Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Dariusz Kosiur, Husarz i Jasiek z Toronto zrobia wszystko aby przekonac swoich studentow,ze istniejacy system finansowy oparty jest na lichwie i przynosi krociowe zyski waskiej grupie a zniewolenie reszcie spoleczenstwa.

Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz sie 25, 2011 2:39 pm

Zwarcam sie z tym pytaniem do naszych Profesorow.
Przeczytajcie,odpowiedzcie.
Bodzcem do tego wpisu byla moja dyskusja Autora wpisu z moimi pogladami.
Autor wierzy w to co mowi Korwin-Mikke,ja uwazam go za szarlatana i kolejna marionetke zydowskiego okupanta.
Pomimo zasadniczych roznic w pogladach rozmowa toczy sie w kulturalnej atmosferze ,z ktorej obie strony dyskutujace moga odniesc jakis pozytek.
A o to wlasnie chodzi.

Jerzy
..........
"W odpowiedzi jednak na kwestię gotówki produkowanej przez Żydowskie Banki itp... mogę odpisać poprzez Prywatną Wiadomość, co też czynię.

Otóż jednym z postulatów (choć większość ludzi wie, że to raczej niemożliwe, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości) Pana JKM, jest przywrócenie nie tylko waluty opartej o kruszec ale również wprowadzenie wielu konkurencyjnych walut i co najważniejsze (o czym wiele mówi Austriacka Szkoła Ekonomii, której przewidywania związane z zachowaniem gospodarek różnych krajów, jak dotąd zawsze się sprawdzały) zlikwidowanie państwowego monopolu na produkcję waluty - tak jak miało to miejsce w USA w XIX wieku, gdzie każdy bank mógł emitować własną walutę i dzięki temu, wszystko było w porządku (co jakiś czas kryzys się zdarzał ale był niczym wobec tego do czego doprowadzili amerykańscy socjaliści między innymi ostatnio) - a na pewno bezpieczniej niż obecnie. Innym dobrym przykładem tego typu rozwiązań jest sprawa Argentyny, gdzie po bankructwie rządu, powstało mnóstwo prywatnych walut, opartych np. o parytet ziemniaków, zboża itp. - obywatele sami sobie wprowadzali te waluty i dzięki temu jakoś przetrwali. To rozwiązanie, gdzie walut może być w danym państwie nieskończenie wiele, zabezpiecza przed monopolami na jedną tylko walutę a co za tym idzie, bogactwo nigdy nie znajdzie się w ręce jednej osoby. W stanach, to właśnie wprowadzenie FED spowodowało wszystkie kolejne następstwa i w rezultacie przejęcie produkcji (druku) pieniędzy przez takich ludzi jak J.P. Morgan, Rockefeller i inni bankierzy (Rockeffelerowi pomogł jeszcze rząd, bo wprowadzając cła na ropę z spoza USA, sprawił że szybciutko opanował on rynek naftowy w USA).

Pozdrawiam(..)"
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Cz sie 25, 2011 5:11 pm

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a):Zwarcam sie z tym pytaniem do naszych Profesow.
Przeczytajcie,odpowiedzcie.
Bodzcem do tego wpisu byla moja dyskusja Autora wpisu z moimi pogladami.
Autor wierzy w to co mowi Korwin-Mikke,ja uwazam go za szarlatana i kolejna marionetke zydowskiego okupanta.
Pomimo zasadniczych roznic w pogladach rozmowa toczy sie w kulturalnej atmosferze ,z ktorej obie strony dyskutujace moga odniesc jakis pozytek.
A o to wlasnie chodzi.

Jerzy
..........
"W odpowiedzi jednak na kwestię gotówki produkowanej przez Żydowskie Banki itp... mogę odpisać poprzez Prywatną Wiadomość, co też czynię.

Otóż jednym z postulatów (choć większość ludzi wie, że to raczej niemożliwe, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości) Pana JKM, jest przywrócenie nie tylko waluty opartej o kruszec ale również wprowadzenie wielu konkurencyjnych walut i co najważniejsze (o czym wiele mówi Austriacka Szkoła Ekonomii, której przewidywania związane z zachowaniem gospodarek różnych krajów, jak dotąd zawsze się sprawdzały) zlikwidowanie państwowego monopolu na produkcję waluty - tak jak miało to miejsce w USA w XIX wieku, gdzie każdy bank mógł emitować własną walutę i dzięki temu, wszystko było w porządku (co jakiś czas kryzys się zdarzał ale był niczym wobec tego do czego doprowadzili amerykańscy socjaliści między innymi ostatnio) - a na pewno bezpieczniej niż obecnie. Innym dobrym przykładem tego typu rozwiązań jest sprawa Argentyny, gdzie po bankructwie rządu, powstało mnóstwo prywatnych walut, opartych np. o parytet ziemniaków, zboża itp. - obywatele sami sobie wprowadzali te waluty i dzięki temu jakoś przetrwali. To rozwiązanie, gdzie walut może być w danym państwie nieskończenie wiele, zabezpiecza przed monopolami na jedną tylko walutę a co za tym idzie, bogactwo nigdy nie znajdzie się w ręce jednej osoby. W stanach, to właśnie wprowadzenie FED spowodowało wszystkie kolejne następstwa i w rezultacie przejęcie produkcji (druku) pieniędzy przez takich ludzi jak J.P. Morgan, Rockefeller i inni bankierzy (Rockeffelerowi pomogł jeszcze rząd, bo wprowadzając cła na ropę z spoza USA, sprawił że szybciutko opanował on rynek naftowy w USA).

Pozdrawiam(..)"

=============================
Moze odpowiem na tego typu koncepcje waluty opartej na standardzie zlota czy srebra wprowadzanej do cyrkulacji spolecznej moze okazac sie zbyt mala z racji ograniczonych zasobow zlota czy srebra w danym panstwie.
Przypominam sobie pytanie, ktore zadalem R.Paul'owi: "Czy jesli jakies panstwo wogole nie posiada zlota czy srebra, to czy moze posiadac wlasna walute?
Odpowiedz byla: "Owszem, tak..."
Generalnie, waluta wprowadzana przez suwerenny i wolny (od wszelkich naciskow wewnetrznych czy zewnetrznych) jest de facto forma zaufania obywateli do tego suwerennego i wolnego rzadu, ktory zostal wybrany w sposob bezposredni np: w Jednomandatowych Okregach Wyborczych.
Pieniadze (banknoty i monety) sa wlasnie taka forma zaufania obywateli do Rzadu i Rzadu do Obywateli, czyli tworcow i uslugodawcow.

Jesli chodzi o wprowadzanie tzw., "lokalnej waluty" np na teren miasta czy gminy, to jak najbardziej byloby wskazane, choc z racji iz wprowadzana waluta przez suwerenny i niepodlegly Rzad nie podlegalaby zadnej "inflacji" czy "deflacji" czyli utrzymywalaby stala sile nabywcza towarow i uslug lokalna waluta bylaby w zasadzie niepotrzebna, ale jak mieszkancy beda uwazali ze lokalna waluta im bedzie pomocna, to osobiscie nie widze zadnego problemu ani przeciwskazan w jej wprowadzeniu i uzytkowaniu np: na bazarach, w halach hurtowych czy wymianie bezposredniej.

W USA zostaly wprowadzone lokalne waluty ("Utica Money, Kingston Money...), ale tylko dlatego, zeby obywatele mieli instrument obrony przed opodatkowanym i oprocentowanym "federalnym" dolarem, ktorego sila nabywcza z kazdym rokiem ulegala zmianie na niekorzysc tworcow i uslugodawcow (obywateli miast).
======================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Rawdanitsu » Pn sie 29, 2011 8:43 am

Witam, to ze mną rozmawiał Pan Jerzy poprzez prywatne wiadomości na YouTube. Na imię mi Michał i mieszkam w woj. zachodniopomorskim. To może ja też ustosunkuję się do Pana wypowiedzi :)

Generalnie, waluta wprowadzana przez suwerenny i wolny (od wszelkich naciskow wewnetrznych czy zewnetrznych) jest de facto forma zaufania obywateli do tego suwerennego i wolnego rzadu, ktory zostal wybrany w sposob bezposredni np: w Jednomandatowych Okregach Wyborczych.


Czy w demokratycznym państwie, rząd może być wolny od nacisków wewnętrznych? Z całą pewnością nie, czego np. w przypadku Polski dowodzą podsejmowe pikiety przeróżnych środowisk (np. górników). Rządy w takich krajach, "dla uspokojenia nastrojów społecznych" najczęściej ulegają i bardzo często np. psują pieniądz poprzez jego dodruk, na zaspokojenie niesprawiedliwych, moim zdaniem, roszczeń.

Pieniadze (banknoty i monety) sa wlasnie taka forma zaufania obywateli do Rzadu i Rzadu do Obywateli, czyli tworcow i uslugodawcow


Pieniądz oparty o zaufanie, to tzw. pieniądz fiducjarny. Na świecie, dzisiaj dominujący. Swego czasu, pan Rockefeller powiedział (cytuję z pamięci, więc może to brzmieć trochę inaczej w oryginale ale sens pozostaje ten sam) "Dajcie mi władzę nad produkcją pieniędzy a przestanie mnie obchodzić kto kształtuje prawo". Właściwie, w jaki sposób można uniknąć pokusy łapownictwa (a co za tym idzie: szkodzeniu własnemu, narodowemu pieniądzu) w przypadku gdy to rząd ma władzę nad kreacją pieniądza? Nie ma absolutnej gwarancji, że po pierwsze: pewnego dnia, rządowi nie odbije i nie zrobi czegoś głupiego (jak ma w zwyczaju - i to na całym świecie) i po drugie: że pewnego dnia, naród nie postanowi posadzić na stołkach władzy kogoś pokroju ś.p. Andrzeja Leppera czy Piotra Ikonowicza (w przypadku tego pierwszego, już się zdarzyło) - którzy byli/są zwolennikami właśnie psucia pieniądza poprzez jego dodruk. Pieniądz jest ekwiwalentem obecnych na rynku dóbr i usług (ale sam również jest towarem - podobnie jak towary i usługi, podlega prawom popytu i podaży). Jeżeli jego podaż wzrośnie, to w stosunku do pozostałych towarów i usług jego wartość spadnie a ceny produktów wyrażone w tym pieniądzu wzrosną - ale tego chyba tłumaczyć nie muszę? :)

Jesli chodzi o wprowadzanie tzw., "lokalnej waluty" np na teren miasta czy gminy, to jak najbardziej byloby wskazane, choc z racji iz wprowadzana waluta przez suwerenny i niepodlegly Rzad nie podlegalaby zadnej "inflacji" czy "deflacji" czyli utrzymywalaby stala sile nabywcza towarow i uslug lokalna waluta bylaby w zasadzie niepotrzebna, ale jak mieszkancy beda uwazali ze lokalna waluta im bedzie pomocna, to osobiscie nie widze zadnego problemu ani przeciwskazan w jej wprowadzeniu i uzytkowaniu np: na bazarach, w halach hurtowych czy wymianie bezposredniej.


Od kiedy Polska stała się częścią kraju o nazwie Unia Europejska (od podpisania w grudniu, przez prezydenta ś.p. Lecha Kaczyńskiego - który składając przysięgę prezydencką, przysięgał bronić suwerenności Polski - traktatu Lizbońskiego), o suwerenności można zapomnieć. Najlepszym dowodem jest gorączka legislacyjna, w której ustawy tworzone przez nasz parlament, wypierane są przez dyrektywy unijne (średnio, bodaj 2 czy 3 dziennie - ale nie pamiętam dokładnie).

Co do wypowiedzi odnośnie waluty wprowadzonej przez suwerenny i niepodległy Rząd, jakoby miała ona nie podlegać inflacji czy deflacji, to bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób uzasadni Pan, dlaczego tak właśnie by się działo? :)

W USA zostaly wprowadzone lokalne waluty ("Utica Money, Kingston Money...), ale tylko dlatego, zeby obywatele mieli instrument obrony przed opodatkowanym i oprocentowanym "federalnym" dolarem, ktorego sila nabywcza z kazdym rokiem ulegala zmianie na niekorzysc tworcow i uslugodawcow (obywateli miast).


Sam Pan widzi, że rządowi ufać nie można :)
Ostatnio edytowano Pn sie 29, 2011 10:36 am przez Rawdanitsu, łącznie edytowano 1 raz
Rawdanitsu
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz sie 25, 2011 5:50 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Pn sie 29, 2011 9:09 am

Co do wypowiedzi odnośnie waluty wprowadzonej przez suwerenny i niepodległy Rząd, jakoby miała ona nie podlegać inflacji czy deflacji, to bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób uzasadni Pan, dlaczego tak właśnie by się działo? :)

Ja też, jestem ciekaw, bo dotąd nie uzyskałem odpowiedzi?

Sam Pan widzi, że rządowi ufać nie można :)

Zgadzam się, z całością argumentacji.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Pn sie 29, 2011 5:28 pm

Rawdanitsu napisał(a):Witam, to ze mną rozmawiał Pan Jerzy poprzez prywatne wiadomości na YouTube. Na imię mi Michał i mieszkam w woj. zachodniopomorskim. To może ja też ustosunkuję się do Pana wypowiedzi :)

Generalnie, waluta wprowadzana przez suwerenny i wolny (od wszelkich naciskow wewnetrznych czy zewnetrznych) jest de facto forma zaufania obywateli do tego suwerennego i wolnego rzadu, ktory zostal wybrany w sposob bezposredni np: w Jednomandatowych Okregach Wyborczych.


Czy w demokratycznym państwie, rząd może być wolny od nacisków wewnętrznych? Z całą pewnością nie, czego np. w przypadku Polski dowodzą podsejmowe pikiety przeróżnych środowisk (np. górników). Rządy w takich krajach, "dla uspokojenia nastrojów społecznych" najczęściej ulegają i bardzo często np. psują pieniądz poprzez jego dodruk, na zaspokojenie niesprawiedliwych, moim zdaniem, roszczeń.

(jasiek z toronto) Owszem, Suwerenny Rzad moze byc wolny od wszelkich naciskow za wyjatkiem naciskow spolecznych czyli wyborcow, ktorzy doprowadzili do wybrania swoich reprezentantow do Sejmu w wyborach bezposrednich czyli w tzw., "Demokracji bezposredniej" lub w Jednomandatowych okregach wyborczych.
Wiem doskonale w jaki sposob i kim sa obecni "reprezentanci" w "kneSejmie" i w pelni zdaje sobie sprawe ze sa oni na lichwiarskiej smyczy i wykonuja (mam na mysli wszelkiego typu ustawy i zarzadzenia) w/g talmudycznych wskazowek a wiec zydowskiej doktryny oszustwa, zlodziejstwa i zniewolenia nie-zydow doprowadzajac wszystkich tworcow dobr materialnych do stanu niewolniczego.
================================================================

Pieniadze (banknoty i monety) sa wlasnie taka forma zaufania obywateli do Rzadu i Rzadu do Obywateli, czyli tworcow i uslugodawcow


Pieniądz oparty o zaufanie, to tzw. pieniądz fiducjarny. Na świecie, dzisiaj dominujący. Swego czasu, pan Rockefeller powiedział (cytuję z pamięci, więc może to brzmieć trochę inaczej w oryginale ale sens pozostaje ten sam) "Dajcie mi władzę nad produkcją pieniędzy a przestanie mnie obchodzić kto kształtuje prawo". Właściwie, w jaki sposób można uniknąć pokusy łapownictwa (a co za tym idzie: szkodzeniu własnemu, narodowemu pieniądzu) w przypadku gdy to rząd ma władzę nad kreacją pieniądza? Nie ma absolutnej gwarancji, że po pierwsze: pewnego dnia, rządowi nie odbije i nie zrobi czegoś głupiego (jak ma w zwyczaju - i to na całym świecie) i po drugie: że pewnego dnia, naród nie postanowi posadzić na stołkach władzy kogoś pokroju ś.p. Andrzeja Leppera czy Piotra Ikonowicza (w przypadku tego pierwszego, już się zdarzyło) - którzy byli/są zwolennikami właśnie psucia pieniądza poprzez jego dodruk. Pieniądz jest ekwiwalentem obecnych na rynku dóbr i usług (ale sam również jest towarem - podobnie jak towary i usługi, podlega prawom popytu i podaży). Jeżeli jego podaż wzrośnie, to w stosunku do pozostałych towarów i usług jego wartość spadnie a ceny produktów wyrażone w tym pieniądzu wzrosną - ale tego chyba tłumaczyć nie muszę? :)

(jasiek z toronto) Zdaje sobie sprawe i jestem dosc dobrze poinformowany, ze w Polsce od czasu zakonczenia II wojny swiatowej NIE BYLO polskiego rzadu w doslownym tego slowa znaczeniu i wymaganie lub domaganie sie zaufania w chwili obecnej do tamtych rzadow i obecnego rzadu graniczy w zasadzie ze smiesznoscia, a co za tym idzie bylyby "komiczne" pieniadze oparte jedynie na farsie.
Zakladajac, ze kiedys powstanie prawdziwie Polski Rzad wybrany w bezposrednich wyborach lub w JOW, to pierwsza rzecza niezwlocznie powinien nie tylko zmienic obecna zydowska konstytucje, ale wprowadzic do Polskiej Konstucji bardzo wazny DEKRET zakazujacy pod grozba kary np: dozywotniego wiezienia uprawiania lichwy i spekulacji finansowej (monetarnej) na terenie RP i poddac pod ogolnonarodowe Referendum.
Po takiej zalegalizowanej Polskiej Konstucji kolejny rzad, ktory moglby byc zlozony lub jakims cudem z nie-polakow musialby przeforsowac ten niewygodny zapis (Dekret) w Konstycji poprzez ogolnonarodowe Referendum i sila rzeczy szanse na likwidacje tego Dekretu zawartego w Konstucji RP mialby bardzo niewielkie, choc proby bylyby ponawiane.
Jesli chodzi o "lapowkarstwo", czy defraudacje (podrabianie banknotow), oszustwa finansowe czy spekulacje towarami, to w zasadzie bylaby to juz praca dla Policji, Prokuratorow i Sedziow.
======================================================
Jesli chodzi o wprowadzanie tzw., "lokalnej waluty" np na teren miasta czy gminy, to jak najbardziej byloby wskazane, choc z racji iz wprowadzana waluta przez suwerenny i niepodlegly Rzad nie podlegalaby zadnej "inflacji" czy "deflacji" czyli utrzymywalaby stala sile nabywcza towarow i uslug lokalna waluta bylaby w zasadzie niepotrzebna, ale jak mieszkancy beda uwazali ze lokalna waluta im bedzie pomocna, to osobiscie nie widze zadnego problemu ani przeciwskazan w jej wprowadzeniu i uzytkowaniu np: na bazarach, w halach hurtowych czy wymianie bezposredniej.


Od kiedy Polska stała się częścią kraju o nazwie Unia Europejska (od podpisania w grudniu, przez prezydenta ś.p. Lecha Kaczyńskiego - który składając przysięgę prezydencką, przysięgał bronić suwerenności Polski - traktatu Lizbońskiego), o suwerenności można zapomnieć. Najlepszym dowodem jest gorączka legislacyjna, w której ustawy tworzone przez nasz parlament, wypierane są przez dyrektywy unijne (średnio, bodaj 2 czy 3 dziennie - ale nie pamiętam dokładnie).

(jasiek z toronto) Polska zostala "wepchnieta" do jewRopejskiego kolchozu dzieki nieswiadomosci Narodu Polskiego i osobiscie nie widze wielkiego problemu, aby jewRopejski kolchoz pozegnac wraz z "ich" waluta oparta jedynie na oprocentowanym dlugu monetarnym co swiadczy jedynie o wielkim finansowym "przekrecie" w ktory my Polacy zostalismy wpuszczeni (w maliny :))) , a zlozony podpis kalksteina vel kaczynskiego jest tego doskonalym przykladem.
Mysle, ze wlasciwsze pytanie byloby: "Dlaczego Polacy tak boja sie wyjsc z tego zydowskiego kolchozu pt: "UE???" Ano dlatego, ze glownym powodem jest jedynie TOTALNA NIEZNAJOMOSC FINANSOW (cyrkulacji srodkow finansowych od producenta do konsumenta).
Dowod? Mialem okazje przeczytac okolo 400 ksiazek na temat finansow, ekonomii, srodkow platniczych itp., (wlacznie z "Kapitalem" marksa) i NIGDZIE, ale to nigdzie nie znalazlem odpowiedzi na pytanie: "Skad i na jakiej podstawie sa wprowadzane srodki finansowe do cyrkulacji spolecznej???".
Prosze zadac to pytanie ekonomiscie (jakiemukolwiek), ktory pobieral edukacje na SGPiS-ie, czy SGGW, czy na innej uczelni w Polsce.

Z grzecznosci pomijam rowniez wazny temat, jakim jest konsumpcja srodkow finansowych (wycofywanie z cyrkulacji gotowki) po skonsumowaniu towarow (zakupieniu) ich przez konsumentow (klientow). To temat tabu.
=====================================
jasiek z toronto

P.S. Bardzo prosze o krotkie pytania, ale prosze, aby nie byly one zwiazane z obecnym do cna skorumpowanym lichwiarskim systemem finansowym, ktorego znam od samej "podszewki"...
Krotkie pytanie z ewentualnie krotkim komentarzem, poniewaz rowniez musze zarobic na swoje rachunki swoja praca...fizyczna niestety i czas mam bardzo ograniczony, ktory rowniez musze poswiecic na samoedukacje.

Co do wypowiedzi odnośnie waluty wprowadzonej przez suwerenny i niepodległy Rząd, jakoby miała ona nie podlegać inflacji czy deflacji, to bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób uzasadni Pan, dlaczego tak właśnie by się działo? :)

W USA zostaly wprowadzone lokalne waluty ("Utica Money, Kingston Money...), ale tylko dlatego, zeby obywatele mieli instrument obrony przed opodatkowanym i oprocentowanym "federalnym" dolarem, ktorego sila nabywcza z kazdym rokiem ulegala zmianie na niekorzysc tworcow i uslugodawcow (obywateli miast).


Sam Pan widzi, że rządowi ufać nie można :)
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Pn sie 29, 2011 5:45 pm

(cd)

Co do wypowiedzi odnośnie waluty wprowadzonej przez suwerenny i niepodległy Rząd, jakoby miała ona nie podlegać inflacji czy deflacji, to bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób uzasadni Pan, dlaczego tak właśnie by się działo? :)

(jasiek z toronto) Jesli zostanie ustanowiony korupcyjny Rzad (a takie rzady byly i sa korupcyjne podlegajace korupcyjnemu (zlodziejskiemu) systemowi finansowego, to byloby dziwne oczekiwac, aby waluta wprowadzana przez taki rzad (takie rzady) byla suwerenna i wolna od inflacji czy deflacji.
Podobnie dzieje sie ze slowami, ktore wypowiada obecny "polityki" publicznie. Jego slowa ulegaja "inflacji" i "deflacji" w zderzeniu z faktami i prawda obiektywna.
Nie mozna oczekiwac od oszusta, by nauczyl oszukanego technik oszukiwania (czy klamania, czy zlodziejstwa, czy kombinatorstwa).
==============================================

W USA zostaly wprowadzone lokalne waluty ("Utica Money, Kingston Money...), ale tylko dlatego, zeby obywatele mieli instrument obrony przed opodatkowanym i oprocentowanym "federalnym" dolarem, ktorego sila nabywcza z kazdym rokiem ulegala zmianie na niekorzysc tworcow i uslugodawcow (obywateli miast).


Sam Pan widzi, że rządowi ufać nie można :)

(jasiek z toronto) Mysle, ze na zaufanie kazdy czlowiek winien sobie zapracowac swoja praca, swoim postepowaniem, swoim zyciem (osobistym rowniez), swoja wiedza, swoja inteligencja, swoja madroscia, a na to sklada sie jakis okres czasu - dluzszy lub krotszy.
Rzad Polski zlozony z 460 polskich (Polakow) Poslow nie jest w stanie ustalic glownej polityki wlasnego Narodu z prostego powodu - 460 Poslow najzwyczajniej nie dogada sie i beda sie nawzajem zakrzykiwac i kazdy z nich bedzie mial swoje racje ze swojego Okregu Wyborczego jedynie. Polityke ustala JEDEN czlowiek, jeden mozg, a tych 459 Poslow ta polityke realizuje w sposob administracyjny i prawny. Taka jest prawda.
Dowod? Czy widzial pan 5 dyrektorow w Stoczni Gdanskiej? Czy widzial pan 4 prezesow w jakimkolwiek przedsiebiorstwie? Czy widzial pan "dwie" glowy Rodziny w Rodzinie? (w mojej Rodzinie jest "glowa" i "szyja" i wiem ze "szyja" (moja zona) jest wazniejsza od "glowy"...:))) Ale mam przynajmniej spokoj i moge troche wiecej czasu poswiecic na czytanie i pisanie...:))))

jasiek z toronto

Ach, zapomnialbym: W Telewizji Trwam byla ciekawa audycja n/t lichwiarskiego procederu Federal Reserve pt: "Apokalipsa finansowa"...
Oto adres:
http://www.youtube.com/watch?v=pVThg9HE ... _embedded#
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Rawdanitsu » Pn sie 29, 2011 8:51 pm

(jasiek z toronto) Jesli zostanie ustanowiony korupcyjny Rzad (a takie rzady byly i sa korupcyjne podlegajace korupcyjnemu (zlodziejskiemu) systemowi finansowego, to byloby dziwne oczekiwac, aby waluta wprowadzana przez taki rzad (takie rzady) byla suwerenna i wolna od inflacji czy deflacji.


Hmm... Korupcyjność każdego urzędnika państwowego (czy to ministra czy premiera) zależy od zakresu jego uprawnień. Aby zlikwidować korupcję, należy przyznać urzędnikom państwowym jak najmniej uprawnień do decydowania w sprawach obywateli (po za obronnością) - przy czym działać będzie to tylko na wolnym rynku. Dlaczego? Ponieważ w warunkach wolnego rynku, żaden urzędnik nie ma prawa wtykać nosa w sprawy tego na co jaki obywatel wydaje swoje pieniądze oraz kto i co za te pieniądze proponuje (oczywiście w granicach prawa minimalnego, najlepiej, opartego na wartościach chrześcijańskich - typowych dla tzw. cywilizacji białego człowieka) - w ten sposób problem korupcji niemal znika zupełnie, bo jeżeli nie ma urzędu, któremu można by wręczyć łapówkę to nie ma też komu wręczyć tej łapówki - o sukcesie finansowym decydują wtedy wyłącznie cechy prorynkowe: przedsiębiorczość, pracowitość i odrobina szczęścia. W przypadku państwa, które ma wyłącznie kompetencje podstawowe, tzn. obronność oraz strzeżenie prawa i wolności obywatela (plus naturalnie, polityka zagraniczna) - jedyna korupcja jaka może mieć miejsce, dotyczy co najwyżej zamówień armijnych i dla służb tajnych lub policji - tego nigdy się nie usunie zupełnie ale można ograniczyć. Natomiast absolutnie nie wierzę w to że w jakiś sposób można sprawić że w demokratycznym państwie wybrani zostaną sami kryształowi ludzie - moim zdaniem to utopia, absolutnie niemożliwa. Nie ma i nigdy nie było w historii ludzkości takiego państwa. Jak powiedział Jezus "Królestwo moje nie jest z tego świata".

Po za tym, sytuacja kiedy nie występuje deflacja, jest praktycznie na wolnym rynku niemożliwa, bo oznaczałoby to zatrzymanie rozwoju. I żeby to uargumentować, podam przykład, bo tak będzie najłatwiej. Jeżeli w danym momencie, np. fabryki butów, ubrań i powiedzmy... żywności są w stanie wyprodukować jakąś ilość swoich produktów i nagle, następuje odkrycie technologiczne (nowy rodzaj energii albo np. wynajduje się urządzenia podnoszące wydajność urządzeń fabrycznych) - dzięki temu, te same fabryki, są w stanie wyprodukować więcej tego co produkują - oznacza to że na rynku pojawia się więcej butów, ubrań i żywności - zgodnie z prawem podaży: im większa podaż, tym mniejsza cena - a ponieważ gospodarka to system naczyń połączonych, wiele produktów tanieje: za te same pieniądze można kupić więcej - i mamy deflację. Z kolei... wyobraźmy sobie odwrotnie: w wyniku huraganu, zniszczone zostają uprawy w całej europie - trzeba importować droższe z zagranicy: proporcja wymiany pieniądza na żywność pogarsza się na korzyść żywności (jeżeli można było za 100 PLN kupić np. 5 bochenków chleba, to teraz można kupić tylko 3 - pieniądz stracił na wartości w stosunku do żywności) - ale ponieważ wszyscy musimy jeść, tą samą podwyżkę cen odczuwają wszyscy obywatele a więc zdrożeć mogą inne produkty bo być może ich producenci też odczuli wzrost ceny żywności i w swoich cenach, próbują je nadrobić - mamy inflację. Z tą różnicą, że w warunkach stabilnego pieniądza, opartego o parytet jakiegoś surowca, te niekorzystne wahania nie są tak znowu długotrwałe jak w przypadku np. inflacji wynikającej z dodruku pustego pieniądza - co jest praktykowane już nie tylko przez UE ale i USA i wiele innych krajów. A w przypadku wolnego rynku (którego próżno szukać nie tylko w UE ale i w USA a o Polsce to już zupełnie nie trzeba mówić) dodatkowo działa jeszcze jedna zasada charakteryzująca ten właśnie wolny rynek: otóż stale dąży on do równowagi - w ten sposób wiele różnych, konkurujących ze sobą walut, jest po prostu na rękę - ale tak długo, jak są to waluty prywatne i nie emitowane przez państwo (bank centralny).

Istnienie systemu finansowego, systemem 100% rezerwy jest nie tylko najlepszym gwarantem utrzymania waluty w przyzwoitej stabilności (inflacji bowiem nie da się absolutnie uniknąć i nie uniknie się jej również wprowadzając parytet złota - bo nigdy nie wiadomo czy nagle nie zostanie odkryte nowe złoże - ale i tak jest to najlepszy jak dotąd i najbezpieczniejszy ekonomicznie system walutowy) a w przypadku gdy połączony jest jednocześnie z wolnym rynkiem finansowym i brakiem banku centralnego - od razu zabezpiecza przed korupcją: bo nie ma urzędnika, któremu można dać łapówkę - są tylko i wyłącznie prywatne banki a te nie zaryzykują wprowadzania pustej waluty w takim systemie, bo po prostu wykończą je inne banki. Oczywiście, rezerwa 100% nie musi wcale opierać się o złoto, może o inne dobro rzadkie - tak jak miało to miejsce w Argentynie, w czasie bankructwa tego kraju (też nauczka, do czego doprowadzają rządy demokratyczne), gdzie stworzono waluty oparte o parytety surowców żywieniowych (warzyw, owoców).

Podobnie dzieje sie ze slowami, ktore wypowiada obecny "polityki" publicznie. Jego slowa ulegaja "inflacji" i "deflacji" w zderzeniu z faktami i prawda obiektywna.


Proszę wybaczyć ale tej części Pana wypowiedzi nie zrozumiałem.

Nie mozna oczekiwac od oszusta, by nauczyl oszukanego technik oszukiwania (czy klamania, czy zlodziejstwa, czy kombinatorstwa).


Nie ma na świecie narodu bez zmazy i skazy, nie ma nawet takich ludzi.

Mysle, ze na zaufanie kazdy czlowiek winien sobie zapracowac swoja praca, swoim postepowaniem, swoim zyciem (osobistym rowniez), swoja wiedza, swoja inteligencja, swoja madroscia, a na to sklada sie jakis okres czasu - dluzszy lub krotszy.


Ale kadencja trwa tylko 4 lata - jeżeli zwycięska w wyborach opcja wprowadza tylko marginalne zmiany w naprawie państwa, jest to za mało by obywatele mieli okazję zauważyć jej pozytywne elementy. W konsekwencji po zakończeniu kadencji wybierają inną opcję polityczną a ta z kolei cofa tamte zmiany i wprowadza swoje - tak samo marginalne. Po kolejnych 4 latach, historia zatacza koło. Aby na prawdę zmienić coś w sprawie naprawy państwa, potrzebne są:

1. Rządzący którzy nie boją się postępować wbrew woli tzw. "ludu" bo po pierwsze, większość ludzi nie ma ani pojęcia o ekonomii, fizyce czy matematyce - zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt jak mało ludzi chce studiować w Polsce kierunki ścisłe. Niewielu jest np. w Polsce ludzi rozumiejących działanie systemu podatkowego, większość uważa że budżet państwa pochodzi z podatku dochodowego co jest kompletną bzdurą i nieprawdą. Po drugie: nie da się wszystkim dogodzić. Po trzecie: Nie mogą spełniać wszystkich zachcianek ludzi o postawie roszczeniowej (beneficjentów systemu socjalnego)

2. Zmiany radykalne i natychmiastowe. Im szybciej, tym lepiej - tak jak raka, należy wyciąć jak najszybciej, tak samo powinno się postępować w sprawie naprawy państwa. Im wolniej się to odbywa, tym szybciej beneficjenci dotychczasowego, skorumpowanego systemu umacniają się "na swoich pozycjach".

3. Przekształcenie prawa (zwłaszcza konstytucji) tak aby po (na 100%) przegranych wyborach, cofnięcie wprowadzonych zmian było maksymalnie utrudnione. Co do tego ostatniego, to właśnie partia Nowa Prawica JKM, proponuje w swoim programie aby zmienić konstytucję tak aby każda nowa ustawa, mogła wejść w życie dopiero po upływie 5 lat (czy może 4, nie pamiętam teraz).

Rzad Polski zlozony z 460 polskich (Polakow) Poslow nie jest w stanie ustalic glownej polityki wlasnego Narodu z prostego powodu - 460 Poslow najzwyczajniej nie dogada sie i beda sie nawzajem zakrzykiwac i kazdy z nich bedzie mial swoje racje ze swojego Okregu Wyborczego jedynie. Polityke ustala JEDEN czlowiek, jeden mozg, a tych 459 Poslow ta polityke realizuje w sposob administracyjny i prawny. Taka jest prawda.


Cóż. Nie zupełnie taka jest prawda. Po pierwsze: rząd polski to nie sejm liczący 460 posłów. Rząd to Rada Ministrów, z Premierem na czele. Po drugie: właśnie o to chodzi by po posłowie uchwalali ustawy a Rząd tylko je wykonywał (samemu nie mając inicjatywy ustawodawczej, jako władza wykonawcza). Po trzecie: nie ma absolutnie potrzeby aby sejm zjeżdżał się częściej niż dwa razy w roku - jeżeli wprowadzić państwo minimum, o jakim pisałem wcześniej (państwo troszczy się tylko o bezpieczeństwo: Przed wrogiem zewnętrznym czyli poprzez armię, oraz przed wrogiem wewnętrznym: po przez policję i władzę sądową) - posłowie nie mogli by sobie mieć "racji ze swojego Okręgu Wyborczego" bo jedyne o czym mogliby decydować to: jaką część budżetu przeznaczyć na armię, jaką na policję i jaką na politykę zagraniczną - a od tego co kupują lub co sprzedają obywatele powinni trzymać się z daleka. Sami obywatele, zgodnie z zasadą "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się Twoja", chronieni byliby przez prawo i jego stróży (a także przyzwolenie na obronę siebie i swojej rodziny).

Dowod? Czy widzial pan 5 dyrektorow w Stoczni Gdanskiej? Czy widzial pan 4 prezesow w jakimkolwiek przedsiebiorstwie? Czy widzial pan "dwie" glowy Rodziny w Rodzinie? (w mojej Rodzinie jest "glowa" i "szyja" i wiem ze "szyja" (moja zona) jest wazniejsza od "glowy"...:))) Ale mam przynajmniej spokoj i moge troche wiecej czasu poswiecic na czytanie i pisanie...:))))


Nie wiem ilu było dyrektorów w SG. Ale dawno temu, w mojej szkole było 4 dyrektorów. Mało tego... za czasów tzw. "Planu Hausnera" nasze ministerstwa miały po 11 wiceministrów... Prezydent Kwaśniewski stworzył swego czasu tzw. Ministerstwa w kancelarii Prezydenta - dublujące całą Radę Ministrów, twory kompletnie nic nie robiące ale kasujące z pieniędzy podatników grube pensje. To samo zrobił tow. Miller z rządem i jakoś jego następcy (najpierw w kancelarii Prezydenta, ś.p. Lech Kaczyński a w kancelarii Premiera Marcinkiewicz, a potem kolejno: Prezydent Bronisław Komorowski w kancelarii Prezydenta oraz Jarosław Kaczyński a po nim Donald Tusk w kancelarii Premiera) wcale tych urzędów (nic w zasadzie nie robiących) nie zlikwidowali. Oto właśnie jak kończy się gdy państwo ma władzę nie tylko nad naszymi pieniędzmi ale i nad sposobem ich wydawania.

Ach, zapomnialbym: W Telewizji Trwam byla ciekawa audycja n/t lichwiarskiego procederu Federal Reserve pt: "Apokalipsa finansowa"...


FED to właśnie taki bank centralny USA - po raz kolejny zwracam uwagę że tak właśnie kończy się powierzanie zaufania rządzącym.

PS: Mój chrzestny mieszkał w samym Toronto a teraz mieszka w Brampton :)
Rawdanitsu
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz sie 25, 2011 5:50 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Wt sie 30, 2011 12:17 am

Wolny rynek ma rację bytu, tylko i wyłącznie w warunkach pomijających potrzeby i możliwości konsumenta, jedynym celem wolnorynkowym jest działalność dla zysku, jest zysk jest działalność, zysk spada działalność się kurczy i znika, nawet w sytuacji gdy jest popyt, o ile większość nie ma pojęcia o ekonomii, finansach, o tyle rozumie czym jest niedostatek. I nie będzie biernie czekać na śmierć głodową. Wolny rynek służy jedynie bogatym, do pomnażania bogactwa i do tego jest im potrzebny.

Parytet nie jest najlepszym rozwiązaniem, z racji, skończonych zasobów surowca stanowiącego parytet, pozyskiwanie go jest zmienną która ma zasadniczy wpływ na wartość jednostkową. Jeśli państwo wyczerpie własne zasoby jednostki parytetowej będzie zmuszone importować, co odbije się na wszystkich cenach wewnętrznych, i w dłuższej perspektywie doprowadzi do krachu.

Ekonomia jest sztuką zarządzania domem, dla dobra jego mieszkańców i tylko tym wszystkim co się w nim znajduje, a służyć ma człowiekowi, nigdy odwrotnie. Jeśli parytetem staną się zaspokojone zasadnicze potrzeby człowieka, to taki punkt odniesienia dla finansów, gospodarki i polityki byłby najwłaściwszy.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Rawdanitsu » Wt sie 30, 2011 10:00 am

Adam Kramarczyk napisał(a):Wolny rynek ma rację bytu, tylko i wyłącznie w warunkach pomijających potrzeby i możliwości konsumenta, jedynym celem wolnorynkowym jest działalność dla zysku, jest zysk jest działalność, zysk spada działalność się kurczy i znika, nawet w sytuacji gdy jest popyt, o ile większość nie ma pojęcia o ekonomii, finansach, o tyle rozumie czym jest niedostatek. I nie będzie biernie czekać na śmierć głodową. Wolny rynek służy jedynie bogatym, do pomnażania bogactwa i do tego jest im potrzebny.


O niedostatku i śmierci głodowej na wolnym rynku - pierwsze słyszę i nie znam takiego przypadku (przynajmniej nie w krajach, których gospodarkę można nazwać wolnorynkową). Zupełnie odwrotnie - to właśnie wolny rynek zaspokaja potrzeby a historia pokazuje że dzięki niemu bogacą się wszyscy - jedni bardziej, drudzy mniej ale jednak wszyscy. Jeżeli ludzie potrzebują jeść, to pojawia się popyt na żywność - na tym popycie można zarobić. Ktoś więc produkuje tą żywność i sprzedaje tym którzy jej potrzebują. Ci z kolei muszą na nią zarobić, więc np. produkują buty potrzebne tym, którzy pracują w "fabryce" żywności - gospodarka to system naczyń połączonych, wszyscy jesteśmy tam od siebie zależni w ten czy inny sposób. Po za tym, proszę mi wskazać system gospodarczy (najlepiej na przykładzie konkretnego kraju), który lepiej i sprawiedliwiej bogaci całe społeczeństwo - bo ja lepszego nie znam. Wolny rynek nie jest ideałem ale ideałów na Ziemi nie ma - nie znam jednak lepszego rozwiązania ekonomicznego. Po za tym, proszę jeszcze wskazać mi system gospodarczy w którym nie działa się dla zysku? Nie ma takiego systemu - chciwość jest naturalną cechą człowieka - każdego człowieka i walka z nią kończy się dokładnie tak jak komunizm i socjalizm - zdecydowanie lepiej, jest tą chciwość wykorzystać dla dobra ogółu.

Parytet nie jest najlepszym rozwiązaniem, z racji, skończonych zasobów surowca stanowiącego parytet, pozyskiwanie go jest zmienną która ma zasadniczy wpływ na wartość jednostkową. Jeśli państwo wyczerpie własne zasoby jednostki parytetowej będzie zmuszone importować, co odbije się na wszystkich cenach wewnętrznych, i w dłuższej perspektywie doprowadzi do krachu.


Import jest akurat pozytywny - ale to tutaj nie istotne. Jak już napisałem, można wprowadzić wiele walut opartych o różne surowce. Cała ekonomia obraca się wokół założenia że wszystkie zasoby są skończone - więc nie ma problemów z pokryciem w takim wypadku. Tym wolny rynek różni się jednak od gospodarki planowej, że najszybciej ze wszystkich znanych rozwiązań, reaguje na zmiany na rynku (również surowcowym). Z całą pewnością lepiej jeśli waluta ma wartość bo ma pokrycie w konkretnym surowcu, niż tak jak ma to miejsce teraz: ma wartość bo ludzie wierzą że ma wartość (pieniądz fiducjarny). Zgadzam się że wprowadzenie teraz np. parytetu złota jest bardzo trudne lub niemożliwe ale nie znaczy to że należy odrzucać takie rozwiązanie jako złe, skoro świetnie sprawdzało się w przeszłości.

Ekonomia jest sztuką zarządzania domem, dla dobra jego mieszkańców i tylko tym wszystkim co się w nim znajduje, a służyć ma człowiekowi, nigdy odwrotnie. Jeśli parytetem staną się zaspokojone zasadnicze potrzeby człowieka, to taki punkt odniesienia dla finansów, gospodarki i polityki byłby najwłaściwszy.


Ale to właśnie na wolnym rynku, najłatwiej i najtaniej można zaspokajać swoje potrzeby. Jeżeli ja przykładowo umiem szyć ubrania a ktoś umie uprawiać rolę, to ja mogę mu uszyć ubranie a on mnie za to nakarmi - to jest bardzo prosta sprawa, bo wolny rynek to właśnie system gospodarczy dla ubogich - bo pozwala im wyjść z nędzy. Najlepszym tego przykładem są wielkie emigracje do USA w XIX wieku - gdzie panował niemal idealny wolny rynek i jakimś dziwnym trafem to własnie najubożsi garnęli się do tego kraju i budowali z czasem jego potęgę. To samo miało miejsce w Hong-Kongu, jeszcze przed wchłonięciem go przez Chiny. Tam też gnały niemal że "stada" ubogich, by tam właśnie, w warunkach wolnego rynku dorabiać się dla dobra swojego i swojej rodziny. Nie ma lepszego przykładu na skuteczność wolnego rynku, jak właśnie doświadczenia historyczne.
Rawdanitsu
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz sie 25, 2011 5:50 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Wt sie 30, 2011 1:54 pm

Keiser Report: Ghettofication of America (E168)

http://www.youtube.com/watch?v=wxQUKCyf ... ure=relmfu

Jerzy Ulicki-Rek
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Wt sie 30, 2011 2:09 pm

"Ale to właśnie na wolnym rynku, najłatwiej i najtaniej można zaspokajać swoje potrzeby. Jeżeli ja przykładowo umiem szyć ubrania a ktoś umie uprawiać rolę, to ja mogę mu uszyć ubranie a on mnie za to nakarmi - to jest bardzo prosta sprawa, bo wolny rynek to właśnie system gospodarczy dla ubogich - bo pozwala im wyjść z nędzy."

Niezupelnie.
Krawiec potrzebuje jesc codzinnie ale rolnik kupuje nowy garnitur raz na...iles tam lat.etc
"Im wieksze panstwa uciski tym liczniejsze prawa".
Chodzi o to zeby obywatel mogl korzystac z owocow swojej pracy.
To z kolei nie podobalo sie tym ,ktorzy mieli juz jakas pozycje bo jesli krawca bedzie stac na to aby poslac dziecko do dobrej szkoly to predzej czy pozniej mlodszy ,wyedukowany krawiec moze miec pokusy zostania np.sedzia lub lekarzem a taka konkurencja klasie posiadajacej wladze jest nie na reke.
Zeby "demokracji' stalo sie zadosc trzeba bylo wymyslec cos co dziecion owego krawca uniemozliwi awans spoleczny bez wzgledu na to ile godzin na dobe krawiec -ojciec bedzie spedzal przy maszynie do szycia.
Takim "demokratycznym" zabiegiem jest progresywny podatek od wynagrodzen.
Im wiecej pracujsz-tym wiecej placisz.
W ten prosty sposob mozna przyspawac nastepne pokolenia krawca do tego samego poziomu socjalnego.
Ale-zeby znowu demokracji stalo sie zadosc -mozna mu bedzie ofiarowac kredyt na jedyne ...% na koszty edukacji mlodego krawczyka.
Wolny rynek , ktorym pisze nasz cyztelnik umarl juz dawno.
Bez drastycznych zmian systemowych w bankowosoci i podatkach nie zmieni sie nic.
Lichwa wykonczy kazda inicjatywe.Zabije kazda wolna dzialanosc.
Jerzy Ulicki-Rek
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Wt sie 30, 2011 2:18 pm

Zupełnie odwrotnie - to właśnie wolny rynek zaspokaja potrzeby a historia pokazuje że dzięki niemu bogacą się wszyscy - jedni bardziej, drudzy mniej ale jednak wszyscy. Jeżeli ludzie potrzebują jeść, to pojawia się popyt na żywność - na tym popycie można zarobić. Ktoś więc produkuje tą żywność i sprzedaje tym którzy jej potrzebują. Ci z kolei muszą na nią zarobić, więc np. produkują buty potrzebne tym, którzy pracują w "fabryce" żywności - gospodarka to system naczyń połączonych, wszyscy jesteśmy tam od siebie zależni w ten czy inny sposób. Po za tym, proszę mi wskazać system gospodarczy (najlepiej na przykładzie konkretnego kraju), który lepiej i sprawiedliwiej bogaci całe społeczeństwo - bo ja lepszego nie znam. Wolny rynek nie jest ideałem ale ideałów na Ziemi nie ma - nie znam jednak lepszego rozwiązania ekonomicznego. Po za tym, proszę jeszcze wskazać mi system gospodarczy w którym nie działa się dla zysku? Nie ma takiego systemu - chciwość jest naturalną cechą człowieka - każdego człowieka i walka z nią kończy się dokładnie tak jak komunizm i socjalizm - zdecydowanie lepiej, jest tą chciwość wykorzystać dla dobra ogółu

To forum, poświęca sporo czasu na przedstawienie takiego lepszego rozwiązania ekonomicznego, Kredytu Społecznego. Ale podobnie jak w wypadku idei wolego rynku, nie ma takiego przykładu w obecnym świecie.

A w świetle przekonania o zaletach wolnego rynku, jak zatem wolny rynek rozwiązuje problemy potrzeb publicznych, np. edukacja, służba zdrowia, obrona narodowa, obiekty użyteczności publicznej ?
Import jest akurat pozytywny - ale to tutaj nie istotne. Jak już napisałem, można wprowadzić wiele walut opartych o różne surowce. Cała ekonomia obraca się wokół założenia że wszystkie zasoby są skończone - więc nie ma problemów z pokryciem w takim wypadku. Tym wolny rynek różni się jednak od gospodarki planowej, że najszybciej ze wszystkich znanych rozwiązań, reaguje na zmiany na rynku (również surowcowym). Z całą pewnością lepiej jeśli waluta ma wartość bo ma pokrycie w konkretnym surowcu, niż tak jak ma to miejsce teraz: ma wartość bo ludzie wierzą że ma wartość (pieniądz fiducjarny). Zgadzam się że wprowadzenie teraz np. parytetu złota jest bardzo trudne lub niemożliwe ale nie znaczy to że należy odrzucać takie rozwiązanie jako złe, skoro świetnie sprawdzało się w przeszłości.

Sęk w tym że import, zawsze wiąże się z kosztami na jego wydobycie i transport. Jeżeli globalne koszty importu wzrosną, to globalne ceny wewnętrzne również, a więc nasz wolny konsument, stanie się niewolnikiem różnicy między starym dochodem a nową ceną.

Większość żyjąca poniżej przeciętnej, zostanie pozbawiona części dóbr, które znajdą się poza jego zasięgiem, oczywiście nic się nie stanie w wypadku dóbr luksusowych, ale chodzi o utrzymanie mieszkania, wyżywienie, ubranie, zdrowie, stanie się kwestią wyboru albo to albo tamto.

Najlepszym tego przykładem są wielkie emigracje do USA w XIX wieku - gdzie panował niemal idealny wolny rynek i jakimś dziwnym trafem to własnie najubożsi garnęli się do tego kraju i budowali z czasem jego potęgę. To samo miało miejsce w Hong-Kongu, jeszcze przed wchłonięciem go przez Chiny. Tam też gnały niemal że "stada" ubogich, by tam właśnie, w warunkach wolnego rynku dorabiać się dla dobra swojego i swojej rodziny. Nie ma lepszego przykładu na skuteczność wolnego rynku, jak właśnie doświadczenia historyczne.


Akurat historia mówi coś przeciwnego, wielkie migracje były takim samym dowodem wiary, a określenie "wolność" w odniesieniu do pierwszych osadników, walczących o życie każdego dnia, jest raczej dyskusyjne, jak wiara w wartość pieniądza parytetowego który, de facto ograniczał rozwój i postęp cywilizacyjny. I przez wieki był powodem konfliktów zbrojnych, raczej nie wnoszących rozwoju.
Jak więc można twierdzić że, wolny rynek służy ubogim?
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Rawdanitsu » Wt sie 30, 2011 2:31 pm

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a):Keiser Report: Ghettofication of America (E168)

http://www.youtube.com/watch?v=wxQUKCyf ... ure=relmfu

Jerzy Ulicki-Rek


Przykro mi, za długie - nie mam tyle czasu. Jeżeli to coś związanego z tematem to proszę przybliżyć treść. Po za tym jakoś specjalnie mnie USA i ich sytuacja ekonomiczna, nie obchodzą :)

To forum, poświęca sporo czasu na przedstawienie takiego lepszego rozwiązania ekonomicznego, Kredytu Społecznego. Ale podobnie jak w wypadku idei wolego rynku, nie ma takiego przykładu w obecnym świecie.


Ale był taki przykład w przeszłości i dowiódł swojej wielkości.

A w świetle przekonania o zaletach wolnego rynku, jak zatem wolny rynek rozwiązuje problemy potrzeb publicznych, np. edukacja, służba zdrowia, obrona narodowa, obiekty użyteczności publicznej ?


Edukacja

Tak samo jak problemy żywieniowe. Najlepsze uczelnie na świecie to uczelnie prywatne. Obecnie, w Polsce wygląda to tak:
- utrzymanie jednego ucznia szkoły podstawowej, kosztuje podatnika ponad 6000 PLN (dane z GUS'u) rocznie - znam prywatną uczelnię wyższą, w której czesne za cały rok wynoszą mniej!
- obywatelom zabiera się w podatkach pieniądze gwarantując im marną ale jednak szkołę. W szkołach tych, dochodzi nie tylko do zboczonych i chuligańskich wybryków ale też na masową skalę przepuszcza się analfabetów i idiotów do kolejnych klas, byle tylko pozbyć się ich ze szkoły.
- ludzie kończą te szkoły, nie umieją po nich nic przydatnego i potem dziwią się że nie mogą znaleźć pracy (znam bardzo wiele takich przypadków osobiście)

Przypominam że tacy ludzie jak Mikołaj Kopernik, Maria Curie-Skłodowska i wielu innych słynnych, nie tylko polskich noblistów uczyło się w szkołach prywatnych a to z tego względu że w ich czasach, czegoś takiego jak edukacja publiczna po prostu nie było.

Służba zdrowia

Otóż chory nie potrzebuje służby zdrowia, tylko lekarza. Ja mam prawo do publicznej ale i tak leczę się prywatnie, bo ta publiczna jest nie tylko niekompetentna (o czym się przekonał osobiście) ale do tego dostanie się do specjalisty graniczy z cudem (pomijam tutaj kwestię hipochondryków - którzy są prawdziwą plagą, właśnie dlatego że wydaje im się że oni za tą służbę nie płacą). Jeżeli kogoś stać na służbę zdrowia, to z całą pewnością będzie go stać na lekarza prywatnego, gdy nie będzie musiał tej służby zdrowia - tak jak ma to miejsce teraz - utrzymywać. Istnieją również prywatne ubezpieczenia zdrowotne - sam dostaję pełno takich ofert - ale problem polega na tym, że państwo ma niemal monopol (i to nie uczciwy - bo obywatel czy chce czy nie chce, musi płacić składkę zdrowotną) na tym rynku i prywatne kliniki nie mogą z nimi konkurować.

Obronność

O tym pisałem w poprzednim poście. To jest właśnie to co należy do obowiązków państwa - ale nie potrzeba na to nie wiadomo ile pieniędzy z podatków. Obecnie, przy tragicznym stanie polskiej armii, z budżetu naszego kraju wydawane jest tylko 7% środków na wojsko i policję... To mówi samo za siebie.


Proszę pamiętać o jeszcze jednym: jeżeli państwo ma dać komuś 100 PLN, to musi najpierw komuś zabrać 140 PLN - bo musi zatrudnić urzędnika który zbierze te 100 PLN oraz urzędnika który komuś te 100 PLN da.


Sęk w tym że import, zawsze wiąże się z kosztami na jego wydobycie i transport. Jeżeli globalne koszty importu wzrosną, to globalne ceny wewnętrzne również, a więc nasz wolny konsument, stanie się niewolnikiem różnicy między starym dochodem a nową ceną.


Istnieje coś takiego jak substytut. Po za tym, proszę najlepiej podać mi konkretny przykład bo tak najłatwiej się dyskutuje.

Większość żyjąca poniżej przeciętnej, zostanie pozbawiona części dóbr, które znajdą się poza jego zasięgiem, oczywiście nic się nie stanie w wypadku dóbr luksusowych, ale chodzi o utrzymanie mieszkania, wyżywienie, ubranie, zdrowie, stanie się kwestią wyboru albo to albo tamto.


Tak jest obecnie - gdy właśnie wolnego rynku nie ma i ludziom dorabiać się nie wolno. Pojęcie dóbr luksusowych stale się zmienia - kiedyś posiadanie anteny satelitarnej było luksusem, obecnie już nie (wiem, bo mieszkam w bardzo ubogiej dzielnicy mojego miasta i widzę tych "ubogich"). Po za tym, proszę nie wierzyć że jakiekolwiek rozwiązanie spowoduje "nagle" wielkie wzbogacenie się społeczeństwa. Niestety, do dobrobytu droga wiedzie przez pracę i oszczędności. Po za tym, jest to proces wielopokoleniowy. Ś.p. Milton Friedman opowiadał historię swojej matki gdy odwiedzał jej pierwszy zakład pracy. Gdy ona tam pracowała, warunki były koszmarne ale była to pierwsza praca i ona dopiero się przyuczała. Po jakimś czasie, nabyła umiejętności (to była szwalnia bodajże) zwolniła się i zatrudniła w innym zakładzie gdzie byli gotowi zapłacić jej więcej. Po wielu latach warunki w tym samym zakładzie wyglądały już zupełnie inaczej: klimatyzacja, porządek, nowe maszyny - a to dlatego że dzięki wolnemu rynkowi, który stale wymusza obniżanie cen, z czasem staniały i klimatyzatory i sprzątaczki. I jeszcze jedna sprawa: nie za każdą pracę można zapłacić tyle samo - jeden wytwarza obuwie warte tyle a drugi mniej - jeżeli ktoś się leni, nie dokształca i niedoskonali to nie może się dziwić że z jego pracy nie stać go na to czy na tamto. Przymuszanie kogokolwiek by mu płacił więcej mimo że sobie na to nie zasłużył, jest nie-moralne i niesprawiedliwe wobec wszystkich tych, którzy pracują ciężko i uczciwie. To jest właśnie charakterystyka wolnego rynku.


Akurat historia mówi coś przeciwnego, wielkie migracje były takim samym dowodem wiary, a określenie "wolność" w odniesieniu do pierwszych osadników, walczących o życie każdego dnia, jest raczej dyskusyjne,


Pisałem o USA w XIX wieku a nie w czasach pierwszych osadników. Wtedy to z europy wyjechało nie tylko mnóstwo fachowców ale też po prostu, zwykłych ludzi ale za to pracowitych - bo tam, panował prawdziwy wolny rynek (niemal idealny) i tam mogli rozwinąć skrzydła. Pojechali i dorabiali się i było ich stać nie tylko na "mieszkanie, zdrowie, wyżywienie, ubranie". A ilu Irlandczyków wyjechało wtedy do USA? Wtedy były tam perspektywy: niskie podatki, wolność gospodarcza i osobista. A w jaki sposób powstały np. Hot-Dogi? W skrócie, wyglądało to tak: jeden człowiek, pewnego dnia w Nowym Yorku wsadził kiełbasę w bułkę i zaczął sprzedawać. Po jakimś czasie musiał już zatrudnić ludzi do sprzedawania i robienia tego "specyfiku" a sam już tylko zarządzał i liczył pieniądze. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia i niezgodne z prawem. Ale tak właśnie działa się na wolnym rynku: w każdej chwili można wpaść na jakiś genialny pomysł i podjąć się jego realizacji.

jak wiara w wartość pieniądza parytetowego który, de facto ograniczał rozwój i postęp cywilizacyjny. I przez wieki był powodem konfliktów zbrojnych, raczej nie wnoszących rozwoju.


W wartość pieniądza parytetowego nie trzeba wierzyć - właśnie to różni go od waluty fiducjarnej. Co do tego że pieniądz ten miałby ograniczać rozwój i postęp... to ciekawe że wynalazkami epoki takiego właśnie pieniądza poruszamy się do dzisiaj (samochody, pociągi, samoloty - nikt na razie, po za rakietami - nie wymyślił nic nowego) a w epoce pieniądza pustego, jakoś nie ma w zasadzie żadnych, na prawdę epokowych wynalazków (może Maglev ale na niego stać tylko Chiny). Swoją drogą Chiny to też przykład bogacenia się poprzez wolny rynek - bo od dawna kraj ten przestał bawić się w komunizm i stopniowo poziom życia w tym kraju stale się podnosi i to o wiele szybciej niż w europie (choć naturalnie, podnosi się z niższego poziomu i wymaga czasu aby dogonić kraje zachodnie - choć mniej niż się wydaje). I tutaj ciekawostka: już zaczyna się emigracja zarobkowa do Chin (wiem, bo znam kilku takich ludzi osobiście, tu u mnie w mieście a do tego czytam co tylko mi wpadnie w ręce odnośnie życia w Chinach - przy czym najchętniej to co napiszą ludzie, którzy tam faktycznie mieszkają lub przebywają) bo tam wolność gospodarcza jest o wiele bliżej wolnego rynku niż to co mamy w Europie - i jakimś dziwnym trafem, wbrew temu co Pan pisze, to właśnie ubodzy chętnie się tam garną. Co się zaś tyczy konfliktów zbrojnych - owszem: gospodarczo nie przynoszą rozwoju ale przynoszą go technologicznie. Po za tym tylko państwo o silnej gospodarce jest w stanie skutecznie prowadzić wojnę (np. obronną). Pamiętajmy też że Polski Rząd na uchodźstwie w czasie II Wojny Światowej, został przyjęty w Londynie i udzielono mu azylu politycznego, właśnie w zamian za przekazanie (chyba w zastaw... nie pamiętam w tej chwili dokładnie a nie mam teraz możliwości sprawdzić) polskich rezerw złota.

Jak więc można twierdzić że, wolny rynek służy ubogim?


Myślę że ubodzy sami odpowiedzieli Panu na to pytanie, gdy masowo przybywali do Hong-Kongu by nieraz miesiącami mieszkać w slumsach ale by z czasem się z nich wydobyć, dzięki swojej pracowitości. To samo tyczy się europejczyków, którzy w XIX wieku gnali do USA bo tam mieli okazję wyjść z biedy. Innego sposobu na poradzenie sobie z problemem ubóstwa nie znam.

Co do "Kredytu Społecznego" - nie znam tego rozwiązania, jeżeli ma Pan chwilkę to poprosiłbym o streszczenie założeń tego pomysłu - na czytanie całego forum, na prawdę nie mam czasu - staram się możliwie dużo czasu poświęcać pracy.
Rawdanitsu
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz sie 25, 2011 5:50 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Śr sie 31, 2011 4:50 am

Zaraz, zaraz panowie...
Co wy tutaj "tworzycie?" "Wolny rynek???" Z czego? Z kogo? Z niewolnikow polityczno-finansowych???
Z kredytow finansowych oblozonych lichwiarskim procederem? Z gotowki, ktora ponad stu-krotnie jest opodatkowana???

Jak mozna stworzyc "wolny rynek" z niewolnikow i jak z niewolnikow mozna stworzyc wolny rynek i myslec o nim?

NIE DA SIE!!!!
Najpierw trzeba uwolnic niewolnikow z niewolnictwa, by ci uwolnieni mogli (byli w stanie) stworzyc (zorganizowac) prawdziwie WOLNY RYNEK...
=====================
jasiek z toronto

P.S. "Jeden wolny czlowiek moze (jest w stanie) uwolnic miliony niewolnikow z ich niewoli, ale miliony niewolnikow nie sa w stanie uwolnic (stworzyc) nawet jednego wolnego czlowieka..." (J.O.)
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Rawdanitsu » Śr sie 31, 2011 9:11 am

jasiek z toronto napisał(a):Zaraz, zaraz panowie...
Co wy tutaj "tworzycie?" "Wolny rynek???" Z czego? Z kogo? Z niewolnikow polityczno-finansowych???
Z kredytow finansowych oblozonych lichwiarskim procederem? Z gotowki, ktora ponad stu-krotnie jest opodatkowana???

Jak mozna stworzyc "wolny rynek" z niewolnikow i jak z niewolnikow mozna stworzyc wolny rynek i myslec o nim?

NIE DA SIE!!!!
Najpierw trzeba uwolnic niewolnikow z niewolnictwa, by ci uwolnieni mogli (byli w stanie) stworzyc (zorganizowac) prawdziwie WOLNY RYNEK...
=====================
jasiek z toronto

P.S. "Jeden wolny czlowiek moze (jest w stanie) uwolnic miliony niewolnikow z ich niewoli, ale miliony niewolnikow nie sa w stanie uwolnic (stworzyc) nawet jednego wolnego czlowieka..." (J.O.)


To prawda - obecny system jest systemem niewolniczym, również z poziomu pojedynczego obywatela. Ale w niewolę zostały też sprzedane całe narody - nie tylko polski. Niewola ta to przede wszystkim zadłużanie się państw na potęgę - zadłużanie przyszłych pokoleń. I co najgorsze, zadłużanie w celu zatrudniania kolejnych urzędników (potencjalnych łapowników), utrzymywanie zasiłków socjalnych aby jak najwięcej ludzi przekonać w ten sposób że nie ma po co pracować, że komuś "należy się" tylko dlatego że żyje. W Polsce, każdy nowo narodzony obywatel rodzi się z długiem wysokości 20 tyś. PLN (teraz już pewnie więcej, mam dane z przed roku) - a sam dług publiczny naszego kraju powiększa się z prędkością ok. 3000 PLN na sekundę (teraz już pewnie więcej bo tego dawno nie sprawdzałem). Tak jest, to się nazywa niewolnictwo. Ale sami obywatele też są niewolnikami własnego rządu a to dzięki rozbudowanemu i grabieżczemu systemowi podatkowemu jaki mamy w Polsce. Ok. 53% tego co obywatel zarobi, musi oddać państwu. Przypominam że w starożytnym Rzymie, niewolnik musiał oddawać swojemu panu 90% tego co zarobił po za domem - ale w zamian pan musiał go nakarmić, odziać i dać mu miejsce do mieszkania. Niewolnictwo to nie jest po prostu chodzenie z kajdanami - istotą niewolnictwa jest to że niewolnik, musi pracować na swojego pana. Jeżeli chcemy aby po pierwsze: ludzie przestali być niewolnikami swojego rządu - przede wszystkim obniżmy podatki, uwolnijmy gospodarkę (i drzemiące w narodzie zasoby pracowitości, pomysłowości i przedsiębiorczości) i zlikwidujmy socjal (nawiasem mówiąc: wszyscy pracujący obywatele, pod przymusem utrzymują całą rzeszę niepracujących - wobec tego są również i ich niewolnikami). Po drugie: spłata długu publicznego naszego kraju, w takich warunkach, na prawdę nie będzie już wielkim problemem (najlepszy przykład to Singapur albo Chiny). W ten sposób, można uwolnić się od jarzma niewolnictwa.
Rawdanitsu
 
Posty: 5
Dołączył(a): Cz sie 25, 2011 5:50 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Śr sie 31, 2011 10:00 am

Pozwolcie Panowie,ze posluze sie innym argumentem ,ktory odnosi sie-moze nie bezposrednio - do naszej dyskusji.Warto obejrzec:
Libya & Gaddafi - The Truth you are not supposed to know
http://www.youtube.com/watch?v=XorKTwkF ... r_embedded

Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Śr sie 31, 2011 12:55 pm

Alez oczywiscie Jerzy, ze Kadafii wprowadzil swego rodzaju dyktature sprawiedliwosci w Libii w sposob cywilizacyjny, a przede wszystkim w sposob religijny.
Muzulmanie nie byli i nie sa wrogami chrzescijan, bowiem maja podobny dekalog do naszego z tymze, muzulmanow kary za jego nieprzestrzeganie sa zupelnie inne.
Pewnie ktos zaraz stwierdzi, ze byly wojny chrzescijan z muzulmanami, krwawe wojny... Owszem, byly, ale byly to wojny podobne do obecnej inwazji NATO (amerykansko-angielskich najemnikow) pod scisla "kuratela" i calkowita kontrola zydowskiego bolszewizmu.

Mozna by postawic tutaj pytanie: "Czy w oparciu o Cywilizacje Lacinska moznaby wprowadzic dyktature sprawiedliwosci spolecznej w oparciu o Dekalog na terenie Polski lub innego kraju chrzescijanskiego w doslownym tego slowa znaczeniu???

Juz widze, ile glosow sie podniesie sprzeciwu, a jaki bedzie trudny do wyobrazenia "rajwach"???? Mamy przeciez "demokracje"... itd., itp., idiotyzmy na ktore wciaz nabieraja sie ci wszyscy, ktorzy sa glownym obiektem do okradania...Smutne..
====================
jasiek z toronto

P.S. Dlug RP wobec lichwiarzy wynosi ok., 6200 zlotych na sekunde...
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Śr sie 31, 2011 4:02 pm

Rawdanitsu napisał(a):Ale był taki przykład w przeszłości i dowiódł swojej wielkości.


Z czystej ciekawości, gdzie i dlaczego przestał istnieć?

Edukacja

....
Nie pytam o koszty, ani porównanie poziomu wykształcenia (jego negatywna ocena jest dyskusyjna), czy obciążenia podatników, tylko pytam kto w warunkach wolnego rynku, podejmie komercyjną działalność edukacyjną, bez wsparcia państwa: preferencje podatkowe, dotacje skarbu państwa, bo obecnie tak właśnie działają prywatne uczelnie.

Służba zdrowia

Otóż chory nie potrzebuje służby zdrowia, tylko lekarza. Ja mam prawo do publicznej ale i tak leczę się prywatnie, bo ta publiczna jest nie tylko niekompetentna (o czym się przekonał osobiście) ale do tego dostanie się do specjalisty graniczy z cudem...

To kolejne przekłamanie, gdyż lekarze zachowują się jak kameleony, na państwowym "czy się stoi, czy się leży średnia krajowa się należy..." a w swoim gabinecie, pełna kompetencja dla pacjenta, ale też nie zawsze, prywatyzacja lekarzy pokazałaby jedynie, kto nim jest, a kto tylko ma dyplom. Ale i tu, nie o to chodzi, problem wolnorynkowy polega na utrzymaniu się z profesji. Można wmawiać pacjentowi chorobę i leczyć go całe lata "placebo", ale pacjent będzie pozbawiany środków na inne potrzeby. I mamy klasyczny przykład "dylematu zbitej szyby" kto traci, kto zyskuje.

Obronność

O tym pisałem w poprzednim poście. To jest właśnie to co należy do obowiązków państwa - ale nie potrzeba na to nie wiadomo ile pieniędzy z podatków. Obecnie, przy tragicznym stanie polskiej armii, z budżetu naszego kraju wydawane jest tylko 7% środków na wojsko i policję... To mówi samo za siebie. Proszę pamiętać o jeszcze jednym: jeżeli państwo ma dać komuś 100 PLN, to musi najpierw komuś zabrać 140 PLN - bo musi zatrudnić urzędnika który zbierze te 100 PLN oraz urzędnika który komuś te 100 PLN da.

Sam Pan, sobie odpowiada, mechanizmy wolnorynkowe, kazałyby armii zarabiać na siebie samemu. Ciekawe jak by się do tego zabrali, bo poza tym nic nie umią?

Sęk w tym że import, zawsze wiąże się z kosztami na jego wydobycie i transport. Jeżeli globalne koszty importu wzrosną, to globalne ceny wewnętrzne również, a więc nasz wolny konsument, stanie się niewolnikiem różnicy między starym dochodem a nową ceną.Istnieje coś takiego jak substytut. Po za tym, proszę najlepiej podać mi konkretny przykład bo tak najłatwiej się dyskutuje.

Generalnie jestem przeciwnikiem fizycznej waluty, pod każdą postacią. mam własną koncepcję systemu finansowego, i nie chcę rozwijać tematu wolnego rynku, bo i on nie spełnia wszystkich warunków, które przewiduje prawidłowo pojęta ekonomia.

Tak jest obecnie - gdy właśnie wolnego rynku nie ma i ludziom dorabiać się nie wolno. Niestety, do dobrobytu droga wiedzie przez pracę i oszczędności.

A kto, i gdzie, ludziom zabrania dorabiania? Co Pan rozumie, przez oszczędności?

I jeszcze jedna sprawa: nie za każdą pracę można zapłacić tyle samo - jeden wytwarza obuwie warte tyle a drugi mniej - jeżeli ktoś się leni, nie dokształca i niedoskonali to nie może się dziwić że z jego pracy nie stać go na to czy na tamto. Przymuszanie kogokolwiek by mu płacił więcej mimo że sobie na to nie zasłużył, jest nie-moralne i niesprawiedliwe wobec wszystkich tych, którzy pracują ciężko i uczciwie. To jest właśnie charakterystyka wolnego rynku.

Hmm... Interesujące podejście, skoro obaj wytwarzają takie samo obuwie, to należy im się jednakowa zapłata za parę, a że jeden zrobi więcej, to i więcej zarobi, drugi nie może się domagać równej płacy i podejrzewam że nigdy tego nie zrobi. Problem stanowi wycena wartości pracy, o ile łatwo jest porównać dwa takie same stanowiska, o tyle relacje między różnymi rodzajami prac, w obrębie tego samego zakładu, już stanowią problem. Czy zatem więcej powinien zarabiać właściciel/inwestor, pracownik umysłowy, czy fizyczny, i na jakiej podstawie skoro, wszyscy mają wkład w bieżącą produkcję. Klient płaci za całokształt, może powinno się przyjąć model japoński, gdzie godzina pracy robotnika jest warta tyle samo co dyrektora, a zarobek indywidualny jest uzależniony od czasu efektywnej pracy. Generalnie nie ma dobrych rozwiązań, i wolny rynek tym bardziej ich nie posiada.

Akurat historia mówi coś przeciwnego, wielkie migracje były takim samym dowodem wiary, a określenie "wolność" w odniesieniu do pierwszych osadników, walczących o życie każdego dnia, jest raczej dyskusyjne,

Pisałem o USA w XIX wieku a nie w czasach pierwszych osadników. Wtedy to z europy wyjechało nie tylko mnóstwo fachowców ale też po prostu, zwykłych ludzi ale za to pracowitych - bo tam, panował prawdziwy wolny rynek (niemal idealny) i tam mogli rozwinąć skrzydła. Pojechali i dorabiali się i było ich stać nie tylko na "mieszkanie, zdrowie, wyżywienie, ubranie". A ilu Irlandczyków wyjechało wtedy do USA? Wtedy były tam perspektywy: niskie podatki, wolność gospodarcza i osobista. A w jaki sposób powstały np. Hot-Dogi? W skrócie, wyglądało to tak: jeden człowiek, pewnego dnia w Nowym Yorku wsadził kiełbasę w bułkę i zaczął sprzedawać. Po jakimś czasie musiał już zatrudnić ludzi do sprzedawania i robienia tego "specyfiku" a sam już tylko zarządzał i liczył pieniądze. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia i niezgodne z prawem. Ale tak właśnie działa się na wolnym rynku: w każdej chwili można wpaść na jakiś genialny pomysł i podjąć się jego realizacji.

...a pucybuty zostają miliarderami... bajka pt: USA. - to mocarz na glinianych nogach, to historia życia na kredyt, i zadłużania wzajemnego, a teraz budzą się z ręką w nocniku, masowe eksmisje z domów, załamanie finansów państwa, pierwsi "szczęśliwcy" stworzyli piekło następcom. Wolny rynek, to słowo wytrych, nigdy go w stanach nie było.

jak wiara w wartość pieniądza parytetowego który, de facto ograniczał rozwój i postęp cywilizacyjny. I przez wieki był powodem konfliktów zbrojnych, raczej nie wnoszących rozwoju.

W wartość pieniądza parytetowego nie trzeba wierzyć - właśnie to różni go od waluty fiducjarnej. Co do tego że pieniądz ten miałby ograniczać rozwój i postęp... to ciekawe że wynalazkami epoki takiego właśnie pieniądza poruszamy się do dzisiaj (samochody, pociągi, samoloty - nikt na razie, po za rakietami - nie wymyślił nic nowego) a w epoce pieniądza pustego, ....

Niestety większość współczesnych pomysłów i rozwiązań technologicznych, powstała bez udziału parytetowego pieniądza, i jak na ironię właśnie dzięki "pustemu pieniądzowi" zwanemu długiem, lichwą w czystej postaci.

Myślę że ubodzy sami odpowiedzieli Panu na to pytanie, gdy masowo przybywali do Hong-Kongu by nieraz miesiącami mieszkać w slumsach ale by z czasem się z nich wydobyć, dzięki swojej pracowitości.
...abo przeciwnie, i nie z powodu lenistwa, ale braku pracy.
To jest odpowiedź na inne pytanie, o poziom życia ogółu społeczeństwa, a wniosek nasuwa się następujący, tam skąd przybyli jest większa nędza, i powiększyła się o tyle, ile zmniejszyła się liczba rąk do pracy.
Bardzo wątpię, aby europejski robotnik będący na zasiłku, szukał zatrudnienia w Chinach. a na marginesie ich sukces nie jest wynikiem wolnego rynku, tylko potencjału taniej dla zachodu siły roboczej, bazującej na komunistycznej infrastrukturze, i rozluźnieniu izolacji, więzów kolektywizmu, nadal dominuje tam system jednopartyjny.
Co do "Kredytu Społecznego" - nie znam tego rozwiązania, jeżeli ma Pan chwilkę to poprosiłbym o streszczenie założeń tego pomysłu - na czytanie całego forum, na prawdę nie mam czasu - staram się możliwie dużo czasu poświęcać pracy.

Odpowiednie artykuły, znajdzie Pan pod adresami w moim podpisie, polecam.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Pn wrz 05, 2011 7:33 am

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a): Otóż jednym z postulatów (choć większość ludzi wie, że to raczej niemożliwe, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości) Pana JKM, jest przywrócenie nie tylko waluty opartej o kruszec ale również wprowadzenie wielu konkurencyjnych walut i co najważniejsze (o czym wiele mówi Austriacka Szkoła Ekonomii, której przewidywania związane z zachowaniem gospodarek różnych krajów, jak dotąd zawsze się sprawdzały) zlikwidowanie państwowego monopolu na produkcję waluty - tak jak miało to miejsce w USA w XIX wieku, gdzie każdy bank mógł emitować własną walutę i dzięki temu, wszystko było w porządku (co jakiś czas kryzys się zdarzał ale był niczym wobec tego do czego doprowadzili amerykańscy socjaliści między innymi ostatnio) - a na pewno bezpieczniej niż obecnie.

Odnosząc się do, powyższych twierdzeń od chwili przejęcia emisji waluty narodowej, nic nie było w porządku, banki prywatne emitowały swoje waluty generując inflację, z powodu prymitywnych technik emisji, były podrabiane.
FED- owi udało się dzięki politykom, a właściwie nieobecności większości polityków, podczas głosowania nad prawnymi zapisami dającymi FED-owi władzę monetarną w Ameryce. Późniejsze próby zmiany tych zapisów kończyły się tragicznie dla pomysłodawców i ich rodzin.

Wracając do pytania, Pan JKM należy do populistów i krzykaczy, uprawia retorykę polityczną z nudów. Gospodarka wolnorynkowa bazuje na wszystkich mechanizmach spekulacyjnych włącznie z; rozdrobnieniem majątku narodowego; i narażeniem na zawłaszczenie, swoboda prywatnej emisji walut pogłębi i całkowicie zaciemni spekulacje. Wzmocni rozwarstwienie społeczno-ekonomiczne, kosztem słabszych, i "będących poza układem", czyli zdecydowanej większości społeczeństwa.
Jeśli mówimy o państwie jako terytorium, oddzielone granicami, które zamieszkuje ludność posługująca się jednym językiem, to dla tego żeby to państwo stanowiło jedność, i wspólnotę interesów.
Jeśli, ma być dalej wspólnotą, podejmuje dalsze uzgodnienia, co wspólnych jednostek pomiaru wartości: długości, ciężaru, temperatury.
O jedności państwa świadczy też, ustalony i przyjęty przez ogół, katalog norm społecznych praw i zasad postępowania, obowiązujący wszystkich.
System monetarny, jest takim samym czynnikiem spajającym życie gospodarcze kraju, jak język którym się posługujemy, terytorium które zamieszkujemy, i przyjęte jednostki pomiaru.
Wyobraźmy sobie problemy przeliczaniem wartości fizycznych w jednostkach lokalnych, anglosaskich, i np. układu SI. Ilu ludzi swobodnie, porusza się między tymi systemami, przeliczając automatycznie jedne na drugie. Dopóki istnieje wspólna jednostka uniwersalna pomiaru wartości dóbr i usług, dopóty możemy bez obaw poruszać się po kraju i dokonywać płynnej wymiany, nie tracąc przy wymianie, na lokalną walutę. Jeśli naród dostosuje prawidłowo "reguły gry" finansowej, to nie ma możliwości że, ktoś się nagle i niespodziewanie wzbogaci, i nie zostanie to zauważone, wszystko zatem jest kwestią umowy społecznej.
Ostatnio edytowano Pt wrz 09, 2011 5:55 am przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Cz wrz 08, 2011 6:33 am

"Jerzy Ulicki-Rek wrote:
Otóż jednym z postulatów (choć większość ludzi wie, że to raczej niemożliwe, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości) Pana JKM, jest przywrócenie nie tylko waluty opartej o kruszec ale również wprowadzenie wielu konkurencyjnych walut i co najważniejsze (o czym wiele mówi Austriacka Szkoła Ekonomii, której przewidywania związane z zachowaniem gospodarek różnych krajów, jak dotąd zawsze się sprawdzały) zlikwidowanie państwowego monopolu na produkcję waluty - tak jak miało to miejsce w USA w XIX wieku, gdzie każdy bank mógł emitować własną walutę i dzięki temu, wszystko było w porządku (co jakiś czas kryzys się zdarzał ale był niczym wobec tego do czego doprowadzili amerykańscy socjaliści między innymi ostatnio) - a na pewno bezpieczniej niż obecnie."

Panie Adamie
Ja tylko przekazalem pytanie :D
Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Cz wrz 08, 2011 8:00 am

Panie Adamie
Ja tylko przekazalem pytanie :D
Jerzy


Toteż ja odniosłem się do propozycji pana JKM, i skomentowałem tylko te propozycje. Przez lata obserwowałem pana JKM, i bez analizy przyznawałem mu nieświadomie rację, w wielu sprawach. Ale z czasem, jego program powrotu do dyktatury monarchii, stał się problematyczny, przywrócenie założeń Konstytucji 3 maja, zasad wolnego rynku, i inne nie możliwe do zaakceptowania, propozycje raczej nie pasują do koncepcji, demokracji naturalnej (opartej na prawie naturalnym, czy zwyczajowym), czy filozofii Kredytu Społecznego.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez jasiek z toronto » Śr wrz 14, 2011 3:59 pm

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a):"Jerzy Ulicki-Rek wrote:
Otóż jednym z postulatów (choć większość ludzi wie, że to raczej niemożliwe, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości) Pana JKM, jest przywrócenie nie tylko waluty opartej o kruszec ale również wprowadzenie wielu konkurencyjnych walut i co najważniejsze (o czym wiele mówi Austriacka Szkoła Ekonomii, której przewidywania związane z zachowaniem gospodarek różnych krajów, jak dotąd zawsze się sprawdzały) zlikwidowanie państwowego monopolu na produkcję waluty - tak jak miało to miejsce w USA w XIX wieku, gdzie każdy bank mógł emitować własną walutę i dzięki temu, wszystko było w porządku (co jakiś czas kryzys się zdarzał ale był niczym wobec tego do czego doprowadzili amerykańscy socjaliści między innymi ostatnio) - a na pewno bezpieczniej niż obecnie."

Panie Adamie
Ja tylko przekazalem pytanie :D
Jerzy

====================================

Jerzy, po pierwsze J.K. Mikke bardzo rzadko zdarza mu sie mowic ze wie co mowi...
Po drugie: Jesli dane panstwo nie posiadaloby wogole zlota, srebra czy platyny, to sila rzeczy austriacka szkole ekonomii, ktora nigdy nie miala w swoim programie likwidacji oprocentowania od kredytow finansowych mozna by sobie ta "szkola" (programem) wytapetowac toalete...
Po trzecie, jest falszem, jakoby w XIX wieku kazdy banki w USA mogly emitowac wlasna walute (lokalna), kiedy od XVIII wieku obowiazywal amerykanski dollar i zaden bank nie poslugiwal sie inna waluta...nawet lokalna.
Owszem, banki w USA uzywaly wystawialy "kwity" za zdeponowane zloto (podczas "goraczki zlota"), ale de facto nie byly to pieniadze, a tzw., "bondy" (papier gwarancyjny), ktory byl lustrzanie podobny (koncepcja) do koncepcji "polskich zlotnikow" w XVII wieku, gdzie szlachta deponowala zloto otrzymujac w zamian "kwity"..., ktorymi potem poslugiwano sie na jarmarkach przy zakupie koni, bydla, trzody chlewnej itp...

I po czwarte: Amerykanscy "socjalisci" nie doprowadzili do kryzysow finansowych, a zrobili to (i robia w dalszym ciagu) zydowscy lichwiarze uprawiajacy doktryne systemow politycznych jak: komunizmu, socjalizmu czy kapitalizmu, ktore to systemy maja dokladnie ten sam lichwiarski system okradania tworcow i uslugodawcow w danym panstwie na ktorym zydowski syndykat lichwiarski rozlozyl swe upiorne skrzydla...

I jeszcze jedno: Kiedy po raz pierwszy uslyszalem JKM nie mialem najmniejszych watpliwosci, ze skrupulatnie "miesza" falsz z prawda i prawde z falszem...Ot taki JKM-"szechterowski koktail"...dla "fanow nadziei..."
============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posty: 966
Dołączył(a): Pn gru 31, 2007 8:40 am

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Pt wrz 16, 2011 1:03 pm

jasiek z toronto napisał(a):
Po drugie: Jesli dane panstwo nie posiadaloby wogole zlota, srebra czy platyny, to sila rzeczy austriacka szkole ekonomii, ktora nigdy nie miala w swoim programie likwidacji oprocentowania od kredytow finansowych mozna by sobie ta "szkola" (programem) wytapetowac toalete...
Po trzecie, jest falszem, jakoby w XIX wieku kazdy banki w USA mogly emitowac wlasna walute (lokalna), kiedy od XVIII wieku obowiazywal amerykanski dollar i zaden bank nie poslugiwal sie inna waluta...nawet lokalna.
Owszem, banki w USA uzywaly wystawialy "kwity" za zdeponowane zloto (podczas "goraczki zlota"), ale de facto nie byly to pieniadze, a tzw., "bondy" (papier gwarancyjny), ktory byl lustrzanie podobny (koncepcja) do koncepcji "polskich zlotnikow" w XVII wieku, gdzie szlachta deponowala zloto otrzymujac w zamian "kwity"..., ktorymi potem poslugiwano sie na jarmarkach przy zakupie koni, bydla, trzody chlewnej itp...

I po czwarte: Amerykanscy "socjalisci" nie doprowadzili do kryzysow finansowych, a zrobili to (i robia w dalszym ciagu) zydowscy lichwiarze uprawiajacy doktryne systemow politycznych jak: komunizmu, socjalizmu czy kapitalizmu, ktore to systemy maja dokladnie ten sam lichwiarski system okradania tworcow i uslugodawcow w danym panstwie na ktorym zydowski syndykat lichwiarski rozlozyl swe upiorne skrzydla...

jasiek z toronto


Po drugie... Panie Jaśku, żadna szkoła ekonomii, nie zajmuje likwidacją, naprawą, czy zmianą mechanizmów finansowych. A więc nie może mieć w programie takich działań. Wszystkie one zajmują się wyłącznie analizą, skutków krótko- i długoterminowych, decyzji świata finansów.
Głównym źródłem i przyczyną funkcjonowania procentu od kapitału, jest wyłącznie dążenie każdego posiadacza do uzyskiwania czegoś w zamian za coś, w tym wypadku pożyczka prywatna rodzi ryzyko straty częściowej lub utraty całości pożyczki, a na to zdrowo myślący człowiek raczej nigdy sobie nie pozwoli, równie dobrze mógłby wyrzucić do śmietnika pieniądze które zgromadził, lub przehulać dorobek pokoleń swych przodków.
Dlatego należy oddzielać ekonomię od finansów, to dwie różne nauki, i dziedziny życia, pierwsza należy do obserwatorów i analityków: szkoły, instytuty badawcze i statystyczne, druga do wykonawców i użytkowników: polityków, władców, monarchów, przedsiębiorców bankierów, spekulantów giełdowych. To właśnie oni stoją za regulacjami dotyczącymi finansów. I w tym sensie oni odpowiadają za kryzysy, ich krótkowzroczność, jest główną przyczyną sytuacji finansowej danego państwa.

jasiek z toronto napisał(a):Po trzecie, jest falszem, jakoby w XIX wieku kazdy banki w USA mogly emitowac wlasna walute (lokalna), kiedy od XVIII wieku obowiazywal amerykanski dollar i zaden bank nie poslugiwal sie inna waluta...nawet lokalna.
Owszem, banki w USA uzywaly wystawialy "kwity" za zdeponowane zloto (podczas "goraczki zlota"), ale de facto nie byly to pieniadze, a tzw., "bondy" (papier gwarancyjny), ktory byl lustrzanie podobny (koncepcja) do koncepcji "polskich zlotnikow" w XVII wieku, gdzie szlachta deponowala zloto otrzymujac w zamian "kwity"..., ktorymi potem poslugiwano sie na jarmarkach przy zakupie koni, bydla, trzody chlewnej itp...

Myli się pan także w kwestii emisji, otóż w czasach ekspansji Ameryki, dla przypomnienia kolonizacja Ameryki, prowadzona była przez trzy kraje europejskie, Anglię, Francję, Holandię, powstawały liczne stanowe banki prywatne, i emitowały walutę lokalną, jednak z powodu wadliwości takiego rozwiązania, szybko padały.
Współcześnie, J.F.Kennedy próbował wprowadzić walutę państwową, która różniła się od emitowanej przez FED, kolorem pieczęci (czerwony)i napisem, nowe dolary USA miały czerwoną pieczęć, a po zamordowaniu prezydenta, zostały wycofane i zniszczone.
Owe kwity o których, pan wspomina to nic innego tylko klasyczny pieniądz papierowy, zawierający "obietnicę" pokrycia przez bank transakcji zawieranych przy jego pomocy, natomiast podpis ministra finansów na banknocie, jest wskazaniem kto tej gwarancji udziela.
A dla pełnej jasności, za lichwą stoją nie tylko żydzi, ale każdy finansista, nauczony aby działać dla zysku, i czerpać z tego korzyści.
Ostatnio edytowano So wrz 17, 2011 4:17 pm przez Adam Kramarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Jerzy Ulicki-Rek » Pt wrz 16, 2011 2:07 pm

"Dlatego należy oddzielać ekonomię od finansów, to dwie różne nauki, i dziedziny życia, pierwsza należy do obserwatorów i analityków: szkoły, instytuty badawcze i statystyczne, druga do wykonawców i użytkowników: polityków, władców, monarchów, przedsiębiorców bankierów, spekulantów giełdowych. To właśnie oni stoją za regulacjami dotyczącymi finansów. I w tym sensie oni odpowiadają za kryzysy, ich krótkowzroczność, jest główną przyczyną sytuacji finansowej danego państwa. "

Nie da sie oddzielic ekonomii od finasow bo te drugie kierowaly zawsze ta pierwsza.
Dd powstania Fed.Res."finanse" sa dyktatura ,ktora gra a ekonomia tanczy.

Jerzy
Avatar użytkownika
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posty: 13402
Dołączył(a): Wt lis 06, 2007 2:10 pm

Re: Panie profesorze,prosze o panskie zdanie...

Postprzez Adam Kramarczyk » Pt wrz 16, 2011 3:23 pm

Jerzy Ulicki-Rek napisał(a):
Nie da sie oddzielic ekonomii od finasow bo te drugie kierowaly zawsze ta pierwsza.
Dd powstania Fed.Res."finanse" sa dyktatura ,ktora gra a ekonomia tanczy.

Jerzy


Obawiam się że "dyktatura finansów" nie rozpoczęła się z powstaniem Fed.Res., a znacznie, znacznie wcześniej. Owa dyktatura jest skutkiem, działań monarchów, i szlachty, a obecnie polityków, lekceważących rachunek ekonomiczny i swoje zadłużenie, "pożyczających" pieniądze prywatne, między innymi na, swoje próżniactwo, wojny, i konflikty, to oni są twórcami podatku czyli formy raty kredytu, spłacanego przez narody, za długi władców.
Polecam zajrzeć do źródeł historycznych, np. "The Ascent of Money" prof. Niall Fergoson (książka i serial TV).
Tak więc "pierwsi ekonomiści dworscy, ministrowie skarbu", musieli wynajdywać sposoby ściągnięcia pieniędzy od poddanych, i obliczać kiedy i czy w ogóle, długi zostaną spłacone.
Adam Kramarczyk
 
Posty: 328
Dołączył(a): Pt kwi 29, 2011 9:58 am
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska

Następna strona

Powrót do NIEZALEZNY UNIWERSYTET INTERNETOWY/Independent Internet University

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron