Tutaj bedziemy sygnalizowac w skrocie wydarzenia z ostatnich kilku dni.Tym ,ktorych bedzie interesowac pelna infomacja podajemy namiary na calosc materialu.
Jak jest naprawdę w Polsce każdy widzi. Wystarczy zajrzeć za okno, przejść się po dziurawym chodniku, przejechać się po popękanej drodze z trzeciego świata, zrobić zakupy w sklepach dla ubogich: Biedronce, Lidlu gdzie w kolorowych opakowaniach sprzedaje się towar gorszej jakości. Polak zamiast człowiekiem z marmuru został człowiek z wazelini i przez całe swoje dorosłe życie musi walczyć z patologiami niespotykanymi w cywilizowanych państwach zachodu. I tak przeciętny Kowalski musi pracować do 67 roku życia za 3 000 złotych brutto czyli 1 800 złotych netto, opłacić kredyt mieszkaniowy w kwocie 1 000 zł, utrzymać samochód, żonę a jeśli jest szalony to może i nawet – szaleństwo – dziecko? Mógłby co prawda zarabiać dwukrotnie więcej lecz na dzień dobry państwo towarzysza Tuska obciąża firmę, która go zatrudnia podatkiem, nakazuje kontrole i inwigiluje w stopniu niespotykanym w dziejach towarzysza Goebbelsa i Urbana.. Kowalski z Michnikiem idąc do Biedronki zapłaci 23% VAT, opłaci 1 000 zł obowiązkowego OC, zatankuje benzynę po 6 zł za litr zamiast 3 zł czyli tylu ile tak naprawdę jest ona obecnie warta bez akcyzy, VAT i różnej maści komuszych podatków.
Istota życia Polaka sprowadza się do wszechogarniającego rozp***lu i z góry zaplanowanego bałaganu. W Polsce przykręcenie żarówki wymaga 4letniego doświadczenia i znajomości królika. O porządnych drogach i sprawnych urzędach można zapomnieć a o trudnościach z wbiciem się na rynek adwokatów i innych zawodów zadufania społecznego najwięcej mogą powiedzieć dzisiejsi absolwenci, którzy stają przed arcyboleśnie prostym wyborem: „polska bylejakość” czy „angielski zmywak” za 1 000£ miesięcznie. Wielu wybierze słusznie i stąd czym prędzej ucieknie. Inni zostaną i zmarnują talenty rozmieniając tutejszą oligarchię na drobne.
Kiedy 6 lat temu Tusk przejmował władzę wydawał się potomkiem Wałęsy, prostym jak cep chłopem pańszczyźnianym, który zadba o prostego człowieka: napełni mu koryto i odzieje. Jednak styl uprawiania polityki prowadzonej przez Platformę Obywatelską opiera się głównie na cynizmie, arogancji i podstępie, którego prosty chłoporolnik nie rozumie.
W stale publikowanych badaniach przeciętny Polak zarabia najmniej w całej Europie. No może poza Rumunami ale czy to powód do dumy?
Tusk i jego współtowarzysze dążą do wydrenowania jak największej sumy pieniędzy poza granice kraju, maksymalnej sprzedaży majątku państwowego, zlikwidowania czy tylko osłabienia struktur państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo geopolityczne. Patrząc z boku można uznać, że obecny rząd działa na szkodę polskiego państwa i robi wszystko aby maksymalnie uzależnić nas od naszych najpotężniejszych sąsiadów czyli Niemiec i Rosji. W pierwszym przypadku rezygnując z niezależnej polityki gospodarczej (wsparcie przez NBP MFW, akceptacja dla gazociągu północnego) czy drugim (podpisanie do 2039 roku tajnej umowy gazowej z najwyższymi w Europie opłatami).
Na arenie międzynarodowej Polska przestała odgrywać jakąkolwiek rolę. Stopniowo stajemy się krajem taniej siły roboczej, słabo wykształconej, pozbawionej przyszłości planetą małp. A może lemingów. Czy to ma jeszcze znaczenie?
Janusz PALIKOT zaraził się WIRUSEM FILIPIŃSKIM od Kwaśniewskiego?
Zmartwił nas stan, w jakim Palikot zjawił się w Olsztynie na spotkaniu z rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Ciężkie, opadające powieki, niezdrowa cera. No i zaskakująca dla tolerancyjnego polityka deklaracja, że minister sprawiedliwości Jarosław Gowin (51 l.) to "katolicka ciota"! całość : http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/janusz ... 50250.html
W roku 2011 aż o 6 mln wzrosła liczba posiłków wydanych przez Caritas. Świadczy to o postępującej pauperyzacji polskiego społeczeństwa.
Jak powiedział „Naszemu Dziennikowi” sekretarz Caritas Polska, ks. Zbigniew Sobolewski, zgłaszające się osoby nierzadko proszą nie tylko o jedzenie, ale także o dofinansowanie zakupu lekarstw, opłaty prądu czy czynszu za mieszkanie. O coraz większej biedzie świadczy także wzrost liczby wydanych posiłków – z 26 mln w 2009 r. do 31 mln w roku 2010.
Co więcej, wbrew „menelskim” stereotypom, do Caritasu często przychodzą samotne, starsze osoby, których renta lub emerytura nie wystarcza na godne życie. O pomoc nierzadko proszą również rodziny, pozbawione środków do życia z powodu bezrobocia, śmierci albo choroby osoby pracującej.
Według zastępcy dyrektora Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, księdza Andrzeja Kołodziejczyka, państwo powinno podjąć bardziej aktywną walkę z ubóstwem, gdyż często osoby otrzymujące zasiłki wciąż pozostają biedne. Jego zdaniem, niepodnoszenie od wielu lat progów uprawniających do przyjmowania rozmaitych świadczeń, jest próbą zakamuflowania postępującej pauperyzacji. Tymczasem utrzymujący się z datków Caritas nie jest w stanie zastąpić państwa.
"W mieszkaniach cuchnie". Nie chcą żydowskiej knajpy
Czujemy te smażone wątróbki, czosnek, cebulę. W naszych mieszkaniach cuchnie - narzekają lokatorzy domu, w którym działa koszerna restauracja. - Nie lubią Żydów - ripostuje jej właściciel. I zamierza prosić o pomoc ambasadę Izraela.
Wczoraj mieszkańcy tego ekskluzywnego apartamentowca urządzili protest pod koszerną restauracją Rambam, która od października działa na parterze ich domu. Przynieśli plakaty własnej roboty: "Mamy prawo do świeżego powietrza", "Stop! Wygrajmy wojnę ze smrodem", "Dość smrodu w naszych mieszkaniach".
Znieważenie marszałka Sejmu, a potem prezydenta RP oraz fałszowanie dokumentów i posługiwanie się nimi – takie zarzuty usłyszał twórca strony satyrycznej Antykomor.pl. Robert F. usłyszał zarzuty. Grozi mu 5 lat pozbawienia wolności.
Lechu, Zrozum wreszcie, że szacunku nie wynosi się z sądu. Trzeba sobie na taki zasłużyć. Ty swoją szansę straciłeś kiedy zdecydowałeś się wejść na drogę donosicielstwa, szubrastwa, zdrady i niekończącego się aroganckiego kłamstwa. Przyjąłeś pieniądze za sprzedaż ludzkich losów komunistycznej bezpiece i te pieniądze będa już do końca parzyć twoje sumienie, zakładając oczywiście, że takie posiadasz. Nie czuj się jednak zupełnie bezradny. Pozostał ci jeszcze jeden sąd. Nazywa się – ostatecznym. Niestety nie można go ani przekupić, ani upolitycznić, ani tym bardziej zakłamać. Przemyśl więc swoją strategię. Przeproś tych, których skrzywdziłeś. Przeproś Krzysztofa Wyszkowskiego, przeproś kolegów z Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, a Polakom powiedz w szczegółach całą prawdę. Gdybyś nie mógł sobie czegoś przypomnieć to wiedz, że możesz na nas liczyć. My mamy dobrą pamięć.
Ruch Palikota na swojej stronie promuje projekt nowelizacji prawa dotyczącego aborcji. Projekt przewiduje zabijanie dzieci do 12 tygodnia ciąży bez ograniczeń. Dzieci poważnie chore można zabijać aż do narodzin.
Rząd Tuska i establishment realizują politykę „prorodzinną” nazistów.
Poniżej fragment notatek Martina Bormanna – sekretarza fuhrera III Rzeszy Adolfa Hitlera – dotyczący polityki „prorodzinnej” realizowanej na terenach Generalnej Guberni oraz Ostlandu.
„Aby na terenach wschodnich uniknąć niepożądanego dla nas powiększenia liczby ludności, należy stanowczo unikać na Wschodzie wszelkich środków, jakie stosowaliśmy w Rzeszy dla zwiększenia liczby urodzin. W tych obwodach powinniśmy świadomie prowadzić politykę zmniejszania ludności. Przy pomocy środków propagandy, zwłaszcza prasy, radia, kina, ulotek, krótkich broszur, odczytów itp.; powinniśmy stale wpajać ludności świadomość, że posiadanie dużej ilości dzieci jest szkodliwe. Trzeba wskazywać, jak ogromne koszty pociąga za sobą wychowanie dzieci i co można by nabyć za te pieniądze. Trzeba mówić o wielkim niebezpieczeństwie, jakim jest dla kobiety rodzenie dzieci itp. Jednocześnie powinna być rozwinięta jak najszersza propaganda środków antykoncepcyjnych. Koniecznie trzeba zorganizować szeroką produkcję tych środków. Rozpowszechnianie tych środków i poronienia nie powinny być w żadnych stopniu ograniczane. Należy wszelkimi sposobami przyczynić się do rozszerzenia sieci izb poronieniowych. Można, na przykład, zorganizować specjalne przeszkolenie dla akuszerek i felczerek, nauczyć je dokonywania poronień. Im lepiej będą dokonywane poronienia, z tym większym zaufaniem odniesie się do nich ludność. Zupełnie zrozumiałe, że lekarze powinni posiadać pozwolenie na dokonywanie poronień. Nie powinno się tego uważać za naruszenie etyki lekarskiej. Należy również propagować dobrowolną sterylizację, nie dopuszczając do walki o zmniejszenie śmiertelności niemowląt, nie zezwalać na pouczanie matek o pielęgnacji osesków i zabiegach profilaktycznych przeciwko chorobą dziecięcym. Należy ograniczyć do minimum nauki lekarzy w tych specjalnościach, nie udzielać żadnego poparcia przedszkolom i innym tego typu zakładom. Obok tych posunięć w zakresie służby zdrowia, nie powinno się stawiać żadnych przeszkód rozwodom. Nie powinno udzielać się pomocy dzieciom nieślubnym. Nie należy przyznawać żadnych ulg podatkowych rodzinom wielodzietnym ani okazywać im pomocy materialnej w postaci dodatków do zarobków.”
We Wrocławiu zakończył się urzędniczy spór o podatek od opadów. Wojewoda, który w lutym uchylił uchwałę rady miejskiej wprowadzającą tę opłatę uznał, że nałożenie jej jest jednak zgodne z prawem. Dzięki jego decyzji do miejskiej kasy wpłynie ponad 11 milionów złotych.
Podatek będzie naliczany wstecz, od 1 marca. Jego stawka zależeć będzie od powierzchni budynku i tego, jaka część posesji jest utwardzona.
Za każdy metr kwadratowy terenu zajmowanego przez budynek wrocławianie zapłacą 6 groszy. Rachunek za deszczówkę dostaną w jednym dokumencie z podwyżką opłat za wodę i ścieki.
Dzięki nowemu podatkowi do miejskiej kasy ma wpłynąć ponad 11 milionów złotych. Władze Wrocławia zapowiadają, że przeznaczą te pieniądze na nowe inwestycje w wodociągach.
Tyle w komunikacie powiedziano, ale podobno radni szykują nowelizację i podatek ma objąć także powierzchnię dachu samochodów przejeżdzających ulicami Wrocławia (wszak samochody też dachy mają)!
Nie koniec na tym, słyszałem z dobrze poinformowanych źródeł, że w pocie czoła wrocławscy radni pracują nad podatkiem od KROKÓW. Każdy pieszy musi mieć w kroku licznik i od kroku kazdego zapłaci tylko 5 groszy....a co....ludzie mają siedzieć w domu a nie manifestować i niszczyć trotuary!
Nigdy dotychczas sie nie zdarzyło, by zabrakło farmaceutyków chemicznych leczących osoby chore na raka. Nie mogło, bo nawet najmniejsza obsuwa to śmierć i wiele niepotrzebnych trupów. Ale też żaden rząd do tej pory nie kolekcjonował skór.
Tego rządu już jednak nic nie przeraża. I nie dziwota. Gdy ma sie w kolekcji śmierć Prezydenta, ministrów, posłów, senatorów, najwyższych urzędników i całe (w dwóch katastrofach) dowództwo wojskowe, gdy przyspieszyło się śmierć wielu starszych i przewlekle chorych, oraz wielu pasażerów PKP - a wszystko to bezkarnie, to strach znika, sumienie przestaje działać i można zachowywać się jak kolekcjoner skór. Pragmatycznie, rutynowo, dla paru groszy i szczyptę dodatkowego czasu. Wszystko po to by dobrze żyć, dobrze sie bawić i czuc sie bezkarnie. Dzieki mamonie i okolicznościom, które znów usprawiedliwią wszystko. Rząd będzie trwał wszelkimi sposobami, z leninowską konsekwencją sięgnie po wszelkie kłamstwa, dogada sie z najgorszymi i będzie liczył na masakrę, chaos lub euforię, które znowu odwrócą uwagę tłuszczy i które staną się argumentem na wszystko.
Władze Warszawy likwidują szkolne stołówki. Teraz, zamiast domowych obiadów przygotowanych przez szkolne kucharki, dzieci dostaną zimne przekąski, kanapki i lunch, które przywiozą im firmy zajmujące się obsługą rautów. A 2 tys. kucharek pójdzie na bruk. Podobnie dzieje się w innych miastach.
W większości szkolnych stołówek ogień pod garnkami zgaśnie na dobre z końcem roku szkolnego. Od 1 września dzieci już nie dostaną tanich i smacznych obiadów przygotowanych przez kucharki, które niejednokrotnie wiele lat przygotowywały im posiłki. Gotowe jedzenie do szkół będą przywoziły firmy cateringowe.
Gorąca sobota w Warszawie. Do stolicy jadą kibice i
obrońcy Telewizji Trwam
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) zakazała organizacji dwóch zgłoszonych na sobotę zgromadzeń - kibiców Legii Warszawa i Lecha Poznań. Przyczyną takiej decyzji była zbyt mała liczba funkcjonariuszy policji, która tego samego dnia musi zabezpieczyć potężną manifestację w obronie Telewizji Trwam. Choć w ostatniej chwili wojewoda mazowiecki odwołał zakaz to Warszawę i tak czeka gorąca sobota. Dwie manifestacje kibicowskie i jedna w obronie wolności mediów. - Jeżeli dramatycznie trudnym zadaniem staje się zabezpieczenie 1600 kibiców Lecha Poznań podczas meczu z Legią, to ciekaw jestem, jak służby porządkowe zamierzają poradzić sobie z kilkunastoma tysiącami rosyjskich kibiców, którzy przyjadą na mecz do Warszawy - komentuje w rozmowie z portalem Fronda.pl poseł Przemysław Wilper.
Widzew Łódź został ukarany przez Komisję Ligi za używanie środków pirotechnicznych i wywieszenie transparentu niezwiązanego z meczem.
Chodzi o transparent z sobotniego meczu Widzewa z Legią Warszawa. Kibice z Łodzi wywiesili płótno z napisem „Katyń 1940 – pamiętamy” i przekreślonym sierpem i młotem. Klub będzie musiał zapłacić 6 tysięcy złotych.
Gdański prokurator zniszczył firmę i zrujnował życie jej właściciela. Nie poniósł żadnych konsekwencji
Przewlekłe areszty wydobywcze to wciąż podstawowe narzędzie wielu prokuratorów w śledztwach przeciw przedsiębiorcom. Za takie działania nie grozą im konsekwencje. Przekonał się o tym Piotr Zaleski.
Jego dramatem i walką o sprawiedliwość zajęli się dziennikarze „Rz" i Polsatu z programu „Państwo w państwie".
Za dobrze pracował Piotr Zaleski był właścicielem kantoru Conti. We wrześniu 1995 r. do jego firmy na polecenie prokuratury wpadła brygada antyterrorystyczna. Prokurator Roman Paszkiewicz postawił mu i jego wspólnikowi Amilkarowi Nowakowi zarzut prania brudnych pieniędzy. Powodem był fakt, że obroty jego kantoru kilkakrotnie przekraczały te u konkurencyjnych firm. Paszkiewicz uznał to za dowód, iż współpracują z mafią.
Prokuratura zabezpieczyła też pieniądze znalezione w jego kantorze – równowartość ok. 3 mln zł. W efekcie firma nie miała z czego spłacić zobowiązań. Sam Zaleski na 157 dni trafił do Aresztu Śledczego w Braniewie.
Proces Zaleskiego zaczął się w 2001 roku. W 2004 r. Zaleski był oczyszczony z zarzutów.
– Został prawomocnie uniewinniony od zarzutu prania brudnych pieniędzy. Natomiast w zakresie zarzutu tzw. oszustw podatkowych, za które został skazany w I instancji, postępowanie sądowe ostatecznie zostało zakończone umorzeniem wobec przedawnienia karalności czynu – mówi „Rz" prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Kiedy sąd zdecydował o oddaniu Zaleskiemu pieniędzy znajdujących się w depozycie, okazało się, że ukradziono z nich 750 tys. zł. W lipcu 2011 r. gdański Sąd Rejonowy uznał, że brakująca kwota musi zostać zwrócona. Do tej pory nie dostał nawet złotówki.
Walczył też o odszkodowanie z tytułu utraconych dochodów. Wycenił je na 5 mln zł. Ostatecznie 7 października 2011 r. Sąd Najwyższy uznał, że roszczenie uległo przedawnieniu, bo powinno zostać złożone zaraz po zajęciu środków przez prokuraturę.
– Odwołuję się teraz do Strasburga – mówi „Rz" Zaleski.
Przedsiębiorcy przyznano jedynie 75 tys. złotych odszkodowania za niesłuszny areszt.
Zaleski chciał, by koszty wyrządzonej mu krzywdy pokrył nie podatnik, ale prokuratura. A także, by przeprosiła w gazetach. Sąd w maju 2010 r. wniosek oddalił, uznając, że „działania prokuratury były w ramach przepisów prawa i procedur".
To kuriozalne orzeczenie. Wcześniej w 2006 r. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że: „postawione przez prokuraturę zarzuty nigdy nie miały uzasadnienia w prawie".
– Ani ja, ani moja rodzina nigdy nie usłyszeliśmy nawet słowa przeprosin – mówi Zaleski.
Tymczasem, jak ustaliła „Rz", prokuratura chciała zablokować nawet wypłatę odszkodowania za niesłuszny areszt. W 2009 r. Prokuratura Okręgowa we Włocławku badała, czy są podstawy do wszczęcia tzw. postępowania regresowego, czyli o zwrot przyznanego odszkodowania. Ostatecznie prokuratorzy musieli przyznać, że brakowało podstaw do wytoczenia takiego powództwa.
Potrzebny wilczy bilet Za zniszczenie firmy, zrujnowanie życia przedsiębiorcy prokurator Roman Paszkiewicz nigdy nie poniósł odpowiedzialności. Według prokurator Wawryniuk przełożony Paszkiewicza nie miał podstaw do wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego. Bo jeszcze zanim skończył się proces, nastąpiło przedawnienie karalności ewentualnego deliktu dyscyplinarnego. Prokurator Paszkiewicz nie musi obawiać się też obciążenia spłatą kwoty, którą Skarb Państwa zapłacił za niesłuszny areszt. Prokuratorzy nie podlegają bowiem pod ustawę o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.
– Osoby, które podejmują takie działania, powinny dostać dożywotni wilczy bilet z pracy w prokuraturze – ocenia Lech Jeziorny, ekspert Centrum im. Adama Smitha. – Dopóki nie będzie efektywnej kontroli nad pracą prokuratorów, takie sytuacje będą się zdarzać – dodaje.
Paszkiewicz do winy się nie poczuwa. – Uważam, że pan Zaleski dopuścił się przestępstwa uszczuplenia podatkowego, a w moim przekonaniu również przestępstwa prania brudnych pieniędzy. Niestety, nie udało mu się tego udowodnić – powiedział dziennikarzom Polsatu
http://www.rp.pl/artykul/21,863054-Prok ... krowy.html Kolejny przykład fenomenalnej działalności polskiego wymiaru ,,sprawiedliwości''. Dodatkowa zagadka to zniknięcie z depozytu 750 tyś zł. Oczywiście prokurator dalej twierdzi, że człowiek, uniewinniony prawomocnym wyrokiem, jest winny.
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie złożenia fałszywych oświadczeń majątkowych przez Mirosława Drzewieckiego - dowiaduje się Radio ZET. Były poseł Platformy i minister sportu mógł nie znać stanu swojego majątku – stwierdzili śledczy.
Zawiadomienie w tej sprawie złożyło CBA. Funkcjonariusze Biura kontrolowali prawdziwość oświadczeń majątkowych Drzewieckiego z lat 2005 – 2010. CBA odkryło liczne nieprawidłowości. Drzewiecki część majątku przepisał na syna, ale nie mógł się wytłumaczyć z niektórych operacji finansowych.
Prokuratorzy uznali jednak, że były minister sportu nie miał pełnej świadomości swojego majątku. "Zeznania Drzewieckiego były spójne z zeznaniami żony i syna” – tłumaczy Radiu ZET Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Śledztwo w sprawie zatajenia prawdy w oświadczeniach majątkowych z lat 2007-2010 zostało umorzone 18 kwietnia.
31-letnia matka, trzymając 3-miesięczną córkę na rękach wyskoczyła w sobotę z 10. piętra bloku w centrum Krakowa. Kobieta zginęła na miejscu, dziecko w stanie krytycznym przewieziono do szpitala, ale lekarzom nie udało się go uratować. całość http://niezalezna.pl/27561-matka-wyskoc ... -10-pietra
Prawie pięć lat temu uśmiechnięty Donald Tusk podpisywał zobowiązanie, że jego rząd podejmie rzeczywistą walkę z korupcją. Dzisiaj dowiadujemy się, że Komisja Europejska z powodu korupcji w polskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wstrzymała wypłatę 3,7 mld złotych na informatyzację administracji. Tego jeszcze nie było. Z powodu korupcji - pod nosem kilku kolejnych ministrów od policji urzędnicy kradli, ile wlezie. Wlazło dużo. A przecież oprócz policji i nadzoru ministerialnego była jeszcze osławiona tarcza antykorupcyjna i pełnomocnik rządu do walki z korupcją.
Ktoś napisał, że to jest skandal spychający nas do rzędu krajów piątego świata. Może trochę przesadził, ale niewiele. W końcu to tylko ostatnia z licznych afer pod rządami premiera, który trwa już piąty rok. Gazeta Wyborcza zachowuje umiar – w tekście na ten temat zajmuje się raportem ministra Boniego na temat administracji elektronicznej. Właściwie dobrze się stało, że Komisja Europejska przecięła ten gordyjski węzeł, to było źle zaprojektowane – konkluduje gazeta. Ani słowa kto to zaprojektował i pod czyim okiem ktoś tak kradł, że przepadł projekt warty miliardy złotych.
Jeszcze mam w oczach ten uśmiech Donalda Tuska, kiedy podpisywał zobowiązanie, że zagwarantuje bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwiduje Narodowy Fundusz Zdrowia. Spełniło się, ale w innej sekwencji – chorym na nowotwór zlikwidowano dostęp do leków, a Narodowy Fundusz Zdrowia ma jak na razie gwarantowane przetrwanie. Pamiętam dyskusję sprzed kilku lat, gdy w Afryce zabrakło leków na AIDS i nawet u nas podniósł się słuszny rwetes z tego powodu. Teraz my mamy analogiczną historię. Afryka welcome tu. Brak lekarstw na raka, nawet tymczasowy, jest równoznaczny z odebraniem ludziom nadziei, a lęk paraliżuje siłę woli tak potrzebną w tej chorobie. Wiem coś o tym, bo przeżyłem chorobę i terapię.
Co robi w tym czasie nasze ministerstwo zdrowia – przez kilka dni przekonuje ludzi, że w niczym nie zawiniło. Minister naczelny zaś podnosi strategiczny problem zapłodnienia in vitro. Była minister zdrowia rzuca od niechcenia, że takie historie się zdarzają. A premier, który piarowską kukiełkę na to stanowisko wypromował, nie ma sobie nic do zarzucenia. Mnie jedynie chce się rzygać od patrzenia na rząd, ale to nic w porównaniu do chorych, którym odechciewa się żyć.
Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic - głosił szeroko uśmiechnięty premier Tusk przed wyborami w 2007 roku. O sieci dzisiaj już nikt nie wspomina, co najwyżej o przejezdności tych, które są w trakcie budowy. Przejezdność ustawowa zresztą też jest zagrożona, bo jednak nawet pomimo ustawy, nie da rady nimi przejechać. Dzisiaj dowiadujemy się, że pękają odcinki autostrad, które zostały przed kilkoma miesiącami wyremontowane. Co robi w tym czasie przyjaciel premiera rzucony przez niego na transport? Udziela się od rana do wieczora w mediach na wszelkie tematy, czasami coś bąknie o drogach, ale rzadko. Ale, bym zapomniał! Podległa ministerstwu transportu dyrekcja dróg rozważała koncepcję, czy przy popękanej autostradzie postawić tablicę z napisem „Odcinek eksperymentalny”. Poinformowała również, że pęknięcia są zgodne z planem. Poza tym minister transportu czuje się dobrze. Jego szef również. Przejezdność jest zapewniona ustawowo, ale eksperci ostrzegają kibiców, że drogami na EURO 2012 nie dojadą.
Komisja parlamentarna podważyła w znacznym stopniu wersję rządowej komisji badającej tragedię smoleńską. Między innymi zaangażowała naukowców zagranicznych, który sporządzili analizy, obliczenia, symulacje komputerowe wykluczające wersję, że nawet niezbyt wielka rosyjska brzoza może strącić wielki samolot pasażerski, urywając mu skrzydło i przewracając w powietrzu do góry kołami. Rząd i media prorządowe postanowiły dać odpór wrażym profesorom, doktorom, docentom oraz innym jajogłowym bubkom. Znana dziennikarka zaprosiła redaktora Łozińskiego, który rąbał drzewo i ponad wszelkie wątpliwości doszedł do przekonania, że brzoza jest twarda, ergo – może urwać skrzydło Tupolewowi. Z kolei członek rządowej komisji wyjaśnił w radio, że nie mierzyli brzozy ani nie badali skrzydła; nie wykonali symulacji; nie przeprowadzili analiz wytrzymałości, bo to nie miało dla nich znaczenia. A już w następnym zdaniu oznajmia, że dobrze byłoby poruszać się w obszarze dokumentów i zgromadzonych danych.
Gazeta Wyborcza natomiast podtrzymuje rządową wersję ścięcia brzozy przez samolot za pomocą zagranicznych zdjęć. Mianowicie zdjęć samolotów uderzających w nowojorskie wieże WTC w czasie pamiętnego ataku terrorystycznego. Z tekstu nie bardzo wiadomo, co to ma do rzeczy, ale tytuł jest imponujący: „Naukowcy z USA obalają teorię PiS ws. ścięcia brzozy przez tupolewa”. Ale to już postęp – przerzucili się z komisji Millera na amerykańskie zdjęcia. Co prawda z innej katastrofy, jednak zawsze lepiej niż redaktor Lis, który jako główny argument za wersją rządową przedstawił zdjęcie Antoniego Macierewicza w turbanie. Z kolei inny redaktor z Gazety Wyborczej obala hipotezy profesorów z komisji Macierewicza za pomocą wypowiedzi z forum internetowego, co wydaje się komiczne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Są to bowiem wypowiedzi – uwaga! - z zachodniego forum internetowego poświęconego wypadkom lotniczym. I ten argument już mnie powalił całkowicie, dlatego kończę ten wpis.
PS. Wydaje się, że byłoby ze wszech miar pożyteczne, żeby jeszcze przed EURO 2012 postawić wszędzie przy naszych drogach takie tablice z informacją „UWAGA! RZĄD EKSPERYMENTALNY. PRZEJEZDNOŚĆ USTAWOWA". Widzi mi się bowiem, że w ten sposób zaoszczędzimy znaczne sumy na odszkodowaniach.