Instytut Zydoznawczy

Re: A.Niemojewski:"Dusza zydowska w zwierciadle Talmudu"

Postprzez krzysiek4 » N sty 15, 2012 5:26 pm

Potrzeba ogromnej roboty oświatowej, informacyjnej, wyświetlającej wśród nas, Polaków, wpływy żydowskie, potrzeba, abyśmy stanęli na tem samem stanowisku, na którym stanęli żydzi, na wyodrębnieniu i odosobnieniu się. Oni się wyodrębniają, posiadają swoje odrębne organizacje, a swoją kulturę pielęgnują w najwyższym stopniu. Jeżeli tak jest, to i my, Polacy, wyrośli na zasadach kultury chrześcijańskiej, mamy prawo kultury naszej bronić przed deprawacją.



Niedawno przeprowadzono w Poznaniu obszerną dyskusję na temat walki żydów z kulturą narodowo-chrześcijańską. Jeden z wybitnych inteligentów w toku dyskusji oświadczył: „Wiecie, jakie stanowisko zajmuję wobec chrześcijaństwa, wiecie, że w wykładach swoich wszędzie gdzie mogłem, starałem przeciw chrześcijaństwu występować, jako zdecydowany jego wróg. Dziś przekonaliście mnie, że na błędnej byłem drodze. Na podstawie tego, co słyszałem o organizacji, programie i działalności żydów, przekonuję się, że tu nie chodzi o pobożność, o wyznanie, ale, że tu się walka toczy pomiędzy cywilizacją chrześcijańską, narodową, a cywilizacją judaizmu. Widzę, że, zwalczając ideę chrześcijańską, zwalczałem zarazem cywilizację chrześcijańską”.

To powiedział człowiek nie wierzący. Wychodząc łącznie ze stanowiska narodowego, przyszedł do przekonania, że cywilizację chrześcijańską należy podtrzymywać, aby się przeciwstawić z obozu żydowskiego szerzonym wpływom antynarodowym. Dlatego, jeżeli chcemy się zorganizować, musimy w niemniejszej mierze na polu duchowym wyodrębniać się, opierając się na jasnych, wyraźnych hasłach chrześcijańskich, aby pozostała wyraźna linja, oparta na cywilizacji, od wieków przyjętej. A wobec obozu żydowskiego, który ma zwolenników bardzo wielu i który szerzy cywilizację, djametralnie stojącą na przeciwległym krańcu, nie wystarczy traktować sprawy agitacyjnie, trzeba ją zgłębić naukowo.



Dlatego ja osobiście z wielką radością witam fakt, że się tym kwestjom przyglądamy dziś nie z punktu widzenia wiecowego, ale z punktu widzenia naukowego, gruntownego. Uznajemy prawo żydów do organizowania się i samoobrony, ale my mamy conajmniej to samo prawo. Powinniśmy się zatem organizować i nie dać się wstrzymać od organizacji przez fałsze, które w imię postępu, kultury, czy tolerancji są wygłaszane na to, aby nas osłabić, aby odporność naszą zmniejszyć.

Robota musi się dokonywać wspólnymi siłami. Być może, że w pierwszych czasach nie zdołamy jeszcze wszystkich sił naszych zespolić zupełnie. Każdy z nas, na jakimkolwiek polu pracuje, ma pracy aż nadto. Początek tej roboty – to gromadzić ludzi, którzy chcą się sprawą zajmować, i gromadzić materjał naukowy i poważny do popularyzacji sprawy, która jest najważniejszą w Polsce.

Nie jestem antysemitą, nie chcę nienawiści szerzyć wobec kogokolwiek, ale jako Polak, jako katolik, mam prawo nawoływać, aby swoi się organizowali, aby hasło „swój do swego” przeniknęło we wszystkie warstwy naszego społeczeństwa, a gdy to się stanie, gdy się wyodrębnimy i staniemy gospodarczo silnie na własnych nogach, ocalimy zarazem cywilizację narodową i chrześcijańską w Polsce.

4. „Żydzi a sprawa robotnicza”

radny Kazimierz Janikowski.

Kwestja „Żydzi a sprawa robotnicza” nastręcza bardzo szerokie pole do omawiania. Ze względu na szczupłe ramy referatu mogę tylko parę rzutów, jak rozumiem kwestję żydowską i sprawę robotniczą i jaki stosunek między temi dwiema sprawami istnieje w Polsce.

Zastanowić się trzeba, co to jest żydostwo, co to jest ten wybrany lud, jak piasek lotny, rozsypywany po całym świecie, a twardy, jak granit i jak granit nieustępliwy przez całe lat 2000? Czem się dzieje, że żydostwo w swojej ekskluzywności trwa i jest cierniem, raniącym wszystkie społeczeństwa europejskie?



Po utracie niepodległości, swego bytu państwowego, żydzi rozproszyli się po świecie. Nie mówię już o tych prześladowaniach żydowskich, które spadły na nich z rąk cezarów rzymskich, ale i dalej, rozsiani na świecie, byli nieustannie prześladowani. Zaburzenia anty-żydowskie trwały całe wieki średnie, przetrwały humanizm, przetrwały reformację i wojnę świecką w Niemczech, ponawiając się bezustannie aż do wieku XVIII. Luter nakazuje aby burzono synagogi żydowskie, palono ich księgi, a ich samych wypędzano do Palestyny. Ten ruch wyzwoleńczy niemiecki pławi się we krwi żydowskiej przez dwa wieki blisko. Gdziekolwiek spojrzymy, na Anglię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, żydzi wszędzie zostają wypędzani. Pogardzano nimi, nienawidzono ich, starają się pozbyć ich wszyscy, wszędzie i zawsze, aż po dziś dzień. Dlaczego, gdzież szukać przyczyn tego żywiołowego ruchu, opanowującego wszystkie narody, we wszystkich krajach, z niepohamowaną siłą? Trzy były powody nieustannej do żydów nienawiści: natury politycznej, religijnej i społecznej.



Ludy europejskie, przyjąwszy chrześcijaństwo, dowiadywały się o żydach, jako katach Ukrzyżowanego, nie kryjących swojej nienawiści do chrześcijan. Stąd religijny czynnik nienawiści do żydów. Ale od wieku XV przeważa już czynnik społeczny, a następnie polityczny. Wyzuci z ziemi, żydzi nie zżywają się z otoczeniem, wśród którego zamieszkują. Obcy narodowym dążeniom i ideałom, nie tylko obcy, ale nawet wrodzony, żydów najczęściej nie obchodzi dobrobyt tych ludów, lub ich losy. Zapatrzeni w przyszłość Talmudu, ziejący pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co nie-żydowskie, we wszystkich epokach zacofani co do idei, ożywiających ludzkość, stali się trupem narodów. Gdy chrystjanizm przynosi ideę przebaczenia, oni utrzymali swoje „oko za oko, ząb za ząb”. Idei braterstwa i równości przeciwstawiają wyższość wybranego ludu, nie rozumieją innych, a inni przestali ich rozumieć. Odrębne pojęcie moralności społecznej uczyniły ich wrogiem narodów; wstrętny handel niewolnikami poniżył ich; lichwa, której oddawali się z zamiłowaniem zohydziła ich w oczach ludów. Nie pomogły nawet takie środki, do jakich uciekali się cesarze niemieccy, pragnąc uchronić żydów przed tłumem, mianując ich własnością skarbową. Tłum mimo to grabi i morduje.

Jak dalece uciążliwą była dla chrześcijan lichwa żydowska, niech świadczy fakt, że już w XV wieku zaczęto zakładać kasy pożyczkowe, aby wyrwać lud z ręki żydowskiej. Od zarania dziejów Polski mamy ten ferment sprawy żydowskiej w państwie swojem. Na pierwszych monetach widnieją hebrajskie napisy. Przy książętacha piastowskich żydzi są monetarzami, celnikami, dopomagają książętom do utrzymania władzy nad ludem.

Ten charakter żydów, to solidaryzowanie się z władzą państwową przeciwko masom państwowym, istniej przez całe wieki średnie, aż przychodzi moment, kiedy żydzi zmieniają swoją politykę, kiedy rozumieć zaczynają, że te warstwy społeczeństwa, z biegiem faktów historycznych zdążające do osiągnięcia praw, są im potrzebne i pożyteczne. Wówczas to żydzi przerzucają się z tej prawicy społecznej na skrajną lewicę.

Robota podkopywania państwowości aryjskich istnieje ciągle. W roku 1848, przed rewolucją niemiecką, Marks i Engels wydają swój manifest komunistyczny, początkowo nie mający wielkiego znaczenia, zdążający do ogarnięcia mas robotniczych, do wcielenia w życie idei bezwzględnej walki klas i do skierowania tego prądu nowego w łożysko swoich interesów. Najjaskrawszym, najważniejszym przykładem roboty żydowskiej, trwającej dziesiątki lat, we wszystkich państwach europejskich, jest obecna Rosja. Jest to najoczywistszy dowód działalności żydów i ich wpływów na masy robotnicze.

Mogli Moskale korzyć się nawet przed białymi carami, ale nienawidzili z głębi duszy zgraji czynowniczej sług carskich, całego aparatu łapownictwa, zdzierstwa, knuta i nahajki, ucisku i wyzysku, obroży i łańcucha, na którym czynownictwo trzymało lud rosyjski w uniżonym rabstwie carskim. Mogli Moskale wybijać Bogu swojemu pokłony, ale nie lubili i pogardzali popem, który odznaczał się brakiem inteligencji i bardzo małym poziomem moralności, który beznadziejnej męce ludu rosyjskiego nie umiał mu nic poradzić, nic pomóc, nie umiał go wesprzeć w jego doczesnej znojonej pielgrzymce. „Bóg wysoko, car daleko” – zwykł był określać bezradnie swoją rozpacz lud rosyjski i to było podłoże, na które przyszły inne wpływy.

Ze zgniłymi pierwiastkami nihilizmu rosyjskiego połączyły się inne pierwiastki nienawiści nietylko do sług carskich, ale i do samego caratu, nietylko do popa, ale i do Boga rosyjskiego, nietylko do krzywdy społecznej, ale i do samego społeczeństwa, nietylko do wad organizmu państwowego, ale i do samego państwa. Nienawiść ta wypłynęła z pobudek znacznie głębszych i była stokroć bardziej nieubłaganą od pierwszej, była to nienawiść żydowska do chrześcijańskiego Boga i do chrześcijańskiej kultury.

Żyd – kusiciel ukazał ludowi rosyjskiemu majak szczęścia na ziemi, nie w niebie, potargał wszystkie ich węzły społeczne, rodzinne, religijne: „Zburz wszystko: państwo, cerkiew, rodzinę; zrównaj wszystko z ziemią, a wtedy będziesz panem wolnym, niczem nie skrępowanym dyktatorem”.

I lud rosyjski począł burzyć kościoły, sądy, urzędy, domy i fabryki. Nie czując pojęcia zła i dobra, cnoty i zbrodni, burzył własne domy rękami własnemi do ostatka. „Rabuj” – zabrzmiało hasło, więc rabował carów – carskie, dziedziców – pańskie, kupców – kupieckie, chłopów – chłopskie.

W tym powszechnym rabunku wszelkiego dobra praca straciła wszelki sens. Nie miał sensu pracować włościanin, ziemianin, inteligent, chłop. Warsztaty stanęły. Głód, nędza wyszczerzyły zęby i żarły rabujących, rabowanych, rządzących, rządzonych. Robotnik rosyjski, zamiast dyktatury nad innemi warstwami narodowymi, stał się narzędziem w ręku garści dyktatorów – żydów.



Rewolucja rosyjska, rozpoczęta pod hasłem „pokoju i chleba”, dała nieustanną wojnę, nędzę i głód straszny.

Powstała armja pracy, w której robotnik i chłop stał się niewolnikiem gorszym, aniżeli był za czasów carskich.

Kara śmierci, przymusowa praca na fabrykach zrobiła z tych ludzi tępe narzędzie przemocy żydowsko-bolszewickiej. Raj bolszewicki okazał się cmentarzyskiem. Dyktatura proletarjatu zamieniła się w dyktaturę żydowską nad proletarjatem, z tą różnicą, że proletarjusz stał się nie tylko robotnik, ale wszystkie inne warstwy narodu, w niedoli z nim związane. Cyfry, przytoczone w referacie p. Sadzewicza, wybitnie wykazują kierunek w bolszewizmie rosyjskim. A żydostwo zostało takie, jak było przed wiekami. I ekskluzywność żydowska, dążność do rozbicia państwa, przekonanie o swojej wyższości i swojej rasy, zostały do dni dzisiejszych.

Aczkolwiek żydzi błogosławią swoją rasę, uznają jednak, że jest ona mogiłą ludów, że jest tym starodawnym kamieniem na kurhanie, a jednocześnie mówią z triumfem, że opinja jej nie pali, nie chłonie ziemia, w wodzie nie tonie. Z tym elementem mamy dziś do czynienia, jako młode, nowe państwo. Oparliśmy się tej fali bolszewizmu i tego zażydzenia i zawładnięcia żydowszczyzny krajem naszym podczas nawały bolszewickiej.

Ale prąd żydowski głęboko nurtuje w społeczeństwie naszym.

Jeżeli mamy rozpatrzeć, jaki jest wpływ żydów na sprawę robotniczą i masy robotnicze w Polsce, to zaraz na wstępie muszę zaznaczyć, że wpływ ten jest ogromny. Organizacje żydowskie, organizacje Bundu, świadomie i celowo złączyły się już dawno z bolszewizmem moskiewskim i niestety, trzeba powiedzieć, że w ciągu 2 lat poczyniły olbrzymie spustoszenia na nizinach społeczeństwa polskiego. Trzeba powiedzieć, że organizacje bolszewicko-komunistyczne zdołały opanować dziesiątki tysięcy tych dusz polskich, które poszły na ofiarę bolszewizmu. Niedawno jeden z radnych m. Warszawy, żyd Alter, chełpił się tem, że jest wodzem dziesiątków tysięcy robotników polskich. Muszę wyznać, że to jest niestety prawdą. Trzeba wiedzieć, że w masach robotniczych idzie od samego dołu, od nizin najmniej uświadomionych, prąd bolszewicki, że pod kierunkiem żydowskim, takim, jak to nakreśliłem od zarania dziejów naszych, idzie prąd, który tak bardzo paczy duszę polską, że staje się ona nawet wrogiem polskości.

Pragnę parę słów poświęcić również P.P.S., tj., partji o której prof. Kulczyski powiedział, że udawała socjalizm do 1905 roku, a udaje narodowość od 1905 roku do dnia dzisiejszego. Kilkakrotnie polski socjalizm starał się oczyścić z żydostwa. Pamiętam 1905 rok, te straszne chwile, kiedy ja sam stawałem pod grozą kul braterskich. Pamiętam kiedyśmy musieli walczyć z P.P.S na ulicach i pamiętam wtedy, że orła polskiego nazywano gęsią. Robotnik był tak obałamucony przez P.P.S., że nie wolno było mu wtedy mówić o Polsce. Ale przyszedł rozłam, przyszła lewica P.P.S., która złączyła się w socjal-demokracją i do pewnego stopnia oczyściła atmosferę partji. Podczas wojny i po wojnie P.P.S., kilkakrotnie ponawiała to oczyszczanie z żywiołów żydowskich, mimo to jednak na czele organu partyjnego stoi żyd, Perl; mamy tam Diamandów i całe zastępy inteligencji żydowskiej. Częstokroć zdarzało mi się słyszeć narzekania działaczy P.P.S., że nie mają innej inteligencji dla robotników, jak tylko żydowską, więc posyłają ją na wiece, na zebrania i przez nią działają.

Jeżeli zatem mówić o lewicowych partjach, to trzeba powiedzieć, że spotykamy tam zawsze prądy całkowicie lub częściowo wrogie polskości i państwowości polskiej. Dowodem niechajże będzie inwazja bolszewicka. Wówczas P.P.S., złożyła swój egzamin jaknajfatalniej. Wiemy, że przywódcy P.P.S., opowiadali się za komunistami, a byli i tacy, którzy od razu, w ciągu 24 godzin, zostawali komisarzami bolszewickimi. Wiemy o ruchu, który wywołał Kwapiński. Wiemy zresztą o tem, że P.P.S., na międzynarodowej federacji związków zawodowych w Londynie, wówczas, kiedy żydostwo całego świata zmobilizowało socjalistów wszystkich krajów przeciwko Polsce, kiedy wydany został słynny manifest do robotników świata, w którym powiedziano, że ani jeden pociąg z amunicją nie powinien być puszczony w ruch do Polski, ani jeden okręt nie powinien być naładowany, ani jeden żołnierz nie powinien być przewieziony do Polski, - wówczas Polska Partja Socjalistyczna w tym kongresie nie zabrała głosu w obronie Polski, aczkolwiek uprawniona była do głosu.



Organizacje narodowe robotników polskich są wyłączone ze wszystkich konferencji, prawie ze wszystkich międzynarodowych poczynań proletarjatu świata. Powiem, że organizacje narodowe robotnicze tworzą się i rozrastają tam najbardziej, gdzie najmniej jest żydów.

Poznańskie, Śląsk, Pomorze – przodują w ruchu narodowym polskim, i to nietylko w ruchu zawodowym, który tam był od dawna, ale i w ruchu politycznym. Być może, że ze względu na ogólny stan kraju partje te są zbyt radykalne, sądzę jednak, że w przyszłości, ponieważ w programie swoim mają przedewszystkim i ponad wszystko interes narodu i państwa, będą musiały dostosować swój program do tego, jaka będzie Polska.

Muszę zaznaczyć, że wśród partji narodowych robotniczych istnieje energja obrony przeciwko socjalizmowi i przeciwko żydowskiej międzynarodowej robocie socjalistycznej. Nie ujawnia się ona jeszcze z taką siłą, z jaką ujawnić by się już powinna, ale sądzę, że w ruchu robotniczym polskim są dwie drogi: albo droga ruchu narodowego, albo droga komunizmu.

Na P.P.S., wydaje mi się, że miejsca nie będzie. Muszą te dwa obozy oddzielić się od siebie, muszą się organizować, zsolidaryzować i powiedzieć: za Polską, albo przeciw Polsce. Sądzę, że drogą takiej konsolidacji i tych 2 obozów powinien być ruch zawodowy, ruch, któryby nie był podporządkowany jakiejkolwiek partji, któryby nie był podporządkowany jakimkolwiek programom politycznym, ale któryby miał na celu jedynie dobro klasy robotniczej, jej dobrobyt, wywalczenie odpowiedniego stanowiska w nowej demokratycznej Polsce.

Nie będę już mówił o tem, jak objawia się ruch zawodowy za granicą, zajęłoby to zbyt wiele czasu. Muszę jednak powiedzieć, że w taktyce, w dalszym rozwoju naszego ruchu robotniczego, punktem wyjścia racjonalnej polityki robotniczej będzie stworzenie przedewszystkiem warunków dla wzmocnionej produkcji krajowej. Sądzę i muszę tu zaznaczyć, że aby przeciwdziałać temu ruchowi żydowsko-socjalistycznemu, nie jest dosyć propagować, zohydzać socjalizm. Tu trzeba pozytywnej pracy. Do tej pozytywnej pracy stanąć powinno całe polskie społeczeństwo, wszyscy bez wyjątku ci, którzy rozumieją, że Polska tylko demokratyczną być może, oraz ci, którzy rozumieją, że Polska na sferach ludowych i na warstwach szerokich oprzeć winna swój byt i swoje istnienie. Ci wszyscy dążyć winni do tego, ażeby ruch zawodowy, mający na celu dobrobyt warstw robotniczych, jaknajmocniej popierać, żeby wyjaśnić robotnikowi, że tylko wówczas może być szczęśliwym, gdy szczęśliwem będzie państwo, po którem on istnieje, że bogatym będzie tylko wówczas, gdy Ojczyzna jego będzie zamożna, że będzie wolnym tylko wówczas, jeżeli wolność w całym kraju panować będzie. Bo to jest główna zasada, główna podstawa zrozumienia tego, czem ruch robotniczy być powinien, ażeby wyłamać się i uniezależnić od kosmopolitycznych międzynarodowych przeciwników. Tylko na tle wzrostu bogactw narodowych, w najszerszym tego słowa znaczeniu, można przeprowadzić, za pomocą różnych przeobrażeń, sprawiedliwszy i korzystniejszy podział w interesie klas pracujących.

Intensywność pracy to jest interes nie tylko kapitalistów, ale całego kraju i całych mas robotniczych. Dlatego powinniśmy mówić bezwzględnie robotnikom: pracuj, bo praca da ci dobrobyt. Intensywność pracy to jest drugi warunek dobrobytu robotnika i uniezależnia go w dalszym ciągu. Unikanie strajków w dziedzinach takich, jak np., górnictwo, koleje jest rzeczą niezbędną, o której bezwzględnie wszystkim robotnikom należy mówić. Tworzenie kooperatyw spożywczych i wytwórczych, związków zawodowych i uniezależnienie ich od wpływów partyjnych, jest dalszą konsekwencją stawiania sprawy. Trzeba powiedzieć robotnikowi polskiemu, że nie przez rewolucję, jak głoszą żydzi i socjaliści, z nimi pokrewni, ale przez ewolucję dojść można do pożądanego przez nich celu, są następujące: 1) uświadamianie ludności przez gruntowną oświatę, a nie demagogiczne wiece i broszurki, 2) silne związki zawodowe, 3) silne rozgałęzione kooperatywy, 4) silna, światła, na dobrej organizacji oparta, maszyna państwowa.



Mamy taką instancję polityczną, która zapewnia najszerszym warstwom narodu możność wywarcia decydującego wpływu na rząd i całą jego politykę. Nasze swobody obywatelskie pozwalają nam na organizowanie się i działalność na polach różnorodnych. Samo pochwycenie władzy przez stronnictwa skrajne nietylko nie da nic robotnikowi, ale pogrąży kraj w chaosie bez wyjścia.

To są tezy, jakie bym w imieniu całego społeczeństwa postawił ruchowi robotniczemu, jasno i wyraźnie, aby uchronić go od tych destrukcyjnych wpływów, na jakie naraża go kosmopolityzm żydowsko-socjalistyczny.

I jeszcze jedna uwaga na zakończenie. Prof. Feliks Koneczny we wstępie do dziejów o Rosji powiada, że „bywały państwa o różnych narodowościach i kwitnęły, ale państwa o różnych cywilizacjach zamrzeć musiały. Starożytne cesarstwo rzymskie rozpadło się dlatego, że rozszerzyło się szybciej od postępów latynizacji”…

Żydzi są dla nas nie tylko obcą narodowością, ale całkowicie obcą i odrębną cywilizacją. Jeżeli pozwolimy jej rozszerzać się na masy ludowe, jeżeli pozwolimy aby wsiąkła w masy robotnicze, wówczas państwo polskie nie będzie w możności rozwijać się. To trzeba sobie wyraźnie i jasno powiedzieć.

Zakończę przypomnieniem, że w chwili wybuchu wojny, kiedy naród Francji zrywał się do olbrzymiego, gigantycznego czynu w celu odparcia najazdu niemieckiego i podjął sztandar za wolność cywilizacji francuskiej, pierwszym strzałem, jaki padł z rąk francuskich, to nie był strzał do Niemca, ale do kosmopolity Francuza, do marksisty Jaures’a. Tym strzałem udowodniła Francja narodowa, że nawet takimi bezwzględnymi środkami walczyć należy, jeżeli chodzi o uniknięcie niebezpieczeństwa dla narodu.

5. „Etyka żydowska”.

Józef Jaxa-Chamiec.

Mam mówić o etyce żydowskiej. Temat bardzo ciężki ze względu na to, że trudno mówić o etyce narodu, który etyki zupełnie nie posiada. Kupiectwo świata całego z dawien dawna uskarża się na etykę żydowską. Paryski cech kupców francuskich w 18-em stuleciu nazywa etykę żydów – kupców etyką os, wdzierających się do pszczół, aby je pozabijać, a z otwartych ran wyssać miód.

Żyd wnosi do etyki kupieckiej tylko jedno: niezdrowy handel, uznający tylko największy zysk osobisty, nie krępujący się niczem wobec odbiorcy i spożywcy. Żyd – kupiec wyzwolił handel świata z pod czujnego oka prokuratora i z pod karcącej ręki prawa. Dzięki temu, że nie posiadali etyki uczciwej, żydzi zaczęli odgrywać i po dziś dzień odgrywają w handlu wszechświatowym i na giełdach pierwszorzędną rolę i marzą o zmonopolizowaniu w swoich rękach handlu świata całego. Sztuka ta udała się żydom dotąd w całej pełni tylko w 4-ch krajach: w Ameryce, na Węgrzech, w Rumunii i w Polsce, za wyjątkiem Poznańskiego i Pomorza.

Najwięcej kapitałów na całym świecie jest w rękach żydowskich, a na giełdach całego świata żydzi są jedynymi gospodarzami. W przeciągu ostatnich 100 lat, 200 tysięcy żydów francuskich zagarnęło jedną trzecią część franków całej Francji. W ostatnich 100 latach najwięksi milijonerzy amerykańscy – żydzi zdobyli 50% przemysłu i handlu amerykańskiego. Werner Sombart w książce swojej powiada, że za 50 – 70 lat najpóźniej wszyscy Amerykanie będą w służbie u żydów.

Zachodzi pytanie, jakimi środkami zdobywają sobie żydzi olbrzymie majątki, dlaczego w rękach żydowskich ten pieniądz podwaja się, potraja, rośnie, olbrzymieje?

Oto dlatego, że etyka religji żydowskiej pozwala żydom na wszystko. Każdy środek, niszczący goja, nuchrę, akuma, jak żydzi nas nazywają, jest właściwym z punktu widzenia religji żydowskiej.

Etyka religji żydowskiej sprawia, że naród ten zawsze tworzył i tworzyć będzie oddzielne państwo w państwie, wśród którego żyje. Każda religja na świecie ma jedną wspólną cechę, każda religija na świecie dąży do umoralnienia ludzi, dąży do tego, aby czuwać nad prawidłowym rozwojem woli człowieka. Jedna jedyna religja żydowska ma cel przeciwny: dąży do tego, aby uniemoralniać żydów. Chrystjanizm wznosi człowieka do nieba, jaudaizm zwraca człowieka tylko do ziemi. Religja żydowska ma charakter czysto praktyczny, wszystkie jej rytuały mają na celu życie doczesne. Religja żydowska jest naturalnym i bezwiednym wyznawcą pozytywizmu. Żydzi mają biblję czyli Pismo Święte, oraz połączone 3 księgi: Thorę, Misznę i Gemerę, zwane Talmudem. Tysiąc lat pracowali żydzi nad Talmudem i zrobili z niego książkę, dążącą do odgrodzenia się murem chińskim od innych narodów. Żydzi powiadają: Pismo Święte ma smak zwyczajnej wody, gdy Talmud nasz ma smak wspaniałego aromatycznego wina. I z tego widać, że żydzi bardziej wierzą w Talmud, aniżeli w Pismo Święte.

Chcąc się zapoznać chociaż z zarysie z duchem Talmudu, przytoczę ważniejsze dane z prac prof. A. Rehlinga, uznanego za najlepszego znawcę Talmudu. Zacznę od wyjaśnienia, jak pojmują żydzi najwyższą istotę, tj., Stwórce i Boga.

Talmud mówi, że Pan Bóg dawniej po całych dniach i nocach nic innego nie robił, jak tylko uczył się ciągle Talmudu na pamięć. A więc według religji żydowskiej, Pan Bóg uczył się rozumu od 940 rabinów żydowskich, autorów Talmudu. A teraz Pan Bóg nie czyta Talmudu, nie ma na to czasu, bo po całych dniach i nocach nic innego nie robi, tylko ciągle płacze w Niebie, bo ciężko względem żydów zgrzeszył, odbierając im ziemię obiecaną. Dalej etyka religji żydowskiej powiada, że Pan Bóg sam jest przyczyną wszystkich grzechów, popełnianych na świecie. Grzechy zatem żydów nie są grzechami żydów, a grzechami samego Pana Boga.

O szczęśliwej przyszłości żydów jeszcze na tym świecie Talmud powiada: „Nadejdzie czas, że wzejdzie na świat Mesjasz żydowski, wtedy dopiero ziemia prawdziwie będzie błogosławiona przez Boga, wtedy ziemia ta będzie rodzić gotowe upieczone ciastka, ubrania wełniane i jedwabne, a ziarna pszenicy będą tak wielkie, jak dwie wątroby największego wołu. Wtedy panowanie nad całym światem oddane będzie nam, żydom; wtedy inne narody nam, żydom, będą posłuszne; wtedy każdy żyd, każda żydówka, będą książętami, każdy żyd i żydówka będą posiadali po 2800 służących. Wszystkie skarby całego świata przejdą w żydowskie ręce, wszystkie narody świata nawrócą się na wiarę żydowską, tylko jedni chrześcijanie, goje, nuchry, akumi przeklęci nie będą mieli udziału w tem wielkim szczęściu, bo całkowicie będą wytępieni przez żydów, jako pochodzący od ducha nieczystego”.

My wszyscy chrześcijanie w Talmudzie nie jesteśmy uważani za ludzi. „Żydzi milsi są Panu Bogu od aniołów” – woła Talmud, a dalej – „O ile ludzie wyżsi są od zwierząt, o tyle żydzi wyżsi są od wszystkich innych narodów świata”. „Tylko żydzi są ludźmi, wszystkie inne narody na świecie mają tylko naturę bydlęcą”. „Domy chrześcijan są domami dzikich zwierząt”. Chyba powyższe mówi samo za siebie.

Zacytuję jeszcze urywek z Talmudu, abyście mieli pojęcie, jak etyka religji żydowskiej nakazuje im postępować z nami, chrześcijanami. Gdy nasza wiara uczy: „Kochaj bliźniego, jak siebie samego”, - religja żydowska również poucza: „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”, - lecz jednocześnie dodaje, że kto nie jest żydem, ten w żadnym razie nie może być uważany za bliźniego. Żyd więc nie jest obowiązany miłować nie-bliźnich – zwierzęta. W stosunku do chrześcijan żydzi nie powinni się krępować niczem i nigdy, a uważać ich za wrogów Boga i żydów. Jest dalej powiedziane w Talmudzie, że żydzi, jako przyobleczeni majestatem bożym, są posiadaczami wszystkiego, co tylko egzystuje na ziemi.

Wszelka własność chrześcijańska jest uważana przez żydów za ich własność, Talmud bowiem najwyraźniej powiada, że Pan Bóg rozmierzył ziemię i oddał ziemię i wszystkie inne narody na własność żydom, a słynny rabin żydowski Ber Abbo nie waha się powiedzieć, że Pan Bóg dał Izraelitom władzę, nie tylko nad majątkiem, ale nawet nad życiem wszystkich innych narodów. Talmud powiada, że żyd może zabijać nawet najuczciwszego z pomiędzy bałwochwalców, o ile tylko to jest możliwe bez ściągnięcia na siebie odpowiedzialności. „Kto się przyczyni do wylania krwi bezbożnej, ten składa ofiarę Bogu samemu” – cytuje talmud, a według talmudzisty-rabina Majmonidesa nie wolno żydowi ulitować się nad bałwochwalcą, o ile go widzi tonącego w rzece, ginącego podczas pożaru lub umierającego w jakikolwiek bądź inny gwałtown sposób.

Oto jest etyka religji żydowskiej, oto jest etyka żydów świata całego. A teraz słów parę o sposobach „etycznej” walki żydów z nami.

„Odkąd stowarzyszenia potężne i tajne poczęły grozić waszym państwom chrześcijańskim, waszym instytucjom chrześcijańskim i waszej religji chrześcijańskiej, tam zawsze widzicie żydów w pierwszych szeregach burzycieli” – woła otwarcie w roku 1844 w parlamencie angielskim żyd, lord d’Isaraeli.

I rzeczywiście, odkąd chrystjanizm objął i zjednoczył w wierze niemal wszystkie kulturalne narody świata, żydzi wypowiedzieli mu walkę i walka ta ciemnoty, nienawiści, zabobonu żydowskiego ze światem prawdziwej wiary Chrystusowej trwa po dziś dzień. W walce tej żydzi przes swoje tajne organizacje masońskie oraz socjalistyczne ustawicznie pracują nad tem, aby narody chrześcijańskie pozbawić wiary i zdeprawować moralnie.

Długoletnie doświadczenie nauczyło żydów, że zawsze będą oni wśród narodów chrześcijańskich przedmiotem nieufności i pogardy, i dlatego żydzi już w 13-em stuleciu po Chrystusie Panu stworzyli potężną organizację masonów, czyli wolnomularzy. Organizacja ta rozpoczęła działalność swoją w 13-em stuleciu. Dwaj główni organizatorowie lóż, niejaki Manes, oraz człowiek o nieznanym nazwisku, zwący się Starcem z gór – obaj byli żydami. I dziś uczony francuski Deschamps, ex-mason, pisze, że Manes, żyd, ogłosił się pocieszycielem obiecanym przez Chrystusa Pana i naukę swoją krzewił śród chrześcijan bezwyznaniowców w celu pokonania swego największego wroga – katolicyzmu i papieża rzymskiego.

Talmud żydowski był kluczem wolnomularzy, a księga filozoficzna Zohar – podstawą naukową dla całego wolnomularstwa. Jest to jednak tajemnica, którą żydzi zachowali dla siebie wyłącznie; żaden dokument masoński o tem nie wspomina.

Podczas pobytu mego w Londynie, w 1911 roku zdarzyło mi się zwiedzić 3 loże masońskie. Zewnętrzna strona każdej loży ma charakter czysto żydowski. Przy wejściu do sali głównej, przeznaczonej do modlitwy i narad, stały dwa słupy: jeden czarny, drugi biały. Są one przypomnie owej kolumny ciemnej we dnie, a jasnej w nocy, która prowadziła żydów do ziemi obiecanej. Nazwa tych kolumn w masonerii: Jakim i Booz. Tak samo nazywały się dwa słupy, postawione u wejścia do świątyni Salomona, na znak, że żydzi doszli do celu zamierzonego.

Pobudowanie świątyni, o której ciągle w modlitwach wspominają masoni, jest tylko formą, pod którą żydzi ukrywają marzenia o odbudowaniu potęgi Izraela, czyli zawładnięcia całym światem. A stopnie w masonerji: Hiram, Zarobabel, kawaler wschodu, książę Jerozolimy,Noachita, wódz przybytku, Kadosz – wymownie świadczą, że masoneria i żydostwo to jedno i to samo, że masonerja jest jednym z organów żydowskich na świecie. Pozatem, w każdej loży masońskiej, tak samo, jak w każdej bóżnicy żydowskiej, widzimy świecznik siedmioramienny, arkę przymierza oraz stół-ołtarz z drzewa akacjowego lub cedrowego.

O ścisłym związku masonerji z żydostwem, prócz formy, mówią nam następujące jeszcze fakty, że na 9 członków najwyższej loży masońskiej świata musi być 5 żydów, a więc większość, a uczony współczesny Carlile twierdzi, że obecnie cała wielka loża masońska jest wyłącznie żydowska.

Do najgłówniejszych zadań masonerji należy w pierwszej linji walka z Chrystusem oraz ze wszystkiem, co z ducha jego wypływa, a więc: walka przeciw nierozerwalności sakramentu małżeństwa, pozbawienie opieki chrześcijańskiej chorych i zmarłych, zaprowadzenie szkół bezwyznaniowych, walka z Kościołem i odłączenie go od państwa, podkopywanie instytucji chrześcijańskich, podkopywanie finansów państw oraz majątków osób prywatnych, zawładnięcie prasą całego świata, wytwarzanie tzw., prasy liberalnej, radykalnej czyli postępowej, wreszcie dążenie do zaprowadzenia jednej wielkiej rzeczypospolitej, naturalnie pod rządami żydowko-masońskimi.

A więc misja, jaką podjęli masoni oraz ich kierownicy – żydzi, ma jeden cel: wywołanie rewolucji, skierowanej przeciwko państwu i religji, własności prywatnej, rodzinie, rewolucji któraby podkopała byt wszystkich narodów chrześcijańskich z korzyścią dla żydów.

W myśl etyki żydów, cel uświęca środki.

Niech więc o tym świat chrześcijański ZAWSZE pamięta, a skoro również zawsze pamiętać będzie o tym, jaki jest ostateczny cel żydów – ich panowanie nad światem – to z tych dwóch przesłanek niezawodnie wyprowadzi właściwe wnioski co do swego postępowania z żydami.

5. „Rola żydów w wojsku i w stosunku do wojska”.

Major Walenty Zieliński.

Przechodziliśmy groźną inwazję bolszewicką.

Przechodzimy nie mniej groźną inwazję żydowską.

Młoda nasza armja z pierwszym najazdem zdołała załatwić się zwycięsko, z drugim – dziś jeszcze społeczeństwo nasze walczyć musi.

W chwili, gdy Polska zatknęła sztandar wolności na własnym swem dziedzictwem, zdrowy, czysty pień naszej siły zbrojnej, wyrosły z nas samych, z gleby ojczystej, a użyźniony ofiarną posoką krwi polskiej, płynącej strugą po obu stronach kordonu, zachłannie zaczęto opanowywać pasożytnicze, toczące robactwo, by to, co jest tęgie, zdrowe i mocne, w zgniliznę i próchno obrócić.

Armja jest siłą, gdy ma siłę ducha. Zniweczyć tego duch, wyrwać z niej rdzeń – serce, to pancerz rostrzaskać, który ją chroni, to miecz wytrącić z mocarnej prawicy, by później zwrócić go w pierś tego, który nim walczył.

Zdeprawować armję jest celem wroga, by następnie rozbić ją tem łatwiej. A jakże liczne są sposoby podstępu, chytre, utajone, jak gad jadowity na drodze, gdzie twardy krok żołnierza się rozlega. Deprawacja pełznie za nim, czyha, czai się… Kłębiąca się żmija Sjonu syczy, żądło swoje do pięty Achillesowej obślizgle kierując.

A piętą Achillesową – to młodość naszej armji, pewne, jakby jeszcze niedoświadczenie życiowe i brak przezorności, jak również przez ludzi nawet dobrej woli naiwnie pojęte braterstwo i miano obywatela polskiego, z którym identyfikuje się w dobrej wierze i żyda również, w końcu – jej dziecięca wiara i mocne przekonanie, że kto mundur żołnierski włożył, ten już stał się żołnierzem, bo „żołnierz” – to słowo wielkie, to stróż honoru Ojczyzny.

Ale w wojsku naszem Juda bylko pozornie przywdziewa mundur polski, a pod nim bystre oko dojrzy chałat i cycele.

Gdy dla nas mundur jest świętością, dla niego jest tylko kostjumem do tem bezpiecznieszego przeprowadzenia planów sztabu potężnego swego ojczystego mocarstwa anonimowego.

A oto garść danych kąkol zebrany wśród wiośnianych łanów polskiej wojskowości.

Na zjeździe wojskowych Polaków b., armji rosyjskiej, który odbywał się w Petersburgu w maju 1917 roku, żydostwo mieniące się Polakami, zajadle zwalczało ideę formowania polskiej siły zbrojnej (Leszczyński, Mandelbaum itd.).

Szereg agitatorów żydowskich snuł się następnie wśród oddziałów rosyjskich, gdzie wrzała polska praca narodowa, przez zjazd petersburski zainicjowana w kierunku wydzielenia żołnierzy-Polaków z demoralizującej się stopniowo armji rosyjskiej. Nasza praca narodowa, zapoczątkowana w Rosji samorzutnie w roku 1917, bez porozumienia się z krajem, gdyż porozumienie, ze względu na kordon żelaznych bagnetów niemiecko-austrjackich, było niemożliwe, miała na celu z jednej strony izolowanie żołnierza-Polaka od zgubnych wpływów rosyjskiej rewolucji i urobienie go w kierunku narodowo-patrjotycznym, z drugiej strony znów – dążyła do stworzenia silnej polskiej armji na wschodnich kresach Rzeczypospolitej, któraby od wschodu była wałem ochronnym przeciw możliwości rosyjskiej inwazji, zwrócona zaś na zachód, lasem bagnetów trzymałaby znów w szachu niemiecko-austrjackich okupantów, by w chwili odpowiedniej, łącznie z państwami koalicji, zgnieść nawałę germańską.



Agitacja żydowska zdołała jednak do tego stopnia omotać ciemnego i nieuświadomionego, zmęczonego wojną żołnierza-Polaka i tak zachęcić go złudą wolności i braterstwa z Rosjanami, że zamiast 1 miljona, wydzieliło się z wojsk rosyjskich zaledwie trzydzieści kilka tysięcy naszych rodaków.

Żeby nie żydzi, mielibyśmy tam inną powagę i siłę opartą o potężną polską armję narodową na kresach wschodnich.

Żeby nie żydzi, nie byłoby rozbijania naszych korpusów wschodnich przez Niemców i Austrjaków, byłaby u nas siła do przeciwstawienia się, bo nie ośmielonoby się wówczas zaczepiać nas i prowokować.

Żeby nie żydzi, weszlibyśmy w roku 1918 do kraju z potężną armją, nie komunistycznie lub socjalistycznie nastrojoną, lecz armją w kierunku narodowym uświadomioną, karną, a przytem wyrosłą na zdrowych podstawach demokratycznych, nie usmarowanych czerwoną pośledniej wartości farbą z tandetnego sklepiku żydowskiego i inny wzięłaby wówczas obrót rządy państwowe i dziś innaczej może działoby się u nas w Polsce.

W formacjach wschodnich, o których wyżej wspominałem, rozumie się żydów nie było (np., w I korpusie polskim znajdowało się tylko paru kapelmistrzów żydów na blisko 30.000 żołnierzy).

Żydzi kierowali tylko akcją przeciwko I korpusowi polskiemu (Berson, Lachman, Kalmanowicz), a także przeciwko później powstałem II i III korpusom i wogóle do naszych formacji na wschodzie starali się wrogo i nienawistnie usposobić ludność miejscową.

W późniejszym okresie, już na terenie Polski, w roku 1919, do Straży Narodowej, która konspiracyjnie organizowała się przeciwko Niemcom, nie wstąpił ani jeden żyd, a gdy zaraz po wypędzeniu Niemców pokazały się pierwsze oddziałki wojska polskiego w Warszawie, żydostwo wystąpiło z wrogą manifestacją przeciwko tworzeniu się naszej siły zbrojnej, to też do formujących się w kraju oddziałów z ochotników, bezpośrednio po wygnaniu Niemców, nie zgłosił się ani jeden żyd, prócz znowu tylko paru kapelmistrzów.

W pamiętnych dla każdego, ciężkich chwilach obrony Lwowa, gdy akademicy gremjalnie w całej Polsce stanęli do szeregu – żydzi usunęli się, a we Lwowie wystąpili nawet razem z Ukraińcami.

A wszak wiadomy to fakt, że po ogłoszeniu poboru przymusowego tylko 50% żydów stanęło do superrewizji, a po drodze do wyznaczonych oddziałów połowa jeszcze zdezerterowała, a i ten odsetek co przybył, niezwłocznie zapełnił ambulanse i stał się tylko ciężarem, zaś w koszarach chwytano żydów najczęściej agitujących przeciwko wymarszowi na front.

Na froncie zaczęła się wkrótce żydowska dezercja lub przechodzenie na stronę wroga, zdradzieckie wydanie tam naszych placówek i szpiegostwo na całej linji.

Dowódcy, widząc grożące niebezpieczeństwo, wynikłe z pozostawiania na linji tchórzów tych i zdrajców, spróbowali odesłać żydów do taborów, tam jednak zaczęły się wówczas kradzieże, defraudacje i pełna dezorganizacja w służbie.



Jednym słowem, oddziały te pozostawione były jakby na łasce Opatrzności, wozy taborowe nie przygotowane do wymarszu, koła spadały, wszystko się psuło, istna Sodoma i Gomora, nieład, rozgardjasz i chaos. Alarmujące raporty dowódców o akcji żydów na froncie wywołały w końcu ze strony Ministerstwa Spraw Wojskowych szereg aresztowań i nawet Ministerstwo to zmuszone było ostatecznie do wydania rozkazu o wycofaniu wszystkich żydów z oddziałów wojskowych i skoncentrowania ich w obozie w Jabłonnie, co wywołało nawet gorącą interpelację żydofilów w Sejmie.



Nasza defensywa wykryła w następstwie całą szpiegowską sieć, zorganizowaną przez żydów, rezultatem czego był rozkaz Naczelnego Dowództwa o natychmiastowym wydaleniu żydów ze wszystkich stanowisk w sztabach.

A czyż to nie fakt haniebny, gdy pod Radzyminem baon wartowniczy, podczas obrony Warszawy, składający się przeważnie z żydów, rozbiegł się lub przeszedł na stronę bolszewików, co stworzyło lukę i tę wysoce niebezpieczną wówczas sytuację, tak dobrze nam znaną.

Albo czyż to nie ohydna zbrodnia, gdy żydzi nasze zwycięskie wojska, wchodzące do miast i miasteczek, oblewali ukropem z okien swych domostw? W innych krajach inaczej by na to zareagowano, u nas, widzieliśmy, z jaką pobłażliwością przechodzono nad tymi faktami do porządku dziennego.

W Warszawie mamy 6 tysięcy zarejestrowanych inwalidów, w tem 150 żydów, ale i z tych stu pięćdziesięciu tylko 15 jest inwalidów tak zwanych chirurgicznych, z których znów większość zaliczyć należałoby do symulantów, którzy sobie sami zadali kalectwo, aby w ten sposób uchronić się od wojska. Choć nie jest to, jako czynione sprytnie, dotychczas udowodnione, rodzaj ran jednak za tem bardzo przemawia.

Żydzi pod przyłbicą polskości przedostali się dość licznie do korpusu oficerskiego, lecz w rzadszych wypadkach do linjowych formacji, zapełniają oni natomiast różne urzędy gospodarcze lub kwaterunkowe, gdzie jest większa możność okradania skarbu – a liczne procesy wymownie o tem świadczą i potwierdzają na każdym kroku.

W pracy kulturalno-oświatowej w wojsku żydzi również zaznaczyli się niemniej ujemnie. Zdołali oni np., wyrobić tam szeroki jawny debiut takim pismom, jak „Robotnik” i „Naród”, starając się niedopuścić do żołnierza pism o charakterze narodowym. Pozatem z boku tajnie przemycano żydostwo szereg broszur i proklamacji komunistycznych, zwalczając broszury i druki, które sprawę polską z punktu patrjotycznego oświecały, a kierownicy oświatowi – żydzi wytrwale starali się przyczynić do obniżania ducha w polskim żołnierzu.

Wyżej przytoczone przykłady bynajmniej przecież nie wyczerpują jeszcze sprawy, lecz mogą być nader jaskrawym przyczynkiem do wytworzenia sobie opinji o stosunku żydów do naszego wojska i Ojczyzny.

W końcu nie można jeszcze pominąć sprawy tzw., demokratyzacji armji, jako znakomicie sprzyjającej rozrostowi w niej chwastu żydowskiego. Odpowiednio wprowadzona w życie we wszystkich jego dziedzinach demokratyzacja bez wątpienia jest rzeczą konieczną, jest normalnym wynikiem postępu ludzkości. Niewłaściwie wprowadzona – widzimy jakie plony przynosi.

Najniebezpieczniejszą jednak rzeczą jest demokratyzacja wojska – to droga śliska, na której nietylko można nogę złamać, leczi kark skręcić. Kierenskij rozpoczął demokratyzować armję rosyjską, Trockij dokończył, a jakie następstwa wynikły stąd dla kraju – komentarzy chyba nie potrzeba.



Żeby demokratyzować armję, trzeba wytrawnego operatora, któryby nie dopuszczał do swej pracy chytrych asystentów żydowskich i umiał zbyteczną narość usunąć, a nie zadał ciężkiego ciosu lub serca nawet nie wyciął.



Proszę nie rozumieć mnie przypadkiem, że pragnę, by armja broniła okopów Św. Trójcy – bynajmniej, lecz należy się jej wystrzegać Pankracych, którym dopiero po niewczasie wydrze się z piersi krzyk rozpaczy:

„Galilaee vicisti!”

* * * * *



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: A.Niemojewski:"Dusza zydowska w zwierciadle Talmudu"

Postprzez krzysiek4 » N sty 15, 2012 5:28 pm

CZWARTY DZIEŃ OBRAD

Czwartego dnia Konferencji referaty z dziedziny praktycznych wskazań dróg odżydzenia Polski wypełniły całe popołudnie. Przed południem obradowały komisje, które złożyły przyjęte i uzgodnione wnioski do prezydjum zjazdu. Odczytanie tych wniosków oraz ich przyjęcie złożyło się na oficjalne zakończenie Konferencji.

Tegoż dnia o godz. 9:00 wieczorem odbył się w salach Resursy Obywatelskiej koncert-raut dla członków i sympatyków T-wa oraz przybyłych na Konferencję delegatów i gości.



Poniżej podajemy w skróceniu ważniejsze w czwartym dniu Konferencji wygłoszone referaty:

1. „Ideologia i sposoby rozwiązania kwestji żydowskiej”.

Dr. Antoni Leparski.

Nie jest już dzisiaj tajemnicą, iż żydzi wszystkich państw i krajów od najdawnieszych czasów tworzą jednolitą, solidarną organizację międzynarodową, że prawodawstwo tej organizacji opiera się i czerpie natchnienie z talmudu, a władze kierownicze spoczywają w rękach zakonspirowanego kahału.



W dążeniach do opanowania świata żydostwo zrobiło i robi w dalszym ciągu zastraszające postępy: zgromadziło w swych rękach większą część złota, opanowało prasę, wywiera przemożne wpływy na politykę poszczególnych krajów, a osobliwe na terenie międzynarodowym.

Dlatego też kwestja żydowska nie jest i nie może być sprawą każdego kraju z osobna, a staje się sprawą wspólną całego zagrożonego świata.

Zwalczanie żydostwa przez każdy poszczególny kraj nie wystarcza; międzynarodowej organizacji żydowskiej trzeba przeciwstawić skonsolidowaną akcję wszystkich zagrożonych narodów.

Trzy są do rozważenia sposoby rozwiązania kwestji żydowskiej.

Pierwszym mogłoby być doszczętne wytępienie żydostwa na całym świecie, jako słuszny może odwet za dokonane na chrześcijanach przez dzieje wieków mordy wraz z największym, jakiego świat dotąd nie widział, a dokonywanym obecnie na ludności Rosji. Ofiary tego mordu, podług urzędowej statystyki władz bolszewickich, wynoszą już przeszło 2.700.000 samych rozstrzelanych, a co do ofiar chorób i głodu, to dosięgają dziesiątków milionów.

I nie wiadomo naprawdę, co jest większą zbrodnią i nieszczęściem, czy ten trwający od czterech przeszło lat mord ludności chrześcijańskiej, czy to, że spodlony, ogłupiony i zahipnotyzowany przez żydostwo świat chrześcijański przez tyleż czasu obojętnie przygląda się tej straszliwej krucjacie, usiłując, nadomiar za podszeptem tegoż żydostwa, znaleźć dla tej zbrodni dziejowej wytłumaczenie i usprawiedliwienie w rzekomej walce o lepszy porządek na świecie, o prawa biednych i uciemiężonych, o wyższe ideały prawdy i sprawiedliwości.

Historia wyda kiedyś swój wyrok w tej sprawie, lecz wyrok ten będzie straszliwym, bezlitosnym potępieniem całego współczesnego pokolenia, a szczególnie tych, którzy kierują losami narodów, państw i świata.

Na powyższe jednak rozwiązanie sprawy, na odwetowy mord żydów nie pozwala nam nasza etyka chrześcijańska i na szczęście, pomimo zaszczepionego nam przez żydostwo jadu zgnilizny moralnej, nie upadliśmy tak nisko, abyśmy świadomie mogli to postawić sobie za cel akcji.

Rzecz inna, że do tego może doprowadzić żywiołowy odruch zagrożonych w swoim bycie ludów i że hasło do tego może dać uciemiężona i mordowana przez żydostwo Rosja. Konkretnym zadaniem innych narodów na taką ewentualność winno być należyte przygotowanie się, aby nie być zaskoczonymi wypadkami, aby ująć ten żywiołowy odruch w pewne karby i nie dopuścić do osiągnięcia stąd korzyści jedynie przez żydostwo, jak to, niestety, niejednokrotnie bywało dotąd.



Drugi sposób rozwiązania kwestji żydowskiej – to asymilacja, czyli wchłonięcie i przetopienie żydostwa przez narody innych ras.

Doświadczenie wieków ery chrześcijańskiej poucza jednak, iż cel ten nie da się osiągnąć, trzeba bowiem uprzytomnić sobie, iż zaskrzepła w skorupie zabobonnych wierzeń dusza żydowska nie jest zdolną, pomimo złudnych nieraz pozorów, do przetopienia się i odrodzenia w najgorętszym nawet ogniu kultury aryjsko-chrześcijańskiej. Asymilacja natomiast, czyli wchłanianie żydostwa przez ludy aryjskie nawet w najmniejszych ilościach, ma te fatalne skutki, że zatruwa je i gangrenuje. Należy ponadto przypuszczać, iż tendencje asymilatorskie inspirowane są z góry przez świadome swych celów zwierzchnie kierownictwo żydów dla tem łatwiejszego szczepienia pierwiastków rozkładu i zgnilizny moralnej.

Nie mówimy o wyjątkach, nie mówimy o tych wypadkach, kiedy urodzeni w żydostwie jakiemś dziwnym zrządzeniem mają dusze nie-żydowskie. Jednostki tego rodzaju, czy to zachowując swoje żydowskie pochodzenie, czy też wyrzekając się jego, a przechodząc do szeregów innej narodowości, niczem nie wyróżniają się, a niekiedy owszem, dodatnio wyróżniają się nawet z pośród innych obywateli zamieszkiwanego przez nich kraju. Ale, niestety, są to wyjątki, to są fenomeny. Dlatego też asymilacja, jako sposób rozwiązania kwestji żydowskiej, nie tylko winna być odrzuconą, lecz winna budzić największe obawy i powodować nieprzerwaną czujność rasy aryjskiej.



Pozostaje zatem trzeci i bodaj jedynie celowy i skuteczny sposób rozwiązania kwestji żydowskiej, mianowicie – unieszkodliwienie żydostwa przez wyeliminowanie z pod jego rozkładowych wpływów ludów aryjskich, czyli, mówiąc ściślej, usunięcie żydów ze środowiska narodów o kulturze aryjsko-chrześcijańskiej. Postulat ten ma bardzo poważne i zupełnie wystarczające uzasadnienie w historjozofji i w odrębności światów żydowskiego i aryjsko-chrześcijańskiego. Z jednej bowiem strony pozostaje niezbita prawda, iż świat żydowski, pomimo pozornie niesprzyjających warunków i okoliczności, wynikających z faktu rozproszenia jego po całym świecie, nie uległ i nie ulega ani wynarodowieniu, ani ewolucji kulturalno-duchowej, przez wieki całe zachowując wszystkie swoje charakterystyczne cechy i odrębności. Z drugiej zaś strony etyka żydowska tak wyznaniowa, jak i życiowa o tyle jest odrębna i daleka od etyki wszystkich innych narodów, a szczególnie chrześcijańskich, iż pogodzenie tych dwóch etyk, a co za tem idzie, i współżycie posługujących się niemi społeczeństw, jest rzeczą wykluczoną.

Trzeba raz to sobie uprzytomnić, że dwie te etyki nie są ani współmierne, ani współrzędne, a uprzytomniwszy to, wyciągnąć stąd wszystkie należyte konsekwencje.

Współżycie chrześcijanina z żydem jest tem samym co walka człowieka uzbrojonego w gołą pięść z człowiekiem uzbrojonym w broń białą lub palną. Jak w tym wypadku walka nie jest równą, tak i walka życiowa świata chrześcijańskiego ze światem żydowskim nie jest i nie może być równą, żydostwo bowiem nie tylko nie przebiera, ale ma nawet obowiązek uciekania się do stosowania najbardziej niegodziwych środków, gdy natomiast świat aryjski skrępowany jest zasadami nauki i etyki chrześcijańskiej.

Gdy chrześcijanin mówi: „nie czyń drugiemu, co tobi nie miło” i na tem opiera i buduje cały swój stosunek i współżycie z innymi, żyd w stosunku do nie-żyda powołuje się zasadą wręcz odwrotną. Gdy chrześcijanin widzi w każdym innym człowieku bliźniego, gdy podstawy współżycia społeczeństw chrześcijańskich stanowią miłość, sprawiedliwość, współczucie, żydowi nakazanem jest widzieć w chrześcijaninie goja, czyli coś gorszego niż bydlę i wedle tego ustalić swój do niego stosunek.

Wobec tego wynik walki jest tu z góry przesądzony, stosować bowiem metody walki sprzeczne z istotą chrześcijanizmu Aryjczyk nie może, gdyż przestałby być sobą i dlatego w tej nierównej walce on upaść musi i upada.



Oto, czem się tłumaczą zastraszające postępy w podboju świata przez żydów. Odnoszą oni zwycięstwa nie dlatego że są silni, a dlatego jedynie, że świat chrześcijański jest wobec nich bezbronny. Ubolewać należy, że świat tak długo nieświadomym był tej prostej prawdy. Można to wytłumaczyć jedynie nieustannym hipnotyzowaniem go przez żydostwo, co znakomicie potwierdza zarazem tezę o bezstronności świata chrześcijańskiego.

Za tem większą stanowczością i zdecydowaniem należy przeto postawić postulat o usunięciu żydów ze środowiska narodów chrześcijańskich teraz, kiedy niebezpieczeństwo żydowskie przybiera coraz bardziej realne kształty, a świadomość tego niebezpieczeństwa budzi się, rośnie i utrwala, domagając się coraz natarczywiej radykalnego rozwiązania tej palącej sprawy.

Spójrzmy teraz na sprawę z innej strony.

Naturalnym i całkiem zrozumiałem zjawiskiem jest dążenie poszczególnych narodów, plemion i szczepów do samodzielnego i niepodległego bytu na własnym terytorium i w duchu własnej państwowości. Cóż my widzimy pod tym względem u żydów? Zamiast skupienia się, dążenie do coraz większego rozproszenia po świecie; zamiast aspiracji niepodległościowych, uporczywe dobijanie się praw i warunków możliwie samodzielnego bytu w ramach innych państwowości. Zjawisko to jest tem bardziej zdumiewającem, jeżeli się zważy wybitną odrębność plemienną żydostwa, cechy jego duszy, charakteru i całej osobistości, jeżeli się przyjmie pod uwagę, iż naród ten dał zdumiewające dowody swej żywotności, nie poddaje się wynarodowieniu i nie stanowi etynicznego materjału, któryby mógł być pochłonięty przez inne plemiona.

A że istnieje pewien odłam żydostwa, dążeniem którego jest odbudowa własnego niepodległego państwa, to jednak pobudki i szczerość dążeń tego odłamu budzą poważne wątpliwości. Pomimo to, albo raczej może właśnie dlatego, aspiracje i dążenia odłamu sjonistów winny być uznane jakko niezaprzeczalne prawo całego narodu żydowskiego do samodzielnego, niepodległego bytu w ramach jego własnej państwowości. Błąd dziejów winien być wreszcie stwierdzony i naprawiony.



Nie przesądzając sprawy zrealizowania powyższego postulatu pod względem terytorjalnym, czy to ma być Palestyna, czy jaki inny kraj, należy najsampierw uroczyście potwierdzić prawo pod tym względem narodu żydowskiego i jako prosta stąd konsekwencja uznać żydów w drodze prawodawczej we wszystkich krajach za obcokrajowców.



Jeżeli zaś żydzi opierali się takiemu rozwiązaniu sprawy, tj., rezygnowali z przyrodzonych i naturalnych praw każdego narodu do samodzielnego, niepodległego bytu, daliby niezbite dowody i niewzruszone świadectwo, iż nie są tem, czem są wszystkie inne narody na świecie, że samodzielność jest im obca i niepotrzebna. A jeżeli dążą i dobijają się tej samodzielności w ramach innych państw, to mają w tem swoje wyrachowanie, mają ukryte cele, a przedewszystkiem ten, że nie chcą żyć i pracować, a chcą tylko pasożytować. Rzecz zrozumiała, iż uwzględniać i popierać tego rodzaju nienaturalne dążenia żydów żaden inny naród niema ani obowiązku, ani potrzeby.

Weźmy wreszcie prawo o mniejszościach narodowych.

Zasadniczo nic przeciwko temu prawu mieć i powiedzieć nie można. Komentowanie jednak i stosowanie tego prawa musi być logicznem i uzasadnionem. Jakkolwiek jest to pomysł żydowski i jakkolwiek żydzi, korzystając ze swoich wpływów, wprowadzili go do traktatów pokojowych, przysługiwać to prawo im właśnie nie może, a to dla powodów następujących.



Klauzulę o mniejszościach narodowych mogą mieć zastosowanie jedynie na podstawie wzajemności, a więc w Polsce w stosunku do Niemców, Czech-Słowaków, Rumunów, Rosjan itp., o tyle, o ile w wymienionych narodowych państwach zabezpieczone będą prawa dla mniejszości narodowych polskich. Nie ma zaś najmniejszych podstaw prawnych, nie ma żadnego tytułu dla podciągnięcia pod to prawo ludności żydowskiej. Gdyby bowiem tak rozciągle komentować to prawo, z równą słusznością winniby z niego korzystać Cyganie, Karaimi, Tatarzy, itp. A przecież nikomu nawet w myśli nie powstało, ażeby stosować do takich mniejszości klauzule traktatowe.



Zabezpieczenie praw mniejszości narodowej dla żydów mogłoby mieć miejsce jedynie w tym wypadku, gdyby żydzi posiadali swoje państwo, a Polacy znaleźli się w obrębie tego państwa i korzystali na prawach wzajemności z klauzul o mniejszościach. Może to kiedyś nastąpi. Ale dopóki tego nie ma, prawo o mniejszościach żydom przysługiwać nie może, gdyż jest to niesłychanem, nieusprawiedliwionem i nieuzasadnionem ich uprzywilejowaniem. Podstępne zaś i nielogiczne komentowanie klauzul winno być sprostowanem.



A więc, rozpatrując kwestję żydowską ze wszystkich możliwych stron, dochodzimy do jednego jedynego wniosku, iż żydzi, jako całkiem odmienny gatunek rodzaju ludzkiego, nie nadają się do współżycia z innymi narodami i muszą być wyeliminowani z ich środowisk. To leży nie tylko w interesie wszystkich innych narodów, nie tylko jest kwestją spokoju i równowagi świata, lecz w takiem rozwiązaniu tkwi dobro samego narodu żydowskiego. Samodzielny bowiem byt w ramach własnej państwowości jedynie może odrodzić ich duszę, przekształcić chrakter, przetopić jaźń, jedynie życie w ich własnem środowisku, czyli, mówiąc trywialnie, wysmażenie się we własnym sosie przywróci im normalny, zdrowy pogląd na świat i życie, na ich własną wartość i uleczy ich od strasznej choroby – manji podboju i panowania nad światem.



Tylko takie ujęcie i rozwiązanie kwestji żydowskiej będzie całkowitem i ostatecznym. Uznanie bowiem żydów za cudzoziemców automatycznie rozwiązuje cały szereg spraw, które na innej drodze nigdy nie dadzą się rozwiązać. Pozbawienie żydów praw obywatelstwa pociaga takie konsekwencje, iż pozostawanie ich w kraju będzie jedynie kwestją czasu, zależną od szybszego lub wolniejszego tempa realizowania tych konsekwencji.

Z chwilą uznania żydów za cudzoziemców zostaliby oni pozbawieni przedewszystkiem wszelkich praw politycznych, a więc wyboru i wybieralności do ciał państwowych i częściowo samorządowych, praw służby publicznej, tudzież praw w zakresie samorządu wyznaniowego. Ale co do praw majątkowych, toby wypadło wyznaczyć tu dłuższy lub krótszy okres czasu dla przeprowadzenia w tej dziedzinie likwidacji. Państwo posiadałoby tu tak rozległe prawa i możliwości, iż wszystkie zakusy żydów co do ujarzmienia poszczególnych narodów zostałyby zniweczone i niebezpieczeństwo żydowskie w znacznym stopniu zażegnane.

Jeżeli kwestja żydowska nie będzie ujęta i potraktowana tak szeroko i zasadniczo, będzie to oznaczało, iż pozostanie ona w dawnej płaszczyźnie, czyli, że wszystkie usiłowania rozwiązania tej palącej i zaognionej sprawy sprowadzą się do walki z żydostwem w ramach samoobrony społeczeństwa.

Rozważmy zatem, czy i jakie mamy szanse na tej drodze do osiągnięcia tak upragnionego celu, tj., ekonomicznego pokonania żydostwa i zniewolenia go tą drogą do opuszczenia naszego kraju.



Przedewszystkiem musimy sobie zdać sprawę, iż w warunkach, jakie się wytworzyły, absolutnie niemożliwem jest przeniesienie walki na grun polityczny, lub prowadzenie tej walki, że tak powiemy, urzędowo, drogą jakiegoś specjalnego dla żydów prawodawstwa. Zresztą, jeżeliby nawet taka możliwość była, to wyniki tej walki byłyby bardzo problematyczne, a nawet wprost ujemne, każdy bowiem ucisk wywołuje reakcję i potęguje odporność i siłę uciśnionego. Czyż trzeba na to lepszego dowodu, jak wyniki tego rodzaju walki i ucisku, uprawianego w swoim czasie przez carską Rosję.

Bilans dotychczasowej, prowadzonej przez nas, walki z żydostwem wypada w każdym razie na naszą niekorzyść. Jeżeli bowiem do sukcesów po naszej stronie możemy zaliczyć utrzymywanie w pewnych, niezbyt zresztą licznych, kołach świadomości i niebezpieczeństwie żydowskiem, oraz zniewolenie pewnej ilości żydostwa, i to nie najszkodliwszego, do wyemigrowania, to sukcesy żydów są o wiele poważniejsze i bezwzględnie przeważają nasze. Mianowicie, poza spotęgowaniem ich czujności, odporności i solidarności, do czego, mówiąc nawiasem, niemało przyczyniły się nasze metody walki, oni wygrali olbrzymie atuty przez wysunięcie w osobliwy sposób sprawy żydowskiej na grunt międzynarodowy i przez podstępnie narzuconą, korzystną dla nich, lecz pozbawioną wszelkich podstaw, interpretację praw o mniejszościach narodowych.



Perspektywy na przyszłość malują się jeszcze bardziej niepomyślnie. Zanim bowiem my zdołamy postąpić o jakiś krok naprzód na drodze odżydzenia tej lub innej dziedziny życia ekonomicznego, żydzi, korzystając z zdobytych obłudnie praw, wyrządzają nam takie szkody i tak urosną w siłę, że nasze rzekome sukcesy sprowadzą się do zera.

Zanim my z olbrzymim wysiłkiem będziemy walczyć o poszczególne placówki w handlu, przemyśle lub rzemiosłach, żydzi, korzystając z pzrewagi posiadanych środków materjalnych i poparcia międzynarodowej finansjery, zagarną w swoje ręce całe tereny gospodarstwa narodowego. Ostatnią przestrogą pod tym względem jest Francja, gdzie przy nikłym odsetku żydów, przeszło 40% mienia narodowego przeszło już do ich rąk. Zanim my będziemy prowadzić akademickie spory nad sposobami i metodami walki, żydzi do reszty zatrują duszę narodu, zmącą umysł, sparaliżują wolę.



My będziemy rozkładać walkę z żydostwem na dziesiątki lat, a oni tymczasem, korzystając z zdobytych wpływów na gruncie międzynarodowym i wysuwając co raz to nowe pomysły i koncepcje o bardzo zręcznie zamaskowanych celach, w rodzaju rozmaitych organów rzekomej solidarności międzynarodowej, będą siać pomiędzy nami waśń i niezgodę, dzielić nas na obozy i partje, zaostrzać antagonizmy i szybkim krokiem zbliżą się do całkowitego opanowania rządów światem.

Oto weźmy np., wysunięty ostatnio przez Vanderlipa projekt Banku Stanów Zjednoczonych dla Europy. Czy kto może zagwarantować, że poza tym projektem nie kryje się nowy wielki zamach żydostwa w celu ostatecznego opanowania Europy przez międzynarodową finansjerę? A że tam trudno na razie dopatrzeć się wyraźnych cech zamachu, że tam występują ludzie, nie budzący, zdawałoby się, podejrzeń i że za tym projektem będzie może stać opinja najwybitniejszych jednostek wszystkich krajów, to przecież inaczej nie może być. Taka przecież jest taktyka i takie są wypróbowane metody postępowania kahału żydowskiego, czego liczne dowody daje historja, zwłaszcza najnowszych czasów, i co potwierdzają „Protokoły mędrców Sjonu”. Zanim dobroduszny i łatwowierny, albu już zatruty i nikczemny Arja spostrzeże się, zanim mu się otworzą oczy na straszną rzeczywistość, zdradziecko przygotowane dzieło uciemiężenia go zostanie dokonanem.



Czyż trzeba na to lepszego dowodu, czyż trzeba lepszego zobrazowania sytuacji, jak to, że żydzi przez całe wieki prowadzą swoją zbrodniczą robotę na drodze podboju świata, że oni nie przestają narzucać społeczeństwom aryjsko-chrześcijańskim swej woli, zręcznie zamaskowanej najrozmaitszemi wzniosłemi hasłami, mającemi na celu rzekome dobro ludzkości – doskonalenie ustroju i sprawiedliwość społeczną, a zahipnotyzowany świat przyjmował to wszystko za dobrą monetę, szedł na pasku narzuconych mu świadomych i nieświadomych przywódców i był igraszką w ręku nielicznej, starannie ukrytej, garstki żydów-reżyserów. I tylko wypadkowi zawdzięczamy to, iż uchylił się rąbek tajemnicy i świat powoli zaczyna przezierać na oczy.

Dla przekonania się o zastraszających wynikach destrukcyjnej roboty żydostwa w naszem, jak zresztą i innych społeczeństwach, dość rozejrzeć się badawczem okiem dookoła, dość uprzytomnić sobie wszechwładne panujące w naszem życiu publicznem i prywatnem, duchowem i materjalnem, obłudę i demagogię, sprzedajność i wyzysk, egoizm i nienawiść, ażeby stwierdzić, iż zasady etyki i moralności chrześcijańskiej stały się właściwie odświętną szatą, w którą my skwapliwie śpieszymy się przystroić, ile razy nadarzy się sposobność zamanifestowania swego oburzenia pod adresem tych zjawisk, współsprawcami których jesteśmy my sami.



Dość uprzytomnić sobie, iż na wszystkich szczeblach i we wszystkich działach tak administracji państwowej, jak i naszej narodowej siły zbrojnej roi się wprost od żydów i że kierownictwo nawą państwową spoczywa, jeżeli nie bezpośrednio w rękach żydów, to w rękach ich wysłanników i adherentów.



Najbardziej groźnym jednak jest to, iż równocześnie zatracamy poczucie tej smutnej rzeczywistości i świadomości dokonywyjących się w naszej duszy i jaźni zgubnych przeobrażeń. Doszło już do tego, iż wszelkie usiłowania samoobrony przed tyranją żydowską, demaskowania ich roboty rozkładowej, za podszeptem tychże żydów, my sami uznajemy za wstecznictwo i nie mamy dość odwagi, aby nazwać rzeczy po imieniu.



Rzecz zrozumiała, iż poprzestawać w tych warunkach na walce w ramach samoobrony społecznej jest sprawą niedopuszczalną, walka ta bowiem, gdyby nawet była prowadzoną z całą energją, sprawnością i sprężystością, gdyby do niej stanął cały bez wyjątków naród, na co – nie łudźmy się – Polacy się nie zdobędą, to i w tym wypadku walka ta nie doprowadziłaby do zwycięstwa.

Pamiętajmy tu o smutnych przykładach Francji, Angli i innych krajów.

Oprócz odbijania zadawanych nam ciosów, musimy postawić sobie za cel obezwładnienie ręki i sparaliżowanie woli, która temi ciosami kieruje.

Z powyższego wyłaniają się takie tezy i wnioski:

1.) Wybitne odrębności plemienne, a jeszcze w większym stopniu zbyt daleko posunięte odrębności w ustroju duchowym i moralnym żydostwa, czynią niemożliwym współżycie jego z innymi narodami, a szczególnie z narodami o kulturze aryjsko-chrześcijańskiej.

2.) Jakkolwiek żydzi nie objawiają aspiracji niepodległościowych w takiej formie i stopniu, jakie są przyrodzonem i naturalnem zjawiskiem u każdego innego narodu, niemniej winno być stwierdzonem niezaprzeczalne prawo narodu żydowskiego do samodzielnego niepodległego bytu w ramach jego własnej państwowości, na jego własnem terytorjum, i jako prosta stąd konsekwencja, żydzi wszystkich państw i krajów winni być uznani za obcokrajowców.

3.) Zbyt rozciągłe, sprzeczne z logiką i bezpodstawne komentowanie zawartego w traktatach pokojowych prawa o mniejszościach narodowych winno być skorygowane w tym sensie, iż prawo to może mieć zastosowanie jedynie na podstawie wzajemności.

Żydzi zatem, jako nie posiadający tytułu wzajemności, pod żadnym pozorem nie mogą korzystać z tego prawa.

4.) Dążenie do rozwiązania kwestji żydowskiej w myśl powyższych postulatów winno stanowić wytyczną linję polityki każdego narodowego państwa i podstawę działalności każdego chrześcijańskiego społeczeństwa.

5.) Dla zapewnienia powyższym postulatom szybszego i łatwiejszego zrealizowania należy wezwać zarówno wszystkie narodowe polskie stronnictwa, jak i cały polski patrjotyczny ogół do przeprowadzenia przyszłych wyborów do ciał prawodawczych i samorządowych pod hasłem rozwiązania kwestji żydowskiej w myśl tych właśnie postulatów, aby na posłów do Sejmu i Senatu byli wybierani ci tylko, którzy przyjmą rzeczne postulaty za cel i podstawę swej działalności.

2. „Zasadniczy sposób rozwiązania sprawy żydowskiej” –

Mirosław Obiezierski.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jeżeli ktoś jest chory, to jedynym z najpierwszych obowiązków, który musi spełnić lekarz, jest zapoznać się z istotą choroby, która toczy organizm. Jeżeli prawdą jest, że żydostwo jest bakterją chorobotwórczą, która podkopuje organizm narodu polskiego, to ażeby zdecydować, w jaki sposób leczyć chorobę, należy przedewszystkim poddać ścisłemu badaniu tę bakterję i dopiero, poznawszy istotę zarazka, można postawić nie tylko djagnozę, ale wskazać właściwe środki leczenia.

Jeżeli poddamy badaniu warunki, wśród których może istnieć państwo, to musimy skonstatować, że jednym z zasadniczych warunków jest konieczność, by wszystkim obywatelom kraju przyświecał w równej mierze ideał niepodległości, niezależności i potęgi państwa. Jeżeli wśród społeczeństwa, zamieszkującego dane państwo, znajdzie się odłam, który ideału tego nie podziela, lecz swój odrębny ideał państwowy, a zatem w umiłowaniu tych ideałów nie widzi najwyższych swoich celów, to ten twór oddzielny, ta grupa ludności pierwej czy później stoczy organizm państwa pierwej czy później wepchnie go w przepaść, zmusi do utraty nadziei i wiary w swą moc i siły. I dlatego jednym z kardynalnych obowiązków każdego narodu, który stworzył swe własne państwo, jest tendencja do zasymilowania mniejszości na rzecz większości. Asymilacja taka nie oznacza bynajmniej wyrzeczenia się przez mniejszość jej wiary lub języka; właściwości te mogą być pielęgnowane przez mniejszość, jako skarb i dorobek kultury, pod żadnym jednak warunkiem nie mogą stawać w sprzeczności z zasadniczymi ideałami państwa i jego narodowej większości. Stosując te zasady, społeczeństwo polskie musi dla istnienia własnego państwa wytworzyć spoistość wszystkich swoich poszczególnych części. Jeśli nie zdobędzie się na wytworzenie tej spoistości, to niewątpliwie zatraci w najbliższej przyszłości nie tylko swoje własne narodowe oblicze, ale ponadto poniecha ugruntowania podstawy, na której opiera się wszędzie państwo i bez której nigdzie istnieć, jako niepodległe, niezależne i potężne nie może.

Wiemy o tem, że wśród 28 milionowej ludności Rzeczypospolitej Polskiej posiadamy bardzo poważną grupę, sięgającą do 15% ludności żydowskiej, która od wieków żyje wśród nas, ale która jednakże, pomimo tych wieków wspólnego pożycia, dotychczas nie potrafiła zespolić się z resztą społeczeństwa, nie potrafiła przejąć się ideałami polskiego narodu.

Badacze sprawy żydowskiej, którzy chcieli znaleźć jakikolwiek sposób rozwiązania tej nadzwyczaj trudnej i zawiłej kwestji, stawiali jeszcze w niedawnej przeszłości postulat asymilacji żydowskiej. Wychodząc z założenia, że w obecnych czasach różnice wyznaniowe dają się zatrzeć daleko łatwiej, niż różnice narodowościowe, stronnicy asymilacji żydowskiej twierdzili, że żydzi nie stanowią oddzielnej grupy narodowościowej, a stanowią li tylko odłam wyznaniowy. Dla poparcia tego poglądu wskazywano na to, że żydzi nie posiadają swego oddzielnego terytorjum i swego oddzielnego języka. Powołując się na brak u żydów swojego własnego terytorjum, zwolennicy asymilacji dowodzili, że żydzi nie są w stanie wytworzyć zwartej masy ludnościowej, a tem samem nie są w stanie ukształtować odrębnego oblicza narodowego. Powołując się na brak u żydów swego własnego języka, tego największego wykwitu kultury społecznej narodów i widomego symbolu jedności narodowej, zwolennicy asymilacji dowodzili, że żydzi nie mogą być uważani za oddzielny naród, lecz tylko za grupę wyznaniową, która z łatwością da się rozpuścić w środowiskach narodowych, wśród których żydzi mieszkają.



Tego rodzaju pogląd jest najwyższym błędem.

Błąd ten polega na tem, że zwolennicy asymilacji nie znali istoty żydostwa, że analizując żydostwo, decydowali o jego istocie pod kątem widzenia narodów młodych, nowożytnych, które posiadają poza sobą, w porównaniu do żydostwa, stosunkowo młodą kulturę, a co najważniejsze, stosunkowo niedługą tradycję zupełnej świadomości narodowej. Zwolennicy asymilacji, jak zresztą i szerokie masy społeczeństwa, nie zdawali i nie zdają sobie jeszcze do dziś dnia sprawy z tego, że żydostwo, które w porównaniu z narodami aryjskimi jest conajmniej kilkakrotnie starsze, gdyż istnieje z górą 3000 lat i dzięki temu posiada poza sobą ogromną przeszłość i doświadczenie trwania wśród najuciążliwszych warunków narodowego istnienia, doszło już do takiej perfekcji i umiejętności konserwowania swej narodowej jaźni, że te najniezbędniesze cechy, bez których narody nowożytne nie mogą istnieć, stały się dla żydostwa rzeczą drugorzędną i prawie obojętną. Nauczone ciężkim doświadczeniem przeszłości, żydostwo z biegiem czasu w walce o swoje narodowe oblicze zdobyło niespożytą siłę swej własnej spoistości, która stanowi o tem, że, istniejąc wśród narodów obcych mu kulturą, religją i rasą, może bez obawy i bez żadnej dla siebie straty pielęgnować w sobie to, co stanowi jego narodową odrębność, nie posiadając jednakże ani własnego terytorjum, ani własnego języka.

Gdzież leży tajemnica tej siły?

Ażeby na pytanie to odpowiedzieć, winniśmy się zagłębić w istotę żydostwa. I oto, gdy baczniej wejrzymy w jego dzieje, wierzenia, treść i cele bytowania, wreszcie w jego prawodawstwo i moralność – ujrzymy, że stanowi ono nie tylko grupę wyznaniową, ale i grupę narodowościową i że rysem najbardziej charakterystycznym tej oddzielnej grupy jest cecha, której nie spotykamy u całego szeregu innych nowożytnych narodów: tą cechą jest jak najściślejsze zespolenie, a właściwie zidentyfikowanie ideałów narodowych z dogmatami religijnymi. Ona stanowi właściwą jaźń żydostwa, jej zawdzięcza ono trwanie swe w przeciągu tysiącleci pośród narodów, obcych mu wiarą i językiem.

Przyjrzyjmy się dogmatom religijnym żydowskim. Jednym z zasadniczych jest dogmat „wybranego narodu”. Dogmat ten głosi, że z narodu żydowskiego ma przyjść Odkupiciel świata. Dzięki niemu naród żydowski stał się narodem wybranym. Jednak, gdy my, chrześcijanie, uznając również wielki przywilej narodu żydowskiego, wybranego za naczynie największej łaski Boskiego Starego Testamentu, uważamy misję tego narodu za dokonaną, gdyż – według wierzeń naszych – Mesjasz przyszedł już na świat, - to żydzi, nie przestają stać wciąż na tem stanowisku, że Mesjasz jeszcze się nie narodził, w dalszym ciągu uważają swą społeczność za naród święty, powołany do spełnienia największej dziejowej misji, a z tego tytułu uprawniony do największych przywilejów i zupełnego odosobnienia się ze środowiska otaczających go rodów. Powodowani dogmatem o wybranym narodzie, żydzi stoją zawsze na straży czystości swojej krwi narodowej, a historja ich mówi niejednokrotnie o karach, jakie Bóg zsyłał na naród żydowski za to, że synowie jego łamali nakaz Boski o przestrzeganiu tej czystości. Wszakże Salomon dlatego sprowadził upadek narodu żydowskiego, że pozwolił sobie na zanieczyszczenie krwi, pojmując szereg żon, pochodzących z obcych plemion. Ezdrasz, powracający z niewoli babilońskiej, pada przed Panem, błagając Go o przebaczenie za to, że w ojczyźnie znalazł masy żydostwa, łamiące najwyższe przykazanie wiary i najwyższy ideał narodu, łącząc się związkami krwi z obcemi narodami. Czystość krwi, która dla narodów chrześcijańskich jest tylko nakazem patrjotyzmu – dla żydostwa stała się przykazaniem Boskim, którego wykonanie jest nietylko gwarancją czystości narodowego oblicza, ale i wykonaniem woli Boga. Mając głębokie przekonanie, że czystość krwi wybranego narodu jest nietylko nakazem narodowym, ale i dogmatem religji, żydostwo przez całe wieki dąży do zupełnego odosobnienia się ze środowiska narodów, wśród których mieszka. Zwróćmy uwagę na jedną rzecz nadzwyczaj charakterystyczną: gdy wszystkie narody nowożytne starają się, za pomocą wchłaniania w siebie per fas nefas całego szeregu otaczających je ludów, zwiększyć swoje własne kadry, - żydzi, posłuszni przykazaniu swej wiary i nakazowi narodu, wstrzymują się stale od prozelityzmu, unikając wpuszczania do swego środowiska chrześcijan, którzy chcieliby przyjmować wiarę żydowską. Faktem jest, że jeżeli wśród żydów zdarzają się wypadki prozelityzmu, to są one raczej tolerowane przez żydów, jako wyjątki, i uznawane li tylko, jako posunięcia taktyczne, nigdy zaś nie propagowane, jako posunięcia zasadnicze.

Przejdźmy z kolei do drugiego dogmatu: „ziemi obiecanej”.

Wiemy, że Bóg obiecał najpierw Abrahamowi, a później powtórzył to Jakubowi, w chwili, gdy ten spał na pustyni: „ziemię, na której śpisz, oddam tobie i potomstwu”. Obietnica ta dotyczyła dzisiejszej Palestyny. Odtąd przywiązanie do tej ziemi staje się nietylko tęsknotą narodu żydowskiego za utraconą ojczyzną, ale jednocześnie nakazem religijnym, dogmatem wiary żydowskiej. Czy to Mojżesz, wyprowadzający żydostwo z niewoli egipskiej, czy Jozue, wprowadzający naród swój do ziemi obiecanej, czy Ezdrasz, dokonywujący dzieła powrotu Izraela z niewoli babilońskiej – to nietylko wielcy mężowie, to wybrańcy Boscy, spełniający rozkaz Tego, który obrawszy Izraela za narzędzie łaski, spełnia swą wolę przez swych wybrańców. Ku Sjonowi zwracają się dziś oczy każdego żyda w chwili, kiedy modli się on do Boga. W dzień uroczysty paschy, w chwili, kiedy ojciec rodziny żydowskiej zwraca się z powinszowaniem do rodziny swojej, wymawia słowa tradycyjne: „na przyszły rok w Jerozolimie!…”



Wszystkie marzenia, wszystkie dążenia narodu żydowskiego w każdej chwili i z każdego miejsca idą ku Sjonowi, ku miejscu, gdzie dziś stoją już tylko gruzy świątyni Salomonowej. Nie tu więc, nie na tej ziemi, gdzie mieszkają, widzą oni swoją ojczyznę, ale tam, dokoła Sjonu, widzą kraj, do którego nie przestają dążyć ich myśli i usiłowania. A tęskniąc za nim i dążąc ku niemu, są znowu nietylko w zgodzie z nakazem narodowym, ale również z wolą Boską, z przykazaniami swych wierzeń religijnych.

Wreszcie trzeci dogmat o przyjściu Mesjasza. My, chrześcijanie, również wierzym w Mesjasza, ale Mesjasz nasz jest tym, którego zadaniem obok odkupienia całej ludzkości, było zjednoczenie jej w ideale braterstwa i miłości. Mesjasz żydowski ma przed sobą inne zadania: nie stworzenie braterstwa pomiędzy ludzkością, lecz wywyższenie narodu żydowskiego, - nie odkupienie ludzkości, lecz oddanie jej we władzę „narodu wybranego”.

Mesjasz żydowski, oczekiwany przez Izraela, zgodnie z dogmatem jego religji, jest jednocześnie przyszłym bohaterem narodowym; jest tym, dzięki któremu żydostwo ma stanąć u szczytu swego ideału religijnego i narodowego, przychodząc do władztwa dusz i ciał całej ludzkości.

Oto trzy dogmaty zasadnicze, stanowiące jednocześnie istotę wiary żydowskiej, oto streszczenie ideologji najstarszego narodu ludzkości; to nam tłumaczy jasno, czem jest żydostwo i jakie są jego dążenia.

Tendencja do utożsamiania ideałów narodowych z wierzeniami religijnymi, stanowiąca główną podstawę siły i spoistości żydostwa, odbija się wyraźnie na prawodawstwie żydowskim, na urządzeniach społecznych i religijnych, wreszcie na jego hierarchji duchowej i narodowej: wystarczy przypomnieć, czem był dekalog – ów pierwszy kodeks praw i moralności Izraela; czem był i jest talmud – owa księga praw i mądrości narodowej, szukająca oparcia dla swego autorytetu ie we władzy jakiegoś ciała prawodawczego, ale w pochodzeniu Boskim; wystarczy uprzytomnić sobie, czem jest władza cadyków i rabinów, pełniących jednocześnie funkcje starszych w zakonie Boskim i sędziów w prawie cywilnem. Siłą, którą zdobyło sobie żydostwo tą drogą, jest czemś tak odrębnym wśród wszystkich narodów, jakie w tej chwili zasiedlają świat europejski, że ani jedno ze społeczeństw i narodów współczesnych nie jest w stanie poszczycić się tą mocą, jaką daje żydostwu skonsolidowanie dogmatów religijnych i narodowych.



Ona decyduje o jego trwałości i nierozpuszczalności w środowisku obcych żydostwu narodów aryjskich.

Ona daje mu niesłychaną potęgę i przewagę w zmaganiach się z tymi narodami na polu ekonomicznym. Ona wreszcie powagą swej niespożytej siły dokonywa wytrwale i bezustanku procesu ujarzmienia przez judaizm myśli, woli, serc, ciał i dorobku aryjskich narodów.

Absurdem jest mówić o możliwości asymilacji takiego społeczeństwa przez otaczające go narody.

Zamknięte samo w sobie, w sobie widzące cel swego istnienia, dla siebie tylko gotowe do ofiar i poświęceń, poza sobą nie uznające ludzkości – żydostwo ani na chwilę nie przestaje całym wysiłkiem sił swojej społeczności pracować tylko dla siebie.

Przyjrzyjmy się jego stronnictwom i porównajmy je ze stronnictwami naszemi.

Żydostwo dzieli się w obecnej chwili na trzy najważniejsze odłamy:

1. Sjonistyczny

2. Nacjonalistyczny

3. Imperialistyczny.

Sjoniści stawią sobie za cel osiągnięcie tego ideału narodowego i religijnego dogmatu, który mówi o powrocie do ziemi obiecanej. Nacjonaliści oparli się na tym dogmacie i ideale narodowym, który głosi światu, że oni są wybranym narodem i jako tacy winni korzystać z największych praw w łonie narodów współczesnych. Imperjaliści starają się przygotować świat i ludzkość do opanowania ich przez przyszłego Mesjasza żydowskiego. Ani jeden z tych odłamów, dążąc do swoich celów, w rzeczy samej nie zwalcza drugiego, jak to czynią społeczeństwa chrześcijańskie, zwłaszcza my, Polacy.

Sjoniści powiedzieli sobie, że musi być odzyskaną dla żydostwa Palestyna: dążą w tym kierunku, robią usiłowania i wiemy, że wielka wojna pozwoliła im osiągnąć to, do czego dążyli. Tworzą oni Sjon nie dlatego, żeby tam przesiedlić całe żydostwo: wiedzą wszakże, że Palestyna jest maleńkim kraikiem, dającym możność utrzymania się zaledwie jednemu miljonowi mieszkańców, w tej liczbie zaledwie 15% żydów. Ani na chwilę więc nie przypuszczają, by cały naród żydowski, lub poważniejsza część jego mogła się tam pomieścić. A jednak dążą do Palestyny, bo jest im ona potrzebna, jako żydowski Piemont, jako miejsce, skąd mogliby słać na cały świat noty z powodu rzekomych pogromów i prześladowań żydowskich. Proszę nie myśleć, że, rządząc w Palestynie, głoszą oni te same hasła, jakie głoszą wśród nas, że są tam republikanami, liberałami lub demokratami. O, nie! Palestyna zamieszkiwana jest w ogromnej większości przez Arabów, żydzi zamieszkują tam w znikomym procencie; rozumieją więc dobrze, że stworzyć tam rząd demokratyczny, to znaczy, oddać władzę Arabom, że stworzyć republikę, to znaczy stracić wytworzoną sztucznie przemoc żydów nad uciśnionymi dziś mahometanami. Dlatego żydzi radzi są najbardziej zacofanym rządom angielskim, pod których przykrywką najłatwiej jest żydowskiej mniejszości narodowej zdławić życie narodowe Arabów. Mając możność otrzymania dla Palestyny niepodległości, sjoniści świadomie nie starali się o nią, bo pod suwerenną władzą Anglji łatwiej jest dokonać judaizacji „ziemi obiecanej”.



Nacjonaliści żydowscy inną sobie obrali cząstkę. Spokojni o to, że sjoniści wyręczą ich w pracy nad sprawą palestyńską, nie ustają w zabiegach dokoła zdobycia jak największej ilości praw i przywilejów dla „wybranego narodu” w tak zwanej „djasporze”, to jest w jego rozproszeniu. Dziełem ich jest praca nad ustaleniem przewagi ekonomicznej żydów, mieszkających wśród społeczeństw chrześcijańskich: owocem zabiegów – słynna klauzula traktatu wersalskiego o mniejszościach narodowych; największą troską – wyjęcie Izraela z norm prawnych, ustalonych przez państwa chrześcijańskie dla swych obywateli, wyzwolenie „narodu wybranego” od brzemienia obowiązków, jakie składają te normy; wreszcie stworzenie takich warunków życia żydostwa wśród społeczeństw europejskich, które zagwarantowałyby mu zupełne uniezależnienie się od tych społeczeństw, przy jednoczesnem jednakże umożliwieniu ciągnienia z nich jaknajbardziej lukratywnych zysków.



Trzeci odłam żydowski – imperjalistyczny, podjął się pracy najtrudniejszej – pracy którą możnaby nazwać syzyfową, gdyby nie bezprzykładna wytrwałość Izraela we wszystkich jego zamierzeniach i dążeniach. Dogmat wiary i nakaz narodowy głosi, że „Mesjasz powróci żydom władzę królewską, że wszystkie narody będą im służyły i wszystkie państwa będą im poddane”.



Jakże osiągnąć ten ideał, gdy żydostwo, pomimo niezrównanej swej płodności, stanowi dotychczas zaledwie setną część ludności świata? – Naród wybrany, dążący wytrwale po przez wieki do raz postawionych sobie celów, od dawna rozwiązał to zagadnienie: zrozumiał on, że władztwo nad światem musi być zdobyte dla Izraela według z góry zakreślonego przezeń planu: jednak plan ten musi być wykonany wysiłkiem narodów aryjskich, ujarzmionych przez żydostwo i zaprzęgniętych do pługa, orzącego rolę dla Izraela. Pługiem tym w czasach, w których żyjemy, jest wszechświatowa masonerja, organizacja tajna, ubrana w ponętne szaty liberalizmu, demokratyzmu, socjalizmu i innych modnych haseł, wabiąca ku sobie inteligencję aryjską obietnicą pracy nad podniesieniem cywilizacji wszechświatowej, i tylko w swym rdzeniu kryjąca żydostwo, nieubłagane w walce z chrześcijaństwem, jego cywilizacją i kulturą.



Błędem jest mniemanie, że dopiero z czasem przerodziła się ona w żydowską. Od początku swego istnienia była żydowską. Do czasu tylko skrywała swą zasadniczą cechę, nie orjętując się przez czas dłuższy, czy przedwcześne jej ujawnienie nie skompromituje jej przed czasem. Ciekawych odsyłam do dzieła Bacona pod nazwą „Nowa Atlantyda”. Tu powiem tylko, że masonerja nie ma żadnych innych celów, jak obalenie chrześcijaństwa rękami chrześcijan i przygotowanie tą drogą władzy żydostwa nad całym światem. Ona to w naszych oczach dokonała pierwszej widomej, a jaskrawej próby osiągnięcia władzy żydostwa nad światem chrześcijańskim. Próbą tą, jest bolszewizm rosyjski, dokonany za pomocą zaszczepienia masońskiego zarazka na ciele carskiego imperjum. Zorganizowani imperjaliści żydowscy w przeciągu kilku lat potrafili dokonać nadzwyczajnych rzeczy: ujęli całą Rosję w swoje ręce i dziś nią rządzą niepodzielnie, jawnie popierani przez swych masońskich przyjaciół, w osobach Lloyd Georges’ow, Curzonów, Hardenów, Anatol France’ów, Luzattich itp. Wszakże, gdy przed laty już mówiono, że żydostwo przygotowuje zamach na świat chrześcijański, kiedy przed 50 laty po raz pierwszy wyszły na świat rewelacje Brahmana, kiedy następnie lat temu 30 w liście swoim o tzw., nadchodzącym człowieku przemówił w tej sprawie do świata chrześcijańskiego Włodzimierz Sołowjow, gdy niespełna lat temu 20 wyciągnięto na świat Protokuły Mędrców Sjonu, - świat cywilizowany nie chciał wierzyć w możność urzeczywistnienia podobnego rodzaju perspektyw. Z punktu widzenia tych zdobyczy, jakie osiągnęła kultura i cywilizacja, zdawały się nie do pomyślenia zapowiedzi tego, co się dziś dzieje w Rosji: uważano to za złośliwy wymysł ludzi, którym chodzi o sianie nienawiści rasowej… A jednak to, co było nie do pomyślenia, stało się faktem. To, co zdawało się najstraszniejszym snem, ciężkim koszmarem – stało się dokonane.



Gdy podczas wielkiej wojny sztab generalny niemiecki puścił w użycie trujące gazy, kiedy do spiącego spokojnie Paryża po raz pierwszy wpadł pocisk, wypuszczony z armaty dalekosiężnej, strzelającej z odległości stu kilkudziesięciu kilometrów – światu całemu zdawało się to niemożliwością, bajką z tysiąca jednej nocy, absurdem. A jednak rzeczywistość przekonała, że nie było w tem ani bajki, ani snu, ale naga prawda. Tak samo, gdy bolszewicy w czerezwyczajkach poczęli mordować ludzi, gdy komisarze żydowscy poczęli zdejmować skórę z ludności chrześcijańskiej i męczyć głodem naród rosyjski, gdy pozbawili pracy całą inteligencję i wydziedziczyli ją ze wszystkiego, co posiadała, gdy konfiskowali ludności wszystkie kapitały, gdy zsocjalizowali, a raczej zniszczyli wszystkie fabryki i kapitały, gdy przekreślili całą kulturę, gdy obalili i sponiewierali wszystko, cokolwiek stanowiło wyraz polskości na polskich kresach, gdy zbezcześcili kościoły i cerkwie, a znęcając się nad duchowieństwem chrześcijańskim i wyszydzając wiarę, dali jasny dowód światu, że jest to robota żydowskiego imperjalizmu, któremu chodzi o zamienienie w gruzy całego dobytku chrześcijańskiej cywilizacji i budowanie na tych gruzach potęgi międzynarodowego żydostwa, - pewne elementy, u nas nawet, starają się jeszcze dowodzić, że żydostwo dalekiem jest od bolszewizmu, że oskarżenia podobne są insynuacją. Nie wystarczają im jasne dowody, chcą dowodów jeszcze jawniejszych. Miejmy jednak odwagę powiedzieć tym elementom, że dalsze poszukiwanie nowych dowodów uważamy za zbyteczne, a żądanie ich – za nowy wybieg masonerji.



Dla nas, ludzi nie pozbawionych jeszcze zdolności rozróżniania światła od ciemności i prawdy od fałszu, bolszewizm i imperjalizm żydowski pokrywają się w zupełności. I dlatego też, traktując sprawę żydowskiego imperjalizmu z zupełną świadomością rzeczy, bez żadnych obsłonek i liści figowych, nie wahajmy się oświadczyć publicznie, że jesteśmy antysemitami i że uważamy system tolerancji w stosunku do żydów za zgubny dla interesów Polski. Możemy tolerować Rusinów, Białorusinów, Czechów w Polsce, bo wierzymy, że metoda ta da możność szybkiej ich asymilacji z rdzenną ludnością Polski.

Ale absurdem jest tolerować narodowościowe odłamy, co do których wiadomo jest z góry, że są nierozpuszczalne w aryjskości. Tolerując je w swem środowisku, zatracamy własne oblicze narodowe, bo nie ukrywajmy przed sobą tej prawdy, że aryjskość jest rozpuszczalną w judaiźmie. I dlatego też, jeżeli na zjeździe żydoznawczym w Polsce słyszę głosy zastrzegające się, że to nie jest zjazd antysemitów, to dla mnie tego rodzaju oświadczenie jest zaprzeczeniem wiary narodu w swoją własną godność i karygodnym zapomnieniem o swojem własnem prawie do żydzia.

Chcemy żyć i chcemy być narodem i dlatego też miejmy odwagę powiedzieć, że nie możemy poprzestać na biernym krytycyźmie w stosunku do żydów, lub na ich bojkocie ekonomicznym, który ma podobno stworzyć mur chiński pomiedzy nami a żydostwem, pozostającem nadal w Polsce i żyjącem za tym murem na jednej z nami ziemi. Jest to paljatyw dobry, a nawet może konieczny na krótką metę, ale nie dający zasadniczego rozwiązania. Pasożyt, dążący do władztwa nad światem, pierwej czy później rozsadzi mur i zniszczy naród, który wyeliminował go, ale nie wyzbył się ostatecznie. Bojkot ekonomiczny był jedynym środkiem walki, jakim rozporządzaliśmy w dniach naszej niewoli; dziś, gdy jesteśmy narodem, posidającym swoją własną państwowość, winniśmy powiedzieć nacjonalistom żydowskim bez ogródek: wyjedźcie z ziemi naszej, bo współżycie wasze i nasze na niej stało się niemożliwem! Co się zaś tyczy imperjalistów żydowskich, niosących na ziemie nasze żagiew bolszewizmu, to musimy sobie i im powiedzieć wyraźnie, że te zasadnicze metody walki, które zastosowali oni przeciwko chrześcijaństwu na ziemiach Rosji, będą zastosowane przez nas w stosunku do niech w Polsce. Do wroga, który wprowadził przeciwko nam dalekonośną artylerję, nie wychodzi się tylko z karabinem w ręku. Jeżeli przeciwko Polsce rozpoczęta została ofensywa, to obowiązkiem narodu polskiego jest nie czekać bezradnie i przygotowywać się tylko do defensywy; ale ująć w swe ręce inicjatywę i przejść również do ofensywy, bo ona tylko zapewnia zwycięstwo. Stare łacińskie przysłowie głosi: „Vim vi repellere licet” – „Siłą należy zwalczać siłą”.

4. „Praktyczne wskazania dróg odżydzenia Polski”

poseł dr. T. Dymowski.

Aczkolwiek wszystkie referaty, któreśmy tutaj wysłuchali dają już wystarczający materjał do wyprowadzenia pewnej syntezy środków zaradczych, jednak analiza poruszonego w tych referatach zagadnienia, chociaż szczegółowa i wszechstronna, nie wyczerpała w zupełności przedmiotu i przedmiotu tego nie wyczerpie nawet cały szereg innych, następnych konferencji, bowiem jest on nie tylko obszerny, lecz nowy, po raz pierwszy na publicznej konferencji poruszany. Żeby ten nieznany i niezbadany jeszcze przedmiot należycie poznać, musimy, jak wogóle przy wszystkich badaniach, zdobyć się na specjalne do celu przeznaczone laboratorjum. Bez takiego laboratorjum – w poznawaniu kwestji żydowskiej będziemy tylko błądzić odruchowo, wszelkie wystąpienia nasze w tym kierunku będą bez należytego planu i celu pomyślane.



Jeżeli żydzi potrafili tak skutecznie opanować Polskę, jeżeli dziś z tego powodu wołamy już na alarm i obmyślamy akcję ratowniczą, bez której, jako naród niezależny, możemy zginąć, to sukces ten w dużej mierze zawdzięczają żydzi dokładnemu poznaniu psychologji naszego narodu, jego zalet i błędów, które znakomicie potrafią oni wygrać do swoich celów, a przedewszystkim opanować masy.


Szczególnie znaną jest im dobrze nasza nadwrażliwość na punkcie tolerancji i popularności. Wiedzą oni dobrze, że Polak niczego się tak nie obawia, jak pomówienia go o brak demokratyzmu i tolerancji. Tem też się tłumaczy, że ten wielki tupet, pewność siebie i arogancja żydów w stosunku do nas najjastkrawiej występuje z chwilą, kiedy chcemy poznać, lub zająć się kwestją żydowską, godząc się łatwo na żarty, drwiny, lub szykany, nie zniosą jednak badań swej religji, obyczajów, psychologji, sposobu myślenia i współżycia z innymi narodami, bezwzględnie zwalczają wszelkie wysuwanie na światło dzinne jakiejkolwiek, sprawy z żydostwem i jego polityką związanej. W takich wypadkach wszczynają natychmiast krzyk o pogromach, o podburzaniu jednej części ludności przeciw drugiej, a śmiałków, podejmujących na forum publicznem sprawę żydowską, odsądzają od czci i wiary, piętnując ich mianem wsteczników, reakcjonistów, czarnosecińców itp. Wiedzą bowiem żydzi, że pod presją nawet tak problematycznej co do swej wartości opinji, bardziej wrażliwi na napaści i szantaż uczeni, politycy i działacze społeczni, a przedewszytkim wszyscy karjerowicze uzależnieni od finansjery żydowskiej, nie zechcą mieszać się do spraw żydowskich, przez co usuwa się odżydzenie Polski. Że tak jest, wystarczy rozejrzeć się po zebranych tutaj, wśród których przez cały czas konferencji nie zauważyliśmy tych wszystkich, których los lub zbieg okoliczności wysunął na czoło narodu.
Nas to jednak nie zraża. Zebraliśmy się tutaj, by spojrzeć prawdzie w oczy, by, mimo wszelkich konsekwencji uczynić pierwszy krok w kierunku poznania sprawy żydowskiej, której ogrom i całe niebezpieczeństwo zaczynamy, intuicją i zmysłem samozachowawczym wiedzeni, coraz lepiej rozumieć i wyczuwać.

Chcąc jednak stale w tym kierunku pracować, musimy, jak już wspomniałem, zdobyć się na odpowiednie do tego celu laboratorjum. Tem laboratorjum winien stać się zainicjowany przez ś.p., Andrzeja Niemojewskiego Instytut Żydoznawczy. Należy zatem jaknajprędzej Instytut taki powołać do życia. Życzenie to składam jednocześnie do Prezydjum Zjazdu w formie odpowiedniego wniosku.



Jednocześnie ze względów w tym wniosku obszerniej wyłuszczonych proponuję, aby pieczę nad powołaniem do życia i utrzymania Instytutu Żydoznawczego powierzyć T-wu “Rozwój”.

Następne wnioski, jakie w sprawie odżydzenia Polski należałoby złożyć, możnaby było podzielić na trzy zasadnicze grupy. Wnioski pierwszej grupy należą do sfery ducha, przyczem na plan pierwszy wysuwa się konieczność uświadomienia i wychowywania społeczeństwa. Zrozumienie niebezpieczeństwa żydowskiego, oraz konieczność najintensywniejszej, celowej i skutecznej pracy nad odżydzeniem Polski. Oto podstawowe elementy tej główną uwagę zwrócić należy na przyszłe pokolenia, tembardziej, iż obecne pokolenie, jako wychowane w atmosferze niewoli, nie posiada tężyzny i zrozumienia konieczności przeprowadzenia walki o stan posiadania wszystkich dziedzin pracy naszego życia narodowego. W tym zakresie bardzo wdzięczne pole pracy mogą znaleźć nasze kobiety, które w swoim czasie wykazały, że tak ofiarnie i skutecznie dla Polski pracować umieją. Do drugiej i trzeciej grupy należałyby te wszystkie wnioski, które leżą w sferze materji, tj., zagadnień ekonomicznych. Jedna z tych grup dąży do wzmocnienia wytwórczości i ekonomicznej przemiany wartości, druga zaś ma za zadanie racjonalne ujęcie spożycia. Z tej dziedziny przedewszystkiem produkcja-handel zasługują na specjalne uwzględnienie, jako najbardziej przez żydów opanowane. W tym podoboju znakomite ułatwienie stanowi opanowanie przez żydów jednego z podstawowych czynników tego rodzaju pracy, tj., kapitału.

Trzema drogami dążą żydzi do zdobycia kapitału. Pierwsza droga zasadnicza i najważniejsza – droga pracy jest przez żydów bezpośrednio najmniej uczęszczana. Wyjątek stanowią tylko te dziedziny pracy, które wymagają jaknajmniejszego jej nakładu, tj., handel. Za to w innych dziedzinach pracy żydzi dążą przedewszystkim do zdobycia wpływów i naczelnych stanowisk, dzięki którym mogą kazać innym pracować na siebie, oraz decydować o wynikach tego najważniejszego czynnika, jakim jest praca.
Inną drogą, którą żydzi dążą do zdobycia kapitału, jest droga haseł walki z kapitałem. Wzbudzając w szerokich masach niezadowolenie do kapitału i świadomie identyfikując wyzysk z kapitałem, rzucili oni na rynek przeróżne teorje walki z kapitałem, żeby skoro tylko walka taka za ich przyczynieniem się i przewodnictwem rozpęta się danym społeczeństwie, zwalczany tam kapitał skupić w swoich rękach.
Wreszcie trzecią drogę zdobycia kapitału stanowi umiejętne i świadome popieranie przez żydów nadkonsumpcji w społeczeństwach, wśród których żydzi osiedli. Tą drogą udaje się nietylko zapewnić sobie dogodny zbyt towarów dla żyjących nad stan, ale jednocześnie uzależnić ich przy pomocy nieuniknionego w takich razach kredytowania, by potem odpowiednio stan taki do swoich wykorzystać celów.
Przechodzę wreszcie do ostatniej grupy rozważanych przezemnie wniosków, tj., do wniosków, mających na celu racjonalne ujęcie konsumpcji. Na czoło tej kategorji wniosków wysuwają się wszystkie te posunięcia, zmierzające do wzmożenia w społeczeństwie naszem zmysłu oszczędności.
Oszczędność nasza, zdaniem mojem, powinna iść w trzech kierunkach:
1.) Odkładanie, czyli bezpośrednie zmniejszanie konsumpcji. Musimy dążyć do tego, ażeby każdy, kto produkuje, kto zarobkuje, stale oszczędzał, tj., racjonalnie zwiększał otrzymywaną nadwyżkę produkcji na konsumpcję. Tylko dą drogą zdołamy wzmódz nasz, w porównaniu do innych narodów zachodniej Europy, stosunkowo mały majątek narodowy, oraz skutecznie przeciwstawić się zalewowi kapitałów obcych, z kapitałem żydowskim na czele.

2.) Drugim kierunkiem jest droga zwiększonej wydajności pracy. Ten czynnik produkcji pracy mamy na ziemiach naszych bezspornie w naszych rękach, a nawet tracimy go na rzecz obcych przez emigrację zarobkową. Musimy zatem starać się, by przez wydajnieszą, oraz intensywniejszą pracę przy jednoczesnym zachowaniu dla majątku narodowego wszystkich jej rezultatów, jaknajprędzej wyrównać nasze braki w majątku narodowym, oraz stwarzać brakujące warsztaty pracy, by móc zatrudniać w kraju wszystkie nasze siły produktywne.

3.) Trzecim kierunkiem jest umiejętność jaknajracjonalniejszego zużycia otrzymanych oszczędności. Każdemu z nas, kto zarobkuje, lub produkuje, nie wolno gromadzonych oszczędności marnować. Ich typowem marnotrawieniem będzie składanie oszczędności w sposób martwy w kufrach, szkatułkach, skarbonkach itp., co daje się obserwować u nas prawie na każdym kroku, zamiast zużywania tych oszczędności w sposób produktywny, choćby przez lokowanie ich w bankach CZYSTO POLSKICH. Jeżeli na przykład 100.000 osób, które zarabiają miesięcznie po 500.000 mk., zaoszczędzają choćby tylko 5% swego zarobku i sumę tą, zamiast unieruchamiać, wniosą na swój rachunek bieżący lub oszczędnościowy do banku, to otrzymamy zwiększenie kapitału obrotowego za okres jednego tylko miesiąca o 2.5 miljarda mk., co czyni 30 miljardów mk., rocznie. Ileż za tę sumę umożliwimy bankom założyć nowych polskich placówek ekonomicznych, oraz zasilić i rozwinąć już istniejących, pomijając już osobiste korzyści składających w ten sposób swe oszczędności, którzy z samej tylko części 6/100 w stosunku rocznym otrzymaliby 1.5 miljona mk., czystego zysku, co jest równoznaczne z dalszem zwiększeniem majątku narodowego polskiego, czego nie otrzymamy, składając w sposób martwy nasze oszczędności.

Ostatnią z rozpatrywanych kategorji pracy, którą musimy wykonać, żeby wzmóc nasz majątek narodowy i skutecznie przeprowadzić pracę odżydzenia Polski, jest stwarzanie odpowiednich organizacji, oraz ujęcie w ich karby wszystkich przejawów pracy narodowej. Bez dobrej organizacji nie sposób wogóle pracować, nie mówiąc już o pracy zwycięskiej. Otóż, jeżeli żydzi dystansują nas dzisiaj w całym szeregu terenów pracy, to tylko dlatego, że są znakomicie zorganizowani. Zatem zwalczyć żydostwo możemy tylko wtedy, kiedy przeciwstawimy im conajmniej równą pod każdym względem organizację.

Myślę tutaj nie tylko o tych wszystkich poszczególnych organizacjach, będących własnością żydów, przy pomocy których oni nas wypierają, placówka po placówce z naszej Ojczyzny, lecz zwracam uwagę również na potrzebę posiadania odpowiednika do tej ich organizacji czołowej, czegoś w rodzaju sztabu generalnego, przy pomocy której prowadzą oni dzieło zażydzenia Polski. Musimy zatem i my posiadać specjalną organizację, przeznaczoną do odżydzenia Polski. Nie może to być tylko organizacja lokalna, a już w żadnym wypadku organizacja partji, stanu, lub kliki. Musi to być potężny związek obejmujący wszystkich Polaków, całą Rzeczpospolitą. Taką właśnie organizacją powinien stać się „Rozwój”. A że „Rozwój” idzie w tym kierunku, stwierdza fakt fuzji z odpowiednimi organizacjami Małopolski oraz zgłoszony na obecnej Konferencji akces poznańskich i pomorskich związków odżydzenia Polski do „Rozwoju”.

Wreszcie na zakończenie podkreślić muszę konieczność zdobycia dla waszej pracy nad odżydzeniem jeszcze jednego bardzo ważnego czynnika, którego nam, Polakom brak w szczególności. Czynnikiem tym jest wytrwałość. Umiemy wybuchać wielkim ogniem czynu, umiemy tworzyć wielkie fakty historyczne, cuda różne, podobne ostatniemu nad Wisłą, potrafimy bronić świat własnymi piersiami w nadludzkim wysiłku przez zalewem, lub zniszczniem, ale do tych czynów zdolni jesteśmy tylko z pewnych, epokowych momentach. Po takich wysiłkach zazwyczaj zapadamy w apatję, bierność, lekceważenie niebezpieczeństwa, a wtedy wróg nasz najłatwiej w codziennej wytrwałej pracy potrafi nas zwalczać i zdobywać.

Musimy zdobyć się na umiejętność spełniania naszych zadań dzisiejszych, również w rozmiarach być może mniejszych, z mniejszym może rozmachem, lecz za to wytrwale i planowo, w stałej dążności do raz wytkniętego celu, nie zrażając się przeciwnościami, lub nawet chwilowym niepowodzeniem. Ażeby dać przykład, jak wytrwałą winna być nasza praca nad odżydzeniem Polski, na zakończenie pragnę pobudzić do tego, aby ta pierwsza nasza Konferencja Żydoznawcza była zapoczątkowaniem wytrwałej akcji zbliżającej nas być może nie od razu, ale za to stale i pewnie do upragnionego dzisiaj celu – odżydzenia Polski. W tym celu stawiam konkretny wniosek, by już uchwalić zwołanie następnej Konferencji Żydoznawczej w czerwcu 1923 roku do Krakowa, polecając wykonanie tego wniosku Zarządowi Głównemu T-wa “Rozwój”.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: A.Niemojewski:"Dusza zydowska w zwierciadle Talmudu"

Postprzez krzysiek4 » N sty 15, 2012 5:28 pm

PIĄTY DZIEŃ OBRAD

Piątego dnia Konferencji, tj., 8 grudnia, o godz. 12-ej w południe, w wielkiej sali Colosseum odbyło się sprawozdawcze zebranie członków Konferencji oraz zaproszonych osób w celu udostępnienia szerszemu ogółowi wyników prac pierwszej Konferencji Żydoznawczej.

Wobec przeszło trzech tysięcy zgromadzonych osób i pod przewodnictwem prezydjum Konferencji w osobie mecenasa Stanisława Kijeńskiego, p., inż. Krzysztofowicz ze Lwowa mówił o zażydzeniu naszych kresów: ziemi Wileńskiej i Wschodniej Małopolski, redaktor Noskowicz z Poznania zdawał sprawę z kwestji żydowskiej w Poznańskiem, inż. Wadzyński mówił o obecnym stanie zażydzenia Polski, dr. Konrad Ilski złożył sprawozdanie z przebiegu obrad Konferencji Żydoznawczej i z prac komisji ekonomicznej i społeczno-etycznej, wreszcie dr., poseł T. Dymowski mówił o pracach komisji politycznej, komunikując jednocześnie, że dwie organizacje, mianowicie: Liga obrony Ojczyzny i Wiary w Poznaniu i Związek Samoobrony Społecznej na Pomorzu – zgłosiły swój akces do T-wa “Rozwój”.

Wszytkie wnioski, przyjęte przez Konferencję, zostały odczytane.

W końcu dr. Popiel z Wołynia, składając 100.000 mk., na przeprowadzenie wniosków Konferencji Żydoznawczej, wzywał do pracy nad odżydzeniem Polski.

1. Rezolucje komisji politycznej.

Konferencja, opierając się na rzeczowym materjale zawartym w wygłoszonych referatach, oraz na pracach wybitnieszych znawców sprawy żydowskiej całego świata, stwierdza, że żydzi, pozbawieni własnej ziemi i ojczyzny prowadzą żywot pasożytniczy (lichwiarski przedewszystkim) na ciałach innych narodów i stwarzają tam, gdzie bytują, ogniska deprawacji i dążeń, rewolucyjnych, stając się przyczyną poważnych wstrząśnień i wrzeń światowych.



W celu dalszego jak najbezstronnieszego wyjaśnienia i uregulowania sprawy żydowskiej, Konferencja Żydoznawcza uważa za nieodzowne wprowadzenie w życie następujących uchwał:



Waśń narodów nie zamilknie dotąd, dopóki nie uda się unieszkodliwić tego wroga narodów, który ciągnie właśnie korzyści z walki klas i państw i w tym celu niestrudzenie szerzy tę niezgodę. Wszystkie twórcze narody aryjskie mają wspólny wielki interes, który ostatecznie do tego prowadzi, by zabezpieczyć prawne rezultaty pracy, rozwijać sprawiedliwość, uczciwość i bronić się przed uciskiem międzynarodowego spiskującego kapitału żydowskiego. Sprawiedliwi wszystkich narodów, którzy przejrzeli tego wszechświatowego wroga kultury, powinni zatem podać sobie ręce, by stworzyć międzynarodową Ligę Czynu Chrześcijańskiego.

Wobec tego, że źródło destrukcyjnego stanowiska żydów w stosunku do narodów nie-żydowskich leży w zawartem w księgach talmudu prawodawstwie, regulującym nietylko wewnętrzne stosunki żydowskie, ale też ich stosunek do całego świata nie-żydowskiego, należy polecić Lidze Czynu Chrześcijańskiego, jako pierwsze zadanie, ujawnienie talmudu i rewizji prawodawstwa w nim zawartego.

Celem gruntownego i wszechstronnego poznania społeczeństwa żydowskiego i stosunku jego do świata chrześcijańskiego należy jak najwcześniej powołać do życia Instytut Żydoznawczy w Polsce.

Zawarte w traktatach pokojowych prawa o mniejszościach narodowych należy interpretować w tym sensie, iż prawo to może mieć zastosowanie jedynie na podstawie wzajemności. Żydzi zatem, jako nieposiadający tytułu wzajemności, pod żadnym pozorem nie mogą korzystać z tego prawa.



Dążyć do zmiany paragrafu ustawy sejmowej, pozwalającej na zmianę nazwiska o tyle, ażeby nie wolno było zmieniać żydom nazwisk na czysto polskie; do czasu zmiany tej ustawy utworzyć przy T-wie “Rozwój” specjalny komitet, któryby informował zainteresowane osoby o projektowanej zmianie i współdziałał w zakładaniu prawem przewidzianego protestu.



Wobec niepowstrzymanego napływu wrogich nam elementów ze Wschodu i wobec wszystkich wynikających stąd konsekwencji należy żądać od miarodajnych czynników: a) natychmiastowego i całkowitego wstrzymania emigracji żydowskiej do Polski, b) przeprowadzenia najściślejszej i najsurowszej rewizji dokumentów, na mocy których tak wielka ilość żydów przybywa z Rosji wraz z repatrjantami polskimi, c) wysiedlenie z granic Polski wszystkich żydów, nieprawnie w niej zamieszkałych.


Wezwać zarówno wszystkie narodowo-polskie stronnictwa, jak i cały polski patrjotyczny ogół do przeprowadzenia wyborów do ciał prawodawczych i samorządowych pod hasłem rozwiązania kwestji żydowskiej w myśl uchwał pierwszej Konferencji Żydoznawczej.

2. Rezolucje komisji ekonomicznej.

Wychodząc z założenia, że działalność ekonomiczna żydów, będąca li tylko czynnością techniczno-spekulacyjną, przeciwstawia się dążeniom narodowo-gospodarczym Polski, pierwsza Konferencja odwołuje się do wszystkich warstw narodu polskiego, żeby uprzytomniły sobie całą grozę niebezpieczeństwa, wynikającego z żydowskiej handlowej działalności dla państwa i narodu.

Wszyscy Polacy, jak jeden mąż, winni są solidarnie i wytrwale pracować nad odrodzeniem gospodarczem i finansowem kraju, oraz zobowiązani są wszelkimi sposobami zabiegać o usamodzielnienie i wyzwolenie polskich placówek ekonomicznych z pod destrukcyjnych wpływów żydowskich.



W sprawie wzmocnienia sił gospodarczych kraju Konferencja Żydoznawcza ustanowiła, co następuje:

Kupiectwo polskie musi poczynić wszystko, co jest w jego mocy, żeby całokształt handlu hurtowego ująć w swoje ręce. Detaliczne przedsiębiorstwa handlowe obowiązane są zabiegać o powoływanie do życia składnic hurtowych, polscy kupcy, przemysłowcy i rzemieślnicy winni pamiętać, że przedewszystkim ich obowiązuje hasło: “Swój do swego po swoje”.

Posiadacze własności rolnej wszystkich kategorji, polskie duchowieństwo, nauczyciele ludowi i inne siły twórcze narodu polskiego, pracujące po wsiach, miastach, osadach i miasteczkach, obowiązane są współdziałać i zachęcać innych do współdziałania przy zakładaniu przedsięwzięć handlowych, przemysłowych i rzemieślniczych.

Szczególną uwagę należy zwrócić na potrzebę odżydzenia handlu płodami rolnymi, drzewem, żywym inwentarzem, drobiem, nabiałem, mlekiem.

Państwowe i samorządowe władze obowiązane są przyjść z pomocą w walce o usamodzielnienie i unarodowienie życia gospodarczego. Urzędników państwowych i samorządowych, współdziałających z żydostwem, należy stawiać pod pręgierz opinji publicznej i zabiegać o ich usunięcie.



W osadach, miasteczkach i miastach należy utworzyć domy gościnne dla przyjezdnych chrześcijan-kupców, przemysłowców i rzemieślników. W domach tych należy zorganizować dział informacyjny o potrzebach gospodarzy miejscowych i okolicy.

Przy odnajmowaniu lokali na przedsiębiorstwa, mieszkania i letniska nie wolno ulegać żydowskiej deprawacji. Nie wolno odmawiać swoim braciom miejsc na warsztaty pracy lub mieszkania, nie wolno pozbawiać swoich braci letnisk i uzdrowisk dlatego, że żyd zapłaci więcej, a często dużo więcej. Pamiętajmy, że za ten naddatek pieniężny żydzi zdobywają naszą ziemię, nasz handel, nasz przemysł, nasz warsztat rzemieślniczy.

Zwrócić się do redakcji pism, odczuwających potrzebę unarodowienia życia gospodarczego, żeby na naczelnym miejscu w każdym numerze drukowały hasło: “Swój do swego po swoje”.

Stwierdzając, iż opanowanie miast polskich przez napływowy żywioł żydowski jest zjawiskiem nienormalnym, wysoce szkodliwym dla rozwoju życia państwa polskiego, wywołującem w ludności polskiej zrozumienie rozgoryczenie i niechęć do żydów, oraz jest czynnikiem niezmiernie utrudniającym znalezienie jakiejkolwiek podstawy do ułożenia stosunków między ludnością polską i elementem żydowskim, uważamy za konieczne wprowadzenie w życie uchwał następujących:

Zmienienie ordynacji wyborczej do organów samorządowych w tym kierunku, aby zabezpieczały miastom fachowe polskie kierownictwo i rozszerzenie okręgów wyborców miejskich.

Prowadzenie urzędowej statystyki z uwzględnieniem podziału na ludność chrześcijańską i żydowską.

Ponadto, wychodząc z założenia, że wszystkich mieszkańców danego kraju obowiązywać mają jednakowe prawa, Konferencja Żydoznawcza uważa za odpowiednie zwrócenie uwagi odnośnym czynnikom, iż działalność kahałów, sądów kahalnych itp., instytucji żydowskich przeciwstawia się prawom ogólno-państwowym i z tego powodu powinna być poddana najściślejszej rewizji, a w miarę potrzeby zupełnie zmieniona.



3. Rezolucje komisji społeczno-etycznej.

Konferencja Żydoznawcza, stwierdzając destrukcyjny wpływ, jaki żydzi wywierają we wszystkich dziedzinach życia polskiego społeczno-etycznego, uważa, że jednym z najsilniejszych sposobów przeciwstawienia się rozkładowej etyce żydowskiej jest pogłębienie w społeczeństwie ideologji chrześcijańskiej.

Dla uchronienia przyszłego pokolenia od demoralizujących wpływów żydowskich należy bezwzględnie dążyć do wyeliminowania dzieci i nauczycieli żydowskich ze szkół dla dzieci chrześcijańskich.

Stwierdzając, iż międzynarodowe żydostwo, ująwszy w swe ręce prawie całkowicie wytwórnię filmów kinematograficznych, szerzy za ich pomocą deprawację i prowadzi robotę wywrotową, oraz występuje często z oszczerczą i szkodliwą dla państwa polskiego agitacją, uważamy za konieczne wprowadzenie najściślejszej kontroli filmów, przybywających z zagranicy, i zwracamy się do władz polskich o dopilnowanie wykonywania istniejących już przepisów dla cenzury wewnętrznej.

W celu ujawnienia udziału żydów w występnej działalności we wszystkich dziedzinach życia, uważamy za konieczne przy prowadzeniu statystyki przestępczości uwzględnienie podziału na wyznania chrześcijańskie i żydowskie.

Piętnujemy słowami najwyższego oburzenia systematyczne szarganie przez grono autorów żydowskich najświętszych uczuć religijnych i narodowych polskich przez rozpowszechnianie plakatów i wydawnictw o pornograficznym i brukowym charakterze. Zwracamy się do społeczeństwa z apelem jak najskuteczniejszego przeciwdziałania uknutej w tajniach żydowskiej mafji wywrotowej pseudo-literackiej żydowskiej roboty. Do posłów sejmowych zwracamy się o obronę rodzimej kultury, religji i języka. Do odnośnych władz – z żądaniem zabronienia demoralizacjnej agitacji w słowie i piśmie i stosowanie odpowiednich kar dla wichrzycieli i demoralizatorów.

Skuteczne i szybkie przeprowadzenie odżydzenia Polski da się osiągnąć tylko drogą, jak najsprawniejszego zorganizowania w tym celu społeczeństwa polskiego.

Uważając T-wo “Rozwój” za najbardziej do powyższego celu powołaną organizację, należy zalecić: a) naczelnym władzom T-wa “Rozwój” dbałość nad potężnym, celowem i jak najdoskonalszem rozbudowaniem tej placówki, b) wszystkim, którzy pragną przyczynić się do odżydzenia Polski, łączenie się w szeregach członków T-wa “Rozwój”.

Polecić T-wu “Rozwój” wykonanie uchwał, przyjętych przez pierwszą Konferencję Żydoznawczą, oraz zwołanie najdalej w pierwszej połowie 1923 roku drugiej Konferencji Żydoznawczej w Krakowie.

* * * * * *

http://www.koreywo.com/Biblioteka/Konfe ... nawcza.htm



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez


Re: A.Niemojewski:"Dusza zydowska w zwierciadle Talmudu"

Postprzez krzysiek4 » Wt sty 17, 2012 7:07 pm

Fikcyjne 10%. Czyli ilu Żydów zabili Polacy?





1. Propaganda przeciw Polsce trwa, narasta i ma nas złamać moralnie – przy zupełnej obojętności polskiej profesury, a często z jej gorliwym udziałem. Oto świeży przykład: według „Gazety Wyborczej” (8.12.2011) Parlament Europejski nagrodził książkę Anny Bikont „My z Jedwabnego” nagrodą 2011 roku, uznawszy, że ten nikczemny paszkwil na Polskę „promuje europejskie wartości”. Przekład francuski La Crime et la Silence: Jedwabne 1941 ukazał się rok temu w Paryżu, wkrótce ma się ukazać angielski. Jak widzimy, szkalowanie Polski wchodzi już do zestawu „europejskich wartości”. Ilu naszych profesorów zabrało w tej sprawie publicznie głos?

Zniesławiająca nas propaganda stosuje różne instrumenty. Jednym jest polityczna pornografia typu Jerzego Kosińskiego, Anny Bikont, Jana Tomasza Grossa, Aliny Całej i wielu innych; a także jej wzmacniacze, jak książka Jean-Yves Potela La Fin de l’innocence: la Pologne face a son passé juif, Paryż 2008 (przekład polski „Koniec niewinności: Polska wobec swojej żydowskiej przeszłości”, Kraków 2010). Drugim instrumentem jest fałszowanie obrazu II wojny światowej na potrzeby tejże propagandy. Trzecim są fikcyjne liczby i fingowane wyliczenia, które tamtym służą za pudło rezonansowe i porękę. O tym chcę coś rzec.

2. Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak. Z tej okazji dziennik „Rzeczpospolita” (26-27.11.2011) zrobił z nim wywiad, którego głównym akcentem jest pewna liczba. Nowy dyrektor, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił tam: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”. Dalej zaś powołuje się już na tę liczbę jak na ustaloną („skoro historycy wyliczyli, że było 120 tys. ofiar żydowskich …”) i wzywa Polaków do „prawdziwej refleksji” nad nią.
(Wezwanie Śpiewaka jest w konsonansie z wypowiedzią prezydenta Komorowskiego, który 1 listopada na spotkaniu z naczelnymi rabinami Europy zapewniał ich solennie swą nieporadną polszczyzną, że budowane przez Polskę w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich „ma stać się pełnym krytycznej refleksji miejscem o polsko-żydowskich relacjach”, jak podaje onet.pl za PAP-em).
Liczba „120 tys.” jest nowa. Rok temu Gross wymieniał „200 tys.”, z czego się potem wycofał do „kilkudziesięciu tysięcy”; a teraz znowu zwyżka. Skąd Śpiewak tę liczbę ma? Wziął ją z centralnej wytwórni antypolskich oszczerstw, jaką jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk, czynne od ośmiu lat. Kieruje nim Barbara Engelking-Boni, psycholożka i żona ministra Michała Boniego. Centrum stosuje różne chwyty politycznego marketingu, a jednym z nich jest żonglerka sfingowanymi liczbami. Rzuca się taką liczbę na próbę i patrzy, co będzie: gdy trafia na opór, to się cofamy i znów patrzymy; gdy zaś oporu już nie ma, idziemy naprzód.

3. Właściwy cel owego Centrum ujawnił niechcący jeden z jego tuzów, niejaki Jan Grabowski, wykładowca Uniwersytetu w Ottawie. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” (8-9.01.2011), przy której była też Engelking, powiedział: „Jedwabne to nie był incydent. Mordowanie Żydów miało miejsce wszędzie, jak Polska długa i szeroka” (przez Polaków, rzecz jasna, bo to o nich tu mowa). Ważne, by te liczby były duże, im większe tym lepsze, ale co najmniej „dziesiątki tysięcy”; inaczej nie będzie efektu. A ponieważ takich liczb nie ma, więc się je finguje.
W latach 2007-2010 Centrum realizowało „program badawczy” o nazwie „Ludność wiejska w GG wobec Zagłady i ukrywania się Żydów 1942-1945”, finansowany przez The Rotschild Foundation Europe, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP, oraz Conference on Jewish Material Claims against Germany. Owocem są trzy książki wydane w 2011 roku przez Centrum. Ich tytuły mówią za siebie: B. Engelking „‘Jest taki piękny, słoneczny dzień …’: Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945”; J. Grabowski „Judenjagd: polowanie na Żydów 1942-1945”; praca zbiorowa (red. B. Engelking) „Zarys krajobrazu: Wieś polska wobec zagłady Żydów 1942-1945”. Trzeba do nich dodać także „Złote żniwa” J. T. Grossa, też 2011, któremu Centrum służy za zaplecze i legitymację.

4. Jak działa Centrum, to pokazuje wywiad z jego szarą eminencją Aliną Skibińską, od 1996 r. pracowniczką Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie i jego przedstawicielką na Warszawę. Wywiad z nią ma tytuł „Chłopi mordowali Żydów z chciwości” („Rzeczpospolita” 13.01.2011) i usilnie broni Grossa. Na pytanie „czy Gross te 200 tysięcy wymyślił”, Skibińska odpowiada: „Nie, to jest oparte na pewnej kalkulacji. Szacuje się, że około 10 procent polskich Żydów uciekło [Niemcom]. Daje to więc co najmniej 250 tysięcy osób. Spośród tych […] po wojnie zarejestrowało się nie więcej niż 60 tysięcy”. – „Co się stało ze 190 tysiącami?” pyta dziennikarz, – „Zginęli”, odpowiada Skibińska. Potem kręci, że nie wszyscy wprawdzie z rąk Polaków, ale wielu. A ilu? – „Kilkadziesiąt tysięcy. I raczej więcej niż mniej – na pewno nie 20 tysięcy”.
Skąd taka pewność u tej Skibińskiej i owe „10 procent”? Engelking-Boni w rozmowie z PAP-em 10.02.2011 tak tłumaczy ową liczbę Żydów, którzy próbowali się ratować: „historyk Szymon Datner oceniał, że było ich około 10 proc., czyli około 250 tysięcy Żydów. 40 tys. z nich przeżyło wojnę”. (Miesiąc wcześniej u Skibińskiej było 60 tys., ale tę rozbieżność pomińmy.)

5. Praźródłem Śpiewaka jest więc Datner. Bezpośrednim zaś źródłem jest wstęp do wymienionego „Zarysu krajobrazu” napisany przez Krzysztofa Persaka z IPN-u, przedtem wydawcę wraz z P. Machcewiczem krętackiej pseudomonografii „Wokół Jedwabnego” (omawiamy ją w naszej „Ksenofobii i wspólnocie” wydanej z Z. Musiałem, s. 233-240). Wątpliwy to zresztą historyk, skoro niemiecki kryptonim eksterminacji Żydów w GG „Aktion Reinhard” pisze stale błędnie „Reinhardt”.
We wstępie Persaka (ss. 24, 26/7) czytamy: „idąc tropem Szymona Datnera historycy przyjmują zwykle, że próbę ucieczki z gett podjęło 10 procent Żydów. […] Podejmijmy próbę bilansu ‘brakujących’ Żydów dla obszaru [akcji Reinhard]. Liczba żydowskich mieszkańców wynosiła [tam] przed akcją […] łącznie około 1,6 mln. Domniemana liczba uciekinierów to zatem mniej więcej 160 tys. osób. […] Liczbę ocalałych można szacować na nie więcej niż 30-40 tys. Oznaczałoby to, że liczba ofiar polowania na Żydów […] wynosiła co najmniej 120 tys.”.
Persak dodaje: „nie wiemy […] ilu mają na sumieniu Polacy”, ale jego zdaniem „nie wydaje się przesadne oszacowanie, że [były to] dziesiątki tysięcy”. Jak widać, Śpiewak przelicytował nawet Persaka, całe te 120 tys. przypisując ryczałtem Polakom i pod firmą ŻIH puszczając tę liczbę w świat. Złą wolę tu widać, ale nam chodzi o co innego: o te 10%, na których całe to żydowskie oszczerstwo stoi.

6. U Śpiewaka są też jawne sprzeczności. Oświadcza np. na wstępie, że „żydokomuna to wielki krwawy mit”. Za chwilę zaś, pytany o powód tak licznej obecności polskich Żydów na kierowniczych stanowiskach w UB, tłumaczy: „bo byli bardziej oddani partii, a przecież UB potrzebował zaufanych”. Przyznaje tym sam, że żydowscy mordercy Polaków – ci Romkowscy i Fejginy, Kochany i Mietkowscy – to byli zaufani komuny. Zarzut „żydokomuny” tego właśnie dotyczył: że Żyd to zaufany komuny. Entuzjastyczny akces Żydów do komunizmu i ich wielki udział w jego zbrodniach nie jest mitem, lecz ponurym faktem, z którym nie potrafią sobie dziś radzić inaczej, niż kręcąc i kłamiąc.

7. Odesłania do Datnera są zawsze bezkrytyczne i niejasne. Nie cytuje się słów, jakimi ów procent wymieniał; ani nawet miejsca, gdzie u niego są. By tę sprawę wyjaśnić, spędziłem pół dnia w Bibliotece Narodowej i okazało się, co zawsze podejrzewałem: u Datnera tych „10 procent” nie ma. Sfingowano je później.
Także Persak nie cytuje Datnera, tylko odsyła do pracy G. Berendta w tomie „Polska 1939-1945”, red. W. Materski i T. Szarota, 2009, s. 69. Tam się jednak Datnera też nie cytuje, tylko odsyła sumarycznie do jego pracy „Zbrodnie hitlerowskie na Żydach zbiegłych z gett”, w Biuletynie ŻIH za 1970 rok. Datner zaś pisze: „w jednej z prac liczbę ocalałych Żydów oszacowałem […] na ok. 100 000 osób. Równie orientacyjnie oceniamy, że co najmniej drugie tyle ofiar zostało wychwytanych przez organa okupacyjne i padło ofiarą zbrodni”, po czym odsyła do swojej książki „Las sprawiedliwych” 1968, ale bez strony.
Ta niewielka książka Datnera (podtytuł: „Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce”, KiW, ss. 117) jest źródłem ostatnim; a ściślej są nim słowa (s.5): „Częstokroć zastanawiały mnie okoliczności dzięki którym dziesiątki tysięcy Żydów uniknęły zagłady. Liczbę ocalonych [w Polsce] trudno sprecyzować. Przypuszczam, że najbliższą prawdy jest liczba między 80 000 a 100 000 osób”. Jednak już dwie strony dalej (s.7) liczbę tę wydatnie zmniejsza: „przed zagładą i w czasie jej trwania nieustalona bliżej liczba Żydów, szacowana na dziesiątki tysięcy, szukała ratunku”. (Ocalonych nie mogło być chyba więcej niż tych, co ocalenia szukali.) Datner nie próbuje tu niczego oceniać procentowo, nie robi żadnych wyliczeń. Wypowiada luźne „przypuszczenie” i to wszystko. Z tego ogólnikowego i niezobowiązującego przypuszczenia zrobiono potem na kolanie konkretną i okrągłą liczbę „10 %”, nadzwyczaj poręczną propagandowo. Liczba ta jest czystym zmyśleniem, a branie jej za punkt wyjścia do jakichkolwiek wnioskowań czy dyskusji dyskwalifikuje je z góry metodologicznie. Prawdziwy historyk nie wychodzi od procentowych fikcji.

8. Czytając Datnera, trafiłem na informacje i wypowiedzi wskazujące w całkiem innym kierunku niż paszkwile Centrum. Warto je przypomnieć.
W pracy „Zbrodnie …” Datner podaje oryginalny tekst rozporządzenia Hansa Franka z 5.X.1941 zabraniającego pomocy Żydom. Wielu o nim w Polsce słyszało, mało kto je zna. Brzmiało tak: „§ 4b: (1) Żydzi, którzy […] opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim Żydom świadomie dają kryjówkę. (2) Pomocnicy podlegają tej samej karze jak sprawca, czyn usiłowany będzie karany jak czyn dokonany.”
W świetle tego rozporządzenia trzeba czytać, co Datner pisze o ówczesnych postawach duchowieństwa i polskiej wsi. O pierwszej: „Piękną kartę w dziele ratowania Żydów zapisało duchowieństwo katolickie, zarówno świeckie, jak i zakonne”. („Zbrodnie …” s. 133). O drugiej: „Przeszło dwadzieścia lat temu, w 1945 r., autor niniejszej pracy pisał: ‘W województwie białostockim kilkuset Żydów, którzy uratowali się, zawdzięcza to przede wszystkim odwadze, ofiarności i miłosierdziu polskich chłopów’”) – „Las …”, s. 7 – i odsyła do swojej pracy „Walka i zagłada białostockiego getta” (Centralna Żydowska Komisja Historyczna, Łódź 1946, s. 23). Podaje również ustaloną do wtedy listę nazwisk trzystu Polaków zamordowanych przez Niemców za pomoc Żydom.
Szymon Datner (1902-1989) opisał, co widział i przeżył, bo niemiecką okupację przetrwał na tamtych terenach. W jego słowach coś chwyta nas za serce: polski Żyd mówi tu o Polakach ludzkim głosem, życzliwie. Tak już nawykliśmy, że z tamtej strony płynie ku nam jedynie fala oszczerstw i mowa nienawiści – jak chociażby w tych oskarżycielsko-szczujących tytułach „Złote żniwa”, „Polowanie na Żydów”, „Koniec niewinności” – iż głos Datnera dobiega do nas jakby z innego świata, z jakiejś dawno zatopionej Atlantydy. Zestawmy go bowiem z głosem Centrum PAN. Na zakończenie cytowanego wywiadu ze Skibińską oburzony już dziennikarz mówi do niej: „[Gross] przedstawia Polaków jako dzikie plemię antysemitów, współodpowiedzialne za Holokaust”. Na co ona: „Obawiam się, że muszę się z Grossem zgodzić”. A nowy dyrektor ŻIH skwapliwie jej basuje, choć był zięciem Datnera.

Polska profesura milczy. Milczą zwłaszcza członkowie Polskiej Akademii Nauk, którzy in corpore własnymi nazwiskami poczynania tego pseudo-naukowego „Centrum PAN” firmują. Obojętność to czy strach? Nie oglądając się więc na nich, trzymajmy się prostej zasady: bez własnego sprawdzenia nie wierzyć niczemu, co z tego „Centrum” wychodzi. A te „10%” i „120 tys.” włóżmy między bajki.

http://wolnapolska.pl/index.php/Antypol ... d-241.html

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Żydowscy ubecy, konfidenci i sprzedajne szmaty

Zbiegli z gett i obozow niemieckich do lasow Zydzi tworzyli tzw. oddzialy partyzanckie, ktore
zazwyczaj nie walczyly z Niemcami, lecz z polskimi chlopami. Na przyklad Oskar Pinkus w ksiazce The
House of Ashes (Cleveland, USA) pisze o kilku takich bandach zydowskich na Podlasiu, utrzymujacych
sie z grabiezy okolicznych wiosek, takze historyk holocaustu w okupowanej przez Niemcow Polsce
Emanuel Ringelblum pisze, ze grupy takie "z bronia w reku wywalczaja sobie prawo do zycia". Czesto
jednak owa "walka" byla walka z polskim, zazwyczaj biednym chlopem, ograbianym przy tym ciagle przez
Niemcow. Byt to zwykly rozboj, chociaz z koniecznosci. Chlopi broniac sie przed rabunkiem chleba,
kawalka sloniny czy pierzyny organizowali "straze wiejskie", ktore Ringelblum ostro potepia
(Stosunki polsko-zydowskie w czasie drugiej wojny swiatowej, Warszawa 1988), nie chcac zrozumiec
sytuacji w jakiej znajdowali sie chlopi polscy podczas okupacji niemieckiej. Takze Martin Gilbert w
ksiazce The Holocaust The Jewish Tragedy (Glasgow 1987) potepia likwidacje przez polskie podziemie w
1943 roku takiej zydowskiej bandy w lasach wyszkowskich, dowodzonej przez Mordechaja Grobasa. Polacy
jednak nie mogli tolerowac bandytyzmu skierowanego przeciwko polskim chlopom. Ostatecznie polski
bandytyzm tez byl tepiony. Czy zydowski bandytyzm (kierowany przeciwko Polakom i na terenie Polski
mial byc tolerowany przez polskie podziemie tylko dlatego, ze bandytami byli Zydzi skazani przez
hitleryzm na zaglade? Bohaterska i cenna dla Aliantow walka 350.000 zolnierzy Armii Krajowej z
Niemcami podczas okupacji Polski jest znana nie tylko polskim historykom II wojny swiatowej.
Tymczasem byly partyzant zydowski Yitzchok Perlow w swej polakozerczej ksiazce The Partizaner (New
York-London 1969) pisze jakoby ich oddzial walczyl z oddzialami Armii Krajowej, wybijal wzietych do
niewoli AK-owcow naganami w tyl glowy, dobijal rannych. Rzekomo raz w piwnicy dworu wybili granatami
dowodce oddzialu AK i jego trzech zolnierzy. Jesli to wszystko prawda, to partyzantka zydowska nie
walczyla z Niemcami, lecz z Armia Krajowa i Polakami; bowiem Perlow chwali sie takze paleniem
polskich wiosek. Zydowska partyzantka komunistyczna dzialajaca na terenach polskich podczas wojny
dokonywala takze czystek etniczno-politycznych. "Dokumentacja (tej) dzialalnosci jest przerazajaca,
np. zydowski oddzial Gwardii Ludowej, dowodzony przez Izraela Ajzenmana vel Juliana Kaniewskiego,
poslugujacy sie kryptonimem 'Lwy', w dniu 22 stycznia 1943 roku dokonal masakry w miasteczku
Drzewica, mordujac 7 mieszkancow w ramach czyszczenia terenu, za co uczestnicy mordu otrzymali...
pochwaly" (Leszek Zebrowski, Wyssane z palca winy Polakow, "Gazeta Polska", 27.6.1996).

W ten sposob, z pomoca bagnetow sowieckich. Zydzi rzadzili Polska do 1956 roku i wspolrzadzili nia
do roku 1968. Nie ulega watpliwosci, ze Zydzi polscy, glownie komunisci zydowscy na uslugach
Stalina, przyczynili sie w duzym stopniu do oderwania od Polski w 1944 roku Ziem Wschodnich,
wlacznie z tak bardzo polskim Lwowem, oraz ich depolonizacji. Oto jeden z wielu dowodow: "Do Bilki
Szlacheckiej (k. Lwowa) przyjechal 2 lutego 1945 roku zastepca Rejonowego Pelnomocnika i
Tymczasowego Rzadu Polskiego z Kamionki Strumilowej, Piotr Sender, czlonek (komunistycznego) Zwiazku
Patriotow Polskich w Moskwie (jak sie potem okazalo - Zyd). Nosil on mundur polskiego oficera.
Zwolano wszystkich mieszkancow i pan Sender przemowil nastepujaco: 'trzeba jechac do Polski... Tutaj
jest Ukraina. Dobry Polak jedzie do Polski... Kto nie pojedzie dobrowolnie do Polski, ten pojedzie
przymusowo na Sybir'... ludnosc mowila, ze nie bedzie sie rejestrowac". Po trzech dniach Bilka
otrzymala "50 wezwan na roboty do Donbasu, l ci zapisali sie na wyjazd... Pan Sender odniosl sukces,
dzialal on w pelnym porozumieniu z (sowieckim) rejonem i wojennym komendantem" (Ks. Bp Wincenty
Urban, Droga krzyzowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny swiatowej 1939-1945, Wroclaw 1983).

Juz na podstawie tylko tego niepelnego materialu obciazajacego wielu Zydow z obszaru Polski
okupowanej przez hitlerowskie Niemcy i Zwiazek Sowiecki mozna smialo powiedziec, ze podczas II wojny
swiatowej wiekszosc Zydow, obok Niemcow, Sowietow, Ukraincow i Litwinow, bylo smierlelnymi wrogami
Polakow i idei niepodleglego panstwa polskiego, tymczasem przewodniczacy parlamentu izraelskiego
Szewach Weiss, w wywiadzie udzielonym telewizji polskiej (program 1 TVP) 23 stycznia 1995 roku
stwierdzil bunczucznie, ze Zydzi nie maja za co przepraszac Polakow !

Innego zdania byl Dominikanin i filozof, profesor i rektor uniwersytetu katolickiego we Fryburgu w
Szwajcarii o. Innocenty M. Bochenski, ktory napisal w "Kulturze" paryskiej (nr 7-8/1986): "Polacy
maja moim zdaniem znacznie wieksze prawo mowic o pogromie Polakow przez Zydow niz Zydzi o pogromach
polskich. Naturalnie najlepiej by bylo w ogole nie mowic o tych bolesnych sprawach. Ale jak dlugo
Zydzi nie zmienia swojego (wrogiego - antypolskiego) stanowiska, Polacy musza sobie zastrzec prawo
odpowiedzi".

Nadszedl czas, by otwarcie powiedziec, ze czesc Zydow wystepowala wrogo wobec Polakow podczas II
wojny swiatowej. Trzeba to powiedziec nie tylko w imie prawdy, lecz takze lepszego zrozumienia -
calkowicie uzasadnionej tymi faktami - biernej postawy wielu Polakow wobec Zydow podczas wojny i
wrogiej po wojnie.

Ile szumu antypolskiego robi sie dzisiaj z powodu tzw szmalcownikow na polskich terenach okupowanych
przez Niemcow, szantazujacych dla okupu ukrywajacych sie Zydow. Tymczasem szmalcownicy byli w calej
Europie ! Bowiem Zydzi ukrywali sie przed Niemcami w calej okupowanej Europie. jesli chodzi o
szmalcownikow w Generalnym Gubernatorstwie, to byli nimi glownie folksdojcze oraz bedacy na uslugach
Niemcow Ukraincy, Litwini, Bialorusini znajacy jezyk polski i wreszcie sami Zydzi; w kazdym badz
razie szmalcownicy Polacy byli w mniejszosci. Elementy przestepcze wystepuja w kazdym narodzie, w
ktorym stanowia tzw. margines spoleczny; utozsamianie tego marginesu z calym narodem praktykuja
wylacznie rasisci, a utrzymywanie, ze wszyscy szmalcownicy grasujacy w Generalnym Gubernatorstwie
byli Polakami jest nie tylko podlym klamstwem, ale takze wyjatkowo odrazajacym antypolonizmem
(Tadeusz Bednarczyk, Zycie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

Czesc Polakow sposrod tych ktorzy mogli pomoc (bowiem miliony Polakow, nawet gdyby chcialo, nie
moglo ratowac Zydow z przyczyn od siebie calkowicie niezaleznych) - z calkowicie zrozumialych
powodow narodowych - patrzylo na los Zydow obojetnie. Jednak w tym samym czasie bardzo wielu Polakow
z pobudek czysto ludzkich, a przede wszystkim chrzescijanskich pomagalo Zydom-przyjaciolom lub po
prostu Zydom-bliznim, ktorych los jeszcze gorzej doswiadczal. tym zasluzylismy sobie na uznanie w
oczach swiata. Brytyjczyk Paul Johnson w swej dobrze przyjetej przez krytyke i czesto wznawianej
ksiqzce A History of the ]ews (London 1987) pisze, ze gorsi od Niemcow podczas zydowskiego
holocaustu byli Austriacy i przekonujaco to udowadnia. Dowodzi rowniez, ze Rumuni nie byli wcale
lepsi dla Zydow od Austriakow. Bardzo krytycznie ocenia tez postawe Francuzow wobec tragedii Zydow.
Omawia wreszcie postawe samych Zydow podczas holocaustu tak w okupowanej przez Niemcow Europie jak i
w Palestynie, i wolnym swiecie. Chociaz usprawiedliwia ich, wyraznie widzimy stosunkowo czesta u
Zydow indolencje, a wsrod niektorych zwykle lajdactwo. O Polakach Johnson milczy. Nie pisze
pozytywnie, ale tez ich nie potepia. Nic drazni polakozercow; ale i nie przylacza sie do
antypolskiej propagandy, wie bowiem, ze jest ona klamstwem. Rzecz nie do wiary: ratowalismy Zydow,
czesto naszych wrogow! Ktos rozgoryczony obecnym zachowaniem sie wielu Zydow - nie tyle brakiem
wdziecznosci co ich trudno zrozumiala dla chrzescijan i porzadnych ludzi okazywana do nas
wrogoscia - moze postawic pytanie: " co to nam dalo?" Odpowiadam: przede wszystkim czyste sumienie z
wypelnienia przykazania milosierdzia. A to, ze wielu z tych uratowanych zachowuje sie dokladnie tak,
jak zmija z chlopem w wierszu Adama Mickiewicza Chlop i zmija to sprawa ich - a nie naszego -
sumienia!

Powrocmy jednak do sprawy wrogosci wielu Zydow wobec Polakow i panstwa polskiego podczas II wojny
swiatowej. Najwiecej zdrady stanu i zwyklych aktow zbrodni przeciwko Polakom dopuscilo sie bardzo
wielu Zydow nie w okupowanej przez Niemcow Polsce, a e przede wszystkim w Polsce Wschodniej, zajetej
przez Zwiazek Sowiecki we wrzesniu 1939 roku i okupowanej do czerwca 1941 roku. Literatura na ten
temat jest bardzo duza. l tak dla przykladu w pracy Najnowsze dzieje Zydow w Polsce w zarysie do
1950 roku (Warszawa 1993) powazana w kolach zydowskich Teresa Prekerowa pisze: "...czesc ludnosci
zydowskiej witala owacjami i kwiatami wkraczajace wojska radzieckie, demonstracyjnie wrecz okazujac
brak poczucia wiezi z panstwem polskim. Spontanicznie i goraco swietowali dni, bedace dla ludnosci
polskiej dniami zaloby... Do wykrywania wrogow ustroju i wrogow ludu NKWD utworzyla szeroko
rozbudowana siec informatorow, w ktorej duza role odgrywali Zydzi: czlonkowie dawnej partii
komunistycznej... i innych stronnictw.. Ich ofiarami padlo wielu Polakow, co wywolalo wsrod nich
gleboka niechec i wrogosc do calej mniejszosci zydowskiej... Wytworzone pod okupacja radziecka
uklady stwarzaly Zydom mozliwosc odegrania sie na Polakach..., co tez czesc z nich w niemalym
stopniu wykorzystywala. Przyczyniali sie do dekonspirowania pozostajacych w ukryciu oficerow Wojska
Polskiego, przedwojennych urzednikow, wyzszych funkcjonariuszy panstwowych i dzialaczy politycznych,
powodujac ich aresztowanie, a czasem utrate zycia. Jak duzy byl zasieg tych zjawisk - trudno
powiedziec... Liczba zachowanych relacji swiadczy jedynie, ze nie byly to wypadki odosobnione,
czesto zas nader drastyczne...".

Znany polonista, profesor Uniwersytetu Stefana Batofego w Wilnie do 1939 roku Konrad Gorski w
rozmowie pt. W Wilnie i w Toruniu, zamieszczonej w "Zyciu Literackim" z 11 wrzesnia 1988 roku,
wspomina jak to Zydzi naslali na docenta Stanislawa Cywinskiego mordercow z NKWD, ktorzy po
aresztowaniu wywiezli go w glab Rosji, a nastepnie zamordowali w marcu 1941 roku. Dr Andrzej
Reymann, redaktor naczelny "Najjasniejszej Rzeczypospolitej" pisal w 1993 roku: "Opowiadal mi moj
znajomy, jak w pazdzierniku 1939 roku spedzono polska mlodziez gimnazjalna we Lwowie do kin.
Pokazywano sowieckie kroniki filmowe, a nie podejrzewajaca niczego mlodziez zasmiewala sie z
osiqgniec "przodujacej nauki i techniki", nagle zapalono swiatla, a stojacy pod scianami Zydzi
zaczeli wskazywac NKWD-dzistom smiejacych sie, ktorych natychmiast wyprowadzono. Wyprowadzono tak i
mojego znajomego, ktory z Sybiru do Polski wrocil 18 lat pozniej, schorowanym nedzarzem".

Z kolei Marek Jan Chodakiewicz w artykule pt. Szmulek chcial byc sowieckim generalem. Poslawy Zydow
na kresach 1939-1941 (Gazeta Polska", 1.12.1994) podaje m.in. przyklad zydowskiego donosu z zemsty,
ktory skonczyl sie w efekcie zamordowaniem Polaka. Otoz pod koniec wrzesnia 1939 roku zydowski
gimnazjalista przyprowadzil NKWD do mieszkania Zdzislawa Zakrzewskiego, znanego przed wojna
dzialacza Mlodziezy Wszechpolskiej na Politechnice Lwowskiej. Z powodu nieobecnosci Zdzislawa w domu
NKWD w zamian aresztowalo jego ojca, ktorego wkrotce potem zamordowano. Natomiast Kazimierz
Iranek-Osmecki w swej cennej pracy Kto ratuje jedno zycie. Polacy i Zydzi 1939-1945 (Londyn 1968),
do ktorej przedmowe zamiescil znany dzialacz zydowski i sprawiedliwy Zyd, dr Jozef Lichten, pisze:
"Zydzi osiedli na wschodnich ziemiach polskich zachowali z okresu zaborow dziwny - nie dajacy sie
logicznie wytlumaczyc - sentyment do Rosji. Szczegolnie proletariat zydowski oczekiwal ze strony
"socjalistycznego" panstwa poprawy swego bytu. Znalazlo to wyraz w zachowaniu sie Zydow natychmiast
po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej; jeszcze przed oswiadczeniem Molotowa o koncu panstwa
polskiego. Wystarczyla obecnosc czerwonych wojsk, wystarczyly ulotki i wezwania marszalka
Timoszenki. We wszystkich miastach i miasteczkach, we wszystkich wioskach, gdzie tylko zamieszkiwali
Zydzi, wszedzie od Dzwiny po Dniestr, powodowani wspolnymi impulsami, w masowych wystapieniach
witali wkraczajacych 'wybawcow' kwiatami i czerwonymi sztandarami. Za tym radosnym uniesieniem
nastapily bardziej konkretne posuniecia. W meldunkach z tego okresu nadchodzacych z kraju do rzadu
polskiego na Zachodzie czytamy, ze 90% proletariatu zydowskiego zglosilo przystapienie i wzielo
czynny udzial w ustanowionych przez okupanta roznych wladzach komunistycznych. Zydzi zapelnili
przede wszystkim szeregi czerwonej Milicji Ludowej i stali sie oparciem dla okupanta w
sterroryzowaniu ludnosci polskiej. Szczegolnie ukrywajacy sie oficerowie, urzednicy i
funkcjonariusze panstwowi, na ktorych polowalo NKWD stali sie ofiarami Zydow, czlonkow czerwonej
milicji. Los tych ofiar jest znany: aresztowania, wiezienia, bezprawne wyroki, zsylki i lagry".

Zydzi na Kresach nie maja jednak na sumieniu tylko polskich oficerow i urzednikow panstwowych.
Iranek-Osmecki, z tych czy innych powodow (uklon w strone przewrazliwionych na tym punkcie Zydow?),
nie wymienil setek tysiecy zwyklych Polakow zeslanych na Sybir z pomoca Zydow nie dlatego, ze byli
przeciwnikami komunizmu, antysemitami, kapitalistami, "zgnila" inteligencja czy kulakami, ale
wylacznie dlatego, ze byli Polakami. Wiadomym jest np., ze tylko z malego miasteczka Branska na
Bialostocczyznie "wskutek zydowskich donosow wywieziono na Syberie az 114 osob" (Dokument czy
obsesyjna fantazja, "Slowo", 11.6.1996). Zenon Skrzypkowski w tymze samym artykule wspomina: "Tak
sie sklada, ze ja tez pochodze z tego regionu, z rownie malego miasteczka, Drohiczyna, odleglego od
Branska zaledwie 25 km. Pamietam, ze w latach 1939-1941, w czasie okupacji bolszewickiej na tych
terenach, Zydzi niemal powszechnie kolaborowali z Sowietami, zrywajac wszelkie wiezi przyjazni,
sasiedztwa i kolezenstwa. M.in. za ich przyczyna wielu polskich patriotow znalazlo sie na Syberii
badz w sowieckich lagrach...".

Relacje uczciwych Zydow z Kresow potwierdzaja to, co podali Polacy l tak dla przykladu Max
Wolfshaut-Dinkes w swej ksiazce Echec at mat. Recit d'un survivanl de Przemysl en Galice (Paris
1983) pisze m.in.: "Musze wyznac, ze zachowanie zydowskich komunistow podczas okupacji sowieckiej
bylo straszliwie odrazajace: oni mieli dalece zbyt brutalna postawe wobec swych (do niedawna
polskich) pracodawcow. Polscy i ukrainscy pracownicy nie denuncjowali swoich pracodawcow jako
wyzyskiwaczy, tak aby znacjonalizowano ich przedsiebiorstwa, a ich samych zeslano na Syberie.
Nieszczesliwie, zydowscy komunisci nie mieli zadnego wahania pod tym wzgledem..." (tlum. Jerzy
Robert Nowak).

Z kolei mieszkajacy obecnie w Izraelu Henryk Ross w ksiazce Z deszczu pod rynne... Wspomnienia
polskiego Zyda (Warszawa 1993) tak wspomina sowiecka okupacje we Lwowie w latach 1939-41:

"...Wowczas we Lwowie bycie Jewrejem ulatwialo zycie. Wladze sowieckie nie ufaly Polakom. Nie ufaly
Ukraincom marzacym o wolnej Ukrainie, a nie Ukrainie jako czesci Zwiazku Radzieckiego. Pozostali
Zydzi. Jedynie oni witali Armie Czerwona kwiatami, jak zbawcow. Polski rzad emigracyjny w Londynie
apelowal, aby nie wspolpracowac z sowieckim okupantem... O posady bylo latwo. Dla Zydow nawet bardzo
latwo... Dziewiecdziesiat procent urzednikow naszego zjednoczenia stanowili Zydzi. Podobna sytuacja
istniala we wszystkich innych zjednoczeniach i kooperatywach spoldzielczych na terenie Lwowa,
obejmujacych wszystkie galezie przemyslu, produkcji i handlu. Czyz mozna sie dziwic, ze Polacy..
uwazali Zydow za kolaborantow, agentow bolszewizmu?...".

Podobna sytuacja byla na wyzszych uczelniach Lwowa. Zydzi, ktorzy stanowili zaledwie 10% ogolu
ludnosci tzw. Zachodniej Ukrainy (tj. ziem polskich przylaczonych do Ukrainy sowieckiej w 1939 roku)
stanowili w 1940 roku az 44,2% studentow juz zsowietyzowanego Uniwersytetu, 56,7% Politechniki,
42,3% Instytutu Medycznego, 62,7% Akademii Handlowej, 51,3% Instytutu Pedagogicznego i 12,5%
Instytutu Weterynarii (Zbyslaw Poplawski, Dzieje Politechniki Lwowskiej 1844-1945, Wroclaw 1992).
taka statystyke w stosunku do siebie uwazaja Zydzi za brak dyskryminacji i antysemityzmu i bardzo
sobie to chwala. Ale czy nie byla to jednoczesnie jawna dyskryminacja w stosunku do 90% rdzennej
ludnosci! tych ziem, czyli Polakow i Ukraincow? Profesor Jerzy Robert Nowak zauwaza: "fakt, ze ten
ilosciowy 'awans' odbywal sie przede wszystkim kosztem srodowisk polskich, podobnie jak w wielu
innych sferach zycia, fatalnie wplynal na nastroje spoleczenstwa polskiego wobec Zydow" (Polacy i
Zydzi pod okupacja sowiecka 1939-1941, "Slowo. Dziennik Katolicki", 21-23 VII 1995).

Zdaniem Richarda C. Lukasa ze Stanow Zjednoczonych: "Wspolpraca Zydow z Sowietami bardziej niz
wszystkie inne czynniki wplynela na wzrost antysemityzmu w Polsce podczas wojny" (Zapomniany
Holocaust Polacy pod okupacja niemiecka 1939-1944, Kielce 1995). Zgadza sie z tym rowniez znany
historyk brytyjski Norman Davies, ktory twierdzi, ze nie mozna zrozumiec przyczyny niecheci wielu
Polakow do Zydow pod okupacja niemiecka Polski w latach 1941-44 bez tego, co sie wczesniej dzialo, a
co nazywa gorszacym sie zachowaniem Zydow, w latach 1939-1941 we Wschodniej Polsce okupowanej przez
Zwiazek Sowiecki (Glos tegu, ktory przezyl, "Most", nr 14-15/1987). faktom tym nie moga zaprzeczyc
sami Zydzi. Co najwyzej niektorzy z nich slaraja sie te zdrade i zbrodnie pomniejszac i
usprawiedliwiac, zapominajac o tym, ze ten kto tak czyni, we wszystkich takich sprawach, bierze na
swoje wlasne sumienie zbrodnie.

Na przyklad profesor Izrael Gutman w obszernym artykule POLAND: The Jews in Poland (POLSKA: Zydzi w
Polsce) znajdujacym sie w Encyclopedia of the Holocaust (Encyklopedia holocaustu, Nowy Jork-London
1990) przyznaje, ze we wrzesniu 1939 roku i nastepnie do roku 1941 na terenach polskich okupowanych
przez Zwiazek Sowiecki "jest udowodnione, ze (tamtejsi) Zydzi nie byli lojalni wobec Polski i
Polakow". Jednak od razu usprawiedliwia te nielojalnosc tym, ze dla Polakow tak Niemcy jak i Sowieci
byli wrogami, natomiast dla Zydow Sowieci byli znacznie mniejszym zlem niz niemiecki hitleryzm.
Sowieci na pewno byli mniejszym zlem dla Zydow anizeli niemiecki hitleryzm. Zydzi we Wschodniej
Polsce mieli prawo sie cieszyc, ze unikneli hitlerowskiej okupacji. To jedna strona tego problemu.
Druga strona medalu jest ich ochoczy i szczery udzial w budowie ustroju sowieckiego na okupywanych
ziemiach polskich (wciaz polskich w swietle prawa miedzynarodowego) oraz pastwienie sie nad
tamtejszymi Polakami i wspoludzial w mordowaniu i zsylkach Polakow w glab Zwiazku Sowieckiego, tego
usprawiedliwic nie mozna. Jesli dzis potepiamy zbrodnie Stalina i w ogole komunizmu, to trzeba miec
odwage potepic takze udzial w lych zbrodniach Zydow tym bardziej, ze ich udzial w zbrodniach Stalina
na ziemiach polskich byl wyjatkowo duzy. Jan T. Gross we wstepie do swojej i Ireny
Grudzinskiej-Gross ksiazki W czterdziestym nas matko na Sybir zeslali... Polska a Rosja 1939-42
(Londyn 1983), w ktorej wykorzystano rowniez wypowiedzi samych Zydow, znajdujace sie dzisiaj w
archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, usprawiedliwia Zydow tym, ze w miedzywojennej Polsce
"byli dyskryminowani". Dyskryminowani? Bogaty Zyd, wlasciciel duzego magazynu z wyrobami
tekstylnymi, ktory mogl swobodnie chodzic do miejscowej synagogi, czytac zydowskie gazety z Wilna
czy Warszawy i syna posylac do szkoly zydowskiej !? Chyba, ze autor dyskryminacja nazywa tepienie
przez wladze panstwowe komunistow, ktorzy byli agentami sowieckimi. Przyklad jednego takiego
"dyskryminowanego" Zyda przytacza w swej cennej pracy Poland's Holocaust.. (Polski Holocaust,
Jefferson - London 1998) Tadeusz Piotrowski: "17 wrzesnia 1939 roku Zyd o nazwisku Szulman prowadzil
Sowietow do ataku na miasto Dzisna na Wilenszczyznie. Szulman byl synem wlasciciela duzego magazynu
wyrobow tekstylnych i byl sadzony przed wojna za dzialalnosc komunistyczna" (itr. 55).

Mamy jednak jeszcze lepszy przyklad (obok wielu innych) na to, ze Zydzi nie byli dyskryminowani w
miedzywojennej Polsce. Otoz Zyd Leon Gongola ze Stanow Zjednoczonych pisze: "W roku 1938, kiedy
bylem jeszcze uczniem, Sierpc (na Mazowszu) liczyl 7.600 Polakow, 3.850 Zydow, 600 Niemcow, 20
Rosjan i 6 Ukraincow... my, Zydzi, mielismy pieciu przedstawicieli w pietnastoosobowej Radzie
Miejskiej Sierpca... Pamietam Polske, ktora w sierpniu 1939 roku, przed napascia hitlerowska, byla
miejscem zamieszkania najwiekszej i najwyzej stojacej spolecznosci zydowskiej na swiecie. Dla
przykladu raz jeszcze przypomne moje rodzinne miasto Sierpc z 800 rodzinami zydowskimi, liczacymi w
sumie 3.900 osob. Byly tam trzy synagogi i szesc boznic, mielismy dwie akademie talmudyczne. Byla
publiczna szkola polsko-zydowska z przedszkolem, hebrajska szkola religijna dla dziewczat i
panstwowe gimnazjum dla Zydow. Bylo takze kilkanascie hebrajskich szkolek religijnych dla
najmlodszych, zwanych "Cheder", do ktorych wstepowalo sie w wieku lat czterech. Do jednej z nich sam
uczeszczalem. Mielismy wlasne biblioteki i rozne formy dzialalnosci kulturalnej. Zylismy spokojnie u
boku naszych sasiadow - Polakow... Nigdy nie slyszalem o profanowaniu swiatyni zydowskiej, o
wybijaniu szyb w synagogach w Polsce. Tutaj, w Nowym Jorku, bylem swiadkiem kilku takich wypadkow,
kamienie wpadaly przez wybite szyby pod samym moim nosem..." (O prawach i ludziach w: Drogi do
Polski, Warszawa 1974).

Znany historyk polski Andrzej Leszek Szczesniak jest zdania, ze skala kolaboracji Zydow z Sowietami
na Kresach w latach 1939-41 na pewno "wielokrotnie przerasta wszystkie antyzydowskie akcje NSZ i
'szmalcownikow' razem wziete" (List otwarly do przewodniczacego Stowarzyszenia Zydow Polskich w
Melbourne, "Slowo", 21.4.1993).

Kiedy Zydzi przeprosza Polakow za krzywdy, ktore ich przodkowie wyrzadzili Polsce i Polakom,
szczegolnie w okresie rozbiorow Polski w latach 1772-1918? Na przyklad historyk zydowski Dawid
Fajnhauz w pracy Ludnosc zydowska na ziemiach dawnego Wielkiego Ksiestwa Litewskiego, opublikowanej
w Londynie w 1972 pisze, ze juz podczas powstania kosciuszkowskiego na Kresach "W wielu wypadkach
dowodcy rosyjscy w terenie korzystali z uslug ludnosci zydowskiej"; natomiast z ksiazki Zbigniewa
Pakuly Siwe kamienie, wydanej w Poznaniu w 1998 roku, dowiadujemy sie, ze Zydzi wielkopolscy
popierali Prusakow w walce z Polakami na etnicznie polskich ziemiach !

Zydzi popelnili wiele zlego wobec Polakow takze w latach 1918-20,1939-41 i 1945-56. Jesli Polacy
poprzez swojego prezydenta Lecha Walese i biskupow polskich zdobyli sie w 1991 roku na przeproszenie
Zydow za duzo mniejsze krzywdy im wyrzadzone, to tym bardziej Zydzi powinni poczuwac sie do
uczynienia tego samego. Chyba, ze Zydzi nie uwazaja swoich zbrodni popelnionych na nie-Zydach za cos
zlego!

http://newsgroups.derkeiler.com/Archive ... 01787.html



-


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:07 pm

KU PRZESTRODZE I DO ROZWAGI…


P o z n a j Żyda
(Talmud i Dusza Żydowska)
1937 r
Wydawnictwo Samoobrony Narodu – Poznań.
Kazimierz Gajewski
Red. Nacz. Samoobrony Narodu.


Żydo-Masonerja i Postęp

Jedną z przeszkód w akcji odżydzeniowej jest
mała, albo żadna znajomość duszy żydowskiej. Nie
znamy żydostwa. Mierzymy ich swoją,
chrześcijańską miarą i doniej stosujemy
sposoby walki, jeżeli to, co się obecnie ku
odżydzeniu Polski czyni, można nazwać walką.
Tymczasem żydostwo stanowi odrębny świat ducha
i myśli etyki, moralności, zwyczajów, dążeń i celów. Żyjąc
w całkowitym odseparowaniu się od reszty świata, w
ścisłym zakonspirowaniu swych dążeń i celów; stoi przed
nami jako sfinks, jako zagadka, jako niewiadoma.
Równocześnie żydostwo przenika do naszego życia,
penetruje wśród nas, bierze z nas wszystko, co im potrzebne,
nic wzamian nie objawiając ze swoich tajników duchowych
i moralnych. Dlatego też wszelaka przeciwakcja
odżydzeniowa jest trudna, ciężka, w wielu wypadkach
niemożliwa.
Wprawdzie w ostatnim półwieczu dzięki takim
ludziom jak Jeleński i Niemojewski (dziś już nieżyjący), a
obecnie ks. Trzeciak, ks. Charaszewski, ks. Kruszyński, dr.
Skrudlik, Pieńkowski itd. itd., uświadomienie żydoznawcze
zrobiło duże postępy, jest jednak jeszcze niedostateczne,
znikome, wobec olbrzymiej fali nieświadomości, jaka w tym
względzie panuje w naszym społeczeństwie.
Wielkiej miary pisarz i znawca kwestii żydowskiej,
Andrzej Niemojewski, w książce swojej „Dusza
Żydowska” w zwierciadle Talmudu” – pisał: „musi
powstać u nas żydoznawstwo, które pouczałoby
systematycznie nasz Naród, czem są w istocie nasi Żydzi
talmudyczni i jaką kierują się etyką”.
W nawiasie chcemy zwrócić uwagę na wyrażenie
Niemojewskiego „nasi Żydzi talmudyczni. W Polsce
utarło się dzielenie żydostwa na Żydów talmudycznych,
religijnych, żyjących ściśle według wskazań talmudu, oraz na tych, o
których mówi się – „Źydzi postępowi”, a więc ludzie nauki,
wiedzy, kultury i o tych się mniema, że nie mają nic
wspólnego z talmudem, że więc nie mogli przyswoić sobie
barbarzyństwa i okropności, jakie daje Żydom
talmudycznym – Talmud.
Tymczasem mamy świeże przykłady z życia. Oto
w czerwcu 1935r., umarł w Warszawie uczony żydowski,
Szymon Aszkenazy. Był to człowiek dużej nauki. Mówiąc
nawiasem: jedno z polskich pism narodowych pisało o
zgonie Aszkenazego, że umarł wielki uczony, „historyk
polski”. Otóż jak donosił „Warsz. Dziennik Narodowy” z
dn. 25 czerwca 1935r.:
Pogrzeb zmarłego prof. Szymona Aszkenazego
(wielkiego uczonego polskiego!!!) odbędzie się ściśle
według żydowskiego rytuału, a ciało prof. Aszkenazego
zostanie złożone na żydowskim cmentarzu w Warszawie
wśród honorowych grobów.
A w żydowskim „Naszym Przeglądzie” Majer
Bałban pisał o Aszkenazym:
„Potomek Chachama Cwi Aszkenazego w linii
prostej, przejął po swych przejął po swych przodkach -
postawę i hart ducha. Wysoki, smukły, mocno
krótkowidzący, przypominał zupełnie Chachama Cwi,
którego znamy z portretu często reprodukowanego… Ojciec
Szymona, Wolf Aszkenazy, był kupcem wielkiej miary,
przytem człowiek wykształcony również in judaicis, członek
komitetu wielkiej synagogi na Tłomackiem, dał synowi
rozległe wykształcenie i nie zapomniał również o języku
hebrajskim i naukach biblijnych. Nauczycielem młodego
Szymona był znany hebraista i tłumacz Gratza Gzefer-
Rabinowicz, którego juz jako wielki uczony wspominał z
czczią i sentymentem”.
Z wywodów dr. Bałabana okazuje się, również, że
prof. Aszkenazy był przeciwnikiem sjonizmu, który uważał
za sztuczny twór, zaszczepiony przez niemieckie żydostwo,
wśród Żydów w Polsce.
„Czy w swych licznych zawodach życiowych –
pisze Bałaban – a także po objektywnem bankructwie
asymilacji i narodzeniu się rasizmu hitlerowskiego i
praktycznem odrodzeniu Palestyny, pozostał wierny swym
pierwotnym ideałom? – pyta Bałaban. – Nie wiem, gdyż
unikał w rozmowie tego tematu i stale przechodził do
kwestyj naukowych, szczególnie do rozbudowy historij
Żydów w Polsce, oraz instytucyj mających i mogących to
ułatwić. Wziął też udział w uroczystości położenia
kamienia węgielnego pod wielką bibliotekę judaistyczną
przy Synagodze, przychodził do Synagogi na „sądny dzień”,
ostatnio widziałem go spieszącego do Synagogi na
modlitwę w rocznicę śmierci swego ojca, Wolfa
Aszkenazego”.
Przytoczymy jeszcze jeden charakterystyczny, z
najświeższej daty, bo z dnia 19 sierpnia 1936 r., wypadek,
opisywany przez prasę warszawską, a mianowicie:
„W Warszawie zmarł 19 sierpnia 35-letni urzędnik
państwowy Jerzy Neumann. Koledzy zmarłego udali się
do jego mieszkania, gdzie przekonali się, że rodzina
przygotowuje pogrzeb żydowski. Wiadomem jednak było,
że Neumann ochrzcił się przed kilku laty w Częstochowie i
w biurze podawał się za katolika.
Wobec tego koledzy zmarłego zamówili pogrzeb
katolicki w parafji św. Floriana, podczas gdy rodzina chciała
go pochować w kirkucie.
Podczas pogrzebu doszło do awantury, a władze
wstrzymały pogrzeb aż do wyjaśnienia całej sprawy.
Wdowa oświadczyła, że nic nie wie o chrzcie
zmarłego męża, a dzieci, jak stwierdzono, nie były
chrzczone.

2
Zmarły płacił składki na gminę żydowską, a
równocześnie był członkiem i działaczem różnych
organizacji społecznych, chrześcijańskich, za co otrzymał
nawet srebrny krzyż zasługi.
Oto postęp żydowski, oto Żydzi nietalmudyczni,
lub neofici… czyli chrzczeni Żydzi.
Czem się więc różnił uczony Aszkenazy od
zwykłego z Piaseczna czy Rypina talmudysty? Niczem.
Jeden i drugi są Żydami wyrosłymi w Talmudzie.
Dygresja ta, może nieco zbyt długa, była nam
potrzebna do wykazania błędu, jakiemu wielu z nas ulega,
dzieląc Żydów na talmudycznych i postępowych.
Ale powróćmy do tematu.
Otóż wielkiej miary pisarz i znawca kwestii
żydowskiej, Andrzej Niemojewski, doceniał konieczność
krzewienia żydowznawstwa, zaprojektował przed kilkunastu
laty instytut Żydoznawczy, którego niestety nie umiano
stworzyć.
Niemojewski zostawił społeczeństwu w spóściznie
wielką rzecz, książkę pt. „Dusza Żydowska w zwierciadle
Talmudu”, z której też czerpiemy częściowo materiały do
opracowania niniejszej broszury.
Żydostwo jest „postępowe” tylko na eksport tj. ku
zarażeniu społeczeństw, narodów nieżydowskich,
chrześcijańskich. Dowodów na to możnaby przytaczać
tysiące, trudno by je było na wołowej skórze wypisać.
Przytoczmy jeden charakterystyczny, jak to przed
stu laty zbrodnicza masoneria (a więc żydostwo) snuła plany
moralnego zniszczenia katolicyzmu, a więc i
chrześcijaństwa.
W roku 1838 na kongresie lóż masońskich we Włoszech
uchwalono:
„Rozszerzajmy występek w tłumach. Niech
wydychają go pięcioma zmysłami, niech się nim nasycą.
Stwarzajmy serca występne, a nie będziecie mieć więcej
katolików…podjęliśmy się zepsucia na wielką skalę.
Najlepszy sztylet do przebicia Kościoła – to zepsucie”.
Podobnych dowodów moglibyśmy przytaczać
bardzo dużo. Bierzemy więc jeszcze jeden, pierwszy lepszy
z brzegu – w grudniu r. 1936 odbył się w Pradze czeskiej
zjazd masonerii, z udziałem delegatów z Czechosłowacji,
Polski, Rumunii i Jugosławii.
Gorącą dyskusję wywołało sprawozdanie „braci”
polskich o postępach „wolnej myśli” w Polsce. Wszczęli ją
delegaci lóż żydowskich, którzy oskarżali „braci” polskich
o brak energii w zwalczaniu „fali antysemickiej” i „orgii
faszyzmu i klerykalizmu polskiego” – Pozwoliliście się
rozbić i zastraszyć! – wołali „bracia” żydowscy pod adresem
„braci” polskich. – Wielu „braci” z lóż polskich wycofało
sie, inni są „uśpieni”. Tak dalej być nie może. „Braci
śpiących” trzeba obudzić!.
Pod naciskiem delegatów lóż żydowskich,
popartych przez „braci” innych narodowości, postanowiono
ożywić działalność lóż polskich. W tym celu uchwalono
wezwać „braci” polskich do:
1. – Stworzenia „frontu ludowego” w Polsce.
2. – Założenia nowych pism codziennych, któreby
ożywiły ideę frontu ludowego.
3. -Wzmożenia walki z klerykalizmem, faszyzmem i
antysemityzmem w Polsce.
Mówcy, uzasadniający te uchwały, wskazywali na „wielki
obowiązek”, jaki spadł na „braci polskich”.
Gdyby na się udało stworzyć front ludowy i
opanować rządy w Polsce, to zadalibyśmy decydujący cios
faszyzmowi, nacjonalizmowi i klerykalizmowi w Europie –
stwierdzali „bracia” w dyskusji.
Gdy się „bracia” polscy skarżyli na skromne zasoby
finansowe lóż w Polsce, uniemożliwiające im rozwinięcie
szerszej akcji prasowej, postanowiono lożom polskim
przekazać większe sumy na propagandę idei frontu
ludowego i na założenie nowych dzienników.
Tu i ówdzie słychać głosy, pono nawet uczonych,
którzy dowodzą, że masoneria nie pochodzi od Żydów, że
nie jest przez nich kierowana itd.
I rzeczywiście prawdą jest, że w pewnych lożach
Żydów nie ma lub są ukryci, ale należy nie zapominać, że
Żydzi robotę swą wykonują zawsze za czyjemiś plecami,
lubią strzelać i za płotu.
Zresztą wytworzenie masonerii przez Żydów
samych nie przedstawiałoby dla nich wartości z tego
względu, że trudniej byłoby im uzyskać wpływ na rządy
poszczególnych państw, oraz zwróciłoby to uwagę całego
świata na Żydów, który wystąpiłby napewno przeciwko nim,
a wtedy cały plan podboju świata przy pomocy masonerii
spaliłby się na panewce.
Dlatego też użyli Żydzi do tej roboty „gojów”,
omamiając ich z gruntu fałszywymi hasłami, brzmiącymi
jednak szczytnie i mającymi za pozór doniosłe cele ogólnoludzkie.
Posłuchajmy co Żydzi sami o tem mówią
…goje zapisują się do lóż” – czytamy w słynnych
„Protokołach Mędrców Sjonu” – jedni powodowani
ciekawością lub też nadzieją dorwania się tą drogą do
godności społecznych. Nie wzbraniamy im tego
powodzenia, by korzystać z powstałej na tem tle
zarozumiałości i przekonania o wartości własnej, dzięki
czemu ludzie ci przyjmują bezkrytycznie nasze projekty.
W książeczce pt. „Stimmen aus dem Osten”,
napisanej przez hamburskiego rabina G.Saloma, na str. 106-
108 czytamy: „Dlaczego w masońskim całym rytuale nie ma
ani śladu kościelnego chrześcijaństwa? Dlaczego imienia
Chrystusa nie wymienia się ani razu czy to w przysiędze,
czy to w modlitwie, którą odmawiają Masoni? Dlaczego
masoni liczą nie od narodzenia Chrystusa, lecz od początku
świata, jak Żydzi? Dlaczego nie ma masoneria żadnego
symbolu chrześcijańskiego?”
Argumenty, które przytacza się, wymownie świadczą o roli,
jaką Żydzi odgrywają w masonerii, oraz w jej celach.
Żydzi jednak wszelkimi sposobami starają się
ukryć swoją, w masonerii działalność, swoje na nią
wpływy. Dopomaga im do tego tajemnica, przestrzegana
w lożach.
Postawą organizacji masonerii jest sekret i
absolutne posłuszeństwo. („Przysięgam wieczne milczenie i
posłuszeństwo wszystkim przełożonym i statutom zakonu.
W tym co jest obiektem zakonu zrzekam się zupełnie moich
własnych widoków i mojego rozsądku”) Obok hipokryzji,
która jest cnotą najwyższą, obowiązuje szpiegostwo. Każdy
brat ma powierzonego elewa, którego śledzi. („Miejcie na
niego oczy w chwilach, kiedy nie spodziewa sie, aby go
dostrzegano”).

3
Na stopniu 4-tym nowicjusz zobowiązany był
opowiedzieć całą historię swego życia, co było
najsilniejszym węzłem, łączącym go z organizacją. („Teraz
ich trzymam - mówi Weishaupt o tej „próbie” – jeżeli
zechcą nas zdradzić, i ja też mam ich sekrety”. „Gdy
zachoruje brat, który – powiada statut Minerwalnych –
drudzy bracia powinni go bezprzestannie pilnować
naprzód dla umocnienia jego ducha, czyli zapobieżenia,
aby przez bojaźń śmierci nie wygadał tajemnic; powtóre;
aby pochwycili wszystkie pisma zakonne, któreby mogły
znajdować się przy chorym”. To asystowanie śledcze
„braci” przy łożu umierającego masona, jest obyczajem
powszechnie już stwierdzonym).
W masonerii obowiązuje zasada: „Wszystko co
jest użyteczne zakonowi, jest aktem cnoty”. Dozwolona
jest kalumnia, zdrada najbliższych, zabójstwo, trucicielstwo,
o ile to zbliża organizację do jej celów. Stąd pytanie dla
nowicjuszów: „Czy przyznajecie zakonowi prawo do
życia i śmierci?” Odpowiedź brzmi m.in. „Rząd nie wiele
straci (na zabiciu niewygodnych lożom), bo na miejsce
jednego znajdzie zawsze innych, zaś zakon zyska”.
Szczególnie illuminaci, filiacje wyższe, powstałe z rytu
„ścisłej obserwy”, a rządzące masonerią, posługują się
bezwzględnie tym „prawem”.
I oto w Rosji sowieckiej osiągnięto „ideał”
pognębienia chrześcijaństwa.
Jak strasznie prześladowano chrześcijaństwo w
Bolszewii, świadczy fakt, że w chwili wybuchu rewolucji
było tam 44 000 duchownych prawosławnych, obecnie
jest coś około tysiąca.
Duchownych ewangelickich było ok. 300, dziś jest ich 15,
wreszcie było 150 księży katolickich, zostało kilkunastu,
reszta padła ofiarą prześladowań.
Przykład Rosji może się wydawać zbyt odległy w
czasie. Spójrzmy więc na koniec r. 1936 w Hiszpanii.
Oto deputowany (poseł) parlamentu
francuskiego, p. Dupont, rzucił w twarz skrajnej lewicy
francuskiej, sprzyjającej czerwonemu rządowi Hiszpanii,
prawdę o nikczemności czerwonych wojsk hiszpańskich,
przedstawiając dokumenty, z których wynika, że:
32 zakonników ze szkoły chrześcijańskiej zostało
rozstrzelanych, że 25 zakonników z tarragony zostało
rozstrzelanych, że wszyscy zakonnicy z okręgu Bezier
zostali również rozstrzelani, że wszyscy duchowni z
nowicjatu w Grinon koło Madrytu zostali rozstrzelani, że
wszyscy zakonnicy ze szkół w miejcowościach St.
Raphael i Velazquez oraz wszyscy zakonnicy klasztoru
Marjańskiego w Toledo zostali rozstrzelani, że
Karmelitów w Barcelonie porąbano siekierami, że 24
braci zakonu St. Jean de Dier w miejscowości Calafell
zostało wymordowanych, że 30 braci z zakonu Męki
Pańskiej w Katalonii wymordowano, że w Singuenzy
zamordowano jednego dnia biskupa, 20 księży i 19
seminarzystów, że w klasztorze Monte Ferrat
wymordowano 28 zakonników, że zakonnice ze szkoły
chrześcijańskiej mieszczącej się przy ul. Aragońskiej w
Barcelonie zostały powieszone w kościele, znajdującym
się naprzeciw ich klasztoru, że sprofanowano cmentarz
Wizytek. Według prowizorycznych obliczeń, ogółem
wymordowanych zostało przez czerwonych 15.000
księży, zakonników i zakonnic. Pewna sanitariuszka
francuska słyszała w Madrycie od pewnego milicjanta, że
własnoręcznie zamordował on 58 księży.
Zobaczycie panowie trzy fotografie – mówił poseł.
– Jedna z nich przedstawia b. ministra katolickiego, Mapasa,
któremu wykłuto oczy przed śmiercią, wreszcie – żeby tyle
zbrodni nie zostało bez podpisu – oto fotografia zrobiona
przez pewnego Anglika w dzień zdobycia Toledo przez
milicję. Przedstawia ona napis na murze klasztoru
Mariańskiego, nakreślony ludzką krwią: „W ten sposób
zabija CZEKA”. „Łaczcie się bracia proletariusze, niech
żyje czerwone Toledo”.
Oto, co nas czeka na wypadek zwycięstwa w Polsce
frontu ludowego, oto nasza przyszłość, jeśli nie uwolnimy
Polski od zalewu żydowskiego, który jest jednocześnie
tworzywem rozsadnikiem zarazy komunistycznej w Polsce.
A teraz zobaczymy jak przedstawia się sytuacja
religii żydowskiej w Rosji bolszewickiej. Najbardziej
miarodajnem będzie zapewne świadectwo głównego rabina
miasta Mińska, który w odezwie, przeznaczonej dla Żydów
świata, oświadczył:
„Stwierdzam uroczyście, że rząd sowiecki okazał
się jedynym rządem na świecie, który jawnie i szczerze
walczy z najdrobniejszymi nawet objawami
antysemityzmu”.
Już Lenin, szef partii komunistycznej i głowa państwa
sowieckiego, wydał dekret, w którym ogłosił antysemitów
za zdrajców i wrogów proletariatu. Niechaj to będzie
świadectwem stosunku rządu sowieckiego do Żydów, że w
czasach, gdy nawet Anglia nie potrafiła zapobiec krwawym
pogromom ludności żydowskiej w Palestynie, gdy w
Rumunii i wielu innych państwach rządy zachowują się
biernie wobec wystąpień elementów antysemickich i
pozwalają na szerzenie agitacji antysemickiej – jedna jedyna
Rosja sowiecka potrafiła zmobilizować całą opinię
publiczną przeciw antysemityzmowi i nie zawahała się uciec
do najostrzejszych represji wobec najsłabszych nawet
przejawów takiego ruchu”.
A dalej pisze ten sam rabin w swojej odezwie:
„Z powodu naszych przekonań religijnych nigdy
nie byliśmy narażeni w Rosji sowieckiej nawet na
najmniejsze przykrości i uważamy za swój obowiązek
uroczyście przed całym światem stwierdzić, że ani jeden
rabin nie został w Rosji sowieckiej skazany na śmierć,
ani na jakąkolwiek inną ciężką karę i że nawet żadną
taką karą nie grożono żadnemu rabinowi. Tak samo od
chwili powstania państwa sowieckiego, ani jeden rabin
nie padł ofiarą ruchu rewolucyjnego”.
Ani jedna też Synagoga nie została zburzona, a
niedawno zbudowano w Moskwie dwie wielkie synagogi, w
których każda może pomieścić 2.500 osbób.
A jednocześnie wykorzystując straszny głód, jaki
panował i panuje w Rosji, gdzie były wypadki handlowania
mięsem ludzkim i zjadania tak samo jak i zabijania ludzi na
pożarcie ludziom, nakazono 16 lutego 1922 roku, „wyłączyć
z kościelnego dobra, rzeczy złote, srebrne i drogie
kamienie, których zabranie nie może zbyt dotkliwie
dotknąć sprawy kultu i oddać je instytucji walczącej z
głodem”.
Chodziło tutaj o obrabowanie świątyń
chrześcijańskich i wzbogacenie się komisarzy
bolszewickich. Zrabowane przedmioty liturgiczne znalazły

4
się zaraz na rynkach zagranicznych. Zohydzono przytem
duchownych jako wrogów ludu, umierającego z głodu i jako
kontrewolucjonistów, bo sprzeciwiających się wydaniu
przedmiotów służby Bożej.
Prawosławnego metropolitę petersburskiego
Benjamina i cały szereg biskupów prawosławnych,
duchownych i świeckich skazano na śmierć 5 lipca 1922
roku, za sprzeciwianie się temu rozporządzeniu.
Jeśli chodzi o stosunek żydostwa do
chrześcijaństwa jest on taki sam w Polsce jak w Rosji.
Tu chwała Bogu, komunizm nie rządzi (lata
przedwojenne) – nie ma więc prześladowania,
rozstrzeliwania kapłanów, palenia, grabienia, profanowania
kościołów itp. Ustostunkowują się jednak tak samo i tu i
tam.
Weźmy np., fakt że sekciarstwo i bezbożnictwo
wiąże się ściśle z żydostwem, bowiem oni je tworzą,
propagują, nie tykając rzecz prosta swojej religii.
Nie będziemy się na ten temat rozwodzić, bo
obszernie na temat sekciarstwa i bezbożnictwa piszemy w
broszurze „Badacze i rozbijacze”, musimy jednak zwrócić
uwagę choćby na tzw. „Wolnomyślicieli”.
Ci zwalczają religię, Kościół, duchowieństwo,
„zacofaństwo” itd., wyszydzają nasze obrzędy,
uroczystości.
Nigdy jednak nie czytaliśmy w żadnym piśmie
wolnomyślicielskim, żeby się oburzało na smród panujący w
hederach żydowskich, w których się ogłupia od dziecka
żydostwo. Nie krytykuje się rabinów „cudotwórców”,
których żydostwo otacza wprost bałwochwalczym kultem.
Nie troszczy się o dolę tysięcy kobiet żydowskich,
rzucanych na pastwę losu skutkiem potwornego prawa
małżeńskiego. Nie walczą wolnomyśliciele z barbarzyńskim
zwyczajem rytualnego okaleczenia noworodków płci
męskiej (obrzezanie), nie zwracają uwagi wolnomyśliciele
na różne „ofiary koguta”, skakanie do księżyca, mykwy,
dnie sądne, itp. Nie występują przeciwko barbarzyńskiemu
ubojowi rytualnemu. Nie zwracają uwagi na nikczemy
wyzysk gmin żydowskich, pobierających olbrzymie zapłaty
za kawałek ziemi na kierkucie (cmentarz).
Wolnomyśliciel zwalcza jedynie Kościół katolicki,
katolickie święta i obrzędy, katolickie duchowieństwo,
katolickie obyczaje, tradycje, pamiątki.
Nie jest to więc żadna walka z religią jako taką, jest
to jedynie walka z chrześcijaństwem, z katolicyzmem, z
Kościołem naszym, z naszym duchowieństwem.
Trzeba sobie to uświadomić, trzeba to zrozumieć,
że wolnomyślicielstwo jest jedynie narzędziem żydowskim
w walce z chrześcijaństwem.
Żydostwo krzewi, popiera, rozpowszechnia wśród
nas bezbożnictwo, w Rosji przy pomocy swoich rządów
pognębiło wszystkie wyznania chrześciańskie, nie ruszając
judaizmu.
Nie ma więc Żydów talmudycznych lub nietalmudycznych,
wszyscy bowiem dyszą żądzą pognębienia
chrześcijaństwa i pohańbienia Krzyża.
Nie ma Żydów postępowych lub zacofanych,
wszyscy bowiem jednako dążą do zawojowania świata.
Przecież w Protokołach Mędrców Sjonu
powiedziano wyraźnie:
„Jako środek pokojowego podboju ma być
wojna ekonomiczna, która da podstawę
przewadze żydowskiej” (Prot. 11 paragraf 25).
Nienawiść do wszystkich stanów wyrasta na
gruncie przesilenia ekonomicznego, które wstrzyma
wszelkie operacje giełdowe i ruch w przemyśle. Stworzymy
dostępnymi dla nas sposobami tajnymi przy pomocy złota,
będącego wyłącznie w naszym posiadaniu, ogólne
przesilenie ekonomiczne, wyślemy na ulice równocześnie
we wszystkich krajach europejskich całe tłumy robotników.
Tłumy te z roskoszą będą przelewać krew tych, którym w
prostocie ducha zazdroszczą od młodych lat, a których
dobytek będą mogły wówczas grabić” (Prot. IV paragraf
43).
„Przy pomocy nędzy i wypływającej stąd nienawiści,
rządzimy tłumem i dłońmi jego miażdżymy wszystkich,
którzy stają na drodze do naszych celów” (Prot. III)
Kiedy już cytujemy „Protokoły” warto
wspomnieć, że i chwila bieżąca dalej wiele dowodów i
faktów, jak Żydzi dążą do opanowania nas, do wyzucia z
wszelkiej wartości. Z wartości moralnych przez wydarcie
nam religii i tego wszystkiego co z niej dobrego wypływa.
W równej mierze dążą do wyzucia nas z wszelkich wartości
materialnych.
Mówią o tym zacytowane wyżej urywki z
„Protokołów”, ale Żydzi zaprzeczają ich autentyczności,
dowodząc, że są to paszkwile, kłamstwa, na szkodę Żydów
wymyślone.
Weźmy więc choćby stosunek Żydów do reformy
rolnej w Polsce. Co tu się dużo rozpisywać, przeczytajmy,
co niedawno na ten temat pisała żydowska gazeta „Hajnt”.
„Żydzi nie chcą w mieście chłopa. Niech wieś robi co
chce. Niech się rozdrabnia i jeszcze raz rozdrabnia, niech
wchłonie w ciągu dziesięciu lat wszystkie ziemie ponad 50
ha, niech się jeszcze rozdrabnia, niech produkuje jeszcze
taniej. Do miasta niech nie wchodzą, to nie dla nich!
Straganu niech się nie ima, chłop jest dla pługa”.
Żydzi więc są zwolennikami reformy rolnej.
Żydzi i komuniści jeszcze w innym celu krzyczą
głośno o reformę rolną.
Hasłem reformy rolnej chcą sobie zjednać wieś, chcą
pozyskać lud wiejski dla zw. Frontu ludowego, czyli frontu
żydowsko-komunistycznego! Co to jest Talmud?
Talmud jest jedynym źródłem, z którego żydostwo
wypłynęło, jest gruntem, na którym żydostwo istnieje i jest
duszą żyjącą, która żydostwo kształtuje i utrzymuje”
(Samson Hirsch, żyd z Frankfurtu n/M napisał to w r. 1884)
– „Żydostwo jest jako formacja historyczna nawskroś
produktem nauki talmudzkiej”.
Całe środowisko żydowskie jest przesycone
talmudem i talmudyzmem, to jest literą i duchem talmudu.
„Jeżeli w innych wyznaniach wychowanie religijne
ludu ogranicza się na samym tylko wykładzie katechizmu
mniej lub więcej obszernym, stanowiąc w ten sposób małą
bardzo stosunkowo cząstkę ogólnego wykładu, to
wychowanie religijne współwyznawców naszych
(żydowskie pismo „Jutrzenka” z 13.XII. 1861r.) daleko
ważniejszą w ogólnym planie nauk odgrywa rolę”.
Redakcja “Jutrzenki” wyjaśnia, że jest to
konieczne najpierw ze względu na wielką ilość przepisów

5
obowiązujących każdego żyda, a następnie, że wstyd jest
uchodzić w kwestiach religijnych za nieokrzesańca. Dlatego
gminy żydowskie od wieków utrzymują szkoły
talmudyczne.
I rzeczywiście, przepisów regulujących życie żyda
jest mnóstwo. Mówi się o 613 przepisach, czyli o 248
nakazach, gdyż wedle żydów tyle różnych członków ma
ludzkie ciało, oraz o 365 zakazach, tyle bowiem dni ma rok
słoneczny (Makkot 23b.). W rzeczywistości przepisów tych
jest daleko więcej. Piske Tosafot wymieniając
najważniejsze, wyliczają aż 5.931 przepisów
obowiązujących, powiada Eryk Bischoff (Talmud-Katechismus.
Str.40).
Niektóre z przepisów żydowskich otoczone są
grozą, czego dowodzi Orach Chaim *4 art.19: „Kto kazał
sobie puścić krew z pleców, a nie dokonał ablucji (mycia)
rąk, będzie się bał przez siedem dni; kto się ogolił, a nie
dokonał abucji rąk, będzie się bał przez trzy dni; kto sobie
obciął paznokcie, a nie dokonał ablucji rąk, będzie się bał
przez dzień, wcale nie wiedząc, czego się boi. Ablucje te,
mają charakter czysto magiczny; chodzi o odpędzenie złego
ducha, który się specjalnie czepia rąk (art. 2). Gdy brak
wody, można zmyć ręce piaskiem, żwirem lub trocinami
(Berachot 15a)
Dziecko żydowskie zaczyna naukę od 5 roku życia
i uczy się do 16-go. Młodzież męska pozostaje w chederze
często aż do zawarcia związków małżeńskich.
Równocześnie kształci się dzieci żydowskie
handlowo. Jak pisze E. Żuławski: „W rodzinie żydowskiej
dziecięce zabawki wyobrażają: kramiki, różne towary,
monety itp., którymi bawiąc się dzieci grają w handel i
lichwiarstwo”. Przez co już z najmłodszych lat wdraża się
w nie chętkę i przebiegłość do zarobkowania handlarskiego;
a rodzice cieszą się, zachęcają i gładzą po główce synalka,
kiedy mu się uda okpić podejściem swego równieśnika. O
dawaniu monet córkom dla zabawy wspomina Choszen
Hamiszpat paragraf 227, art. 18.
Do chederów posyła swe dzieci na naukę dziewięć
dziesiątych (9/10) masy żydowskiej.
W wielu domach zamożnych izraelitów,
poświęcających się wyłącznie badaniom talmudu i nauk
rabinicznych, natrafić można po kilkanaście ubogich uczni
ubogich rodziców, kształcących się w poznawaniu teologii i
wyższych dzieł rabinicznych.
Żydostwo w obawie, że jednak talmud choćby w
części może być poznany przez chrześcijan, używa
wszelkich sposobów, żeby wypisywano o nim pochwały, na
co Niemojewski przytacza szereg dowodów.
W zasadzie jednak żydostwo uważa talmud za
nietykalny i każdy głos o nim nieprzychylny wprowadza
żydów w furię.
Żydzi też strzegą tajemnicy, aby nic z talmudu nie
doszło do wiadomości gojów. Np: zgromadzenie żydowskie
w roku 1611 wydało rozporządzenie treści następującej:
„Ponieważ dowiedzieliśmy się, że wielu
chrześcijan dołożyło wielkiego trudu dla nauczania się
języka, w którym nasze książki są pisane, obostrzamy
wam pod groźbą wielkiej klątwy abyście w żadnym
nowem wydaniu Miszny albo Gemery nie ogłaszali
niczego, odnoszącego się do Jezusa z Nazaretu… Jeśli na
nasze pismo dokładnie zważać nie będziecie, lecz
przeciw postępować będziecie, to możecie sprowadzić i
być powodem, że nas tak, jak poprzednio zmuszać będą
do przyjęcia religii chrześcijańskiej… Z tych powodów
rozkazujemy, jeśli ogłaszacie nowe wydanie tych ksiąg
opuszczać odnośnie miejsca do Jezusa z Nazaretu i to
miejsce wypełniać małem kołem. Rabini i nauczyciele
będą wiedzieli jak młodzież ustnie pouczyć. Wtedy nie
będą mieli chrześcijanie nic więcej do wykazania przeciw
nam odnośnie do tego tematu, a my możemy oczekiwać
uwolnienia od ucisków, pod któremi cierpieliśmy
poprzednio i możemy spodziewać się żyć w spokoju”.
A kiedy w r. 1892 kilku niemieckich uczonych
zamierzało wydać drukiem tłumaczenie „Szulchan aruchu”,
żydzi ostrzegali przed tem i jedna z gazet żydowskich we
Lwowie, pisała:
„Popieranie tłumaczenia „Szulchan aruchu”
byłoby nikczemną podłością i zaparciem się Boga samego
w najwyższym stopniu. Tłumaczenie to bowiem, gdyby
wydanie jego doszło do skutku mogłoby wywołać
przeciwko nam srogą gehennę, jaką 300 lat temu nasi
bracia w Hiszpanii przeżywali”.
Niemojewski dowodzi, że nazywanie żydów
ludźmi „wyznania mojżeszowego” albo „starozakonnymi”
jest błędne i nie wytrzymuje krytyki, pojmowanej źródłowo.
Z większym prawem – twierdzi Niemojewski – mógłby
nawet chrystjanizm rościć pretensje do „starozakonność”,
albowiem nie wypaczył Dekalogu, jak to uczynili żydzi. Ale
chrystianizm zachowując cześć dla Starego Zakonu, oparł
się na Nowym, żydzi zaś zachowując cześć dla Starego
Testamentu, oparli się na talmudzie.
W samym zaś talmudzie znajdują się wyraźnie
potwierdzenia faktu, że usuwano Biblię w cień. Rabini
uczyli, że sławny rabbi Eliezer kazał uczniom dzieci swe
sadzać między kolana uczonych na nie dawać im czytać, to
znaczy nie dawać czytać Pisma (Berachot 28b). W Baba
Mecja 33a czytamy: „Rabini uczyli: „Kto się zajmuje
Pismem, ten ma coś, ale nic szczególnego, ale gdy Miszna,
jest to coś i otrzymuje się za to nagrodę”. W Misznie
Sanhedryn XI. 3, znajduje się przepis: „Surowiej (chomer)
jest ze słowami pismoznawców (soferim) niż Tory). W
Erubin 21b jest powiedziane: „licz się bardziej ze słowami
posmoznawców, niż ze słowami Tory”, w Torze są nakazy;
zakazy, a te kto przestępuje słowa pismoznawców, załuguje
na śmierć”. I tu zjawia się przepis zdumiewający:
„Wszystkie Księgi Pisma Świętego kalają ręce (Miszna,
Judaizm IV 5).
Gdyby ktoś z żydów zamierzał wyjaśnić
którąkolwiek część ksiąg rabinicznych, może to uczynić,
udzielając błędnego wyjaśnienia, gdyby tego nie uczynił,
staje się winnym zdrady. Ktoby przestąpił ten zakaz, winien
jest śmierci (Dibbre Dawid 37).
Każdy winien i musi złożyć fałszywą przysięgę,
gdyby goje chcieli się dowiedzieć, czy nasze księgi
zawierają co względem nich przeciwnego. Jesteśmy
podówczas obowiązani stwierdzić przysięgą, że nie ma nic
przeciwnego (Szalanot, Utaszbot, Księga Jorda 17).
Każdy goj, który studjuje talmud i każdy żyd, który
mu w ten sposób pomaga, winien jest śmierci (Sanhedryn 59,
Aboda Zara 8-6 Szagiga 13).
Z powyższego więc widzimy, że talmud ukrywa
przed nami zbrodnicze zamiary żydowskie przeciwko
chrześcijaństwu. I jeszcze jedno: że żyd fałszywą przysięgę
nawet chronić będzie tajemnicy talmudu.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:08 pm

WAŻNOŚĆ I ZNACZENIE TALMUDU

Niektórzy sądzą, że już dziś, w czasach „postępu”
wielu żydów nie obserwuje talmudu. Na wstępie niniejszej
pracy wykazaliśmy już, że jeśli chodzi o stosunek żydów do
chrześcijan, to nie ma postępu.
Przytoczymy jednak wiele głosów żydowskich o
znaczeniu i ważności talmudu.
Pismo żydowskie „Archives israelito” (r. 1865):
„Co się tyczy talmudu, to uznajemy jego bezwzględną
wyższość nad prawem Mojżesza”.
W procesie w r. 1894 przeciw redaktorowi
Rethwischowi w Hanowerze, rzeczoznawca rabin dr.
Groneman zeznał: „Talmud jest miarodajnym źródłem
prawnem żydów i posiada jeszcze pełną swą wartość.
W r. 1924 w niemieckim piśmie „C. – V. Zeitung”
pisał rabin Munk z Berlina: „W talmudzie zawarte
poszczególne twierdzenia i rozstrzygnięcia są, jako takie,
niekoniecznie obowiązujące. Natomiast wskazówki,
przykazy talmudu, są w całej pełni miarodajne i tem
samem obowiązujące naród żydowski po wszystkie czasy
i w każdej części świata do uległego posłuszeństwa”.
Pismo św., żydostwo przyrównuje do wody, a
talmud nazywa winem zaprawionym (aromatycznem)
(Soferim XV. 7. Fol.13b).
Ponad najświętszy talmud nie ma nic wspólnego
(Mizbach Hazaha bh.,c.V.).
Również wyższość talmudu podkreślają rabini w
swoich upomnieniach do młodzieży: „Syna mój, uważaj
więcej na słowa uczonych w piśmie, niż na słowa Tory
(Erubin, fol.21b).
Samson Hirsch pisze o talmudzie: „Talmud jest
jedynym źródłem, z którego żydostwo wypłynęło, jest
gruntem, na którym żydostwo istnieje i jest duszą
żywiącą, która żydostwo kształtuje i utrzymuje”.
„Kto rozumie talmud, rozumie wszystko” – pouczał
na Litwie Jozue Mojman swego syna, Salomona,
poźniejszego filozofa.
Jest bardziej występnem przeczyć słowom rabinów,
niż Torze (Pismo św.) Sanhedryn XI. 3).
Postanowienia talmudu są slowami Boga żyjącego.
Sam Jehowa zasięga opinii rabinów na ziemi, gdy chodzi o
załatwienie ważnych spraw na ziemi – Rabbi Menahem.
Jehowa w niebie oddaje się studjom talmudu,
wykazując w ten sposób szacunek dla tej księgi – Tr.
Mechilla.
Od powstania talmudu Biblja przestała być księgą
serca żydów… a talmud stał się najważniejszym źródłem
życia umysłowego żydów, poza życiem obrzędowym prawie
jedyną krynicą ich wzruszeń społecznych (Wielka literatura
powszechna, t. I).
… Księga ta (talmud) prawie jedyna, gdyż Biblja w
życiu żydów stoi na drugim planie (I. Wajnberg).
Talmud obiecuje też żydom przyjście mesjasza:
„…Syn Dawida (Mesjasz) nie przyjdzie wpierw, dopóki nie
ustanie nawet najmniejsze panowanie nad Izraelem,
zapewnia rabbi Hama ben Hamina.
Z powyższego widzimy, że talmud obowiązuje całe
żydostwo i w całym świecie. Od najbardziej zamierzchłych
czasów żydostwo wychowuje się na talmudzie, na nim
wzrasta, nim przesiąkła dusza, umysł, krew i ciało
żydowskie.
Jak cytaty powyższe dowodzą, żydzi wyżej
stawiają talmud nad Pismo św., nad Dziesięcioro przykazań,
nawet ponad Boga wywyższa żydostwo swój talmud, ponad
rabinów, bowiem w głupiem zaślepieniu swojem dowodzą,
że Pan Bóg czyta (studiuje) ich talmud i rabinów rad
zasięga. Rabini więc, ich zdaniem, są mądrzejsi od Boga.
Dlatego na żydów trzeba patrzeć z punktu widzenia
ich talmudu. Niemojewski świetnie zestawia Dziesięcioro
Przykazań Bożych z talmudem, przy każdym przykazaniu
przytacza odpowiedni ustęp z talmudu.

DZIESIĘCIORO PRZYKAZAŃ

II. Nie wzywaj imienia Jehowy, Boga twojego do fałszu.
Tymczasem każdy żyd może się zwolnić z ślubu,
uczynionego nawet przy zaklęciu się na Boga Izraela, jeżeli
oświadczy trzem specjalnie w tym celu obranym żydom, iż
chce tego, i jeżeli oni trzykrotnie powiedzą do niego:
„mutter lach” (wolno tobie). (Loewe,, Schulchan – Aruch I.
247). Żydzi mogą też podczas przysięgania odczyniać w
sercu magiczne przysięgi, a wobec gojów, celników i
rozbójników przysięgi nie obowiązują.
III. Pamiętaj o dniu szabasu, abyś go święcił.
Tymczasem traktat Erubin szczegółowo poucza, w jaki
sposób można obchodzić prawo szabasu, otaczając miasto
lub okolicę magicznym drutem, zwanym „erub” lub
„ejruw”.
IV. Czcij ojca twego i matkę twoją. Kiedy żydowi
sprzykrzyło się dawać na utrzymanie rodziców, mógł
powiedzieć: „wszystko, co wam byłoby odemnie
użyteczne – jest korban”, czyli ofiarą na świątynię i
wtedy zwolniony był z tego przykaznia.
V. Nie zabijaj, - Wedle Miszny, traktatu Sanhedryn IX. 2, -
żyd ma prawo zabić własne dziecko, jeśli sądzi, nawet
mylnie, że jest niezdolne do życia. Także wolno mu
bezkarnie zabić goja.
VI. Nie códzołóż. – Ale gojowi możesz porwać niewolnicę
o „nadobnem wejrzeniu”, - jak uczy Tosefta, Aboda Zara
VIII, 5. – Cudzołóstwo z żoną inowiercy nie jest u żydów
karane. (Sanhedryn 52, 6).
VII. Nie kradnij. – Ale jeżeliś już ukradł, podziel się ze
swoim wpólnikiem, jak uczy Choszen Hamiszpat (w paragr.
176, art. 12).
VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko
bliźniemu twemu. – Żyd jako sędzia obowiązany jest brać
sprawę żyda przeciwko gojowi, jak uczy Baba Kamma 113a.
Żyd nie może świadczyć w sądzie gojowskim na niekorzyść
żyda, ale może świadczyć na niekorzyść goja. (Choszen
Hamiszpat – par. 28, ust. 3 i 4).
IX. Nie pożądaj żony bliźniego twego. – Księga Eben
Haezer pozwala żydowi (par. 62, art.2), pojąć jednego dnia
tyle żon, ile mu się podoba. Według zaś b., poważnego
rabina Akiby, żyd może każdej chwili wręczyć swej żonie
list rozwodowy, jeżeli znalazł sobie kobietę ładniejszą, jak
to stwierdza Miszna Gittin IX.1.
X. Nie pożądaj domu bliźniego twego, ani służebnicy, ani
wołu, ani żadnej rzeczy, która jego jest. – Majętności goja są
dla żyda, narodu wybranego, jako rzecz niczyja, a jeżeli
pierwszy na nich rękę położy, będą jego na zasadzie prawa
dawności Chazaka. (Miszna Baba, Batra III. 1 etc).
Ciekawe też jest, jak żydzi wyobrażają sobie Pana Boga:
„Żydzi wyobrażają sobie Jehowę w niebie jako
wielkiego rabina, który przez trzy godziny dziennie
studiuje talmud. Ma naturalnie na sobie tales z
obowiąkowem cyces. (Midrasz Szemot Rabba, parasza 92).
Otacza go kolegium rabinów, z którymi się naradza. (Aboda
Zara 3b Baba Mecja 86a).
Gdy rabini ziemscy w późniejszym terminie obliczą
święto noworoczne, Jehowe stosuje się do tego (Rosz haszanach
1,3). Ponieważ na zasadzie księgi Exodus XXIII.2.,
większość decyduje, przeto większość żydowska na ziemi
taką jest powagą, że nawet Jehowe musi się do niego
stosować, jako też razu pewnego zawołał z radością: „Dzieci
moje mnie pokonały, dzieci moje mnie pokonały”, jak o tem
pouczył Elijasz rabina Natana (Baba Mecja 59b)
Jehowe nie jest bynajmniej, w pojęciu żydów
uniwersalnym Bogiem ludzkości, gdyż tak pojmowanego
Boga dał ludzkości dopiero Chrystjanizm. Jehowe jest
bożkiem plemiennym żydostwa i sam najlepiej czuje jak
wobec nich zawinił. Bożek ten zjawia się niekiedy wśród
nich w świątyni jerozolimskiej i biada, że pozwolił zburzyć
„swój dom” i rozproszył swych synów. Zresztą każdej
straży nocnej „ryczy jak lew” z rozpaczy, że tak źle
pokierował sprawami podczas wojny z Rzymianami
(Berachot 3a) To też musi być dla żydów wyrozumiały.
Gdy synagoga wyrzuca mu, że obszedł się z nią gorzej niż
król z żoną odtrąconą i Bóg się usprawiedliwia, synagoga
korzystając z okazji, pyta czy jej zapomniał złotego cielca.
Na to Jehowe odpowiada jak „Geschaeftsfreund”
wyrozumiały: „To („ele”) się zapomni. (Berachot 32b).
Stary Testament nigdy nie zawładnął całkowicie
żydostwem, to bowiem ma swoje stare prawo. Ale wieczne,
sięgające czasów bajecznych, przekazywane dawnym
obyczajem ustnie, dlatego też mogło się wedle okoliczności
wyginać i naginać, nie tracąc nic ze swego charakteru
zasadniczego.
D.Hoffman pisał w r. 1882, że żydostwo czerpie
swój zakon z dwóch źródeł jednako starych, z Biblji i
Miszny, czyli najstarszej formy talmudu. (Die erste Mischna, str.
3).
Chrystus Pan, według Marka VII, 10 etc.
powiedział do żydów:
„Bo Mojżesz powiedział: Czcij ojca i matkę: kto
ojcu i matce złorzeczy, śmiercią umrze. A wy
powiadacie, jeśli człowiek rzeknie ojcu albo matce:
korban (czyli ofiara to jest) co tobie odemnie mogłoby być
pożyteczne, to już nie pozwalacie mu im czynić ojcu albo
matce, uniważniając słowa Boże przez swoje przekonania,
któreście sobie przekazali”.
Miszna w traktacie Nedarim III. 1, uczy: „Można
powiedzieć: wszelki ślub, który uczynicie, niechaj będzie
unieważniony – tylko należy pamiętać o tem w czasie
ślubu”.
W Joma 22a rabin Jachanan przypomina słowa
rabina Szymona, syna Jehocodoha:
„Uczony w piśmie, który nie jest mściwy i
zapamiętały, jak wąż, nie jest uczony w piśmie”.
W rozdziale „Co my wiemy o żydach” –
Niemojewski przytacza niezliczoną ilość dowodów, jak
żydzi w nieuczciwy sposób w handlu zwalczają polską
konkurencję, jak solidaryzując się ze złodziejstwem czy
innymi zbrodniczymi postępkami swoich współwyznawców,
żydzi bojkotują Polaków, którzy te dane zbrodnie potępili,
jak na najmniejszy odruch oburzenia wszczynają „gewałt”
na cały świat, jak ze strony polskiej zowią pogromem,
odbijając z rąk policji złodzieji – swoich współwyznawców,
jak w stosunku do nich utrudniają należyty wymiar
sprawiedliwości itd. W końcu przytacza z pracy S.Rossowa
pt. „Kwestja żydowska” dane statystyczne z lat 1876 – 1886,
z warszawskiego sądu okręgowego, wyliczając ilość
przestępców żydowskich na 1.000 przestępców w ogóle:
A więc:
Na 1000 przestępców o przywłaszczenie i
defraudację było żydów 587, a na 1000 przestępców o
bandytyzm 652, na 1000 przestępców o fałszerstwo i
oszustwo 789, na 1000 przestępców o paserstwo 797, na
1000 przestępców o jawne zabójstwo 111, na 1000
przestępców o trucicielstwo 824, na 1000 przestępców o
krzywoprzysięstwo i fałszywą denucjację 862, na 1000
przestępców o sztuczne bankructwo 921, na 1000
przestępców o podrabianie pieniędzy 946 żydów.
Należy zwrócić uwagę, że ówcześnie na
odnośnym terenie (10 guberni) było 140 żydów na 1000
ogółu mieszkańców. Widzimy więc z tego, że każdy niemal
żyd popełnił jakąś zbrodnię.
I dziś czytając dokładnie gazety, widzimy, że
żydostwo jest rozsadnikiem wszelakiego łajdactwa i zbrodni.
To też Niemojewski doszedł do następującego
wniosku:
„U wszystkich narodów aryjskich panuje jako
zasada prawość, a kategorię wyjątków stanowią ludzie
występni, odchylający się od tej zasady”.
Natomiast u żydów wyznania talmudycznego (czy
są inni? – autor) i jego obrońców jako zasada panuje nieprawość,
a kategorię wyjątków stanowią ludzie sami,
odchylający sie od tej zasady, ale przez maskę żydowską
teroryzowani i przeto bezsilni.*
(*)-Niemojewski pisał powyższe lat temu 20-25 w tym czasie
nawet Niemojewski nie mógł znać tak dokładnie żydostwo,
jak się ich zna obecnie i dlatego w swoim wniosku
dopuszczał możliwość istnienia żydów zacnych, z naszego
chrześcijańskiego i polskiego punktu widzenia.
Talmud zawiera rozdzielane w różnych traktatach paragrafy
istnego kodeksu złodziejskiego.
Poznajmy więc bliżej ten osobliwy „Kodeks”.

TALMUD – KODEKS

Morderstwo i zabójstwo.
a. Żyd może goja zabić bezkarnie.
Jeśli (chciał) zabić bydlę, a zabił człowieka, nieżyda,
(nieżyda wolno zabić, gdyż ten nie jest człowiekiem),
talmud bowiem mówi: „Wy (Izraelici), wy moje owce,
owce mojego pastwiska, ludźmi jesteście, wy nazywacie
się ludźmi, narody świata jednak nie nazywają się
ludźmi, lecz bydlętami. (Baba Mecja 114b), a zabił żyda,
dziecko przedwcześnie zrodzone, a zabił dziecko zdolne
do życia, jest wolny. (Miszna, Sanhedryn IX.2).
Żyd może goja bezkarnie zabić, a goj żyda nie może.
-Jeżeli goj zabił goja lub żyda, to odpowiada, a jeżeli żyd
zabił goja to nie odpowiada (Tosefta, Aboda Zara VIII,5).
c) Sąd nad zabójcą goja pozostawia się niebu.
Kto zabije goja, wolny jest od sądu ludzkiego, ten sąd nad
nim pozostawia się niebu (Mohita Miszpotin do Exodusu XXI,14).
Goj badający zakon winien śmierci.
Rabbi Johanan powiedział: „goj studiujący zakon winien
śmierci, albowiem jest powiedziano: zakon dał nam
Mojżesz, jako spadek (morasza); jest spadkiem dla nas, a nie
dla nich. Czyżby go zaliczył do siedmiu przykazań? Wedle
tego, kto czyta „morasza” (spadek) będzie to rabunkiem, a
wedle tego kto czyta „meorasa” (narzeczona) będzie się to
równało obcowaniu z narzeczoną, za co jest ustanowione
kominowanie (Sanhedryn 59a).
W niemieckim przekładzie ks. Pranojtisa „Christtianus in
Talmuden Judaeorum” ks. Dr. J. Dechat przytacza
charakterystyczne orzeczenie z Dibbre Dawid paragraf. 37:
„Zakomunikowanie coś nieżydowi o naszych stosunkach
religijnych równa się zabiciu wszystkich żydów, bo
gdyby nieżydzi wiedzieli, czego o nich uczymy, toby nas
pozabijali. (Das –Christentum im Talmud der Juden, str. 122, w
przypisku 151).
Rabin Meir w Baba Kamma 38 b. “Zbrodniczym”
nazywa rząd, który przysłał do żydów dwóch wodzów dla
zaznajomienia się z zakonem.
Donosiciela żydowskiego wolno zamordować.
Można donosiciela żydowskiego (moser) zabić, wszędzie.
Wolno go zabić, nim doniesie. Skoro tylko powiedział, że
chce komuś szkodzić na życiu lub majętności, choćby
szkoda była mała, sam na siebie wydał wyrok śmierci.
Trzeba go jednak przestrzec: Nie wyjawiaj. Gdyby jednak
odparł czelnie: “NIE” – jednak wyjawię, należy go zabić, a
kto pierwszy to uczyni, tem większą będzie miał zasługę
(Choszen Hamiszpat paragraf 328, art. 10).
Zdrajcę można „sprzątnąć” podstępnie.
Jeżeli nie ma wątpliwości, że ktoś trzykrotnie zdradził
żydów, lub stał się przyczyną, że ich pieniądze (!) przeszły
do akumów, starać się należy o sposób i radę mędrcy, by go
sprzątnąć, (Choszen Hamiszpat 388, art. 15).
(Cenzura średniowieczna usuwała z tekstów żydowskich
wyrazy „goj” (poganin), „nokhi” (wróg) i „aboda zara”
(cudzy kult), zastępując je sztucznym słowem „akum”,
utworzonym z pierwszych liter wyrazów następujących: -
abodde, kokabin, umazzalot, „mściciele gwiazd i znaków
zodiaku”)
g. Koszty „sprzątnięcia” zdrajcy żydowskiego.
-Na koszty, które poniosła gmina celem usunięcia zdrajcy,
musi łożyć każdy. (Choszen Hamiszpat 163. Art. 1)
h. Topienie ludzi niebezpiecznych dla żydów.
Heretyków, zdrajców i odstępców należy strącać (do studni)
na nie wyciągać. (Aboda Zara 26b)
i) „Sprzątanie” niedowiarków żydowskich.
Niedowiarków (apikorsim – epikurejczyków) Izraela, tych
mianowicie, co odpadli do kultu akumów, co grzeszą przez
zuchwałość, także tych, którzy spożywają mięso padliny i
ubierają się niecnie, jako że są to prawdziwi epikurejczycy,
także tych, którzy nie uznają Tory i proroków, wszytkich
tych trzeba zabijać, kto ma władzę zabić ich, niech zabija
jawnie, mieczem, jeśli nie, to niechaj sięga do podstępów, aż
zginą. Jeśli np., widzi, że jeden z nich wpadł do studni, w
której znajduje się drabina, niech wyciągnie ją szybko i
powie: „muszę synowi pomóc zejść z dachu, ale zaraz ci
ją odniosę (Choszen Hamiszpat – paragraf 425, art. 5).
W Aboda Zara 26a., czytamy:
„Mistrz powiedział: trzeba ich strącać a nie wyciągać.
Skoro ma się ich nawet strącać, czemu uczy o wyciąganiu.
Rabin Józef brat Chama odparł w imieniu rabina Szeszeta: to
uczy, że jeżeli w studni znajduje się łazota, trzeba ją
zniszczyć i powiedzieć do niego: więcej nie wpadło. Rabba
i rabin Józef objaśnili wspólnie: to uczy, że jeżeli u wejścia
do studni znajduje się kamień, należy ją zakryć i
powiedzieć: chcę przeprowadzić bydło moje. Rabina
objaśnił: jeżeli wewnątrz znajduje się drabina, trzeba ją
zabrać i powiedzieć: chcę syna mego sprowadzić z dachu.
Rabbi Jehuda zaczął płakać. Rabbi Symeon rzekł:
Płaczę nad losem ludzi, którzy żyją jak zwierzęta i którzy
nie wiedzą że byłoby dla nich lepiej nie istnieć. Biada
światu, gdy ty, mój mistrzu wyniesiesz z niego: albowiem
nie będzie już nikogo, któryby tajemnice wykładał i
wyjaśniał. Rabbi Symeon odpowiedział mu: przysięgam
na twoje życie, że świat został stowrzony tylko dla
towarzyszów, poświęcających się studjowaniu zadania i
znających tajemnice. To też słusznie całkiem towarzysze
przyrównali nieuków, dążących złą drogą do zwierząt,
których wolno karcić (!) nawet podczas dnia wielkiego
wybaczenia, a dzieci ich uznali za bękarcie (Zohar 89b).

3. Złodziejstwo.

Majętności gojów są rzeczą niczyją.
Majętności gojów są jako pustynia, kto je zajął niech je
zdobywa. (Baba Batra 54b)
Żydzi nawet kupując majętności gojów, rozumieją, że je
„wyzwalają”, „ratują” z rąk gojowskich. (Tosefta, Aboda Zara
1,8). Rabini uczą w Baba Batra 55a, że jeżeli żyd wetknął
tylko rydel w ziemię goja, już się stał panem całości.
a.) Dwór goja – dworem Żyda.
Na dwór goja patrzy się jak na zagrodę dla bydła, wolno (w
szabas) przenosić do dworu i z dworu do domu, też jeśli w
owym dworze mieszka jeden żyd, to on odpowiada, iż
przenosić rzeczy nie wolno, albowiem dwór uważa się
jakoby za jego własność. (Tosefta, Erubin, VIII.1).
Traktat Erubin (zmieszanie) uczy żydów, jak
obchodzić zakaz religijny wszelkiej pracy w szabas. Wolno
bowiem załatwiać pewne czynności w obrębie swego
gospodarstwa. Dlatego robi się „zmięszanie”, „mięsza się”
kilka gospodarstw w jedno, niekiedy całe ulice, łącząc
poprostu domy deską poprzeczną, albo całe miasto okalając
drutem, co się nazywa „ejruw” a właściwie „erub”.
Miszna w Erubin uczy (VI, 1), głosi, że jeżeli we dworze
mieszka goj, to „zmięszanie” nie jest możliwe. Ale już w
tejże Misznie rabin Eliezer wytłumaczył, że tylko wtedy
„zmięszanie” robić można, jeśli w nim żyje dwóch żydów,
przeszkadzających sobie wzajemnie. Tosefta jednak uznała,
iż na dwór goja można patrzeć jak na zagrodę dla bydła;
inne sekty także uważają goja za bydlę. W Baba Mecja
114b., rabin Szymon ben Jochaj mówił do żydów: „Wy
jesteście ludźmi, ale narody świata nie są ludźmi, tylko
zwierzętami”.
c. Powtórne ściąganie długów zapłaconych.
Jeżeli żyd najął żyda, by dla niego pracował z tym, że
wszystko, co znajdzie będzie do niego należało i jeżeli ten
żyd zainkasuje powtórnie dlug dla swego pana u nieżyda,
który to dług już był zapłacony, to pieniądze te należą do
posłańca, gdyż są jako coś znalezionego (Choszen Hamiszpat –
paragraf 176, art. 12).
d. Nie wolno dla chwały bożej płacić gojowi należności, o
której zapomniał. Jeżeli żyd od goja przez posłańca żyda
wziął na kredyt ubranie i w terminie daje znowu temu
posłańcowi pieniądze, by gojowi zapłacić należność, lecz
ów posłaniec zmiarkował, że goj całkiem o tem zapomniał,
to posłaniec musi zwrócić żydowi pieniądze i nie może
mówić że je zatrzyma, bo może goj sobie przypomni, a także
nie może mówić, że chce goja zapłacić dla chwały bożej
(Choszen Hamiszpat paragraf 183, art. 8)
e. Korzystanie o omyłek nieżyda.
Jeżeli żyd odbiera pieniądze od nieżyda przez żyda posłańca,
a nieżyd się omylił i dał za dużo, zwyżka należy do żyda
posłańca, chyba, że tego nie zauważył, bo w takim razie
należy do tego, kto go wysłał (Chosen Hamiszpat paragraf 183,
art.7)
Nie wolno korzystać z takiej omyłki żyda; jeżeli żyd
otrzymał za dużo od bliźniego, to musi nadyżkę zwrócić bez
żądania drugiej strony, skoro tylko zachodzi
prawdopodobieństwo omyłki. (Choszen Hamiszpat par. 232.art. 2).
c) Goja wolno okraść byle nie zmiarkował (zoriętował
się).
Nieżyda wolno bezpośrednio okraść tj. oszukać go, w
rachunku itp., byle tylko nie zmiarkował, gdyż imię boże
mogłoby być znieważone. (Choszen Hamiszpat par. 348).
D.Dzielenie się kradzieżą.
Jeżeli jeden wspólnik żydowski coś ukradł lub zrabował, to
musi się z drugim wspólnikiem podzielić. Szkodę ponosi
sam. Ale jeżeli szkoda przyszła dopiero po podziale, to
ponoszą ją obaj. Tak samo rzecz się ma, jeżeli jeden ze
wspólników kupił kradzione (Choszen Hamiszpat – par.176,art.12).

4. Paserstwo

Jeżeli jeden żyd wynajmuje u drugiego żyda
mieszkanie i przyjdzie kulawy jeleń, albo nadleci młody
gołąb, obaj mają do niego prawo, ale jeżeli jeden z nich kupi
coś u złodzieja, rzecz prosta tanio, to należy tylko do niego.
(Choszen Hamiszpat – par. 240, art. 4)
Jeżeli żyd sprzedał lub wydzierżawił pole
nieżydowi, to pozostaje tak długo pod klątwą, póki nie
weźmie na siebie całego niebezpieczeństwa, które grozi z tej
sprzedaży jego bliźniemu czyli żydowi. (Choszen Hamiszpat –
par. 175, art. 40) Baba Kamma 114a., zaś powiada, że równa
się to sprowadzeniu lwa w sąsiedztwo żyda.
5. Podmawienie do kradzieży nie jest przestępstwem.
Jeżeli żyd podmówił (namówił) żyda do kradzieży, nie
odpowiada, albowiem polecenie uczynienia czegoś
zakazanego nie ma znaczenia. Żyd może się
usprawiedliwiać, iż wcale nie przypuszczał, aby tamten
zlecenie takie wykonał. (Choszen Hamiszpat par. 348).
Jak żydzi sobie wierzą.
Jeżeli w jakiem mieście skradziono rodał z bóźnicy,
sędziowie żydowscy owego miasta nie mogą tej sprawy
sądzić, a żaden mieszkaniec być świadkiem. (Choszen
Hamiszpat par. 37, art. 19)
Z powyższego wynika, iż żydostwo należycie
oriętuje się w tem, iż większość żydów, to złodzieje, nie
może więc sądzić ni świadczyć mieszkaniec danego miasta,
w którym zginęły rodały, bo mogłoby się zdarzyć, że
sądziłby lub świadczyłby sam złodziej.
1. Złodziej żydowski jest czysty, gojowski nieczysty.
Jeżeli złodzieje wtargnęli do piwnicy żyda, w której stoi
wino, to gdy owi złodzieje byli w większości żydami, wino
jest koszer, gdy odwrotnie, jest trefa (czyli trefne, niczyste,
niedobre do picia – autor ) (Jore Dea par. 123).
Kiedy oddawać rzecz znalezioną?
W takiem mieście (w którem żyją żydzi i goje) trafia się
rzecz znaleziona, jeśli większość stanowią goje, to nie trzeba
ogłaszać, a jeżeli większość stanowią żydzi, to trzeba
ogłaszać. (Miszna, Machszirin II. 8).
Zguba goja i zguba żyda.
Jeżeli żyd znajdzie jakiś przedmiot w miejscu, gdzie zwykle
zbierają się żydzi, oddaje zgubę, ale nie oddaje, jeżeli ją
znajdzie w miejscu, w którem zwykle zbierają się nieżydzi,
gdyby nawet wiedział, że należy do żyda i ma znak, gdyż ów
żyd z pewnością uważał ją już za straconą. (Choszen Hamiszpat
par. 259, art. 3)
Zguby gojowskiej bezwarunkowo nie wolno oddawać,
chyba, że chodzi o poprawę opinii żydowskiej.
Rzecz, którą zgubił nie-żyd, znalazca nie tylko może
zatrzymać, ale jest nawet zakazane oddawać, albowiem
pismo mówi: „zgubiona rzecz twego brata (Deuter 22,1:
„Nie będziesz spoglądał na wołu brata twego, albo na
owcę jego, zabłąkanych, a ociągał się od nich napowrót
odprowadzisz do brata twego); ale jeśli znalazca dlatego
odda nieżydowi, aby przez to imię boże uczcić, a sławiono
Izraela, iż ufają Bogu, jest chwalebne, gdyby zaś imię
boże miało być znieważone, iż nie-żyd myślałby, że nie
zgubił, ale jakiś żyd skradł, to trzeba oddać, w każdym
razie trzeba rzeczy nieżyda przed złodziejami starać się
zabezpieczyć, jak żyda, aby żyć z nim w zgodzie.
(Choszen Hamiszpat par. 266,art. 1).
11. Można spadkobiercom nieżyda, długu o którym nie
wiedzą, nie oddawać.
Jeżeli nie-żyd, któremu żyd był dłużny, umarł, a
spadkobiercy jego o tym długu nie wiedzą, żyd płacić nie
potrzebuje (Choszen Hamiszpat par. 283, art. 1)
Ciekawe też jest, że choćby goj dał się obrzezać i przeszedł
na wiarę żydowską, dzieci jego nie zyskałyby na tem nic,
gdyż:
12. Żyd nie zwraca długu spadkobiercom żydowskim.
Jeżeli żyd zaciągnął dług u prozelity, którego dzieci wraz z
nim przeszły na wiarę żydowską, a prozelita umrze, żyd nie
jest obowiązany zwracać długu jego dzieciom; jeżeli to
uczyni, czyn taki nie podoba się mędrcom, gdyż ciąża i
narodzenie dzieci nie były święte, chyba, że prozelita
przeszedł na wiarę żydowska, przed narodzeniem się dzieci.
(Choszen Hamiszpat par. 127, art. 3).
4. Przedmiot znaleziony przez żydówkę.
Przedmiot znaleziony przez żydówkę jest własnością jej
męża (Eben Haezer par. 69, art. 3).
5 Dzielenie się złym zyskiem.
Jeżeli towar kupiony miał cenę stałą, ale posłańcowi dano za
dużo pod względem ilości, miary lub wagi, to dzieli się tym
zyskiem z tym, kto go wysłał, jeżeli zaś towar nie ma stałej
ceny, to wszystko należy się temu, który posłańca wysłał;
ale jeżeli sprzedający powiedział wyraźnie, że nadwyżka ma
być dla posłańca, to jest jego własnością. (Choszen Hamiszpat
par. 183, art. 3).
15. Odczynianie czaru rzuconego na złodzieja, który z
tego powodu nie mógł kraść.
Rabi Menasse szedł razu pewnego do Be-Turty; wtedy
przyłączyli się do niego złodzieje i spytali się dokąd idzie.
Odparł im: „Do Pumpedity. Gdy przybyli do Be-Turty,
odłączył się od nich. Tedy rzekli do niego: „Jesteś uczniem
oszukańczego Jehudy”. Odparł im: „Więc znacie go; niech
się dzieje tedy wola (boża), byście byli pod klątwą. Potem
przez dwadzieścia dwa lata nie wiodło im się przy
kradzieżach. Gdy to zmiarkowali, udali się do niego i prosili
go o zdjęcie klątwy. Ale między nimi był tkacz, który nie
przyszedł prosić o zdjęcie klątwy; tego pożarł lew. (Aboda
Zara 26a)
Z powyższego wynika, że rabin na prośbę złodziei,
zdjął z nich klątwę, żeby bez przeszkód mogli dalej kraść.
16.OSZUSTWO
a) Nieżyda wolno podejść.
Nieżyda wolno podejść, albowiem powiedziano w piśmie, że
nikt nie ma brata oszukiwać (Lewit. XXV.44; “A gdy
będziesz sprzedawał pole bliźniemu twemu, albo je kupował
od bliźniego twojego, nie oszukujcie jeden drugiego. Ale
jeżeli nieżyd oszukał żyda, to musi wedle naszych
(żydowskich) praw odszkodować mu to. (Choszen
Hamiszpat par. 227, art. 26).
W r. 1893 Teodor Fritsch ogłosił siedem przepisów
z Choszen Hamiszpat, obowiązywał się dowieść sądownie
ich prawdziwości, nazwał żydów międzynarodowym
sprzysięgłem zrzeszeniem oszustów i nie ma w tem
przesady. Przeczytajmy, co piszą rabini w Baba Kamma
136:
“Szemuel powiedział: to, o co się goj (goj na swą
niekorzyść) omylił, jest dozwolone. Tak Szemuel nabył
razu pewnego od goja naczynie złote za bronzowe za cztery
zuzy (zuz – moneta srebrna) i prócz tego oszukał go (przy
liczeniu) o jednego zuza. Rabin Kahen kupił razu pewnego
od goja sto dwadzieścia beczek za sto i prócz tego oszukał
go (przy liczeniu) o jednego zuza; powiedział do niego:
“polegam jedynie na tobie”.
b). pomoc w oszustwie
Jeżeli nieżyd załatwia jakiś interes z żydem, a podejdzie
drugi żyd i pomoże mu oszukać goja na mierze, ilości lub
wadze, to tamten musi podzielić się zyskiem w ten sposób
osiągniętym z żydem. (Choszen Hamiszpat par. 183, art. 7).
c). Nie wolno gojowi powiedzieć, że kupił u żyda za drogo.
– Jeżeli ktoś sprzedał coś nieżydowi, a żyd mu powie, że
kupił za drogo, to jest zdrajcą i musi szkodę stąd powstałą
nagrodzić. (Choszen Hamiszpat par. 386).
d.) Żyd zadłużony może uciekać. – Jeżeli żyd jakiś,
zadłużywszy się u nie-żyda, chce uciekać, a inny żyd go
zdradził, to popełnił rzecz bardzo niedobrą i musi tamtemu
zwrócić wszystkie koszty, jakie z tego tytułu ponad dług
urosną. (Choszen Hamiszpat par. 388).
e). Wyłudzenie od spadkobierców. – Nie jest skalaniem
imienia (Szem – imię boże), gdy np., (żyd) powie do
spadkobiercy: dałem ojcu twemu, a on umarł, byle goj nie
zmiarkował, że łże. (Baba Kamma 113b. Tosephot, p.ks.
Pranajtis Christianus in Talmude Judaeorum, str. 101.)
f). Mylenie gojów. – Żyd powinien drogę gojowi zwiększyć
jeśli ten spyta: „dokąd idziesz?” – ukazuje mu cel daleki,
jak to uczynił Jakób, gdy mówił do Ezawa (Genes XXXIII, 14):
„idę do pana mojego do Seir”, a Jakób szedł do Sukkot
(Tosefta, Aboda Zara III, 4)
g). Goja można oszukiwać za pomocą języka hebrajskiego –
Żyd wziął jakiś przedmiot w zastaw od nieżyda, ten prosi go
o zwrot i chce stawić innego żyda jako poręczyciela, a żyd
wierzyciel godzi się na to, nieżyd sprowadza tedy żydaporęczyciela
to ten może do żyda-wierzyciela powiedzieć po
hebrajsku: ostrzegam cię, abyś mnie jako poręczyciela nie
przyjmował, a w obecności nieżyda: jestem poręczycielem;
tylko, jeżeli żyd-wierzyciel milczał, to ostrzeżenie nie miało
znaczenia i ów żyd będzie rzeczywiście poręczycielem.
(Choszen Hamiszpat par. 131, art. 6).
h). Żyd nie może udzielać informacji władzy gojowskiej o
stronie majątkowej żyda. – Jeżeli żyd poinformował władzę
gojowską, że inny żyd ma dużo pieniędzy, skutkiem czego
poniesie stratę, to musi mu ją odszkodować. (Choszen
Hamiszpat par. 388).
i). Pisanie fałszywej daty. – Jeżeli ktoś w szabas, dzień
sądny, albo w inne święto coś kupił lub sprzedał, jest ważne,
11
a pisze się datę dnia następnego, aczkolwiek ten, co to robi,
podlega karze. (Choszen Hamiszpat par. 235, art. 28).
j). Żyd może udawać, że nie jest żydem. – Wprawdzie
żadnemu żydowi nie wolno powiedzieć, że żydem nie jest,
ale może wyrażać się dwuznacznie, iżby nieżyd myślał, że
żyd nie jest żydem, gdy żyd równocześnie myśli sobie co
innego. (Jore Dea par. 157, art. 2).
k). Jak sobie radzić z przepisami religijnymi. – Jajka i
młode gołębie w gołębniku kupiec nabywa dopiero
wtedy, gdy gołębie mogą już latać; tak brzmi przepis
mędrców, albowiem napisano: „nie zabieraj matki wraz
z młodemi” (Deuter XXII. 6). Jeżeli więc ktoś chce swemu
bliźniemu sprzedać jajka i młode gołębie, to stukaj w
gołębnik, aż stare gołębie zerwą się i zaczną latać, wtedy
kupcowi sprzedaje w sposób przewidziany dla nabywania
rzeczy szukanych. Jeżeli stare gołębie potem wrócą, to
może je sobie zatrzymać. (Choszen Hamiszpat par. 213,art. 2).
l). Oszukańcze zwracanie długu. – Ktoś idzie drogą z
pieniędzmi w ręce i widzi, że naprzeciw niego dąży
gwałtownik, tedy mówi do towarzysza: „weź te pieniądze,
zwracam ci dług”; jeżeli ten przyjął to tamten nic mu nie jest
winien, jeżeli nie przyjął, to mu jest winien. (Tosefta, Baba
Kamma 2, 31.).
17. Krzywoprzysięstwo.
a). Zasada magiczna krzywoprzysięstwa.
Można powiedzieć: “wszelki ślub, który ucznię, niechaj
będzie unieważniony”, lecz powinien o tem pamiętać
podczas ślubu. (Miszna, Nedarim III. 1).
b). Przysięgam wargami z nieważnieniem w sercu. - Rabbi
Akiba przysiągł wargami i zaraz przysięgę w sercu
unieważnił. (Kalla 186).
c). Wykręty formalistyczne przy przysięganiu. – Jeżeli ktoś
złożył uroczyście oświadczenie w słowach “od tory”, to nie
jest związany, a gdy w słowach: “od tego, co napisane w
torze” , to jest związany. (Tosefta Nedarim I.4).
d). Przysięga bez znaczenia. – Kto przysięgał wobec
gojów, rozbójników i celników, nie odpowiada, albowiem
rzeczono, zgrzeszył… jeśli nie powie, a nie zgrzeszył, jeśli
powie. (Tosefta, Szebuot II, 14).
18. Uroczyste łamanie przysiąg i rytualne zrywanie
ślubów.
a). Legalizacja wiarołomstwa. – Celem unieważnienia
ślubów, przysiąg i obietnic, żyd udaje się do rabina, a gdy go
nie ma, zaprasza trzech innych żydów, powiada im, że
żałuje, iż to uczynił i unieważnia, oni zaś mówią do niego
trzy razy: “mutter lach” tj. (wolno tobie)” (Loewe Schulchan
Aruch, wyd. 2, I.247).
b). Zerwanie przysiąg i ślubów przyszłych. Wszystkich
ślubów i zobowiązań i przysiąg i klątw i zarzekań się i
zaklęć i odmian, które począwszy od tego dnia pojednania
do przyszłego dnia pojednania, co aby nam szczęśliwie
nastał, ślubować przysięgać, obiecywać i niemi wiązać się
będziemy, wszyscy żałujemy (już teraz) i mają być
rozwiązane, odpuszczone, zniesione, unicestwione,
skasowane, bezmocne i nieważne. Nasze śluby nie mają być
żademi ślubami, a nasze przysięgi nie mają być przysięgami.
(Loewe Schulchan Aruch, wyd. 2, I.196, Pereferkowicz, Talmud III. 228).
Jest to tekst słynnej pieśni “Kol-Nidre” (wszystkie
śluby) odśpiewywanej trzykrotnie w dzień sądny. Jom
Kipur. Opiera się, jak było już wyżej wspomniane, na
przepisy Miszny, traktacie Naderim III.1. Żydzi mają więc
dwie formy legalnego wiarołomstwa; najpierw mogą każdej
chwili w ciągu roku zrywać zobowiązania wieczyste,
zachowawszy pewne formalności, następnie w bóżnicy
odrzekają się tych, do których się w ciągu roku następnego
zobowiązują.
19.Handel żywym towarem.
Gojowi zakazano kraść, rabować lub brać
niewolnicę („nadobnej postaci” – Deuter XXI, 1) itp., u
goja lub żyda, ale żydowi u goja nie zakazono. (Tosefta Adoba
Zara VIII. 5).
20.Handel zgniłymi jajami i padliną
a).Jeżeli ktoś sprzedaje jaja, a były zgniłe, to sprzedaż jest
nieważna: ale teraz panuje inny zwyczaj, a zwyczaj znosi
prawo. (Choszen Hamiszpat par. 232, art. 19).
Jeżeli jeden ze wspólników na własną rękę
handlował zdechłem lub nieczystem bydłem, to zyskiem
musi się podzielić z drugiem wspólnikiem, ale resztę ponosi
sam. (Choszen Hamiszpat par. 176, art.12).
21.Fałszowanie pieniędzy.
Jeżeli żyd jaki fałszuje monety w mieście, w
którym rząd to zakazał i należy się obawiać, że może to
wszystkich żydów narazić na nieprzyjemności, to należy
owego żyda przestrzec. Przestrzega sąd żydowski. A
dopiero wtedy, gdy żyd na to nie zwraca uwagi, można go
wydać władzy i złożyć zapewnienie, że to tylko ten jeden
żyd się tym trudnił, ale inni nie (Choszen Hamiszpat par. 388).
Z tego więc wynika, że jeżeli fałszowanie pieniędzy
przez danego żyda, nie narazi innych jego współwyznawców
na nieprzyjemności, to talmud nie nakazuje go ani
przestrzegać, ani wydać władzom.
22.Przekupstwo
Jeżeli dwóch żydów ma niedobry dług i trzeba z
tego powodu sięgnąć do przekupstwa, a jeden z nich nie
chce nic na to przekupstwo dać, to drugi może dokonać
przekupstwa na rzecz swojej części, ale bliźni nie może nic
przeciwko temu mieć. (Choszen Hamiszpat par. 176, art. 28).
Książka Brafmana pt. „Żydzi i Kahały” omawia
działalność kahałów w Polsce.
Kahały istnieją już od czasów upadku Jerozolimy.
Wted rabin Johanan ben Sakkai (umarł w r. 80 po
Chrystusie) uzyskał od Cesarza Wespezjana pozwolenie na
otwarcie „szkoły” w mieście palestyńskim Jabne (Jamna).
Z biegiem wieków „szkoły” te wyrodziły się w zwarte,
silne, sprężyste organizacje, utrzymujące w karbach
posłuszeństwo żydowskie, aż wreszcie kahały, czyli
te
„szkoły” zamieniły się raczej w rząd żydowski.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:09 pm

Jak w całym świecie tak i w Polsce są te kahały,
zamknięte w sobie, wolne tem samem od jakiejkolwiek
kontroli i wglądu.
Król Polski, Zygmunt I, próbował na niemi
zaprowadzić jakąś kontrolę, ale to mu się nie udało.
O działalności kahałów, o roli jaką one odgrywają
w życiu żydostwa, wspomnimy jeszcze w następnych
rozdziałach.
Tutaj, mówiąc o przekupstwie żydowskiem,
wspominamy, na podstawie wspomnianej wyżej książki
Brafmana „Żydzi i kahały” o działalności kahałów w
zakresie przekupstwa.
Otóż kahały zbierają wśród współwyznawców
specjalne składki, podatki itp., na rzecz przekupywania
urzędników w państwach, w których żydzi przebywają.
Brafman w książce swojej przytacza dokumenty,
jak:
W sobotę – oddział Noach 5555r Reprezentanci
kahału postanowili wydać trzem dozorcom policyjnym za
cały czas ich do dnia dzisiejszego po 8złp. (1rb.20 kop)
każdemu. Pieniądze te mają być wręczone przez trzech
zaufanych (przysięgłych) i wzięte z funduszów
pochodzących ze zbioru pudełkowego, części należnej na
rzeź bydła. – Nawiasem trzeba podkreślić, że środki na
przekupstwo czerpią żydzi również z uboju rytualnego.
Dokumentów potwierdzających, że kahały
żydowskie przekupują przedstawicieli władzy gojowskiej,
Brafman przytacza cały szereg.
23.Przemytnictwo
a). Jeżeli żyd nie dzierżawi cła, tylko cło pobiera jako
urzędnik, to wedle niektórych rabinów nie powinien
przeszkadzać tym żydom, którzy chcą cło obejść, chyba, że
się bardzo boi. (Choszen Hamiszpat par. 369).
b). Można przysięgać się… celnikom, że dany produkt
należy do…dworu królewskiego, choćby nie należał do
dworu królewskiego. (Miszna Nedarim III.4).
c). Mając sprawę… z celnikami, można przepisać swoje
produkty gojowi i dworowi królewskiemu, lecz nie wolno
ich przypisywać żydowi. (Tosefta, Nedarim II 4).
W latach 1496, 1505 i 1507 itd., szlachta i
duchowieństwo zwolnieni byli od opłat celnych, jeśli
sprowadzali z zagranicy towary na własny użytek. Żydzi
więc przemycając towar z zagranicy podszywali się pod
szlachtę, że dla niej dany towar sprowadzają. W ten sposób
m.in., ułatwili sobie przemytnictwo.
24.Malwersacje podatkowe.
Rabin Jehuda rzekł: „Nienaganny pasterz nie jest
dopuszczalny (w charakterze świadka), a nienaganny
podatkowiec jest dopuszczalny. Ojciec rabina Zery przez
trzynaście lat zajmował się zbieraniem podatków. Gdy
głowa Nechar (tj. namiestnik Mezopotamji) przybył do
miasta, a ten widział rabinów, mówił do nich (Izajasz
XXVI,20): „Idź, ludu mój, wnijdź do komór swoich”
(zamknij drzwi za sobą, skryj się na mały czas, aż przeminie
wymierzanie); a gdy widział resztę ludzi z miasta, mówił do
nich: namiestnik przybył do miasta, teraz będzie ojca
zarzynał w obecności syna, a syna w obecności ojca. Tedy
pokryli się. Gdy tamten (tj. namiestnik) przybył, mówił do
niego: „Z kogóż miałem (podatki) ściągać? (Sanhedryn 25b.)
25.Szantaż, teroryzowanie tych, którzy się zwracają po
wymiar sprawiedliwości, jak oszukiwać sądy krajowe, a
gojów w sądach żydowskich.
A .Za zwrócenie się do sądu nieżydowskiego grozi klątwa.
Nie wolno sądzić się w sądzie nieżydowskim i w
nieżydowskich interesach. Zakaz ten nie traci siły nawet w
wypadkach, kiedy prawo nieżydowskie to samo mówi, co
żydowskie, oraz gdyby obie strony życzyły sobie zwrócić się
do sądu nieżydowskiego. Kto naruszy ten zakaz, jest
złoczyńcą. Postępek taki równa się bluźnierstwu,
znieważeniu i podniesieniu ręki na cały zakon Mojżesza,
pokój z nimi! Sąd żydowski jest mocen nałożyć na niego
niduj i cherem i nie zdejmować z niego tak długo, aż uwolni
swego przeciwnika z rąk władzy nieżydowskiej. (Choszen
Hamiszpat par. 26, art. 1).
(„Nidu” – jest łagodniejszą formą kary, a „cherem”
najcięższą. Obarczony karą „niduj” winien w ciągu dni 30
ukorzyć się, inaczej popada pod „cherem”, zostaje
wyłączony z całego Izraela i uważany za zapowietrzonego.
– Patrz Brafmana „Żydzi i kahały”).
b.)Grozi miano zdrajcy temu, kto się zwrócił do sądu
nieżydowskiego.
Jeżeli jeden żyd zwrócił się przeciw drugiemu do
władzy nieżydowskiej i złoży u niej przedmiot sporu,
pozostaje tak długo pod klątwą, dopóki tej rzeczy nie
wydostanie i nie odda sprawy pod rozstrzygnięcie sądu
żydowskiego. Wedle niektórych rabinów jest zdrajcą, a
zwłaszcza wtedy, gdy przedtem otrzymał ostrzeżenie od
sądu żydowskiego, aby się do sądu nieżydowskiego nie
zwracał. (Choszen Hamiszpat par. 388).
c. Żyd nie może świadczyć przeciw żydowi na rzecz goja. –
Jeżeli nieżyd żąda od żyda, by świadczył przeciw żydowi w
sądzie, gdyż winien mu pewną sumę (chodzi o sąd nieżydowski,
w którym na podstawie zeznania jednego świadka
trzeba płacić) i żyd mógłby świadczyć sprawiedliwie, nie
wolno mu tego czynić. (Choszen Hamiszpat par. 28, art. 3)
– Ale jeśli, żyd żąda od żyda, by w takiej sprawie świadczył
przeciwko nie-żydowi, to może (art. 4).
d.) Sędzia żydowski ma brać stronę żyda przeciw gojowi. –
Gdy żyd i goj przyjdą do sądu, a możesz go uwolnić wedle
prawa Izraela, uwolnij go; gdy goj się będzie skarżył,
powiedz: „nasze prawo tak chce”. Jeśli możesz go
uwolnić wedle prawa ludów ziemi, uwolnij go i powiedz:
„tak chce wasze prawo” A gdy nie jest możliwe ani jedno
ani drugie, postępuj przeciw niemu chytrze. (Baba Kamma
113a).
26.Stosunek do władzy.
a.) Władza jest herezją i będzie siedziała w piekle. –
Pijawka ma dwie córki: przynieś, przynieś. Mar Ukaba
objaśnił: „dwie córki krzyczą z piekła i wołają do tego
świata: „przynieś, przynieś: są to mianowicie: herezja i
władza (minut ha raszut). Niektórzy czytają: Rabin Chisda
powiedział i powiedział Mar Ukaba: „Przynieście mi owe
dwie córki, co na tym świecie wołają: „Przynieś,
przynieś”. (Aboda Zara 14a).
Żydzi mają tu na myśli władzę gojowską, którą
muszą przekupywać.
b. Władza jest osielstwtem, lecz trzeba ją zręcznie wprzęgać
do swych celów.
Rabi Szila wychłostał pewnego męża, który miał
stosunek z goją. Ten poszedł i oszkalował go przed królem:
powiedział: „Jest wśród żydów jeden mąż, który sądzi bez
pozwolenia króla. Wtedy ten wysłał po niego urzędnika.
Gdy przyszedł, powiedziano do niego: „Dlaczego onego
wychłostałeś?” Odparł: „Miał stosunek z oślicą” Rzekli:
„Masz świadków?” Odparł: „Tak”. Wtedy zjawił się
(prorok) Eljasz, który wydał im się jako człowiek i
zaświadczył to. Rzekli: „Jeżeli to tak jest, to tamten
zasługuje na śmierć. Odparł: „Odkąd wygnani jesteśmy z
kraju, nie mamy wolności zabijania; ale wy z nim uczyńcie
co chcecie”. Gdy rozważali wyrok, rabbi Szila tak zaczął
mówić: „Twoja Panie, jest władza!” Spytali go: „Co ty tam
mówisz?” Odparł: „Mówiłem: Błogosławiony
Wszechmiłosierny, który rządy na ziemi ustanowił tak, jak
w niebie, a wam dał ukochanie sprawiedliwości”. Rzekli:
„Wszak on bardzo lubi wspaniałomyślność władzy!” Tedy
wręczyli mu laskę i rzekli: „Siądź. Gdy odszedł rzekł do
niego pewien mąż: Wszechmiłosierny pozwala kłamcom
czynić cuda! Odparł: Bezecny! Czyż nie nazywa się ich
osłami. Wszak powiedziano: których ciała są jako ciała
osłowe. Wiedział, że wychodzi, aby im powiedzieć, że ich
nazwał osłami: rzekł więc: oto prześladowca, a zakon mówi:
„Gdy ktoś chce się zabić, uprzedź ty go i zabij go, więc
uderzył go laską i zabił. (Berachot 58a).
Z powyższego widzimy, że żydostwo władzę
nieżydowską wprowadza w błąd, oszukuje, pochlebstwem
zyskuje jej zaufanie, która powierza mu nawet sądzenie. W
głębi duszy zaś żyd władzę nieżydowską nazywa
osielstwem, gdyż według ksiąg żydowskich goje są
zwierzętami albo osłami.
27. Zdrada dozwolona.
Jeżeli ktoś najął robotnika dla ratowania, to
wszystko co uratuje, należy się pracodawcy, ale jeżeli
robotnik podczas ratowania powie, że ratuje tylko dla siebie,
to od tej chwili przestaje być najmitą, a wszystko, co
uratował, należy wyłącznie do niego. (Choszen Hamiszpat
par. 181, art. 3). Przepis powyższy dotyczy też obrony
napadniętej karawany. Może więc jej żyd bronić
niekoniecznie dla jej dowódcy nieżyda, ale z tą myślą, żeby
jej bogactwa, jeśli obroni, przeszły na jego własność.
W ten sam sposób żydzi ustosunkowują się np.: do
służby w wojsku. Służą w niem jedynie dla swoich
osobistych lub plemiennych korzyści. To też przepis
powyższy pozwala im zdradzić.
28. Trucie inwentarza.
Uczą, że jeżeli ktoś cudzemu bydłu poda truciznę,
jest wolny wobec sądu ludzkiego i sądzony będzie tylko
sądem nieba. (Baba Kamma 47b).
Powyższe nie potrzebuje wyjaśnień.
KAHAŁ –CHAZAKA.
W Baba Batra 54b., czytamy, że majętności gojów
są jako pustynie, kto je zajął, niech je zdobywa.
Na powyższym oparty jest cały stosunek żydów do
nieżydów. Między innymi w tym kierunku właśnie działają
kahały żydowskie, o których już wyżej wspomnieliśmy.
Działalność kahałów ułatwia żydom tzw., chazakę
czyli realizowanie prawa rozporządzalności majętnościami
gojów.
Ale zatrzymajmy się nieco dłużej nad kahałami.
Historia ich powstania sięga jeszcze czasów
rzymskich. Za panowania Wespezjana, Rabbi Johanan Ben
Zahai w mieście Jamna założył szkołę żydowską, która jest
zaczątkiem organizacji gmin żydowskich i kahału. Jak
widzimy więc, organizację swoją żydostwo ukryło pod
płaszczykiem nauki. Przedstawiciele tej szkoły-organizacji
nosili tytuły uczonych mężów, jako to: Tana – czyli
studiującego, Haham – mędrca, Sofer – bibliotekarza,
Amore – tłumacza itd.
Taką formę „uczoną” organizacja żydowska
zachowała aż do czasów, kiedy w głównych ośrodkach życia
żydostwskiego na wygnaniu, znajdujących się w krajach
babilońsko-perskich, nie rozwinięła się chorągiew nowego
zdobywcy z Arabii, fundatora mahometańskiego państwa.
Bartanaj, potomek Dawida, ówczesny
przedstawiciel wygnańców żydowskich, oddał duże usługi
wojskom mahometańskim w czasie wyprawy przeciwko
Sasanidom Persji, wtedy nawet fanatyczny Omar miast
groźnych postanowień względem żydów, zawartych w
projekcie pt. „Sojusz Omara”, proteguje żydowskich
poddanych. Uznaje Bartanaja głową żydowskiego narodu,
obdarza go ręką pięknej niewolnicy Dara, córką króla
perskiego.
Bartanaj posiada więc pieczęć królewską, dwór,
wyższą polityczną i sądowną władzę nad wszystkimi żydami
w babilońskich krajach. Kiedy na tron wstąpił Kalifa Ali,
któremu żydzi pomogli w walce z jego rywalem o tron
proroka, Maobem, zostają żydzi wynagrodzeni jeszcze
większymi przywilejami.
Wtedy już organizacja żydowskich gmin przybiera
formy daleko rozleglejsze.
Rosz-Goluta, polityczny przedstawiciel narodu,
reprezentował przed Kalifem i jego najstarszymi
dygnitarzami całą ludność żydowską w Babilonii. On
zbierał podatki od żydów całego kraju i wnosił je do skarbu
państwa.
Gaon stał na czele kolegium przekształconego w
rządowy parlament, był najpierwszą osobą w narodzie
żydowskim po Rosz-Goluta.
Dajon-Di-Baba, najstarszy sędzia zajmował
miejsce zaraz obok Gaona.
Al-Bet-Din był zastępcą poprzedzającego.
Dygnitarzom tym podlegało siedmiu
przedstawicieli uczonych zgromadzeń. Rosze-Kala i trzy
osoby wybrane z członków naukowego towarzystwa
Chobor. Prócz tego istniała jeszcze instytucja składająca się
ze 100 członków, podzielona na dwie nierówne sekcje.
Jedna z nich składała sie 70-ciu członków, wyobrażająca
pamiątkę starożytnego Senedrionu, druga zaś złożona z 30-
tu, przypominała mały senderion. Członkowie pierwszej
14
według hierarchii nosili miano Alafim (przedstawicieli);
drugich zaś nazywano Bene-kijome (kandydatami).
Wszystkie te godności były dziedziczone, prócz jednego
prezydenta, który piastował dożywotnio swoje dostojeństwo.
Każda miejscowa ludność na prowincji
otrzymywała z głównego centrum do jakiego należała,
Dajana tj. sędziego z dyplomem. Dajan zaś od siebie
narzucał dwóch zekejmin (ze starszyzny) i łącznie z nimi
składał miejscowy sąd Bet-Din, który zajmował się
rozstrzyganiem, oprócz spraw sądowych; potwierdzeniem
ślubnych kontraktów, rozwodów, weksli, zapisów ślubnych,
aktów kupna, sprzedaży i darowizny. Do atrybucji jego
należała rewizja niektórych przyborów, używanych przy
obrządkach religijnych: chalew (nóż obosieczny do
zażynania bydła), szofer (róg do trąbienia w dzień Rosz
Harum) itd.
Oprócz Bet-Dinu, który był podległym więcej
sądowej instytucji, będącej pod przewodnictwem Gaona, na
czele każdej gminy żydowskiej był ustanowiony komitet,
którego skład i zatrudnienia są pierwotnym istniejącego
dzisiaj kahału.
W pracy i w życiu kahału przyjmuje udział rabin,
lecz jednak nie ma prawa mieszać się do rozporządzeń
kahału. Ale jeżeli który z członków kahału zwraca się do
rabina o interwencję w sprawie jakiegoś zarządzenia kahału,
rabin obowiązany jest trzymać stronę protestującego, a spór
mądrze zakończyć.
Kahał w załatwieniu spraw pieniężnych jest
nieomylnym, rabin więc nie ma prawa zmieniać jego
wyroku ani o jotę.
Stopnie czyli tytuły, funkcje i kierunki w Kahale i
Bet-Dianie, są następujące:
1.) Kandydat na reprezentanta lub naczelnika.
2.) Dajon, sędzia jakiegokolwiek bractwa i posiadający
prawo brania udziału w sądzie świętego Bet-Dinu.
3.)Gobai, starszy wielkiego dobroczynnego zbioru, który
może zasiadać między sędziami Bet-Dinu.
4.) Ikurim, rzeczywiści członkowie towarzystwa.
5.)Turket Kahał, wyborowi członkowie towarzystwa
6.) Rosz-Megina, reprezentant zgromadzenia ogólnego lub
khalnego zarządu.
7.) Baalei Takone, redagujący nowe prawa i ustawy
8.) Szenue-Takone, przestrzegający dokładnego wykonania
praw ustanowionych.
Po zapoznaniu się w ogólnym i krótkim zarysie z
historią powstania organizacji żydowskiej, zwanej kahałami,
przejdziemy do ich znaczenia, roli i działania w naszym
życiu, w życiu polskim. Kahały bowiem za główny cel mają
ułatwianie żydom eksploatację gojów.
Na wstępie niniejszego rozdziału zacytowaliśmy
odpowiedni ustęp z talmdu, który głosi, że:
Majętność, należąca nie do żydów, uważana jest
przez nich za to samo, co pustynia, czyli step wolny. Z tego
założenia wychodząc kahał uważa własność gojów za swoją,
którą sprzedaje częściami mieszkańcom żydowskim danej
miejscowości. Na podstawie prawa Hezkat Iszub, żyd
zamieszkujący inną miejscowość, a życzący się trudnić
handlem lub rzemiosłem w jakimś mieście zamieszkałym
przez ludność żydowską, daremnie będzie szukał opieki
praw i ustaw krajowych co do swego przesiedlenia, nie
przesiedli się, jeżeli nie dostanie na to pozwolenia od swego
kahału równie jak od kahału tej miejscowości, do której chce
się przesiedlić. Gdyby się temu sprzeciwił, będzie na niego
rzucony Herem, czyli klątwa. Jeden tylko Talmud-kohan
(uczony talmudzista) może zamiszkiwać gdzie mu się
podoba.
Chazaka i Mezopije polega na tem, że każdy kahał
w swym obrębie sprzedaje jako swym wiernym poddanym,
żydom, cząstkami prawo eksploatowania własności i osób
nieżydowskich.
Sprzedaje więc kahał żydowi np., dom, który
według wszelkich praw hipotecznych danego kraju, stanowi
własność chrześcijanina. Wygląda to w ten sposób:
Po opłaceniu się kahałowi za taki akt kupna żyd
nabył chazaka (władzę czyli prawo) na majętność
chrześcijanina, wskutek czego ma on wyłącznie prawo i to
bez współzawodnictwa innych żydów starać się zawładnąć
tą majętnością, i to jak w kahalnym akcie sprzedaży jest
wymienione „jakimkolwiek sposobem”. Nabywca więc
chazaki ma prawo, on jedynie - nająć majętność od
właściciela prawdziwego, prowadzić w niej handel,
pożyczać właścicielowi pieniądze na lichwę, również i
lokatorom tejże majętności, być faktorem tak właściciela jak
i lokatorów jego majętności.
Kahał może też sprzedać żydowi prawo
eksploatacji goja, który nie posiada majątku nieruchomego.
Nazywa to się mozopije, czyli zniszczenie chrześcijanina.
Treść tego ich prawa jest następująca:
„Jeżeli człowiek żydowskiego pochodzenia posiada
prawo wyzyskiwania nie-żyda, to zabrania się wtedy
wszystkim innym żydom wchodzić w jakiekolwiek bądź
stosunki z przeznaczonym do wyzyskiwania
chrześcijaninem. Ten żyd tylko, który kupił prawo
wyzyskiwania od kahału, może mu wypożyczać pieniądze
na lichwę, nasyłać innych żydów na oszukanie go
rozmaitymi sposobami, słowem obedrzeć go i pogrążyć w
nędzy, bo każda osobistość nie-żydowska jest Hefker
(wolny) i kto wcześniej nią zawładnie, do tego ona
należeć musi.”
Jak to zaznaczyliśmy, dane powyższe
zaczerpnęliśmy z książki Brafmana pt. „Żydzi i kahały”.
Ktoś jednak może powiedzieć przesada lub wyssane z palca.
Przytoczymy więc z Samoobrony Narodu (lipiec
1935r.) fakty z życia:
„Chajzówka” – czytamy w Samoobronie Narodu –
stanowi eksploatację ziemi przez żydów na zasadzie
podziału właścicieli ziemskich między żydów, handlujących
produktami rolnymi. Żyd handlarz otrzymuje przydział
swych „gojów” i staje się on niepodzielną własnością
takiego kupca czy pośrednika. Wszelkie wykroczenia
przeciw podziałowi, wynikającemu z chajzówki są sądzone
przez wewnętrzne sądy żydowskie, kahalne czy rabiniackie i
podlegają poważnym sankcjom karnym w postaci wysokich
grzywien, odszkodowań itd. W ten sposób żydzi
uregulowali zagadnienie konkurencji między sobą,
wykluczając ją poprostu. Odwrotnie każdy zbożowiec-
Polak, któryby usiłował konkurować z chajzówką, ulegnie
najostrzejszym represjom, kończącym się zazwyczaj
upadkiem firmy, spowodowanym przez handel żydowski.
Chajzówka oddaje chłopów i ziemian polskich w zupełną
zależność od handlu żydowskiego.
15
Rzecz prosta, nie pomagają tu tzw., giełdy
zbożowe. Np. Lubelska giełda zbożowo-towarowa,
obejmująca również Wołyń, na 86 członków w r. 1934
liczyła 49 firm żydowskich, nie licząc kilku innych,
ukrywających się pod anonimowymi nazwami. Resztę
stanowiły instytucje państwowe, na ogół nie biorące udziału
w obrotach giełdowych, trochę ziemiaństwa, raczej do
dekoracji i kilkanaście firm handlowych polskich,
prywatnych, z których jednak – jak nas poinformowano,
zaledwie dwie obracały poważniejszymi kontyngentami na
giełdzie.
Gorzej jeszcze przedstawia się sytuacja w oddziale
wołyńskim (Równie) giełdy. Na 104 członków tego
oddziału 56 firm jest żydowskich z nazwisk właścicieli, z
górą 20 żydowskich właścicieli kryje się pod anonimowymi
nazwami, Polskich firm prywatnych naliczyć można
zaledwie około 10, resztę członków stanowią instytucje
państwowe, samorządowe, nie zajmujące się handlem i
trochę ziemiaństwa.
W niesłychany sposób zażydzone są władze giełdy.
W radzie giełdy przeważają nieznacznie Polacy, w biurze
giełdy na stanowiskach płatnych i to najlepiej – siedzą żydzi.
Dyrektorem jest dr Hollenberg, żyd, równocześnie wicedyrektor
Izby Przemysłowo-Handlowej w Lublinie, radcą
prawnym żyd, adwokat Bier, sekretarzem sądu rozjemczego
jest żyd, mgr. Adolf Sztajnhammer, jeden z maklerów jest
również żydem. W oddziale rówieńskim dyrektorem jest
żyd, dr. Hollenberg, maklerem również żyd. Komitet
gospodarczy oddziału w większości żydowski, sąd
rozjemczy wybitnie zażydzony.
W ten sposób udało się żydom zagarnąć cały
handel ziemiopłodami w swe ręce. Na 21 218 537 zł.,
obrotów, dokonanych na giełdzie w Lublinie, z górą 20
milionów złotych przypada na obroty żydowskie, a prawie
na 27 milionów złotych obrotów w dziale rówieńskim, z
górą 25 milionów złotych przypada na obroty żydowskie.
Rozmiary zysków trzeba określać pod kątem widzenia
specyficznie żydowskiego sposobu handlu i cen,
ofiarowanych przez pachciarzy i pośredników żydowskich
rolnikom, zwłaszcza drobnym i trzeba je uznać za bardzo
wysokie.
Jak wiadomo, ludność rdzennie polska według
spisu z r. 1931 wynosi w województwie lubelskim 82,4
proc, a w województwie wołyńskim 88 proc., ludności, która
bez mała w 100 proc uzależniona jest gospodarczo od
znanego z umiejętności bezlitosnego wyzysku żydostwa.
Na podstawie powyższego łatwo zrozumieć powód
niskich cen płodów rolnych. Żydostwo je celowo obniża,
bo, jak niedawno pisał żydowski „Moment” (Nr. 27
„Samoobrony Narodu” z r. 1936):
„---Praca na roli jest wyjściem z sytuacji opłakanej.
Jeżeli się weźmie pod uwagę, że ziemia obecnie jest tania,
że od całych pokoleń nie było takiej taniości ziemi, jak
obecnie, to okaże się, że obecnie nadszedł właściwy czas,
aby osiedlić żydów na roli i to właśnie w Polsce”.
I niestety wielu Polaków sprzedaje ziemię żydom.
Na Wołyniu w dwóch powiatach własność polska spadła w
ciągu 15 lat rządów polskich ze 134 680 ha na 89.672 ha, a
więc zmniejszyła się o 45.008 ha. Natomiast własność
żydowska wzrosła z 6.540 ha na 26.930 ha, czyli o 20.390
ha. W chwili obecnej, wśród rówieńskiego i kostopolskiego
ziemiaństwa żydzi stanowią już 22 proc., wobec 72 proc.,
własności polskiej i 6 proc., własności rosyjskiej. Czyli,
że własność ziemiańska polska ma się tam do
żydowskiej mniej więcej, 3:1 a tymczasem
jeszcze 15 lat temu miała się, jak 22 : 1.
Z Wileńszczyzny nadchodzą wieści o coraz
częstszych wypadkach wykupywania ziemi polskiej przez
Żydów. Zrazu nabywcami byli tylko bogaci dorobkiewicze
żydowscy, którym zachciało się zostać ziemianami.
Obecnie kasy bezprocentowe mające wspomagać handel i
rzemiosło żydowskie, rozszerzają działalność na skup ziemi.
Przyjrzyjmy się bliżej cyfrom ilości ziemi,
należącej dziś w r. 1936, do żydów, rozsianej na
Wileńszcyźnie i ilości rodzin żydowskich, osiadłych na roli.
Powiat oszmiański – 800 ha ziemi w rękach
żydowskich.
Osiedli na niej żydzi stanowią 234 rodziny.
Większość z tych gruntów przeszła w ręce żydowskie w
1935r., a nabyta została z parcelacji majątków Ważyńskich,
Zylińskich, Sasinowskich, Umiastowskich i hr. Hutten-
Czapskiego. Powiat ten dotąd zaliczał się do najbardziej
polskich na Wileńszczyźnie z dużymi tradycjami
ziemiańskimi.
A teraz inne powiaty i okolice, w których żydzi,
realizując hasło: „na rolę”, wykupili ziemię od okolicznych
ziemian, a koło miasteczek i od włościan.
I tak w powiecie święciańskim osiadłych na roli –
385 rodzin żydowskich; w turgielskim – 276, trockim 343,
lidzkim – 234, wileńskim – 76, worniańskim – 161,
braslawskim – 134, głębockim – 182, w okolicach Kalwari –
67, Brzostowicy – 52, Zdzięcioła – 36, Grodna – 61, Świra –
44, Wołkowyska – 265, Knyszyna –24, Mior-252, Bieniakoń
–262, Słonima – 231, Dąbrowy – 42, Łunny-4, Radunia –
53.
Prócz tego w obrębie miasta Wilna 30 rodzin
żydowskich posiada gospodarstwa rolne, wykupione przy
parcelacji gruntów podmiejskich.
Ostatnio, prócz ataku na pow., oszmiański, żydzi
przeprowadzili ofensywę na powiat lidzki, wykupując
połowę olbrzymiego majątku Lwje.
Mało tego Chciwa a konsekwentna ręka sięgnęła po
nasze przepiękne jeziora w powiecie święciańskim,
zabierając 8 jezior tzw., dubickich w swe posiadanie.
W innych częściach kraju też nie jest lepiej. W
Małopolsce i Kongresówce coraz więcej ziemi przechodzi w
ręce żydowskie. Brak miejsca nie pozwala nam na
wykorzystanie materiałów-dowodów, jakie w tej sprawie
posiadamy.
Dość powiedzieć, że np., w powiecie tarnowskim p.
Lubiński w Wielogłowach przedzierżawił 120 morgów roli
żydowi Praschke. P. Stanzel z Bałdowa oddał w dzierżawę
żydowi Fogielowi 100 morgów ziemi. Również żyd
Waldman wziął w dzierżawę resztówkę domeny państwowej
w Szlacheckich Lignowach o obszarze 130 morgów.
Ponadto p. Fost z Czarlina przedzierżawił 100 morgów
jakiemuś żydowi. Tak tedy w jednym tylko powiecie
obszarnicy zażydzili 450 morgów roli, zaprzepaszczając
interesy narodowe.
A żydzi jak postępują?


W dniu 31 grudnia 1936r., donosił „Goniec
Warszawski” z Wilna: „Chowa Komur i jego córka Fajga,
posiadały mały kawałek ziemi, który niedawno sprzedały
chrześcijaninowi Jakubowskiemu, wbrew ostrzeżeniom
miejscowego rabina.
Kiedy Jakubowski zbudował na tej parceli dom i
założył sklepik, na zebraniu gminy żydowskiej Drui
postanowiono obie żydówki ukarać przez publiczne hajrem
tj., wyklęcie w domach modlitwy. Rabin wystosował
wezwanie do ludności żydowskiej, aby występowała
wszelkimi sposobami przeciwko obu żydówkom.
Ostatecznie postanowiono, że obie winowajczynie
będą pochowane na kirkucie pod murem, w miejscu gdzie
chowa się złodzieji.
Czy nie powinniśmy postępować w podobny sposób
w stosunku do Polaków-zdrajców, sprzedających
żydom nieruchomości lub kupujących cokolwiek u
żydów?
A kahał bardzo często wspomina i talmud. Każdy
obowiązany jest do przeniesienia kosztów na rzecz rady
(kahału), gdy chodzi o usunięcie zdrady. (Szulchan Aruch
Ch. H. 163, 1)
Z powyższego widzimy więc, iż życie,
rzeczywistość nasza potwierdza w całej rozciągłości
istnienie i takie a nie inne działanie kahałów w Polsce.
Rzecz prosta, rola kahałow nie ogranicza się
bynajmniej na rozdzielaniu własności gojów wśród żydów.
Kahały pilnie śledzą bieg życia i w każdej potrzebie
powołują żydostwo od odpowiedniego działania.
Przedewszystkim ściągają od żydów odpowiednie
podatki na przekupywanie władz gojowskich, lub wogóle
gojów, którzy mogą sprawie żydowskiej w ten lub inny
sposób być potrzebni; W razie niepowodzenia materialnego,
jakie ewentualnie spotka którego żyda, kahał zbiera
odpowiednie składki i spieszy mu z pomocą.
Kahał rozsądza wszelkie spory między żydami i
biada temu, kto danemu zarządzeniu się nie podda.
Kahał zabrania żydowskim rzemieślnikom czy
innym pracować u tego chrześcijanina, co do którego dany
żyd nie nabył od kahału prawa mezopji (własności).
Jednym słowem żydostwo przez swoją organizację,
spoistość, solidarność i karność stanowi państwo w
państwie, podporządkowuje się własnemu rządowi i
ustawom, lekceważąc rządy i prawa kraju, który
zamieszkuje.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:09 pm

OBYCZAJE I PRZESĄDY ŻYDOWSKIE

1. Obrzezanie.
Każde dziecko żydowskie płci męskiej musi być obrzezane
ósmego dnia po narodzeniu. Aktu obrzezania dokonywa
specjalny obrzezywacz (mohel) przy pomocy dwóch innych,
którzy zwą się perea i mecyc.
Mohel operuje nożem obosiecznym, albo u żydów
prawowiernych ostrym gładzikiem rytualnym, co dowodzi,
że obrządek ten sięga jeszcze epoki przedhistorycznej
kamienia gładzonego. Obrzezanie na cmentarzu dziecka
martwego musi być dokonywane tylko takim gładzikiem.
Perea operuje paznokciem u wielkiego palca, specjalnie w
tym celu wyhodowanym. Dowodzi to, że obrządek ten
pochodzi z czasów jeszcze dawniejszych, kiedy jedynym
narzędziem człowieka były tylko ręce. Mecyc zaś operuje
ustami.
Mohel naciąga napletek niemowlęcia, wsadza
między zęby grzebienia i tnie, rzucając go na piasek,
trzymany w specjalnej misie, zastępującej piasek pustyni
albo stepu. Perea na zranionym w ten sposób członku
niemowlęcia dokonuje operacji najboleśniejszej, zwanej
„priak”, „obnażanie”, gdyż paznokciem obdziera dokoła
członka skórę. Mecyc zaś bierze zraniony członek w usta i
ranę wysysa, zasypując proszkiem.
Podczas aktu obrzezania ustawia się fotel-tron dla
asystującego ceremonii proroka Eljasza, zapala się funtową
świecę woskową na cześć noworodka i dwanaście świeczek
na cześć dwunastu pokoleń Izraela, oznaczających zarazem
dwanaście świateł zodiaku, według talmudystów „priak”
czyli „obnażenie” członka paznokciem, stoi w związku z
liczbą 365, gdyż taka jest wartość liczbowa wyrazu „priak”.
Dla kantora przygotowuje się kubek z winem. Kubek ten
winien mieć dwanaście kantów. Kantor zagłusza wrzask
dziecka psalmem XX (XIX): „Niechaj cię wysłucha Pan w
dniu utrapienia”.
Mohel wyssawszy krwawiący członek, wyssaną
krew spluwa do kieliszka z winem, potem macza palec w
owem winie i dwa lub trzy razy wkłada do ust noworodka,
także matce jego dają nieco do wypicia tego wina.
Wyobraźmy sobie, że taki obrzezywacz jest chory
na gruźlicę czy syfilis, a łatwo sobie wyobrazić szkodliwość
obrzezania.
Ale jednocześnie żydostwo częstokroć zarzuca
„zacofanie”, „zaśniedziałość” katolicyzmowi, a sami
praktykują obrzędy z czasów prehistorycznych.
Ze względów higieniczno-zdrowotnych, w imię
kultury i cywilizacji należy się domagać od naszych władz,
aby zabroniły stoswania obrzezania.
2. Maglowanie trupów.
Każdy żyd umierając, ma „stanąć czysty przed
Panem”, w tym celu zwłoki żyda oczyszcza się rytualnie. A
więc z ciała wyciska odchody, wlewa trupowi do ust wody i
znów się ciało wyciska, póki z kiszki odchodowej nie
wyjdzie „czysta woda”.
2. Mikwa
Każda dziewczyna i niewiasta żydowska, będąca
„nidda” musi po minionej menstruacji jako rytualnie
nieczysta (Lewit. XII, 2-7; XV.19-33) udać się do
mikwy, czyli oczyszczającej kąpieli rytualnej.
Mikwa często znajduje się w ciemnych, słabo
oświetlonych suterenach. Dziewczyna rozbiera się,
żydówka zwana „negelsznejderke”, obcina jej
paznokcie, a także zdrapuje z niej wszelkie strupy, jeżeli
je ma, bo gdyby woda choć choć w jednym miejscu nie
dostała się do ciała, kąpiel byłaby nieważna.
Basen z wodą, przeznaczoną do rytualnego
zanurzenia, musi mieć czterdzieści miar wody, czyli
wedlug ścisłego obliczania rabinów 44118.(i pół)
pojemności wielkiego palca. Powierzchnia jego górna
wynosi trzy łokcie kwadratowe, spód łokieć
kwadratowy, a wysokość trzy łokcie.
Woda powinna być bieżąca, ale że o taką trudno, to
urządza się basen w ten sposób, że nieco woda wcieka i
wycieka. To też wodę w takim basenie zmienia się raz
na miesiąc lub rzadziej.
Dziewczyna schodzi po stopniach do mikwy, wedle
przepisu zmąca wodę, odmawia odpowiednią modlitwę
i zanurza się tak, aby nad głową nie było widać ani
jednego włoska.
Zanurzenie trwa tak długo, póki inna żydówka
zwana „tukerke” nie zawoła „koszer”. Zanurzenie
powtarza się trzykrotnie. W tej samej wodzie też
wypłukuje usta. Po niej schodzi do wody druga, trzecia,
dziesiąta, setna.
Smacznego apetytu!
Jeżeli żydówka wracając z mikwy, natknie się na
goja lub inne nieczyste zwierzę, strefiła się i musi
wracać do mikwy, celem ponownego zanurzenia się.
Powinny też utrzymywać w tajemnicy swoje wędrówki
do mikwy, inaczej wedle nauki rabinów będą uważane
za bydło.
Mówi o tem wyraźnie Talmud: „Gdyby żydówka,
wyszedłszy z rytualnej kąpieli (mikwa), upadła na
brudne zwierzę albo na goja, winna wrócić i dopełnić
nowej kąpieli, bo uważana jest za nieczystą. (Szulchen
Aruch. Jore Dea..Z.A.)
Ze względów higienicznych i zdrowotnych władze
winny pozamykać mikwy żydowskie.
4. Ofiara koguta i kury.
Wskutek zburzenia świątyni jerozolimskiej w r. 70
po Chrystusie ustały ofiary ze zwierząt, bo jakoby Jehowa,
jako bóstwo lokalne mógł mieć świątynię tylko na swoje
górze, zwanej Morija czyli Zjawa Jahwy. Obecnie Morija
nie należy do żydów, gdyż stoi na niej meczet Omara.
Ale zachowała się dotąt ofiara koguta przez
mężczyzn a kury przez kobiety. Rano, w wilję dnia
sądnego, żyd chwyta koguta za nogi i dokonywa obrządku
„koppores” czyli okręcania koguta nad głową. Czyni to
trzykrotnie i jednocześnie odmawia następującą modlitwę:
„Kogut idzie na śmierć, a ja na żywot długi i
błogosławiony”. Następnie chwyta koguta za głowę i ciska
o ziemię. To samo czyni żydówka z kurą.
Nad dziećmi zakręcają kurę lub koguta starsi. Nad
kobietą ciężarną zakręca się koguta i kurę, ponieważ nie
wiadomo czy urodzi chłopca czy dziewczynkę. Potem
zarzyna się ptaki. Zjadają je ci, których grzechy na nie
przeszły.
Dawniej ładowano grzechy na kozła i
wyprowadzano go na pustynię. (Lewit. XVI. 21-22).
5. Wytrząsanie grzechów na wodą.
W okresie żydowskiego Nowego Roku, czyli
„strasznych dni” (Rosz ha-szana) do dnia sądnego (Jom ha
kippurim) dziesięciu dni pokuty w miesiącu wrześniu, żydzi
dokonują różnych obrządków, gdyż Jahwe sądzi każdego
żyda w Nowy Rok, przykłada pieczęć pod wyrokiem w
Sądny dzień (Rosz ha szana 16a).
W Rosz ha-szana udają sie tłumnie nad rzekę,
stojąc u brzegu, recytują wersety Micheaszowe VII 18-19:
„Któryż Bóg podobny tobie, co oddalasz nieprawość i
mijasz grzech ostatków dziedzictwa swego? Nie rozpuści
więcej zapalczywości swojej, bo chcący w miłosierdziu jest.
Wróci się, z zlituje nad nami; złoży nieprawości nasze i
wrzuci do głębokości morskiej wszystkie grzechy nasze” –
Wytrząsają wtedy na wodę bierzącą wszystkie swoje
kieszenie.
6. Skakanie do księżyca
W Sanhedryn 42a czytamy, że witanie w porze
właściwej sierpa księżycowego równa się oglądaniu oblicza
Szechiny. Księga Orach Chajim w par. 417 poucza, iż
kobiety nie powinny w dzień nowiu pracować. Par. 418
zakazuje w dzień ten pościć. Par. 419 radzi w dniu tym
lepiej jeść niż zwykle.
Gdy księżyc ma już dni siedem, żydzi tłumnie
wychodzą w nocy na ulicę, place lub pola i dokonywują
obrządku „Birchat halbanach” czyli odmawiania
benedykcji nad „białym” „laban” czyli księżycem. Żyd
staje, przykłada stopę do stopy, patrzy na księżyc i odmawia
po hebrajsku następującą modlitwę:
„Dobry to znak, wielkie to szczęście dla nas i dla całego
Izraela. Chwała ci Panie Boże nasz, królu świata, któryś
słowem swem i duchem ust swoich stworzył niebo oraz
wszystkie jego wojska, przepisując im prawa i czasy, czego
mają się trzymać, aby się nie zmieniały, lecz czyniły wolę
Boga, swego Stwórcy. Przykazał księżycowi odnawiać się,
które to odnowienie dla wszystkich, noszących w łonie
macierzystym, piękną jest koroną i ozdobą. Odnowią się
jako księżyc, a będą Stwórcę chwalić i wynosić z powodu
jego potężnego i wspaniałego państwa. Chwała ci, Panie, co
nowie odnawiasz, niech będzie pochwalony twój Stwórca,
sławiony ten, co cię uczynił, uczony twój ksztaltownik,
sławiony twój stwórca.
Tu żyd skacze trzy razy w górę, trzymając wciąż
stopę przy stopie.
„Jako ja do ciebie podskakuję, a sięgnąć cię nie
mogę, tak niechaj mnie dotknąć nie może żaden
nieprzyjaciel, ani też wyrządzić szkody”.
Powtarza to trzykrotnie bez podskakiwania, a
następnie mówi:
„Strach i lęk niechaj na nich poadnie, a twe silne
ramię niechaj uczyni ich nieruchomymi jak kamienie,
niememi ich uczyni, jak głaz w mocy twego ramienia, a
im strach i przerażenie. Dawid, król Izraela, żyje i
trwa”.
Wreszcie żydzi zwracają się ku sobie i mówią:
„Szolem-Alechem” – „Alechem-Szolem”, to jest „Pokój z
tobą” – „Z tobą pokój”.
7. Ejruw, ogrodzenie magiczne
Przepisy dotyczące spoczynku w szabas, były
niegdyś bardzo surowe. Ale rabini znaleźli sposób
obchodzenia tych przepisów. Mianowicie we
wspomnianych przepisach były pewne ulgi, dostępne w
obrębie gospodarstwa żydowskiego. Rabini więc
wprowadzili zmieszanie kilku gospodarstw w jedno, aby w
ten sposób stworzyć niby jedno gospodarstwo. Stąd
pochodzi "„ejruw” albo „erub” czyli „zmięszanie”.
W tym celu zakłada się u wylotu ślepej ulicy w
górze wpoprzek żerdź i już jest „ejruw”, czyli zmięszanie
domów w tej ulicy w jeden dom, a wszystkich rodzin w
jedną rodzinę. Żydzi też dlatego otaczają drutem nawet
krociowe i milionowe miasta, w ten sposób bowiem zyskują
większą swobodę ruchów w dopełnieniu obowiązujących ich
przepisów religijnych. Przed szabasem zjeżdża komisja,
objeżdża „ejruw” czy się drut gdzie nie przerwał, jeśli się
zdarzy takie nieszczęście, robi się ogłoszenie.
„Ejruw” nie może być ani zbyt nisko ani zbyt
wysoko. Wedle Miszny gdy „ejruw” jest na słupach, winien
się składać z trzech sznurków, jeden nad drugim. Miszna
widziała jeszcze przeszkody, kiedy między domami
żydowskimi jest dom gojowski (Erubin VI.1), ale Tosefta
kazała na taki dom patrzeć jak na zagrodę dla bydła (Erubin
VIII.1). Według też Tosefty jeżeli żyd mieszka w domu goja,
to należy ten dom uważać za własność żydowską.
Obrządek dokonywania „ejruwu” polega na
znoszeniu przez żydów jakiegoś produktu spożywczego z
kilku mieszkań do jednego.
Jeżeli obrządek „ejruwu” nie został dokonany, nie
wolno wedle Miszny (Erubin X.5.) załatwiać potrzeb
naturalnych na zewnątrz swego gospodarstwa, stojąc
wewnątrz i odwrotnie. Rabbi Juda dodaje, że jeśli zbierze
się ślina w ustach, nie można jej „nieść” dalej, jak na
przestrzeni czterech łokci, a Tosefta ten przepis uzupełnia,
że tak samo zabrania się dalej jak na przestrzeni czterech
łokci „nieść” w nosie wydzielinę (Erubin XI.8). Miszna
zabrania pluć z wewnątrz na zewnątrz i odwrotnie.
Jeśli łeb i większa część ciała zwierzęcia jest
wewnątrz, to karmić je można stojąc na zewnątrz, a jeżeli
łeb i większa część ciała wystaje na zewnątrz, to karmić
można tylko stojąc na wewnątrz. (Tosefta, Erubin XI.7).
8. Ubój rytualny
Barbarzyństwo to, w ostatnich czasach, poruszyło
całą opinię polską, bowiem stanowi ono ohydę plamiącą
dobrą opinię Polski, która pozwala w granicach swoich
stosować coś podobnego.
W broszurze niniejszej, niestety nie mamy tyle
miejsca, żeby wyczerpująco omówić tę kwestię. Chcemy tu
bowiem zapoznać Czytelnika wogóle z przesądami
żydowskimi.
Bliżej interesujących się kwestią uboju rytualnego,
kierujemy do świetnej broszury ks., dr Stanisława Trzeciaka
pt.: „Ubój rytualny w świetle biblji i talmudu”, z której
przytoczymy jedynie przebieg uboju rytualnego.
Źródłem przepisów o uboju rytualnym jest obawa,
by nie jeść mięsa zwierzęcia, z którego nie wypuszczono
wszystkiej krwi do ostatniej kropli. Dlatego też, zadaje się
zwierzęciu trudne do wypowiedzenia męki, przedłuża się
jego dogorywanie od 15 do 20 minut przy pełnej
świadomości śmierci. Z jaką też niewymowną boleścią i
lękiem idzie zwierzę na stracenie, świadczy jego płacz, łzy z
ócz mu spadają jak groch. Zwierzęta czują zapach krwi,
płoszą się, oszołomione chcą uciekać, tymczasem uganiacze
biją niemiłosiernie, skręcają im ogony, kaleczą i torturują.
Przed samym rżnięciem powalają zwierzę związane na
ziemię, bo według rytuału podanego w par.19 księgi „Jore
Dea” Szulchan Aruch, wiąże się cztery nogi razem, jak
Abraham związał syna swego, by go złożyć w ofierze Panu.
Zwierzę powala się na wznak, gardłem do góry i w tej
pozycji leży ono, szamocąc się, kalecząc i czekając na swą
kolejkę zarżnięcia. Patrzy oszalałe na męki, dogorywanie i
konwulsyjne draganie swych poprzedników.
Do leżącego bydlęcia podchodzi robotnik izraelita
(szojhet) ten ostatni z długim, prawie półtora łokcia
mającym, nożem. Robotnik chwyta za rogi łeb leżącego
bydlęcia i wykręca tak, aby był w położeniu prostopadłym
do poziomu, pyskiem do góry a rogami w dół, rzezak zaś
odmawia modlitwę, przeciąga palcem po ostrzu noża, czy
nie ma jakiej szczerby; a po tem ciągnie nim po gardzieli tak
długo, póki nie przetnie arterii po lewej stronie szyji. Robi
to powoli, z pewnym namaszczeniem, z tajemniczością.
Krew wybucha silnym strumieniem, a gdy płynąć przestaje,
rzezak uważa misterjum za zakończone i udaje się do
sąsiedniego bydlęcia.
9. Koszer i trefa
Wedle talmudu goj jak zaw (plugawiec, nieczysty
człowiek cierpiący na rzeżączkę – patrz Pereferkowicz,
Talmud t.VI, str.10). Goj, jako chłopiec od 9 lat i 1 dnia, a
jako dziewczynka od 3 lat i 1 dnia, uważany jest za istotę
nieczystą (zaw). Wielki filozof Majonides wylicz 28 ojców
nieczystości: ziemia goja, goj itd. (str.444, przyp.4)
Zaw jednako kala człowieka, jako i ubiór (Miszna,
Ohalot 1,5). Kto się dotkął młyna, w którym się znajdował
goj, lub kobieta chora na miesięczną słabość, kala swój
ubiór, (Tosefta, Teharot VI.l1). Jeśli ktoś pozostawił robotników
w swym domu, to dom jest nieczysty – mówi rabin Meir, a
mędrcy mówią: nieczysty tylko do tego miejsca, którego
mogą dotknąć, wyciągnąwszy rękę (Miszna, Teharot VII.3).
Żyd prawowierny nie zje z talerza, z którego jadł goj,
choćby talerz był najstaranniej wymyty. Chyba, że zostaje
oczyszczony rytualnie z gojowskiego plugastwa.
Jeżeli celnik wejdzie do domu, dom jest nieczysty i
jeśli z nim był goj i obaj powiedzą „nie wchodziliśmy”,
należy im wierzyć, a nie należy im wierzyć, jeśli powiedzą:
„weszliśmy, ale nie ruszyliśmy nic” (Miszna, Teharot VII.6).
Rzeczy kupione u rzemieślnika goja są nieczyste
(Tosefta Teharot VIII9).
Ziemia gojów jest nieczysta, ich domy, okolice są
nieczyste (Tosefta, Mikwaot VI.1).
Łóżko było nieczyste nieczystością midras. Jeżeli
oderwała się jedna deska dolna i została naprawiona, to
łóżko jest nieczyste nieczystością midras. Jeżeli oderwała
się druga deska i dano nową, to łóżko oczyściło się od
nieczystości midras, ale jest nieczyste jako to, że się
dotknęło nieczystości midras. (Miszna Kelim XVIII.6).
Nieczystość midras pochodzi od tych przedmiotów
nieczystych, na których się leży i przez to staje się także
nieczystym.
Jeśli pies, który żarł trupa, wszedł do domu to dom
jest czysty. (Tosefta. Ohalot XII 3).
Butelka zawiera napój czysty, jeśli go przelać do
innej butelki, to choćby zawierała napój czysty, oba napoje
będą nieczyste. (Tosefta. Ohalot V.10).
3). Po mięsie można jeść ser dopiero w sześć godzin. (Jore
Dea par. 89.)
4). Jeżeli kawałek mięsa, choćby wielkości śliwki wpadł do
kotła z gorącym mlekiem, trzeba dać posmakować mleko
nieżydowi, jeśli powie że mleką trąci mięsem, to mleko jest
terefa, jeśli nie, to jest koszer. (Jore Dea par. 92).
5). Strawy gotowanej ani napoju nie można stawiać pod
łóżkiem, bo zły duch lubi siadać na takich rzeczach. (Jore Dea
par. 116)
6). Nie zaczyna się żadnego interesu w poniedziałek i w
środę, bo wtedy planety nie sprzyjają temu, a żenić się
trzeba tylko w pełni księżyca. (Jore Dea par. 179).
7). Od 15 miesiąca Ab (sierpień) żyd winien już studjować
w nocy. Kto tego nie robi, umrze wcześnie. Każdy dom, w
którym nie słychać nocą uczących się, spłonie. (Jore Dea par.
246).
8). Gdy chory leży w łóżku, wolno siąść na krześle, ławie,
łóżku, ale jeżeli leży na ziemi, to nie wolno, gdyż we
włosach chorego znajduje się Szechina (obecność Boża) i
siedziałoby się wyżej od niej. W obecności chorego możan
się za niego modlić w każdym języku, gdyż Szechina
rozumie wszystkie, a w nieobecności chorego należy modlić
się po hebrajsku, gdyż odnoszący do Boga modlitwy
aniołowie wszystkich języków nie znają. (Jore Dea par. 335).
9). Gdy dotykasz się swego otworu odchodowego, aby
przyspieszyć wypróżnienie, czyń to nim siądziesz, ale nie
czyń tego, gdy już usiadłeś, bo narazisz się na to, że
zostaniesz zaczarowany. (Orach Chajim par. 3, art.3).
10). Jeśli się załatwia potrzebę na miejscu wolnem,
nieotoczonym płotem, zważać należy, aby siadać twarzą na
północ, a tyłem na południe, lub odwrotnie: siadać między
wschodem i zachodem zakazano. (Orach Chajim par. 3, art.5).
11). Nie należy się (podczas wypróżniania) obcierać ręką
prawą. (Orach Chajim par. 3, art.10).
12). Nie należy się obcierać (podczas wypróżniania)
skorupką, bo można zostać zaczarowanym: także nie należy
się obcierać suszonemi trawami, gdyż temu, który się
obiciera przedmiotem, mogącym być strawionym przez
ogień, mięsień osłabnie. (Orach Chajim par. 2, art. 11).
13). Trzy razy leje się wodę na ręce, aby odpędzić złego
ducha, co się ich ima. (Orach Chajim par. 4, art. 2).
14). Trzeba w wypadkach następujących dokonywać oblucji
rąk: gdy się wstało z łóżka, gdy się wyszło z ustępu, gdy się
wyszło z kąpieli, gdy się obicięło paznokcie, gdy się zdjęło
obuwie, gdy się dotknęło nogi, gdy się ucierało, a niektórzy
powiadają, że i ten, co przeszedł między grobami, co dotknął
się trupa, co oczyścił ubranie z robactwa, co załatwił
stosunek płciowy, co dotknął się wszy, co dotknął się swego
ciała. Kto uczynił jedną z tych rzeczy, a nie zmył sobie rąk,
jeżeli był uczonym, zapomniał czego się nauczył, a jeśli nie
był uczonym, to zwarjuje. (Orach Chajim par. 4, art.18).
15). Drzwi i okna należy zawsze otwierać w kierunku, w
którym leży Jerozolima, przy owem otwieraniu zaś odmawia
się modlitwę, a dobrze się czyni, zaopatrując bóźnicę w
dwanaście okien. (Orach Chajim par. 90, art.4).
16). Nie trzeba się modlić wśród ruin, gdyż mogą się
zawalić, a także z powodu złych duchów. (Orach Chajim par. 90,
art.6).
17). Kto wchodzi do miasta boi się złego spojrzenia, niech
weźmie wielki palec prawej ręki w lewą rękę, a wielki palec
lewej ręki w prawą rękę, niech patrzy na swoje nozdrze
prawe i mówi: „ja ten a ten, syn tego a tego, wywodzę mój
ród od Józefa, na którego nie działało złe spojrzenie”. Jeżeli
zaś boi się, by jego złe spojrzenie komu nie zaszkodziło,
niech patrzy na swe lewe nozdrze. (Berachot 55b.).
18). Nie wolno w szabas na przestrzeni czterech łokci iść z
pełnym nosem i zebraną śliną w ustach. (Tosefta, Erubin XI.8).
19). Niewiasta miesi ciasto. Dopóki podnosi jedną rękę a
opuszcza drugą, podnosi drugą a opuszcza pierwszą, ciasto
jest czyste, gdy jednak podniosła obie ręce w górę i opuściła
obie ręce w dół, ciasto staje się nieczystem. (Tosefta. Ohalot
V.11).
20). Wszystkie ciecze, wydzielające się z trupa, są czyste
prócz jego krwi (Tosedta, Machszirin III 15).
21). Jeśli zaw (plugawiec) i czysty siedzieli na jednym
bydlęciu, to chociażby ich suknie nie dotknęły się o siebie,
są nieczyści. (Miszna Zawim III.1).
22). Co się nazywa usuwaniem (figur świętych obcej
religii)? Jeśli kto utrącił jej kawałek ucha, kawałek nosa,
albo kawałek palca, jeśli ją zgniótł, choćby nic od niej nie
odjął to ją usunął. (Miszna Aboda, Zara IV.5).
23). Rabbi Meir mówi: dla usunięcia jej (figury św.,
cudzego kultu) trzeba, żeby ją (żyd) uderzył młotem i rozbił.
Rabbi Szymon mówi – choćby ją tylko pchnął, dał jej
policzek, i upadła, już usunięta (Tosefta, Aboda Zara V,7).
24). Kto kazał sobie krew puścić z pleców a potem nie
dokonał ablucji rąk, będzie się bał przez siedem dni; kto się
ogolił, a potem rąk sobie nie zmył, będzie się bał przez trzy
dni, kto sobie obciął paznokcie, a potem nie zmył sobie rąk,
będzie się bał przez jeden dzień, nie wiedząc wcale, czego
się właściwie boi. (Orach Chajim par. 4 art, 19).
25). Środek na febrę: weź uryny chorego, dodaj mleka i
chleba i daj zeżreć psu.
26). Środek na tamowanie krwi podczas obrzezania: wziąć
ciepłego gnoju świńskiego i położyć dziecku na żołądek.
27). Kto chce stać się niewidzialnym, niech zanurzy melon
we krwi menstracyjnej i zasadzi, gdy wyrosną nowe owoce,
niech jeden z nich nosi przy sobie, a będzie niewidzialny.
28). Kto chce być mądrym, niech się zwraca podczas
modlitwy na północ, a kto jest mądry i zwracać się będzie na
południe, będzie bogaty, albowiem stół stał w świątyni na
północ, a świecznik na południe (Baba Batra 25b.).
29). Kto spełnia swój obowiązek małżeński przy świetle
lichtarza, będzie miał dzieci epileptyczne. Jeżeli podczas
tego znajduje się w łóżku dziecko, będzie epileptyczne, ale
tylko wtedy, gdy śpi w nogach, a nie w głowach i gdy
jeszcze nie ma roku (Pesachim 112b).
30). Głównym stróżem niebios jest Abraham, pilnuje on
bowiem aby wszyscy obrzezani, czyli żydzi szli do nieba.
Dlatego nie wolno profanować obrzezania i obrzezywać
gojów nienawróconych, bo Abraham mógłby się omylić.
(Jahwe, Szulachan Aruch I 289). Wszyscy inni idą do piekła (Rosz
haszanach 17a), a nawet sam Pan Jezus tam się warzy w
wrzącem paskudztwie. (Laibel, Jezus Christus im Talmud. Wyd.2).
31). Za każdym żydem dążą dwa anioły, dobry i zły. „Dwa
anioły – jeden dobry, drugi zły, odprowadzają człowieka w
każdy wieczór sobotni, kiedy wraca do domu z bóźnicy.
Jeśli znajdzie u siebie stół nakryty, świece zapalone, łóżko
zasłane, anioł dobry powiada: „Niech Bóg da, aby w
przyszły szabas było to samo”. A gdy zły anioł wbrew
swej woli mówi: „Amen”. Lecz jeżeli w domu panuje
nieporządek, zły anioł mówi: „Będzie to samo na przyszły
szabas”. A dobry anioł wbrew swej woli mówi: „Amen”.
(Jewreskija Enciklopedia II 445)
32). W traktacie Berachot 60b., znajduje się następująca
modlitwa do aniołów, towarzyszących żydowi gdy wchodzi
do ustępu: „Cześć wam czicigodne święte sługi
Najwyższego. Oddajcie cześć Bogu Izraela i pozostawcie
mnie aż wejdę, spełnię swą potrzebę i przyjdę do was”.
Aobai rzekł: nie należy mówić: „pozostawcie mnie”, bo
mogą opuścić go i odejść, niech przeto mówi: „strzeżcie
mnie, strzeżcie, pomagajcie mi, pomagajcie, czekajcie na
mnie, czekajcie, aż wejdę i wyjdę, bo to jest ludzka rzecz”.
Z braku miejsca musieliśmy się ograniczyć do
podania nieznacznej części przeróżnych przesądów
żydowskich.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:10 pm

ODKĄD ŻYDZI ŻYJĄ W ROZPROSZENIU.

Żydzi oraz nieznający żydostwa dowodzą, że
żydostwo żyje w rozproszeniu od czasu zburzenia im
Jerozolimy, zmuszeni koniecznościami dziejowymi.
Dowodzą też, że przez ciemiężące ich narody spychani byli
do tzw., gheta, czyli odosobnienia, czyniąc ich obywatelami
drugiej klasy.
Jedno, drugie i trzecie jest nieprawdą.
Już dziejopis żydowski, Józef Flawjusz, naoczny
świadek zburzenia Jerozolimy, twierdzi, że „naród
żydowski z wieloma ludami żyje w zmieszaniu prawie na
całym obszarze ziemi”.
A więc już wtedy żydzi byli w rozproszeniu.
Ks., dr Trzeciak w pracy swojej „Kolonie
żydowskie za czasów Chrystusa Pana” pisze, że już wtedy
żydzi mieli liczne kolonie i skupiali się od kilku wieków w
różnych miastach.
Wspomniany wyżej historyk żydowski Flawjusz,
wyjaśnia też, dlaczego żydzi skupiali się w dzielnicach
odrębnych.
Aleksander Wielki otrzymawszy od żydów
wsparcie podczas wojny z Egiptem, powodowany uczuciem
wdzięczności, zrównał ich pod względem praw
obywatelskich z Grekami. Djadochowie zaś poszli jeszcze
dalej, bo nie tylko zostawili żydom te prawa, „ale nawet
osobną dzielnicę w mieście im wyznaczyli, aby
niezmięszani z innymi czystszy wiedli żywot”.
Dążenie więc żydów do odosobnienia się pośród
otoczenia nieżydowskiego wypływa z talmudu, według
którego każdy goj jest „zaw” czyli plugawiec istotą
nieczystą, która kala żyda. A więc nie goje wypędzili
żydów do gheta, tylko oni sami się wyodrębnili, uważając
goja za nieczyste bydlę. Tak samo też nieprawdą jest, że
nakazywano żydom nosić strój różniący się od chrześcijan.
Wedle księgi Jore Dea par. 178 żyd nie może się ubierać jak
nie-żyd, nie może tak włosów nosić naj nie-żyd, nie może
sobie domu budować jak nie-żyd, musi się we wszystkim
różnić od nie-żyda, aby obyczajów jego nie naśladować.
Tylko w stosunkach z osobami wybitnymi wszystko mu
wolno. Wprawdzie wedle par. 157 żyd nie może wypierać
się swego żydostwa, ale wolno mu wyrażać się
dwuznacznie, aby goj myślał, że dany żyd nie jest żydem.
Nieprawdą też jest, że chrześcijanie czynią żydów
obywatelami drugiej klasy. To u żydów właśnie tzw.,
prozelici czyli nawróceni, byli zawsze w prawach bardzo
ograniczonymi. Goj u żydów wogóle jest bez klasy, wobec
którego żydom wszystko wolno. Wskazują na to księgi
żydowskie, jak Choszen Hamiszpat par. 33, art.11, par. 72,
art. 36, par. 127, art.2., par.256,art.1, par. 275, art.1,2 i par.
283, art. 1 itd.
SAMOZACHWYT ŻYDOWSKI.
1). Żydzi są synami bożymi.
Mili są (Bogu) Izraelici, albowiem oni są nazwani synami
bożymi; szczególniej na miłości okazaną im przez to, że oni
nazwani są synami Boga, jako jest powiedziano: Wy synami
Boga Jehowy (Pirke Abot III. 14).
2). Żydzi są ludem świętym, dziwnym, specjalnie przez
Boga stworzonym.
Pięć stworów stworzył sobie Pan w świecie swoim. Zakon,
jedno stworzenie, niebo i ziemię – jedno stworzenie,
Abraham – jedno stworzenie, Izrael – jedno stworzenie i
świątynia – jedno stworzenie. Dalej idą pytania, dlaczego
Zakon, dlaczego niebo i ziemia, dlaczego Abraham, a
następnie: Na jakiej podstawie Izrael? Albowiem napisano:
aż przyjdzie lud twój, Jahwo, aż przyjdzie lud twój, ten,
któregoś stworzył i powiedziano jeszcze: do świętych,
którzy na ziemi i do dziwnych twoich – do nich (zwracają
się) wszystkie chęci moje (Pirke Abot, Perek knjan ha-
Torach 10).
3). Bóg ciężko zawinił wobec Izreala.
Spytał mnie (Eljasz rabina Jose): „Synu mój, co słyszałeś w
tej (jerozolimskiej ) ruinie? Odpowiedziałem: Słyszałem
głos, niby głos gołębia, powiadający: „Biada mi!”
Zburzyłem swój dom, spaliłem swoją świątynię i
rozproszyłem synów swoich wśród narodów”. Rzekł do
niego Eljasz: „Klnę się na twe życie, synu mój, że trzy razy
dziennie on tak mówi”: co więcej, gdy izraelici, spełniając
wolę Bożą, zdążają do bóżnic i szkół i odpowiadają: „amen,
niech będzie wielkie imię jego błogosławione”. Pan kiwa
głową i mówi: błogosławiony król, którego tak wielbią w
domu jego! Biada ojcu, co wygnał swych synów i biada
synom, odegnanym od stołu ojca swego. (Berachot 3a).
4). Jahwe ryczy jak lew po nocach z rozpaczy, że zawinił
wobec żydów.
Noc dzieli się na trzy straże, a każdej straży Pan
siedzi i ryczy jako lew: Biada mi! Zburzyłem mój dom i
rozproszyłem synów moich wśród naródów. (Berahot 3a).
A według Berahot 3b. Jahwe tłumaczy się gorąco żydom i za
krzywdę im wyrządzoną obiecał żydom zapomnieć złotego
cielca, którego miast Boga czcili. A jak czytamy w Zohar
II.5b Izrael jest nie tylko wybranym, ale wyłącznym i
pozostaje w spółce z Jahwą, a reszta ludzkości jest tylko
przedmiotem eksploatacji.
5). Świat nie mógłby istnieć bez żydów.
Rabbi Symeon rzekł do (rabbiego Hijja); Pomnij, że jest
dwanaście aniołów górnych, aniołów zrodzonych z
dwunastu świateł tworzących krąg a tryskających z
dwunastu liter imienia świętego: aniołowie ci są
zwierzchnikami aniołów dolnych, rządzących 70 ludami.
Było dwunastu synów Jakoba, po trzech na każdy punkt
kardynalny, aby przeciwważyć 70 narodom, pogańskim,
zamieszkującym cztery kardynalne punkty świata. Dlatego
22
to Pismo powiada (Deuter XXXII.8): „Ustanowił granice
ludów wedle liczby synów Izraela”. A gdzie indziej jest
powiedziano (Zaharjasz II 10 u Wujka 6): „rozproszyłem
was jako cztery wiatry nieba”. Ostatnie słowa ukazują nam,
że narody pogańskie istnieją tylko dzięki Izraelowi. Pismo
wcale nie mówi ku czerem wiatrom nieba, ale „jako cztery
wiatry nieba”. Bo jak świat nie mógłby istnieć bez wiatrów,
tak nie mógłby istnieć bez Izraela (Zohar II.5b).
A według Zohar II 62b-65a., narody gojowskie są
jako wół i osioł. Żydzi mogą nad niemi panować
bezpiecznie, ale nigdy nie powinni orać równocześnie
wołem i osłem, bo jakby się te dwie potęgi sprzęgły, to
żaden człowiek, czyli żyd nie mógłby istnieć.
GŁOSY O ŻYDACH.
Niebezpieczeństwo żydowskie rozumieli już przed
wiekami nasi przodkowie i to ludzie wiary, mądrzy,
poważni.
Poniżej przytaczamy głosy naszych uczonych i
pisarzów począwszy od czasów najdawniejszych od
ostatnich:
Wicenty Kadłubek w wieku XIV:
„Złość żydowska dąży do tego, aby chrześcijanie nie tylko w
wierze, ale też w bogactwie zawżdy poniżała i skaziła”.
Jan Długosz:
„Żydzi mieszkający w Krakowie, zamordowali
chrześcijańskie dziecię i w jego krwi spełnili obrzydliwe
praktyki, na kapłana, wiozącego wiatyk do chorego rzucali
kamieniami”.
Jan Dantysek (Błędy taldmudowe 1520):
„Naród żydów jest gruby, bez wszelkiej ludzkości,
Pełen wszelkiej rozpusty, także i wściekłości.
Trwa w nim upór niezmierny, naród to zdradliwy,
Usty pochlebiający, czołem niewstydliwy.
Wszędzie stroi zasadzki, jednak nierozumny,
Omylny i zwodzący, obmierzły i „dumny”.
Szymon Syreński, - medyk krakowski – „O żydach rzecz
krótka” w książce „Zielnik” , Kraków 1611.
„Iż złośliwi żydowie niewinne dziatki chrześcijańskie, z
okrutnego postanowienia co rok zabijają i haniebnie
mordują: także na co tey niewinney krwicy używają,
świadectwo tak dawnych jako y młodszych historyków nas
upewnia”.
Ks. Piotr Skarga (Żywoty świętych):
„Taki jest pożytek tych nieszczęsnych żydów, okrom udziela
innych szkód, które Kościołowi i Rzeczypospolitej z jadu
wrodzonego ku chrześcijaństwu czynią. Ich rabinowie
wykład Pisma św. Starego Zakonu psują: wszyscy wielekroć
na dzień”.
Stanisław Staszic (Przestroga dla Polski, rok 1770).
„Żydostwo to letnia i zimowa szarańcza naszego kraju, która
zaraża powietrze zgnilizną, roznosi próżniaczego ducha
swych ojców, wśród pracowitego ludu utrzymać się nie
może i tam tylko się gnieździ i mnoży, gdzie próżniactwo
ma ochronę”.
Tenże (O przyczynach szkodliwości żydów 1816r.)
„Żydzi byli zarazą wewnątrz, zaraza ciągłe polityczne ciało
słabiącą i nędzniącą. Chociażby nawet to ciało nie było
podzielone (mowa o rozbiorze Polski – uw. Autora),
chociażby po podziale zjednoczone zostało, przecież z tą
wewnętrzną skazą nigdy nie nabierze właściwych sobie sił,
ani czerstwości, musi być zawsze tylko „słabe, wynędzniałe
i nikczemne”.
Janusz Iwaszkiewicz („Litwa w r. 1812 – 1912):
„Jeszcze przed wojną żydzi manifestacyjnie zaznaczali
swoje sympatie dla rządu rosyjskiego, brali gorący udział w
owacyjnych powitaniach cesarza Aleksandra, ustanowiali
posty, zanosili po synagogach modły o powodzenie
rosyjskiego oręża… Denucjonowali osoby biorące udział w
nowej administracji, oraz wszystkich, którzy przystąpili do
konferencji generalnej.
Dr. St. Michalski (Walka o Polskę, r. 1919):
Niezapominajmy ani na chwilę, lecz pamiętajmy zawsze,
rano, w dzień, wieczór, czy w nocy, że w Warszawie
obecnie na 100 dzieci polskich rodzi się 136 żydowskich.
Teodor Jeske-Choiński (Z przedmowy do książki „Żydzi i
Kahały”, J.Brafmana 1914):
Nie dopiero w czasach ostatnich bojkotują żydzi handel
polski. Bojkotowali go od setek lat, od chwili kiedy im
nasza ziemia otworzyła na swoje nieszczęście szeroko swoje
bramy gościnne. Osiadłszy w naszych miastach i
miasteczkach, podjęli oni od razu walkę z naszem
mieszczaństwem, wydzierając im z rąk handel.
Wacław Sobieski (w tyg. „Rozwój” z r. 1933):
Żydzi – wieczni tułacze – ci „Luft menschen”, „Beduini
kultury” – jak się zwą sami – ludzie bez ziemi i stałego
terenu, nie czują sentymentu do kraju, przez który
przechodzą. Tam ich ojczyzna, gdzie dobrze. Niech się
państwo rozsypie w gruzy, oni wyjdą z tego kraju, byleby
tylko uciułane skarby z niego wywieźć.
OBCY O NARODZIE ŻYDOWSKIM.
Diodor (rok 30 przed nar. Chr. Do 20 po nar. Chr).
Już doradcy i przyjaciele króla Autjocha (145-163 przed
Chr.) radzili królowi by wytępił naród żydowski do szczętu,
gdyż żydzi, jako jedyny naród na świecie opirali sie
wszelkiemu zmieszaniu się z innymi narodami. Uważali
wszelkie inne narody za wrogów swoich i przenosili
nienawiść tą, jako dzidzictwo na dalsze pokolenia. Księgi
ich święte, zawierają wrogie dla całej ludzkości i
niesprawiedliwe przepisy.
Tacyt (55 do 120 po Chr.)
Prawa żydowskie stoją w sprzeczności do praw wszystkich
innych narodów. Pogardzaniem jest u nich wszystko, co dla
nas jest świętem i odwrotnie miłe jest wszystko, co w nas
obrzydzenie wzbudza. Żyją ściśle zespoleni, wspierając się
wzajem, nienawidząc natomiast obcych i rozkładając ich.
Mahomet (571 do 632 po Chr.).
23
Według Koranu, I.Sura str.178: Nie przestawaj w
odkrywaniu oszustw dzieci Izraela. Oszustami bowiem są
oni z małemi wyjątkami.
Giordano Bruno (1548-1650).
Żydzi stanowią taki zadżumiony, trędowaty i niebezpieczny
dla wszystkiego ród, że na nic innego nie zasługują, jak na
wytępienie jeszcze przed urodzeniem.
Voltaire (1694 – 1778).
Żydzi nie są niczem więcej, jak nieuświadomionym i
barbarzyńskim ludem, który od długich czasów łączy w
sobie najbrudniejszy egoizm z obrzydliwym zabobonem i
nieugaszoną nienawiścią do wszystkich narodów, które ich
znoszą i na których się wzbogacają.
Cesarzowa Marja-Teresa (1717 – 1780).
Nie znam gorszej dżumy dla państwa od narodu, który przez
oszustwa, lichwę i umowy pieniężne przyprowadza lud do
stanu żebraczego, oraz wykonuje wszystkie czyny, którymi
uczciwy człowiek się brzydzi. Wobec tego, należy ich
jaknajmożliwiej od nas (odtąd) wstrzymywać i liczbę ich
zmniejszać. Jesteśmy zdziwieni z istnienia nienawiści i
pogardy, któremi wszystkie narody żydów traktowały. Jest
to nieuchronne następstwo ich, żydów, zachowania się.
Huroni, Kanadyjczycy, Irokezi byli filozofami
humanitaryzmu w porównaniu z izraelitami.
Beniamin Franklin – prezydent Stanów Zjednoczonych:
„Panowie, mamy u nas przykrzejsze zagadnienie, od
zagadnienia rzymskiego: jest nim żyd. W którym tylko
kraju osiedlili się żydzi, zniżyli jego poziom moralny,
zburzyli jego standart kupiecki, szydzili z jego religii,
podkopywali ją. Stworzyli państwo w państwie. Są oni
wampirami – a wampiry nie żyją z wampirów. Nie
potrafią oni nigdy żyć i utrzymać się wśród samych
siebie. Utrzymać się i żyć potrafią tylko wśród
chrześcijan i innych narodów, które nie należą do ich
rasy.
Jeśli nie oddalą się oni z naszego kraju mocą naszej
konstytucji, stanie się, że w przeciągu mniej aniżeli 200
lat, przybędą do nas w takiej masie, że będą na czele
dominowali i kraj pochłoną. Przestrzegam was,
panowie, że jeśli na wszelkie czasy nie usuniecie żydów z
naszego kraju, dzieci i potomkowie wasi przeklinać was
w grobie będą”.
Szenk Erazmus z Rotterdamu (1487)
Jest to grabież i wyzysk ubogiego chłopa, że ścierpieć tego
już nie można i by Bóg się zlitował nareszcie. Żydzi
lichwiarze osiedlają się najmniejszej wiosce i biorą odsetki
od odsetek i od tych znów odsetki. Chłop, doprowadzony
do nędzy, wszystko traci, co posiada.
Goethe – największy poeta niemiecki –
Naród żydowski nigdy nie był wiele wart, jak mu to zresztą
po tysiąc razy zarzucali jego wodzowie, sędziowie i prorocy.
Mało posiada szlachetnych przymiotów, a wszystkie wady
razem wziąwszy innych narodów.
Tertuljan.
Synagogi żydowskie są źródłem, skąd się rozchodzą
prześladowania.
Luter (32 tom dzieł Lutra).
Nigdy nie było pod słońcem narodu krwi żądniejszego i
mściwszego, niż ci, którym się zdaje, że są narodem przez
Boga wybranym, aby obowiązani i musieli mordować
pogan. Największą rzeczą, jaką spodziewała się od swego
mesjasza, jest to, że powinien swym mieczem wymordować
i zatracić cały świat. Żyd, to jest serce żydowskie, jest
drewno-kamienno-diabelsko-stalowo-twarde niczem
niewzruszalne… gdy przyjdzie mesjasz, to on ma zabrać
całemu światu złoto i srebro i pomiędzy siebie rozdzielić.
A wy, moi kochani panowie, przyjaciele, pastorzy i
kaznodzieje przypominam wam wierność obowiązkom,
abyście bronili parafian, jak to czynić umiecie, od zguby
wiecznej – aby strzegli się żydów i unikali ich, o ile mogą.
Napoleon (w mowie do Senatu 6.IV 1806r.)
Żydzi są rozbujnikami naszych czasów i starymi krukami.
Fantone (Historia powszechna).
Kiedy żyd panuje jest zawsze okrutny. Jako wielkorządca –
jest despotą, jako kapłan – tyranem. Kazanie żyda jest
przepełnione przekleństwami. Jako wojownik, jest podły i
bez litości.
Momsen (Historia rzymu t.V).
…gdy żydzi dwa stulecia po Chrystusie mają większość na
wyspie Cyprze i chcą założyć państwo narodowe, wyrzynają
wszystkich mieszkańców nieżydów.
Ryszard Wagner (Żydostwo w muzyce. Religia i sztuka).
Żadne zetknięcie, choćby najdalsze, z jedną z religii
narodów cywilizowanych nie wpływa w jakikolwiek sposób
na żydów, gdyż w gruncie rzeczy nie mają żadnej religii, jak
tylko wiarę w pewne obietnice swego narodowego boga,
które się wcale nie odnoszą, jak w każdej innej religii, do
jakiegoś żywota pozaziemskiego, ale ograniczają tylko
jedynie na życie doczesne, ziemskie, tutejsze, w którym
zresztą jego plemieniu żydowskiemu obiecane jest
panowanie nad wszystkiem, co żyje i co martwe.
Dr. Naudh (Żydzi państwo niemieckie).
Niemiec nazywa się według pracy: Miller, Schmidt,
Zimmermann itd. Żyd zaś według zwierząt drapieżnych:
Lowe, Wolf, Fuchs itd., a gdy chce się maskować, brzmi
sentymentalnie: Rosenthal, Lille, Stern, itd., nigdy według
użyteczności.
Helmuth O. Moltke (Wewnętrzne stosunki w Polsce, Berlin
1832r.)
Pomimo swego rozproszenia żydzi są silnie związani między
sobą. Niezanani władcy kierują nimi konsekwentnie do
swych ogólnych celów. Odrzucając wszelkie usiłowania
przez rząd ich zasymilowania, żydzi zawsze i wszędzie
tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali się głęboką,
jątrzącą raną na ciele tego pięknego kraju.
Bismarck (mowa 15 maja 1847r.)
Sądzę, że osiedleni w Poznańskiem żydzi, chociażby im
dozwolono, nie pójdą wielką masą do prowincji
niemieckich, gdyż nie chciałbym drażliwego użyć wyrażenia
– bezmyślność charakteru polskiego pod względem dóbr
doczesnych czyniła zawsze z Polski eldorado dla żydów.
(W rozmowie z A. Tatiszczewem, Bismarck powiedział):
Po co Pan Bóg stworzył żydów polskich, jak nie po to,
abyśmy z nich mieli służbę szpiegowską.
J. Schilder (Cesarz Aleksander” tom III)
Gdy wojska rosyjskie wkraczyły do Księstwa
Warszawskiego (1813r), nikt nie spotykał Rosjan jako
zbawców. Jedni tylko żydzi z każdego miasteczka, leżącego
na drodze przemarszu armii wychodzli na spotkanie z
różnokolorowymi chorągwiami ozdobionemi cyfrą cesarza,
przy odgłosie kapeli.
Burcew (w „Jurnal de Pologne”).
…Polsce poważnie grożą zbolszewizowaniem mas
robotniczych żydzi i dyplomatyczna misja bolszewicka w
Warszawie, która rzuca na ten cel miliony.

GŁOSY ŻYDOWSKIE.

Karol Marks – Bogiem żydów jest weksel. Twardą
naturę żydowskiego charakteru nie należy tłumaczyć ich
religią, ale tem co służy za podstawę religii żydowskiej,
mianowicie ich egoizmem.
Co jest podstawą żydostwa? – korzyść własna.
Co jest świeckim obyczajów żydów? – Szachrajstwo.
Co jest istotnym bogiem żydów? – PIENIĄDZ.
Kurt Munzer
Wżarliśmy się w narody, pohańbiliśmy czasy, złamaliśmy
siłę, wszystko pod wpływem naszej przeżytej kultury
skruszało, zgniło i zwietszało.
Gaeetz
Talmud był sztandarem, który służył jako znak łączności dla
żydów, rozproszonych po rozmaitych krajach, by
podtrzymać jedność judaizmu.
Aleksander Fischman – członek wydziału żydowskiego w
Ameryce. Wyjątek z jego listu 1920r).
Rząd Polski wkrotce będzie czynił zabiegi w celu
zaciągnięcia w Stanach Zjednoczonych 50 milionów
dolarów. Żydostwo amerykańskie musi dołożyć wszelkich
starań, aby ta pożyczka spełzła na niczem.
Chaskel Cwi Klossel .
Jak my żydzi wiemy o tem, że nieżyd w jakimś zakątku
swego serca jest i musi być antysemitą, tak każdy żyd w
największej głębi swej istoty jest nienawistnym wrogiem
wszystkiego, co nie jest żydowskie.
Sami Abraham (Od żyda do chrześcijanina r. 1912).
Tak będą wychowywane dzieci żydowskie: nienawiść do
wszystkiego, co chrześcijańskie, będzie im wszczepiona od
wczesnego dzieciństwa.
Arnold Zweig (O żydostwie. Praca zbiorowa)
Dziecko żydówki jest żydem niezależnie kto ojciec – to
prawo talmudyczne wyraża poprostu rzeczywistość w
małżeństwach mieszanych.
DUSZA ŻYDOWSKA.
Dusza żydowska jest starą, dziką, wyszłą z
prastarych, zmierzchem przedawności okrytych czasów
przedhistorycznych. Bo tylko zauważmy:
Obrzezanie, często dokonywane jeszcze ostrym gładzikiem
świadczy, że pochodzi ono jeszcze z epoki kamienia
gładzonego, a odrywanie zaś ciała podczas tego aktu
specjalnie hodowanymi paznokciami wskazuje, że obyczaj
ten sięga jeszcze epoki starszej.
Wstrzymywanie się od jedzenia świni, lęk
doznawany na jej widok – po pozostałość z czasów, kiedy
dzik był zwierzęciem-bóstwem.
Otaczanie miast magicznym ejruwem, dla większej
swobody ruchów w szabas, ablucje rąk, dokonywanie celem
odpędzenia od palców czepiających się ich złych duchów,
niezliczone przepisy czarodziejskich odczyniań, wszystko to
pochodzi z epoki magii religijnej, czyli najpierwotniejszej
formy znanych nam zjawisk religijnych.
Maglowanie trupów – jest zjawiskiem szczątkoweru po
mumifikowaniu zwłok w Egipcie.
Koszer i Terefa – sięga również czasów przedhistorycznych.
Wyleganie za miasto – i modlenie się podczas pierwszej
kwadry księżyca, zwracając się do niego, a nawet trzy razy
w górę podskakując, świadczy o zabytku z czasów kultu do
księżyca.
Tę pierwotną, dziką duszę żydowską przenika
żądza zawładnięcia całego świata, w imię czego ciemny
duch żydowski nie widzi żadnych przeszkód moralnych,
wszystkie drogi i środki do celu wiodące uznaje za dobre,
brudne dusza żydowska.
Ten brud i to zło rozlało się przeogromną falą na
całym świecie, by go zniszczyć, zatopić, a na gruzach
wszystkiego, co gojowskie, co pogańskie, co plugawe –
zbudować świat żydowski.
Patrząc na ten ogrom zła i podłości, a jednocześnie
na ogrom siły, wytworzonej spoistością, organizacją,
dyscypliną, nasuwa się pytanie, co przeciwstawić takiej
potędze zła???
Jedno tylko przeciwstawić można – POTĘGĘ
DOBRA.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:10 pm

ŻYDZI W ŚWIETLE FAKTÓW.

Tak tylko potęga dobra, przeciwstawić można ku
skutecznej obronie przed potęgą zła, nikczemności, jaką
stanowi żydostwo.
Nie damy jednak pełnego obrazu zła, jakie stanowi
żydostwo, jeśli nie pokażemy, choćby w migawkowym
rzucie oka obraz przyszłości, jaki nas czeka, w razie
zwycięstwa żydostwa nad światem.
Wiemy wszyscy doskonale, czem żydostwo łudzi
masy społeczeństw i narodów chrześcijańskich.
Łudzi ich mianowicie zapowiedziami jakiegoś raju
na ziemi, do którego każe iść, dążyć przez rewolucję,
poprzez walki, poprzez krew bratnią, jaką mają przelać goje,
w rzekomemu dążeniu do lepszego jutra.
I oto za cenę morza krwi chrześcijańskiej, za cenę
setek tysięcy pomordowanych chłopów, robotników,
inteligentów i duchownych w Rosji, zaprowadzono tam
„nowy ład”, ład komunistyczny, który miał
uciskanej jakoby przez carat moskiewski ludności rosyjskiej,
przynieść lepszą egzystencję, lepszy byt, ba, poprostu, jak to
wyżej rzekliśmy, miano stworzyć raj na ziemi.
I co dano robotnikowi i chłopu rosyjskiemu?
W odpowiedzi przytoczymy opowiadanie robotnika
rosyjskiego:
…Istniejące w Sowietach roboty przymusowe,
uważać chyba można piekłem czy katownią bolszewicką.
Takich „szczęśliwców na tych robotach pracuje
obecnie około 6 milionów.
Przy budowie kanału „Stalina” znajdowaliśmy się
w okropnym stanie wskutek chłodu, ostrego klimatu i
niezwykle ciężkiej pracy. Pochyleni i umęczeni śmiertelnie
ledwo pełzaliśmy, mając przed sobą oznaczone zadanie do
wypełnienia. Praca trwała conajmniej 12 godzin dziennie…
Na jesieni do baraków przybywało 3.000 ludzi. Zaledwie 75
dożyło do wiosny.
Każdy z nas musi rozłupać 2 metry sześcienne
skały i przewieść to w taczce. My, początkujący, mieliśmy
wypełniać na razie połowę powyższej normy, ale i to nawet
było niemożliwością, mimo, żeśmy w robotę wkładali całą
swą energię. Nieraz Herszel Jagoda nakazywał za
pośrednictwem centrali G.P.U skrócenie terminu wykonania
jakiejś roboty. Rezultatem tego była zawsze śmierć tysięcy
robotników. Nieraz zdarzało się, że żądano od więźniów
produkcji, przewyższającej od 150 do 200 procent ustalonej
normy. Nawet ustalone te normy, w okropnych warunkach,
w jakich musieliśmy pracować, były nie do pomyślenia.
Nie sposób było rozbić zamarzłej ziemi… Słońce o
północy, błękitny zupełnie śnieg…Z nieba sypie się śnieg
bez końca. Całe góry śniegu musimy odgarnąć z dołu.
Niejednego już zamknięto do ciemnicy za to, że nie mógł
podołać.
Ale najcięższa jest robota, wykonywana w
lodowatej wodzie. Oto znów słowa takiego „szczęśliwca:
„Tak, 18 godzin trwała nasza praca. 18 godzin na nogach w
lodowatej wodzie, która dochodziła nam do brzucha. W ten
sposób ładowaliśmy kamienie… Nocą musieliśmy pracować
w lodowatej wodzie. Prąd był tak silny, że ledwie mogliśmy
się utrzymać na nogach. Woda jest jak lód zimna…
Pracujący są na wpół zamarznięci, trzęsą się na całem ciele.
Termometr wykazuje 20 stopni poniżej zera…
Jeszcze straszliwszem od losu zesłanych mężczyzn
jest los kobiet, które swemi słabemi rękami muszą wykonać
tyle co mężczyźni”.
Za opowiadanie to jest prawdziwe, możemy
powołać się na referat sowiecki „Budowa kanału Stalina
przy Morzu Białym”. Referat ten podaje nazwiska
„dyrektorów”: A więc Herszel Jagoda, główny dyrektor
(osławiony kat czerezwyczajki); Berman – dyrektor
administracyjny obozów G.P.U.; Kogan – dyrektor robót
przy Morzu Białym, Firin – dyrektor obozu kanału imienia
„Stalina”; Rappaport – zastępca Bermana i Kogana;
Frenkel – kierownik robót; Rottenberg – dyrektor
więzienia izolacyjnego i dyrektor działalności bezbożniczej;
Ginsburg – lekarz obozowy; Brodski – komendant;
Berensohn; Dorfmann, Kagner, Angert – dyrektorzy
sekcji finansowej obozów G.P.U.
Warto dodać , że kierownik administracji obozami
G.P.U., Berman, jest jednym z najbardziej znanych
czekistów. Jeszcze w r. 1927 otrzymał od rządu ZSRR order
czerwonego sztandaru. Abraham Izakowicz Rottenberg,
znany jest policji kryminalnej na całym świecie jako
niebezpieczny złoczyńca, oskarżony o kradzież i
morderstwa. Większość wyżej wymienionych czekistów
została odznaczona orderami Lenina za skuteczne znęcanie
się nad jeńcami.
Nic więc dziwnego, że żydzi używają sobie na
znienawidzonych „gojach”.
Ale nie tylko przy tej imprezie są żydzi
„dyrektorami”.
Przecież ktoby ich mianował na te stanowiska ja
nie inni żydzi.
Na 165 milionów w Rosji sowieckiej
mieszkańców, żydów jest zaledwie 1,7 procent. Jest to
więc ilość znikoma. A jednak żydzi są tam głównymi
kierownikami polityki i najważniejszymi sternikami nawy
państwowej. Cały niemal aparat kierowniczy Z.S.R.R.
składa się wyłącznie z żydów. W Rosji liczba urzędników
żydowskich wynosi 150 tysięcy czyli cały prawie personel
centrum administracyjnego Sowieckiego Związku. U
samego szczytu obok Stalina, który nie jest żydem ani
Rosjaninem, tylko Gruzinem, zgrupowali się na
najwyższych stanowiskach sami żydzi: Kaganowicz,
Radek, Litwinow itd. Na 59 członków politbiura, trzch
zaledwie nie jest żydami, ani też nie jest pochodznia
żydowskiego. Co do pozostałych, to już same nazwiska
najlepiej świadczą o ich przynależności rasowej: Baumann,
Gamarnik, Kaganowicz, Litwinow (Meyer-Wałach
Finkeistein), Blumberg, Rachichimowicz, Frachter,
Posern, Rosenberg, Weinberg, itd, itd…
Cała polityka zagraniczna spraw zagranicznych
skupia się w rękach żydowskich. Na czele komisariatu
spraw zagranicznych stoi wspomniany już Litwinow z
trzema zastępcami, którymi są Rosjanin, Krestiński,
ożeniony z żydówką, oraz dwaj żydzi: Karachan i
Sokolnikow-Brylant. Sekretarzami Litwinowa są znani
żydzi Schmoch, Morstiner, Epstein itd…
Szefem drugiej sekcji zachodniej (Europa Centralna
i Bałkany) jest żyd Stern, jego zastępcy (Linde, Szapiro,
Kanter) są także żydami. Żydem jest również sze trzeciej
sekcji zachodniej (kraje anglo-romańskie) oraz jego
współpracownicy. Żydami są również wszyscy szefowie
wydziałów pozostałych. Podobnie przedstawia się sprawa z
personelem ambasad rosyjskich.
Szefem centralnego kierownictwa politycznego
armii jest żyd (Gamarnik), podobnie, jak jego zastępcy
(Ozol, Bulin), szefowie rejonów (Blumenthal, Reisin itd),
inspektorzy (Berlin, Reitam, Politmann, Katzesohn itd.),
oraz komisarze przy dowódcach poszczególnych obwodów
wojskowych, armia dalekiego wschodu (Aronstamm), flota
26
bałtycka (Rabinowicz), Wołga (Meises), Kaukaz północy
(Szyfres), itd.
Na czele G.P.U. stoi żyd, Herszel Jagoda, z
zastępcą żydem (Agronow-Soronson). Wszystkie obozy
koncentracyjne Rosji sowieckiej kierowane są przez żyda
(Bermana). Więzienia sowieckie są również pod
kierownictwem żyda (Chaim Apeter).
Na czele handlu zagranicznego ZSRR widzimy jeszcze
jednego żyda (Aron Rosengolf). Żydzi znajdują się na
czele kooperatyw państwowych (Zeleńsk), banku
państwowego (Mariazin), przemysłu lekkiego (Lubinow),
spożywczego (Kalmanowicz), głównych trustów
(Ginsburg, Gurewicz, Trachter, Margulis itd), prasy
(Radek, Weinberg, Heiflitz itd.)
Gazeta sowiecka „Czerwona Gwiazda” przyniosła
rozkaz nominacyjny za numerem 2488. Treść tego rozkazu
jest następująca:
Komisarz ludowy Z.S.R.R. zarządza następujące
nominacje:
Komisarzami politycznymi korpusu mianowani
zostają:
Izaak Mojsiewicz-Grinberg, Larz Jakowlewicz-
Bruber, Morduch Lajbowicz-Chorosz.
Komisarzami politycznymi dywizji:
Mojsiej Pawłowicz Bergard, Izydor Dawidowicz
Weineros, Grzegorz Isajewicz Gorin, Michał Mojsiewicz
Zeldowicz, Izaak Abramowicz Mustafin, Grigory
Salomonowicz Szymanowski, Lew Izraelewicz
Szczegolew, Lew Grigorjewicz Jakubowski
Komisarzami politycznymi brygady:
Aleksander Salomonowicz Aleksandrow,
Mojsiej Jefimowicz Piwowarow, Borys Izakowicz
Pugaczewski, Semen Borysowicz Reisin, Izydor
Mojsiewicz Szubin.
Komisarzami politycznymi pułku:
Markus Grigorjewicz Altszu, Włodzimierz
Markowicz Berlin, Emanuel Michałowicz Chanin.
Intendentami brygady:
Józef Izajewicz Szfran, Józef Borysowicz Powzner.
Intendentami pierwszej klasy:
Józef Borysowicz Ajzenberg, Izaak Lwowicz
Zelenow, Włodzimierz Dawidowicz Lipiec, Efraim
Chaimowicz Gerszon.
Do pierwszej listy, obejmującej wyłącznie
nazwiska żydowskie, należy nadmienić, że komisarz
polityczny przy formacji wojskowej, a więc przy pułku,
brygadzie, dywizji lub korpusie, jest w gruncie rzeczy
przełożonym właściwego dowódcy danej formacji, gdyż
zadaniem jego jest czuwanie nad prawomyślnością
dowódcy i oficerów oraz kierowanie politycznym
wyszkoleniem żołnierzy.
Sowiecka Armia Czerwona jest tedy w dużej
mierze armią żydowską, skoro najważniejsze stanowiska,
decydujące o duchu armii, obsadzane są przez żydów. W
razie wojny żydzi pędzić będą czerwonych żołnierzy
sowieckich na rzeź w imię swoich interesów i swoich
porachunków. Sami będą oczywiście trzymać się w
bezpiecznej odległości od frontu bojowego.
Jeszcze raz przyjrzyjmy się warunkom, w jakiej
żyje w tym „raju bolszewickim” biedny robotnik czy
wogóle pracownik – Rosjanin.
Oto przytoczymy uwagi i wyrażenia niejakiego
Marka Turkowa, drukowane w żargonowym „Hajncie” w r.
1934:
-Życie Związku sowieckiego jest ciężkie nie tylko
z powodów politycznych. Ono jest nie mniej ciężkie na
skutek warunków gospodarczych. Panuje olbrzymia
nędza. Ludzie pracują, pracują bardzo ciężko, lecz nie
mogą wyżyć z pracy. Zaledwie wystarcza nie na więcej
niż na skromne życie.
Paryski tygodnik „Je suis partout” w numerze
poświęconym Sowietom podaje interesujące cyfry, które
pozwalają porównać sytuację robotników w Z.S.R.R. i
siedmiu krajach najbardziej „burżuazyjnych”. Oto co
może zakupić za swój zarobek dzienny w tych krajach i w
ZSRR. – (w kilogramach):
Chleb masło wołowina ziemniaki
Francja 24 2,5 4,32 68
Niemcy 19.25 2,27 3,85 58
Belgia 30,20 1.90 2.80 57
Anglia 14,25 4,08 5,70 57
Czech. 26,80 2,41 4,27 38
Luxem. 22,50 2,05 4,09 90
Holan. 23 3,28 5,11 57
Rosja 4,75 0,32 0,81 16,15
Cyfry, dotyczące Z.S.R.R. oparte są na danych z
prasy sowieckiej. Przyjęto, że zgodnie z tem, co piszą
„Izwiestia” przeciętny zarobek robotnika przemysłowego
wynosi około 145 rubli. Z podanego powyżej zestawienia
wynika, że stopa życiowa robotnika w „proletariackim raju”
jest pięć razy niższa niż na „zgniłym Zachodzie”.
Należy zaznaczyć, iż przed wojną robotnik w
Moskwie zarabiał od 20-25 proc., mniej niż w Paryżu. Dziś
ta różnica wynosi 80 proc.
Ma się rozumieć, są również grupy bardzo
uprzywilejowane, którym powodzi się bardzo
dobrze i one należą obecnie do nowej arystokracj.
Widzimy masowe żebractwo kobiet, dzieci i
robotników? Mimo to wszystko, mimo wyzysku mas
ciężko pracujących i pozostających w strasznej
nędzy, nie słyszy się nigdy o żadnym strajku w
bolszewii.
Słyszysz – robotniku?
Za czasów carskich strajki w Rosji były codzienną
bronią robotnika rosyjskiego, słyszysz o nich prawie
codziennie w Polsce i innych krajach „burżuazyjnych”, a w
Rosji sowieckiej są zakazane.
Ale to nic dziwnego. W „Protokołach Mędrców
Syonu” zawierających program przyszłego rządu
żydowskiego, który ma zapanować nad całym światem,
czytamy:
„Strajki, jest to sprawa najniebezpieczniejsza dla
rządu, skończą się one z chwilą, kiedy my
posiądziemy władzę!”.
A teraz przyjrzyjmy się, jak żydzi odnoszą się do
socjalizmu i komunizmu w Palestynie.

ŻYDZI W PALESTYNIE.

W Palestynie niedozwolone są walki klasowe,
strajki, wszelkie zatargi mogące istnieć między robotnikiem
żydowskim i żydem pracodawcą, rozstrzyga tzw., arbitraż,
to jest w polubowny sposób dochodzą do porozumienia.
A więc, dr Schmorak (żyd) ze Lwowa, na
światowej konferencji sjonistów, powiedział:
„Potrzeba ostrzec i przyznać, że socjalna
demokracja w żadnym kraju nie była w stanie
urzeczywistnić swojego programu, nie wyłączając
systemu bolszewickiego…
„Żądamy polityki jedności narodowej i
bezklasowego interesu ludowego. Musimy golusowi
(żydom w rozproszeniu) dać obraz nowego narodowego
życia w Palestynie… Obraz wojny obywatelskiej i
rozbicia klasowego, panowania jednej klasy nie nadaje
się do zmobilizowania moralnych i materialnych sił
całego narodu żydowskiego dla Palestyny”.
Znów dr Schwarzbart na kongresie sjonistów w
Pradze mówił:
„Żądamy jednolitego szkolnictwa w Palestynie,
opartego o wspólne zasady ducha narodowego…
Jesteśmy za stworzeniem równowagi między kapitałem i
pracą i dążymy do ustalenia pokojowych między nimi
waruków współpracy. Nie chcemy tamować organizacji
robotniczej, ale żądamy dla naszej młodzieży chalucowej
takich form organizacyjnych, by umożliwić wytworzenie
typu narodowego chaluca w miejsce chaluca partyjnego.
Pragniemy uwolnić nasz ruch i odbudowę
Palestyny od rozkładczego jadu walk partyjnych i
klasowych, bo, jak pięknie powiedział delegat Hofman z
Rygi: „nie może być mowy o pokoju tam, gdzie głosi
walkę klas”.
A Jakób Apenszlak, publicysta żydowski tak pisze
o lewicy żydowskiej:
Mówiąc o naszej lewicy, potrzeba ją rozumieć po
żydowsku… w stosunku do władzy mandatowej (w
Palestynie) lewica zajmuje stanowisko najbardziej ugodowe,
umiarkowane, powściągliwe. W masywie lewicowym
pracują elementy socjalistyczne, ale ten socjalizm – poalesjonizm,
ma swoją treść osobliwą. W jego djalektyce nie ma
zupełnie przesłanki rewolucyjnej…Poale-sjonizm rezygnuje
z rozgrywki socjalnej w łonie społeczeństwa żydowskiego w
Palestynie.
Lewica reprezentuje formalnie proletariat
palestyński, trzeba jednak pamiętać, że jest to jedyny w
swoim rodzaju proletariat na świecie, tak dalece odrębny, że
nazwa „proletariat” wydaje się tu wątpliwą.
Ci proletariusze są w gruncie rzeczy pionierami,
chalucami, kolonizatorami… Lewica szczerze nie chce
walki klasowej, czuje ona odpowiedzialność za kraj i za
realizację sjonizmu. – Musi budować siedzibę dla narodu,
przyciągnąć stan średni i kapitalistów.
A żargonowy „Moment” w lipcu 1935r., pisał:
„We własnym kraju (w Palestynie) musi być ład
i porządek. To też emigracja do Palestyny musi być w ten
sposób pokierowana, aby wzmocnić żywioły twórcze, a
odsunąć lub osłabić żywioły burzycielskie”.
Zaś w r. 1828 czytaliśmy w wyżej wymienionej
gazecie: „O ileby zaś znaleźli się tam (w Palestynie) jacyś
partyjnicy, to sądy wydają wyroki z wydaleniem bez
litości. Więzienie i wydalenie to normalny wyrok w
każdym procesie komunistycznym. Charakterystycznem
jest, że sędziowie żydowscy najwięcej wydają wyroków z
wydaleniem”.
W błędzie jest jednak ten, kto przypuszcza, że żydzi
budują ową „siedzibę narodową” w celu skupienia się w
niej całkowitego, w celu zlikwidowania swego rozproszenia.
Według twórcy sjonizmu, tj. prądu dążącego do
stworzenia owej siedziby narodowej, Palestyna ma być
duchowem środowiskiem judaizmu, jednoczącem zarazem
wszystkich żydów w rozproszeniu. Tu miałby się odrodzić
narodowy ideał i pobudzić do rozbudzenia sił narodowych.
Odrodzenie duchowe, narodowego ideału stało się
dla nas kwestią życia – mówi Ahad-haaman – No to
wystarczy, jeśli do Palestyny przeniesie się tylko nieznaczna
część narodu, chociażby tylko jeden procent. Ten jeden ze
stu stanie się duchowem centrum rozproszenego Izraela*.)
Palestyna też nie jest bynajmniej krainą „mlekiem i
miodem płynącą”, może za taką uchodzić jedynie w
porównaniu z pustyniami „Synai i Arabii”.
W czasie, o którym mowa, muzułmanie liczyli
515.000, chrześcijanie różnych wyznań 63.000 i żydzi
65.000.
Południowa część Palestyny stanowi pustynię,
wzgórza ją otaczające są kamieniste i wyschłe, jedynie
ziemie nadbrzeżne i dolina Jordanu mogą być doprowadzone
do większej urodzajności. Po dokonaniu ogromnych prac
irrygacyjnych i dostoswaniu olbrzymiego materiału
agronomicznego i przemysłowego możnaby tam osiedlić
najwyżej do 1.500.000 żydów i to z jednoczesnym
usunięciem Arabów i Syryjczyków.
Żydzi więc budują sobie tę siedzibę jedynie w
celach taktycznych. Mogą sobie na to pozwolić, bo środki
na ten cel wysyłają z narodów chrześcijańskich. Dowodzą
tego cyfry, które czerpiemy z oficjalnego sprawozdania
organizacji syjonistycznej na XIX kongresie w Lucernie.
Pieniądze te płyną do Palestyny albo w kieszeniach
emigrantów żydowskich lub drogą przesyłek, albo wreszcie
składek na cele palestyńskie, opłacanych przez żydostwo
zamieszkałe w Polsce.*)
Emigranci dzielą się na cztery zasadnicze grupy:
kapitalistów, robotników, członków rodzin udających się do
krewnych i grupy studentów oraz rabinów.
Interesuje nas przedewszystkim grupa kapitalistów.
Z tablicy umieszczonej na str, 272 wynika, że w r. 1933
opuściło Polskę 1607 kapitalistów-żydów, w r. 1934
opuściło Polskę 3838 kapitalistów – żydów, w r. 1936 (I
półr.) 3262 opuściło Polskę kapitalistów – żydów.
Kapitaliści dzielą sie na 5 kategorii, zależnie od
kwoty wywożonej. Kategoria A-1 wywozi powyżej 1000
funtów szterlingów na osobę. Inne kategorie wywożą kwoty
mniejsze. Stwierdzamy, że kategoria A-1 stanowi w r. 1933
– 93 proc. Zaś w r.1934 – 88,2 proc., ogólnej liczby
wszystkich kapitalistów. Zważywszy, że kwota 1000
F.Szterlignów jest minimalną w kategorii A-1, a w praktyce
jest ona znacznie większa, założywszy z dozą ostrożności,
że kapitaliści wszystkich kategorii wywożą każdy po 1000
funtów szterlignów.
Po przeliczeniu na złote mamy następującą tabelę:
W r. 1933 wywieziono 41.782.000 zł.
W r. 1934 wywieziono 100.788.000 zł.
28
W r. 1935 wywieziono 169.624.000 zł.
Daje to za okre ostatnich trzech lat okrągłą kwotę
312.194.000 zł. (słownie trzysta dwanaście milionów
złotych)., tj., tyle ile dała cała Pożyczka Narodowa. Liczba
zaiste godna zastanowienia.
Następne cztery kategorie wynoszą około 22.000
osób. Zakładając, że każda z nich wywiozła po 300 zł., daje
to kwotę 6.600.000 złotych. Dalej – trudne do ujęcia kwoty,
przekazane przez żydów polskich rodzinom w Palestynie,
składki na różne organizacje żydowskie (przekazane
centralom zagranicznym), fundusze nie objete obliczeniem
(Keren Tel-Chaj, czyli fundusz partji Żabotyńskiego), itp.
Ale to jeszcze nie wszystko.
Są jeszcze sumy tzw., sumy szeklowe, tj., wpłacane
organizacji sjonistycznej za wykupione legitymacje
sjonistyczne, tj., tak zwane szekle sjonistyczne.
Omawiane sprawozdanie podaje na str. 106 tabelkę,
z której wynika następujący podział procentowy udziału w
nich państw poszczególnych:
Polska 15.020 fun. Szt. Czyli 36,5 cał.
USA 6105 fun. Szt. 14.9 cał.
Palestyna 3473 fun. Szt. Czyli 8.4 cał.
Czechosłowacja 2398 fun. Szt. 5,8 cał.
Anglia 1911 fun. Szt. Czyli 4,6 cał
Wpłacają też żydzi z Polski na tzw., Karen Hajesod
(„Fundusz Rozbudowy”, budujący w Palestynie drogi,
studnie itp,) jest również wybitny. Sprawozdanie na str. 146
podaje następujące dane za okres 2 i pół letni:
Polska-Kongresówka 18.303 fun., szter
Niemcy 35.141 fun., szter
Anglia 34.934 fun., szter
Czechosłowacja 15.450 fun., szter
Polska Małop. Zach. 9.063 fun., szter
Inne państwa 29.445 fun., szter
Dane z Kongresówki i Małopolski Zachodniej dają
w sumie 27.366 funtów szterlignów.
Jeżeli założymy, że Małopolska Wschodnia,
kryjąca się w pozycji „inne państwa” dała tylko to, co
uboższa, od niej Zachodnia – otrzymamy cyfrę dla całej
Polski – 36.360 funtów szterlignów – tradycyjne pierwsze
miejsce w skali ratowania upadającego Izraela.
Fundusz Karen Kajemet Leizrael (fundusz zakupu
ziemi w Palestynie) nie opublikował danych według państw.
Znaleźć je można tylko ułamkowo w sprawozdaniach
lokalnych. Do Polski odnosi się tylko pozycja dla
Małopolski Zachodniej (str.218), z którj wynika, iż wpłaciła
ona:
W r. 1931/32 - 127.331 złotych
W r. 1932/33 - 134.676 złotych
W r. 1933/34 - 230.335 złotych
Daje to w sumie za okres trzyletni kwotę 493
tysiące – ogrągło pół miliona złotych, wpłaconych przez
województwa krakowskie i śląskie. Dla calej Polski suma ta
będzie oczywiście wielokrotnie większa i niewątpliwie idzie
w miliony.
O ile dla rozwoju życia gospodarczego w świecie
nie przodujemy, o tyle w odbudowie Palestyny zajęliśmy
pierwsze miejsce. A mianowicie, jak z zacytowanego
sprawozdania wynika, udział poszczególnych państw w
proc., całości importowanego kapitału wyniósł za okres 2 i
pół letni (1933, 1934 i 1935 I półrocze):
Polska 37.1%
Niemcy 34%
Stany Zjednocz. 10%
Anglia 0,8%
Inne państwa 18,1%
Polska zajmuje zatem pierwsze miejsce wśród
narodów świata pod względem wywożonej do Palestyny
gotówki.
Badając poszczególne lata, możemy zestawić
następującą tabelę dla „największych dostawców” Polski i
Niemiec:
Polska Niemcy
W r. 1933 – 25.5% całości 50% całości
W r. 1934 – 37% całości 34,7% całości
W r. 1935 – 48% całości 18,8% całości
Widzimy z niej, iż wywóz z Niemiec gwałtownie
spada, udział zaś Polski równie gwałtownie wzrasta.
Jednym słowem w okresie 3 lat daliśmy na budowę
Palestyny trzysta kilkadziesiąt milionów złotych, a w
jednym tylko roku 1935 – 177.196.000 zł.
Nie są to, rzecz prosta, cyfry ścisłe, brane są z
daleko idącą ostrożnością i w rzeczywistości napewno są
znacznie większe.
Cóż więc dziwnego, że nasz budżet deficytował, że
bilans nasz płatniczy w r. 1935 spadł w porównaniu do 1934
o 103 miliony, cóż dziwnego, że w Polsce nędza i
bezrobocie.
Także na miejscu będzie przytoczyć tu zdanie
Silberpfenniga, który w r. 1934 pisał:
-„Jak drzewo wsysa się korzeniami i
korzonkami włoskowatemi w glebę, tak Palestyna
związana jest tysiącami niewidzialnych nici z Polską”.
(Nowy Dziennik nr. 66, z 7-go marca 1934r.).
Czas już najwyższy wyrwać te korzenie z gleby
naszego życia, bowiem one wysysają soki życiodajne z
naszego organizmu. Czemu to Sejm i Senat w debatach nad
naszym stanem gospodarczym, nie zwróci uwagi na tę
sprawę?
Zbyt mało jeszcze ogół społeczeństwa naszego
zdaje sobie sprawę z tego, że to właściwie my budujemy tę
Palestynę, bo za nasze pieniądze.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytyt Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Śr sty 18, 2012 6:11 pm

W RĘKACH ŻYDOWSKICH.

Widzimy już, co żydostwo zrobiło w Rosji, jak się
tam rozpanoszyło. Rzecz prosta – Rosja nie jest ostatnim
etapem, nie jest szczytem dążeń żydowskich. Wiemy o tem i
żydzi nie ukrywają się w tem wcale.
Żydzi czasem, oślepieni nadmiarem nienawiści,
stają się brutalnie szczerzy i prawdomówni i wtedy pod
wpływem rozbestwienia odsłaniają nieostrożnie swoje karty.

29
Oto, co między innemi pisał żyd, Markus Eli
Revage, w nowojorskim czasopiśmie „Century Magasine”
w r. 1928:
„… Jeśli wy istotnie poważnie myślicie z
gadaniną o żydowskich sprzysiężeniach, czyż nie
powinienem zwrócić uwagi na jedną rzecz, o której
opłaciłoby się mówić? Co tu ma za cel tracić słowa nad
mniemaną kontrolą waszej publicznej myśli, przez
żydowskich finansistów, wydawców gazet i siły kinowe,
kiedy wy możecie nas tak samo dobrze oskarżyć o
udowodnioną kontrolę nad całą waszą cywilizacją przez
żydowski myt”.
„Wyście nie zauważyli nawet w najdalszym
stopniu miary naszej winy. My się wciskamy, jesteśmy
burzycielami, wywrotowcami. Myśmy wasz świat
cielesny wzięli w posiadanie, tak samo wasze ideały, wasz
los. Myśmy byli ostatnią przyczyną nie tylko ostatniej
wojny, ale prawie wszystkich waszych wojen. Myśmy
byli sprawcami nie tylko rewolucji rosyjskiej, ale
podżegaczami do każdej większej rewolucji w waszej
historii. Myśmy wnieśli niezgodę i zamieszanie w wasze
życie osobiste i publiczne. My to czynimy także i dzisiaj
jeszcze. Nikt nie może powiedzieć, jak długo to jeszcze
czynić będziemy”.
„… Myśmy was dostali w ręce i zburzyli piękną i
wspaniałą budowlę, którąście stworzyli. My zmieniami
cały bieg historii waszej. Myśmy was tak zdobyli, jak
nigdy żadna z waszych potęg nie zdobyła Afryki ani
Azji.
„… Myśmy was uczynili roznosicielami
naszej misji światowej, bez waszej woli, albo bez
waszej świadomości. Wy niesiecie naszą misję do
ras barbarzyńskich na ziemi, do niezliczonych, nie
urodzonych jeszcze generacji.
„Weźcie trzy główne rewolucje w nowych
czasach, francuską, amerykańską i rosyjską. Czem
one były innem, jak nie triumfem żydowskiej idei o
sprawiedliwości socjalnej, politycznej i
gospodarczej.
„Myśmy rozdzielili waszą duszę, zmienili
wasze dążenia, niemożliwemi uczynili wasze
życzenia”.
Ten sam żyd wkrótce rozpisał się pod adresem
gojów:
„Wy aryjczycy, gorzko się skarżycie na
wpływ żydowski na wasze życie kulturalne. My
jesteśmy, jak wy mówicie: - narodem
internacjonalnym, jednolitą mniejszością w waszem
środowisku, o tradycjach, zainteresowaniach,
dążeniach i celach; które są od waszych różne. Wy
oświadczacie, że ten stan oznacza niebezpieczeństwo
dla waszego normalnego rozwoju, on zamąca wasze
widoki i na przyszłość. Ja nie widzę w tem
niezbędnie niebezpieczeństwa. Wasz świat był
zawsze rządzony przez mniejszości, zdaje mi się, że
jest to zupełnie obojętnem, skąd pochodzi klika
rządząca i jaką ma wiarę.
Wpływ z drugiej strony jest pewny. On jednak jest
znacznie większy i więcej podstępniejszy, niż, jak się
zdaje, wy to pojmujecie.
„… Wy bierzecie pojedyncze fakty i
mówicie wspaniale o żydowskich finansistach i
żydowskich królach filmowych… Wtedy nasza
obawa natychmiast przechodzi. Czynicie się
śmiesznymi. Goj nie pozna nigdy istotnego zepsucia
naszych przestępstw.
„Wy nazywacie nas wywrotowcami,
agitatorami, podżegaczami do rewolucji. Zgadza
się to zadziwiająco, nachylam się przed waszym
odkryciem.
„…Bez wątpienia miesliśmy większy udział
w reformacji Lutra. Ponadto jest to jasnem jak
gwiazdy, że myśmy w pierwszej linii byli winnymi
demokratycznych rewolucji ostatniego stulecia tak
we Francji jak i w Ameryce.
„…A kiedy w mówicie o żydowskich
sprzysiężeniach, nie mogę pojąć, dlaczego wy nie
myślicie o zburzeniu Rzymu i o całym świecie
kulturalnym…
„… Tu w Palestynie uknuto, jak nigdy,
wielki wywrotowy ruch, rozszerzony przez
żydowskich agitatorów, finansowany za żydowskie
pieniądze, propagowany w żydowskich broszurach i
pismach polemicznych. To działo się w czasie,
kiedy żydostwo i Rzym stanęło do walki ze sobą na
śmierć i życie. Skończyło się załamaniem wielkiego
aryjskiego państwa światowego”.
„…I potem bajecie jeszcze dalej o
żydowskich sprzysiężeniach i podajecie jako
przykład wojnę światową i rewolucję rosyjską”.
„Możecie się wtedy dziwić, jeżeli my żydzi
waszego antysemityzmu nie wzięliśmy pod uwagę,
dopóki wy nie uciekliście się do gwałtu”.
Czyż trzeba lepiej odtworzyć pewność siebie i
drwiny nawet z jaką żyd mówi o antysemityzmie, czyż nie
powiada z ironią, że „goj nie pozna nigdy istotnego zepsucia
naszych (żydowskich) przestępstw.
Dlatego powiadamy, że połową zwycięstwa,
połową wygranej w walce z żydostwem będzie jeśli ich
poznamy.
Trzeba ich poznać, jeśli chcemy wyrwać z ich rąk
świat, bowiem sami przyznają, że go dostali w swe ręce.

POZNAJ ŻYDA

Niby to jest nieco uświadomienie w narodzie, ale
jeszcze jest to w mierze zbyt niedostatecznej. Kiedy
jednocześnie, już nawet robotnik rosyjski przegląda na oczy
coraz więcej.
Dochodzi już do zrozumienia stosunków tam
panujących. Już w roku 1929 na zjeździe działaczy
miejskich, okręgu charkowskiego,jeden z delegatów,
Jakowlew, powiedział:

Widzicie te oto szkarłatne sztandary, któremi
obwieszona jest sala naszego zjazdu. Za nimi, kryją się
żydzi. Oni, żydzi, zadają nam robotnikom rosyjskim,
wszelkiego rodzaju gwałty. Obecnie puścili oni nowe
hasło: „bijcie Rosję, ratujcie żydów”.
A w Rostowie, w fabryce „Mikojon” robotnik
rosyjski powiedział:
„Rewolucja bolszewicka dała żydom całkowitą
władzę, natomiast nam Rosjanom przyniosła ona
więzienie i ciężką pracę”.
A w 7 lat poźniej tj., w końcu r.1936 robotnik
rosyjski doszedł do takich rezultatów:
Żeby się robotnik polski zoriętował, jak wielką
nędzę cierpi najlepiej zarabiający robotnik rosyjski,
podajemy tabelkę cen w złotych polskich w Polsce i w
Rosji.
Czytając tę tabelkę, trzeba pamiętać, że przeciętny
robotnik w Rosji zarabia 150-180 rubli miesięcznie, a
najlepszy do 400 rubli czyli złotych polskich, bo rubel
dzisiejszy równa się 1 złotemu polskiemu.
Nazwa produktu cena w Sowietach u nas
Chleb żytni – 1 kg 0.90 do 1,70 0.25
Chleb pytlowy 1 kg 2,50 do 3.00 0,32
Chleb pszenny 1 kg 6.00 0,60
Bułka 1 8.00 -
Kartofle 1 kg. 1.00 0,09
Kapusta kiszona 1kg 1.00 0,20
Kasza gryczana 1kg 4.00 0,60
Kasza manna 1 kg 4,30 1,20
Kasza perlowa 1kg 2.90 0,65
Makaron 1kg 4,80 1,60
Sól 1kg 0,42 0,24
Mąka pszenna 1kg 4,40 0,50
Groch 1kg 3.40 0.70
Fasola 1kg 3.60 0,60
Wieprzowina 1kg 8,00 do 10.00 2.00
Wołowina 1kg 7.00 do 9.00 1.80
Słonina 1kg 10.00 do 14.00 1.60
Wędzonka 1kg 18.00 do 20.00 2.00
Kiełbasa 1kg 16.00 2.20
Kiełbasa lepsza 1kg 27.33 3.50
Szynka 1kg 18.00 4.50
Masło śmiet. 1kg 17.00 do 25.00 3.50
Masło zwycz. 1kg 15.00 3.00
Jaja 10szt 5.00 1.30
Mleko 1 litr 1.40 0.30
Cukier 1kg 5.00 do 7.00 1.00
Obuwie gotowe 1par. 120.00 do 180.00 12.00 do 20.00
Na zamów. 1 par. 400.00 do 500.00 do 35.00
Zelówki skórzane (na rynku nie ma, okazyjnie od żołnierza)
25.00 do 30.00 do 4.00
ubranie bawełniane 100.00 do 220.00
ubranie na miarę 1.200.00 do 1.500.00 150.00 do 200.00
Jesionka 360.00 do 500.00 50.00 do 70.00
Jak widzimy z powyższej tabelki, przeciętny
robotnik w Rosji sowieckiej za swój miesięczny zarobek
może kupić 60 kg chleba pytlowego, co na nasze ceny
wyniesie około 20 złotych.
Nie twierdzimy bynajmniej, że w Polsce robotnik
ma wszystkiego po uszy, ale w każdym razie w porównaniu
z robotnikiem rosyjskim, wynagradzany jest świetnie.
To też w rosyjskiej masie robotniczej takie pojęcia
jak śniadanie, obiad i kolacja zatraciły się zupełnie. Żyje
się chlebem, namiastką zupy i namiastką herbaty.
Ale żyje się nie tylko chlebem, może więc robotnik
rosyjski ma lepiej od robotnika innych krajów pod
względem moralnym. I to nie prawda.
Robotnik sowiecki jest beznadziejnie przykuty do
miejsca, do warsztatu pracy, co przecież byłoby nie do
pomyślenia nigdzie na Zachodzie. Nie może własnowolnie
opuścić fabryki, w której pracuje, albowiem nie mając
odpowiedniej adnotacji w paszporcie, nigdzie nie zostanie
przyjęty do pracy. Nie może opuścić miasta, w którem
mieszka i pracuje, gdyż nigdzie w innym mieście nie
zameldują go i nie zezwolą na pobyt.
Rosja sowiecka jest poprostu obozem
koncentracyjnym dla ludzi pracy. Robotnikowi rosyjskiemu
nie wolno strajkować, siedmiogodzinny dzień pracy
obowiązuje na papierze, bowiem robotnik zmuszany jest do
pracy nadgodzinowej.
Dodać należy, że system akordowo-premiowy,
stosowany w fabrykach sowieckich, wychodzi z założenia
pewnego minimum („normy”), które robotnik musi
wykonać, choćby miał pracować 14 godzin zamiast 7-miu.
Zjawisko przekraczania siedmio-godzinnego dnia
pracy stało się powszechne, zwłaszcza obecnie, gdy
forsowany ruch stachanowski, doprowadził do kolosalnego
podwyższania obowiązkowych norm dziennej produkcji i
obniżenia stawek za opłaty od sztuki.
Pewna ilość sztuk musi być wykonana, a przeciętny
robotnik sowiecki, aby zarobić swoje 150-180 rubli
miesięcznie, pracuje po 9, 10 i więcej godzin na dobę.
Reklamowane w pierwszych latach rewolucji
komitety fabryczne od czasu rzucenia przez Stalina hasła
„jedinonaczalia” (Kierownictwo fabryczne w fabrykach
spoczywać winno w ręku jednego człowieka) nie mają nic
do powiedzenia. O wszystkiem decyduje dyrektor fabryki
obdarzony tak dyktatorską władzą, że może zabronić
wydawania robotnikowi po tańszych cenach produktów
pochodzących z ogrodów fabrycznych. Jest to jeden ze
sposobów zachęcania do intensywniejszej pracy.
Ci dyrektorzy zaś zarabiają po kilkanaście tysięcy
rubli miesięcznie, a konduktor tramwajowy musi żyć za 60
rubli miesięcznie, posługacz szpitalny za 50 rubli itd.
Nie wierzcie więc agitatorom komunistycznym, że
robotnik rosyjski ma lepiej od was, bo to jest kłamstwo.
Rosja komunistyczno-żydowska dała robotnikowi
głód i niewolę.
Tylko przeczysta i przepiękna idea Chrystusa,
do rdzenia duszy ludzkiej wkorzeniona – może zniweczyć
zło i brud duszy żydowskiej.
Tylko absolutne i całkowite zszeregowanie się
całego świata chrześcijańskiego pod sztandarem Chrystusa!
Tylko przepojenie duszy ludzkiej pięknem i
czystością chrześcijaństwa!
Siłę i moc zdolną przeciwstawić się skutecznie
zarazie duszy żydowskiej – da jedynie czystość dusz
naszych.

Nie osiągniemy jednak ideału czystości, póki
będziemy cierpieć między sobą żydostwo, póki to ostatnie
zarażać nas będzie wyziewem zgniłej duszy swojej.
Żadne ograniczenia praw żydów, żadne represje,
czy uciśnienia stosowane przeciw żydom między nami
mieszkającymi, żyjącymi, nie uchronią nas od
niebezpieczeństwa zarazy żydowskiej.
Wszystko ta są półśrodki, nie zmniejszające ani na
jotę ogromu zła, jakie ze sobą niesie do nas żydostwo.
Jedynym ratunkiem dla świata chrześcijańskiego
jest wyodrębnić spośród siebie żydostwo. Wyodrębnić
trzeba całkowicie. Niechaj sobie założą swoje państwo, z
którem, w imię własnego dobra, żaden naród chrześcijański
nie może podtrzymywać żadnych stosunków.
Jest to bowiem jakby naród trędowatych.
Kto się doń zbliży – ulega zarazie!
Dla Polski nie wystarcza już dziś zmiejszenie ilości
żydów zamieszkałych w Polce. Żydzi muszą się stąd
wynieść zupełnie, co do jednego i bezpowrotnie.
Dopiero po całkowitym usunięciu żydów z
Polski można będzie myśleć o wyleczeniu zarażonej
zażydzeniem duszy polskiej.
Niestety, zaraza zażydzenia toczy organizm nasz.
Dowody tego widzimy na każdym kroku, w życiu
społecznym, politycznym, gospodarczym i w życiu
jednostek.
Nie osiągniemy jednak celu uwolnienia Polski od
żydów, nie uwolnimy od nich świata chrześcijańskiego, nie
wyodrębnimy ich z życia naszego, póki ich – NIE
POZNAMY!.
Narody chrześcijańskie żydów nie znają. Poznały
ich tylko nieliczne jednostki, jak np., ś.p. Jeleński,
Niemojewski, jak z żyjących ks. Trzeciak, Charaszewski
itd., ale działalność tych ludzi żydostwo potrafi
unieszkodliwć, potrafi do źródła wiedzy nie dopuszczać
najszerszych mas społeczeństwa.
A tymczasem żydów musi poznać cały naród,
muszą ich poznać narody chrześcijańskie!
Dlatego też rzucamy hasło – POZNAJ ŻYDA!
Warunki obecne nie pozwalają na rozwinięcie
planowej i stałej akcji uświadamiającej o niebezpieczeństwie
żydowskim. W tym celu bowiem należałoby urzeczywistnić
inicjatywę Niemojewskiego – stworzyć Instytut
Żydoznawczy, z siecią rozgałęzienia na całą Polskę,
z zasięgiem na cały świat.
Niestety, powtarzamy, w tej chwili gospodarze tej
ziemi prawi jej dziedzice, Polacy, nie mogą rozwinąć
odpowiedniej w tym kierunku akcji.
Ależ nam jeszcze nikt języków nie poucinał!
Niechaj więc każdy Polak, jako uświadomiony,
poucza drugich, nieuświadomionych, niech szerzy wiedzę
żydoznawczą pod hasłem: POZNAJ ŻYDA.
W tym przeciż celu rozwinęliśmy szeroko
działalność, w tym celu rzucamy setki tysięcy broszur i
miliony odezw, aby je rozpowszechnial i czytali drugim
uświadomieni POLACY!

Niechaj przez całą Polskę, a do nas przez cały świat
cały płynie hasło:
P O Z N A J Ż Y D A !!!


ZAKOŃCZENIE.
Staraliśmy się niniejszej broszurze dać możliwie
najpełniejszy materiał, niejako prześwietlający duszę żyda,
odsłaniający jego etykę, moralność, stosunek żydostwa do
świata chrześcijańskiego i wreszcie odsłonić się staraliśmy
ich cele światowładcze oraz rezultaty, do jakich dochodzą
narody (Rosja) opanowane całkowicie przez żydów.
W zakończeniu zaś niniejszej pracy chcemy
podkreślić zasadniczy dla nas, dla Polaków moment, a
mianowicie, że Polska musi się najbardziej liczyć z
niebezpieczeństwem żydowskim, że kraj nasz jest jednym z
najgłówniejszych celów, w żydowskich dążeniach
światowładczych.
Otóż żydzi planują podjęcie w Europie wielkiej
ekspansji żydowskiej do wszystkich jej krajów. W tych
planach żydowskich Polska ma odgrywać rolę bazy
operacyjnej, gdyż właśnie w Polsce znajduje się główna
masa żydowska. W Polsce tkwi zbiornik żydowskich sił
biologicznych, bez którego żydzi nie byliby w stanie
wytworzyć tej subtelnej nadbudowy społecznej w postaci
wpływowych kół światowego żydostwa, które eksploatują
wszechstronnie wszelkie bogactwa tak kulturalne, jak i
materialne tych narodów, wśród których zamieszkują.
A żaden z krajów na świecie nie nadaje się tak
dobrze na bytowanie w nim mas żydowskich, jak właśnie
Polska, przeto też Polskę żydostwo przeznaczyło na
wylęgarnię swoich sił biologicznych.
Jednak utrzymanie tu milionów pasożytniczego
żydostwa w kraju rolniczym i tak mało uprzemysłowionym,
jak Polska, natrafia na poważne trudności.
Trudności te żydzi starają się pokonać przez
skierowanie swoich mas, żyjących dotychczas z drobnego
handlu i spekulacji, do rzemiosł na rolę.
Ostatnimi czasy najwięcej wysiłków zwracają w
kierunku skupywania ziemi polskiej i to nie tylko w celach
spekulacyjnych.
Drogą właśnie skupienia jak najwięcej polskiej
ziemi w swych rękach i zaludnianie jej żydowskimi
kolonistami, pragną żydzi opanować większe terytorium
polskiej ziemi, by na niej w przyszłości urządzić sobie
samodzielne, niepodległe państwo żydowskie w Europie.
W planach żydowskich na przyszłe państwo
żydowskie są wyznaczone nasze ziemie wschodnie z
Polesiem na czele. Właśnie na naszych kresach wschodnich
dziś żydzi najwięcej skupują ziemi; tam też najwięcej
osiedla się żydów na roli, tam właśnie miasta i miasteczka są
niemal w 100 procentach przez nich opanowane.
Dla tych samych celów, żydostwo wytwarza w
Polsce swój niejako duchowy ośrodek, z którego chcą
promieniować, oddziaływać na żydostwo całego świata.
A więc – jedyny uniwersytet religijny żydowski,
tzw., JESZYWAS CHACHAMEJ, mieści się w Lublinie
przy ul: Lubartowskiej 57
„Najwyższa szkoła rabinów znajduje się znowu w
starem kresowem miasteczku polskiem, Mirze.
W Wilnie mieści się odpowiednik naszej Akademii
Umiejętności – „Żydowski Instytut naukowy”, połączony
z centralą biblijograficzną, archiwum i muzeum
teatrologicznym im., E.R.Kamińskiej.
Prócz tego mieści się w Wilnie wydawnictwo
talmudyczne: talmudy bowiem dla całego świata
żydowskiego drukuje się tylko w Wilnie. Drugiego
wydawnictwa talmudycznego wogóle nie ma na świecie.
Ten monopol wydawniczy talmudu zawdzięcza Wilno
zapewne zaufaniu, jakiem się cieszą polscy talmudyści, w
pierwszym zaś rzędzie wileńscy, wśród żydów całego świata
i troską o jednolitość tekstu talmudycznego, który mógłby
być przy różnych wydawnictwach narażony na dowolne
zmiany.
W Warszawie mają żydzi dwie wyższe uczelnie o
sławie międzynarodowej, mianowicie „Instytut nauk
judaistycznych” i seminarium religijno-żydowskie
„Tachkomoni” (wyższa uczelnia). Pierwsza z nich posiada
dwa fakultety: fakultet rabinistyczny, dla kształcenia
rabinów i nauczycieli religii mojżeszowej w szkołach
średnich i fakultet nauk historyczno-społecznych, dla
kształcenia nauczycieli historii żydowskiej i litereratury w
szkołach średnich oraz pracowników społecznych.
Druga zaś – daje wykształcenie ogólne, rzecz można,
przysposabiające do wstępu do akademii lubelskiej.
W Krakowie zaś mieści się siedziba tajnych,
naczelnych władz żydowskich. Z Krakowa właśnie
rozchodzą się teraz na cały świat tajne rozkazy „nieznanych
naczelników” rządu żydowskiego. Rozkazom tym posłuszni
są wszyscy żydzi. Posłuszne są także i międzynarodowe
potęgi finansowe: nowojorska Wall-Street i londyńska City.
W Krakowie, blisko Wawelu, odbył się w ostatnich
czasach szereg żydowskich zjazdów jawnych i tajnych, jak
np.: „zjazd sjonistów, zjazd „Betaru”, zjazd rewizjonistów,
zjazd rabinów, zjazd kierowników lóż masońskich „Bnei-
Brith”, zjazd naczelnych władz „Alliance Israelite
Universelle”, zjazdy tzw. „Rady Siedmiu”, czyli istotnego
tajnego „rządu żydowskiego”, i wiele innych. Do Krakowa
jeździł także w swoim czasie półoficjalny przedstawiciel
rządu niemieckiego na …konferencję z żydami!…

Z powyższego widzimy więc, że Polska
przedewszystkim musi poznać żydów, musi zorganizować
się, zjednoczyć dla wytworzenia odporu, w przeciwnym
bowiem razie czeka nas bardzo smutna przyszłość.
Jeszcze więc raz wołamy: trzeba szerzyć
żydoznawstwo, trzeba rozpowszechniać broszury , pisma i
ulotki antyżydowskie!. Trzeba się skupiać, jednoczyć,
trzeba tworzyć akcję samoobronną, wynikiem której będzie
unarodowienie życia naszego, odżydzenie POLSKI!.

PRZECZYTAJ I DAJ PRZECZYTAĆ
INNYM - POLAKOM



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz sty 19, 2012 12:22 am

„Che” Guevara był Żydem o nazwisku Sheinerman

Obrazek
18 Styczeń 2012
Źródło: http://www.caballerodelainmaculada.blog ... -digo.html

Data publikacji:21.11.2009

Tłum. i oprac. GREGORIUS

Niektórzy widzą go jako fanatycznego mordercę, który odebrał życie ludziom w imię wątpliwej i błędnej idei. Inni uważają go za chwalebnego bohatera, obrońcę słabych i uciśnionych, romantyczny charakter całego pokolenia młodzieży. Kim naprawdę był?

Czy był żarliwym rewolucjonistą amerykańskim, który osiągnął szczyty władzy na Kubie i został zabity na obcej ziemi, obiektem kultu swoich przyjaciół i nienawiści swoich wrogów, nawet po śmierci?

Dopiero 40 lat po śmierci Ernesto „Che” Guevara’y, odtajnione materiały z archiwów służb wywiadowczych supermocarstw pokazały nam sedno nieprawdopodobnych i tragicznych wydarzeń, które znaczyły życie Comandante.

Nowe ujawnione dokumenty z przeszywającą jasnością pokazują dramatycznego bohatera, który poznał tajemnicę swego żydowskiego pochodzenia, powrócił do swego ludu i wiary i zginął dążąc do zbawienia ziemi i ludu Izraela.

Prawdopodobnie wszystko zaczęło się pod koniec 1964 roku. Być może wtedy matka Ernesto, czując zbliżającą się śmierć (umiera w 1965 roku) ujawnia swemu ukochanemu synowi tajemną historię swego życia.

Celia (matka Ernesto) urodziła się w 1908 roku w Buenos Aires w religijnej rodzinie żydowskich uchodźców z Rosji. Dostała imię na pamiątkę ciotki, która zginęła w czasie pogromów w Rosji.
Aż do osiągnięcia wieku 18 lat Celia Sheinerman wzrastała w getcie, zamkniętym i zatłoczonym przez emigrantów, nabywając tradycyjne żydowskie wykształcenie. Kiedy osiągnęła wiek 18 lat opuściła rodzinny dom, rodzinę i porzuciła religię, jednocześnie zmieniając swoje żydowskie nazwisko.

W rok po opuszczeniu rodzinnego domu poślubiła mężczyznę o imieniu i nazwisku Ernesto Guevara Lynch, rodowitego Argentyńczyka. W następnym roku urodziła syna, któremu dano na imię Ernesto.

Ani „Che” ani czworo jego braci i sióstr nigdy nie podejrzewali, że mają żydowskie pochodzenie. Celia zawsze ukrywała swoje żydowskie pochodzenie przed dziećmi, nie mówiąc już o mężu, który nie miał o tym najmniejszego pojęcia.

Jednakże krótko przed swą śmiercią zwierzyła się ze swej tajemnicy swemu ukochanemu synowi.

„Che” był wstrząśnięty dowiadując się prawdy i tego, że według żydowskiej tradycji jest żydem, który w Starym Świecie posiada bliskich krewnych ze strony matki. Celia wiedziała od rodziców, że jej brat Samuel, 18 lat starszy od niej, pozostał w Rosji. Podobnie jak jej siostra, opuścił dom rodzinny dla ruchu syjonistycznego, odmawiając wyjazdu do Argentyny.

Można sobie wyobrazić jaką burzę przeżył w swej duszy „Che” po uzyskaniu takich informacji. Nigdy wcześniej nie przejawiał on żadnego zainteresowania żydami czy Izraelem ale po tym jak się dowiedział kim naprawdę jest, rozpoczął studiowanie wszystkiego co mógł znaleźć na temat swego żydowskiego ludu.

Państwo żydowskie uwolnione spod kolonialnego reżimu brytyjskiego i zmagające się z reżimami arabskimi, zyskało jego sympatię w przeszłości ale teraz czuje coś dużo silniejszego w stosunku do Izraela.

Dnia 19 lutego 1965 roku Ernesto Guevara przybywa do Egiptu. W Zjednoczonej Republice Arabskiej, która składa się z Egiptu i Syrii, „Che” pozostanie prawie tydzień, aż do 24 lutego. A 1 marca powtórnie wyłania się w Dolinie Nilu i pozostaje w Egipcie przez prawie 2 tygodnie.

Ale gdzie kubański minister spędził te dni pomiędzy 24 lutego a 1 marca?

Odpowiedź na to pytanie padła po w 2007 roku kiedy odtajniono niektóre dokumenty z archiwów CIA.

25 lutego 1965 roku Guevara opuszcza Egipt wyruszając na Cypr a następnie przyjeżdża do Izraela, po raz pierwszy stawiając stopę na ziemi przodków (jest to nieścisłość ponieważ ziemią jego przodków były stepy południowo-wschodniej Ukrainy, siedziba chazarskich mieszańców-tłum.).

Guevara przybywa do Izraela incognito z, prawie niemożliwym do zrealizowania, zamiarem odnalezieniem rodziny swego wuja. I cud się zdarza.

Odkrywa, że ma kuzyna w tym samym co i on wieku! Jednakże kuzyn nie zatrzymał rodzinnego nazwiska.

Ernesto „Che” Guevara wyrusza do Tel-Avivu na spotkanie z kuzynem, bratem wujecznym, Komendantem Wydziału Szkolenia Wojskowego Sztabu Generalnego Armii Izraelskiej, Arielem Sharonem.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... heinerman/
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13400
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 19, 2012 7:01 pm

Obrazek


Dr Dariusz Ratajczak


Tematy Niebezpieczne


Spis Tresci


Wstep *
JUDAICA 3
ZYDZI WOBEC ANTY POLONIZMU ZYDOW *
KAROL MARKS-REWOLUCYJNOSC ZYDOW" LEWICOWY ANTYSEMITYZM *
ZYDZI-TALMUD-GOJE *
TAJEMNICA POCHODZENIA ADOLFA HITLERA *
NARODOWE SILY ZBROJNE A ZYDZI *
REWIZJONIZM HOLOCAUSTU *
CZY IZRAEL JEST PANSTWEM DEMOKRATYCZNYM? *
MASONICA 18
MASONERIA I SPISKOWA TEORIA DZIEJOW 19
MASONERIA-RYTY-OBRZEDY
VARIA *
CI OKROPNI ENDECY *
SLASKI HEIMAT *
PRZYPADKI MARSZALKA ZYMIERSKIEGO *
MALA WOJNA *
JAS NIE DOCZEKAL-DOWODCE ZWM TRAFIONO SMIERTELNIE PO DWUGODZINNYCH
DELIBERACJACH *
ALKAZAR 1936 (z dziejow hiszpanskiej wojny domowej) *
ZWARCI-SZYBCY-GOTOWI-BIS *
EUROPEJCZYK *
WIELKIE PICIE *
WERWOLF: MIEDZY MITEM A HISTORYCZNA PRAWDA *
RACJONALIZATORZY Z SUCHEGO BORU" *
WSPOLNE KORZENIE *
PINOCHET-FASZYSTA CZY ZBAWCA *
WOKOL AKCJI LEGALIZACYJNEJ NARODOWYCH SIL ZBROJNYCH NA EMIGRACJI *
KONIEC SWIATA AFRYKANEROW? *
KONFLIKT W IRLANDII POLNOCNEJ *
TRYUMF DYLETANTA 57
GEIBEL I KALKSTEIN 58
ANTYKOMUNIZM A WSPOLCZESNOSC 59
POLITYCZNA POPRAWNOSC 60
POLECATS* 62
KILKANASCIE WSKAZOWEK DLA MLODEGO HISTORYKA-NAUKOWCA 63



Zonie poswiecam



Wstep

Zawartosc niniejszej ksiazeczki stanowi zbior artykulow publikowanych przeze mnie glownie na lamach prasy regionalnej oraz syntetyczne wyciagi z niektorych wykladow, jakie mialem przyjemnosc wyglaszac w Instytucie Historii Uniwersytetu Opolskiego w roku akademickim 1997/1998. Wiekszosc koncentruje sie na XX -wiecznej historii Polski, ale nie brakuje rowniez tematow europejskich, pozaeuropejskich, a nawet takich, ktore ocieraja sie o czysta polityke, sfere moralno -obyczajowa itd.

Naleze do ludzi, ktorzy wezlowe problemy przeszlosci i te terazniejsze widza zasadniczo w barwach bialo -czarnych. Tak to tak. Nie to nie. Wszelkie odcienie szarosci, sformulowania typu: "tak, ale," "kazdy medal ma dwie strony", intuicyjnie budza we mnie nieufnosc. pachna relatywizmem - ulubionym " duchownym hobby" inteligentow.

Stad - mam tego swiadomosc -mnostwo tu ocen ostrych, prowokacyjnych, mogacych wywolac srodowiskowe protesty. Wszystko zalezy od mocnych nerwow i poczucia humoru. Ja w kazdym razie wszelka odpowiedzialnosc za czyjs zly humor lub zwyczaj omijania mnie szerokim lukiem biore tylko na siebie. Przy najmniej bede mial ta rzadka okazje bycia prawdziwym mezczyzna.

Zbior podzielilem na trzy czesci. Pierwsza JUDAICA koncertuje sie na szeroko pojetej tematyce zydowskiej, w tym stosunkach polsko - zydowskich. Mysle, ze mam tutaj do zakomunikowania naszym starszym braciom kilka gorzkich prawd. Jestem realista: nie licze na pelna zrozumienia reakcje. Raczej spodziewam sie pomowien o antysemityzm. O to zawsze najlatwiej.

Rozdzial drugi mikroskopijnie objetosciowo MASONICA - to moje spojrzenie na istote dzialalnosci " fartuszkowej konspiracji". Jezeli powiem, ze nieprzychylne - sklamie.
Wrogowie! Wreszcie VARIA: powazne, mniej powazne, czasem frywolne. Do wyboru, do koloru.

I jeszcze dwie uwagi.

Swiadomie zrezygnowalem z wszelkich odsylaczy, przypisow, bibliografii. Raz, ze popularny i publicystyczny charakter pracy czyni je zbednymi. Dwa, niz kazdy student historii, glowny , mam nadzieje, odbiorca tych przemyslen zawsze moze liczyc na moja pomoc w tym wzgledzie. Albo kolezanek i kolegow, ktorzy wczesniej zaszczycali mnie swa obecnoscia na wykladach i cwiczeniach. Poszczegolne tematy, nieoznaczone na koncu "znakiem prasowym", sa synteza, czescia lub czasteczka niepublikowanych dotychczas wykladow autora.

Dariusz Ratajczak
Opole, pazdziernik 1998



JUDAICA

ZYDZI WOBEC ANTYPOLONIZMU ZYDOW

Pisanie o stosunkach polsko -zydowskich jest czynnoscia ryzykowna. Szczegolnie dla Polaka, ktory uwaza, ze stosunki te powinny byc przedstawiane w oparciu o prawde. Latwo wtedy - paradoksalnie - narazic sie na zarzuty o skrajny nacjonalizm, ksenofobie i "dyzurny" antysemityzm.
Konsekwencje sa zazwyczaj smutne: towarzyski bojkot ( kazdy ma takich znajomych na jakich zasluguje), rasowy i wydawniczy "knebel", ostatecznie - zawodowa smierc.

Sprawa przedstawia sie inaczej, gdy wzorem warszawsko - krakowskiej elitki moralnej, zlozonej z pisarzy - klamcow i calego tabunu artystow, "naukowcow" i dziennikarzy - uznamy za pewnik nastepujace bajdurzenia: Polacy to pijana, katolicka holota wspolodpowiedzialna za holocaust (proporcje - 50% winy Polakow, 50 lub mniej nazistow - bron Boze wszystkich Niemcow" w koncu mieli szlachetnego Schindlera)" oddzialy Armii Krajowej w przerwach pozorowanych walk z Niemcami zabawialy sie strzelaniem do bezbronnych Zydow, szczegolnie podczas anty sowieckiej manifestacji politycznej, jaka bylo Powstanie Warszawskie" polscy chlopi - bez zebne jelopy - masowo wydawali okupantowi ukrywajacych sie Zydow, a nastepnie radosnie kopulowali z kozami ( "Malowany ptak"
J. Kosinskiego)" obozy koncentracyjne zbudowano na ziemiach polskich, gdyz takiej wlasnie lokalizacji przyjal zoologiczny antysemityzm prymitywnych tubylcow" nie mozna mowic o wspolodpowiedzialnosci Zydow za zbrodnie na Polakach w latach 1944 -1956, poniewaz panowie: Berman, Zambrowski, Fejgin, Rozanski nie reprezentowali spolecznosci zydowskiej i przede wszystkim byli internacjonalistami (zasmarkany zas szmalcownik z jakiejs zapadlej dziury byl oczywiscie typowym Polakiem doby okupacji).

Ten antypolski, wewnatrzkrajowy trend, przyrownujacy nas do bydlat w ludzkiej skorze, uwazajacy za glupawych, slowianskich untermenschow, jest tylko uzupelnieniem wscieklych atakow kierowanych pod adresem Polakow ze strony wplywowych kol zydowskich Starego i Nowego Swiata. Ciekawskich i znajacych jezyk angielski odsylam na lamy opiniotworczej prasy amerykansko -kanadyjskiej (" New York Times", "International Herald Tribune", "Washington Post", "Toronto Star"), do ksiazek autorstwa np. R.Shoenfelda ("Ofiary holokaustu oskarzaja "), M.Elkinsa (" Forget in fury"), Biermana ("The penalty of Innocence"), do kin (przygladajcie sie -a dobrze! - " Liscie Schindlera" - filmowi tylez slynnemu, co nieuczciwemu w stosunku do Polakow), przed ekrany telewizorow (moze jeszcze pokaza skaczacych z radosci Polakow przygladajacych sie eksterminacji Zydow w dokumentalnym "Shoah" Claude Lanzmanna. Jesli bedzie wam za malo - doprawcie sie "Shtetl" Marzynskiego). Dla milusinskich zas pozostawiam na deser komiks (nagrodzony "Pulitzerem") "Myszy", w ktorym tytulowe gryzonie to Zydzi, koty (zwierzeta czyste i diaboliczne) - Niemcy, natomiast role Polakow - obozowych kapo - graja tarzajace sie w gnoju swinie.

I mozemy sobie bez konca powtarzac, ze byla " Zegota", ze za pomoc Zydom w okupowanej Polsce grozila smierc (w przeciwienstwie np. do naprawde szmatlawej i zhanbionej kolaboracja Francji), ze tysiace rodzin polskich uleglo eksterminacji wlasnie za pomoc udzielona Zydom, ze podziemne panstwo polskie bezlitosnie tepilo przypadki szmalownictwa, ze wreszcie polski rzad uchodzczy zrobil wszystko co w jego mocy, aby uczulic opinie miedzynarodowa - w tym uparcie milczacych Zydow amerykanskich - na tragedie rozgrywajaca sie w gettach i obozach koncentracyjnych. Te oczywiste prawdy nie trafiaja do calego roju paszkwilantow, polakozercow, pseudonaukowcow i niedouczonych literatow.

Na szczescie sa jednak ludzie, polscy patrioci zydowskiego pochodzenia i Zydzi - swiadkowie historii, ktorzy - powodowali zwykla uczciwoscia - staraja sie bronic Polakow i Polski w tym morzu pomowien, przeinaczen i zwyklego chamstwa. Bronic przed atakami innych Zydow i niektorych, zazwyczaj znanych z pierwszych stron gazet, Polakow. Nie sa oni wprawdzie - z istotnymi wyjatkami " szerzej znani w Polsce i na swiecie, niemniej jednak przez swa " drazniaca obecnosc " potwierdzaja teze, iz nie ma zacietrzewionych w nienawisci narodow - sa tylko madrzy i glupi ludzie. Przypomnijmy lub wybiorczo przedstawmy ich sylwetki.

Zacznijmy od profesora Izraela Szahaka, Zyda uwazanego przez Zydow za antysemite (niedawno ukazala sie w przekladzie polskim jego ksiazka "Zydowskie dzieje i religia").

Szahak jest konsekwentnym obronca Polski i Polakow. Uwaza, ze Rzeczpospolita przez wieki stanowila dla zydow bezpieczne przytulisko, w ktorym cieszyli sie duzymi swobodami. Uczony ten twierdzi, ze obecny Izrael jest panstwem nacjonalistycznym i nietolerancyjnym, a cechy te, jego zdaniem, wynikaja z zydowskiej historii znaczonej przez wieki zamknietym, fanatycznym, wrecz totalitarnym swiatem autonomicznej gminy. Szahak stawia ponadto ewolucyjna teze: antysemityzm tradycyjny /bez zabarwienia rasowego/ to dziecie pierwotnego, gleboko nienawistnego stosunku Zydow do swiata nie zydowskiego (golus).

Wielkim przyjacielem Polakow byl zmarly10 lat temu Jozef Lichten. Ten dzielny czlowiek nie tylko glosno protestowal przeciwko antypolskiej wymowie scenariusza filmu " Holocaust " ( w ktorym polscy zolnierze, kompletnie umundurowani, wespol z " kolegami " z SS morduja Zydow w getcie ), ale jednoznacznie bronil siostr karmelitanek w Oswiecimiu. Niestety w Polsce nie jest znany. Mial nieszczescie byc antykomunista.

Wyraznie sprzyjal Polakom profesor Izaak Lewin, ktory otarl sie o Pokojowa Nagrode Nobla. Nigdy nie godzil sie z twierdzeniami (obecnymi w prasie amerykanskiej), ze to Polacy wybudowali obozy koncentracyjne (" polskie obozy"). Podkreslal rowniez, ze slynna polska tolerancja obejmowala takze Zydow. Kto w Polsce zna rabina Salomona Rapaporta - wielkiego obronce Polakow, albo Barnetta Litvinoffa, ktory w swym dziele. Antysemityzm i historia swiata" napisal wprost" Polska (w wiekach srednich i pozniej) ocalila zydostwo przed wytepieniem"

Wspomnijmy jeszcze o profesorze Aleksandrze Schenkerze (jezykoznawcy z USA), ktory odrzuca teze o odpowiedzialnosci Polakow za tragedie warszawskiego getta (w tym miejscu "uklony " dla prof. Blonskiego i jego balamutnych, ahistorycznych wypocin o " biednych Polakach patrzacych na getto ")" Klarze Mirskiej (w ksiazce "W cieniu wielkiego strachu " stwierdzila, ze Polacy, jak zaden inny narod, w czasie okupacji wydali " tylu ludzi bez skazy, tylu aniolow, ktorzy " tak ratowali obcych")" Oswaldzie Rufeisenie i tych Zydach lub Polakach zydowskiego pochodzenia, ktorzy zyjac tu i teraz, odpowiadaja sie za prawdziwym dialogiem polsko-zydowskim.

Czy ich glos zostanie wreszcie zauwazony, rozpatrzony i poddany rzetelnej analizie na lamach polskiej i swiatowej prasy ? Coz, " prawdy uswiecone " wbite w niedouczone, pelne zlej woli glowy prawie nie poddaja sie rewizji. Signum temporis. Jestem wiec pesymista.

KAROL MARKS-REWOLUCYJNOSC ZYDOW " LEWICOWY ANTYSEMITYZM

Karol Marks urodzil sie w roku 1818 w Trewirze. Byl synem Hirschela ha-levi Marxa, czyli Henryka Marxa, swiezego, protestanckiego przechrzty.

Co bylo typowe dla Marksa i dla elity zydowskiej XIX wieku, ktora z tradycyjnym zydostwem zerwala, by zwiazac sie z ruchami lewicowymi? Tworzyli oni typ uczonych proweniencji talmudycznej (chodzi o forme - nie tresc) , mieli tendencje do gromadzenia olbrzymiej masy na wpol przyswojonego materialu i sklonnosc do planowania prac encyklopedycznych nigdy nie ukonczonych. Wykazywali lekcewazenie dla wszystkich, ktorzy nie sa uczonymi. Uczuciem tym, pomieszanym z pogarda, dazyli rowniez majacych wlasne zdanie badaczy. W ich dzielach komentarz i krytyka dziel innych przewazaly nad tworczymi rozwiazaniami.
Byli oczywiscie przeciwnikami zydostwa, nie tylko w sferze duchowej, ale i spoleczno-klasowo-ekonomicznej. Nie inaczej Marks. W polemice z Bruno Bauerem przekonywal: " Przypatrzmy sie rzeczywistemu swieckiemu zydowi " Nie szukamy tajemnicy zyda w jego religii (a do tego sklanial sie Bauer - DR). Jaki jest swiecka postawa zydostwa? Praktyczna potrzeba, wlasna korzysc. Jaka jest swiecki kult zyda? Handel. Jaki jest swiecki Bog? Pieniadz.

W slowach tych pobrzmiewaja nowe, zlowieszcze nuty. Rodzi sie nowoczesny antysemityzm, widzacy w Zydach nie przeciwnikow chrzescijanstwa, rownie znienawidzonego przez Marksa, a spolecznych szkodnikow, pasozytow, a wiec ludzi zbednych. Watki te, nie rozwiane pozniej przez Marksa (w jego koncepcji spoleczno-ekonomicznej Zydow - krwiopijcow zastapi miedzynarodowa burzuazja) podejmie niemiecki nazizm w duchu rasistowskim.

Chociaz, gdyby uwaznie przyjrzec sie niektorym antysemickim uwagom Marksa w latach pozniejszych, widac w nich juz ten obledny, nienawistny ton wlasciwy Hitlerowi w " Mein Kampf ", a powielany pozniej przez prymitywnego " Szturmowca" (Der Stuermer) Juliusza Streichera.

Zacytujmy dla ilustracji fragmenty listow 43-letniego Marksa do Engelsa: "A propos Lassalle (Ferdinand Lassalle, organizator ruchu robotniczego w Niemczech, reformista, zginal w pojedynku, pochowany we Wroclawiu. Byl Zydem z pochodzenia - DR )" wyjscie Zydow z Egiptu to nic innego jak historia wyrzucenia narodow tredowatych " " W kolejnym, o rok pozniejszym liscie (lipiec 1962) Marks uwaza, ze Lassalle " pochodzi od Murzynow ", ktorzy przylaczyli sie do ucieczki Mojzesza z Egiptu. Wskazuje na to " ksztalt jego glowy ". " Chyba, ze jego matka czy babka skojarzyla sie z czarnuchem " - dodaje domorosly antropolog.

Bylo zapewne klika przyczyn rewolucyjnosci Zydow w XIX - wiecznej Europie. Istniala biblijna tradycja spolecznego krytycyzmu" przeludnione dzielnice przemyslowych miast wzmacnialy ich swiecki radykalizm, uwolniony do tego z pod wladzy totalitarnej gminy, tej wylegarni fanatyzmu i wszelkiej ciemnoty (inna rzecz, ze to wyzwolenie przyszlo z zewnatrz, od gojow)" rezim carski pod koniec wieku XIX czyni z antysemityzmu jeden z filarow ideologii panstwowej (nie dziwi wiec masowy udzial Zydow w obu rosyjskich rewolucjach i to na stanowiskach kierowniczych).

Na koniec, w trosce o wlasne bezpieczenstwo (posadzenia o szerzenie antysemityzmu padaja w naszym kraju szybko i gesto), przytocze opinie zydowskiego (dokladnie syjonistycznego) pisma " Rozswiet ", wychodzacego w jezyku rosyjskim w Berlinie (nr 49,1923), ktore w taki oto sposob przedstawia zydowski ciag ku rewolucji, a przy okazji charakteryzuje pozornie zasymilowanego Zyda - obrazoburce i niszczyciela: "W samym koncu zeszlego stulecia (wieku XIX - DR) w Niemczech dala sie juz stwierdzic kategoria Zydow, bedacych posrednimi typami miedzy starym zydostwem, a nowa cywilizacja europejska.

Nowe to srodowisko zydowskie nie jest zdolne do rozplyniecia sie w ogolnym otoczeniu. To nie sa ani Zydzi, ani Europejczycy. Ta kategoria ludzi jakby stworzona jest do tego, aby byc przednia placowka dla wszelkich eksperymentow i doswiadczen.

Ze starego zydostwa ta kategoria typow zachowala brak poczucia rzeczywistosci " Dla Zyda wszystko jest oderwana formulka, a stad plynie jego calkowita pewnosc co do slusznosci jego stanowiska, pochodzi jego brak zwatpien i wszelkich wahan, brak poszukiwan, zazwyczaj wlasciwych ludziom, pracujacym nad zyciem, czerpiacym z jego roznorodnych przejawow swoje tworcze dazenia.

Lecz poza tym u Zydow, ktorzy znalezli sie w tym nowym zyciu, jest jeszcze jedna wlasciwosc: sa pozbawieni tradycji, w odroznieniu od otoczenia, ktore nie jest zdolne do uwolnienia sie od niej " Kiedy Zyd tepi szlachte lub burzuazje, nie zaluje tego pieknego zycia i wyzszej kultury, ktorych wyrazicielami byly te warstwy. W Zydzie pozostala z przeszlosci jedynie nienawisc do istniejacego stanu rzeczy, ktory zawsze byl dla niego wstretny.

Wszystko to razem wziete czyni z Zydow typ wybitnie rewolucyjny, scisle mowiac, typ raczej okresu niszczenia, niz tworczosci, poniewaz tworczosc nie moze odbywac sie szablonowo i na podstawie wypracowanych formulek.

We wszystkich rewolucjach, poczynajac od zeszlego stulecia, a konczac na obecnej rosyjskiej, ten typ zydowski bierze udzial, odgrywa w nich duza role, stanowi czestokroc dusze tego ruchu, w zaleznosci od odpornosci i rozwoju mas, wsrod ktorych dziala ".Do tej kategorii typow nalezal rowniez Karol Marks.

Do pomocy dobral sobie Marks Zydow, albo specjalnie nadajacych sie niezydow, jak Engelsa. W doborze inteligentow byl oczywiscie niezmiernie ostrozny.(")."

ZYDZI - TALMUD - GOJE

Organiczna niechec Zydow do swiata niezydowskiego, a glownie chrzescijanskiego wynika przede wszystkim z tradycyjnych praw judaizmu. Jest ona nawet wczesniejsza od aktywnego antyjudaizmu chrzescijan , bo wlasnie ten termin obrazuje przez wiele wiekow stosunek chrzescijan do Zydow. Mial on charakter ideologiczno - swiatopogladowy, nie stronil od dysputy ze strona przeciwna, mogl takze stac u podstaw postaw pogromowych. Chociaz te ostatnie nierzadko mialy podloze klasowe, uwazajac za ciemiezyciela nie tylko pana feudalnego, ale i jego pomocnika (ktory mial nieszczescie byc na miejscu w zasiegu dziejowej zawieruchy) - Zyda. Nalezy tu przy okazji rozwiac jeden mit: w historii feudalnej Europy to nie Zydzi byli najbardziej przesladowana , wyzyskiwana i postponowana grupa ludzka. Prawdziwym chlopcem do bicia " byl chlop panszczyzniany - na terenach srodkowo - wschodniej czesci kontynentu az do I polowy ubieglego stulecia.

Przedstawiajac stosunek Zydow do gojow (relacja odwrotna, bardziej znana, chociaz nierzadko zaklamana, nie jest przedmiotem naszych rozwazan), nalezaloby kilka slow poswiecic Talmudowi, czyli jednemu z kamieni wegielnych judaizmu.

Jesli przyjmiemy, ze Zydzi sa naszymi starszymi starotestamentowymi bracmi (co obecnie wiele kregow koscielnych uznaje bez zastrzezen), to Talmud skutecznie rozrywa wszelkie braterskie wiezi.

Talmud tworza Miszna i Gemara. Jest to, najogolniej mowiac, zbior tradycyjnych praw judaizmu, zawierajacych komentarze rabinow. W Talmudzie nazywaja owi rabini chrzescijan balwochwalcami, mezobojcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzetami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierzat, synami diabla itd. Ksiezy nazywaja " kamarim", tj. wrozbiarzami, kosciol zwa " bejs tifla", czyli dom glupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, rozance zowia " elylym " (balwany), niedziele i swieta to " jom jd" (dni zatracenia). Ucza tez, ze Zydowi wolno oszukiwac, okrasc chrzescijanina, bo "wszystkie majetnosci gojow sa jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem.

Tak wiec ksiege zawierajaca 12 grubych tomow i dyszaca nienawiscia do chrzescijan Zydzi uwazaja za wazniejsza od Pisma swietego i stanowi ona dla nich do dnia dzisiejszego przypomnienie wlasciwego postepowania w stosunku do gojow. Bez Talmudu, tego krancowego przykladu nietolerancji i swoistego ekskluzywizmu (ma on i swoje odbicie w sprawach czysto swieckich, nawet w srodowiskach dalekich od ortodoksji) Zyd przestaje byc Zydem.

Byc moze obiektem najzacieklejszych atakow w Talmudzie i literaturze posttalmudycznej jest osoba falszywego Mesjasza" - Jezusa. Zgodnie z tym, co podaje Talmud Jezus zostal stracony za balwochwalstwo, za namawianie Zydow do balwochwalstwa i lekcewazenie wladz rabinicznych z wyroku sadu rabinackiego. Absolutnie nie jestem sklonny przypisywac wszystkim Zydom winy za smierc Chrystusa, alisci klasyczne zrodla zydowskie wspominajac jego stracenie, z satysfakcja biorac na siebie odpowiedzialnosc za te smierc, a nie wspominaja nawet o Rzymianach.

Samo imie Jezus (Jeszu) jest dla Zydow symbolem tego co ohydne, wstretne. Hebrajska forma imienia Jezus interpretowana byla jako akronim przeklenstwa" niech imie jego i pamiec o nim zostana wymazane".

Mysle, ze dialog chrzescijansko - zydowski powinien byc oparty na prawdzie. Kosciol katolicki zrobil bardzo wiele by te prawde przyblizyc: nazwal Zydow "starszymi bracmi" potepil antysemityzm, wzial na siebie wiele win, nawet tych nie popelnionych. Strona zydowska przyjela postawe agresywna. Zada coraz wiecej, a jednoczesnie nie chce uznac, ze w dlugiej historii stosunkow chrzescijansko - zydowskich popelnila liczne bledy.

Ich naprawa lezy moim zdaniem poza mentalno - ideologiczno - religijnymi mozliwosciami Zydow, tego zdolnego i ciekawego narodu, naznaczonego wszelako grzechem pychy i arogancji. Wierzyc jednak nalezy.

TAJEMNICA POCHODZENIA ADOLFA HITLERA

Biografowie Adolfa Hitlera podaja ze przyszly Fuehrer III Rzeszy urodzil sie 20 kwietnia 1889 roku w Braunau am Inn, nieduzej miejscowosci na granicy austriacko - niemieckiej. Jego ojcem byl 52-letni urzednik celny Alois Schicklgruber, ktory wczesniej przybral nazwisko Hitler. Matka, Klara Poelzl, wywodzila sie z chlopskiej rodziny.

Na tym etapie sprawa jest jasna i bezdyskusyjna: Alois i Klara byli naturalnymi rodzicami Adolfa.

Watpliwosci budzi natomiast pochodzenie ojca Hitlera. Co ciekawe, nawet tacy znawcy przedmiotu jak Alan Bullock sa w tej materii nad wyraz wstrzemiezliwi i powstrzymuja sie przed ostatecznymi sadami. My postarajmy sie pojsc tropem pewnej, bardzo prawdopodobnej i majacej zwolennikow hipotezy.

Otoz babka Adolfa, Maria Anna Schicklgruber, powila Aloisa 7 czerwca 1837 roku. Podejrzewano, ze dziecko bylo owocem niepowaznego uczucia syna zamoznego Zyda Frankerbergera (wiedenskiego barona, czlonka rodzinny Otteristein) do skromnej sluzacej.

Za ta hipoteza przemawiaja moim zdaniem trzy bezsporne fakty. Po pierwsze Maria Anna dopiero 5 lat po rodzeniu Aloisa poslubila mlynarza - Johana Georga Hiedlera (o przezwisku Hitler). Dopiero po jego smierci do miejscowosci Spital udal sie jeden z wujow Hitlera, Johann Nepomuk Huettler (podobno nie pozbawiony szczypty krwi czeskiej), i w obecnosci dwoch swiadkow uzyskal od notariusza poswiadczenie ojcostwa, uznajace Aloisa (juz teraz Hitlera, a nie Schicklgrubera) za syna naturalnego zmarlego mlynarza. A przeciez nieboszczyk za zycia mial wystarczajaco duzo czasu, aby rzecz cala zalatwic.

Po trzecie wreszcie Frankenbergerowie jeszcze przez pewien czas po smierc Aloisa lozyli na utrzymanie nastoletniego Adolfa, przyszlego pogromcy Zydow!

Zajmowanie sie pochodzeniem Hitlera i uznanie, ze biologicznie byl cwierc-Zydem (pamietajmy jednak, ze judaizm uznaje za Zyda osobe zrodzona z matki - Zydowki -Hitler tego kryterium nie spelnia) byloby zajeciem dosyc jalowym - w koncu wazne jest to, kim sie dany osobnik czuje, a nie jakich ma przodkow - gdyby nie fakt, ze wielu ludzi o zydowskich korzeniach staralo sie zacierac wlasne pochodzenie lub goraco mu zaprzeczac i w konsekwencji przebierac postawe jawnie antysemicka. Zjawisko to zauwazali tradycyjni Zydzi, a okreslali je nienawiscia do samego siebie". Takim wlasnie czlowiekiem mial byc Hitler, a wczesniej - to juz na pewno da sie udowodnic - Karol Marks, zasymilowany Zyd, ktory teorie walki klas wywiodl z pierwotnych, gleboko antysemickich fobii.

Mysle, ze w szerszym kontekscie, ale caly czas w odniesieniu do realistow niemieckich, rzecz cala najcelniej ujal zydowski dziennikarz Rudolf Kommer, ktory w taki oto sposob komentowal w roku 1922, a wiec w czasie, gdy Hitler byl jeszcze prowincjonalnym krzykaczem, zabojstwo ministra spraw zagranicznych Niemiec Rathenaua: "Takze Rathenau (chcial upodobnic sie - DR) do blondynow Baldura (minister byl z pochodzenia Zydem - DR). Boze miej nas Zydow i was Niemcow w swojej opiece, jesli ktoregos dnia bezmyslne i brutalne instynkty gangsterow upozowanych na jasnowlose bestie polacza sie z zatruwajaca dusze nienawiscia Zydow do samych siebie lub ze swiatopogladowym blakaniem mieszancow majacych duchowe i moralne defekty. Jego proroctwo w duzym stopniu spelnilo sie. Gdy bowiem analizujemy pochodzenie politycznych, wojskowych i gospodarczych elit III Rzeszy, co rusz natrafiamy na osoby zydowskiego, polzydowskiego, cwierczydowskiego pochodzenia oraz takich, ktorzy przez fakt malzenstwa byli spokrewnieni z zydowskimi rodzinami. Wymienmy kilkanascie nazwisk, opierajac sie na ustaleniach niemiecko - zydowskiego wykladowcy akademickiego, Dietricha Brondera oraz wiedzy wlasnej:

1.Adolf Hitler (Führer III Rzeszy)

2. Julius Streicher (gauleiter Frankonii, wydawca antysemickiego i antykatolickiego "Der Stuermer". Dodam, ze pismo to dziwnie przypomina mi " chodzi o ataki antykoscielne i pornografie - Tygodnik "Nie" Jerzego Urbana)

3. Joseph Goebbels (glowny propagandysta III Rzeszy, mial pochodzic z hiszpansko-holenderskich Zydow, w szkole koledzy wolali na niego "Rabbi")

4. Hans Frank (generalny gubernator w okupowanej Polsce, syn zydowskiego adwokata-hochsztaplera z Bambergu).

5. Reinhard Heydrich (szef Glownego Urzedu Bezpieczenstwa Rzeszy, pol-Zyd, ktory wg Himmlera Zyda w sobie zdusil)

6.Adolf Eichmann (realizator "ostatecznego rozwiazania", urodzil sie w Palestynie, w pozniejszym czasie stosowane papiery sfalszowano, podajac za miejsce urodzenia Solingen)

7. Alfred Rosenberg (szef Urzedu do Spraw Zagranicznych NSDAP, nazistowski filozof. Baltycki Niemiec z domieszka krwi zydowskiej )

8. Odilo Globocnik (dowodca "Akcji Reinhard" - zaglady polskich Zydow)

9. Wilhelm Kube (gauleiter i gubernator Bialorusi, rodem z Glogowa)

10. Ernst "Putzi" Hanffstaengel (szef wydzialu prasy zagranicznej w NSDAP,
pol-Zyd po matce, z domu Heine)

11. Erhard Milch (feldmarszalek i szef uzbrojenia Luftwaffe, jego matka byla Zydowka)

22. Max Naumann (Zyd, zwolennik nazistowskiej rewolucji nacjonalistycznej, szef Zwiazku Zydow Narodowoniemieckich, przeciwnik "Ostjuden", ktorych atakowal z pozycji antysemickich. Autor m.in. "Sozialimus, Nationalsozialismus und nationaldeutsches Judentum").

NARODOWE SILY ZBROJNE A ZYDZI

Przedwojenny Oboz Narodowo - Radykalny byl organizacja programowo niechetnie nastawiona do Zydow. Juz w "Deklaracji Obozu Narodowego - Radykalnego", opublikowanej w dodatku nadzwyczajnym "Sztafety" (Warszawa, 15 kwietnia 1934r., nr 13/19) czytamy miedzy innymi" Zyd nie moze byc obywatelem Panstwa Polskiego i - poki jeszcze ziemie polskie zamieszkuje - powinien byc traktowany jedynie, jako przynalezny do panstwa". W konsekwencji Zydzi winni opuscic Polske, gdyz odzydzenie miast i miasteczek jest niezbednym warunkiem zdrowego rozwoju gospodarstwa narodowego.

W okresie okupacji to wrogowie stanowisko wzgledem Zydow w srodowiskach narodowo - radykalnych zwiazanych z wojenna mutacja ONR (chodzi tu o Grupe "Szanca" oraz jej sile zbrojna - poczatkowo Zwiazek Jaszczurczy, a nastepnie Narodowe Sily Zbrojne) nie uleglo w zasadzie zmianie. Fakt
ten starali sie w okresie powojennym wykorzystac historycy tak krajowi, jak i emigracyjni, przedstawiajac NSZ jako bande antysemickich maniakow owladnietych idea niszczenia (wspolnie z Niemcami) wszystkiego co zydowskie.

Moim zdaniem jest to sad gleboko krzywdzacy NSZ, co postaram sie udowodnic na kilku przykladach. Na wstepie chcialbym zaprezentowac relacje pplk NSZ - Tadeusza Boguszewskiego (uwazajac sie zreszta za pilsudczyka), w ktorej czytamy m.in. "Stwierdzam jednak kategorycznie, ze w latach 1939-1947 tepiono we wlasnych szeregach politycznych, w Zwiazku Jaszczurczym i w Narodowych Silach Zbrojnych wszelkie zapedy antysemickie. Wspolczucie dla tepionego nieludzko narodu zydowskiego, pamiec na pietno antysemickie z lat 1934-1939 i obawa przed wlasnorecznym wlozeniem broni w rece Moskwy, wlasnej komuny i dygnitarzy w rodzaju Tatara, Rzepieckiego, Sanojcy i legionu innych - byly gwarancja, ze grupa "Szanca" i NSZ beda sie trzymac jak najdalej od jakichkolwiek
czynnych wystapien antyzydowskich ! Autor powyzszej relacji opracowal rowniez pod kierunkiem owczesnego dowodcy NSZ - plk Kurcjusza wytyczne do Akcji Specjalnej NSZ. W wytycznych tych wyraznie podkreslano, iz jakiekolwiek wystapienia przeciw Zydom mialy byc karane i tepione.

Kapitan J. Wolanski, komendant powiatowy NSZ, stwierdza, ze na terenie okregu, w ktorym w czasie wojny przebywal, nie zetknal sie z ani jednym przypadkiem dzialalnosci NSZ, ktora bylaby skierowana przeciw Zydom. Co wiecej" w latach 1943-1944 w jego mieszkaniu znalazl chronienie wraz z zona i synkiem Zyd - mecenas Antoni L., znany mu jeszcze z lat szkolnych.

22 wrzesnia 1943 roku we wsi Dabrowka (powiat wloszczowski) powstal oddzial partyzancki NSZ pod dowodztwem kpt. Wladyslawa Kolacinskiego - "Zbika". Oddzial ten mial w swych szeregach Zyda - lekarza, dr Kaminskiego. Brat "Zbika" - Jozef w okresie istnienia getta w Piotrkowie utrzymywal z nim staly kontakt, a nawet organizowal ucieczki Zydow. Na jego prosbe kpt. Kolacinski wyprowadzil grupe Zydow (jedenascie kobiet i dwoje dzieci) z piotrkowskiego cmentarza w lasy spalskie, a nastepnie przekazal gospodarzom z sasiednich wsi.

Zdarzenie to tym bardziej godne jest podkreslenia, ze kpt. "Zbik", ktory po wojnie nie zaprzestal swej patriotyczno - konspiracyjnej dzialalnosci, byl oskarzony przez komunistyczna propagande o dokonanie wraz z jego podkomendnymi w maju 1945r. w Przedborzu masakry na bezbronnych Zydach. Prawda jest, iz w tym czasie w Przedborzu znajdowalo sie okolo 300 osob narodowosci zydowskiej. Jednak akcja represyjna dotknela tylko figurujacych na liscie kilku wybitnie zasluzonych pracownikow UB, tak Zydow, jak i Polakow". Rozstrzeliwano ich nie za przynaleznosc narodowosciowa, lecz za tropienie bylych konspiratorow, za znecanie sie w czasie sledztwa i w wiezieniach, glownie na bylych zolnierzach - bojownikach!

W roku 1960, staraniem Ministerstwa Obrony Narodowej, wydany zostal album poswiecony meczenstwu, walce i zagladzie Zydow polskich w latach 1939 - 1945 (opracowanie: Adam Rutkowski). Jedno ze zdjec w tym albumie przedstawia sztab Brygady Swietokrzyskiej NSZ z adnotacja u dolu, ze brygada ta masowo mordowala Zydow. Stwierdzenie to nie odpowiada prawdzie, przeciwnie: wiele Zydowek zawdziecza zycie wlasnie dowodztwu Brygady, ktore 5 maja 1945r. zdecydowalo sie wykonac smiale uderzenie na oboz koncentracyjny w czeskim Holszowie (bo tam wojenne losy zawiodly brygade - jedyna polska jednostke partyzancka, ktora dzieki pomyslowosci jej dowodcy, plk Dabrowskiego - Bohuna przedarla sie z bronia w reku na zachod Europy). Decyzja ta najprawdopodobniej ocalila wiezniarki - Zydowki, ktore mialy byc zgladzone przez obozowe wladze w momencie zblizania sie wojsk amerykanskich do Holiszowa.

Ostatecznie, zaryzykowalbym hipoteze, ze antysemityzm Grupy "Szanca", ZJ i NSZ mial charakter czysto teoretyczny, bez praktycznych nastepstw. W codziennym dzialaniu srodowisko to staralo sie raczej nie uwypuklac cech wyrozniajacych przedwojenny ONR. Dochodzilo do tego z cala pewnoscia rowniez zwykle ludzkie wspolczucie dla mordowanego narodu zydowskiemu.

Skad wzial sie wiec poglad o "antysemickich zbirach z NSZ? W moim przekonaniu wynika on z niezrozumienia przez adwersarzy koncepcji walki radykalnego skrzydla obozu narodowego w czasie wojny. Jedna z jej cech przewodnich ( i to zreszta pod koniec okupacji niemieckiej) bylo zwalczanie bolszewickich band w kraju, tak aby wyczyscic przedpole" przed spodziewanym zajeciem Polski przez Armie Czerwona. Sklad narodowosciowy owych band byl niejednorodny, nie brakowalo w nich, obok Polakow i Rosjan, rowniez Zydow. W momencie likwidacji danej bandy przez NSZ, gineli takze Zydzi, ale - raz jeszcze podkreslam - nie za pochodzenie, a za dzialalnosc na szkode Rzeczypospolitej.

Mysle, ze oponenci NSZ nie przyjmuja mojego rozumowania za prawidlowe. Niestety, myslowy szablon: przedwojenne pogromy (same w sobie stanowiace rodzaj mitu)- wojenne (w konsekwencji) mordy w polaczeniu z wrecz histeryczna nienawiscia do tej wielkiej, ponad 70-tysiecznej organizacji, ma nadal wielu zwolennikow. Byc moze w ten sposob staraja sie oni zapomniec o swojej, niezbyt chlubnej, dzialalnosci przed i po 1945 roku.

Katolik", nr 40, 1990


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 19, 2012 7:02 pm

REWIZJONIZM HOLOCAUSTU

Od polowy lat 70-tych Holocaust, traktowany jako religia, jako cos wyjatkowego, nie majacego precedensu w dziejach swiata, zaczyna spotykac sie z odporem ze strony historykow - rewizjonistow.

Krytykuja oni nie tylko jego wyjatkowosc, ale takze rewiduja dotychczasowa wersje wydarzen. Innymi slowy poddaja rewizji oficjalnie podawana liczbe Zydow zgladzonych podczas wojny, a takze sposoby ich usmiercania.

Ludzie ci traktowani sa przez wyznawcow religii Holocaustu, a wiec zwolennikow cenzury i narzucania opinii swiatowej falszywego, propagandowego obrazu przeszlosci, jako szarlatani, neonazisci i skrajni antysemici.

Argument to chyba chybiony, gdyz ruch historycznego rewizjonizmu, ktorego fragmentem (co prawda waznym) jest nonkonformistyczne podejscie do Holocaustu, nie jest jednorodny. Zaangazowani sa w nim historycy - zawodowcy, amatorzy, cale instytucje. Nie ma on jednego oblicza ideowo - politycznego. Wystepuja w nim postawy rozciagajace sie od skrajnej prawicy po skrajna lewice, a rewizjonisci to ludzie wszystkich nas i wielu narodowosci, wlacznie z Zydami.

I jeszcze jedna uwaga porzadkujaca: rewizjonizm historyczny, zauwazalny w USA i Europie Zachodniej, a ostatnio w jej srodkowo - wschodniej czesci (moze najmniej w Polsce), stara sie zwalczac tzw. Utarte prawdy nie podlegajace z roznych propagandowych, politycznych, biznesowych - wzgledow krytyce. Problem jest wiec bardzo szeroki. My skoncentrujemy sie tylko na Holocauscie.

W rozwoju rewizjonizmu Holocaustu, po wczesniejszych wystapieniach Paula Rassiniera (ten wiezien Buchenwaldu i Dory zakwestionowal jako pierwszy istnienie komor gazowych w obozach koncentracyjnych/ i prof. Roberta Faurissona (za gloszenie pogladow, ze oficjalna wersja eksterminacji Zydow jest nieprawdziwa "wylecial" z pracy na Uniwersytecie w Lyonie. Potem mial sprawy sadowe i klopoty z roznymi postepowymi bombiarzami - typowy to sposob rozprawiania sie z rewizjonistami" doswiadczyl tego rowniez autor"Wojny Hitlera - David Irving), przelomem stala sie sprawa kanadyjskiego rewizjonisty Ernsta Zuendela.

W 1985 roku postawiono go przed sadem za wydanie broszury autorstwa Richarda Verralla "Czy naprawde zginelo 6 milionow (Zydow - DR)". Na drugim procesie Kanadyjczyka, w roku 1988, wystapil jako swiadek obrony Fred Leuchter, jedyny w USA ekspert od budowy urzadzen do wykonywania kary smierci - takze komor gazowych, w ktorych skazancy usmiercani sa cyjanowodorem, a wiec tym samym gazem, jakim mieli byc zabijani Zydzi w Auschwitz - Birkenau.

W tym samym roku Leuchter, fachowiec najwyzszej jakosci, czlowiek pozbawiony jakichkolwiek sklonnosci politycznych" (on zna sie po prostu na komorach gazowych i substancjach zabijajacych - tyle i az tyle) udal sie wraz z ekipa do Polski, gdzie zbadal komory gazowe w Oswiecimiu, Brzezince i Majdanku. Tezy opracowanej przez niego po powrocie ekspertyzy okazaly sie zabojcze dla zwolennikow oficjalnej wersji Holocaustu, a sprowadzaly sie do jednoznacznej konkluzji, iz pomieszczenia przedstawiane jako komory gazowe nie mogly sluzyc do masowego zabijania ludzi (o czym bardziej szczegolowo za chwile).

Raport Leuchtera stal sie bardzo popularny w kolach rewizjonistycznych. Zainspirowal on m. in. niemieckiego naukowca z Instytutu Maxa Plancka - dr Germara Rudolfa do wydania ekspertyzy o cyjanowodorze uzywanym w Oswiecimiu (godzi sie wspomniec, ze w Niemczech ludzie rewidujacy Holocaust sa narazeni na prawne represje" podobne przyjemnosci" niedlugo stana sie udzialem Polakow).

Nalezaloby wreszcie skrotowo ujac tezy i argumenty, jakimi posluguja sie rewizjonisci Holocaustu. Dla niewtajemniczonych, lub takich, ktorzy bez zastrzezen aprobuja oficjalna wersje wydarzen, beda one zapewne rodzajem szoku. Ozdrowienczego, czy wrecz przeciwnie - nie moje to zmartwienie.

Przede wszystkim nalezy stwierdzic, ze rewizjonisci, przynajmniej ci powazni, bo hochsztaplerow - jak wszedzie " nie brakuje, nie kwestionuja antyzydowskiej polityki III Rzeszy, istnienia obozow koncentracyjnych, przymusowej pracy wiezniow w tych obozach, deportacji Zydow do gett i obozow oraz smierci wielu Zydow z roznych przyczyn - takze w wyniku masowych egzekucji.

Uwazaja natomiast, ze nigdy nie istnial i nie byl realizowany przez wladze niemieckie plan
systematycznego wymordowania Zydow europejskich, ze nie istnialy komory gazowe do masowego usmiercania Zydow oraz ze liczba Zydow, ktorzy poniesli smierc w okresie II wojny jest o wiele nizsza od podawanej i traktowanej bardzo rygorystycznie liczby 6 milionow.

Ogolniej natomiast Holocaust jest dla rewizjonistow mitem opartym wprawdzie na prawdziwych i strasznych wydarzeniach, ktore jednakowoz nalezy widziec w kontekscie XX wiecznej wojny totalnej, prowadzonej bezwzglednie przez wszystkie strony konfliktu i ktore porownywalne sa z innymi wydarzeniami tamtych lat (cierpienia milionow Polakow, masakry niemieckiej ludnosci cywilnej przez lotnictwo alianckie, smierc kilku milionow jencow rosyjskich - od siebie dodam: i niemieckich w czasie
wojny i po wojnie w ZSRR - masakra wojsk japonskich na wyspach Pacyfiku oraz cywilow w macierzy itd.).

Rozpatrzymy teraz te 3 glowne zalozenia rewizjonizmu Holocaustu

1.Polityka III Rzeszy wobec Zydow

Wedlug rewizjonistow nazisci chcieli rozwiazac tzw. kwestie zydowska przede wszystkim poprzez przesuniecie Zydow z Niemiec, a pozniej z Europy, na Madagaskar lub do Palestyny, co zreszta mile bylo syjonistom (fakt kontaktow nazistow z kolami syjonistycznymi przed i w czasie wojny jest bezsporny).

Po roku 1941 kierownictwo III Rzeszy, majac do dyspozycji ogromne obszary ZSRR, postanowilo deportowac Zydow z Europy na Wschod. Niemcy kierowali sie tu wzgledami ideologicznymi, bezpieczenstwa (Zydzi jako aktywnie walczaca mniejszosc) oraz motywem praktycznym, majacym za podstawe wlaczenie Zydow dla potrzeb gospodarki wojennej.

Byla to polityka brutalna i czesto zbrodnicza, szczegolnie za linia frontu wschodniego, gdzie dzialaly Einsatzgruppen, ale nie mozna mowic o zaplanowanej eksterminacji narodu zydowskiego z motywow ideologicznych, przy uzyciu specjalnych urzadzen do zabijania (ruchome komory gazowe itp.).

2.Problem komor gazowych

Rewizjonisci uwazaja, iz mimo naglasniania od lat 40-tych istnienia w obozach koncentracyjnych komor gazowych do masowego usmiercania ludzi (glownie, a w zasadzie wylacznie Zydow i Cyganow), przez dlugie lata nie istnialy zadne ekspertyzy techniczno - kryminalistyczne poswiecone tym szczegolnym narzedziom mordu. Przelomem okazaly sie dopiero badania Leuchtera i Rudolfa. Ich wspolna konkluzja jest jednoznaczna: nie bylo mozliwe usmiercanie gazem milionow (a nawet setek tysiecy) ludzi w pomieszczeniach przedstawianych obecnie wycieczkom w Oswiecimiu, czy na Majdanku jako komory gazowe. Decyduja wzgledy techniczne, chemiczne i fizykalne.

Pomieszczenia uznawane za komory gazowe nie mialy stalowych drzwi, nie byly uszczelnione, co grozilo smiercia wszystkim znajdujacych sie w poblizu, takze SS-manom. Sciany nie byly pokryte odpowiednia warstwa izolacji, nie bylo urzadzen zapobiegajacych kondensacji gazu na scianach, podlodze czy suficie. Komory posiadaly zupelnie zwyczajna wentylacje, calkowicie nieprzydatna do usuwania mieszaniny powietrza i gazu na zewnatrz budynku, tak, aby nie grozilo to zyciu obslugi i SS-manow. W scianach tzw. komor gazowych nie ma prawie sladow cyjanowodoru.


Ze sprawa komor wiaze sie oczywiscie uzycie przez Niemcow preparatu Cyklon B, czyli wspomnianego cyjanowodoru. Cyklon B byl w czasie wojny stosowany przez Niemcow jako srodek zabijajacy wszy. Stosowano go w komorach do odwszawiania (ale nie gazowania ludzi!), w koszarach itd. Z wielu wzgledow jego zastosowanie w technice mordowania ludzi bylo niemozliwe. Cyklon jest malo inteligentny" (dlugi, 2 godziny czas wydzielania gazu z granulatu, jeszcze dluzszy bo 20 godzinny czas usuwania tegoz z pomieszczen, a przeciez Niemcy nic tylko gazowali i gazowali!). Poza tym bylaby to bardzo kosztowna (towar deficytowy) i niebezpieczna operacja, wymagajaca od ekip wiezniow wyciagajacych ciala uzycia masek przeciwgazowych z filtrami i ubrania specjalnych uniformow ochronnych oraz rekawic (gaz dziala przez skore).

I jeszcze o usuwaniu zwlok, czyli krematoriach.
Zbudowane w Oswiecimiu krematoria mialy sluzyc do spalania zwlok zamordowanych (zagazowanych) zydow. Aby to wykonac musialyby jednak, przy podawanej oficjalnie liczbie zabitych przez Cyklon B, miec przepustowosc kilkanascie razy wyzsza od najnowoczesniejszych, sterowanych komputerowo krematoriow wspolczesnych! Takich obozy nie posiadaly.

Podsumowujac ten watek mozemy wiec stwierdzic bez popelniania wiekszego bledu, ze Cyklon B stosowano w obozach do dezynfekcji, nie zas mordowania ludzi (tak wiec slynna selekcja do gazu" byla zwyklym podzialem nowoprzybylych wedlug wieku, plci, stanu zdrowotnego)" laznia sluzyla w obozie do kapieli, nie byla miejscem gdzie mordowano ludzi" opowiadania ocalalych wiezniow jakoby widzieli gazowanie ludzi sa bezwartosciowe. Jest to dramatyzowanie i tak juz dramatycznej sytuacji podobnie rzecz sie ma z zeznaniami oskarzonych po wojnie SS-manow - kajajacych sie ulegajacych presji przesluchujacych, chcacych odgrywac w obliczu szubienicy role "piekielnych facetow" -przypadek Rudolfa Hoessa).

Wniosek ostateczny nasuwa sie sam: w obozach ludzie glownie umierali na skutek chorob wynikajacych z niedozywienia, zlych warunkow higienicznych, morderczej pracy, a ciala palono w krematoriach by zapobiec epidemii.

3.Ilu Zydow ginelo podczas II wojny swiatowej na terenach okupowanych przez III Rzesze?

Dane dotyczace Zydow, ktorzy poniesli smierc na skutek polityki wladz III Rzeszy w okupowanej Europie musza dotyczyc nastepujacych przypadkow: choroby i epidemie wywolane sztucznie przez wladze okupacyjne (zamykanie i zageszczanie gett, glodowe racje zywnosciowe dla przygniatajacej wiekszosci ludzi), praca ponad sily (obozy koncentracyjne), brutalnosc deportacji do gett i obozow, usmiercanie podczas walk Zydow - uczestnikow ruchu oporu oraz osob zupelnie nieaktywnych, majacych jednak nieszczescie przebywac na terenach bedacych arena dzialania Einsatzgruppen. Dodajmy do tego ofiary zbrodniczych eksperymentow medycznych oraz Zydow zabitych przez kolaboranckie szumowiny spoleczne (aryjskie i zydowskie). Powyzsze, tragiczne wyliczenie nie bedzie wiec obejmowac ofiar sowieckiej polityki wobec polskich, litewskich, lotewskich, estonskich i rumunskich (besarabskich) Zydow w latach 1939-1941 (a znaczaca to liczba, nie wiedziec czemu przypisywana Holocaustowi dokonanemu przez Niemcow), ludzi zmarlych z przyczyn naturalnych bez zwiazku z okupacyjna rzeczywistoscia, czy wreszcie ofiar wypadkow drogowych, utoniec, zatruc medykamentami itd. (do tej pory wszystkie te przypadki byly wlaczane do hekatomby Holocaustu). Zsumowujac poszczegolne kategorie, uwzgledniajac zydowskie ofiary pacyfikacji, obozow koncentracyjnych, tragicznego, okupacyjnego bytu, wydaje sie, ze liczba 2,5 miliona Zydow - ofiar Holocaustu nie bedzie daleka od prawdy.



CZY IZRAEL JEST PANSTWEM DEMOKRATYCZNYM?

Powszechnie uwaza sie, ze panstwo Izrael jest tworem demokratycznym, stanowiacym chlubny wyjatek na
Bliskim Wschodzie. Zgadzam sie, z jednym wszelako zastrzezeniem: jest to demokracja "narodu
wybranego, nie spelniajaca miedzynarodowych standardow praw czlowieka, oparta o skrajny nacjonalizm, nietolerancje dla gojow i ogolna niechec do wszystkiego co wiaze sie z golusem ( swiatem niezydowskim).

Zgodnie z oficjalna definicja Izrael jest panstwem nalezacym wylacznie i tylko, bez wzgledu na miejsce zamieszkania, do osob okreslanych przez wladze izraelskie jako Zydzi. Z drugiej strony Izrael nie nalezy do obywateli niezydowskiego pochodzenia (ok.17% ogol ludno ci w starych granicach panstwa z roku 1967), ktorych oficjalnie zalicza sie do osob nizszej kategorii.

Niezydowska ludnosc Izraela - Arabowie i Druzowie - jest dyskryminowana w 3 podstawowych dziedzinach zycia spolecznego - ekonomicznego. Chodzi o prawo do zamieszkania, prawo do pracy i zasade rownosci wobec prawa.

Dyskryminacja z tytulu zamieszkania wynika z faktu, ze 92% terytorium Izraela jest w rekach panstwa. Tereny te administrowane sa przez Izraelskie Wladze Ziemskie w oparciu o wytyczne Zydowskiego Funduszu Narodowego, organizacji afiliowanej przy Swiatowej Organizacji Syjonistycznej. Uchwalone przez Fundusz przepisy odmawiaja prawa do zamieszkiwania, otwarcia firmy, a czesto prawa do pracy wszystkim nie-Zydom tylko dlatego, ze nie sa Zydami. Jest to przyklad skrajnej nietolerancji, ale jako ze dotyczy panstwa Izrael, na swiecie zbywany jest milczeniem. Kazda uwaga krytyczna bylaby tu poczytywana za antysemityzm.

Niezydowskim obywatelom Izraela nie przysluguje rownosc wobec prawa. Najwyrazniej widac to w fundamentalnej ustawie o powrocie, zgodnie z ktora bezwarunkowe prawo wjazdu i osiedlania sie na terenach Izraela maja wylacznie osoby uznane za Zydow. Ludzie ci natychmiast otrzymuja obywatelstwo raz bezzwrotna zapomoge w wysokosci 20 tys. dolarow na rodzine (Zydzi sowieccy). Obywatelowi, ktory opuscil kraj czasowo, a do ktorego stosuje sie klauzula: "moze imigrowac zgodnie z ustawa o powrocie" (chodzi tylko o Zydow), w momencie powrotu do ojczyzny przysluguje szereg ulg celnych, prawo do niskoprocentowej pozyczki itd. Niezydowskim obywatelom Izraela zadne z tych dobrodziejstw nie przysluguje. Intencja jest wiec jasna: przyciagnac do Izraela jak najwiecej Zydow z diaspory, tak aby zapewnic panstwu jednolicie narodowy charakter. Problem to o tyle naglacy, gdyz przyrost naturalny wsrod izraelskich Arabow (caly czas pomijamy milczeniem Terytoria Okupowane) jest wyzszy niz u Zydow, co zaowocowalo w ostatnich 40 latach znaczacych wzrostem tej wlasnie ludnosci.

Podstawowym narzedziem wdrazania dyskryminacji w zyciu codziennym sa osobiste karty tozsamosci, ktore kazdy obywatel musi nosic zawsze przy sobie. Na karcie widnieje narodowosc posiadacza (Zyd, Arab, Druz), co ulatwia prace policji.

W Izraelu przepisy prawa rabinackiego reguluja prywatny status obywateli zydowskich, skutkiem czego zaden Zyd nie moze poslubic osoby nie bedacej zydowskiego pochodzenia. Malzenstwa zawarte za granica(np. na Cyprze) sa wprawdzie uznawane, ale dzieci ze zwiazkow zydowsko - gojowskich uwazane sa za dzieci nieslubne (dzieci pozamalzenskie, ale majace za rodzicow Zydow sa uznane za prawowite). Jezeli to ma nieszczescie byc urodzonym przez matke - gojke, nie moze zawrzec zwiazku malzenskiego. Osoby takiej nie mozna rowniez pochowac. Przepisy te dziwnie przypominaja niemiecki Ustawy Norymberskie z roku 1935, a niektorzy wrecz twierdza, ze wspolczesny Izrael to III Rzesza a rebours.

Ostatnim czynnikiem wzmacniajacym nacjonalistyczny i izolacjonistyczny charakter Izraela oraz ekskluzywizm Zydow, jest ideologia ziemi Odzyskanej. Ideologie ta wpaja sie Zydom od najwczesniejszych lat. Zgodnie z nia Ziemie Odzyskana stanowia terytoria, ktore z rak niezydowskich przechodza w zydowskie. Moga one stanowic wlasnosc prywatna lub panstwowa. Ziemia w rekach niezydowskich okreslana jest jako nie odzyskana. Gdy zostaje odzyskana - ludnosc nie zydowska tam mieszkajaca Zydzi staraja sie usunac. Ta wlasnie ideologia doprowadzila do aneksji sasiednich terytoriow arabskich w roku 1967, a plany judaizacji Zachodniego Brzegu to rowniez owoc tej oblednej, ekspansjonistycznej idei (Zydzi maja prawa do 70% Zachodniego Brzegu Jordanu, tymczasem stanowia tam malo znaczacy procent ogolu ludnosci. Wspolczesne rozmowy o przekazaniu kolejnych obszarow pod palestynska kontrole rozbijaja sie wobec nieustepliwosci strony zydowskiej, ktora raz zaanektowane terytoria nie zydowskie nie moze - wbrew tradycji - oddac gojom).

Te kilka uwag pozwala, jak sadze, wyrobic sobie zdanie o specyficznej demokracji izraelskiej. Demokracji "przez Zydow i dla Zydow". I tylko dla nich.

MASONICA

MASONERIA I SPISKOWA TEORIA DZIEJOW

Historia nigdy nie byla wolna od spiskow. Spiski bowiem immanentnie zwiazane sa z zadza wladzy, spiskow itd. Tym najmniej, mimo ponawianych prob, nie one na przestrzeni dziejow - do pewnego momentu - wyznaczaly ich bieg. Byly co najwyzej jednym z elementow.

Dlaczego? Dlatego, ze swiat ze dzieje ludzkie podazaly naturalna, ewolucyjna sciezka, a jednoczesnie byly mocno osadzone w wierzeniach religijnych, tradycji, poszanowaniu naturalnego porzadku rzeczy. Byly to czasy, gdy Boga uwazano za Boga, a czlowieka za ograniczona w swoich mozliwosciach istote.

I nagle 250-300 lat temu wszystko uleglo zmianie . Czlowiek stal sie rowny Stworcy i w koncu zakwestionowal jego istnienie. Postanowil wywrocic naturalny lad - ewolucje zastapil rewolucja. Pojawily sie klamliwe hasla Wolnosci, Rownosci, Braterstwa" szybko okazalo sie, ze maja korzystac z nich tylko nieliczni - tzw. nowe elity wyzwolone z pod Boskiej kurateli.

Nastal czas nowoczesnych, tajnych, pol tajnych, supertajnych cial, nienazwanych i nazwanych agend. Historia stala sie planem, igraszka w ich rekach. Uwazam, ze tylko od nas zalezy, czy powroci ona w swoje naturalne, od 2000 lat sprawdzone lozysko.

Okreslenie masoneria wywodzi sie z jezyka angielskiego (free masons). Tak okreslano murarzy, kamieniarzy i budowniczych, ktorzy organizowali sie w miedzyregionalne cechy i pod przysiega przestrzegali murarskich zobowiazan. Zamiennie stosowano i inne nazwy: farmazonia, dzieci wdowy, krolewska sztuka, lota miedzynarodowka.
Pochodzenie masonerii okryte jest tajemnica. W wiekach XVIII i XIX pisarze masonscy przywiazywali wielka wage do udowodnienia jej starozytnosci. Wskazywali na poczatek masonerii w legendarnych antycznych bractwach i zwiazkach. Niektorzy historycy dochodzili nawet do 12 hipotez tlumaczacych jej pochodzenie. My ograniczymy sie tylko do kilku:

1.Historia ludzkosci jest tozsama z historia masonerii. Tworca masonerii byl" Adam, ewentualnie Kain.

2.Wolnomularstwo wywodzi sie z misteriow Indii i starozytnego Egiptu.

3.Templariusze. Jak wiemy byl to zakon rycerski, ktory przybral nazwe Militia templi Salomonis. Zostal zalozony w roku 1118. Ich strojem byl bialy habit i bialy plaszcz dla rycerzy. Po 1145 r. na lewym ramieniu nosili czerwony krzyz. Zakon szybko rosl w potege. W wieku XIV we Francji posiadal 2 miliony hektarow gruntow ornych wolnych od podatkow. Templariusze byli niewygodnymi konkurentami dla wladzy krolewskiej. Dlatego tez rozprawiano sie z nimi okrutnie. W roku 1310 spalono 54 templariuszy jako odszczepiencow, a 4 lata pozniej samego Wielkiego Mistrza zakon Jakuba de Molay, ktory przed meczenska smiercia mial rzucic klatwe na swych przesladowcow - krola i Kosciol. Jedna z legend masonskich glosi, ze w dniu spalenia de Molay kilku jego zwolennikow zebralo szczatki mistrza i poprzysieglo katom zemste. W lonie samej masonerii zdania na temat zwiazku z templariuszami sa podzielone. Czesc masonow jest sceptyczna, nie przeszkadza to wszelako w powstawaniu szeregu stowarzyszen bedacych blisko masonerii, a powolujacy sie na Jakuba de Molay. Przykladem niech bedzie Zakon Templariuszy Wschodu, ktorego odnowicielem w XX wieku zostal Aleister Crowley (stojacy od 1912 roku na czele brytyjskiej sekcji zakonu) i noszacy imie Baphomet. Ow Baphomet to anty chrzescijanskie bostwo, ktoremu czesc mieli oddawac w Azji templariusze - po latach walk z muzulmanami ostygli z krzyzowego zapalu, podatni na niepokojace idee Wschodu, a z czasem i doczesne uciechy (pijanstwo, homoseksualizm). Przedstawiany jest on jako koziol z wielkimi rogami siedzacy na ujarzmionym globie. Na lbie ma pentagramme (5 ramienna gwiazde), u plecow zas skrzydla. Skojarzenie z symbolika szatanska jest tu jak najbardziej zasadne.

4. Budowniczowie katedr. Jest to najpopularniejsza hipoteza siegajaca zrodel masonerii. Bractwa murarskie, zazdrosnie strzegace zawodowych tajemnic, podupadly w wieku XVII. Dla ratowania sytuacji, do loz zawodowych zaczeto wiec przyjmowac przedstawicieli innych zawodow. Z czasem to oni zmajoryzowali bractwo, dajac poczatek wlasciwej masonerii.

5. Oswiecenie. Wielu badaczy za prawdziwe zrodlo masonerii uwaza Oswiecenie. Dorobek myslowy Oswiecenia mozna, w ogromnym skrocie, sprowadzic do kilku twierdzen: uznanie za boskie tego wszystkiego, co jest uniwersalne, wiara w wartosc czlowieczenstwa, odrzucenie spekulatywnosci i metafizyki na rzecz wartosci ziemskich. W efekcie otrzymujemy radykalne odwrocenie dotychczasowych relacji miedzy Bogiem a czlowiekiem, upadek calego szeregu przekonan religijnych i zasad moralnych.

6. U podstaw masonerii stoja mesjanistyczne dazenia Zydow.

Mysle, ze powyzsze hipotezy, roznej przeciez jakosci, zmuszaja do precyzyjnego, na ile stac na to autora, pojecia podstawowych nurtow ujetych we wlasciwej, zrodzonej u poczatku wieku XVIII masonerii. Wszystkie one mialy i maja cechy wybitnie antychrzescijanskie, a mowiac precyzyjniej - antykatolickie.
Nalezy to powiedziec wprost: bez organicznej nienawisci masonerii do Kosciola i wszystkich wartosci, na ktorych strazy stoi, zrozumienie istoty tej tajnej struktury, jej dazen i ukrytych celow, nie jest mozliwe.
Masoneria laczy wiec w sobie gnoze z jej okultyzmem, hermetyzmem i przejawami satanizmu" poganski (neopoganski) naturalizm, w pelni dojrzaly w epoce Oswiecenia - prymitywnie racjonalistyczny, libertynski" nurt protestancki, odrzucajacy frontalnie hierarchie Kosciola, dopuszczajacy dowolna interpretacje prawd wiary oraz nurt judaistyczny, ktory najmocniej odcisnal swe cechy na symbolice, obrzedowosci i duchu masonerii. Przyznal to nawet XIX wieczny naczelny rabin USA - Issac M. Wise "Masoneria jest instytucja zydowska, ktorej historia stopnie, godnosc, hasla i nauki sa zydowskie od poczatku do konca"

Masoneria jest tajnym towarzystwem w tajnym towarzystwie. Jej doktryna zewnetrzna, przeznaczona na uzytek profanow i szarej, czesto otumanionej masy czlonkowskiej, pelna pieknie brzmiacych hasel Wolnosc, Braterstwo, Czlowiek, Dobroczynnosc), stanowiacych przykrywke wlasciwych celow. Tak naprawde wysoko postawieni bracia fartuszkowi" sa lucyferianami pragnacymi zastapic panowanie chrzescijanskiego Boga (Adonaj) rzadami upadlego Aniola - Lucyfera - Wielkiego Budownika Swiata. W konsekwencji nienawidza Kosciola, tradycji chrzescijanskiej, wytworzonej w ciagu 2000lat moralnosci i wszystkich tych wartosci, ktore w naukach zawarl Jezus. Z tego negatywnego uczucia wynikaja metody dzialania i ostateczne cele, jakie stawiaja sobie dzieci wdowy.

W sferze dzialan masoneria nastawila sie na rewolucje, ktora miala zniszczyc stary, a wprowadzic nowy porzadek. Obejmowalby on stopniowa likwidacje instytucji Kosciola, nowa moralnosc ustanowiona przez wyzwolonego od Boga czlowieka, rzady Rozumu itd. Bez watpienia tak rewolucja we Francji, jak i rewolucje w Rosji byly przez nia inspirowane.

Kazda idea, kazda mysl niszczycielska, przeciwna Bogu i uznanym relacjom miedzy Nim a czlowiekiem byla przez masonerie popierana i sponsorowana. Do pewnego momentu takim sojusznikiem pozostawal socjalizm - komunizm, a nawet neopoganskich faszyzm.

Po II wojnie swiatowej tajne bractwo zmienilo taktyke, rozpoczynajac "pokojowa walke ze starym swiatem", oparta o stare, liberalno - demokratyczne hasla, z wykorzystaniem najnowoczesniejszych osiagniec techniczno - cywilizacyjnych.

W odniesieniu do religii i Kosciola katolickiego postuluja one m.in. usuniecie tychze z dzialow aparatu panstwowego i instytucji publicznych, sekularyzacje malzenstwa, wprowadzanie swieckiej oswiaty, propagowanie wolnosci religijnej dla wszystkich sekt (np. tych wyroslych z New Age - naturalnego, oczywiscie do pewnego momentu, sojusznika masonerii) i grup wyznaniowych, z wyjatkowym wszakze traktowaniem katolicyzmu, oskarzonego bezustannie" o brak tolerancji.

Masonska walka ze starym porzadkiem nie rozgrywa sie tylko na plaszczyznie bezposredniego starcia z Kosciolem. Dodajmy do tego swieckie" (ale zawsze zwiazane z dzialalnoscia masonskiego antykosciola) elementy ofensywy: nieograniczona wolnosc prasy w gloszeniu hasel antyreligijnych i zasad sprzecznych z moralnoscia (to samo dotyczy mass - mediow elektronicznych, kin, teatrow)" usuniecie wszelkich roznic w traktowaniu osob plci przeciwnej i popiera nie skrajnego feminizmu (prekursorem byl tutaj Adam Weishaupt, jedna z najbardziej diabolicznych postaci Europy przelomu XVIII/ XIX wieku, czlowiek, ktory ideologicznie przygotowal rewolucje we Francji, chociaz nie zapominajmy o nikczemnym Voltaire) - tej wymyslonej przez mezczyzn pulapki dla glupich i latwowiernych kobiet.

Masoneria stara sie opanowac wszelkie sfery zycia intelektualnego i spolecznego. Jest to niezbedny czynnik do przejecia wladzy nad calym swiatem. Wiele jej postulatow zostalo juz zrealizowanych. Zlotej miedzynarodowce, zasobnej w nieograniczone fundusze, kontrolujacej mass - media, banki, politykow, penetrujacej Kosciol (dobrym przykladem niech bedzie Holandia, a ostatnio nawet Polska ksiedza Tischnera i paramasonskiej katolewicy) i uniwersytety, udalo sie przynajmniej podminowac chrzescijanstwo, wzbudzic wsrod ludzi watpliwosci co do jego prawdziwosci i przydatnosci, wreszcie wyzwolic drzemiace w nich poklady permisywizmu, relatywnosci i prymitywnego materializmu.

Obawiam sie, ze wypowiedziane 20 lat temu zdanie prominentnego masona Wielkiego Wschodu - Baroin: "Godzina masonerii wybila", nie jest czcza przechwalka. Czas pokaze"



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 19, 2012 7:04 pm

VARIA

CI OKROPNI ENDECY

Dyskredytowanie obozu narodowego przez polska lewice trwalo "od zawsze". Jednak od lat 40-tych poczawszy weszlo ono w nowa, dramatyczna faze.

Okres pierwszy to zasadniczy konflikt z komunistami. Do zakonczenia wojny szeroko rozumiany oboz narodowy prowadzi ostra i konieczna walke z bolszewickimi, "gwardyjsko - alowskimi bandami lupiacymi pod pozorem rekwizycji lubelskie, bialostockie i kieleckie wsie. Zolnierze Narodowych Sil Zbrojnych i Narodowej Organizacji Wojskowej bronia mienia i zycia polskiego gospodarza. Po wojnie przyjdzie im za to drogo zaplacic. Bezwzglednie tropieni, okrazani w lesnych pulapkach, gina w walce, podczas sledztwa lub na mocy wyrokow sadowych.

Oprocz tego odbywa sie prawdziwe polowanie na wybitnych czlonkow tak strasznie doswiadczonego przez okupacje niemiecka Stronnictwa Narodowego. Zostaje m.in. aresztowany Adam Doboszynski, znany z przedwojennego "marszu na Myslenice". Po nieludzkich torturach - podawano mu takze srodki przeczyszczajace, wywolujace nieznosne cierpienia - zostaje stracony. Przy okazji: czy ludzie gardlujacy po pazdzierniku 1956 roku o metodach dzialania Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego, ci nawroceni demokraci (a do 1956r. zazarci komunisci najgorszego sortu typu: Andrzejewski, Brandys et consortes) kiedykolwiek upomnieli sie o te ofiare zbrodniczego systemu? Oczywiscie nie. Sprawiedliwosc bowiem i ludzkie uczucia narodowcow omijaly. Mozna bylo zrehabilitowac komuniste, socjaliste, nawet chadeka. Endekow nie, bo to w grupie rzeczy "bandyci, szowinisci, antysemici.

Okres drugi rozpoczyna sie w 1956 roku, ale dopiero w ostatnich latach nabiera wyrazniejszych cech. Tym razem krag zajadlych przeciwnikow endecji zwiekszy sie. Do komunistow, ktorzy w miedzyczasie w sposob prostacki staraja sie przejac niektore hasla obozu narodowego, dolaczyli byli komunisci (nazwijmy ich bracmi odlaczonymi"), socjalisci, ateisci, kosmopolici (dzialajacy zgodnie z formula p. Michnika. Moja ojczyzna jest Europa") - slowem, tworzy sie nieformalny zespol antyendecki.

Powstanie tego zespolu laczy sie moim zdaniem z upadkiem komunizmu, a takze z walka polityczna na jego gruzach. Dopoki rzadzila PZPR, wrog byl jeden. Wprawdzie "demokratyczna" lewica endecji (delikatnie mowiac) nie lubila, co wiecej: obludnie zarzucala jej cicha wspolprace z komunistami, ale byl to drugorzedny front walki.

W momencie dziejowego krachu i zastapienia go systemem, w ktorym lewica niekomunistyczna zawarla kontrakt z bylymi utrwalaczami wladzy ludowej, atak zostal skierowany na narodowcow.

Mozna by zapytac, dlaczego? Przeciez oboz narodowy AD 1990 jest jeszcze organizacyjnie slaby, wiecej: oprocz Stronnictwa Narodowego istnieje szereg malych grupek mniej lub bardziej udanie nawiazujacych do niesmiertelnych idei lezacych u podstaw dzialania przedwojennego obozu narodowego.

Lewica jednak wie, co robi. Zdaje sobie sprawe, ze pomimo 45 lat upodlenia Polacy, przynajmniej duza ich czesc, wiedziona instynktem, akceptuja lub beda akceptowac hasla gloszone przez narodowcow, a nade wszystko pozostana szczegolnie wyczuleni na tak eksponowane w enuncjacjach Stronnictwa Narodowego niebezpieczenstwo niemieckie.

Lewica sie wiec boi, a strach, jak wiadomo, nierzadko wywoluje agresje. Nie jest ona spontaniczna, lecz znakomicie zorganizowana. Wyrazem jej sa artykuly, artykuliki, oswiadczenia, ktorych celem jest osmieszanie endecji (przoduje tu lewicowa "Gazeta Wyborcza"), przedstawienie jej jako tworu anachronicznego, szowinistycznego, niemal rasistowskiego.

Tygodnik Narodowy "Ojczyzna", nr 5, 24 czerwca 1990

SLASKI HEIMAT

Opole, dzien targowy. Na placu dziesiatki plastikowych stolikow. Z ustawionych na nich magnetofonow dobywaja sie tandetne, piwno - parowkowe piosenki typu: "Ich liebe Dich und warum Du mich nicht?" W przewalajacym sie tlumie ludzi mnostwo Niemcow, takze tych, ktorzy jeszcze kilka miesiecy temu byli Polakami. Teraz sa butni, pewni siebie. Na parkingach metaliczne BMW, mercedesy, ople.

Tak wyglada stolica Slaska Opolskiego Anno Domini 1990.

A na wsi? W tych zamieszkalych przez autochtonow - istny festiwal niemieckosci. Juz gdzieniegdzie ukazaly sie szyldy nad restauracjami w jezyku niemieckim, a Opole to, wedlug pewnego znaku drogowego, znowu Haupstadt Oppeln. Zreszta to dopiero poczatek. Oto bowiem germanskie Towarzystwo mniejszosciowe walczy o dwujezycznosc podopolskich miejscowosci, majac zreszta w tym wzgledzie poparcie supereurotomanow" z Solidarnosci oraz pewnej konserwatywnej partyjki ("Jednosc Europejska"), ktorej czlonkowie pewnie zmiesciliby sie na mojej skladanej kanapie, przy zalozeniu, ze wprzody wpuscilbym tych panow do domu.

Mamy juz nawet dwutygodnik mniejszosci niemieckiej na Opolszczyznie, "Oberschlesische Nachrichten". Czytam wypowiedzi czolowych dzialaczy mniejszosciowego Towarzystwa. Dominuja stwierdzenia o Europie bez granic. Prawda, jakimi jestesmy demokratami BEZ GRANIC". I jeszcze pan Kroll, szef Wasserdeutschow (wespol z ojcem - 100% Niemcem, bylym czlonkiem PZPR odznaczonym przez samego Gierka) jest za naplywem obcego kapitalu na Slask. No, zgadnijcie Panstwo jakiego?

Ech, to chyba za malo. A moze by tak pobudowac sanatoria, prewentoria, zamkniete kluby golfowe "nur fuer Deutsche". Ubierzemy brudnych Polaczkow w biale kitle, nauczymy ich podstawowych slowek w naszej pieknej niemczyznie, pouczymy, ze maja byc "freundlich i juz mamy kelnerow, hostessy (prawda, ladniejsze od naszych Helg) - do tego tanich.

Ale uwaga: Achtung, Achtung! Trzeba miec na nich oko. Pewien nasz "Kamerade" otworzyl na obrzezu Oppeln (smieszna , slowianska nazwa: Opole) sklad z uzywanymi szmatami. Niestety, ci bezczelni Polacy zwineli sztuk kilka. Was machen Wir? Jak to, co, nich sie rozbieraja do koszuli (autentyczne zdarzenie), wchodzac do porzadnego niemieckiego sklepu.

W ogole wytniemy tym uparciuchom niezly numer. Niech sie ciesza na razie, ze Slask jest niby w Polsce. Potem przyjdzie czas na "europeizacje" terenow "odwiecznie niemieckich" podlug genialnego planu Hartmuta Koschyka, a nastepnie" Aber langsam, langsam.

Tygodnik Narodowy "Ojczyzna", nr 11, 7 pazdziernika 1990

Tekst powyzszy pisany byl w goracym okresie tworzenia sie niemieckich organizacji mniejszosciowych w naszym wojewodztwie. Prosze mnie nie zrozumiec zle : nigdy nie wystepowalem przeciwko aspiracjom ludnosci autochtonicznej, zawsze staralem sie, czy to na lamach "Schlesiches Wochenblatt" (ktore czasami daje zreszta podstawy do podejrzen o nielojalnosc w stosunku do Polski), czy w ksiazce poswieconej niemieckiemu ksiedzu z podopolskiego Naroka, obiektywnie przedstawic tragedie, jakie staly sie jej udzialem po roku 1945.

Wszelako uwazam Slask Opolski za integralna, bez zadnych podtekstow, czesc Panstwa Polskiego. A tymczasem dzialania znanych organizacji ziomkowskich w Niemczech, z ktorymi wielu miejscowych Niemcow ma calkiem dobre kontakty i przynajmniej nieoficjalnie - powiedzmy: przy halbie piwa - podziela ich antypolskie poglady, kazda zachowac daleko posunieta ostroznosc.

Jest rzecza oczywista, iz ludzie ci licza na "Europe "bez granic" a w dalszej kolejnosci mozliwosc swobodnego osiedlania sie Niemcow na Slasku. Oczywiscie europejski moloch bedzie dawal w przyszlosci Polakom szanse osiedlania sie w Niemczech, ale powiedzmy sobie szczerze: ilu to Polakow - posesjonatow bedzie stac na np. spedzanie jesieni zycia "na swoim" w Bawarii, czy Hesji. I zreszta po co mieliby to robic.

Tymczasem polskie ziemie zachodnie, juz to ze wzgledow czysto ekonomicznych, juz to zaszlosci historycznych, stana sie atrakcyjnym terenem osiedlenczym przede wszystkim dla Niemcow. Przybysze beda mieli za soba europejskie prawo i pieniadze, a wszystko zakonczy sie, trudno tu o inna mozliwosc, swoista rekonkwista. Prowadzona oczywiscie metodami pokojowymi, z poszanowaniem praw czlowieka, slowem w rekawiczkach.

Scenariusz jest wiec napisany, a znajac wrecz organiczny brak u Polakow elementarnego, zdrowego egoizmu narodowego (w przeciwienstwie do regionalnego, takze opolskiego), tym latwiejszy do realizowania. Aber langsam, langsam"

PRZYPADKI MARSZALKA ZYMIERSKIEGO

Glosno ostatnio wokol marszalka Michala Roli-Zymierskiego. I slusznie - najwyzszy czas. Przypisywane mu powojenne zbrodnie(podpisywanie wyrokow smierci, udzial w tworzeniu obozow koncentracyjnych dla czlonkow AK) wcale mnie nie dziwia, zauwazywszy jego podejrzana dzialalnosc przed i w czasie wojny.

Zacznijmy od nazwiska. Prawdziwe brzmialo: Lyzwinski. Oczywiscie nie w tym nie byloby zdroznego - wszak marszalek Lyzwinski brzmialoby takze niezle - gdyby nie fakt, ze jego zmiana na Zymirski (pierwotna pisownia ) wywolala maly skandal. Mialo to miejsce w Wiedniu, gdzie nasz legionista kurowal sie z ran zadanych mu w krwawej bitwie pod Laskami (23-26.X1914). Wtedy to zaczal uchodzic za prawnuka gen. Zymirskiego - bohatera Powstania Listopadowego.

Kompromitacja nastapila w momencie wypelniania papierow w zwiazku ze staraniem hrabiego Mycielskiego o wyrobienie Lyzwinskiemu orderu. Ale to tylko drobiazg.

Na poczatku lat dwudziestych odnajdujemy Lyzwianskiego-Zymierskiego na eksponowanym stanowisku zastepcy szefa administracyjnego armii. I tu jego zamilowanie do pospolitych szachrajstw ostatecznie wychodzi na swiatlo dzienne. Za zakup we Francji bez kontroli 50 tysiecy masek gazowych, z ktorych 42% bylo uszkodzonych - oczami wyobrazni widze nieprzeliczone szeregi "szwejkow" uczacych sie w czasie cwiczen - zostaje skazany na 5 lat wiezienia i zdegradowany. Wyjezdza do Francji. Tam prawdopodobnie przechodzi na zold wywiadu sowieckiego. W czasie wojny, bedac w Polsce, nawiazuje, za zgoda Moskwy, kontakt z Gestapo. Prowadzi m.in. rozmowy z Alfredem Spilkerem, jednym z najniebezpieczniejszych i najinteligentniejszych funkcjonariuszy gestapo w Generalnym Gubernatorstwie, czlowiekiem, ktory specjalizowal sie w tropieniu podziemnych struktur panstwa polskiego.

Wspolpraca ta byla zreszta tylko fragment ogolniejszych dzialan tzw. komorki dezinformacyjnej Polskiej Partii Robotniczej (zorganizowal ja Marceli Nowotko - za to prawdopodobnie rabneli go niepoinformowani o misternej grze bracia Molojcowie), polegajacych na przekazywaniu Niemcom danych Armii Krajowej i Delegaturze Rzadu.

Przy okazji: wcale bym sie nie zdziwil, gdyby w przyszlosci ktos wykryl, ze aresztowanie np. generala Grota-Roweckiego - przeciez m. in. Spilker (niestety zaginal pod koniec wojny) rozpracowywal te sprawe - bylo dzielem owej komorki, w tym i szanownego matuzalema komunistycznego oficerstwa.

I na tym zakoncze, klaniajac sie nisko tym wszystkim postkomunistom, bylym poputcznikom i tej calej pseudo-naukowej halastrze piszacej swego czasu:"pod ustroj", ktorzy protestuja przeciwko znieslawieniu imienia naszego kochanego marszalka. No coz: taki marszalek - jakie czasy.

"Katolik" nr 44, 4 listopada 1990

MALA WOJNA

Polacy zamieszkujacy polnocno - wschodni kraniec przedwojennej Rzeczypospolitej (wojewodztwa: wilenskie i nowogrodzkie) w latach II wojny swiatowej stworzyli jedna, powazna organizacje do walki z okupantem niemieckim - Armie Krajowa. Cieszyla sie ona powszechnym powazaniem nie tylko wsrod Polakow, ale i Bialorusinow, ktorzy w niemalej liczbie zasilili jej szeregi szczegolnie na Nowogrodczyznie.

Oddzialy Armii Krajowej na Wilenszczyznie i Nowogrodczyznie nie byly jednak jedyna sila zbrojna, czynnie przeciwstawiajaca sie Niemcom. Obok nich rozwijala dzialalnosc na tych terenach partyzantka radziecka. Nowogrodczyznie jej glowna baza operacyjna staly sie puszcze: Nalibocka (ok. 10 tys. zolnierzy), Lipczanska (ok. 5 tys) i Rudnicka. W Okregu Wilenskim AK koncentrowala sie glownie na bagnach jeziora Narocz i w kompleksach lesnych powiatow: postawskiego i braslawskiego.

W sklad oddzialow radzieckich wchodzili zolnierze rozbitej w 1941 r. Armii Czerwonej, czlonkowie aparatu partyjnego, ktorzy nie ewakuowali sie na wschod, Zydzi zbiegli z gett. Od 1943 roku zaczeli je zasilac spadochroniarze przerzucali droga powietrzna przez front - zolnierz pod kazdym wzgledem doskonaly.

Ogolnie wiec mozna powiedziec, ze byl to element w duzej czesci naplywowy, nie znajacy miejscowych stosunkow i tym samym nie tolerujacy obecnosci innych, nieradzieckich oddzialow.

Fakt ten stal sie zrodlem niekonczacych sie zatargow miedzy partyzantami radzieckimi a polskimi. Konflikty te przerodzily sie z czasem w krwawe potyczki inspirowane przez Rosjan, widownia ktorych stala sie przede wszystkim Nowogrodczyzna. O ich skali swiadczy wyliczenie pplk Janusza Prawdzic -Szlaskiego, Komendanta Okregu Nowogrodzkiego AK, ktory ustalil, ze oddzialy okregu stoczyly 83 walki z partyzantami radzieckimi, co stanowilo 1/3 ogolu walk stoczonych przez nowogrodzka AK za okupacji niemieckiej.

Przytoczone dane uleglyby prawdopodobnie rozszerzeniu, gdyby policzyc starcia miedzy malomiasteczkowo - wiejskimi samoobronami (zwanymi z bialoruska "samo schowani, lecz grupujacymi takze Polakow wspolpracujacych z AK) a radzieckimi partyzantami. Byly one szczegolnie krwawe, o czym swiadczy przyklad miasteczka Naliboki, w ktorym oddzial radziecki pod dowodztwem mjr Wasilewicza, w kwietniu 1943 r., dokonal mordu na ponad 120 czlonkach miejscowej samoobrony.

Ludnosc cywilna na Nowogrodczyznie byla zreszta szczegolnie narazona na akty terroru ze strony oddzialow radzieckich. Dlatego tez sama, doprowadzona do ostatecznosci powtarzajacymi sie brutalnymi napadami, nie cofala sie przed rozwiazaniami radykalnymi. Znany jest przypadek rozsiekania szabla przez rozsierdzonych mieszkancow pewnej wsi w okolicach Lidy spitych alkoholem partyzantow radzieckich.

Kulminacyjnym jednakze momentem w konflikcie polski - radzieckim na Nowogrodczyznie stalo sie wydarzenie zwiazane z rozbrojeniem przez radzieckie grupy partyzanckie strefy iwienieckiej Baonu tolpeckiego AK. Oddzial ten zostal 1 grudnia 1943 roku otoczony przez Rosjan a nastepnie rozbrojony. Jego dowodce - mjr Waclawa (Waclaw Pelka) zastrzelono na miejscu. Pozostalych oficerow odseparowano, a pieciu z nich (w tym cichociemnych: por. Rydzewskiego i ppor. Losia) wywieziono na Lubianke do Moskwy.

Sukces radzieckiego ataku na Baon okazal sie jednak polowiczny, gdyz rozbrojenia uniknely: grupa ulanow 27 pulku pod dowodztwem chor. Zdzislawa Nurkiewicza - "Nocy i 30 zolnierzy ppor. Adolfa Pilcha-Gory. Warto przy tym nadmienic, ze swiadkiem calego zdarzenia byl wilenski oddzial partyzancki dowodzony przez "Malego" (Andrzeja Kutzera), ktory przybyl do Puszczy Nalibockiej z obwodu Molodeczno na zimowy odpoczynek i kwaterowal w uroczysku Drywiezna, ok. 0,5 km od Baonu Stolpeckiego. W chwili radzieckiego ataku "Maly" wycofal sie z puszczy, a wraz z nim grupa zolnierzy ppor. "Gory".

Adolf Plich w stosunkowo szybkim czasie odbudowal rozbity oddzial i, nauczony smutnym doswiadczeniem, zaczal podobnie jak wielu jego kolegow, uwazac partyzantow radzieckich za wrogow. Ponadto, w wyniku otoczenia Zgrupowania Stolpeckiego przez oddzialy radzieckie, zawiesil czasowo (grudzien 1943 - lipiec 1944) walke z Niemcami.

Czlowiek nieobeznany z wojennymi realiami kresow moglby oczywiscie uznac te decyzje za oburzajaca. Zeby to wszystko (jednak) zrozumiec, trzeba bylo byc partyzantem Puszczy Nalibockiej i przezyc to wszystko, co przezywala miejscowa ludnosc ("). Zrozumiec to wszystko trzeba, zrozumiec tamta beznadziejna sytuacje walki, bedac ze wszystkich stron oblezonym".

Omawiajac wydarzenia zwiazane z tragedia w Puszczy Nalibockiej, nalezaloby postawic pytanie o inspiratorow wrogiego nastawienia oddzialow radzieckich do polskiej partyzantki. Nie byl to przeciez przypadek odosobniony. Juz w sierpniu 1943 roku w sasiednim, wilenskim Okregu AK, zostal rozbrojony i czesciowo wybity przez Rosjan oddzial dowodzony przez Antoniego Burzynskiego -"Kmicica".

Nie ulega watpliwosci, ze te akty przemocy byly uzgodnione z wyzszymi instalacjami. Swiadczy o tym uchwala KC KP Bialorusi z 22 czerwca 1943 roku "O przedsiewzieciach w zakresie rozwijania ruchu partyzanckiego w zachodnich obwodach Bialorusi" i pismo ogolne "O wojskowo-politycznych zadaniach pracy w zachodnich obwodach Bialorusi". To ostatnie w punkcie czwartym glosilo: "wszystkimi sposobami (nalezy) zwalczac oddzialy i grupy nacjonalistyczne".

Ponadto, w kilka dni po rozbrojeniu Baonu Stolpeckiego, ppor. Niedzwiecki ("Lawina , "Szary") znalazl przy zabitym radzieckim oficerze sztabowym rozkaz "Do Komendantow i Komisarzy Oddzialow Partyzanckich Brygady im. Stalina", stanowiacy uzupelnienie wczesniejszych ustalen i odnoszacy sie do polskiego oddzialu w Puszczy Nalibockiej. Nakazywal on m.in. przystapienie 1 grudnia do "osobistego rozbrajania wszystkich polskich legionistow" ktorych miano nastepnie dostarczyc do obozu Milaszewskiego w rejonie wsi Niestorowicze. W razie oporu ze strony rozbrajanych Polakow zalecano rozstrzeliwania na miejscu. Dokument podpisali: plk Guleweicz (Komendant Brygady im. Stalina), pplk Muranow (Komisarz Brygady), pplk Karpow (Naczelnik Sztabu Brygady).

Przytoczone przyklady sa tylko drobnym fragmentem pelnych nieufnosci i konfliktow stosunkow polsko-radzieckich na polnocno - wschodnich kresach w czasie wojny. Zreszta rowniez po przetoczeniu sie frontu prze Wilenszczyzne i Nowogrodczyzne latem 1944r., walki trwaly nadal. Te z oddzialow Akowskich, ktore nie daly sie internowac, nadal stawialy opor, tym razem regularnemu zolnierzowi radzieckiemu. W jednej z takich potyczek, pod Surkontami, zginal slynny Maciej Kalenkiewicz, cichociemny, oficer wielkich nadziei, wraz z 36 podkomendnymi.

Tak oto wygasala niewypowiedziana, mala wojna polsko - radziecka. Chronologicznie trzecia w przeciagu 25 lat.

"Katolik", nr 47, 25 listopada 1990


JAS NIE DOCZEKAL - DOWODCE ZWM TRAFIONO SMIERTELNIE PO DWUGODZINNYCH DELIBERACJACH(fragmenty sprawozdania prasowego)

Dyrektor Ryszard Sakowski z Zespolu Szkol Ekonomicznych im. Janka Krasickiego w zagajeniu przedstawil m.in. historyka Dariusza Ratajczaka. - Pan magister - powiedzial - pomoze nam w wyborze kandydatur na nowego patrona.

W ten sposob losy dotychczasowego byly juz wlasciwie przesadzone. Zamysl byl taki, ze do Opola na sesje PATRON SZKOLY JAKO WZORZEC PATRIOTYCZNO - MORALNY przyjada przedstawiciele wszystkich placowek z wojewodztwa, ktore laczy imie nie tak dawno jeszcze drogiego bohatera II wojny.
Frekwencja zawiodla. Oprocz uczniow Zespolu Szkol w Kedzierzynie z gosci nie zjawil sie nikt. Inni dyrektorzy najwidoczniej klopotliwy balast postanowili wyrzucic bez halasu.

Proces nadawania szkolom imion w Polsce Ludowej byl dosc sformalizowany - stwierdzila mgr Anna Szelka" - Bywalo - podkreslila Szelka - ze patrona narzucaly szkolom wladze, zeby byl po linii i na bazie, czyli wlasciwej proweniencji. Szczegolnym wzieciem cieszyc sie zaczeli bohaterowie walk z imperializmem, przeciw burzuazyjnym krwiopijcom i zgnilemu drobnomieszczanstwu, co zdaje sie na jedno wychodzi. (")

Taki patron, zauwazyla referentka - z naukowego punktu widzenia nie spelnil wyznaczonej mu roli. Na podstawie doswiadczen szkol pracujacych z patronem, stwierdzic mozna, ze wlasciwy wybor zwieksza szanse pomyslniejszej pracy i wynikow.

To samo tylko krocej powiedzial uczniom dyrektor Sakowski.

Godzina Janka Krasickiego wybila gdy do mikrofonu podszedl historyk Dariusz Ratajczak. Strzal pierwszy - wspolpraca z KPP, partia ktora pragnela bardzo by Polska znalazla sie w gronie narodow radzieckich, na co sa dowody. Dzialacze KPP - przypominal Ratajczak - na VI Zjezdzie w listopadzie 1932 roku, na 3 miesiace przed dojsciem Hitlera do wladzy, podjeli uchwale o obronie Gornego Slaska przed polskim imperializmem i wezwali do walki z uciskiem narodowym ludnosci niemieckiej.

Strzal drugi - bliskie kontakty Janka Krasickiego z antypolskim renegatami. Strzal trzeci - nad lozkiem studenta Krasickiego wisial w akademiku nikt inny tylko najblizszy wzor - Feliks Edmundowicz Dierzynski, znany szerzej pod ksywa krwawy Feliks oraz z tego, ze lubil dzieci. Strzal czwarty - Krasicki w pelni aprobowal fakt okupacji czesci Polski przez ZSRR, w okupowanym Lwowie doszedl nawet do godnosci miejskiego wiceprzewodniczacego Komsomolu, organizacji przeciez niepolskiej.

Strzal piaty - Krasicki zastrzelil Molojca, zaraz po tym jak Molojec zastrzelil Marcelego Nowotke. Pierwszego KC PPR. Dzis wiadomo, ze Molojec sie pomylil. Myslal, ze konczy agenta gestapo, a Nowotko wykonywal tylko polecenia Moskwy zeby denuncjowac konkurencje, czyli AK i ich londynskich poplecznikow. Seria okazala sie dla Janka smiertelna. Tylko ksiadz katecheta, Krystian Szteliga okazal Jankowi litosc. - Skonczylem w Zabrzu przodujace liceum imienia Wlodzimierza Ilicza Lenina i zapewniam - patron nie mial na mnie zadnego wplywu. Przy okazji ksiadz wyrazil obawe czy nowy, wiarygodny patron nie przyczynil sie do budowania w szkole albo muzeum, albo kapliczki (")

Imie jego (Krasickiego - DR) zawieszono, a o woli uczniow i grona powiadomiona zostanie Warszawa. Wbrew sugestii ksiedza odbedzie sie w Zespole Szkol Ekonomicznych referendum w sprawie nowych kandydatur.

Historyk Dariusz Ratajczak zasugerowal na marginesie, ze teraz przydalaby sie sesja poswiecona szkolom imienia Marcelego Nowotki.

Jedna z dziewczyn na korytarzu zauwazyla przytomnie: - Moze ten Krasicki czul sie bolszewikiem, nienawidzil Polski szczerze, i gdyby zyl, juz samo nadanie jego imienia polskiej szkole odebralby jako obraze?

Nie ulega watpliwosci, ze to ludzie wyciagneli truchlo z grobu i postawili na piedestale, a nastepnie je stamtad zrzucili. Jezeli w Zespole Szkol Ekonomicznych odbywal sie przeciwko komu¶ proces, byl to proces przeciwko nim samym."

Ryszard Rudnik "TO", nr 279, 30 listopada 1990

Powyzsze sprawozdanie, rzetelnie zreszta napisane, wymaga pewnego rozwiniecia.

Rzeczywiscie opolski" ekonomiak" utracil patrona i z tego co wiem do dnia dzisiejszego nie ma zadnego. Moze to i dobrze. Natomiast duch Krasickiego, co prawda szczatkowo, przetrwal w przeslawnym grodzie nad Odra. Trudno pogodzic sie z decyzja o pozostawieniu nazwy ZWM dla najwiekszej dzielnicy Opola. Tym bardziej, ze ogarnia ona caly gaszcz ulic i uliczek poswieconych autentycznym bohaterom Polski Walczacej. Mikolajczyk, Bytnar, Sosnkowski, Hubal - przewracaja sie w grobach. Potraktowano ich jako dodatek do malej, sponsorowanej przez Kreml organizacyjki. A moze ojcowie miasta uwazaja, ze AK byla czescia ZWM? W koncu nie kazdy interesuje sie historia.

Przeraza rowniez fakt, ze ta absurdalna kohabitacja w ogole nie przeszkadza mieszkancom osiedla (zakladam, ze mieszkaja tam nie tylko byli utrwalacze wladzy ludowej). Ludzie nie znaja historii, karleja, na niczym im nie zalezy. Widmo umyslowej impotencji krazy nad Opolem.

ALKAZAR 1936 (z dziejow hiszpanskiej wojny domowej)

Rebelia wojskowa w lipcu 1936 roku w Hiszpanii, skierowana przeciwko wladzom republikanskim zakonczyla sie tylko czesciowym powodzeniem. Kilka dni po jej wybuchu mozna juz bylo wyznaczyc linie oddzielajaca obszary, gdzie wojskowi zwyciezyli, od tych, gdzie wladze republikanskie nie daly sie zaskoczyc.

Generalnie, spiskowcom udalo sie opanowac polnocno - zachodnia czesc kraju, wszelako bez uprzemyslowionych prowincji baskijskich (Vizcaya i Guipuzcoa) i Asturii. Na poludniu nacjonalisci kontrolowali polnocna czesc Maroka, Wyspy Kanaryjskie, Baleary (z wyjatkiem Minorki). Jesli chodzi o kolonie hiszpanskie, to wypadki rozgrywaly sie tam z pewnym opoznieniem w stosunku do metropolii, ale ostatecznie Gwinea, Fernando Po, Ifini i Villa Cisneros - terytoria w zachodniej Afryce z dostepem do Atlantyku - zostaly opanowane przez nacjonalistow.

Oprocz tego wojskowi zdolali utrzymac swoje pozycje w enklawach otoczonych terytorium republikanskim. Na polnocy kraju bylo to Oviedo, na poludniu, w Adaluzji: Sewilla, Kordoba, Granada oraz sasiadujace przez Ciesnine Gibraltarska z polnocnym Marokiem terytorium miedzy Kadyksem a Algeciras.

Nie te jednak miejsca przykuly uwage calej Hiszpanii w pierwszych miesiacach wojny domowej, a malenki, wrecz mikroskopijny punkt oporu nacjonalistow na wrogim terytorium - toledanski Alkazar. Jego obrona, noszaca znamiona prawdziwego bohaterstwa, stala sie symbolem dla wszystkich, przeciez licznych, zwolennikow przewrotu.

W Toledo, starej stolicy Kastylii, rebelia nie udala sie. Wykorzystujac przewage liczebna, sily republikanskie zepchnely spiskowcow dowodzonych przez pulkownika Jose Ituarte Moscardo na maly obszar obejmujacy Alkazar - pol fortece, pol palac - polozony na wzgorzu gorujacym nad miastem i Tagiem (w Hiszpanii terminem Alkazar okresla sie warowna rezydencje reprezentacyjna wywodzaca sie z tradycji architektonicznych islamu).

Ostatecznie Mascardo zabarykadowal sie w twierdzy wraz z 1300 ludzmi, wsrod ktorych byli czlonkowie Gwardii Cywilnej (800), oficerowie (100), falangisci i inni prawicowi bojowkarze (200) oraz kadeci z miejscowej Akademii Piechoty (190). Ponadto w Alkazarze przebywalo rowniez 550 kobiet i 50 dzieci, a takze pewna ilosc zakladnikow, miedzy innymi cywilny gubernator z cala rodzina i lewicowi politycy.

Pierwsza "pokojowa" probe poddania twierdzy przedsiewzial dowodca milicji republikanskiej w Toledo - Candido Cabello. W dniu 23.07.1936r. zatelefonowal on do plk Moscardo by zawiadomic go, ze jesli nie podda Alkazaru w ciagu" 10 minut, to jego syn - Luis, bedacy w niewoli republikanskiej, zostanie rozstrzelany. Zeby stwierdzic czy to prawda, przemowi do pana - dodal. Poproszony do telefonu Luis Moscardo wypowiedzial tylko jedno slowo: "Papa".

"Co sie dzieje, moj chlopcze?" - zapytal ojciec.

"Nic - odpowiedzial na razie zgodnie z prawda syn - oni mowia, ze zastrzela mnie, jesli Alkazar nie podda sie".

"Jezeli to prawda - odrzekl pulkownik - powierz swoja dusze Bogu, krzyknij Viva Espana i
umrzyj jak bohater. Zegnaj moj synu".

Luis Moscardo zostal rozstrzelany miesiac pozniej, a okrutny los nie oszczedzil i drugiego syna pulkownika, ktory zginal w Barcelonie.

Przez caly sierpien obie strony, oblegajacy i oblegani, prowadzily zazarty pojedynek karabinowy, konczacy sie niezmiennie wygrana dobrze wyszkolonych, uzbrojonych (zapasy amunicji obroncy uzyskali z sasiedniej fabryki broni) a nade wszystko zdeterminowanych nacjonalistow. Republikanie mieli jednak przewaga psychologiczna nad przeciwnikiem. Ten bowiem byl calkowicie odciety juz nie tylko od zwartego obszaru pozostajacego pod kontrola zwolennikow generala Franco, ale i jakichkolwiek informacji na temat wypadkow rozgrywajacych sie w innych czesciach Hiszpanii. Obroncy mogli wiec obawiac sie, ze upragniona odsiecz nie nadejdzie. Z drugiej strony ludzie Moscardo uswiadamiali sobie, ze nie ma dla nich alternatywy - zreszta rozwscieczeni oporem milicjanci dawali im pewne wyobrazenie o ich losie po ewentualnym poddaniu twierdzy.

Pomimo bezustannego ostrzalu i ciezkiej sytuacji zywnosciowej, obroncy zachowywali godny podkreslenia spokoj. Dla podtrzymania ducha walki urzadzano uroczyste parady, a w podziemiach Alkazaru odpedzano czarne mysli ognistym" flamenco" z kastanietami.

17 sierpnia oblezony garnizon po raz pierwszy - wprawdzie w sposob posredni - nawiazal kontakt ze swiatem zewnetrznym. W tym dniu nad twierdza przelecial frankistowski samolot i zrzucil ulotki zawierajace slowa zachety do dalszej obrony, podpisane przez przywodcow przewroty, Francisco ahamonde Franco i Emilio Mola.

Godzi sie w tym miejscu zauwazyc, ze na poczatku wojny domowej nacjonalisci posiadali smiesznie mala ilosc samolotow wojskowych - dla przykladu gen. Franco na poludniu kraju mial do dyspozycji 3 stare "Breguety", I "Fokkera", kilka hydroplanow, 2 "Dorniery", "Junkersa" i dwie male "Savoie".

9 wrzesnia przez megafon umieszczony w poblizu twierdzy oblegajacy poinformowali obroncow, ze major Vincente Rojo, byly profesor taktyki w Akademii Piechoty, pragnie odwiedzic Alkazar w celu przekazania propozycji rzadu republikanskiego. Poniewaz Rojo byl osobiscie znany plk. Moscardo, a takze innym oficerom pozostajacym w twierdzy, pozwolono mu wejsc.

Obie strony na czas wizyty przerwaly oczywiscie ogien. Rojo, wyrazajac stanowisko wladz, zaproponowal poddanie Alkazaru, w zamian za co gwarantowal zycie i wolnosc kobietom i dzieciom pozostajacym w twierdzy. Mniej wesole wiesci mial do przekazania wojskowym - grozil im sad wojenny (w praktyce oznaczalo to rozstrzelanie). Moscardo odmowil, choc przy okazji zapytal majora, czy nie byloby mozliwe prowadzenie do Alkazaru ksiedza. Rojo przyrzekl przekazac te prosbe rzadowi i - po rozmowie z oficerami, bezskutecznie blagajacym go, by pozostal z nimi - opuscil broniony obszar.

Tymczasem w twierdzy zapasy zywnosci dramatycznie sie wyczerpywaly, co dla kazdego obroncy oznaczalo zmniejszenie dziennej racji chleba do 180 gramow. Nie zabraklo za to strawy duchowej, gdyz 11 wrzesnia, niemal po dwoch miesiacach oblezenia, do fortecy przybyl ksiadz Vazguez Camarasa, udzielajac obroncom, z braku mozliwosci indywidualnej spowiedzi, rozgrzeszenia ogolnego. Chwilowe odprezenie wiazane z przybyciem ksiedza wykorzystali niektorzy zolnierze do nawiazania slownego kontaktu z oblegajacymi. Republikanscy milicjanci - rzadki to wypadek w tej wojnie, ktora znaczyly raczej przyklady oblednego bestialstwa z obu stron, z przyznaniem wszelako niechlubnej palmy pierwszenstwa lewicy - odarowali obroncom papierosy i podjeli sie przekazac wiadomosci ich rodzicom.

Po opuszczeniu twierdzy przez duchownego, republikanie podjeli kolejna probe zlamania oporu nacjonalistow. Wiedzac, ze polozenie obroncow jest bardzo ciezkie, po podlozeniu min pod dwie wieze Alkazaru, rozpoczeli 18 wrzesnia atak. Jedna z owych wiec rzeczywiscie zostala wysadzona w powietrze, co umozliwilo milicjantom wdarcie sie na dziedziniec, gdzie wywiesili czerwona flage. Na szczescie jednak dla obroncow mina podlozona pod wieza polnocno - wschodnia nie eksplodowala, niweczac tym samym ostateczny cel przedsiewziecia.

20 wrzesnia wieczorem - po wczesniejszej, nieudanej probie podpalenia Alkazaru - do Toledo przybyl Francisco Largo Caballero (przywodca socjalistow hiszpanskich), domagajac sie zdobycia twierdzy w ciagu 24 godzin.

Dzien pozniej ostateczne decyzje co do losow obroncow zapadaja rowniez po stronie nacjonalistycznej general Franco decyduje sie na odsiecz, nie majac zreszta poparcia w tym wzgledzie ze strony wszystkich swoich wspolpracownikow.

23 wrzesnia wojska pod dowodztwem generala Iglesiasa Vareli (poszczegolnymi kolumnami dowodzili pulkownicy: Cabanillas i Barron y Ortiz) od polnocy ruszyly z pomoca obroncom twierdzy. Ci drudzy byli zreszta znowu w powaznych opalach, gdyz oblegajacy podlozyli raz jeszcze mine pod ocalala wieze robili to na tyle skutecznie, ze ta 25 wrzesnia runela do Tagu. Twierdzy jednak nie zdobyto.

Dzien pozniej sytuacja zaczela sie nieco wyjasniac, bo oto Varela przecial droge laczaca Toledo z Madrytem. Od tego momentu jedynym kierunkiem ucieczki dla powaznie juz zagrozonych republikanow bylo poludnie.

27 wrzesnia, w godzinach rannych, obroncy Alkazaru po raz pierwszy ujrzeli przyjacielskie wojska, gromadzace sie na polnocnych, nieurodzajnych wzniesieniach. W poludnie Varela rozpoczal atak na Toledo, ktory w skutek zalamania sie niezdyscyplinowanej milicji republikanskiej zakonczyl sie pelnym sukcesem" opanowano takze fabryke broni.

Varela wkroczyl do miasta 28 wrzesnia. Jego spotkanie z bohaterem Alkazaru, plk Moscardo, przebieglo w nietypowy sposob. Otoz pulkownik stwierdzil wobec generala, ze nie ma mu nic szczegolnego do zakomunikowania, uzywajac przy tym zwrotu "sin novedad" (nic nowego), ktory sluzyl 17-18 lipca 1936 roku za haslo wojskowym spiskowcom.

Byli obroncy tymczasem, po wyjsciu z twierdzy, oprocz docenienia waloru pomocy realnej ze strony przybylych wojsk, nie zapomnieli rowniez o Tej, ktorej " ich zdaniem - zawdzieczali ocalenie. Nawiazujac do swego przebywania w czasie oblezenia w piwnicach twierdzy, wznosili modly ku czci "Podziemnej Dziewicy, Naszej Pani Alkazaru.

"Katolik", nr 9, 03.03.91r.

ZWARCI - SZYBCY - GOTOWI - BIS

Zalety pana prezydenta Lecha Walesy sa powszechnie znane. Jest to czlowiek skromny (choc absolutnie sam obalil komunizm), precyzyjnie formulujacy swe natchnione mysli, bezkompromisowy w wywiazywaniu sie z wyborczych obietnic.

Ponadto Lech Walesa pelniac funkcje prezydenta wszystkich Polakow (nie dotyczy to pana Jaroslawa Kaczynskiego, ktorego sejmowe wystapienia ostentacyjnie bojkotowal, no ale - zgodzmy sie - szef PC nie jest Polakiem) dal sie poznac jako maz stanu swiatowego formatu. Jego koncepcje (NATO-bis, pomoc dla Rosji poprzez kraje Europy Srodkowej) zadziwily, zadziwiaja i beda zadziwiac swym chlodnym realizmem i mistrzowskim wrecz przelozeniem teorii na jezyk praktyki.

Bo pan prezydent Walesa jest praktykiem. Praktycznie odwdzieczyl sie wspolpracownikom, ktorzy zapewnili mu prezydencki fotel, praktycznie dal nam po 100 milionow (a dorzuci jeszcze po dwie duze
banki, tak aby bylo 300), praktycznie jest nowym wcieleniem innego znanego demokraty - Jozefa Pilsudskiego.

Obu panow lacza nie tylko wasy, czasowe miejsce zamieszkania i szczere przywiazanie do monteskiuszowskiego trojpodzialu wladzy. Oto bowiem Lech Walesa, wzorem swego mniej uzdolnionego mistrza, stworzyl Bezpartyjny Blok Wspierania Reform.

Idea przyswiecajaca powstaniu obu - przed i powojennego - BBWR-ow byla taka sama: skupic w jednym szeregu przemyslowca, robotnika, chlopa, plebana i na dokladke kogos z mniejszosci narodowych. A wszystko pod sztandarem uzdrowienia zycia politycznego, spolecznego, moralnego, czyli tzw. sanacji (jest to rowniez termin stomatologiczny, patrz: "sanacja jamy ustnej").

Mysle, ze BBWR - wersja ulepszona (z turbo-doladowaniem) czeka zycie dlugie i szczesliwe. Juz widze te wiece poparcia, ta jednosc narodu skupionego wokol wodza, ba, setek wodzkow, wodzusiow i wodzusiatek. Wszedzie bialo - czerwono, wszedzie gipsowe, marmurowe, zelazne orly w koronie. I te portrety w gminnych siedzibach - duze, grozne, marsowe, ale i rubaszne, takie swojskie, chwytajace za szczere, slowianskie serce.

Niestety czasem przemknie ulica jaki niedomyty oszolom lub wraza jaczejka, nie godzaca sie z radosna rzeczywistoscia. Prosze sie nie martwic. Wszystko bedzie dobrze. Nieprzystosowalnosc to wprawdzie grozna, podobnie jak schizofrenia bezobjawowa, choroba, ale uleczalna. Jaki turnusik w miejscu odosobnionym (z obowiazkowym lowieniem ryb w ramach reedukacji), jakies delikatne przetrzepanie skory (w kazdej rodzinie sie zdarza) i po kuracji. A moze sie myle? Moze bezlitosny deszcz myje z powierzchni ziemi niekochane dziecie? A niechby i zmyl! Wszak po deszczu czuc OZON.

"TO", nr 97, 5 lipca 1993r.

Sprawa z BBWR-em byla niepowazna, takoz i zostala przeze mnie potraktowana. Lech Walesa natomiast okazal sie najgorszym rodzajem psuja w obozie kalekiej polskiej prawicy (nawet nie wiem czy takowa w ogole jeszcze istnieje).

Dramatem Polski jest to, ze nie ma ona prawdziwej klasy politycznej przejetej interesami narodu i panstwa (w tej kolejnosci). Rzadza nami napuszeni dyletanci bez zadnego zmyslu praktycznego (ekipy solidarnosciowe) lub - wymiennie - cyniczne kanalie z postkomunistycznej koterii - ludzie od ktorych nie kupilbym uzywanego samochodu.

Slowem, mamy do czynienia z uczonymi durniami, zlodziejami i meskimi prostytutkami, jakby powiedzial Jozef Pilsudski, niewiele zreszta od nich lepszy.

Ostatni polski polityk z krwi i kosci umarl I stycznia 1939 roku. Nazywal sie Roman Dmowski.

EUROPEJCZYK

Opole, 29 lutego 1952 roku. Przed obliczem Wojskowego Sadu Rejonowego stoi mlody, niesmialy mezczyzna. Za chwile przewodniczacy skladu sedziowskiego - kapitan Franciszek Pastuszka, w obecnosci aplikanta - podporucznika Romana Wlodawskiego, prokuratora wojskowego - porucznika Edwarda Langa i obroncy z urzedu - adwokata Franciszka Mroczka, wymierzy mu kare trzech lat pozbawienia wolnosci.

Moze sie uwazac za szczesciarza. Wojskowy sad w Opolu juz nieraz udowodnil, ze ma ciezka reke.

Nazywa sie Kazimierz Rudek. Ma 22 lata, ojca alkoholika i dwie przypadlosci niegodne obywatela socjalistycznego panstwa: wybujala fantazje oraz zamilowanie do podrozy. Zwlaszcza przez "zelazna kurtyne". Ale nie tylko.

Rok 1930. Cholojow, wojewodztwo tarnopolskie. Ludwik Rudek, glowa wielodzietnej rodziny, postanawia wyjechac do Francji. Za chlebem, za lepszym. Jego syn, Kazimierz, ma zaledwie kilka miesiecy.

Przyjazd nad Sekwane niewiele zmienia w zyciu rodziny. Stary Rudek pracuje u przygodnych gospodarzy na roli. I pije. Maly Kazik niewiele go obchodzi. A szkoda - chlopiec jest zdolny, dobrze sie uczy. Na skutek zaniedbania ze strony rodzicow zakonczy edukacje na szesciu klasach szkoly powszechnej.

Od najmlodszych lat wychowuje go paryska ulica. Zyje z zebraniny i drobnych kradziezy. Wolne chwile umila sobie lektura powiesci kryminalnych i ogladaniem w kinach przygodowo - sensacyjnych filmow amerykanskich. Takich z gangsterami, szpiegami, szeryfami i Indianami. Rozbudzaja jego wyobraznie, nie pozwalaja usiedziec w jednym miejscu.

Praktycznie od siodmego roku zycia nie mieszka w rodzinnym domu. Ostatecznie w roku 1939, nakazem wladz, zostaje oddany do domu sierot w Paryzu. Dwa lata pozniej jest juz w centralnej Francji. Kilkakrotnie ucieka z wychowawczych przytulkow, pracuje u gospodarzy. Jeden z nich nawet go adoptuje.

Nie bedzie jednak francuskim wiesniakiem. W roku 1944 pojawia sie ponownie w Paryzu, gdzie wraz z podobnymi mu lobuzami kradnie, jak to sam okresla, "do zycia". Zlapany, tula sie po sierocincach, by wiosna 1945 nawiac do Marsylii. I wlasnie tutaj nadarza sie wspaniala okazja wyrwania z Francji: Polski Oboz Zolnierski.

15 - letni Kazik, w koncu Polak, zostaje junakiem w II Korpusie i w tym charakterze wyjezdza do Wloch. pracuje w warsztatach lotniczych, ale bardzo krotko. Cos, czego nigdy nie potrafi wytlumaczyc gna go dalej. Jak bylo do przewidzenia - dezerteruje. Robi to bez zalu. Pojecie patriotyzmu jest mu obce.

We Wloszech spotyka transport jencow radzieckich powracajacych do kraju. Zabiera sie z nimi do Lwowa. Tak "pod prad". Pod Tarnopolem szuka, on Paryzanin, rodzinnego Cholojowa. Kazik szuka Cholojowa, a NKWD jego. Zalicza radziecki areszt, dom sierot i fabryke tkacka. Ucieka po dwoch tygodniach do Krakowa.

Tu, jesienia 1945 roku, natrafia na francuski pociag sanitarny. Podaje sie za Francuza, sierote, ktorego rodzice zgineli w Dachau. Ambasada Francuska w Warszawie zalatwia mu wyjazd. Jeszcze w 1945 roku jest we Francji. Ale mistyfikacja sie nie udaje. Wychodzi na jaw, ze jest Polakiem. Trafia do domu sierot.

Siedem dni pozniej czmycha do Wloch. Do polskiej jednostki wojskowej, z ktorej juz raz zdezerterowal. Tym razem wytrzymuje szesc miesiecy. Latem 1946 widzimy Kazika w Belgii, ktorej do tej pory, o dziwo, nie odwiedzil. Wloczege - malolata namierzaja szybko Amerykanie i wsadzaja na dwa miesiace do wiezienia w Antwerpii. Ale potem kieruja do sluzby wartowniczej w Reims. Koszarowym zyciem, nawet wygodnym, Rudek gardzi. Zostawia Reims, Amerykanow, francuskie dziwki, i transportem w 1947 roku przybywa do Polski.

Po ucieczce z punktu repatriacyjnego w Dziedzicach (oczywiscie nie mial potrzebnych dokumentow) poznaje w Pyskowicach (powiat Gliwice) dziewczyne, ktorej proponuje malzenstwo. Wydaje sie byc dobra partia. Rodzice narzeczonej, przesiedlency z kresow, przyjmuja go jak wlasnego syna. Lecz i tu nie zagrzewa dlugo miejsca. Kradnie niedoszlemu tesciowi rower, spienieza za 4 tysiace zlotych i juz widzimy go w Ambasadzie Francji w Warszawie.

Tym razem jego "rodacy" sa podejrzliwi. Pamietaja przeciez chlopca, ktorego niedawno wyslali do Francji. Ale pozwalaja mu zostac, a nawet zarobic. Rudek zostaje ambasadorowym tlumaczem. Na trzy tygodnie. Zadza przygod zwycieza.

Kradnie pracownikowi ambasady, porucznikowi Henri, rower, pistolet "parabellum" 9mm i jedzie do Szczecina, gdzie - jak slyszal - jest "duzo partyzantow". A w partyzantce Kazik jeszcze nie byl. I nie bedzie. Rozczarowany zatrzymuje sie u Leona Przybylskiego, wlasciciela zakladu stolarskiego. We wrzesniu 1947 opuszcza go, kradnie - jak to ma w zwyczaju - rower i powraca do Warszawy. Do porucznika Henri.

Francuzi mu wybaczaja. Ale gdy kilka tygodni pozniej znowu kradnie i ucieka - maja go stanowczo dosyc. Jako obywatel francuski zostaje w kajdankach odeslany do Strasburga.. Z blogoslawienstwem Milicji Obywatelskiej.

Ucieka przez Reims i Lille do Belgii. Ma pecha. Belgowie przekazuja go zandarmerii polskiej. Nawet nie wie, ze II Korpus rozeslal za nim listy goncze. Przeciez jest dezerterem. Zapada decyzja: odeslac Rudka do Anglii, tam nauczymy go karnosci.

W koncu, jesienia 1947, pod eskorta odplywa na Wyspy, konkretnie do Hereford w Walii, gdzie miesci sie oboz polskich junakow. Wykpiwa sie dwutygodniowym aresztem i trafia do obozu cywilnego.

Potem wloczy sie po calej Anglii, kradnie i odpoczywa u swej przyjaciolki. Wreszcie postanawia wracac do Belgii. Sprytni urzednicy belgijscy zadaja mu jednak kilka pytan w jezyku flmamandzkim i Rudek jest ugotowany. Zegnaj Belgio, witaj Francjo.

W Lille mlodzieniec pierwsze swe kroki kieruje do biura werbunkowego Legii Cudzoziemskiej. To cos dla niego. Niestety, jest raczej chuderlakiem - nie przyjmuja go. Wielka szkoda. Zaoszczedzilby klopotu policji kilku duzych krajow europejskich. A tak, latem 1948, zglasza sie na wyjazd do Polski.

Przez chwile pomieszkuje w Poznaniu. Nawet wstepuje do PPR. Co wiecej: w 1949r zostaje zastepca
komendanta ORMO w Kluczborku.

Dobra passa nie trwa jednak dlugo. Kradnie plaszcz i tysiac zlotych. Po szesciu miesiacach wiezienia zalatwia sobie prace u Jozefa Bednarczyka w Wilczkowicach, powiat Miechow. Gospodarz placi mu malo, Rudek pisze wiec na kawalku papieru odezwe do okolicznych chlopow, by nie wstepowali do spoldzielni produkcyjnych. Taki szantaz. Dasz wiecej pieniedzy, nie powiem wladzom, ze kazales mi sporzadzic ulotke. Nie przypuszcza, ze za ten drobny incydent (i tylko ten) zaplaci trzyletnim wyrokiem.

W maju 1950 opuszcza gospodarza na zawsze. Chce jechac do Rosji. Tyle niesamowitych opowiesci slyszy o tym kraju. Wyprawe konczy na dworcu kolejowym w Przemyslu. Bosego, obdartego wloczege zatrzymuje milicyjny patrol. Potem wiezienie, badania psychiatryczne w Branicach, wyrok i amnestia pod koniec 1952 roku.

Niczego nie zaluje. Pozostala tylko jedna zadra w sercu, jedno niespelnienie, wieczny bol. Kraj, ktory widzial na kinowym obrazie. Ameryka.

"Trybuna Opolska", nr 101, 9-11 lipca 1993



WIELKIE PICIE

Alkohol towarzyszyl Polakom od dawna. Genezy upijania sie w "polskim stylu", to znaczy na umor, do utraty przytomnosci, a nawet zycia, nalezy szukac w wieku XVIII. I od tego czasu ustala sie pewna prawidlowosc. Im gorzej w kraju, tym wiecej alkoholu. A ze w Polsce od co najmniej 250 dzieje sie - delikatnie mowiac - niezbyt dobrze, totez mocne trunki zjednuja sobie coraz to nowych admiratorow.

Panowanie krolow saskich w Polsce jest jednym wielkim pasmem pijanstwa. Wino, piwo i gorzalka leja sie szerokim strumieniem do spragnionych gardel panow braci, mieszczan i chlopow. A wybor jest spory. Z win sprowadza sie droga malmazje z Balkanow i Grecji, muszkatel z prowincji tureckich (wino slodkie do ciast), alikant z Hiszpanii, kocyfal, a z Francji wspanialy pontak, burgund i szampan. Ten ostatni podawano zwykle na koniec uczty - "na stempel". Do tego dochodza wina domowej roboty, niezbyt cenione krajowe, tanie woloskie i wegierskie, wreszcie miody, laczace w sobie slodycz z niezbyt wyszukanym smakiem drozdzy piwnych.

Piwo warza w Polsce glownie Niemcy. Mamy wiec lagodne leszczynskie, mocno pieniace sie "brzezinskie", "lowickie", co to "chlopom geby krzywi, "wareckie", ktorym Warszawa sie zywi, "wielickie", ktore gardla slone swa wdzieczna trescia chlodzi, "jezuickie" we Lwowie, "bilgorajskie", "miedzyrzeckie", "gdanskie", "dubelbiry", "tylzyckie" - lagodne a mocne, wreszcie "grodziskie" w Poznaniu i Kaliszu, ktore z biegiem czasu wypiera w duzej mierze pozostale, a kto go w domu nie mial, uwazany byl za kutwe badz mizeraka. Oprocz tego sprowadzano zlocisty trunek z Czech, Anglii (slynne butelkowane portery) i ze Slaska.

Czterech doroslych piwoszy potrafilo beczke piwa wypic w ciagu 2 godzin. Doszlo nawet do tego, ze piwo zastapilo wode, ktorej przypisywano szkodliwe dzialanie.

Jednak najbardziej lubianym trunkiem wsrod Polakow byla wodka, zwana tez gorzalka. Wodka pojawila sie w Polsce dopiero w wieku XVI. Poczatkowo w zamoznych domach nie podawano jej, uwazajac za trunek posredni dobry dla Chamow" pracujacych w szlacheckich folwarkach. Nie trwalo to jednak dlugo.

Najpopularniejsza byla zytniowka. Swych zwolennikow mialy wodki przepalane (okolo 200 gatunkow !!!), z ktorych w zaleznosci od przyprawy, otrzymywano anyzowke, kminkowke, korzenna, nie mowiac o takich specjalach, jak watrobiana, "Panny Marii" czy "brat z siostra".

Wybredni delektowali sie wodkami slodkimi: gozdzikowka, cytrynowa, cynamonka, persico z pestek brzoskwin i wisniakami. Szczegolnym powazaniem cieszyla sie znana w calej Europie najdrozsza wodka gdanska - krambambula. Nie gardzono tez ratafia, goldwasserami, krupniczkiem.

Wodke pito w olbrzymich ilosciach, glownie kwaterami na wyscigi do calkowitej utraty zmyslow. Czasem w czasie uczty zdarzalo sie, ze niezbyt tegi pijak, gdy mu ciagle do gardla gorzalke wlewano, nie wytrzymal i "nagle gardlo puscilo i postrzelil jak z sikawki naprzeciw siebie znajdujaca sie osobe, czasem dame po twarzy i gorsie oblal tym pachnacym spirytusem, ale nikt sie tym nie gorszyl. Zdarzenie w smiech obracano.

Miala Rzeczpospolita w tym czasie swych narodowych opojow, cieszacych sie powszechna estyma. Pierwszym byl Janusz, ksiaze Sanguszko z Litwy. Mial on tak mocna glowe, ze popiwszy sobie, kazal poprzegac karete i przejechawszy spory szmat drogi, wracal trzezwy, by pic dalej. Dorownywal mu kasztelan Borejko, zwany poboznym pijakiem, bo najczesciej pijal z duchownymi. Wszelako przebijal ich krajczy koronny Adam Malachowski. Ten nieposledni degenerat potrafil duszkiem wypic kilka pol garcowych kielichow, wypelnionych po brzegi trunkiem.

Dzielnie sekundowali im panowie poslowie zjezdzajacy na sejmiki. Parlamentarzysci, radzac nad waznymi dla panstwa sprawami, byli praktycznie caly czas na bani. Od rana pojono ich winem i wodka doprawiana piwem. Tak ululani brali udzial w debacie. Po skonczonej pracy do polnocy dochlewali sie w arkuchniach, by wreszcie zasnac sprawiedliwym snem pod stolem, na ulicy, w rynsztoku.

Pili wszyscy: chlopi, mieszczanie, szlachta, duchowienstwo. Nawet slynne z umiaru Polki " po trosze sie gorzalka rozpijaly, na rozmaite jedze, dziwaczki, chimeryczki, nareszcie na pijaczki ogniste wychodzily".

Potem pito mniej. Przyzwyczajenie jednak pozostalo. I jest to chyba jedyna stala cecha w naszym narodowym charakterze.

"Trybuna Opolska", nr 128, 13-15 sierpnia 1993

WERWOLF: MIEDZY MITEM A HISTORYCZNA PRAWDA

Slask Opolski po przejsciu frontu w roku 1945 stal sie arena kilku co najmniej przeciwstawnych sobie procesow. Z jednej strony na jego terenie instalowaly sie nowe, polskie wladze, ze wschodu i centralnej czesci kraju naplywaly tysieczne masy ludzkie szukajac mozliwosci osiedlenia sie na stale lub, szczegolnie w przypadku mieszkancow tzw. Czerwonego Zaglebia, "wyszabrowania" poniemieckiego mienia. Z drugiej - Slazacy, rodzima ludnosc regionu, doswiadczali tragedii zwiazanej z okrutnym, wlasciwie okupacyjnym traktowaniem ich przez zolnierzy Armii Czerwonej, a pozniej nieufnym przez administracje polska. Slaski krajobraz uzupelnialy nadto powroty ludzi ewakuowanych na polecenie wladz niemieckich na poczatku 1945 roku, ukrywajacy sie w lasach dezerterzy, maruderzy itd.

Ciekawym, ale bardzo stronniczo jak dotad ocenianym przez polska historiografie zjawiskiem stalo sie wreszcie powstawanie roznych podziemnych organizacji - tak polskich, jak i niemieckich. Te pierwsze, oczernianie przez lata, ostatnio na fali ustrojowych zmian w kraju doczekaly sie sprawiedliwych, rehabilitujacych ocen.

Nieco inaczej rzecz sie ma z podziemiem niemieckim, walczacym wprawdzie z tym samym przeciwnikiem, ale stawiajacym sobie zgola odmienne cele.

Autorowi - Polakowi trudno sie z nimi oczywiscie utozsamiac, niemniej jednak jako historyk i czlowiek rozumiem intencje towarzyszace jego powstaniu. Ale nie o to w tym krotkim artykule chodzi.

Stawiam oto teze, ze problem konspiracji niemieckiej na Slasku Opolskim zostal sztucznie rozdmuchany przez komunistyczne wladze. "Werwolf", "Freies Deutschland" i inne organizacje staly sie swoistymi straszakami. Przecenianie, wyolbrzymianie i eksponowanie akcji przez nie podejmowanych usprawiedliwialo prowadzenie dzialan, ktore uderzaly bezposrednio w Slazakow, nawet tych, ktorzy z podziemiem nie mieli nic lub prawie nic wspolnego.

Schemat wygladal nastepujaco: mlodzi chlopcy znajdowali bron (a bylo jej duzo na polach, w lasach), ktos sformulowal haslo: "organizujcie sie". Nastepnie odbywano spotkania, dyskutowano o obecnej sytuacji politycznej, przyszlych scenariuszach wydarzen" i nagle wkraczali funkcjonariusze Urzedu Bezpieczenstwa. Grupe rozbijano, przypisujac jej nierzadko czynny, ktorych nie popelnila. Tworzyli ja bowiem - smiem twierdzic, ze takich bylo najwiecej, chociaz zdarzaly sie inicjatywy powazniejsze - amatorzy, 15-16 - latkowie, u ktorych niewatpliwy patriotyzm i sprzeciw wobec zupelnie nowej rzeczywistosci mieszal sie z mlodziencza fantazja, ksztaltowana chociazby lektura ksiazek przygodowych.

W sumie wiec "impreza" byla niezbyt powazna, niemniej jednak w oczach wladz, czesto" inspirujacych powstanie grupy, zaslugiwala na nadanie jej apokaliptycznego wymiaru, tak by robiace wrazenie slowo: "Werwolf" cementowalo narod i nastawialo go jak najgorzej do wszystkiego co niemieckie.

Byly i inne przypadki. Oto kilku mlodziencow, czasem bylych zolnierzy Wermachtu psychicznie skrzywionych przez wojne, nie mogac znalezc sie w nowej sytuacji, podejmowalo sie czynow niezgodnych w kazdym ustroju z prawem. Klusowali, "podprowadzili" komus prosiaka, konia, rower. Slowem - kompletny brak motywu politycznego. Zadaniem Urzedu Bezpieczenstwa bylo go znalezc.

Aby nie byc goloslownym, postaram sie przyporzadkowac podanym wyzej "modelom" dwa konkretne przyklady.

W maju 1945 roku w Strzeginowie (Striegendorf, obecnie Strzeglow), powiat Grodkow, Hubert Reimann zalozyl tajna organizacje "Werwolf". Pomyslodawca mial byc niemiecki zolnierz powracajacy z frontu, ktory przespawszy w mieszkaniu Reimanna jedna noc, nazajutrz oswiadczyl mu, ze Niemcy mieszkajacy w powiatach: grodkowskim i niemodlinskim winni gromadzic bron.
Stosunkowo szybko Reimann zwerbowal do organizacji 15-17 letnich chlopcow, strzeginowskich kolegow i znajomych, ktorzy z dwoma wyjatkami wczesniej nie sluzyli w wojsku. Dzialalnosc grupy, ograniczajaca sie do spotkan i gromadzenia broni, nie trwala dlugo. Juz 26 stycznia 1946 roku chlopcy zostali zatrzymani przez Powiaty Urzad Bezpieczenstwa Publicznego w Grodkowie. Podczas rewizji znaleziono u nich m.in. karabin maszynowy, kilkanascie granatow, 1 aparat nadawczy, 1 bebenkowiec, wojskowy aparat telefoniczny, 1 flowert, 2000 sztuk amunicji.

Sad wojskowy w Katowicach uznal, ze oskarzeni utworzyli nielegalna organizacje, ktorej celem bylo oderwanie Slaska od Polski, a ponadto nielegalnie przechowywali bron. Kary byly bardzo wysokie, od 7 do 10 lat. Wolnosci nie doczekal Reimann. 13 kwietnia 1946 roku zostal zastrzelony przez konwojentow w czasie proby ucieczki.

18 pazdziernika 1946 roku przed obliczem wojskowego Sadu Rejonowego w Katowicach staneli: Reinhold Klingenberg, Hubert Pietruszka , Jerzy Stiller, Franciszek Kasprzik, Walenty Wodarz, Gerhard Suszczyk, Hubert Mizdziol. Wiekszosc pochodzila z Budkowic i nie ukonczyla 20 roku zycia. Wszyscy natomiast byli zweryfikowani, to znaczy uznani za Polakow.

Zarzucono im, ze od kwietnia do 13 wrzesnia brali udzial w zwiazku terrorystyczno - rabunkowym z bronia w reku. Ich akcje polegaly na okradaniu sklepow, zaborze garderoby damskiej i meskiej, rowerow. Przy tym podczas napadow nikt nie zginal.

Kary wymierzone oskarzonym byly niewspolmiernie wysokie do dokonanych czynow. Klingenberg, Pietruszka i Stiller zostali skazani na smierc, pozostali od 5 lat wiezienia do dozywocia.

Wedlug mnie mamy tu do czynienia ze zwyklym sadowym morderstwem, uzasadnionym prymitywnym stwierdzeniem, ze tego rodzaju "bandy godza w nowo osiedlone rodziny repatriantow, dla ktorych ludzie o tym pokroju zapatrywan co oskarzeni" czuja nieuzasadniona nienawisc.

Powyzsza trojke stracono jesienia 1946 roku.

"Schesisches Wochenblatt", nr 31, 4-10 VIII 1995


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 19, 2012 7:07 pm

MASONERIA - RYTY - OBRZEDY

Rozwijajace sie od XVIII wieku loze masonskie oparly swoja dzialalnosc o zredagowana w roku 1723 przez dr Jamesa Andersona konstytucje. Dzielo tego kaznodziei prezbiterianskiego nosilo tytul "Konstytucje Masonskie Zawierajace Przepisy, Statuty tego Najbardziej Starozytnego i Prawego Bractwa". Do dzis dnia sa one podstawowa masonska wykladnia zasad, praw i regulaminow rzadzacych poszczegolnymi lozami.

Pamietajmy jednak, ze ogromny rozwoj loz w wieku XIX doprowadzil do rozlamu w lonie masonerii w II polowie tego wieku. Otoz w roku 1877 paragraf 2 art. I "Konstytucji Andersona", mowiacy o istnieniu Boga (pomijam antychrzescijanskie rozumienie Jego istoty) zostal usuniety. Dokonala tego Loza Wielkiego Wschodu we Francji. W wyniku tej zmiany Wielka Loza Angielska, okreslajaca sie jako chrzescijanska, zerwala z Loza Wschodu.

Oficjalnie wiec Wielki Wschod Francji i pewne meksykanskie oraz poludniowo amerykanskie loze nie sa reprezentowane w Wielkich Lozach anglosaskich, tym niemniej wszystkie loze masonskie polaczone sa ze soba w Wielkim Lancuchu Wolnomularstwa za posrednictwem licznych organizacji pomocniczych - np. Wielkiej Lozy Alpina" w Szwajcarii, miedzynarodowych kongresow, nie mowiac o wspolnocie ducha i celu, ktory im przyswieca. Sami wolnomularze zreszta przyznaja, ze stanowia jeden organizm. Nie ma zadnej masonerii narodowej ani zorientowanej wyznaniowo, lecz jest tylko jedna, czysta, niepodzielna. Masoneria wszystkich krajow i czesci swiata tworzy jedna calosc. Masoneria tworzy wszedzie zwarta calosc. Ale nie przez rytual" takze nie przez jurysdykcje" i nie przez wspolnote swoich czlonkow". Jest ona zawarta w jej prawdziwym duchu tajnej nauki jednolita (masoneria - DR) w swoich naukach i swoim swietle, jednolita w swojej filozofii i w swoich zakonach. Tworzy zatem jedna rodzine, jedno cialo, jeden wspolny lancuch braterski, jeden jednolity zakon". To tylko trzy przyklady licznych, "zjednoczeniowych" wypowiedzi masonow.

W strukturze masonerii podstawowa komorka jest loza. Wolnomularstwo dzieli sie na samodzielne wspolnoty (Wielkie Loze lub Wielkie Wschody) zwane tez Federacjami, Wyzszymi Radami, Silami Masonskimi. Te wielkie oddzialy masonerii rzadzone sa przez Rade lub Komitet Wykonawczy. Na czele kazdego z nich stoi Wielki Mistrz.
Wielka Loza sklada sie z loz jednego kraju lub okregu. Na czele Wielkiej Lozy stoi Wielki Mistrz i Rada Wielkich Urzednikow (Wielki Warsztat). Na zgromadzeniach Wielkiej Lozy Mistrzowie Katedry (Czcigodni Loz) reprezentuja poszczegolne loze. Do zalozenia lozy potrzebne jest pisemne upowaznienie (konstytucja) Wielkiej Lozy. Loza zalozona nieprawidlowo jest uwazana za "nieregularna". Kazda loza nosi symboliczna nazwe, uzupelniona przez nazwe siedziby.

Do loz naleza, oprocz czlonkow zwyczajnych, czlonkowie honorowi, bracia odwiedzajacy i bracia sluzacy, nieuprawnieni do glosowania i pelniacy sluzbe w lozy, przy stole itp. Sprawami lozy kieruje Mistrz Katedry. Dodajmy jeszcze, ze w lonie loz wyrozniamy rowniez zgromadzenia rytualne (loze rytualne). Moga byc to przypadkowo loze urzednicze, pracujace (przyjmuja kandydata do stopni masonskich), konstrukcyjne, zalobne, biesiadne.

Dosyc ciekawie przedstawia sie stosunek masonow do kobiet, ktorym werbalnie przyznawali od zawsze" rownouprawnienie. Tymczasem w praktyce zycia lozowego mezczyzni decyduja niemal o wszystkim. Malzonki, rodzone siostry i narzeczone wolnomularzy nosza miano siostr masonskich. Niektore loze lacza je (i to tylko przy niektorych okazjach) w loze siostrzane. Tylko w niektorych krajach kobiety uczestnicza w pracach loz na rownych prawach. We Francji istnieja takze loze wylacznie kobiece. Nie bede chyba daleki od prawdy, jezeli powiem, ze ta polityka w stosunku do niewiast ma sens. Te bowiem, oprocz wielu zalet umyslowych, no i tych widocznych golym okiem, maja jeden, zasadniczy defekt: lubia gadac. A masoneria to tajemnica.

Poszczegolne loze roznia sie znacznie iloscia istniejacych w nich stopni wtajemniczenia, obrzedami, symbolami - w zaleznosci od przyjetego i obowiazujacego w danej lozy rytu.

Czym jest ryt masonski?

Pojawienie sie nowych rytow zawsze znamionowalo koniecznosc przeprowadzenia jakiejs okreslonej akcji politycznej czy zamierzenia filozoficznego. Moglo chodzic np. o rewolucyjny przewrot, czy jakas nowa oprawe symboliczna odpowiadajaca duchowi czasow.

Wyrozniamy 3 grupy rytow: ryty studiow filozoficznych i bezposredniej akcji politycznej (niewielka ilosc stopni wtajemniczenia, szczegolna tajemniczosc stopni wyzszych. Wg tych rytow pracuje np. Ryt Francuski Nowoczesny i czesc Wielkich Wschodow)" ryty tradycyjne (charakteryzuja sie tradycyjnym symbolizmem i hierarchia. Przedstawiaja poprzez stopnie cala historie tajnych tradycji od Salomona poprzez Templariuszy po Alchemikow. Do tego rytu nalezy Ryt Szkocki i Uznany)" ryty kabalistyczne i mistyczne (zastrzezone dla elity, innym rytom zostawiaja trud przygotowania nizszych wtajemniczen. Najbardziej znanym z tych rytow jest Misraim i Memphis). Najbardziej popularny jest Ryt Szkocki i Uznany, ktory wbrew nazwie powstal we Francji epoki napoleonskiej. Ten mocno przesiakniety tradycja judaizmu obrzadek posiada 33 stopnie wtajemniczenia.
Pierwsze trzy stopnie (do mistrza wlacznie) to tzw. Masoneria Niebieska, podstawowa masa czlonkowska bractwa. Stopnie kapitularne (od 4. do 18.) tworza Masonerie Czerwona. Stopnie filozoficzne (od 19 do 30) mieszcza w sobie Masonerie Czarna. Trzy ostatnie stopnie administracyjne to ekskluzywna Masoneria Biala z Wielkim Inspektorem Inkwizytorem Komandorem, Ksieciem Krolewskiej Tajemnicy i Generalem Wielkim Inspektorem.

Obrzadek Szkocki obierany jest przede wszystkim przez tych, ktorzy pragna "szybkiej" ziemskiej wladzy. Jezeli braciom zalezy na mozliwie rychlym przejeciu danego, prominentnego dygnitarza, procedura otrzymywania poszczegolnych stopni (do 32 wlacznie) odbywa sie w tempie ekspresowym, np. w czasie jednego weekendu. Tak bylo w przypadku prezydenta USA, Tafta, czy gen. Douglasa Mac Arthura. Albo pomyslodawcy odbudowy Europy po II wojnie swiatowej, zgodnie z duchem i celami USA - Marshallem.

Powrocmy jeszcze do istoty dzialalnosci masonerii, ktorej cele ostateczne, zawarte w doktrynie wewnetrznej, sa ukryte nie tylko przed niemasonami (profanami), ale i szara masa czlonkowska loz - tym miesem armatnim knowan wysoko, bardzo wysoko postawionych braci.

Zacytujmy tym razem slowa uznanego autorytetu, ktory mial zreszta romans z masoneria (czyni go to tym samym jeszcze bardziej wiarygodnym) - wicehrabiego Leona do Poncins: "Wielkim zadaniem masonerii jest szerzenie idei szlachetnych i pieknych niekiedy na pozor, lecz w rzeczywistosci destrukcyjnych (jak) Wolnosc, Rownosc, Braterstwo.

Masoneria, bedaca ogromna organizacja propagandowa, dziala poprzez wolna sugestie, rozpowszechniajac podstepnie rewolucyjny ferment. Zasiew rzucamy jest przez glowy w lozach wewnetrznych, te przekazuja je lozom nizszym, skad przenika on do zwiazanych z masoneria instytucji i do prasy, trzymajacej w reku opinie publiczna.

Niestrudzenie i przez niezbedna liczbe lat, sugestia dziala na opinie publiczna i ksztaltuje ja tak, by pragnela ona reform, od ktorych umieraja narody. W latach 1789 i 1848 (lata rewolucji francuskiej), wolnomularstwo, zdobywszy chwilowo wladze, przegralo jednak w szczytowej fazie swych wysilkow. Nauczone tymi doswiadczeniami, zaczelo ono postepowac wolniej i pewniej.

Gdy przygotowania rewolucyjne zostaja ukonczone i uznane za wystarczajace, masoneria ustepuje pola walczacym organizacjom, karbonariuszom, bolszewikom lub innym stowarzyszeniom jawnym badz tajnym, a sama usuwa sie w cien na zapleczu. Pozostaje ona tu nie skompromitowana" w razie niekorzystnego zwrotu sytuacji, udaje, ze pozostawala na boku i jest coraz bardziej zdolna do kontynuowania swojego dziela, niczym zracy robak, skryty i niszczycielski.

Masoneria nigdy nie dzialala w pelnym swietle dnia. Kazdy wie o jej istnieniu, o miejscach jej zebran i o wielu sposrod jej adeptow, nie zna jednak jej prawdziwego celu, jej prawdziwych srodkow i jej prawdziwych przywodcow. Nawet ogromna wiekszosc samych masonow znajduje sie w tej sytuacji. Stanowia oni tylko slepa maszynerie sekty.

Tych slepych trybikow nie stanowia wylacznie szeregowi masoni. Wypelniaja one cale zycie spoleczno-polityczne, niemal wszystkie instytucje gospodarcze. Masoneria, dla wzmocnienia swojego dzialania, nie waha sie tez przed powolywaniem do zycia roznych wolnomularskich przedszkoli typu kluby rotarianskie, Lions Clubs, stowarzyszenia krzewienia kultury swieckiej itd., ktore wykonuja wolnomularskie zadania (chociazby poprzez atakowanie Kosciola), a jednoczesnie pozwalaja wychwycic co bardziej uzytecznych kandydatow na lozowych braci. Jest to swietnie zorganizowany system, ktory pozwala nielicznej masonerii (bracia zawsze stawiaja na jakosc - nie ilosc) sprawowac rzad dusz nad "postepowym, antytradycjonalistycznym, swieckim, modernistyczno - liberalnym swiatem". Dobrze o tym wiedziec: nie trzeba byc masonem, nie trzeba nawet wiedziec o tym bractwie, aby wykonac, czesto nieswiadomie, z dobra wola, jego dyrektywy.

Rytual masonski zalezny jest od stopnia wtajemniczenia do jakiego dana osoba pretenduje. W pierwszych dwoch stopniach (uczen, czeladnik) kandydata informuje sie o " chrzescijanskim charakterze lozy, wierze w Boga itd. Jezeli nadal bedzie upieral sie przy swoim tradycyjnym swiatopogladzie - dalej nie awansuje, ale oczywiscie jako uzyteczny trybik moze juz byc wykorzystany.

W stopniu mistrza, czyli trzecim, widac juz subtelne odchylenie od nauk chrzescijanskich. W przysiedze tego stopnia istnieje zapis, iz kandydat nie zaszkodzi lozy ani bratu tego samego stopnia oraz bedzie bronil brata - masona, gdyby chcieli mu zaszkodzic inni.

Przysiega ta stwarza fundament pod wielka niegodziwosc masonerii, ktora rekrutujac, a bardzo to lubi, sedziow, policjantow, szeryfow, adwokatow, prokuratorow, jest przekonana, ze w razie niebezpieczenstwa mistrz masonski, nawet gdyby okazal sie zlodziejem, moze byc pewny bezkarnosci gdy np. sadzi go masonski odpowiednik.

W kolejnych stopniach ta swoista solidarnosc, wzmocniona zasada wzajemnego go popierania sie, jest mocno eksponowana. Bylo to widoczne tak w przeszlosci, ze wymienie tylko slynna sprawe Kuby Rozpruwacza, jak i obecnie (sprawa Lozy P-2 we Wloszech, masonskie skandale w Scotland Yardzie).

Pisanie i mowienie pod koniec XX wieku o masonerii, jako o poteznym bractwie wywierajacym w przeszlosci i obecnie istotny wplyw na bieg dziejow, nie jest czynnoscia wdzieczna. "To obled" - powiada postepowa opinia publiczna. Uzupelniaja ja tradycyjni anty komunisci, dla ktorych masoneria to karzel, do tego na glinianych nozkach. Ja pozostane przy swoim: bracia maja sie dobrze, ich wizja swiata nabiera konkretnych ksztaltow, Kosciol slabnie, jest przyzwolenie spoleczne. A ze malo kto slyszal o masonerii? To dobrze, farmazonia nigdy nie zabiegala o tania popularnosc. Liczy sie cicha, wydajna i skuteczna praca. Jej efektem koncowym bedzie globalny rzad fartuszkowych wybrancow. I wtedy poznamy prawdziwe oblicze masonerii.



RACJONALIZATORZY" Z SUCHEGO BORU

Slask, poczatek lat piecdziesiatych. Fabryki , duze i male, ogarnia szal tzw. Socjalistycznego wspolzawodnictwa pracy. Co raz przyzakladowe gabloty uzupelniaja zdjecia rozesmianych ludzi "wyrabiajacych" 100, 200, 300 procent normy.

Bylo ich siedmiu, jak siedmiu wspanialych, jak siedmiu przeciw Tebom: Pawel Joniec, Piotr Rzany, Franciszek Mueller, Wilhelm Duda, Ewald Feliks, Adolf Gerlich, Tomasz Wiesiolek. Miejscowi, Slazacy.

Wszyscy pracowali w tartaku w Suchym Borze. Na tyle dobrze, ze jeden z nich - doswiadczony traktowany Joniec - byl nawet wyrozniany przez Ministerstwo Lesnictwa i Przemyslu Drzewnego.

Katastrofa przyszla nagle. 3 czerwca 1952 roku dyrekcja zakladu zwolala na jego terenie zebranie pracownikow, na ktorym - oczywiscie spontanicznie - postanowiono podwoic produkcje. W ten sposob nie narzekajacy bynajmniej na nadmiar wolnego czasu robotnicy musieli uczcic zlot mlodych przodownikow pracy. Znaczy" mieli pracowac na gowniarzy.

Jednak tartak dysponowal starym, zuzytym sprzetem. Rozumieli to naturalnie pracownicy - trakowi, ich pomocnicy szlifierze, ktorzy uzaleznili wykonanie zadania od wymiany "felernych" pil. Dyrektor tartaku, Lenarczyk, naciskany w tej sprawie przez Jonca i innych, stwierdzil, ze jest to niemozliwe.

W tej sytuacji doprowadzeni wlasciwie do ostatecznosci robotnicy zaczeli niszczyc stare urzadzenia. Naiwnie sadzili, ze ta akcja wymusza na zakladowych wladzach wprowadzenie nowych, umozliwiajacych wywiazywanie sie z trudnego, nie przez nich w koncu wymyslonego zdania.

Sad byl odmiennego zdania. Uznal, ze inspiratorzy (Joniec, Rzany, Mueller) i uczestnicy dramatycznego protestu dopuscili sie aktow dywersji i sabotazu, dzialajac przy tym z pozycji "obcych agentur". Kary byly bardzo wysokie: od roku wiezienia dla Feliksa do 15 lat dla Jonca.

Najwyzszy Sad Wojskowy w Warszawie na skutek skarg rewizyjnych obroncow skazanych, adwokatow Pietronia, Sobczynskiego i Spisli, powyzszy kompromitujacy wyrok uchylil.

W wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy przez sad opolski kary znacznie obnizono (mniej wiecej o polowe), nie doszukujac sie tym razem w dzialaniach pracownikow tartaku pobudek kontrrewolucyjnych.

W ten sposob zwolennicy modernizacji zakladu poszli do wiezienia, a dyrekcja, pozbywszy sie malkontentow, mogla przyjmowac lub obmyslac nowe nierealne zobowiazania i plany.

"Schlesisches Wochenblatt", nr 35, 1-7 IX 1995

(tekst powyzszy ukazal sie pod niemieckim tytulem: "Die rationalisierer" aus Derschau)

WSPOLNE KORZENIE

Komunizm i faszyzm - dwie ideologie stanowiace wyraz aberracji umyslowej milionow ludzi XX wieku - tylko pozornie calkowicie sie od siebie roznia. Tak naprawde wywodza sie z jednego, lewicowego pnia.

Uderzajaca cecha wspolna komunizmu i faszyzmu jest totalistyczna koncepcja sprawowania wladzy. Ogolnie mozna ja strescic nastepujaco: jedna ideologia, jedna partia, wszechogarniajaca propaganda, rozbudowana tajna policja, jeden wodz (lub "wodzus"), obozy koncentracyjne dla politycznych (ideologicznych) przeciwnikow, podobna symbolika.

Smiem twierdzic, ze ten totalizm jest wytworem wszystkich tych XIX - wiecznych "inzynierow spolecznych" w rodzaju Karola Marksa, dla ktorych nienawisc do starego swiata, chrzescijanstwa, czesto wlasnej rasy (cala ekonomiczna koncepcja Marksa zbudowana zostala na jego glebokim antysemityzmie, bardzo charakterystycznym dla pewnego typu zasymilowanych Zydow usilujacych zerwac nici laczace ich personalnie ze znienawidzona przeszloscia) stala sie odskocznia do proby uszczesliwienia na sile czesci ludzkosci.

Kwintesencja myslenia lewicowego jest wlasnie to pragnienie" pragnienie - dodajmy - realizowane przez ludzi, ktorzy zazwyczaj wymyslali teorie w zaciszu gabinetow, nie majac praktycznego zwiazku ze spoleczna rzeczywistoscia.

Owo uszczesliwienie na sile bylo wspolna postawa dla komunistow i faszystow. Ich drogi, po pelnych wahania chwilach(np. Mussolini pierwotnie byl marksista, do roku 1914 redaktorem gazety socjalistycznej), rozeszly sie nastepnie w ten sposob, ze jedni (komunisci) przyjeli za norme supremacje kreslonej klasy spolecznej, drudzy zas podazyli w kierunku narodowo - rasistowskim. W obu przypadkach praktyczna konsekwencja byla eksterminacja "burzujow" (klasa niechciana), Zydow (rasa bezwartosciowa) i wszelkiego autoramentu elementow nie przystajacych do totalistycznego modelu panstwa. Oczywiscie w warunkach jak najbardziej rewolucyjnych, pozaprawnych, nieludzkich. Bylo to swoiste dziedzictwo rewolucji francuskiej (nie bez przyczyny pisze ja z malej litery" zasadniej chyba byloby uzywac terminu: rewolucja we Francji).

Mamy wiec tutaj do czynienia z zaprogramowanym z zimna krwia i na niespotykana skale ludobojstwem. Faszyzm byl moze w tym wzgledzie (w teorii) bardziej - ze uzyje tego slowa - prostolinijny, komunizm zas antyhumanizm chowal za pieknie brzmiacymi formulkami. Efekt byl jednak ten sam: miliony istnien ludzkich zaglodzonych, powieszonych, rozstrzelanych, zamarznietych w niemieckich lagrach i sowieckich lagrach.

Niemiecki nazizm, brat cokolwiek lagodniejszego, niemal do konca wojny nie szermujacego antysemickimi haslami faszyzmu wloskiego, padl pod ciosami armii wielkich mocarstw w roku 1945. Rzecz ciekawa - do konca wojny Niemcy nie sprzeciwiali sie tej oblednej machinie wystepku i zbrodni, jaka sprowadzila ich na skraj przepasci. Nie bylo mowy o jakims masowym ruchu kontrewolucyjnym (nazizm to ideologia na wskros rewolucyjna). Swiadczy to rowniez, niestety, o swoistym "uroku" totalistycznych koncepcji.

Pozostal sowiecki komunizm zdobywajacy nowe kraje, oddzialywujacy na cynicznych, latwowiernych, glupich lub moralnie zwichrowanych intelektualistow ksztaltujacych z czasem spoleczna percepcje tego obledu u nas - w Europie Srodkowej - i na Zachodzie. To moze wlasnie oni zadecydowali o tym, ze komunizm prze dlugi lata ( na wielu obszarach i wielu glowach do dnia dzisiejszego) zachowal w sensie ideologicznym swa zywotnosc.

Bez wglebia sie bowiem w jego anty ludzka, totalitarna, noepoganska istote, stwierdzono: praktyka byla (chociaz nie zawsze i nie do konca), zalozenia natomiast - bynajmniej.

Uwazam, ze w przypadku komunizmu, w przeciwienstwie do zdenazyfikowanego faszyzmu, mamy do czynienia z bledem zaniechania. Chodzi o to, ze w sposob jasny zlo nie zostalo nazwane zlem. Bo komunizm byl zlem - tak w teorii, jak i praktyce. Mordowal, deprawowal, ograniczal ludzi. W przypadku chociazby naszego kraju jest odpowiedzialny rowniez za cywilizacyjne zapoznienie, ktore wlasnie teraz, kosztem godziwego zycia co najmniej 2 pokolen Polakow (a zycie ma sie jedno), bedziemy musieli nadrabiac.

A jezeli ktos mi powie, ze komunizm to takze nowe szkoly, domy, fabryki, powszechne zatrudnienie - odpowiadam: Hitler zbudowal siec autostrad, zlikwidowal bezrobocie, organizowal tanie wczasy pracownicze. I umacnial nadodrzanskie waly!

"NTO", 19.12.1997

PINOCHET - FASZYSTA CZY ZBAWCA

Gdy w 1973 roku sily zbrojne Republiki Chile obalily prezydenta tego kraju Salvadora Allende - swiat zwariowal. "Faszystowski pucz", "Rzez w Santiago" - krzyczaly naglowki lewicowych (i nie tylko) dziennikow od Moskwy po wschodnie wybrzeze Stanow Zjednoczonych.
Wscieklosc opinii publicznej skierowala sie przede wszystkim przeciwko spirytus movens zamachu, generalowi Augusto Pinochetowi. Niemal nikt nie zadal sobie trudu (wielu do dnia dzisiejszego) przestudiowania glownego motywu, ktory pobudzil general do dzialania. A byl on racjonalny: panstwo pod rzadami Allende stawalo sie "druga Kuba".

Pod jednym przynajmniej wzgledem Chile bylo wyjatkiem wsrod krajow Ameryki Lacinskiej. Przez 150 lat, od chwili uzyskania niepodleglosci, w republice obowiazywal demokratyczny model sprawowania wladzy.
Nadrzednosc czynnikow cywilnych nad armia byla respektowana przez zainteresowane strony. Oficerowie - w tym i Pinochet, wojskowy intelektualista, specjalista od artylerii, logistyki, geopolityki, wykladowca Akademii Wojskowej w Santiago - nie mieli ambicji politycznych.

Sytuacja ulegla zmianie, gdy 4 wrzesnia 1970 roku Allende glosami socjalistow, komunistow, radykalow i katolickiej lewicy zwyciezyl w wyborach prezydenckich. Co prawda, uzyskal tylko 36 proc. poparcie, ale glosy prawicy ulegly rozproszeniu.

Prezydent, czlowiek slaby, kryptokomunista, zaczal przeksztalcac kraj na modle kubanska. Nawiazywal serdeczne stosunki z panstwami socjalistycznymi, tolerowal przeplyw broni z Kuby dla lewicowych ekstremistow, przeprowadzil zabojcza dla gospodarki reforme rolna, znacjonalizowal przemysl i banki.

W szybkim czasie Chile stanelo na progu bankructwa. Dramatycznie spadla produkcja, inflacja siegnela 300 proc. rocznie, przed pustymi sklepami ustawialy sie gigantyczne kolejki.

Pinochet - od listopada 1972 r de facto dowodca wojsk ladowych - przez dlugi czas lojalnie stal u boku prezydenta. Poczucie legalizmu bylo u niego silniejsze od instynktowej niecheci do marksistowskich eksperymentow Allende. W czerwcu i sierpniu 1973r zdlawil nawet dwa antyprezydenckie spiski w wojsku.

Impulsem do zmiany postawy generala stala sie uchwalona przez parlament deklaracja, w ktorej wiekszosc poslow prawicowych(w marcu 1973 r. Lewica wyraznie przegrala wybory do ciala ustawodawczego) wyrazilo swoje niezadowolenie z powodu zalamania sie porzadku prawnokonstytucyjnego w panstwie i wezwalo wojsko do wyciagniecia odpowiednich konsekwencji. Niewatpliwie przydawalo to ewentualnemu zamachowi stanu znamion legalnosci.

11 wrzesnia 1973r. Armia opuscila koszary. Allende, poinformowany wczesniej o opanowaniu przez marynarzy portu Valparaiso, schronil sie w palacu prezydenckim "La Moneda" w Santiago.
Ukonstytuowana junta wojskowa z Pinochetem na czele zaproponowala mu wprawdzie swobody wyjazd z kraju, ale on wybral walke. Uzbrojony w karabin maszynowy - dar od serdecznego przyjaciela, Fidela Castro, zginal lub popelnil samobojstwo w ostrzeliwanym i ostatecznie zbombardowanym palacu.

Wojskowi triumfowali i nie chodzilo tu bynajmniej tylko o techniczna strone operacji. W koncu opor w skali calego kraju byl raczej slaby. Wazniejsza wydawala sie aprobata dla dzialan armii ze strony wiekszosci narodu. Chilijczycy bowiem uznali - wbrew temu, co starala sie wmowic swiatu moskiewska propaganda - ze Pinochet uratowal kraj przed komunizmem. Podobnie uwazal zreszta sam general, ktory w jednym z wywiadow wyrazil taki oto poglad na temat niebezpieczenstwa knowan marksistow: "Rzeczywistosc wspolczesna pokazuje, ze marksizm jest nie tylko doktryna zepsuta. Dzisiaj ponadto jest on agresja na sluzbie imperializmu sowieckiego. Ta forma nowoczesnej agresji daje sposobnosc wojny niekonwencjonalnej, w ktorej inwazja terytorium jest zastepowana przez probe opanowania panstwa od wewnatrz".

Prawda jest, ze po zamachu Pinochet twarda reka wymuszal posluch. Wielu ludzi musialo opuscic kraj, wielu sadzono w trybie doraznym, zapadaly wcale liczne wyroki smierci. Byly to jednak represje konwencjonalne, bez odcienia totalitarnego - faszystowskiego czy komunistycznego. Wszelkie dyskusje na ten temat general urywal krotko: "pierwszym obowiazkiem panstwa jest obrona samego siebie".

Zreszta w latach 80., gdy komunizm przestal byc zagrozeniem, rezim zlagodzil represje. W roku 1988 Pinochet w zwiazku z projektem przedluzenia swojej prezydentury, poddal sie demokratycznemu osadowi narodu. Uzyskal 43-procentowe poparcie (niezly rezultat jak na "faszyste", nieprawdaz?), ale wiekszosc, byc moze nieco zmeczona wojskowymi, powiedziala "nie".

Dyktator podporzadkowal sie tej decyzji, chociaz wcale nie musial. Dwa lata pozniej Chile powrocilo do demokratyczno-parlamentarnej formy rzadow, w ktorej jest miejsce zarowno dla lewicy, jak i Pinocheta.

Mysle, ze obiektywnie stary general moze czuc sie zadowolony z "dziela swojego zycia". 25 lat temu uratowal kraj przed dyktatura a la Castro. Jego liberalna polityka wolnorynkowa, wspierana
przez Miltona Friedmana, spowodowala fantastyczny wzrost gospodarczy" Chile jest dzisiaj jednym z najbogatszych panstw Ameryki Lacinskiej. Takie sa fakty, natomiast gledzenie na temat nieludzkiej dyktatury "potwora z Santiago" pozostawiam wlasciwym gremiom. Im to naprawde wychodzi najlepiej.

"NTO", nr 32, 7-8 lutego 1998

WOKOL AKCJI LEGALIZACYJNEJ NARODOWYCH SIL ZBROJNYCH NA EMIGRACJI

Zamieszkali na Zachodzie zolnierze Narodowych Sil Zbrojnych (NSZ), a dokladnie tej czesci, ktora w roku 1944 nie podporzadkowala sie Armii Krajowej, od wielu lat zabiegali o uznanie ich organizacji za integralny element Polskich Sil Zbrojnych czasu wojny. Dopiero jednak w poczatkach lat 80., po niemal trzydziestoletnich wysilkach roznych komisji powolywanych przez kierownicze gremia NSZ, sprawa legalizacji tej wojskowej organizacji wkroczyla w faze finalna.

Niewatpliwie stosunki pomiedzy kregami dowodczymi AK i NSZ w czasie wojny nie ukladaly sie dobrze. Komenda Glowna AK oskarzala NSZ o warcholstwo, dzialalnosc rozlamowa, a nawet antynarodowa.
Dowodztwo NSZ nie pozostawalo dluzne, rozszerzajac katalog zarzutow na lekkomyslnosc i naiwnosc
polityczna AK (chodzilo m.in. o akcje: "Wachlarz", "Burza", ujawnianie sie wobec Rosjan, Powstanie Warszawskie). W tym ostatnim przypadku nie wahano sie uzyc ciezkiego slowa: "zbrodnia". Bylo to zreszta zgodne z NSZ-owska koncepcja biologicznej ochrony narodu podczas okupacji "Co ciekawsze, ten punkt widzenia podzielal taki strukturalny antynacjonalista jak Jozef Mackiewicz.

Zasadniczy spor, uzupelniany sprawami drugorzednymi, bynajmniej nie zakonczyl sie wraz z ustaniem dzialan wojennych. Jeszcze w latach 80 na lamach prasy emigracyjnej srodowiska AK-owskie i NSZ-wskie udowadnialy swoje racje w licznych i gwaltownych polemikach. Przytoczmy charakterystyczne glosy.

Jozef Modrzejewski, uwazajacy sie za AK-owca na srednim szczeblu dowodzenia, polemizowal na lamach "Przegladu Zachodniego" z tezami dr Z. Wygockiego, bedacymi refleksja nad ksiazka Antoniego Bohun - Dabrowskiego "Bylem dowodca Brygady Swietokrzyskiej Narodowych Sil Zbrojnych". Dowodzil ze NSZ nie byly organizacja porownywalna z AK, a poza tym, czy walczyly o Polske Demokratyczna, to wielki znak zapytania.

Odpowiedziala mu Nina de Reszke Deryng, kapitan NSZ ze Sluzby Kobiet, zarzucajac AK lewicowosc i przefiltrowanie jej szeregow elementem prosowieckim, co tak latwo sprowadzilo Armie Krajowa na manowce dzialania na korzysc Armii Czerwonej.

Niemal w tym samym czasie Z.S. Siemaszko, autor glosnej, ale z roznych wzgledow nierownej pracy o Narodowych Silach Zbrojnych, recenzujac ksiazke Bohun - Dabrowskiego, zarzucil mu, ze jest bardzo ogledny, gdy przedstawia okolicznosci zwiazane z wymarszem Brygady Swietokrzyskiej z Polski w styczniu 1945 roku. Siemaszko stawiajac pytanie: skad zolnierze Brygady mieli gaze, ubrania, buty, niedwuznacznie dawal do zrozumienia, iz bylo to mozliwe tylko dzieki pomocy Wehrmachtu. Przy okazji Siemaszko nie pokusil sie o porownanie - a byloby to bardzo ciekawe - owego rzeczywiscie tolerowanego przez Niemcow przemarszu z podobna operacja dokonana przez Zgrupowanie Stolpeckie AK por. Adolfa Pilcha ("Gory", "Doliny") z Nowogrodczyzny do Puszczy Kampinoskiej w lipcu 1944r.

Wsrod kilku glosow polemicznych na uwage zasluguje wypowiedz J.A. Trelinskiego, ktory w liscie do ministra spraw wojskowych uchodzczego rzadu - pplk dypl. Jerzego Morawicza, stwierdzil kategorycznie: "zold i gaze nie byly placone w NSZ, ubrania, buty - kazdy posiadal wlasne, wzglednie zdobyczne, bron byla wlasna, pozostalosc z roku 1939, wzglednie zdobyczna, wyzywienie - czesto nie jedlismy, na wozach mielismy zapasy".

Kolejnym punktem konfliktu stal sie odmienny stosunek srodowisk zwiazanych z NSZ i AK na emigracji do powolanego w kraju Stowarzyszenia Zolnierzy Armii Krajowej (SZAK). W dniu 6 pazdziernika 1989r w Sali Malinowej POSK - u w Londynie odbylo sie akowskie spotkanie na szczycie. Udzial w nim wzieli.: pplk Dypl. Wojciech Borzobohaty (prezes SZAK), plk Michal Mandziara (prezes Kola b. Zolnierzy AK), mjr Franciszek Miszczak (prezes Fundacji AK). Wsrod wielu spraw poruszono takze mozliwosc przynaleznosci NSZ do SZAK.

Oferta zostala jednak zdecydowanie odrzucona. Okazalo sie, ze zolnierze NSZ, a chodzi tu - raz jeszcze podkreslam - o srodowisko Brygady Swietokrzyskiej, nie mieli najmniejszego zamiaru egzystowac w towarzystwie bylych, wzglednie obecnych czlonkow ZBOWiDu. Ludzie ci bowiem "przebywali (w jednej organizacji - DR) z UB - ekami i utrwalaczami wladzy ludowej, i czesto z wlasnymi oprawcami typu Zarakowskiego i Mieczyslawa Moczara"

W tym miejscu, nim przystapie do glownego tematu obejmujacego zabiegi skladajace sie na akcje legalizacyjna NSZ na emigracji, nie moge nie wspomniec o kolezenskiej wspolpracy kol zolnierskich obu organizacji na wychodzstwie. Dowodzi ona, ze zwykli zolnierze nierzadko koledzy z lat wojny, zazwyczaj wczesniej dochodza do porozumienia niz ich przesadnie ambitni dowodcy. Przykladem niech bedzie wspolna deklaracja Kola Zolnierzy AK (Oddzial Nowy Jork) i Oddzialu NSZ Brygada Swietokrzyska Connecticut) uchwalona w amerykanskiej Czestochowie. Czytamy w niej m.in.: "I Zolnierze AK i zolnierze NSZ, w tym zolnierze Brygady Swietokrzyskiej w walce przeciwko okupantowi hitlerowskiemu i okupantowi sowieckiemu obowiazek wobec ojczyzny spelnili. 2. Ofiara krwi na polach wielu walk zwiazala nas braterstwem broni (") Podtrzymywanie ostracyzmu zastosowanego wobec zolnierzy NSZ, szczegolnie Brygady Swietokrzyskiej, w trzy dziesiatki lat po wojnie, jest krzywda, ktora AK nie przynosi zaszczytu".

Przed omowieniem akcji legalizacji NSZ winnismy sobie postawic dwa podstawowe pytania: kto tak wytrwale torpedowal weryfikowal - legalizacyjne wysilki zolnierzy NSZ? Kto swiadomie przeoczyl fakt, ze celem (zrealizowanym) misji kurierow - Tadeusza Salskiego i Stanislawa Zochowskiego do Prezydenta oraz Naczelnego Wodza, gen. Kazimierza Sosnkowskiego bylo podporzadkowanie NSZ legalnemu Rzadowi RP w Londynie?

Mniej uswiadomiony odbiorca, przez lata przekonany o wspolpracy NSZ z Gestapo i mordowaniu Zydow (w tym miejscu nie moge oprzec sie dygresji: wielu polskich historykow za pewnik uznaje, iz "oddzialy NSZ " byly winne smierci wielu Zydow" - w domysle cywilow" wlasciwie nigdy jednak nie przytaczaja konkretnych faktow, co czyni ich stwierdzenia goloslownymi" mam nieodparte wrazenie, ze jest to mistyfikacja lub natezenie zlej woli - podobne do tego, ktore kazalo niektorym publicystom krajowym oskarzac AK o planowe mordowanie ocalalych Zydow podczas Powstania Warszawskiego), moglby odpowiedziec, ze radykalni narodowcy na pewno nie cieszyli sie sympatia emigracyjnych kol rzadowych, czy tez niepodwazalnych autorytetow wojskowych.

Jest to tylko czesciowa prawda. Juz bowiem w roku 1953 gen Wladyslaw Anders - owczesny Generalny Inspektor Sil Zbrojnych w liscie do dr Gluzinskiego stwierdzil, ze "Uregulowanie kwestii stanu sluzby zolnierzy NSZ bedzie w niedlugim czasie zalatwione (nie zostalo, ale winy generala tu nie ma - DR). Mam nadzieje, ze zniknie wreszcie dotychczasowy niefortunny podzial miedzy zolnierzami, ktorzy bili sie ze wspolnym wrogiem i dla wspolnego celu". Rowniez opinie generalow: Sosnkowskiego i Maczka o NSZ byly bardzo pochlebne. Ten ostatni powiedzial wprost: "Rozwoj wypadkow Wam (tj. NSZ - DR) przyznal racje" Jestescie dla wielu zywym wyrzutem sumienia" Mieliscie racje, tego Wam nigdy nie wybacza".

W tym ostatnim zdaniu generalowi chodzilo oczywiscie o stanowisko wiekszosci wyzszych oficerow AK, nie mogacych pogodzic sie z mysla, ze polityczno - wojskowe kierownictwo NSZ nie mylilo sie, uwazajac a priori Rosjan za okupanta, z ktorym prowadzenie rozmow jest bezsensowne i niebezpieczne. Tym samym mamy odpowiedz na pytanie o inspiratorow antyenezetowskiej nagonki na emigracji.

Powrocmy jednak do lat 80.

Pozna jesienia roku 1980 porucznik Stanislaw Jaworski z NSZ spotkal sie w Chicago z owczesnym premierem Rzadu RP, Kazimierzem Sabbatem. W czasie rozmowy poruszyl kwestie weryfikacji NSZ oraz zadoscuczynienia za strony rzadu za krzywdy wyrzadzone zolnierzom NSZ na emigracji. Premier odniosl sie przychylnie do wywodow porucznika i zalecil mu napisanie listu w tej sprawie do ministra spraw wojskowych, plk Berka.

Jaworski, mianowany w tym czasie rzecznikiem ds. legalizacji NSZ, sprawe potraktowal bardzo powaznie. W swym liscie do ministra stwierdzil jednoznacznie, iz NSZ nalezy uznac za czesc skladowa Polskich Sil Zbrojnych. Odpowiedzi wszelako nie otrzymal.

Na szczescie cywilny przedstawiciel rzadu w osobie samego premiera Sabbata okazal sie duzo bardziej uprzejmy. Oto w lipcu 1984r przedstawil por. Jaworskiemu proponowane oswiadczenie Rzadu RP w sprawie b. Zolnierzy NSZ. Wprawdzie pierwsza jego czesc odmawiala uznania dla NSZ jako czesci PSZ, ale w koncowej partii rzad przyznawal, ze zolnierze tej organizacji brali udzial w czynnym oporze przeciw najezdzcom.

Srodowisku NSZ na emigracji takie ujecie sprawy juz nie wystarczalo, dlatego tez rok pozniej rzad przedstawil zmodyfikowany projekt Zarzadzenia Prezydenta RP (byl nim wtedy Edward Raczynski), w ktorym przyznawano zolnierzom NSZ uprawnienia przyslugujace zolnierzom PSZ.

Wydawaloby sie wiec, ze sprawa legalizacji NSZ zmierza do szczesliwego zakonczenia. Tymczasem do kontrakcji przystapily emigracyjne gremia AK, ktore w osobach mjr F. Miszczaka i plk M. Mandziary wymogly na Prezydencie odwolanie przestawionego powyzej projektu. Zlowrozbne slowa kolegi por. Jaworskiego: "Staszku, AK nie przeskoczysz" zdawaly sie miec potwierdzenie w faktach.

Ale i ta przeszkode niestrudzony Jaworski, spiritus movens akcji legalizacyjnej NSZ, w koncu pokonal.

Zdajac sobie sprawe, ze wiele, jezeli nie wszystko, zalezy teraz od AK, zorganizowal w maju 1987r. w Chicago spotkanie z Miszczakem, w ktorym udzial wziely i inne osoby zainteresowane legalizacja NSZ (m.in. mgr Stefan Marcinkowski z ramienia NSZ, Kazimierz Lukomski z Kongresu Polonii Amerykanskiej, dr Jan Morelewski z AK).

Rozmowa toczyla sie wprawdzie w dosyc chlodnej atmosferze, niemniej obie strony (termin to raczej umowny, gdyz np. Morelewski z AK popieral postulaty NSZ) wyjasnily sobie pewne sprawy z lat wojny, o ktore toczono w przeszlosci dlugie, a po czesci jalowe spory. Ostatecznie wysilki por. Jaworskiego, jego kolegow i przelozonych, doprowadzily do wydania z data 1 stycznia 1988r. przez Prezydenta RP - Kazimierza Sabbata Dekretu o Zolnierzach NSZ. Sabbat, ktora juz wczesniej dal sie poznac jako elastyczny i przychylnie nastawiony do NSZ polityk, uznal, ze "Zolnierze tej czesci Narodowych Sil Zbrojnych, ktora ze wzgledu na stanowisko jej czynnikow kierowniczych, nie zostala scalona z Polskimi Silami Zbrojnymi - Armia Krajowa i ktorzy brali udzial w walkach z okupantami w latach 1939-1945, spelnili swoj obowiazek narodowy i zolnierski wobec Rzeczpospolitej Polskiej".

Wprawdzie dekret zostal niejednoznacznie przyjety przez zolnierzy Brygady Swietokrzyskiej, uwazali bowiem, ze zostali potraktowani jako swoista "doczepka" do PSZ, niemniej jednak stanowi dowod, ze realistyczna ocena wkladu NSZ w walke z okupantami zaczela na emigracji przewazac nad emocjami.

Fakt ten ma znacznie juz nie tylko moralne, ale i historyczne. W koncu NSZ nie byly organizacja marginalna. Jej szeregi w czasie wojny szacuje sie na okolo 70-75 tysiecy zolnierzy, co stawia ja na drugim miejscu po Armii Krajowej (oczywiscie przy zalozeniu, ze Bataliony Chlopskie jako calosc operacyjnie byly podporzadkowane AK), a zdecydowanie przed Armia Ludowa. W szeregach NSZ walczyli mlodzi ludzie o roznych przekonaniach politycznych. Wprawdzie przewazyli szeroko pojeci narodowcy, ale zdarzali sie rowniez socjalisci, Zydzi, byli jency rosyjscy, a w koncowej fazie wojny nawet szeregowi zolnierze Armii Ludowej i dezerterzy - "berlingowcy" (niektorzy z nich opuscili Polske wraz z Brygada Swietokrzyska). Wreszcie - last but not least - polityczne kierownictwo NSZ jako pierwsze w warunkach okupacyjnych wystapilo z postulatem oparcia zachodniej granicy Polski o linie Odry i Nysy Luzyckiej. Dobrze o tym wspomniec w miescie i w regionie gdzie nie ma ulicy, placu czy posledniego skweru poswieconego Narodowym Silom Zbrojnym.

Referat wygloszony w roku 1998 na sesji poswieconej polskiej emigracji w zwiazku z przyznaniem tytulu doktora "Honoris Causa" przez opolska Alma Mater Prezydentowi R.P. na Uchodzstwie - Ryszardowi Kaczorowskiemu.



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez krzysiek4 » Cz sty 19, 2012 7:08 pm

KONIEC SWIATA AFRYKANEROW?

Teza jest prowokujaca i ultrarasistowska: to biali stworzyli potege Poludniowej Afryki, to oni sa gospodarzami terenow na polnoc od Cape of Good Hope.

Poczatkiem osadnictwa bialych na krancach Afrykistalo sie pojawienie trzech statkow holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w polowie wieku XVII. Odtad biali, uzupelniani przez doplyw chlopow z Holandii, Niemiec, a od czasu odwolania przez Ludwika XIV edyktu nantejskiego - takze francuskich hugenotow, byli, sa i moze nadal beda w swojej ojczyznie.

Burowie, potomkowie pierwszych osadnikow, po wojnie burskiej znani szerzej jako Afrykanerzy, nie sa zwyklymi europejskimi uzurpatorami, nie sa kolonialna elita, jaka Afryce oferowali Anglicy w Kenii, czy Francuzi w Senegalu. Afrykanerzy, a takze biali pochodzenia brytyjskiego, mieszkajacy na poludnie od Kalahari od niemal 200 lat, sa bialym narodem afrykanskim. Zyja na swoim i w razie perturbacji nie maja wlasciwie dokad wrocic. Czy wyobrazamy sobie emigracje Afrykanerow do Holandii, po 350 latach rozlaki. Czysty absurd! Coz mieliby tam robic. Zakladac farmy na polderach, czyscic obszczurzony Amsterdam?

Przede wszystkim to wlasnie oni jako pierwsi odkryli walory poludnia kontynentu. Pojawili sie wlasciwie na terenach niczyich, zamieszkanych przez nielicznych Hotentotow i grupki Buszmenow, ktorych trudno uwazac za Murzynow. Ludy Bantu, z ktorych sklada sie dzisiaj czarna ludnosc RPA (Zulusi, Khosa, Ndebele itd.) to przybysze pozniejsi, ekspandujacy z polnocy. Ma to moim zdaniem kapitalne znaczenie, bo gdzie zostalo zapisane, ze Afryka przynalezy rasie czarnej? Nasi postepowcy z obrzydzeniem odnosza sie do hasel nacjonalistycznych, typu Francja dla Francuzow, ale wykopanie bialych z RPA traktuja jako cos naturalnego. Jeszcze nie teraz, jeszcze sa potrzebni fachowcy, jeszcze zyja laureaci Pokojowej Nagrody Nobla: de Klerk i Mandela. A pozniej pojawi sie niezrownowazona Winnie Mandela, albo jakis inny byly terrorysta, urodzony w tragicznym Soweto, a obecnie mieszkajacy w prestizowej dzielnicy, i wrzuci bialych do morza. "One settler - one bullet" (jeden kolonista - jedna kulka), jak to mawiali towarzysze z Kongresu Panafrykanskiego, teraz podobno ucywilizowani.

Bynajmniej nie jestem zwolennikiem polityki apartheidu, idei segregacji rasowej zrodzonej w uczonych glowach profesorow z uniwersytetow w Stellenbosch i Witwatersrand, a konsekwentnie wprowadzanej w zycie od konca lat 40-tych naszego wieku.

Nalezaloby sobie jednak postawic pytanie, czy ta proba ochrony europejskiego dziedzictwa w poludniowej Afryce, przy zachowaniu poszanowania dla psychicznej, kulturowej i cywilizacyjnej odrebnosci ludnosci czarnej, naprawde wyszla tym ostatnim tylko na zle?.

Prawa czlowieka to rzecz arcywazna, ale wlasnie w czarnej Afryce podstawowe prawo do zycia bylo i jest czesto lamane. Czarni Afrykanie glodowali i gloduja. Tymczasem rasistowski rzad RPA zapewnial swoim czarnym obywatelom znosne warunki bytu, o niebo lepsze od takich "postepowych" panstw jak Angola, Mozambik, Zimbabwe (od uzyskania przez ten ostatni niepodleglosci" scislej - drugiej niepodleglosci, pierwsza zapewnil bialej mniejszosci Ian Smith). Pomijam juz tutaj z litosci przykladu bantustanu Bophuthatswana z bajecznym Sun City (wybory Miss Word), aby nie draznic powracajacych do Europy Polakow.

Prawa polityczne? Wolne Zarty. A jakie to prawa polityczne zapewnial Ugandyjczykom Idi Amin, cesarz Bokassa, mozambijscy marksisci, Mobutu Sese Seko?!

Mordy? Sluzby specjalne RPA przede wszystkim tropily marksistowskich terrorystow wysadzajacych w powietrze lokale rozrywkowe lub rzucajacych plonace opony na czarnych wspolziomkow o nieslusznych pogladach. Byla to walka nierzadko z obca infiltracja (sowiecka, chinska , libijska) suwerennego panstwa. Walka toczona w interesie bialych, ale i wielu Koloredow (afrykanskich Mulatow), Azjatow i czarnych.
Policja RPA otwierala ogien do manifestantow, mordowala czarnych bojownikow, pamietajmy jednak, ze w dobie apartheidu najwiecej ludzi zginelo podczas walk czarnych z czarnymi, a represje policyjne w poludniowej Afryce wygladaja na calkiem konwencjonalne w porownaniu z sytuacja w roznych okresach w wiecej niz tuzinie krajow kontynentu przyszlosci.

Apartheid, nie bardziej obrzydliwy od czarnego, prymitywnego totalizmu, przezyl sie. Pozostaje wiec kwestia, co zrobic z biala, blisko 5 milionowa mniejszoscia w RPA.

Koncepcja lansowana prze lekkoduchow glosi, ze powstanie tolerancyjne spoleczenstwo wielorasowe, takie Stany Zjednoczone a rebours. Nie rozwijajac tematu - smiem w to watpic. Chociazby dlatego, ze kraj ten zamieszkuja wyksztalcone juz narody, ktore maja wlasne ambicje i cele.

Sedno problemu polega na tym, iz RPA jest panstwem o granicach kolonialnych, w ktorym nakazano mieszkac tradycyjnym wrogom. Apartheid paradoksalnie lagodzil konflikty, ale jego juz nie ma. Wyjsciem z sytuacji bylaby federacyjna formula panstwa, popierana przez Zulusow i niektorych bialych prawicowcow (konflikty w poludniowej Afryce nie zawsze maja czarno - bialy koloryt), ale na to nie godzi sie - i wie co robi - Afrykanski Kongres Narodowy, przewodnia sila polityczna panstwa.

Pozostaje byc moze jedynie rozwiazanie w postaci wykrojenia "bialego" panstwa afrykanskiego, Volksstaatu, ktore zapewniloby przetrwanie potomkom Burow. W koncu kazdy narod ma prawo do samostanowienia i obrony swojego swiata wartosci.

Pytanie tylko, czy wsrod defensywnych i nierzadko zrezygnowanych dzisiaj Afrykanerow, przerazonych aktami gwaltu ze strony zwyklej holoty, kryjacych sie na farmach lub w izolowanych dzielnicach, znajda sie ludzie na miare Pretoriusa i poprowadza Nowy Wielki Trek. Jezeli tego nie uczynia, za kilkadziesiat lat wielka, afrykanska ksiega bialego czlowieka ostatecznie zamknie sie, a jedyny europejski narod na Czarnym Ladzie bedzie juz tylko wzbudzal zainteresowanie wsrod historykow i jezykoznawcow. Z czasem - archeologow.

KONFLIKT W IRLANDII POLNOCNEJ

Aby zrozumiec jeden z ostatnich klasycznych konfliktow etniczno religijnych w Europie Zachodniej, a takie podloze maja animozje miedzy protestantami i katolikami w Irlandii Polnocnej, czyli w szesciu hrabstwach tworzacych Ulster (trzy pozostale prowincje tworzace ta historyczna kraine znajduja sie w granicach Eire - Republiki Irlandii), nalezy cofnac sie do odleglych dziejow wyznaczajacych poczatek trudnych relacji irlandzko - angielskich.

Normanowie, francuscy ksiazeta o skandynawskim rodowodzie (pobrzmiewajacym juz tylko w germanskich imionach), pojawili sie w Irlandii niewiele pozniej od zwycieskiej bitwy pod Hastings (1066), ktora dala poczatek ich rzadom w Anglii. Oczywiscie, jezeli uznamy, ze sto lat w historii znaczy owo "niewiele".

Celtyccy mieszkancy wyspy, absolutnie nie mogacy miec wobec przybyszy jakichkolwiek kompleksow kulturowo - cywilizacyjnych, poddali ich procesowi asymilacyjnemu (wczesniej postapili w ten sam sposob z Wikingami), co zaowocowalo calym szeregiem rodow normanskich czujacych i myslacych po irlandzku.
Wlasciwy, angielski podboj wyspy, noszacy znamiona akcji zorganizowanej, a nawet ludobojczej, rozpoczal sie w polowie wieku XVII wraz z przybyciem na Zielona Wyspe protestanckich wojsk lorda Cromwella.

Najezdzcy, gardzacy i nienawidzacy katolickich Irlandczykow, zepchneli ich na nieurodzajne obszary rabstw Connaught i Clare, a sami rozdzielili miedzy siebie 26 z 32 hrabstw. Dla Irlandczykow, przyrownywanych do dzikusow, czy zwierzat w ludzkiej skorze, mieli tylko jedna propozycje: "Do Connaught albo do piekla".

Jednoczesnie rozpoczeto akcje kolonizacyjna. Do najblizszego brzegom Brytanii Ulaidh (celtycka nazwa Ulsteru) ciagnely rzesze Szkotow i Anglikow - prezbiterian i anglikanow. Po pewnym czasie polnocna czesc wyspy zmienila swe etniczno - religijne oblicze. Katolicy znalezli sie w mniejszosci.

Wiek XIX w historii Irlandii, polaczonej zreszta u jego poczatku unia realna z Londynem, stal pod znakiem dwoch zjawisk, ktore znaczaco wplynely na losy jej katolickich mieszkancow. Pierwszym byl glod wywolany zaraza ziemniaczana, a sztucznie podtrzymywany przez Anglikow. Dla miliona oznaczal on smierc, a dla kilku milionow (glownie katolikow) emigracje do Ameryki Polnocnej. Oblicza sie, ze obecnie w USA zyje okolo 40 milionow ludzi o irlandzkich korzeniach. Irlandczycy w Stanach zajmuja posrednie miejsce miedzy angielsko-skandynawsko-niemiecko-holenderskimi "WASPAMI" (W.A.S.P.), a glownie katolickimi (w tym polskimi) P.I.G.S. (jakby nie patrzec, skrot ten sklada sie w angielski odpowiednik naszej swini). Irlandzkie lobby w Ameryce to sila znaczaca, porownywalna z zydami i nadal interesujaca sie starym krajem. To nie tylko klan Kennedych, ale i mocne usytuowanie w silach porzadkowych (policja!), ludzie kultury, swiat filmu (jeden z najlepszych aktorow amerykanskich sredniego pokolenia, cokolwiek wprawdzie zwichrowany - Mickey Rourke, swego czasu sponsorowal Irlandzka Armie Republikanska).

Drugie zjawisko to wzmagajaca sie walka Irlandczykow o swoje prawa, autonomie wewnetrzna ("Home Rule") i zwiazane z tym odrodzenie celtyckie. Jej finalem stalo sie nieudane Powstanie Wielkanocne (1916) i wreszcie faktyczne uzyskanie niepodleglosci w roku 1921.

Niepodlegla Irlandia ograniczona zostala do terenow zamieszkalych przez katolikow. Ulster wola protestanckiej wiekszosci pozostal przy Wielkiej Brytanii, uzyskujac zreszta autonomie z wlasnym rzadem i parlamentem (Stormont). Co ciekawe, protestanci tak naprawde wcale nie zyczyli sobie zadnych referencji w Zjednoczonym Krolestwie. Oni naprawde sa bardziej brytyjscy niz mieszkancy Londynu czy Manchesteru (nie powiem tego o liverpoolczykach - w duzej czesci Irlandczykach). Udowadniali to nie jeden raz na polach bitew, sluzac w najlepszych, ochotniczych jednostkach brytyjskich (pobor powszechny w latach wojny ich nie obejmowal).

Autonomia posluzyla jednak protestantom do niemal calkowitego wyrzucenia na margines zycia politycznego i ekonomicznego mniejszosci katolickiej. Nie bylo to zreszta trudne. W Ulsterze mialo dluga, 300-letnia tradycje.

Rzad i Stormont byly opanowane przez protestantow. W policji, slynnej Royal Ulster Constabulary, katolikow niemal nie bylo (inna rzecz, ze sie do niej nigdy nie garneli). Biedota katolicka pozbawiona byla praw wyborczych - przyslugiwalo ono wlascicielom domow, glownym lokatorom mieszkan i ich zonom - glownie zwyczajowo bogatszym protestantom.

Poza tym w Irlandii Polnocnej stosowano zasade wyznaczania okregow wyborczych w ten sposob, aby na danym terenie o wiekszosci katolickiej zmiescic w jednym okregu mozliwie wszystkich papistow, a pozostalym zapewnic przewage protestantow. W ten sposob w miejscowosci Derry 20 tysiecy katolikow mialo 8 czlonkow rady miejskiej, a 10 tysiecy protestantow - 16.

W II polowie lat 60 - tych w Ulsterze rodzi sie ruch na rzecz sprawiedliwosci spolecznej. Grupuje on sila rzeczy glownie dyskryminowanych katolikow. Sa oni nastawieni pokojowo. Nie jest to zadna irredenta, a walka o prawa w ramach prawa.

5 pazdziernika 1968 roku w Derry (protestanci mowia: Londonderry) tlum zwiazkowcow z Northern Ireland Civil Rights Association zostal spalowany przez protestancka policje. Wieczorem tego samego dnia mlodzi katolicy z dzielnicy Bogside wdarli sie na tereny zamieszkane przez protestantow. Na ulicy zbudowano barykady. Konflikt w Ulsterze wszedl w nowa, najostrzejsza faze.

Nastal czas demonow, wyzutych z czlowieczenstwa terrorystow. Uaktywnia sie Irlandzka Armia Republikanska, organizacja, ktora do tej pory prowadzila niemrawa dzialalnosc bojowa, a w ostatnim czasie ochraniala katolickie demonstracje - takze ta w Derry. IRA, podzielona na skrzydlo Oficjalne i Tymczasowe (pierwsze bylo marksistowskie i nie optowalo za terrorem), w konspiracji utrzymala dawna terminologie wojskowa. Stad podzial na brygady i bataliony. W rzeczywistosci byly to male grupy terrorystyczne nie pozbawione jednak spolecznego zaplecza. Trudno porownac IRA do takich organizacji jak np. Frakcja Czerwonej Armii, czy wloskie Czerwone Brygady. Te ostatnie cieszyly sie poparciem malych, lewicowych grupek intelektualistow, ktorzy zeszli na droge mordu. IRA wprawdzie tez mordowala, ale w specyficznej sytuacji Ulsteru stawala sie rowniez obronca katolikow przed atakami bojowek protestanckich. Stad jej ograniczone poparcie wsrod spolecznosci katolickiej. Mowiac prosciej: przecietny Niemiec, czy Wloch zapewne bez wahania wydalby wladzom miejscowego terroryste, natomiast mieszkaniec katolickiego getta The Falls w Belfascie, nawet przeciwny metodom terrorystycznym, nie wydalby chlopaka z sasiedztwa, ktory wczesniej stracil brata, zabitego przez protestantow, pozniej wstapil do IRA, a dwie godziny temu wysadzil protestancki pub na rownie protestanckiej Shankill Road.

Terrorystyczny festiwal trwal przez niemal 30 lat. IRA atakowala w Ulsterze, w Londynie (jeszcze w roku 997), na kontynencie. Bojowki protestanckie operowaly w mateczniku. Wprowadzenie wojska brytyjskiego do Ulsteru, zawieszenie autonomii, nie uspokoilo sytuacji. Zolnierze brytyjscy, witani przez katolikow biszkoptami i herbata (mieli ich bronic przed protestanckim terrorem), wkrotce sami zaczeli do nich strzelac.
Jak to w zyciu: ktos nie wytrzymal, komus puscily nerwy. W powietrze wylatywali nawet mozni tego swiata - np. ostatni wicekrol Indii, lord Mountbatten (ceniony na subkontynencie tak przez hindusow, jak i muzulmanow). Cudem smierci uniknela Margaret Thatcher (zamach w Brighton) i John Major (slynny zamach na londynskim Whitehall, gdy terrorysta wystrzelil "Stingera" w kierunku Downing Street w momencie narady rzadowej).

Rok 1998 przyniosl Ulsterowi pokoj. Czy trwaly? Trudno powiedziec. Jestem umiarkowanym pesymista. Obie spolecznosci maja rozne, calkowicie przeciwstawne cele. Katolicy, ktorzy za 20 - 30 lat beda zapewne stanowic wiekszosc spoleczenstwa (poprawa warunkow zycia, wieksza rozrodczosc, mniejsza emigracja do USA), na pewno upomna sie o prawo do zmiany przynaleznosci panstwowej Ulsteru. Dla protestantow takie rozwiazanie jest nie do przyjecia. Nagle bowiem stana sie mniejszoscia (z tendencja do dalszego zmniejszania sie) w 4 milionowym "katolickim morzu". Poza tym spolecznosci, ktore spiewaja inne piesni, mieszkaja w hermetycznych dzielnicach, chodza do innych pubow, moga szybko zapomniec o z trudem wynegocjowanym kompromisie. Wystarczy banalny zatarg, niewinna klotnia. Ulster jest wrazliwy, a nade wszystko zawziety. I dlugo pamieta.

TRYUMF DYLETANTA

Polacy kochaja dyletantow. Dyletant w moim przekonaniu to czlowiek, ktory zarozumialstwem i chamstwem stara sie pokryc wlasny, czesto elementarny brak wiedzy. Nie musi to byc tylko pojedyncza kreatura, ale i cale srodowisko. Wezmy dla przyklady Jozefa Pilsudskiego i jego przydupasow tworzacych oboz tzw. sanacji. Tych bohaterow niezliczonych dzisiaj publikacji, pasujacych ich na madrych, przewidujacych, a tylko na skutek nieprzyjaznych okolicznosci zewnetrznych - tragicznych ludzi.
Jak wiemy Pilsudski stworzyl legiony, pozniej kluczyl, wachal, szukal szansy dla Polski, by nastepnie przywrocic jej panstwowy byt. To pierwszy, w ogromnym skrocie, element wtlaczanej obecnie do uczniowskich mozgownic legendy.

Tymczasem Polska odzyskala niepodleglosc na skutek bardzo szczesliwego zbiegu okolicznosci (upadek trzech panstw zaborczych, interesy Francji w Europie Srodkowej) i madrego rozgrywania spraw polskiej przez Romana Dmowskiego oraz politykow z szeroko rozumianego obozu prawicy. Zadne operetkowe imprezy w postaci legionow nie wplywaly na przyszly los Polski. Co wiecej, Pilsudski tak dla Ententy, jak i wiekszosci Polakow byl podczas wojny nikim. Dopiero sprytny manewr z "kryzysem przysiegowym" i niemieckie poparcie tuz przed koncem dzialan wojennych pozwolily mu powrocic do Warszawy w glorii meczennika (a meczyl sie w twierdzy magdeburskiej okrutnie) i zbawcy narody. Typowa, hochsztaplerska zagrywka.

Mit drugi: genialny wodz, zwyciezca Bitwy Warszawskiej. Ten genialny wodz, cackajacy sie z bolszewikami w roku 1919 - a wiec wtedy, gdy na froncie byli widmowym przeciwnikiem - snujacy jako polityk beznadziejnie anachroniczne, jagiellonowe koncepcje (w dobie uformowanych, majacych wlasna tozsamosc i wlasne cele narodow), wspomagajacy Ukraincow, ktorzy nie dorosli dozycia w niepodleglym panstwie, otoz ten geniusz przez wlasne zadufanie i nieuctwo pozwolil prymitywnej, bolszewickiej masie, dowodzonej bynajmniej nie przez wielkich strategow, zblizyc sie na przedpola Warszawy. W nastepstwie: zalamanie nerwowe, czasowe opuszczenie walczacych wojsk (nazywamy to dezercja) i zdanie sie na oswiadczenie wojskowego fachowca, generala Rozwadowskiego, planujacego i wzorowo wykonujacego kontruderzenie.

Zamach majowy - czyli Polska nierzadem stoi. To typowy, bardzo prymitywny, w stylu Pilsudskiego, chwyt propagandowy. Rzeczpospolita w I polowie lat 20-tych byla wprawdzie panstwem biednym, inaczej byc nie moglo, ale o calkiem sprawnie dzialajacym systemie demokratycznym - nie zmienia tego fakt zamordowania prezydenta, to moze zdarzyc sie wszedzie, nawet w USA - i o rozkrecajacej sie gospodarce (stabilizacja zlotego przez fachowca z obozu prawicy, poczatek budowy gdynskiego portu). Jedynym motywem dzialania marszalka (takie slowo w srodku zdania pisze sie z malej litery) byla chec przejecia wladzy - dla siebie i swojej jeszcze bardziej kurduplowatej sitwy. Udowodnily to az nadto kolejne lata.

Mit ostatni: przedwczesna smierc Pilsudskiego albo: gdyby komendant zyl dluzej " Mysle, ze smierc w maju 1935 roku byla jego finalnym hochsztaplerskim trickiem. Zmarl bezpiecznie na 4 lata przed wybuchem wojny - tej wojny, ktora ostatecznie zlamalaby "dziadkowa" legende. Gdyby zyl, pewnie stalby sie polskim odpowiednikiem marszalka Petain. Chociaz nie, to mimo wszystko za wielkie nazwisko. Bylby polskim Gamelin.

Mialem zamiar napisac jeszcze o nastepcach Pilsudskiego, tych wszystkich pulkownikach, generalach i jednym marszalku. Po namysle - rezygnuje. Nie mozna dotykac lajna. Chocby wybryczesowanego.

GEIBEL I KALKSTEIN

Paul Otto (Otton?) Geibel byl ostatnim dowodca SS i policji dystryktu warszawskiego. To ryzykowne osobiscie stanowisko obejmowal wlasciwie po slawnym nieboszczyku Kutscherze, zastrzelonym przez polskie podziemie 1 lutego 1944r. (pomijam krotkie, miesieczne sprawowanie tej funkcji przez Herberta oettchera).

W czasie zbierania materialow do pracy doktorskiej, kilka lat temu, bylem swiadkiem ciekawej rozmowy przy kawie" miedzy dwoma sedziami Sadu Wojewodzkiego w Opolu, z ktorych jeden w latach 50-tych zetknal sie z Geiblem w wiezieniu w Strzelcach Opolskich. Byly "Der SS und Polizeifuehrer fuer den Distrikt Warschau" byl dosyc ponurym czlowiekiem, chociaz nie okazywal oznak zalamania. Powolywal sie na swoja wojenna znajomosc z dyrektorem Muzeum Narodowego Stanislawem Lorentzem i zapewnial, ze m.in. jego przychylna postawa pozwolila ocalic polskie dobra kulturalne z powstanczej pozogi (wg sedziego wyznania Lorentza, spisane podczas sledztwa na potrzeby sadu, potwierdzaly wynurzenia Geibla i byc moze przyczynily sie do niewyslania Niemca na szafot).

Geibel "rozwinal" w wiezieniu hodowle jedwabnikow. Kto byl pomyslodawca - trudno okreslic. Martwil sie bardzo o rodzine i generalska emeryture w Niemczech. Zalamal sie w momencie, gdy sad w Warszawie nie rozpatrzyl jego prosby o darowanie reszty kary.

Podczas transportu do wiezienia powiesil sie w dworcowej toalecie (prawdopodobnie jeszcze w Warszawie). Wedlug moich obliczen zdarzenie mialo miejsce na poczatku lat 60-tych. Sedzia obstawal przy roku 1958. Podczas rozmowy tenze dorzucil rowniez garsc informacji na ten temat wieziennych losow slynnego denuncjatora gen. Roweckiego - Kalksteina. Otoz Kalkstein uwazany byl w Strzelcach Opolskich za rodzaj wieziennego "guru". Zorganizowal wlasna sluzbe wywiadowcza, wyprzedzajaca poczynania "klawiszy". Prowadzil penitencjarny radiowezel. Sedzia byl wiecej niz pewny, ze to wlasnie on napisal konspekt scenariusza do popularnego serialu telewizyjnego "Czarne Chmury". "Szatansko zdolny i inteligentny czlowiek - dodal.

ANTYKOMUNIZM A WSPOLCZESNOSC

Mam dla bojownikow antykomunizmu dobra i zla wiadomosc. Dobra polega na tym, ze komunizm jako idea, a ostatnio praktyczny model sprawowania wladzy - padl z kretesem.

Nie ma juz najmniejszego sensu udowadnianie, ze Marks mylil sie, Lenin cierpial na zanik mozgu, a Stalin byl owocem afektu gruzinskiej pomywaczki do konia Przewalskiego.

Oczywiscie mozna jeszcze prowadzic powazne badania naukowe, odkurzac stare i znajdowac nowe dokumenty komunistycznej barbarii, czy nie dawac spokoju obecnym piewcom demokracji z SLD. Obraz nie ulegnie jednak zasadniczej zmianie, a ewentualne nowe fakty kaza co najwyzej intensywniej spluwac na samo wspomnienie tej oblednej, wprowadzonej w zycie idei. Tyle pozytywy.

Komunizm byl tylko mgnieniem historii - co prawda krwawym i nieludzkim. Byl i skonczyl sie, poniewaz jego rzeczywisci animatorzy i sponsorzy doszli do wniosku, ze walka z zespolem wartosci wyroslych z chrzescijanstwa musi przyjac forme wysublimowana, wieloplaszczyznowa, atrakcyjna dla nieuswiadomionych mas i pseudointeligenckiej elity.

Walka z tym starym - nowym wrogiem, uzbrojonym w orez liberalizmu, pozornego braterstwa ludzi, wolnosci, ktora stanie sie niewola, przyzwolenia dla najnizszych ludzkich instynktow, dysponujacym pieniedzmi, mass-mediami i - niestetysporym poparciem spolecznym, rozgrywa sie od kilku lat i w naszym kraju. Kto tego nie uznaje, kto nie mysli wielowatkowo, a zasklepia sie w zmurszalej skorupie antykomunizmu, niczego nie rozumie, zyje w swiecie skansenu wypelnionym bolszewickimi jaczejkami, NKWD i rodzima bezpieka.

Co gorsze, ta petryfikacja, totalne skamienienie moze z czasem doprowadzic do duchownego upadku, objawiajacego sie przyjeciem punktu widzenia wroga. Ten bowiem, widzac kompletny brak zagrozenia ze strony tradycyjnych, niereformowalnych antykomunistow, chetnie zagospodaruja ich we wlasnym obozie. Juz dzisiaj niektorzy z nich, nie wiem na ile zdaja sobie z tego sprawe, funkcjonuja tam na zasadzie listka figowego kryjacego rzeczywiste zamiary szeroko rozumianego "stronnictwa postepu". Na ile jestem zorientowany - dotyczy to glownie tych, ktorzy wczesniej antykomunizm umieli polaczyc z postawa obojetnosci lub ledwie skrywanej wrogosci do chrzescijanstwa (katolicyzmu) i instytucji Kosciola.

Myslacy byly antykomunista musi przyjac, ze jego obecna walka z demoliberalnym Goliatem, noszaca charakter obronny, a z czasem, gdy pozwola na to wypracowane srodki - zaczepny (ofensywa ideowa, nowa kontrreformacja), winna wspierac sie na filarze bezwzglednej wiernosci nauce Chrystusa. Przyjecie takiej zasady, odpornej na swiat antywartosci, okresli szerokie pole zasadniczego konfliktu, obejmujacego m.in. pusty materializm, seksizm, sekciarstwo, globalizm, libertynski demo - liberalizm, koncepcje czlowieka "totalnie wyzwolonego" - czyli wszystko to, co oferuja ludzkosci deprawatorscy planisci "New Word Order".

Poniekad wiec - po nieudanych eksperymentach z komunizmem i faszyzmem - wracamy do XVIII-wiecznego punktu wyjscia: My - albo oni" Chrzescijanstwo - albo neopoganizm" Bog - Chrystus - albo Szatan podlegly mu zniewolony przez falszywe wyzwolenie czlowiek.

Byloby dobrze, gdyby antykomunisci, o ktorych uczciwosci jestem przekonany, dokonali podobnej oceny sytuacji. A spieszyc sie trzeba. Przeciwnik rozgrywa finalowa partie.

POLITYCZNA POPRAWNOSC

Czym jest polityczna poprawnosc (political corectness?). Powiedzmy, ze jest to zespol pogladow i zachowan, majacy wlasne, rozbudowane slownictwo, odpowiadajacy lewicowo - liberalnej, postepowej wizji swiata i ludzi - czyli takiej, jaka propaguja - z duzym, zauwazalnym sukcesem - organizacje spoleczno - polityczne, media, wreszcie rzady poszczegolnych panstw Europy Zachodniej, Ameryki Polnocnej, a ostatnio rowniez tzw. nowe demokracje europejskie.

Ta robocza, na wlasny uzytek stworzona definicja bylaby niepelna gdyby nie uzupelnic jej konkretnymi postulatami politycznej poprawnosci. A sa to: braterstwo ludzi, nieskrepowany, spontaniczny rozwoj jednostki, rygorystyczna rownosc plci, swobodny dobor partnerow seksualnych (w tym zwiazki homoseksualne), prawo do przerywania ciazy, eutanazja. Dodalbym do nich - pro domo sua - jedynie sluszna interpretacje przeszlosci i terazniejszosci.

Tak naprawde political corectness jest forma lewicowej cenzury (i autocenzury), gdyz walczy z naturalnym systemem wartosci, osmiesza "niewlasciwie, reakcyjne" postawy, kaze traktowac wlasna wizje swiata jako ideal nie podlegajacy rewizji. Mamy wiec do czynienia z ideologiczno - wychowawczym totalitaryzmem, ktory kazde wystapienie krytyczne traktuje jako zamach na" wolnosc, prawde itd.

Przy czym oponent nie jest traktowany jako budzacy szacunek przeciwnik" przeciwnie, jest czlowiekiem godnym pogardy, zaslugujacym na potepienie i juz to towarzyska, juz to penitencjarna izolacje. Albo na szpital psychiatryczny.

Tak, wystapienie przeciwko politycznej poprawnosci moze byc niebezpieczne. Przekonuja sie o tym chociazby historycy - rewizjonisci "holocaustu", ktorzy nie negujac martyrologii Zydow podczas wojny, zanizaja liczbe wymordowanych i kwestionuja istnienie komor gazowych (w najwiekszymskrocie: w obozach koncentracyjnych ludzie umierali glownie w wyniku chorob - skutkow niedozywienia, ciezkiej pracy itd. Komory gazowe, uzywanie Cyklonu B do masowego trucia ludzi bylo z wielu wzgledow - technicznych, ekonomicznych - niemozliwe). Zaczyna sie zwykle od potepienczych artykulow, klopotow w pracy (nagle zwolnienia pracownikow naukowych z uniwersytetow), a konczy zamachami bombowymi i interwencja sadowa (nie skierowana oczywiscie przeciwko postepowym bomberom).

Wlasciwie - i do tego sprowadza sie rygoryzm political corectness - nalezy uwazac co sie mowi i jak sie postepuje.

W stanach Zjednoczonych na przyklad nie mozna Murzyna nazwac Murzynem. To Afroamerykanin. Popularny pedal jest osobnikiem kochajacym inaczej, majacym prawo do zalozenia rodziny i wychowania dzieci (na nowych pedalow - jak sadze). Zbyt dlugie przygladanie sie ladnej dziewczynie to oczywiscie wstep do molestowania seksualnego" nadreprezentatywnosc mezczyzn na kierowniczych stanowiskach jest rodzajem samczego szowinizmu (istnieje tutaj jedynie sluszne okreslenie: "meska, szowinistyczna swinia").

Formy walki z niepoprawnymi moga byc rowniez bardziej wysublimowane, bez angazowania autorytetu sadu.

Jezeli np. ukazuje sie ksiazka niewygodna, ktorej tezy sa trudne, czy niemozliwe do obalenia - stosuje sie metode totalnego milczenia, w prasie, radiu, telewizji. Dziela nie ma. Koniec i kropka.

Mozna takze faktami manipulowac poprzez "przesuwanie srodka ciezkosci". Dam bliski, polski przyklad.

Oto grupa Cyganow (Romow - patrz: polityczna poprawnosc) gwalci nieletnia Polke. Jako, ze mniejszosci sa u nas tradycyjnie przesladowane, a Polacy to narod szowinistow i rasistow, nie nalezy takiej informacji podac w glownym wydaniu "Wiadomosci":, a co najwyzej polgebkiem o godzinie 23.00 gdy normalni ludzie juz spia.

Odwrocmy sytuacje. Polacy poturbowali Cygana, bo ten, nie posiadajac prawa jazdy, potracil kobiete. Dochodzi do pyskowki i przepychanek miedzy przedstawicielami obu spolecznosci. Efekt? O godzinie 19.30 Polska dowiaduje sie, ze w miejscowosci X doszlo do antycyganskiego pogromu.

Albo: premier Izraela uprzejmy byl stwierdzic, ze Polacy wysysaja antysemityzm z mlekiem matki. Komentarz: "kazdemu sie zdarza, byl zmeczony, wlasciwie ma racje, ale mogl to podac w kulturalnej formie".

Dla rownowagi: Polak zniwelowal zydowskie macewy na cmentarzu. Zrobil to, bo mial taka idiotyczna, pijacka fantazje, a akurat nie bylo w poblizu innych obiektow (np. grobow katolickich). Reakcja? Spikerka telewizyjna drzacym glosem mowi o wzroscie antysemityzmu w Polsce, burza sie amerykanscy Zydzi, premier Rzeczypospolitej, ze wzrokiem wbitym w ziemie, jak uczniak, goraco przeprasza w imieniu szystkich Polakow. Et cetera, et cetera.

Czasem zastanawiam sie, czy z tym szalenstwem mozna jeszcze walczyc. Zapewne tak. Zniecheconym natomiast dam dobra rade: badzcie wierni swoim zyciowym partnerom - jak pedal" badzcie milosierni wobec waszych dziadkow - jak zwolennik eutanazji" kochajcie swoje dzieci - jak aborcjonistka" badzcie tolerancyjni wobec innych - jak Talmud.

POLECATS*

Uwazam, ze zdecydowana wiekszosc polskich (krajowych) historykow zajmujacych sie najnowszymi dziejami Polski i swiata, przez dziesiatki lat wlewala w czytelnicze dusze zatruty jad propagandy i nieprawdy.

Nie byli to "Wallenrodowie" usilujacy przekazac podstawowy zrab informacji, a tylko przy okazji muszacy "oddac co cesarskie - cesarzowi", lecz zwykli koniunkturalisci, geszefciarze, pulpeciarze, wieksi i mniejsi klamcy odpowiedzialni na rowni z komunistycznymi dygnitarzami za wykoslawienie polskiej swiadomosci historycznej: zeby nie powiedziec - prawie calkowita zatrate.

Rok 1989 powinien byc dla nich ostatnim rokiem dzialalnosci na niwie historycznej" dotyczy to takze tych, ktorzy kilka lat wczesniej w tzw. drugim obiegu starali sie zatrzec poprzednia dzialalnosc. Powinni zamilknac, zapasc sie ze wstydu pod ziemie, wyparowac z uniwersytetow, a najlepiej sadzic ryz w Korei Polnocnej. Albo przejsc w procesji "auto da fe", obowiazkowo z czapami hanby na glowach.

Nic takiego nie nastapilo, no i nie nastapi.

Te prostytutki obwieszone tytulami naukowymi przez mocodajnych sutenerow, utworzyli wlasny lupanar upstrzony w nowe piorka. "Brazowo-nosi" (tak okresla sie ludzi podtykajacych ten wrazliwy organ pod wiadoma czesc ciala moznych tego swiata) - bez najmniejszego oporu, bez chrzakniecia, czy tylko bakniecia slowa: przepraszam, podazyli ku swiatlu prawdy.

Nagle komunisci - koniunkturalisci (z mocnym akcentem na ostatnie slowo) przedzierzgneli sie w ideowych pilsudczykow (zawsze powtarzalem, ze od "Dziadka" do komuny tylko krok), tropiciele wiadomego rewanzyzmu stali sie autorami ksiazek o pojednaniu polsko - niemieckim, a wszyscy, jak cierwne sepy, rzucili sie na polski antysemityzm. Na tym zawsze mozna zarobic, a przy okazji ukryc wlasne grzechy.

Ludzie ci naprawde niczym szczegolnym nie roznia sie od W. T. Kowalskich, czy Walichnowskich, ktorym zreszta nikt, za zycia i posmiertnie nie odebral tytulow. Przeciez to takie nieeleganckie.

To chwasty zapatrzone we wlasne kariery, stado rozgadanych kelnerow, gotowych jednak na kazde skinienie nowego pana, osobnicy bez czci, wiary, moralnosci. Bez Boga i Ojczyzny. Dobrzy Europejczycy.

Polecat (ang. Tchorz). Euroazjatycki ssak drapiezny. Kiedy sie podnieca - smierdzi. Uwaga! Lowny

KILKANASCIE WSKAZOWEK DLA MLODEGO HISTORYKA - NAUKOWCA

1.Omijaj "Wstep do badan historycznych". Studenci uznaja Ciebie za nudziarza.
Zreszta wszystko co napisano w tej materii mozna przeczytac w 1-2 podrecznikach.

2.Nie rob kariery politycznej. Historycy to najgorsi politycy. Moze dlatego, ze zbyt czesto utozsamiaja sie z opisywanymi przez siebie nieudacznikami, hochsztaplerami i dewiantami.

3.Nigdy nie pisz obiektywnie. To nic nie znaczy, a do tego jest przerazliwie nudne. Twoja pasje i energie wlozona w prace historyczna nazywamy subiektywizmem.

4.Nie zen sie z kobieta - historykiem, bo wkrotce zwariujesz. No chyba, ze twoja lepsza polowa nie tylko zawodowo zajmuje sie zyciem erotycznym starozytnych Indii. Ale to malo prawdopodobne.

5.Podobnie rzecz sie ma ze studentkami historii. Te obrotniejsze i tak nie zwroca na Ciebie uwagi. Jestes przeciez wiecznym golcem finansowym, a Twoja wladza nad nim jest iluzoryczna (i tak skoncza studia - taka jest zasada). Ale jezeli chcesz miec w domu przyszla pania od nauczania poczatkowego - prosze bardzo. Tylko nie pobijcie sie pozniej o pieniadze.

6.Nie badz nadmiernie surowy dla studentow. Kazdy historyk pastwiacy sie nad zakami, udziwniajacy pytania egzaminacyjne, pietrzacy przeszkody, nie cieszy sie szacunkiem. Przeciwnie, uwazany jest za kretyna, ktory zly humor, zle przespana noc, czy domowa klotnie przenosi na teren uczelni. Kobiety - historycy maja z tym najwiekszy klopot. Dlatego tez nie sa lubiane, a rzadko cenione przez studencka brac.

7.Badz solidnym prawicowcem. Poglady lewicowe sa dobre dla gowniarzy i emerytow.

8.Wyklad lub cwiczenia prowadz wedlug recepty Alfreda Hitchcocka: najpierw trzesienie ziemi - potem napiecie rosnie. Na przyklad: ze znudzona mina, minute po czasie, gdy wszyscy siedza w lawkach, wchodzisz do sali. I nagle, uderzajac kantem dloni o porecz krzesla, strzelasz z armaty: "Szymon Wiesenthal to falszywy tropiciel nazistow". I tak dalej, i tak dalej.

9.Nie ubieraj sie w modne, drogie garnitury. Mlodego historyka (wkrotce przekonasz sie, ze i starego) nie stac na utrate calego stypendium (uczelnianej pensji), a przy tym zawsze zdradza Cie lekko koslawe buty Made in Radoskor i zle dobrany krawat.

10.Uwazaj, w archiwach i bibliotekach. Spadajace z regalow ciezkie, zakurzone od lat nie ruszane tomiska - zabijaja. Inna sprawa, jezeli chcesz umrzec smiercia historyka.

11.Utrzymuj dobre stosunki z sekretarkami. W koncu obcujesz z wicedyrektorkami poszczegolnych instytutow.

12.Nie slin sie do kwestorek i pan w kasach. I tak nic nie dostaniesz.

13.Nigdy nie mow zle o swojej uczelni. Wprawdzie prawie Ci nic nie placi, niczego nie zalatwi, ale nie uchodzi. Klnij sobie pod nosem.

14.Nie bierz lapowek. To nieetyczne. Od tego sa madrzejsi. W razie czego - tylko ty wpadniesz.

15.Jezeli jestes utalentowany - do wszystkiego dojdziesz z czasem. Jezeli nie - jeszcze szybciej.

16.Walcz z historykami - lizusami - karierowiczami. Przynajmniej bedziesz mial satysfakcje, ze polegles w walce z przewazajacymi silami wroga.

Podal, za zezwoleniem
dr Dariusza Ratajczaka
Dnia 17 kwietnia 1999
[email protected]


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5338
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

O roli światowego żydostwa

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Wt sty 31, 2012 11:49 am

O roli światowego żydostwa

Historyk Profesor Paweł Piotr Wieczorkiewicz podawał m.in. fakty o finansowaniu niemieckiej machiny wojennej przez żydowski kapitał i funkcjonujące w Niemczech podczas II wojny światowej synagogi!

Kutno, 15 października 2008 r.

http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... bXanyDxKSk

Jerzy Ulicki-Rek
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13400
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Instytut Zydoznawczy

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Pt kwi 05, 2013 10:22 am

Krótka historia prawa o żydach w Anglii


5 Kwiecień 2013
źródło: http://www.heretical.com/British/jew-laws.html

przygotował: Pluszowy Miś

Obrazek
Rycina przedstawiająca Króla Edwarda I, gdy podpisuje historyczny dekret wydalenia wszystkich żydów z Anglii w dniu 18 lipca 1290 r.
1275 Król Edward I przyznaje żydom prawo prowadzenia handlu i uprawiania ziemi w dokumencie pod nazwą Statutum de Judeismo (powszechnie znanym jako prawa anty-lichwiarskie), próbując zniechęcić żydów do pożyczania pieniędzy na procent i psucia monety. Był to pierwszy akt, w którego redakcji uczestniczyli wraz z królem przedstawiciele różnych warstw społecznych (Commons).

1290 Przyjęto to z wielkim i powszechnym entuzjazmem, król Edward I wydał Edykt, mocą którego wszyscy żydzi musieli opuścić Anglię do 1 listopada. Strażnicy Pięciu Portów (Cinque Ports z jęz. norm. “pięć portów”) mieli nadzorować ich odejście i dopilnować, aby ubodzy byli w stanie kupić tanie bilety na transport. Nikomu nie pozwolono “zranić, uczynić szkody, wyrządzić krzywdy albo troski” wypędzonym. Wolno im było zabrać ze sobą wszystkie swoje pieniądze i mienie osobiste, ale ich weksle i nieruchomości powracały do Korony, zaś synagogi stawały się własnością Kościoła.

1655 Została opublikowana książka „Demurrer” autorstwa Williama Prynne’a, w której Prynne, wybitny prawnik z Lincoln’s Inn, stanowczo sprzeciwiał się ponownemu przyjęciu żydów w Anglii, cytując w książce liczne akty prawne władz, że skoro zostali uznani wygnańcami przez Króla i Izbę Gmin w pełnym składzie oraz że “nigdy nie mają prawa uzyskać jakiegokolwiek przywileju powrotu na nasze ziemie ponownie“, to wygnanie to ma skutek ciągły i niezmienny.

1656 Cromwell, po dokonaniu egzekucji na Królu Karolu I, ponownie przyjmuje w Anglii żydów. Rozkaz wykonania egzekucji króla został sporządzony przez holenderskiego żyda, Isaaca Dorislausa i zatwierdzony przez ustawioną ławę sędziowską. Wg tradycji mówionej, twierdzi się, iż Cromwell miał zamiar sprzedać Katedrę Św Pawła żydom do przeznaczenia jej na swoją centralną synagogę.

1753 Jew Bill o naturalizacji żydów („the Jew Bill”) przyznający żydom prawo naturalizacji na osobisty wniosek złożony do parlamentu.

1754 Jew Bill zostaje uchylony w następstwie publicznych demonstracji i protestów.

1858 Prawo zostało zmienione w taki sposób, aby żydzi mogli zostać członkami Parlamentu, ponieważ wcześniej odmawiali oni złożenia przysięgi “w prawdziwej wierze Chrześcijanina”

1936 Pierwszy ustawa o porządku publicznym (Public Order Act). Od 1 stycznia 1937 r., obowiązywał zakaz noszenia politycznych ubiorów i mundurów grup paramilitarnych. Prawo to obecnie jest bardzo arbitralnie egzekwowane.

1965 Pierwsza ustawa o stosunkach rasowych (Race Relations Act) została uchwalona przez Izbę Gmin, na wniosek Sir Franka Soskice, rosyjskiego żyda imigranta.

1968 Anthony Lester i Jim Rose, obaj żydzi, tworzą The Runnymede Trust, kilka tygodni po tym, jak Enoch Powell mówi o “rzekach krwi” podczas przemówienia w Birmingham.

1976 Jewish Chronicle z dnia 17 stycznia 1975 r. poinformowała, że “rozdział 6 Race Relations Act 1965, dotyczący podżegania do nienawiści rasowej, może zostać znowelizowany i zaostrzony wskutek dowodów przedstawionych [żydowskiemu] prokuratorowi generalnemu, Mr. Samowi Silkin, QC, przez Izbę Deputowanych brytyjskiego żydów. Zdaniem zarządu żydowskiej organizacji, Jewish Defence and Group Relations Committee, niedostatki tego rozdziału w obowiązującym kształcie wymagają, aby każdy zamiar podsycania nienawiści rasowej miał być poddany śledztwu w celu doprowadzenia do ukarania sprawcy”. The Editorial wyraził zadowolenie z wyniku, ale powiedział, że “lepiej byłoby osiągnąć ten sam cel za pomocą mniej nagłośnionych środków”. The Race Relations Act w odpowiedni sposób usunął potrzebę udowodnienia zamiaru w procedurze ściagania za podsycanie nienawiści rasowej i został przyjęty w znowelizowanej formie przez Izbę Gmin głosami 132 Parlamentarzystów (na 635 członków).

1985 W 1994 roku, podczas debaty w Izbie Gmin w sprawie wprowadzenia kolejnych przepisów o stosunkach rasowych, Harry Cohen, żydowski członek Parlamentu z Leyton i Wanstead, powiedział: “W 1985 roku, wprowadziłem projekt ustawy rasowej, p.t. Racial Harassment Bill, po dziesięciu minutach obrad. Był to pierwszy akt prawny przedstawiony Parlamentowi, w jakim atak rasowy staje się przestępstwem”.

1986 W latach 70-tych i 80-tych, Neville Nagler, urzędnik synagogi, był szefem oddziału Home Office odpowiedzialnego za sprawy stosunków rasowych. Gdy minister wygłaszał swoje przemówienia na ten temat, uwagi do tekstu zawsze były sporządzane przez Naglera, którzy rutynowo konsultował się w tej sprawie z urzędnikami z żydowskiej the Jewish Board of Deputies, jak Geoffrey Bindman i Anthony Lester. Public Order Act z 1986 r. został złożony przed parlamentem przez sekretarza partii konserwatywnej, żydowskiego imigranta z Litwy, Leona Brittanisky’ego, znanego również jako Leon Brittan*(1), wspomaganego przez swego kuzyna, kolejnego litewskiego żyda, Malcolma Rivkinda, znanego również jako Malcolm Rifkind*(2). Oficjalny komentarz do ustawy wyraźnie odnosi się do działalności organizacji Runnymede Trust.

1998 Kolejna faza prawa rasowego została wprowadzona, tym razem pod nadzorem pół-żyda, ministra spraw wewnętrznych, Jacka Straw. Około 27 czynów kryminalnych otrzymało wyższy poziom penalizacji (zwiększenie kar), jeżeli przestępstwo jest uważane za popełnione na “tle rasowym”. Maksymalna kara za wszczynanie nienawiści rasowej podniesiono z dwóch do siedmiu lat.

2006 Według źródeł żydowskich, istnieje co najmniej 59 żydowskich członków parlamentu, dla których Brytania jest drugim krajem po izrahellu. Wielka Brytania ma premiera finansowanego przez żydowski kapitał, a Prokurator generalny jest żydem. Nowe przepisy są wprowadzane tak szybko, że biblioteki prawne nie nadążają z uzupełnianiem zmian, zaś ministrowie rządu są ścigani za łamanie własnych praw. Prasa żydowska we wrześniu 2006 r. przyznała, że Edykt królewski w sprawie Wypędzenia ma nadal moc prawną, a historyk izrahellski, Ori Katzi, mówi na ten temat: “Wszystko, co trzeba zrobić w tej sprawie, to Królowa powinna podpisać dekret zaprzeczający tamtemu prawu, a tego nigdy nie zrobiono. Zastanawiam się, kiedy rząd izrahella będzie się domagać, aby Wielka Brytania poprosiła Królową, Elżbietę II, do podpisania takiego dekretu i odwołania edyktu“.

Dodatek do pierwotnego linku:

*(1) Leon Brittan, dowiedz się więcej o tym zbrodniczym pedofilu, link:

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... ach-cz-ii/

*(2) nazwisko Malcolma Rifkind pojawia się w kontekście afery pedofilskiej opisanej pod linkiem:

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... -ostatnia/

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... -w-anglii/


Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13400
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Poprzednia strona

Powrót do Instytut Zydoznawczy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości