Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Dariusz Kosiur, Husarz i Jasiek z Toronto zrobia wszystko aby przekonac swoich studentow,ze istniejacy system finansowy oparty jest na lichwie i przynosi krociowe zyski waskiej grupie a zniewolenie reszcie spoleczenstwa.

Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez jasiek z toronto » Pn lut 15, 2010 2:54 am

Wlanie przeczytalem z Naszego Dziennika (pon. 15.luty 2010r)

Z dr. Cezarym Mechem, doradcą prezesa NBP, rozmawia Małgorzata Goss

Program gospodarczy rządu został przedstawiony przez premiera w dniu, w którym mijał termin wysłania do Brukseli zaktualizowanego programu konwergencji. Czy Donald Tusk zdyskontował na swoją rzecz dokument opracowany na potrzeby wejścia do eurostrefy?

- Owszem. Debata nad tym, jak w ramach programu konwergencji obniżyć deficyt finansów publicznych z 7 do 3 proc. PKB, i tak nas czekała. Przedstawienie tego w formie wieloletniego rządowego programu gospodarczego było ze strony premiera bardzo zręczne. Mankamentem jest brak wyliczeń. Z programu nie wynika, jak zmniejszyć wydatki sektora finansów publicznych o 55 mld zł, bo takie oszczędności zakłada zejście z deficytem z 7 do 3 proc. PKB. Filar programu, czyli "reguła wydatkowa", tego nie załatwi. To założenie całkowicie błędne.

(jasiek z toronto) Wyglada na to, ze "program gospodarczy" ma na celu zdejmowanie z cyrkulacji srodkow finansowych poprzez kreowanie deficytu...

Reguła wydatkowa zakłada ograniczenie wzrostu wydatków publicznych w najbliższych latach do 1 procentu powyżej inflacji. Resztę dochodów budżetowych mamy przeznaczać na redukcję długu. Tak będzie do czasu zbicia deficytu do 3 procent PKB. Czy to źle, gdy dłużnik oszczędza?

- "Reguła wydatkowa" powinna być zastąpiona "regułą optymalizacji wydatków", która stymulowałaby przyspieszony wzrost gospodarczy. W programie gospodarczym PiS z 2005 r. planowano jej wprowadzenie w ramach budżetu zadaniowego i mimo upływu czasu to wyzwanie się nie zdezaktualizowało. Przez samo oszczędzanie nie zredukujemy długu, a na pewno zablokujemy rozwój. Ponadto "reguła wydatkowa" ma dotyczyć tylko wydatków niewynikających z ustaw, czyli zaledwie jednej szóstej finansów publicznych. W grę wchodzą dwa rodzaje wydatków dyskrecjonalnych: wydatki administracyjne o charakterze wegetatywnym i inwestycyjne. Jeśli objąć regułą inwestycje, to trzeba je będzie ścinać, a jeśli się je wyłączy spod tej reguły - to reguła obejmować będzie tylko skromną kwotę, co więcej - okaże się bardziej ekspansywna niż to, co zaplanowano w budżecie, ponieważ w budżecie ten typ wydatków został obcięty bardziej. W tym momencie możemy mówić o "regule wirtualnej".

(jasiek z z toronto) Ten "dochtor" od finansow mowi tylko i praktycznie nic z tego nie wynika...

Z tego wynika, że oszczędności musiałyby się sprowadzać do cięcia inwestycji.

- Tak, a jeśli mówimy o inwestycjach z budżetu, to są to głównie wydatki na infrastrukturę. Obcinanie ich to obcinanie gałęzi, na której się siedzi. Dlatego nie powinno się wprowadzać "kotwicy wydatkowej", lecz "kotwicę rozwojową". Przy takim podejściu inwestycją, która się w przyszłości zwróci, może być nie tylko budowanie dróg czy stref dostępu do szerokopasmowego internetu, ale także wydatki na rozwój edukacji, usprawnienie administracji, służbę zdrowia. Lepiej wykształcona młodzież będzie podejmować pracę przynoszącą wyższą wartość dodaną, przez co dochody podatkowe budżetu będą rosnąć. Sprawna, zinformatyzowana administracja przyciągnie inwestorów. Nawet nakłady na służbę zdrowia mogą być efektywne, o ile przedłużają okres pracy zawodowej. Wszystkie te wydatki stają się de facto oszczędnościami, jeśli są efektywnie wydatkowane.

(jasiek z toronto)..."kotwica wydatkowa" i "kotwica rozwojowa"...dobre..:))) Jeszcze tego nie slyszalem...Jaki ten swiat jest "zakotwiczony"...

Premier chce "przywrócić zasadę, że nie można żyć na kredyt".

- Bez kredytu, żyjąc z aktualnych dochodów, nie przyspieszymy procesu doganiania czołówki krajów wysoko rozwiniętych. Zaciągając kredyty, trzeba jednak badać, czy za te pieniądze zdołamy rozwinąć jakiś segment infrastruktury gospodarczej na tyle, by uzyskać większą bazę podatkową i większe dochody do budżetu, które pozwolą zwrócić kredyt z nawiązką. I odwrotnie - ograniczając inwestycje, musimy brać pod uwagę, ile miejsc pracy zostanie wypchniętych za granicę i ile przez to stracimy przyszłych dochodów. Inne kraje mają rozwiniętą infrastrukturę. Nasza przewaga w postaci tańszej siły roboczej nie wystarczy, by wygrywać w konkurencji, ponieważ inwestorzy, planując inwestycje, biorą pod uwagę także te koszty, które muszą ponosić w związku z niedorozwojem infrastruktury wzrostu.

(jasiek z toronto) No wlasnie...zaciagajac kredyty u lichwiarzy zwieksza sie "baza podatkowa" i wieksze dochody do budzetu, ktore pozwola zwrocic kredyt z nawiazka"... Jak to mozliwe, skoro juz na sama obsluge zadluzenia trzeba zaciagac kredyt??? I ten facet mowi o wzroscie? Czego? ..."niedorozwoj infrastruktury wzrostu..." - tez dobre. Sam tego napewno nie wymyslil...:)))


A co z długiem publicznym? Ekonomiści ostrzegają, że nie starcza środków na jego obsługę. Gdzie tu miejsce na inwestowanie, jeśli trzeba pożyczać na spłatę rat?

- Dług należy redukować przez stałe poszerzanie bazy podatkowej. Obcinanie wydatków na usprawnienie państwa, jak też ich nieefektywność spowodują, że podatków będzie mniej, a zadłużenie będzie narastać. Sztywne reguły wydatkowe blokują rozwój w krajach, które chcą dogonić czołówkę, np. bariera 60 proc. PKB dla zadłużenia i 3 proc. PKB dla deficytu ustalone w Maastricht... Zauważmy, że jeśli kraj się rozwija w tempie 10 proc. PKB, to nawet przy deficycie na poziomie 6 proc. PKB nadal będzie miał 60 proc. zadłużenia. Wprawdzie dług wzrośnie o 6 proc. w skali roku, ale w relacji do PKB, które wzrośnie o 10 proc., wielkość zadłużenia będzie stała. Z kolei kraj, który się nie rozwija, nawet jeśli ma deficyt na poziomie poniżej 3 proc. PKB, zwiększy zadłużenie powyżej 60 proc. PKB.

(jasiek z toronto) Ten facet ma tylko dobrze przygotowane "formulki" i "tabelki". Jak mozna redukowac dlug przez stale "poszerzanie bazy podatkowej??? A co sie stanie jesli nie bedzie mozliwe "poszerzenie" bazy podatkowej??? Czyli: kiedy juz nie bedzie na co nalozyc podatku, bo wszystko bedzie opodatkowane nawet 100 krotnie???

Wysoki poziom długu może zniechęcić inwestorów. Wierzyciele przeliczą ryzyko na pieniądze, wzrośnie rentowność obligacji skarbowych i dalsze pożyczanie może okazać się dla nas zbyt kosztowne.
- Kto jak kto, ale inwestorzy są bardzo racjonalni, w przeciwieństwie do niektórych decydentów. Skoro inwestują, to po to, aby zarobić, a zarobią, gdy dana gospodarka się rozwija. Jeśli wprowadzimy "kotwicę wydatkową", nie osiągniemy wzrostu i znajdziemy się w takiej oto sytuacji, że narastanie zobowiązań emerytalnych będzie wypychać z budżetu wszelkie nakłady prorozwojowe. Szacuje się, że wzrost w Polsce w połowie wieku będzie symboliczny, ok. 0,5 proc. PKB. Będzie to związane z załamaniem demograficznym i oparciem rozwoju wyłącznie na wzroście wydajności, a nie liczbie obywateli. Brak wzrostu rynku w przyszłości już teraz odstrasza inwestorów i zmniejsza opłacalność inwestycji. W efekcie będziemy coraz ciężej pracować, a mimo to będzie nam coraz trudniej spłacać zobowiązania. Do tego prowadzi wieloletnie odkładanie wprowadzenia "kotwicy rozwojowej".

(jasiek z toronto) Wyglada na to, ze emeryci zostana "wypchnieci" z "budzetu" wraz z nakladami na szkoly itp...i tym sposobem lichwiarze dostana za swoje "obslugiwanie" kredytowe...

Według premiera, rząd jest od tego, "by nie ulegać żadnemu lobby i oszczędzać każdą złotówkę".
- Słusznie, tylko że np. rządowe propozycje dotyczące otwartych funduszy emerytalnych są realizacją postulatów zgłaszanych przez PTE "od zawsze", a których dotąd nikt tak otwarcie nie zdecydował się popierać. Na przykład ograniczenie akwizycji prowadzące do monopolizacji, poszerzenie możliwości ryzykownego inwestowania, zwiększenie inwestycji zagranicznych, wprowadzenie subfunduszy...

(jasiek z toronto) Jest to dowod na to, ze "rzond" jak i "dochtor" spiewaja dokladnie to samo...tylko na innych "instrumentach" w dokladnie tej samej sali koncertowej...

Zamiar przeprowadzenia zamożniejszych rolników z KRUS do ZUS wydaje się racjonalny...
- Owszem, ale dopiero z chwilą, gdy polscy rolnicy uzyskają równe warunki konkurencji w zakresie dopłat z rolnikami zachodnimi, i to nie w relacji do obszaru uprawy, ale produkcji rolnej.

KRUS to nie tylko rolnicy, lecz także taksówkarze, dziennikarze, przedsiębiorcy, tzw. rolnicy z Marszałkowskiej. Gdyby przeszli do ZUS, płaciliby wyższe składki, i finanse publiczne łatwiej byłoby zbilansować. To samo dotyczy przywilejów, prawa do wcześniejszych emerytur.

(jasiek z toronto) Bilansuja i bilansuja..i nie moga zbilansowac, a przywileje do wczesniejszych emerytur...a owszem (obiecywanie gruszek na wierzbie), z tym tylko ze sila nabywcza pieniedzy dosc powaznie sie zmniejsza...do momentu "wypchniecia z budzetu" emerytow i rencistow...jako glownych "fundatorow obslugi" dlugow publicznych wobec lichwiarzy...

- Jeśli jakieś grupy uzyskują przywileje emerytalne, to powinno to być natychmiast uwzględniane w postaci odprowadzania przez te grupy wyższej składki. I to nie w postaci wirtualnej składki do ZUS, która utonie we wspólnym worku, lecz w postaci skapitalizowanych aktywów. Tymczasem propozycja rządu sprowadza się do skasowania przywilejów i wprowadzenia służb mundurowych do powszechnego systemu, ale z zachowaniem praw nabytych. Innymi słowy
- przywileje, które nie były dotąd wystarczająco opłacane, nadal nie będą opłacane. Pytam: jeśli dziś nas nie stać na opłacenie składki na te przywileje, to w jaki sposób jutro będzie nas stać na wypłatę świadczeń? Na kontach ZUS ciąży ok. 1,8 bln zł zobowiązań emerytalnych tylko z tytułu części ubezpieczonych w nowym systemie. To 138 proc. PKB.

(jasiek z toronto) No i gdzie sa skladki wplacane przez 10 milionow Polakow przez 20-30 lata. Pokazcie zlodzieje gdzie ulokowaliscie kase. Na Karaibach? Majorce? W Szwajcarii??? 1.8 biliona zlotych zobowiazan emerytalnych..niesamowite!!! Ktos chyba pojdzie za to do "pierdla"...

Postulował Pan ujawnienie ukrytego zadłużenia z tytułu przyszłych zobowiązań emerytalno-zdrowotnych. I oto rząd zaczyna ujawniać. Powinien się Pan cieszyć...
- To najlepsza część programu. Kwota 1 bln 765 mld zł padła publicznie, a rząd zobowiązał się do rejestrowania tego zadłużenia i tempa jego zmian. W ten sposób debata nabrała perspektyw, choć na jej pozytywne skutki przyjdzie czekać latami

(jasiek z toronto) No i prosze...zadluzenie 1765 miliardow zlotych...a sama "obsluga" od tego pewnie w granicach 100 miliardow rocznie. No swietnie. Pozytywne skutki??? "Czekaj tatka latka"...

Jak Pan ocenia pomysł wyprzedaży majątku państwowego w celu zmniejszenia długu? Energetyka, Giełda Papierów Wartościowych, PZU... Rząd chce w tym roku pozyskać za ten majątek 30 mld złotych...
- Gdyby policzyć wszystkie publiczne zobowiązania (emerytalne, zdrowotne itp.) i zestawić je z aktywami (emerytalnymi i innymi majątkowymi), to wiedzielibyśmy, czy wyprzedając majątek, zmniejszamy zadłużenie, czy też przeciwnie. Jeśli nie robi się takiego bilansu, tylko redukuje pozycje po stronie aktywów, to tak jakby zbyć przedsiębiorstwo i mieszkanie na spłatę części długu. Co z tego, że pozbyliśmy się zadłużenia, jeśli nie mamy warsztatu pracy i dachu nad głową?
Zanim się przystąpi do prywatyzacji, należy opracować mapę infrastruktury gospodarczej, od której zależy rozwój kraju. Jeśli znajdą się na niej instytucje państwowe o charakterze monopolu, to takiej infrastruktury nie należy w żadnym wypadku prywatyzować. Prywatyzowanie Giełdy Papierów Wartościowych czy rynku odbiorców energii łącznie z dystrybucją i klientami jest kompletnie nieracjonalne. W rezultacie zamiast energii tańszej będziemy mieli energię droższą, droższe pozyskiwanie kapitału, a ogólna drożyzna będzie wypychała z Polski miejsca pracy.

(jasiek z toronto) Dzieki takim "ekonomistom" po SGPiS'ach i po "zachodnich dochtoryzowaniach" Polacy stali sie zebrakami bez warsztatow pracy...a wkrotce bez Polskiej ziemi...No ale "dlugi...", jak najbardziej trzeba splacac...lichwiarzom...bez konca...

Ilustracją są opłaty pobierane przez prywatnych koncesjonariuszy za przejazd autostradą, czasem tak wyśrubowane, że zmuszają kierowców do przebijania się opłotkami.
- Należy przeznaczyć środki publiczne na te fragmenty infrastruktury, które zapewnią efektywne funkcjonowanie całej gospodarki, generując jej wzrost; wzrost zaś jest decydującym czynnikiem zmniejszenia długu publicznego. W ramach budżetu zadaniowego powinny się znaleźć nie tylko zadania, ale i wyliczenie, kiedy nakłady się zwrócą. Na tym polega optymalizacja wydatków publicznych. Jest to jedyny możliwy sposób wyjścia z nadmiernego zadłużenia finansów publicznych. Natomiast "regułę wydatkową" należy wrzucić do kosza. Gdyby przedsiębiorstwu nałożono "regułę wydatkową", co by zrobiło? Zwiększałoby dochody gotówkowe, wyprzedając majątek, i obcinałoby inwestycje. Co by się z takim przedsiębiorstwem stało? Uległoby likwidacji, a pracownicy musieliby wyjechać do pracy gdzie indziej. Czy chcemy, by tak się stało z naszym krajem?

(jasiek z toronto) To juz sie dzieje na naszych oczach!!! A czy nie lepiej lichwiarzom wskazac droge do drzwi wyjsciowych? Byloby szybko i skutecznie...no i bardzo oszczednie...:)))

Rząd chce tworzyć "węzły cywilizacyjne, gdzie potrzebujący pomocy spotykać będą tych co mogą pomóc...".
- Dobre chęci, ale błędne podejście. Charakterystyczne, że premier wymienił jako przykładową tylko jedną grupę potrzebujących, a mianowicie "osoby, które nie mogą sobie poradzić z wielodzietnością". Tym samym przyznał, że w Polsce wielodzietność oznacza biedę. Państwo powinno inwestować w rodzinę, w dzieci, inaczej finansom publicznym grozi załamanie. Tymczasem zamiast koncepcji polityki prorodzinnej od lat debatuje się nad propozycją przedłużenia wieku emerytalnego i zwiększenia aktywności zawodowej kobiet. Ludzie mają pracować do śmierci! To ma być antidotum na załamanie demograficzne i związane z tym problemy finansowe budżetu.

(jasiek z toronto) A gdzie sa pieniadze panie "dochtorze" ze sprzedazy wegla, miedzi, cementu i innych surowcow naturalnych? Gdzie sa te pieniadze, skoro ludzie juz maja pracowac do smierci, by tylko "zbilansowac" deficyt ZUS-u??? Gdzie podzialy sie skladki sprzed 20 lat???

Żadnych inwestycji - ani w infrastrukturę, ani w dzieci.
- Reguły, które od lat się lansuje, są niedostosowane do państwa chcącego dogonić światową czołówkę; są wręcz dyskryminujące. Zadłużenie... mówimy tylko o zadłużeniu do obecnego PKB, ale nie do tego, który zamierzamy osiągnąć przez przyspieszenie wzrostu i dopędzenie innych. Mam nadzieję, że błędnie od lat prowadzona polityka nie będzie realizowana. A gdyby jednak? Największe niebezpieczeństwo tkwi właśnie w tym, że bezrefleksyjnie będziemy ją kontynuować. Jeśli tak się stanie, to wydatki sztywne wypchną te prorozwojowe i zadłużenie nas rzeczywiście przygniecie. Będzie się redukować rozwój, nie wypłacać należnych świadczeń, a młodzi Polacy będą emigrować za granicę, uciekając przed obciążeniami, jakie musieliby ponosić w kraju.

(jasiek z toronto) Jaka polityka? Jakie "dopedzanie"??? Czego??? Przez zwiekszanie zadluzenia???
Ludzie, czy ja dobrze czytam? Czy ktos z nas bezczelnie robi idiotow???


Dziękuję za rozmowę.

(jasiek z toronto) Jaka rozmowe? Stek bzdur wyssanych z lichwiarskiego palucha powtorzonych przez "dochtora jew-ekonomii???"

Cezary Mech jest doktorem finansów, absolwentem SGPiS i prestiżowego programu doktorskiego IESE w Barcelonie. W przeszłości pełnił m.in. funkcje zastępcy szefa Kancelarii Sejmu, prezesa Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, był też wiceministrem finansów, autorem programu gospodarczego PiS z 2005 roku.

(jasiek z toronto) Panie "dochtorze" idz pan lowic ryby...Ech, szkoda slow...

Poglądy przedstawione w niniejszym wywiadzie wyrażają osobiste stanowisko rozmówcy i nie odzwierciedlają stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo.

(jasiek z toronto) Osobiste? A to dobre...
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Pn lut 15, 2010 4:16 am

"Ponadto "reguła wydatkowa" ma dotyczyć tylko wydatków niewynikających z ustaw, czyli zaledwie jednej szóstej finansów publicznych. W grę wchodzą dwa rodzaje wydatków dyskrecjonalnych: wydatki administracyjne o charakterze wegetatywnym i inwestycyjne. Jeśli objąć regułą inwestycje, to trzeba je będzie ścinać, a jeśli się je wyłączy spod tej reguły - to reguła obejmować będzie tylko skromną kwotę, co więcej - okaże się bardziej ekspansywna niż to, co zaplanowano w budżecie, ponieważ w budżecie ten typ wydatków został obcięty bardziej. W tym momencie możemy mówić o "regule wirtualnej".

Totalny belkot.
Jerzy



Jan
Dziekuje za ten material.
Tylko w takiej formie-podany i oceniony na goraco- widac wyraznie pustke jaka kryje sie za tymi slowami.
"Kotwica rozwojowa" jest rzeczywiscie genialna:)
Czego to oni jeszcze nie wymysla?:)
Toz to pochodzi z tego samego podrecznika oglupiania ,w ktorym Walesa znalazl:"jestem za a nawet przeciw":)
(Walesa nie potrzebuje co prawdfa podrecznika bo moze to robic z pamieci ale zawsze co pomoc to pomoc :D )

Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez jasiek z toronto » Pn lut 15, 2010 4:47 am

I takie wlasnie brednie mowi (powtarza) doktor ekonomii???
Pierwsze i podstawowe pytanie dla takch "dochtorow" powinno brzmiec:
"Skad i na jakiej postawie nastepuje emisja pieniedzy???"

Po przeczytaniu kilku zdan z wywiadu z Naszego Dziennika zaraz przypomnialem sobie o gilowskiej.., ktora bredzila w podobnym stylu skrzetnie omijajac sprawe najwazniejsza w finansach i kim konkretnie sa "autorzy" publicznego zadluzania Polakow. Mowila o wszystkim, tylko nic praktycznie z jej "gatki" nie wynikalo i do tej pory nic nie wynika. Ach, zapomnialbym...gilowska zyta jest "profechsorem"...d/s ekonomii...
======================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Pn lut 15, 2010 1:06 pm

Obrazek

To ,ze w USA maja takich samych nie jest zadna pociecha...
To tylko dowod na to ,ze zaraza jest globalna.

viewtopic.php?f=4&t=6869

Jerzy Ulicki-Rek
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez jasiek z toronto » Śr lut 17, 2010 2:10 pm

Nastepny "magik" od finansow publicznych (Rada (lichwiarskiej) Polityki Pienieznej)...


Stopa musi być dodatnia
Nasz Dziennik, 2010-02-17

Z prof. Andrzejem Kaźmierczakiem, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Paweł Tunia

Panie Profesorze, został Pan właśnie wybrany na członka RPP. Jak widzi Pan swoją rolę w Radzie?
- Będę aktywnie realizował cele RPP. Moim zadaniem jest tak działać i doradzać, aby z jednej strony osiągać cel inflacyjny, który - nawiasem mówiąc - już w styczniu został przekroczony, ale z drugiej strony sugerować takie rozwiązania, które nie będą powodowały zahamowania wzrostu gospodarczego. Występuje tu pozorna sprzeczność, bo utrzymanie niskiej inflacji na ogół uzyskuje się kosztem spowolnienia gospodarczego i odwrotnie, próba ożywienia gospodarczego na ogół powoduje ożywienie cen. Problem polega na tym, by pogodzić te dwa pozornie sprzeczne cele - mieścić się w celu inflacyjnym i nie schładzać gospodarki. A jest to możliwe.

(jasiek z toronto) Mowiac jezykiem zrozumialym, kazde rozwiazanie jest dobre pod warunkiem, ze zyski lichwiarskie z kredytow fiansowych beda utrzymywaly sie na stalym poziomie. Kolejny "schladzacz" gospodarki...



Razem z Panem nominację otrzymali prof. Zyta Gilowska i prof. Adam Glapiński.
- Korzystne jest to, że do RPP zostali powołani specjaliści z różnych dziedzin finansów. Zauważmy, że prof. Gilowska specjalizuje się w problematyce budżetowej, która jest ważna również z punktu widzenia polityki pieniężnej. Polityka ta powinna być kompatybilna z polityką fiskalną, one muszą współgrać, bo to wpływa na popyt globalny i na sytuację makroekonomiczną. Natomiast prof. Glapiński zajmuje się polityką makroekonomiczną. Polityka pieniężna osadzona jest w teorii ekonomii, a tym właśnie zajmuje się prof. Glapiński. Makroekonomia stanowi fundament dla bieżącej polityki gospodarczej, w tym polityki pieniężnej. W Radzie są też specjaliści związani z rynkiem finansowym, co oznacza, że członkowie tego gremium będą się uzupełniali.

(jasiek z toronto) Oczywiscie ze to "trio" bedzie sie "uzupelnialo", bo jakze byloby inaczej. zyda gilowska bedzie kontrolowala ilosc pieniedzy w budzecie w taki sposob, aby ilosc pieniedzy w budzecie nigdy nie zaspakajala potrzeb na sluzby publiczne a w zadnym razie na rozwoj intelektualny Polakow. Tak wiec polityka "pieniezna" (lichwiarska- nakladania obciazen procentowych na kredyty) ma wspoldzialac z polityka (okradania Polakow) fiskalna...

W jaki sposób Rada może wesprzeć gospodarkę narodową?
- Zadaniem Rady będzie wdrażanie takich rozwiązań, które nie szkodziłyby wzrostowi gospodarczemu. Sytuacja przedsiębiorstw nie jest dobra, jeśli przyjrzymy się perspektywom wzrostu dochodu narodowego. Proszę zauważyć - rośnie udział złych kredytów w ogólnym zadłużeniu kredytowym przedsiębiorstw. Wskaźnik jest bardzo wysoki, bliski 11 procent. Spada popyt nie tylko na kredyty ze strony przedsiębiorstw, co jest bardzo niepokojące. Jest to sygnał, że nie ma perspektyw przyspieszenia gospodarczego. W ogóle inwestycje w gospodarce w roku ubiegłym były ujemne, a zwłaszcza w przedsiębiorstwach. Ale również występuje awersja do ryzyka ze strony banków, które niechętnie udzielają pożyczek przedsiębiorstwom. Zauważmy, że preferują one zakup obligacji skarbowych, niżej oprocentowanych, ale pewnych. A przecież podstawową funkcją systemu bankowego jest zasilanie finansowe przedsiębiorstw, bo to one tworzą dochód narodowy i miejsca pracy.

(jasiek z toronto) Rada nie ma najmniejszego zamiaru wspierach kogo i czegokolwiek za wyjatkiem czlonkow "rady mondrzejszych", bowiem nie do pomyslenia byloby, aby spadek popytu na kredyty moglby wplynac pozytywnie na przyspieszenie gospodarcze. Ach, taki stan rzeczy bylby wprost "niekoszernym"...Tutaj nasuwa sie pytanie: Co byloby, gdyby przyspieszenie gospodarcze bylo wprost proporcjonalne do przyspieszenia emitowania gotowki???

Dzięki jakim środkom RPP może wpływać na funkcjonowanie gospodarki, szczególnie na sprzyjanie wzrostowi PKB i tworzenie miejsc pracy?
- Podstawowym instrumentem w gospodarce rynkowej jest stopa procentowa, czyli cena pieniądza, która decyduje o optymalnej redystrybucji czynników produkcji w gospodarce. To jest fundamentalny parametr i chodzi o to, aby był na optymalnym poziomie, to znaczy, aby była to stopa dodatnia, która zapewnia racjonalną alokację kapitału i optymalne decyzje inwestycyjne, a równocześnie, która nie powoduje destabilizacji równowagi finansowej państwa. Stopa ta leży w gestii RPP, stąd jej rola jest bardzo ważna. Poziom stóp zależy od konkretnej sytuacji gospodarczej. W USA stopy są praktycznie na zerowym poziomie, nawet ujemne, i one pomogły w zahamowaniu kryzysu gospodarczego. U jest trudniejsza sytuacja, bo mamy wyższą inflację, więc strategia manewrowania stopą procentową jest bardziej złożona. Polityka ta ma z jednej strony pomóc w utrzymaniu celu inflacyjnego, a z drugiej - pomagać w ożywianiu wzrostu gospodarczego.

(jasiek z toronto) No tego jeszcze nie bylo, zeby "podstawowym instrumentem w gospodarce (koszernej) rynkowej jest stopa procentowa, czyli cena pieniadza.... Panie Kazimierczak, "cena pieniadza" waha sie w granicach 12-18 groszy za wydruk banknotu, a sila jego nabywcza to wlasnie produkcja w gospodarce!!! Nie wiedzial pan o tym czy "rznie pan glupa? Czy chce nam pan udowodnic na sile ze pieniadze tworza produkcje? A moze sprawdza pan swoimi bredniami poziom zidiocenia Polakow?

Kryzys gospodarczy już za nami?
- Są pewne oznaki przezwyciężenia dna kryzysu. Mamy dodatnie tempo wzrostu PKB i pozytywne sygnały co do gospodarki zewnętrznej. Widać, że w USA i na rynkach krajów wysoko rozwiniętych dochodzi do przezwyciężenia kryzysu. Awersja do ryzyka na rynkach finansowych zmniejszyła się. Te rynki zaczynają już działać w tym sensie, że proces zasilania finansowego jest już realizowany, a uległ wyraźnemu zahamowaniu w czasie kryzysu. I to jest optymistyczny sygnał.

(jasiiek z toronto) USA jest pewnie "wysoko rozwinietym krajem", ale jedynie tylko tonie w lichwiarskich dlugach. Nie wiem jakie zalozyl pan "okulary", ale spewnoscia nie z bialymi soczewkami. Jak mozna mowic o kraju bogatym u ktorego sama "obsluga zadluzenia" czerokrotnie jest wieksza od przychodu narodowego netto??? Tak, tak USA to kraj "bogaty w splaty..."

Dziękuję za rozmowę.


(jasiek z toronto) Ja niestety panie Kazimierczak nie dziekuje za te "koszerno-profesorskie" brednie...
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Śr lut 17, 2010 10:20 pm

Zgadzam sie z toba w 100%.
Koszerne brednie obliczone na dalsze oglupianie.
Tyle slow o niczym:)
Trzeba miec talent:)
Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez jasiek z toronto » Cz lut 18, 2010 4:37 am

Talent do lgarstwa n/t finansow jest wprost proporcjonalny do uposazenia lgarza...
Mysle ze kazdy pamieta "terapie szokowa" balcerowicza. Jego uposazenie wynosilo 480.000 zlotych...miesiecznie!!! Kiedy srednie zarobki wahaly sie w granicach 3.600-5500 zlotych na miesiac...
Coz...Ja nie zaluje ze prawda jest u mnie wciaz bezplatna..i bedzie zawsze bezplatna podana na srebrnej tacy za ktora zaplacilem swoja cierpliwoscia i uporem...
Tylko jedno pytanie mnie wciaz nurtuje: "Jak to mozliwe, ze tyle milionow ludzi w Polsce dalo sie i daje sie nabierac na tak prosta sztuczke? Na takie proste kuglarstwo? Jak to mozliwe, ze Polacy uwierzyli w tak prymitywne klamstwo ze pieniadze cos tworza czy buduja??? Dla mnie po 29 latach nauki wciaz nie moge znalezc rozsadnej (racjonalnej) odpowiedzi... oczywiscie pomijajam oglupiajace mass media czy szkoly ksztalcace ekonomicznych idiotow...
======================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Oficjalne wypowiedzi "naszych ekonomistow" z "rzondu"...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz lut 18, 2010 4:39 am

"Tylko jedno pytanie mnie wciaz nurtuje: "Jak to mozliwe, ze tyle milionow ludzi w Polsce dalo sie i daje sie nabierac na tak prosta sztuczke? Na takie proste kuglarstwo? Jak to mozliwe, ze Polacy uwierzyli w tak prymitywne klamstwo ze pieniadze cos tworza czy buduja??? Dla mnie po 29 latach nauki wciaz nie moge znalezc rozsadnej (racjonalnej) odpowiedzi... oczywiscie pomijajam oglupiajace mass media czy szkoly ksztalcace ekonomicznych idiotow...
======================
jasiek z toronto"

Jan
Widze ,ze nurtuje nas to samo pytanie...


Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm


Powrót do NIEZALEZNY UNIWERSYTET INTERNETOWY/Independent Internet University

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości

cron