposób swoimi własnymi prawami, własną etyką, ale też nie mogącej przy tym - jak dotąd przynajmniej - uczynić ich uniwersalnymi prawami i zasadami etycznymi, którymi by cała ludzkość bez wyjątków, wyznawała, a co za tym idzie - była im również bezwzględnie podporządkowana.

Jak widać z powyższego, już choćby pod tym względem pisarstwo Grossów nie jest jakimś zwykłym szkalowaniem Polski i Polaków. Jest to w pełnym tego słowa znaczeniu pisarstwo tzw. "wspólnej" historii zupełnie od nowa. Ale - jak fakty, to fakty. Jak rzeczywiste relacje pomiędzy grupami etnicznymi, (zwłaszcza widzianymi każde z osobna), to rzeczywiste relacje. Jak "wspólna" historia, to "wspólna" historia.


https://www.facebook.com/groups/SYJONIZ ... 500194533/

Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm


Powrót do Instytut Zydoznawczy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość