BankSterzy i Spółka (część 3)

Zamieszczam tu moje najwazniejsze wpisy jako ze gubia sie one w taj masie wpisow ktora juz mamy na PW a bardzo chce zeby byly one latwo dostepne.

BankSterzy i Spółka (część 3)

Postprzez Cezary Zbikowski » Pn lis 26, 2012 1:27 am

Część 3.

Dzięki tym banksterom, którzy przeforsowali prawo do istnienia Banku Federalnej Rezerwy istnieje przepis, według którego bank może wystawić pożyczki na dziesięciokrotnie większą sumę niż w rzeczywistości posiada na czynnych kontach deponentów. Dlatego nazywa się to tak ładnie „Bankowość z częściową rezerwą”
Skąd biorą oni tę dodatkową sumę, którą wolno im pożyczyć, jeśli nie mają jej w swoich „rękach”? Wyda wam się na pewno to trochę dziwne, ale biorą oni tę sumę z powietrza, albo powiedzmy lepiej z nikąd. Po prostu drukują sobie tą wykombinowaną sumę w banknotach. Cóż za wspaniały pomysł! Czyż każdy z was nie chciałby mieć możliwości udzielenia pożyczki na procent o wysokości dziesięciokrotnie przewyższającej ilość pieniędzy, które macie schowane „pod pierzyną”? O nie, nie! Nie dla psa kiełbasa! To jest przepis wydany przez Wybranych i dla Wybranych.
Jak to działa? W skrócie: Dany bank posiada 1 milion dolarów. Powiedzmy, że płaci rocznie deponentom 2 procenty, co wynosi 20 tysięcy dolarów. Teraz, według tego wspaniałego prawa pożycza na jedynie 8 % 10 milionów dolarów, co daje roczny zysk 800 tysięcy dolarów. Odejmując 20 tysięcy, które wypłaca deponentom i powiedzmy 80 tysięcy na wydatki operacyjne zarabia na tych pożyczkach rocznie 700 tysięcy dolarów z każdego miliona, który jest zdeponowany w jego sejfie. Siedemset tysięcy z każdego miliona, toć to 70 % !!! Nie wspomnę tu już o zyskach, jakie uzyskują te banki z kart kredytowych, bo jak wiemy procenty na kartach kredytowych są dużo wyższe niż 8%.
Przeciętne zyski na NYSE lub NASDAQ, przekraczające 10% w skali rocznej są wspaniałą wiadomością i nie sięgają zyskom banków „do pięt”.
Teraz, jeśli słyszycie w wiadomościach, że banki mają miliardowe zyski rocznie, to mniej więcej już wiecie dlaczego. Te zyski oczywiście, to suma po odliczeniu wszystkich obciążeń finansowych wliczając niesamowite pensje dla prezesów tych banków no i tzw. donacje na kampanie polityczne, które są niezłymi sumkami samymi w sobie.
Spójrzmy teraz cóż te banki rzeczywiście wytworzyły, aby zarobić takie fortuny? Jakie korzyści przyniosły narodom, na których się pastwią? Nie odpowiem na te pytania, lecz podam wam ciut więcej danych abyście sami mogli sobie na to odpowiedzieć.
Sposób, w jaki działają banki są pozornie regulowane przez odpowiednie rządy, co najgorsze to, że ta ich bandycka działalność jest przez te rządy ubezpieczana a to tylko dlatego, aby wzbudzić zaufanie wśród przeciętnych obywateli, bez pieniędzy których, banki nie mogłyby istnieć. Tak naprawdę to banki są
w ogóle nie potrzebne i wiele społeczności istniało i dobrze prosperowało pomimo tego, że nie posiadało tych ”wspaniałych” instytucji.
Lecz zatrzymajmy się na chwilę i rozpatrzmy zagadnienie pożyczki. Pożyczki, jako takie są bardzo ważnym elementem zdrowej ekonomii działającej dla dobra społeczeństwa, które tę ekonomię utrzymuje, ale trzeba tu oddzielić ziarno od plew.
Tak dla przykładu, spójrzmy na działalność jakiegoś miasta, które samo w sobie jest instytucją i które chce przebudować całe centrum. Miasto to ma zamiar odremontować swoje śródmieście i chce na tę inwestycję zaciągnąć pożyczkę, licząc na to, że ożywione centrum ściągnie więcej firm z opodatkowania których łatwo będzie spłacić tę pożyczkę. Aby uzyskać tę pożyczkę miasto to wystawia obligacje, których gwarantem jest samo w sobie. Miasto to dla przykładu posiada dobytek o wartości 1 miliarda dolarów także zaciągnięcie pożyczki 100 milionów dolarów nie jest trudną sprawą. Załóżmy też, że zarządcy tego miasta to rozsądni ludzie i chcąc sami finansować tę pożyczkę, próbują ominąć ciut lichwę bankową. Zatem oferują bankowi tylko 3% lichwy na 15 lat. Nie jest to dużo pieniędzy dla banku, ale jest to bardzo pewny dochód, więc lichwiarze zgadzają się na te warunki. W tym momencie pieniądze zebrane w formie pożyczki tworzą miejsca pracy poprawiając zamożność pracowników i samego miasta. Te pożyczone pieniądze czynią za sprawa mądrych i pracowitych ludzi coś rzeczywistego, coś bardzo pożytecznego, zatem pożyczka w tym wypadku nie jest taka zła rzeczą a i w pewnym stopniu w tej sytuacji nawet bank służy społeczeństwu.
Jeśli zastosujemy ten sam schemat pożyczki na bazie obligacji do rządu państwa, to sytuacja bardzo się zmienia. Dla miasta, jako instytucji jest rozsądne branie pożyczek od czasu do czasu, lecz rząd państwa jest narodem samym w sobie. Przedstawiciele rządu danego narodu powinni być czymś więcej niż bandą ogłupiałych odmieńców wykonujących rozkazy innej bandy wrogiej temu narodowi. Rząd państwa powinien być nie zawistną i niezachwianą maszyną do kontrolowania dochodów i wydatków ze skarbu państwa, który to jest stale zasilany przez każdego członka tegoż narodu. Rząd państwa nie jest tam sobie jakimś podrzędnym interesikiem, co potrzebuje zastrzyku finansowego od czasu do czasu, jest on natomiast ostateczną instancją, która reguluje wszystkie sprawy finansowe państwa i narodu. Przynajmniej ja tak uważam, że powinna to być jedna z głównych ról rządu demokratycznie wybranego przez swój naród.
Jak już wspomniałem banki mają prawo do tworzenia pieniędzy z „powietrza” i na dodatek mogą je pożyczać na procent. Jeśli teraz bank, jako zwykła instytucja może pożyczyć dziesięciokrotnie większą sumę niż posiada, to dlaczego rząd państwa nie może tego uczynić? Dlaczego rządy muszą pożyczać pieniądze od banksterów? Przecież ci banksterzy nie pożyczają on nikogo tej fikcyjnej, wyssanej z palca sumy! Rządy po prosty na rozkaz banksterów drukują te pieniądze i następnie pożyczają je na procent od tych banksterów, wystawiając na dodatek obligacje gwarantujące spłatę tego „długu”.
Czy zauważacie tu ten wspaniały geszeft?
Zapytam jeszcze raz. Jeśli banki mogą tworzyć pieniądze z niczego i jeszcze je z zyskiem pożyczać to dlaczego rządy państw nie mogą tego czynić bez udziały banków, będąc przecież, najwyższą instancją zarządzającą sprawami finansowymi danego państwa???
Rządy niestety bardzo często operują na deficycie i to nie jest mądre posuniecie gospodarcze, ale jest to niestety smutną rzeczywistością. Zatem zaciągają pożyczkę na procent od banków, które tak naprawdę tych pieniędzy nie mają, one (te banki) sobie po prostu je drukują. Dlaczego więc dany rząd nie może sobie tych pieniędzy po prostu sam wydrukować omijając w ten sposób lichwę? Być może nadal operowałby na deficycie, ale nie musiałby płacić olbrzymich procentów banksterom, zubożając w ten sposób jeszcze bardziej skarb państwa i swój naród. Jak widać na przykładzie banki nie spełniają tu żadnej pożytecznej roli a wbrew przeciwnie, niszczycielską, ściągając w samych Stanach Zjednoczonych ponad miliard dolarów dziennie procentu od pieniędzy, których to nigdy nie miały.
Dlatego tak wielu mądrych ludzi jest przeciwnych temu prywatnemu monopolowi bankowemu i dlatego stają się oni natychmiast niebezpiecznymi wrogami lichwiarzy.
Nie twierdzę tu w żadnym przypadku, że banki są absolutnie nie potrzebne a jak podałem na przykładzie gospodarki danego miasta, czasami nawet są pożytecznymi instytucjami, lecz uważam, że zbrodniczy prywatny monopol bankowy powinien być zabroniony a tworzenie pieniędzy z „nikąd” należeć powinno jedynie do decyzji rządu danego państwa.
Gdy potężni banksterzy utworzyli FED ( Bank Rezerwy Federalnej) doskonale wiedzieli co czynili, a prezydent Wilson, który swym podpisem zatwierdził to, jako prawo, na łożu śmierci rzekł, że czynem tym zrujnował Amerykę.
Tenże bank, mimo że w swojej nazwie posiada słowo Federalny nie ma nic wspólnego z rządem USA, nie posiada też wystarczającej rezerwy, aby nawet operować na bazie tego beznadziejnego prawa Częściowej Rezerwy. Ten Bank działa niezależnie od i ponad „prawowitym” rządem USA. Ten Bank jest faktycznie rządem JewSA.
To, że prezydent USA „zatwierdza” prezesa tego banku to jest następna tania sztuczka cyrkowa. Ministerstwo Skarbu USA absolutnie nie zarządza tym bankiem, lecz wbrew przeciwnie, ten bank ma absolutną władzę nad Ministerstwem Skarbu Stanów Zjednoczonych.
Przyjrzyjcie się tylko ile banków na świecie ma w swej nazwie słowo „Narodowy”, co wcale nie oznacza, że mają one coś wspólnego z danym narodem lub jego rządem. To jest następny piękny bałach wciskany Gojom przez ich władców.
Dopóki bankierzy będą spać w jednym łóżku ze światowym żydostwem, to zachowają oni swą bandycką symbiozę równowagi w podziale władzy. Żydzi będą radować się absolutną kontrolą przekazu informacji, podczas gdy zdrajcy poszczególnych narodów, dupceni przez żydów, będą z pomocą swych prywatnych banków wysysać każdy grosz ze swoich narodów ku uciesze, zyskowi i władzy Wybrańców Jahwe.
Według mnie rozwiązanie tego problemu jest dość łatwe. Wszystkie Narodowe Banki powinny być upaństwowione i absolutnie podległe Ministerstwu Skarbu odpowiednich państw. Wszystkie inne prywatne banki muszą być pod ścisłą kontrolą Banków Narodowych i żaden z nich nie może podejmować decyzji finansowych mających bezpośredni wpływ na gospodarkę i skarb państwa. Prywatne banki nie mogłyby też pożyczać pieniędzy na procent rządom państw.
Być może, deficyty finansowe odpowiednich rządów byłyby trudne do wyeliminowania, ale brak obowiązku spłacania procentów bankom, które właściwie nic nie uczyniły, aby na nie zasłużyć, na pewno byłby bardzo poważnym współczynnikiem w zwalczaniu deficytu państwowego. Dla tych sceptyków, co uważają, że usunięcie roli banku, jako pośrednika wpłynęłoby na wzrost inflacji mam niemiłą wiadomość, jesteście w poważnym błędzie. Ta ilość pieniędzy drukowana i „gwarantowana” przez prywatny bank lub przez bank narodowy byłaby absolutnie taka sama.

Jedną i bardzo ważną różnicą byłoby to, że nie płacilibyśmy procentów od pieniędzy, które to sobie sami pożyczyliśmy!!!

Największa w historii inflacja dotknęła Niemcy w 1920 roku a stało sie to za sprawą prywatnych firm bankowych. Gdy w 1930 roku zmieniły się tam rządy, banki zostały znacjonalizowane a procent od hipoteki został ustalony na 0.5%. Od tej chwili ekonomia Niemiec zaczęła rosnąć jak na drożdżach.
Cały ten ekonomiczny bajzel w 1930 a i w 1970 r. był wyłącznie sprowokowany przez centralny monopol bankowy, nie wspomnę już o burdelu finansowym, który to obserwujemy dziś.
Wiele ludzi ma stracha przed usunięciem prywatnych banków twierdząc, że banki te dbają o ich pieniądze ……znowu bzdura.
W przypadku nacjonalizacji banku, i absolutnej kontroli rządowej nad walutą, pieniądze zdeponowane w tym prywatnym banku byłyby zabezpieczone przez rząd państwa, który jako jedyny powinien być ostatecznym gwarantem depozytów. Poza tym pieniądze te stały by się częścią skarbu narodowego wspierając walutę wraz z innymi elementami bogactwa narodowego.
Powiedzmy, że dane państwo posiada we wszystkich narodowych posiadłościach jakieś 10 miliardów dolarów, to używając tę metodę „częściowej rezerwy” mogłoby wystawić 100 miliardów dolarów w banknotach bez roli banków i bez procentów. Także cały skarb narodowy danego państwa byłby absolutnym zabezpieczeniem i jedynym czynnikiem kontrolującym ilość pieniędzy na rynku a nie jakieś dam dyrdymały prywatnych banksterów.
Czy jeszcze macie jakieś wątpliwości, kto rządzi światem i dlaczego dziś jesteśmy po uszy w gnoju?
Czy nie uważacie, że jest najwyższy czas wziąć nasz los w nasze własne ręce i zamienić się miejscami z tymi, co nas w ten gnój wpędzili?

Reasumując, procenty płacone przez rządy prywatnym bankom są absolutnie niepotrzebne i są zbrodnią przeciwko ciężko pracującym członkom narodu, który ten rząd wybrał.
Odpowiedzialny rząd musi mieć na celu, zdrową ekonomię, a zatem dobrobyt obywateli. Musi dbać o zniszczenie korupcji i krwiożerczej działalności lichwiarstwa. Musi usunąć banksterów z narodowej „spiżarni”.

(^%$&) Żbik.


Ostatnio przesunięty w górę Pn lis 26, 2012 1:27 am przez: Cezary Zbikowski.
Avatar użytkownika
Cezary Zbikowski
 
Posty: 681
Dołączył(a): Pt lis 09, 2007 5:40 pm
Lokalizacja: Mikronezja

Powrót do Cezary napisal (....lub zalaczyl)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość