Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Dariusz Kosiur, Husarz i Jasiek z Toronto zrobia wszystko aby przekonac swoich studentow,ze istniejacy system finansowy oparty jest na lichwie i przynosi krociowe zyski waskiej grupie a zniewolenie reszcie spoleczenstwa.

Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Wt mar 20, 2012 2:00 pm

Tytułem wstępu.
Słowo ekonomia, pochodzi od dwóch słów greckich: oikia – reguła, i nomos – dom, termin ten oznacza, że chodzi tu o zasady i ustalenia domowników, dotyczące zarządzania posiadanymi zasobami domowymi, o racjonalną gospodarkę, zaopatrzenie i używanie dóbr dostępnych w gospodarstwie domowym. W ekonomii domowej chodzi o jak najlepsze, zarządzanie potrzebami członków gospodarstwa domowego. Domownicy ustalają co jest im w życiu potrzebne, i dostarczają to w ramach posiadanych środków, i umiejętności. To jest mikroekonomia.
To samo postępowanie dotyczy, całego społeczeństwa danego kraju. W przypadku całego państwa, problem tkwi w posiadanych zasobach i zasadach ekonomiczno-politycznych przyjętych w danym państwie do stosowania, różnice w rozumieniu ekonomii powodują różne skutki dla poszczególnych jednostek, grup społecznych czy regionów gospodarczych, czy całego kraju. W efekcie ekonomia nie spełnia swego podstawowego zadania, jakim jest, właściwy poziom życia społeczeństw jako całości, i poszczególnych członków tegoż społeczeństwa.
Na przestrzeni wieków powstawały i upadały, różne systemy ekonomiczne, z reguły powodem upadku były wypaczenia i błędne zasady danego systemu. W cywilizowanym świecie, przyjęto wiele międzynarodowych uniwersalnych jednostek i narzędzi pomiarowych, dla pomiaru różnych wartości fizycznych. W ekonomii takim uniwersalnym narzędziem i jednostką, powinien być pieniądz, i system monetarny, miał ułatwiać wymianę towarowo - usługową miedzy ludźmi. Tym czasem już od początku, z powodu wypaczeń i przyjmowania błędnych reguł, następowały kolejne kryzysy, załamania rynków, konflikty. Jednocześnie tworzono nowe narzędzia (papiery dłużne, i oprocentowanie ryzyka) z początku ułatwiające wymianę, aż do chwili kolejnych wypaczeń, które zamiast polepszyć sytuację, jeszcze bardziej ją gmatwały. Nie zamierzam rozwijać tematu błędów, i wypaczeń. W kolejnych postach przedstawię, pierwotną koncepcję człowieka, inż. C.H. Douglasa, który pierwszy zauważył gdzie tkwi błąd i publicznie zaproponował nowe zasady i reguły, pozbawione wielu wad ortodoksyjnej ekonomii.
...c.d.n.
Ostatnio edytowano Cz mar 22, 2012 12:34 pm przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Śr mar 21, 2012 6:51 pm

Zasady modelu Dywidendy Społecznej(demokratycznej).

Dla właściwego rozumienia idei Kredytu i dywidendy społecznej = demokratycznej, musimy przyjąć niezbędne zasady i reguły na których opiera się proponowany, system Dywidendy i Kredytu Społecznego.

Zasada współwłasności.
- Jeśli zgadzamy się, że państwo to, umowne terytorium i naród je zamieszkujący, porozumiewający się jednym językiem, ustalający zasady współżycia społecznego, obowiązujace obywateli.

- To zgadzamy się że terytorium kraju, wraz ze wszystkim co zawiera na powierzchni i w głębi, jest wspólną własnością całego narodu, który go zajmuje, i jego bogactwo należy do każdego członka w jednakowej części lecz tylko i wyłącznie, do poziomu, pełnego zaspokojenia jego indywidualnych potrzeb.

- Z dwóch powyższych tez, wynika trzecia.
- Nikt nie może być, niezależnym właścicielem jakiegokolwiek dobra w tym kraju, i dotyczy to ziemi, surowców naturalnych, i płodów rolnych, leśnych. Każdy z osobna może jednak, korzystać z przynależnej mu części udziału z wspólnej własności, i konsumpcji. To wynika z prawa naturalnego, i nie podlega żadnym innym regulacjom.

- Aby zrealizować udziały prawidłowo, potrzebny jest system wyceny i środek pomiaru wartości globalnej zasobów i udziałów indywidualnych. Takim systemem jest system monetarny. Przyjmując założenie że, system obecny nie spełnia wymaganych warunków musimy wprowadzić nowe zasady tworzenia i funkcjonowania systemu monetarnego.

- Należy przyjąć zasadę, że pieniądz, w jakiejkolwiek jest on formie – fizycznej, jako monety i banknoty, czy też w formie księgowej, przy pomocy liczb na kontach bankowych (obecnie jako dane w pamięci komputera) – pełni funkcję społeczną, ponieważ jest akceptowany przez każdego z powodu swego statusu prawnego.

- Pieniądze pełnią funkcję społecznie użyteczną także dlatego, że w przypadku dowolnej jednostki monetarnej – na przykład złotówki – ktoś dysponujący jakąś sumą złotówek może otrzymać należną ilość dóbr lub usług dostępnych na rynku, dóbr wytworzonych przez dowolnego producenta, czy profesjonalnych usług dowolnego typu. Pieniądz może więc mobilizować, zależnie od woli posiadających go, możliwości produkcyjne kraju w każdym sektorze gospodarczym.
Trzeba jednak pamiętać, że pieniądz nie jest owocem spontanicznego wytwarzania. Gdzieś ma on swój początek. Musi on być gdzieś wyprodukowany, aby mógł zacząć istnieć. Także pieniądze będące już w obiegu musiały być gdzieś wytworzone. Każdy przyrost zasobów pieniężnych kraju gdzieś ma początek. Gdziekolwiek pieniądze zostały wytworzone i ktokolwiek posiadał prawo do ich produkowania, powstaje zawsze pytanie: do kogo te pieniądze należą w momencie wykreowania?

Na to ważne pytanie Kredyt Społeczny odpowiada jednoznacznie: „Pieniądze, od samych swych ‘narodzin’ (wyprodukowania), należą do społeczeństwa.” Tak samo jak wszystkie inne zasoby.

Zasady powyższe dotyczą, realizacji zasady sprawiedliwości społecznej. A jej urzeczywistnienie polega na, zrekompensowaniu udziału w konsumpcji poprzez równoważnik monetarny, bowiem nie każdy potrzebuje paliwa, gdy nie posiada urządzenia nim napędzanego. Zatem jemu należy się właśnie rekompensata w środkach płatniczych.

Ani urzędnicy państwowi, przedsiębiorcy, związki społeczne, grupy zawodowe, stowarzyszenia, nie wytworzyły bogactw naturalnych kraju, nie mają zatem żadnego prawa ustalać, zatwierdzać czy narzucać, zasad i reguł które ignorują albo zaprzeczają temu po­wszechnemu prawu używania dóbr powstałych w naturze, przez całe społeczeństwo.
To właśnie społeczeństwo jako całość - nie jego przedstawiciele - ma wyłączne prawo do decydowania o podziale dóbr, z uwzględnieniem zasad sprawiedliwości społecznej.
Jednakże, w obowiązującym systemie dystrybucji dóbr, zasady wiążące egzystencję z zatrudnieniem w gospodarce (tak socjalistycznej, jak i kapitalistycznej), ograniczają lub całkowicie wykluczają wszystkich niezatrudnionych, podczas gdy, ci stanowią więcej niż połowę ludności: są to bezrobotni wszystkich grup wiekowych i płci, dzieci, gospodynie domowe, ludzie chorzy i w starszym wieku, itp.

Prawo, polityka, gospodarka i ekonomia, mają służyć człowiekowi.
to właśnie te działalności istnieją po to, aby służyć człowiekowi, obywatelowi, a nie odwrotnie.
Jeśli postęp cywilizacyjny, umożliwia zaspokajanie ludzkich potrzeb przy minimum pracy ludzi, to jest to dla nas lepiej. Jest przecież tyle zajęć dla człowieka, nadrzędnych w stosunku do działalności gospodarczej, więc jeżeli ludzie mają więcej wolnego czasu, który mogą poświęcić na te właśnie zajęcia, to powinniśmy dziękować za ten postęp, którego dobrodziejstw możemy doświadczać.

Czy jest w jakimś kraju człowiek, albo która grupa ludzi czy prywatna instytucja może, na podstawie swojego własnego upoważnienia, rościć sobie prawo do posiadania na własność wszystkiego, co jest produkowane w kraju?
- Odpowiedź narzuca się sama NIE MA TAKIEGO CZŁOWIEKA.

Tylko społeczeństwo jako całość posiada takie prawo. Tylko społeczeństwo, może dysponować prawem do własności dóbr i wszelkich publicznych środków wymiany tych dóbr.
Dzisiaj, spora grupa ludzi wie, że to nie rząd tworzy pieniądze i nie tworzą ich producenci. Ci, którzy poświęcili czas, by przestudiować temat wiedzą, że wszystkie nowe pieniądze wytwarzane są przez system bankowy w formie nieistniejacego fizycznie zobowiązania czyli kredytu.
Gdy bank kreuje kredyt finansowy dla pożyczkobiorcy, daje mu prawo nabycia części produkcji krajowej, która odpowiada wartości pożyczki. Bank uważa tę emisję kredytu finansowego za swoją własność, ponieważ pożycza go dyktując swoje warunki. Jakim prawem bank może dawać pożyczkobiorcy prawo do pracy i produktów innych ludzi?
Można by się zgodzić, aby pieniądze były dalej emitowane przez banki, ale pod warunkiem, że te pieniądze, albo kredyt finansowy, będą uważane jako własność całego społeczeństwa, a nie banków, i respektowane jako takie. W obecnym systemie tak nie jest. Obecnie to, właśnie społeczeństwo, jest zmuszone płacić bankom za użycie swego własnego kredytu finansowego, aby otrzymać zezwolenie na wykorzystanie swojego własnego potencjału produkcyjnego.

Clifford Hugh Douglas, autor systemu Kredytu Społecznego, pisał w swej pracy Demokracja ekonomiczna (Eco­nomic Democracy) (str. 120):„Pierwszym krokiem do rozwiązania problemu jest zrozumienie faktu, iż to, co jest powszechnie znane i nazywane przez bankiera kredytem, jest zarządzane przez niego przede wszystkim dla prywatnego zysku, podczas gdy jest to definitywnie w stopniu najwyższym własność społeczna... System bankowy otrzymał zezwolenie i stał się administratorem tego kredytu i jego finansowych pochodnych, a w efekcie tego cała twórcza energia ludzkości została zakuta w kajdany, co nie ma kompletnie żadnego związku z rzeczywistymi wymogami egzystencji.”

O ile w czasach Clifforda H. Douglasa to stwierdzenie mogło budzić najwyżej zainteresowanie. Współczesna bankowość powinna budzić przerażenie. Bowiem mechanizm kreacji posunął się do tego, że bank kreuje same odsetki kwoty równej 0 gotówki i odsetki od odsetek, lichwę w najczystszej formie.

Produkcja zgodna z potrzebami, potrzeby zgodne z siłą nabywczą.

Konsumenci najlepiej wiedzą, jakie są ich potrzeby, więc to właśnie oni powinni dyktować produkcji, co powinno być produkowane. Mogą oni robić to skutecznie wtedy jedynie, gdy posiadają środki finansowe pozwalające na wyra­żenie swoich potrzeb. Wyrażają oni swe potrzeby przez wybór produktów, ale wyboru tego mogą dokonywać tylko pod warunkiem, że dysponują odpowiednią siłą nabywczą.
Douglas tak o tym pisze w książce “Władza kredytu i demokracja” (Credit Power and Democracy):
„Zadaniem nowoczesnego i efektywnego systemu finansowego jest emisja kredytu dla konsumentów do granicy zdolności produkcyjnej producentów, w efekcie czego albo rzeczywiste potrzeby konsumentów zostaną zaspokojone albo zdolność producentów zostanie wyczerpana, cokolwiek wydarzy się najpierw."
Każdy dziś ma świadomość, że żaden z tych dwóch przypadków nie ma miejsca. Ani potrzeby konsumentów nie są zaspokojone, ani zdolność produkcji nie jest wykorzystywana. Kredyt bankowy udostępniony konsumentom nie osiąga tej gra­nicy.
Kredyt Społeczny rozwiązuje ten problem przez zastosowanie dywidendy dla każdego. Co się zaś tyczy systemu umożliwiającego wprowadzanie w życie zasad systemu Kredytu Społecznego, biorą one pod uwagę zasady wymienione powyżej. Trzeba też analizować różnice między tym, co już istnieje, a tym, co chcemy osiągnąć i starać się o to, aby oczekiwane rezultaty osiągać przy jak najmniejszych zmianach i bez niepotrzebnych wstrząsów, mając stale na uwadze główny cel tych zmian.
... c.d.n.
Ostatnio edytowano Wt maja 29, 2012 10:45 am przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 4 razy
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » Śr mar 21, 2012 7:04 pm

Cytat:
" Z dwóch powyższych tez, wynika trzecia.
- Nikt nie może być, niezależnym właścicielem jakiegokolwiek dobra w tym kraju, i dotyczy to ziemi, surowców naturalnych, i płodów rolnych, leśnych. Każdy z osobna może jednak, korzystać z przynależnej mu części udziału z wspólnej własności, i konsumpcji. To wynika z prawa naturalnego, i nie podlega żadnym innym regulacjom"


Pytania: (jasiek z toronto) Czy nie moge byc wlascicielem (jako rolnik) ziemi ornej otrzymanej po swoich rodzicach?
Czy nie moge byc wlascicielem swoich plodow rolnych jesli jestem ich producentem???
Czym jest Prawo Naturalne jesli eliminuje prywatna wlasnosc i sprowadza ja do wlasnosci spolecznej???
====================================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Śr mar 21, 2012 8:58 pm

Pytania:
(jasiek z toronto) Czy nie moge byc wlascicielem (jako rolnik) ziemi ornej otrzymanej po swoich rodzicach?

Jeśli ta ziemia obejmuje część ułamkową, równą należnemu udziałowi każdego członka społeczeństwa, i zaspokaja tylko Pańskie potrzeby, ja osobiście nie widzę przeszkód do zastosowania prawa dzierżawy dożywotniej, w tym wypadku rolnik i jego następcy stają się administratorami majątku wspólnego, a jednocześnie korzystają z płodów tej ziemi na własny użytek - społeczeństwo mogłoby tu zastosować coś w rodzaju dywidendy w naturze.
Co jest zgodne z drugim zdaniem.
Każdy z osobna może jednak, korzystać z przynależnej mu części udziału z wspólnej własności, i konsumpcji.

W wypadku własności prywatnej pojawia się jeden problem, ziemia jako powierzchnia może być zagospodarowana do różnych celów, rolnych, przemysłowych, usługowych. A jak rozwiązać problem w sytuacji gdy pod tą ziemią, znajdują się zasoby naturalne, które wg. zasad kredytu społecznego, należą do całego społeczeństwa, i są potrzebne całemu społeczeństwu? Np. gaz, ropa, woda, itp.
Czy nie moge byc wlascicielem swoich plodow rolnych jesli jestem ich producentem??

O ile, mi wiadomo, żaden rolnik nigdy nie wyprodukował, ani jednego płodu rolnego, tego dokonuje natura z nasion. On jest jedynie eksploatatorem produktów natury.
Do możliwego rozwiązania kwestii źródła nasion - tym samym dywidendy -, drobiu, młodzieży bydła hodowlanego, narybku jeszcze przejdę w późniejszym czasie, przy omawianiu monetyzacji zasobów naturalnych w dywidendzie społecznej.
Czy na tej samej zasadzie bankier nie może być właścicielem pieniądza, skoro jest jego producentem?
Czym jest Prawo Naturalne jesli eliminuje prywatna wlasnosc i sprowadza ja do wlasnosci spolecznej???

Czy człowiek, rodzi się z tytułem własności do czegokolwiek w ręku?
Jest tym samym czym pożywienie i woda dla zwierzyny leśnej, piją i jedzą, bez tytułu własności i bez względu na wielkość lasu.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » Śr mar 21, 2012 9:51 pm

Cytat: "Jeśli ta ziemia obejmuje część ułamkową, równą należnemu udziałowi każdego członka społeczeństwa, i zaspokaja tylko Pańskie potrzeby, ja osobiście nie widzę przeszkód do zastosowania prawa dzierżawy dożywotniej, w tym wypadku rolnik i jego następcy stają się administratorami majątku wspólnego, a jednocześnie korzystają z płodów tej ziemi na własny użytek - społeczeństwo mogłoby tu zastosować coś w rodzaju dywidendy w naturze."
==========================================

(jasiek z toront) W/g panskiej "terminologii" - "dzierzawca" - nausnelo mi sie kilka pytan:
1) Jesli w/g pana jako rolnik jestem dzierzawca ziemi ktora otrzymalem w spadku po ojcu o areale 100 ha, to komu i w jakiej kwocie uiszczal bym oplaty z tytulu dzierzawy?
2) Jesli w/g pana jestem dzierzawca (rolnikiem), to kto i z tytulu jakiego prawa ustanawial ilosc zasiewu lub sadzenia np: ziemniakow, jesli w/g mojej koncepcji (mam na mysli "rolnika-dzierzawce") byloby bardziej wskazane uprawiac buraki cukrowe, lub zbudowac 5 szklarni pod warzywa???
3) Jakie wiec konkretne prawa w/g panskiej koncepcji mialbym jako "rolnik-dzierzawaca" i kto konkretnie te moje prawa ustalal??? (mam na mysli jaki konkretny urzad - powiaru, gminy miasta)...
============================
jasiek z toronto

P.S. Czasami sie zastanawiam, czy faktycznie Bog dzieki Naturze orze, podlewa, pieli i zbiera zbiory z pola??? Widocznie sie mylilem...:)))
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Cz mar 22, 2012 7:22 am

Pobudka, Panie Jaśku :!: :!: :!: , TU, nie rozmawiamy na tematy prawne, lecz :arrow: EKONOMICZNE.
Jeszcze się Pan "wyżyje", na razie, od ogółu, do szczegółu.
P.S.
Zwracam się do administratora o usuniecie lub przeniesienie, czterech ostatnich (wliczając tą) wypowiedzi, do innego działu może "moim zdaniem".
Ostatnio edytowano Cz mar 22, 2012 10:24 am przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » Cz mar 22, 2012 10:20 am

Cytat: "Jeśli ta ziemia obejmuje część ułamkową, równą należnemu udziałowi każdego członka społeczeństwa, i zaspokaja tylko Pańskie potrzeby, ja osobiście nie widzę przeszkód do zastosowania prawa dzierżawy dożywotniej, w tym wypadku rolnik i jego następcy stają się administratorami majątku wspólnego, a jednocześnie korzystają z płodów tej ziemi na własny użytek - społeczeństwo mogłoby tu zastosować coś w rodzaju dywidendy w naturze."
==========================================

(jasiek z toront) W/g panskiej "terminologii" - "dzierzawca" - nausnelo mi sie kilka pytan:
1) Jesli w/g pana jako rolnik jestem dzierzawca ziemi ktora otrzymalem w spadku po ojcu o areale 100 ha, to komu i w jakiej kwocie uiszczal bym oplaty z tytulu dzierzawy?
2) Jesli w/g pana jestem dzierzawca (rolnikiem), to kto i z tytulu jakiego prawa ustanawial ilosc zasiewu lub sadzenia np: ziemniakow, jesli w/g mojej koncepcji (mam na mysli "rolnika-dzierzawce") byloby bardziej wskazane uprawiac buraki cukrowe, lub zbudowac 5 szklarni pod warzywa???
3) Jakie wiec konkretne prawa w/g panskiej koncepcji mialbym jako "rolnik-dzierzawaca" i kto konkretnie te moje prawa ustalal??? (mam na mysli jaki konkretny urzad - powiaru, gminy miasta)...
============================
jasiek z toronto

P.S. Czasami sie zastanawiam, czy faktycznie Bog dzieki Naturze orze, podlewa, pieli i zbiera zbiory z pola??? Widocznie sie mylilem...))jasiek z toronto

=================================================
Powtorze pytanie: Na podstawie jakiego chce pan uzyc prawa lub wprowadzic prawo wiecznej dzierzawy tzw. "dozywotniej" nie ujawniajac de facto osobe lub urzad, ktory by byl wlascicielem tej dzierzawionej nieruchomosci (ziemi ornej)???

2) Jesli w/g panskiego zalozenia rolnik bylby dzierzawca ziemi, a zakupilby dom lub mieszkanie dla swojego syna czy corki, to oni rowniez byliby "wiecznymi" dzierzawcami swojego mieszkania czy domu???

3) Czy Program Kredytu Spolecznego gwarantuje kazdemu czlowiekowi faktyczna wolnosc a wiec i faktyczna wlasnosc czy tylko "wolnosc" i "wlasnosc" , ktora nie bardzo wiem kto bedzie mu "wydzierzawial???"...
==============================================
jasiek z toronto

P.S. Ja tylko zadaje pytania - jak obiecalem - i komentowac niczego z panskich wynurzen nie zamierzam.
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Cz mar 22, 2012 10:32 am

Adam Kramarczyk napisał(a):Pobudka, Panie Jaśku :!: :!: :!: , TU, nie rozmawiamy na tematy prawne, lecz :arrow: EKONOMICZNE.

I tylko na takie pytania tu odpowiem.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » Cz mar 22, 2012 10:44 am

Jaka wobec powyzszego chce pan uprawiac "ekonomie" w oparciu o Program Kredytu Spolecznego nie majac zielonego pojecia o Prawie Naturalnym???

Czy rowniez w/g panskiej "doktryny" pieniadze rowniez beda tworcom i uslugodawcom "dzierzawione???"
======================================
jasiek z toronto

:)))))
:))))
:))))
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

C.d. trzy propozycje inż. Douglasa

Postprzez Adam Kramarczyk » Wt maja 29, 2012 5:22 pm

Jakie są, te trzy propozycje Douglasa?

1. Środki zakupu w rękach ludności danego kraju powinny być stale równe sumie cen na dobra konsumpcyjne wystawione w tym kraju na sprzedaż; i te środki zakupu powinny być anulowane z chwilą zakupu dóbr konsumpcyjnych.

2. Kredyty potrzebne do sfinansowania produkcji nie powinny pochodzić z oszczędności, lecz powinny być nowymi kredytami odnoszącymi się do nowej produkcji; i powinny być wycofywane jedynie w zależności od powszechnego wzrostu wartości.

3. Rozdział środków zakupu pomiędzy jednostki powinien stopniowo coraz mniej zależeć od zatrudnienia. To znaczy, że dywidenda powinna stopniowo zastępować płace i pensje.

C.H.Douglas przedstawił je oficjalnie trzykrotnie: w Swanwick, w roku 1924; przed Komitetem MacMilllana, w maju 1930 r.; oraz w ramach odczytu wygłoszonego w sali Caxton w Londynie, w październiku 1930 r. Zawarł je również w swoich pismach, m.in. w „Monopolu kredytu” ("The Monopoly of Credit").
Pierwsza z tych propozycji odnosi się do finansowania konsumpcji przez przystosowanie siły nabywczej do cen:
Środki zakupu (cash credits) w rękach lud­ności da­nego kraju powinny być stale równe sumie cen (collective cash prices), dóbr konsumpcyjnych wystawianych w tym kraju na sprzedaż; i te środki zakupu(cash credits) powinny być zlikwidowane z chwilą za­kupu dóbr konsumpcyjnych.

Komentarz wg. L.Evena:
W propozycji tej Douglas mówiąc o środkach płatniczych, pienią­dzu obiegowym czy bezgotówkowym w rękach konsumentów, używa określenia „kredyt gotówkowy” , podczas gdy o środkach finansowania pro­dukcji powinno się stosować „kredyt inwestycyjny”.
Różnica pomiędzy tymi dwoma pojęciami po­lega na tym, że środki płatnicze w rękach konsumentów są ich własnością: dysponują oni siłą nabywczą, z której korzystają w dowolny sposób, nabywając wybrane przez siebie towary.

Mój komentarz;
Powstaje pytanie czy gotówka, swobodnie przepływająca (cyrkulująca) w gospodarce, może spełnić wymagany warunek? - O ile, dostarczanie gotówki konsumentom, nie stanowi większego problemu, o tyle jej kontrola czy likwidacja rodzi same problemy natury organizacyjnej i technicznej. W przypadku tradycyjnego obrotu gotówkowego, niemożliwa jest żadna korekta stanu gotówki ani jej prawidłowa likwidacja. W chwili emisji gotówki, emitent traci możliwość jej likwidacji szczególnie, w wypadku wielokrotnej cyrkulacji, i całkowitej konsumpcji zakupów (przechodzenie gotówki z rąk do rąk).
Pan, Jasiek z toronto, proponuje takie rozwiązanie:
Jedynym, rozwiązaniem tego problemu, jest stałe pośrednictwo emitenta urzędnika(..???..) (kimkolwiek on będzie; np. rząd, sejm, biuro dywidendy społecznej) we wszystkich operacjach gotówkowych na rynku.

Powtórzę co wywnioskowałem wcześniej, podczas naszej dyskusji.
Musiałoby to wyglądać mniej więcej tak - przedsiebiorca składa zamówienie u emitenta, otrzymuje od emitenta transzę gotówki, emitent nadzoruje zamówienie: towary i usługi z tej listy u :handlowca/ producenta/ usługodawcy.
Emituje gotówkę dla dywidendy, bierze od bezpośredniego nabywcy indywidualnego gotówkę, wypłaca wynagrodzenia bezpośrednie handlowcowi / producentowi / usługodawcy, wrzuca resztę kasy do niszczarki. a handlowiec / producent / usługodawca, zatrzymuje zarobek własny, a rozlicza kredyt inwestycyjny wpłacając ratę emitentowi. Emitent wrzuca te płatności do niszczarki, i skreśla odpowiednią wartość w księgowości. I to by, było na, tyle.
- Pytanie ilu, potrzeba przedstawicieli emitenta do bieżącej i całodobowej obsługi, osób indywidualnych i firm?
- Z ilu urzędników musiałby składać się np. rząd do obsługi tylko systemu monetarnego?
- Ilu obywateli i przedsiębiorców, ma ochotę na łażenie od urzędnika do urzędnika, tracąc tam czas i pieniądze?
- Gdzie sens i logika, oraz praktyczność takiego rozwiązania?

Natomiast kredyt inwestycyjny będący bezgotówkowym zobowiązaniem (elektronicznym księgowaniem), zapłaty za surowce i pracę włożoną w przetwarzane produkty, jest dostępny w każdym momencie, rozliczany z biura przedsiębiorcy, i jednocześnie w biurze emitenta kredytu. Podczas spłaty wraca do emitenta, a ten go likwiduje.

Dalej L. Even pisze:
“Tymczasem kredyty na produkcję są to pożyczki, które producent musi zwrócić, gdy sprzeda wyprodukowane towary.”

Mój komentarz
Należałoby dodać że, chodzi o kredyty bezgotówkowe, dla kredytowania kosztorysowej wartości przerobu wszystkich surowców kopalnych, i naturalnych nie wytworzonych ręką człowieka. Ponieważ jeszcze nie znalazła się na rynku, jej eksploatacja jest planowana. Kredyty na taką produkcję, powinien mieć formę wirtualną, czyli zapis księgowy, a przedsiębiorstwo spłaci go podczas odsprzedaży na rynku. Nie powinno się przy tym tworzyć środków płatniczych dla przedsiębiorcy, ale potrzebne są środki płatnicze odbiorcom ostatecznym, w przypadku innych przedsiębiorców takimi środkami będzie kredyt inwestycyjny, a odbiorców indywidualnych “dywidenda osobista”.
Idealnym narzędziem, do spełnienia tego i pozostałych warunków, jest obrót bezgotówkowy wszelkich działań ekonomicznych, i zamknięta sieć komputerowa (intranet) obsługująca wszystkie operacje finansowe na rynku. Najbardziej sensowne i w dodatku całkowicie autonomiczne rozwiązanie, tkwi w nowoczesnych narzędziach elektronicznego obrotu i rejestracji operacji finansowych. Aby zrealizować ten cel, dywidenda i kredyt, powinny mieć wyłącznie postać zapisów księgowych, na odpowiednich kontach, bowiem tylko tak, można płynnie korygować bieżący stan globalny, i indywidualny. Ponieważ celem produkcji jest konsumpcja, toteż konsumentowi wystarczy świadomość posiadania odpowiedniej sumy środków płatniczych.

Dalej czytamy:
“Jaki jest cel tej pierwszej propozycji Douglasa?
Jej celem jest urzeczywistnienie tego, co można by nazwać doskonałą siłą nabywczą po­przez ustalenie równowagi między cenami, jakie mają płacić kupują­cy, a posiadanymi przez nich pieniędzmi.
Kredyt Społeczny rozróżnia pomiędzy ceną równą kosztom produkcji, a ceną, jaką ma płacić kupujący. Kupujący nie musiałby już płacić pełnej ceny równej kosztom pro­dukcji, lecz tylko tę cenę sprowadzoną do poziomu odpowiada­jącego środkom zakupu w rękach lud­ności. Producent musi zawsze odzyskać koszty własne, jeżeli chce utrzymać swoje przedsiębiorstwo. Ale cena, jaką ma zapłacić kupujący, powinna kształtować się na poziomie środków płatniczych w rękach kon­sumentów, jeśli produkcja ma osiągnąć swój cel, którym jest konsump­cja.”


Mój komentarz:
Należy przez to rozumieć że, ten cel zrealizuje się odwrotnie, do tego co obecnie jest to praktykowane, że przedsiębiorca odpisuje amortyzację zachowując ją do własnej dyspozycji. Koszty uruchomienia produkcji obejmują zwykle, zakupy, środków produkcji - pomieszczeń produkcyjnych, składowych, narzędzi, sprzętu i wyposażenia produkcji, oraz pracy.
Zatem te koszty rozkładają się w dłuższym czasie, i wchodzą bezpośrednio, w skład cen jednostkowych produktów, czyli amortyzacja wchodzi do spłaty zobowiązania kredytowego.
Problem polega na metodzie ustalenia, właściwego czasu pełnej amortyzacji środków trwałych w danej działalności gospodarczej. Tak wiec cena dystrybucyjna, musi być równa sumie bieżących kosztów operacyjnych i amortyzacji (czyli utraty wartości z upływem umownego lub określonego z góry czasu, całkowitej degradacji środków produkcji).
Natomiast bieżące środki zakupu w rekach ludności, będą siłą rzeczy mniejsze o pozostałe niespłacone koszty zakupu środków trwałych (maszyn, i urządzeń produkcyjnych) pomniejszonych o amortyzację inwestycji produkcyjnej. Ale będą wyrównywane, pośrednio w dywidendzie za wartość surowców i zasileń użytych do uruchomienia i ciągłości produkcji.
Ilustracją może być zakup pojazdu mechanicznego, jego trwałość wyznaczają surowce z których został wykonany, intensywność eksploatacji, i żywotność, różnica między czasem naturalnego i technologicznego zużycia części i podzespołów.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Śr maja 30, 2012 11:15 am

"O ile, mi wiadomo, żaden rolnik nigdy nie wyprodukował, ani jednego płodu rolnego, tego dokonuje natura z nasion. On jest jedynie eksploatatorem produktów natury. "

Panie Adamie...
Od razu widze ,ze panska babka nie byla chlopka tak jak moja:)

Niech pan wrzuci nasiona w glebe i pojedzie na polroczne wakacje :) Gwarantuje ,ze po powrocie nie bedzie pan mial co zbierac:)
I jesc ... :)

Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Śr maja 30, 2012 11:55 am

"O ile, mi wiadomo, żaden rolnik nigdy nie wyprodukował, ani jednego płodu rolnego, tego dokonuje natura z nasion. On jest jedynie eksploatatorem produktów natury. "

Panie Adamie...
Od razu widze ,ze panska babka nie byla chlopka tak jak moja:)

Skąd ta pewność.
Niech pan wrzuci nasiona w glebe i pojedzie na polroczne wakacje :) Gwarantuje ,ze po powrocie nie bedzie pan mial co zbierac:)
I jesc ... :)

Jerzy

Posadziłem pestki jabłoni, gruszy, orzecha, i jak pan myśli co wyrosło? Jabłonie, grusze, orzechy. I stoją dumnie do dziś, teraz jestem eksploatatorem, jabłek, gruszek, orzechów, ale to nie ja je wyprodukowałem, to dzieło natury, ja ograniczam się do dbania raz czy dwa, do roku aby nie zmarniało. A więc pojadę, a i tak mam co zbierać.
A dodatkowo, mogę się podzielić nadmiarem z tymi którzy nie mają, i przy tym zarobić na dalszą pielęgnację. Producentem jest drzewo, a produktem owoc ja tylko zbieram, eksploatuję.
Wyobraźmy sobie glebę, czystą czarną ziemię, czy wystarczy że rolnik będzie stał i patrzył a roślinki same wyrosną?
- Nie, potrzeba jeszcze czegoś, nawozu naturalnego i nasion, ich rolnik nie robi, ale ma je od natury. Natomiast wszystkie czynności agrotechniczne, sprawiają że rośnie to co zasiał, a nie coś co przyniósł wiatr. Kto więc jest producentem, natura czy rolnik? A, zajrzyjmy do lasu, nie ma tam rolnika, a wszystko rośnie daje owoce, nawozi glebę. Gdyby nie wycinka, mielibyśmy samą zieleń dookoła. Dlatego napisałem że człowiek jest eksploatatorem. Co innego gdy, z płodów ziemi, np. wikliny człowiek wyplata kosze, wtedy jest producentem, ale nie wikliny, tylko kosza. Albo z drzew, odzyskuje drewno, także jest producentem, ale nie drzewa, a desek.
Tak właśnie rozróżniam producenta od, eksploatatora. Także, w tym sensie, moja babka, była eksploatatorem, a nie producentem.
Ostatnio edytowano Śr maja 30, 2012 12:18 pm przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Śr maja 30, 2012 12:16 pm

"Posadziłem pestki jabłoni, gruszy, orzecha, i jak pan myśli co wyrosło? Jabłonie, grusze, orzechy. I stoją dumnie do dziś, teraz jestem eksploatatorem, jabłek, gruszek, orzechów, ale to nie ja je wyprodukowałem, to dzieło natury, ja ograniczam się do dbania raz czy dwa, do roku aby nie zmarniało. A więc pojadę, a i tak mam co zbierać."

Do pierwszych owocow to musial pan poczekac...
Chleba z jablek zrobic sie nie da..
Ja mowilem o rolnikach a nie o sadownikach:)
A nawet to wymaga ciaglej troski i pozostawione samo sobie zdziczeje..
Ale to tylko tak ,na marginiesie..
Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Śr maja 30, 2012 12:21 pm

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a):"Posadziłem pestki jabłoni, gruszy, orzecha, i jak pan myśli co wyrosło? Jabłonie, grusze, orzechy. I stoją dumnie do dziś, teraz jestem eksploatatorem, jabłek, gruszek, orzechów, ale to nie ja je wyprodukowałem, to dzieło natury, ja ograniczam się do dbania raz czy dwa, do roku aby nie zmarniało. A więc pojadę, a i tak mam co zbierać."

Do pierwszych owocow to musial pan poczekac...
Chleba z jablek zrobic sie nie da..
Ja mowilem o rolnikach a nie o sadownikach:)
A nawet to wymaga ciaglej troski i pozostawione samo sobie zdziczeje..
Ale to tylko tak ,na marginiesie..
Jerzy

Zatem proszę, podać sposób wykonania ziarna, pod zasiewy? Skoro Pańska babka to potrafi, bo naukowcy głowią się nad tym i nic im nie wychodzi, może za wyjątkiem pojedynczej komórki.
Rozumiem że, nie ma uwag do wykładu o pierwszej zasadzie Kredytu społecznego? wszystko jest jasne, i zrozumiałe.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Erwin_ » So cze 02, 2012 12:38 pm

Adam Kramarczyk napisał(a):...Zasada współwłasności.
- Jeśli zgadzamy się, że państwo to, umowne terytorium i naród je zamieszkujący, porozumiewający się jednym językiem, ustalający zasady współżycia społecznego, obowiązujace obywateli.

- To zgadzamy się że terytorium kraju, wraz ze wszystkim co zawiera na powierzchni i w głębi, jest wspólną własnością całego narodu, który go zajmuje, i jego bogactwo należy do każdego członka w jednakowej części lecz tylko i wyłącznie, do poziomu, pełnego zaspokojenia jego indywidualnych potrzeb.

- Z dwóch powyższych tez, wynika trzecia.
- Nikt nie może być, niezależnym właścicielem jakiegokolwiek dobra w tym kraju, i dotyczy to ziemi, surowców naturalnych, i płodów rolnych, leśnych. Każdy z osobna może jednak, korzystać z przynależnej mu części udziału z wspólnej własności, i konsumpcji. To wynika z prawa naturalnego, i nie podlega żadnym innym regulacjom.

- Aby zrealizować udziały prawidłowo, potrzebny jest system wyceny i środek pomiaru wartości globalnej zasobów i udziałów indywidualnych. Takim systemem jest system monetarny. Przyjmując założenie że, system obecny nie spełnia wymaganych warunków musimy wprowadzić nowe zasady tworzenia i funkcjonowania systemu monetarnego.

Kiedyś była dywidenda w wysokości 2000 zł.

Nawet było powszechne powiedzonko w sprawie tej dywidendy.

Czy sie stoi czy się leży
Dwa tysiace się należy.


Zaś wszystko w kraju należało do społeczeństwa. Określała to nawet konstytucja.
Społeczeństwo nazwane było tylko innymi poetycznymi słowami jako "lud pracujacy miast i wsi"

Czy zatem pieniężny system był to system Dywidendy Demokratycznej?

A jeśli nie, to dlaczego i jaka by była główna sprzeczność w takim tutaj porównaniu tych zasad?

Adam Kramarczyk napisał(a):...Trzeba jednak pamiętać, że pieniądz nie jest owocem spontanicznego wytwarzania. Gdzieś ma on swój początek. Musi on być gdzieś wyprodukowany, aby mógł zacząć istnieć. Także pieniądze będące już w obiegu musiały być gdzieś wytworzone. Każdy przyrost zasobów pieniężnych kraju gdzieś ma początek. Gdziekolwiek pieniądze zostały wytworzone i ktokolwiek posiadał prawo do ich produkowania, powstaje zawsze pytanie: do kogo te pieniądze należą w momencie wykreowania?

Na to ważne pytanie Kredyt Społeczny odpowiada jednoznacznie: „Pieniądze, od samych swych ‘narodzin’ (wyprodukowania), należą do społeczeństwa.” Tak samo jak wszystkie inne zasoby.

Zasady powyższe dotyczą, realizacji zasady sprawiedliwości społecznej. A jej urzeczywistnienie polega na, zrekompensowaniu udziału w konsumpcji poprzez równoważnik monetarny, bowiem nie każdy potrzebuje paliwa, gdy nie posiada urządzenia nim napędzanego. Zatem jemu należy się właśnie rekompensata w środkach płatniczych.


Bardzo niedokładne twierdzenie o własności pieniadza. Bo tak jak napisane, że należą one do społeczeństwa jest prawdą w odniesieniu do sumy globalnej wszystkich pieniedzy w państwie. No a nie ma tego ujete w tej tu podawanej definicji.
No bo te pieniądze które mam w kieszeni, lub wsadzone do słoika i zakopane w ogródku 2m na północ od jabłonki. Należą tylko do mnie. Niech np społeczeństwo skorzysta z nich? Zapewniam, że nie da rady skorzystać, więc nie należą do społeczeństwa tylko do osoby prywatnej. Są więc prywatną własnością.
Więc pieniądze globalne są sumą prywatnych pieniędzy całego społeczeństwa. Tak powinno być napisane. Ktoś popełnił błąd w tak generowanej twórczości pisarskiej w w tej tu dziedzinie ekonomii.

Czy w dobie dywidendy 2000 zł w PRL, wszystko co było ponad takim zarobkiem, zawierało więc należącą się rekompensatę w środkach płatniczych, ponad wypłacaną dywidendę 2000 zł?
Avatar użytkownika
Erwin_
 
Posty: 27
Dołączył(a): Pn maja 03, 2010 8:25 pm
Lokalizacja: Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » N cze 03, 2012 3:30 am

Pytania do p. Kramarczyka (nie do L. Even'a czy Douglasa) - oredownika dywidendy demonkratycznej:

1) W jaki sposob lub jak objawia sie wlasnosc prywatna i wlasnosc publiczna (spoleczna)???

2) Czy banknoty i monety bedace w spolecznej cyrkulacji sa wlasnoscia spoleczna czy wlasnoscia prywatna???

3) W jaki sposob tj., w ktorym momencie w/g Programu Kredytu Spolecznego nastepuje wprowadzenie nowych banknotow i monet do cyrkulacji spolecznej???

4) Czy forma finansowania nowej produkcji lub uslug (w/g Programu Kredytu Spolecznego) nastepowac ma przed czy po jej (ich) wykonaniu???
===============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » N cze 03, 2012 10:36 am

2) Czy banknoty i monety bedace w spolecznej cyrkulacji sa wlasnoscia spoleczna czy wlasnoscia prywatna???

3) W jaki sposob tj., w ktorym momencie w/g Programu Kredytu Spolecznego nastepuje wprowadzenie nowych banknotow i monet do cyrkulacji spolecznej???

4) Czy forma finansowania nowej produkcji lub uslug (w/g Programu Kredytu Spolecznego) nastepowac ma przed czy po jej (ich) wykonaniu???
===============================
jasiek z toronto


[Erwin]Kiedyś była dywidenda w wysokości 2000 zł.

Nawet było powszechne powiedzonko w sprawie tej dywidendy.
A jeśli nie, to dlaczego i jaka by była główna sprzeczność w takim tutaj porównaniu tych zasad?

O ile, mi wiadomo, w systemie socjalistycznym, nie funkcjonowało określenie dywidenda, było raczej kojarzone ze "zgniłym kapitalizmem".
Czy sie stoi czy się leży
Dwa tysiace się należy.

….Kto pierwszy i w jakim kontekście użył tego powiedzonka, mnie kojarzy się ze skeczem kabaretowym, wyśmiewającym polskie socjalistyczne realia?
- Tak, weszło do powszechnego użycia, w realia społeczne, tym bardziej że społeczeństwo odczuwało odrazę do urzędników, i dyrekcji przedsiębiorstw, tworzących setki bezużytecznych stanowisk pracy, i źródeł wynagrodzeń nie związanych z produkcją.

Zaś wszystko w kraju należało do społeczeństwa. Określała to nawet konstytucja.
Społeczeństwo nazwane było tylko innymi poetycznymi słowami jako "lud pracujacy miast i wsi"

Czy zatem pieniężny system był to system Dywidendy Demokratycznej?

------------
Czy w dobie dywidendy 2000 zł w PRL, wszystko co było ponad takim zarobkiem, zawierało więc należącą się rekompensatę w środkach płatniczych, ponad wypłacaną dywidendę 2000 zł?

Nie wiem, jak odpowiedzieć na tak postawione pytanie, które zawiera fałszywe założenie, że "dywidenda" była kiedykolwiek formą płatności w PRL. były nimi i, są nadal, wynagrodzenia określane czasową (godz.,mies.) stawką osobistego zaszeregowania, itp., która, ma się nijak, do faktycznej wartości pracy. O, ile mi wiadomo, nie dywidenda, a pensje czy wynagrodzenia większości narodu, nie miały prawidłowego związku z efektywnością pracy. Jedyną zbliżoną, z naciskiem na “zbliżoną” do dywidendy, formą wynagrodzeń, jest system prowizyjny, jest udziałem procentowym wynagrodzenia, praktykowany w usługach i handlu, i nie zależy od czasu pracy, a raczej od ilości sprzedanych produktów, ale i tu mamy do, czynienia z częściową rekompensatą za wysiłek bezpośredni, i piramidą beneficjentów, jak: właściciele firm, administracja państwowa, skarb państwa, ZUS, itp., nie wnoszący bezpośredniego wkładu w produkt.
….
Konstytucja określała również kto stoi na straży owego "wspólnego majątku narodowego" i nie był tam wskazany naród, ale władza przewodnia, partia PZPR. Niestety socjalizm tworzył hurtowo takie paradoksy. Katalog takich paradoksów podawała paryska kultura, kpiąc i wyśmiewając Polskę i jej władze. Podobne paradoksy i złudzenia praworządności i demokracji, zawiera obecna konstytucja.

Na to ważne pytanie Kredyt Społeczny odpowiada jednoznacznie: „Pieniądze, od samych swych ‘narodzin’ (wyprodukowania), należą do społeczeństwa.” Tak samo jak wszystkie inne zasoby.
Bardzo niedokładne twierdzenie o własności pieniądza. Bo tak jak napisane, że należą one do społeczeństwa jest prawdą w odniesieniu do sumy globalnej wszystkich pieniedzy w państwie. No a nie ma tego ujete w tej tu podawanej definicji.

==============
Jest to bardzo precyzyjne określenie, a dotyczy emisji globalnego pieniądza, dla wymiany rynkowej:
Bowiem, tak jak, surowce naturalne, w chwili pojawienia się na rynku należą do całego społeczeństwa, to suma wartości tych surowców również należy do społeczeństwa, a ponieważ ta wartość jest wyrażona w jednostkach pieniężnych (pieniądze fizyczne, czy elektroniczne) które służą do wymiany rynkowej, to w momencie ich wykreowania (emisji) należą do całego społeczeństwa.

No bo te pieniądze które mam w kieszeni, lub wsadzone do słoika i zakopane w ogródku 2m na północ od jabłonki. Należą tylko do mnie. Niech np społeczeństwo skorzysta z nich? Zapewniam, że nie da rady skorzystać, więc nie należą do społeczeństwa tylko do osoby prywatnej. Są więc prywatną własnością.
Więc pieniądze globalne są sumą prywatnych pieniędzy całego społeczeństwa. Tak powinno być napisane.
Ktoś popełnił błąd w tak generowanej twórczości pisarskiej w w tej tu dziedzinie ekonomii.

================

Gdy są rozdysponowane między obywateli w formie dywidendy, to status własności się nie zmieni. Nadal są własnością całego społeczeństwa, a poszczególni właściciele decydują o ich przeznaczeniu. Zachowanie pieniądza to sytuacja wolności wyboru, czy Ty jako posiadacz rezygnujesz z części potrzeb własnych, chowając je pod jabłonką. Społeczeństwo nie korzysta z Twojej części, tylko z pozostałych indywidualnie posiadanych środków, i dostępnych im produktów. Twoja rezygnacja z zakupów, powoduje jedynie zapas towarów czy usług, które nie skonsumowane, mogą być np wyeksportowane, i zamienione na niedostępne na rynku rodzimym surowce, towary, czy usługi. Jeśli nadal nie skorzystasz, stajesz się posiadaczem (czy jak wolisz właścicielem) jednie, bezużytecznego papieru czy monet w słoiku.
To się nazywa "tezauryzacja pieniądza", czyli przetrzymywanie go poza rynkiem. co skutkuje nadmiarem towarów i usług nie sprzedanych czyli stworzeniem zapasów, które mogą zostać np: bezpowrotnie stracone dla samych twórców czy innych konsumentów.

Przytoczony cytat nie jest, definicją, ani twierdzeniem, a pytaniem o właściciela pieniądza?
Samo twierdzenie czy raczej zasada która brzmi:
- Pieniądze pełnią funkcję społecznie użyteczną także dlatego, że w przypadku dowolnej jednostki monetarnej – na przykład złotówki – ktoś dysponujący jakąś sumą złotówek może otrzymać należną ilość dóbr lub usług dostępnych na rynku, dóbr wytworzonych przez dowolnego producenta, czy profesjonalnych usług dowolnego typu. Pieniądz może więc mobilizować, zależnie od woli posiadających go, możliwości produkcyjne kraju w każdym sektorze gospodarczym.

W, tej części, jest raczej, wyjaśnieniem funkcjonalności, narzędzi wymiany jakim są pieniądze.
Natomiast problem statusu własności, jest przedmiotem prawa swobodnego posiadania rzeczy, nabytych przy pomocy pieniądza, jeśli posiadacz zakopie swoją część dywidendy, to jego wybór, nie jest zmuszony do wydawania wszystkiego co otrzymuje.
Podobnie będzie w sytuacji pieniądza elektronicznego, środki płatnicze zgromadzone na koncie, są w jego wyłącznej dyspozycji, czy wyda wszystko w chwili otrzymania, czy w późniejszym czasie, jego sprawa.
Istotne jest, aby środki płatnicze miały pełne pokrycie w towarach i usługach wystawianych na rynku.
- Równie dobrze można zapytać czy musi korzystać, ze wszystkich dóbr i usług oferowanych na rynku?
- Czy musi kupować części zamienne, lub paliwo, do pojazdu którego nie posiada?
W obu przypadkach, odpowiedź brzmi, nie musi.
A zatem, pieniądz jest pozostawiony do, jego dyspozycji, do chwili dokonania jakiegokolwiek zakupu, i tylko pozwala na nabycie własności rzeczy, czy usług.
Nie powinno się traktować pieniądza, w kategoriach własności, gdyż dojdziemy do paradoksów roszczeń typu, mam pieniądze na zakup samochodu. Idę do salonu kupić samochód, i jednocześnie nie oddam banknotów, które są, wg. takiego rozumowania moją własnością, czy taka transakcja może dojść do skutku?
Pytanie kolejne, czy dywidenda osobista, będzie wystarczającym zapasem środków płatniczych na pokrycie bieżących potrzeb użytkownika?
Czy będziemy w stanie odłożyć z dywidendy, jakąkolwiek sumę do "skarpety", czy na tzw. "czarną godzinę"?
To zależy od, bardzo wielu czynników m.in., własnych ograniczeń, rozwoju gospodarki, efektywności produkcji czy, poziomu zaspokojenia popytu globalnego zmieniającego się dynamicznie rynku producentów i konsumentów.
Ostatnio edytowano Cz mar 07, 2013 1:12 pm przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez jasiek z toronto » Cz lip 26, 2012 4:56 am

Jak na razie, panie kramarczy, w zadnym politycznym systemie nie bylo mowy o narodowej dywidendzie, ktora winna byc wyplacana kazdemu obywatelowi z racji podzialu zysku narodowego netto.
Nich laskawie pan nie miesza systemu politycznego z systemem finansowym, ktory jest przez lichwiarska diaspore skrupulatnie skrywany.
Kazdy system polityczny byl i jest finansowany przez zydowska oligarchie i praktycznie NIC nie ma wspolnego z Programem Kredytu Spolecznego ani z Fizyczna Ekonomia.
Mysle ze to jest jasne!!!!

Proste pytanie: Kiedy i w jakim kraju byla wyplacana narodowa dywidenda panie kramarczyk?
Uproszcze to panu: "W ZADNYM!!! (nawet w i-sra-elu, ktory to zyl i zyje z tzw., "dotacji" (holokaustowych i innych koszernych podatkow)...
Czas sie "zreformowac" panie kramarczyk..., bo zreformuje pana tlum....i nie bedzie to dla pana przyjemne...
==================================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Ekonomia Kredytu Społecznego, lub Dywidendy Demokratycznej.

Postprzez Adam Kramarczyk » Pt lip 27, 2012 8:46 am

jasiek z toronto napisał(a):Jak na razie, panie kramarczy, w zadnym politycznym systemie nie bylo mowy o narodowej dywidendzie, ktora winna byc wyplacana kazdemu obywatelowi z racji podzialu zysku narodowego netto.
Nich laskawie pan nie miesza systemu politycznego z systemem finansowym, ktory jest przez lichwiarska diaspore skrupulatnie skrywany.

Po co zabiera głos ktoś kto nie rozumie co czyta, bowiem nic takiego nie napisałem, odniosłem się jedynie do stanowiska Erwina, i tak się składa że zwróciłem mu na to uwagę.

Kazdy system polityczny byl i jest finansowany przez zydowska oligarchie i praktycznie NIC nie ma wspolnego z Programem Kredytu Spolecznego ani z Fizyczna Ekonomia.
Mysle ze to jest jasne!!!!

Eureka, tez mi odkrycie.

Proste pytanie: Kiedy i w jakim kraju byla wyplacana narodowa dywidenda panie kramarczyk?

Ponownie zwracam uwagę nie do mnie to pytanie.

I tradycyjnie czas na propagandę;
Uproszcze to panu: "W ZADNYM!!! (nawet w i-sra-elu, ktory to zyl i zyje z tzw., "dotacji" (holokaustowych i innych koszernych podatkow)...
Czas sie "zreformowac" panie kramarczyk..., bo zreformuje pana tlum....i nie bedzie to dla pana przyjemne...

Może, wycieczka do Izraela, rozjaśni Panu, nieco rzeczywistą sytuację przeciętnych Izraelczyków, I będzie się Pan popisywał tymi bzdetami przed ich tłumem, to z pewnością będzie dla Pana przyjemne i pożyteczne...

Czas odświeżyć, język polski i nauczyć czytać ze zrozumieniem panie jasku z toronto!!!!, oraz skupić się na treści komentowanej.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Moje wyjaśnienia na watpliwości i ewentualne pytania.

Postprzez Adam Kramarczyk » N gru 16, 2012 5:55 pm

Kto konkretnie zaplaci za Emisje (wydruk banknotow i monet)???
W moim rozwiązaniu, nie ma problemu kosztu emisji - bowiem ten koszt jest znikomy to, ledwie, kilka zmiennych bitów informacji, w superkomputerze obsługującym system finansów państwa. Emisja pieniądza fizycznego nie jest nikomu na nic potrzebna. Obywatelowi wystarczy świadomość że, otrzyma to czego potrzebuje, choćby za cyferki na koncie, to tylko, zasada gry zwanej WYMIANA, finanse to tylko NARZĘDZIE dystrybucji i wymiany (wystarczy zwykłe autonomiczne księgowanie - odpowiedni program komputerowy).
Ekonomia jedynie bada ZALEŻNOŚCI; wielkość i ilość udziału w produkcie, na poszczególnego członka społeczeństwa, jest wskazówką na przyszłe koszty i wydatki.
Zatem w księgowanym elektronicznie systemie Dywidendy nie istnieje problem kosztów emisji, a jedynie obsługi systemu płatności.
Przykład;
System obsługi służb publicznych (obrona narodowa, policja, służba zdrowia, szkolnictwo, straż pożarna itd.), może być, a właściwie powinien być, potraktowany przez społeczeństwo jako usługi na rzecz całej ludności i te usługi będą miały cenę bezpośrednich nakładów pracy, regulowaną przez umowę społeczną i nic ponad to, społeczeństwo zawsze może ustalić wymagany poziom zaopatrzenia w w/w usług, i uzgodnić budżet kredytu na te działalności, oraz równocześnie dywidendy pokrywającej budżety tych branż. To poskutkuje tym że, obywatele korzystający bezpośrednio z tych usług, będą mieli środki na pokrycie tych wydatków, czy to w formie regularnych płatności, czy bezpośrednich każdorazowych wydatków.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska


Powrót do NIEZALEZNY UNIWERSYTET INTERNETOWY/Independent Internet University

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości