[quote="Erwin_"]Przeczytałem całą treść tego wątku. Skupiając się na elementach Systemu Kredytu Społecznego. Od roku jak się z nim po raz pierwszy spotkałem, rozważam go teoretycznie na wszystkie sposoby. Przekonałem się też, że na chwilę obecną jest to jak na razie jedyny prawidłowy i w miarę dobrze doprowadzony system pieniężny, spełniający funkcje sprawiedliwego handlu miedzy ludźmi w zamkniętej społeczności. Czyli krótko to ujmując w grupie ludzkiej, a konkretniej w państwie.
Stronę tę i to forum zaoferował mi J.U-R. A skoro są tu ludzie znający tę naukę i to dobrze, a w szczególności pan Jan z toronto postanowiłem się wrejestrować i korzystać z tego "uniwersytetu".
(jasiek z toronto) Bardzo mi milo ze wciaz staram sie wyjasnic szczegolowo problemy wynikajace z obecnego systemu lichwiarskiego, ktory paralizuje wszelkiego rodzaju dzialania indywidualnego czlowieka i calych spolecznosci (Narodu).
Chcąc szybko udoskonalić sobie jeszcze więcej swoją wiedzę w tym zakresie. Mam takie zapytanie w sprawie e-książek. Próbowałem zdobyć "Globalne oszustwo i drogi wyjścia" L. Even., ale w redakcji Michael'a mają wyczerpany nakład.
(jasiek z toronto) Niestety jeszcze nie posiadam tej ksiazki w wersji elektronicznej, ale mam nadzieje ze p. Jacek Morawa wkrotce zaopatrzy mnie i w ta pozycje.
Panie Janku czy jest do osiągnięcia ta pozycja? Pisał tu pan, że wydał pan dużo różnych ksiażek na temat działania, albo wdrażania tego systemu na współczesne czasy. No bo jak sądzę, ten instytut Louisa Evena w Rougemont w Kanadzie napewno rozwinał tę teorię pieniądza i są przecież już gotowe metody na wdrażanie takiego systemu. Gdzie dojść do tych publikacji? Czy wysyła je pan indywidualnie zainteresowanym?
(jasiekk z toronto) Wprowadzenie gotowego programu (w zasadzie podanego na "srebrnej tacy" pod nos) wciaz napotyka na bardzo powazne trudnosci, a zwlaszcza ze strony "wyksztalciuchowatych ekonomistow", ktorzy jak do tej pory nie potrafia odpowiedziec na proste pytanie: "Skad i na jakiej podstawie biora sie pieniadze???"
Wprowadzenie Kredytu Spolecznego w zycie spoleczne (publiczne) jest kwestia 72 godzin, a doprowadzenie do prawidlowej cyrkulacji srodkow finansowych trwalo by nie dluzej jak 40-60 dni w zespole ludzi uczciwych znajacych zasady systemu cyrkulacji.
Najbardziej ujęło mnie to co pan napisał w sprawie sadzenia bardziej użytecznych drzew. Ja rówież wielokrotnie się nad tą głupotą ludzką zastanawiałem, po co te drzewa na osiedlach, skoro tylko masa śmieci liściowych co roku do sprzątania. A tak przynajmniej byłyby owoce za darmo w dużych ilościach.
(jasiek z toronto) Ma Pan dowod na to, ze moje myslenie jest racjonalne i logiczne, a wiec jestem uczciwy wobec siebie i wobec innych proponujac sadzenie drzew uzytkowych likwidujac drzewa ozdobne nikomu nie potrzebne. Podobnie jest z Programem Kredytu Spolecznego, ktory de facto likwiduje lichwiarski system okradania ludzi w calej rozciaglosci.
Podobnie z tym podatkiem płaconym od swoich własności, albo wielokrotne opodatkowania tego samego procesu wytwórczego. Mam takie same swoje logiczne przemyślenia. Ogólnie własne rozważania od zera na temat równowagi systemu pieniężnego doprowadziły mnie do takich samych konkluzji jak w teorii Douglasa. Wtedy pojąłem, że system kredytu społecznego nie może być złym systemem.
(jasiek z toronto) Gdyby Program Kredytu zawieral jakies watpliwosci lub niescislosci, to sila rzeczy w zadnym stopniu nie zajmowal bym sie tym tematem.
System Kredytu Spolecznego jest w zasadzie doskonalym systemem dla wszystkich tworcow dobr materialnych, a w szczegolnosci dla tzw., "klasy sredniej", ktora de facto jest glownym motorem ekonomicznym w kazdym narodzie. Dziwie sie ze do tej pory nasza "srednia klasa" nie zwrocila (i nie zwraca uwagi) uwagi na Program Kredytu Spolecznego i w dalszym ciagu jest "rozbita" poprzez "balcerowiczowskie reformy schladzania gospodarki"...
Może na poczatek przedstawię pewien temat odnośnie tego na ile można zasilać system nowym pieniądzem, a na ile tym który jest w bankach i pochodzi od zdeponowania go przez obywateli. Chciałbym Janie, abyś bliżej to wyjaśnił. Posłużę się własnym tekstem, który zamieściłm już gdzie indziej i na który to tekst brakło człowieka, który mógłby się merytorycznie odnieść. Po prostu ludzie na forach tym szczegółowo się nie zajmują.
(jasiek z toronto) Banki nie moga zasilac "nowym pieniadzem" wprowadzajac ich do cyrkulacji. Banki sluza jedynie do ochrony pieniedzy wprowadzonych do cyrkulacji, ktorymi sa wlascicielami depozytorzy, czyli osoby prywatne i firmy deponujace swoje zyski. Nic ponad to.
-----------------
Teoria kredytu społecznego Douglasa jest w zasadzie bardzo precyzyjnym procesem pilotującym przepływ pieniedzy wraz z ruchem towarów. Cały ten proces pilnują i nadzorują banki, nie mające prawa nakładania odsetek. Po prostu księgują obrót pieniędzy w całej gospodarce pewnymi grubszymi etapami we wszystkich firmach, nie wdając się w szczegóły ich drobnych zakupów. Polega to na tym, że nadzorują przez to księgowość firm. Sprowadza się to w praktyce na pozbawieniu firm znaczacej ilości pieniędzy, którymi firma może rozporządzać. Firma choć działa w sposób ciagły, a nie skokowy z przerwami, to jednak pieniądze na działalność dostaje małymi "zastrzykami". Są to tzw kredyty i po osiąganiu pieniędzy za sprzedaż wyrobów i zatrzymaniu pieniędzy niezbędnych na wypłaty i pokrycia kosztów wytwarzania, resztę z tego zaciągnietego kredytu niezwłocznie oddaje do banku.
(jasiek z toronto) Firmy produkujace, wytwarzajace lub swiadczace uslugi sa tworcami nowych pieniedzy pochodzacymi prosto z Mennicy, a nie z banku. Bank nie ma nic z tymi pieniedzmi wspolnego i miec nie bedzie, a sluzyc bedzie jak "szafa w domu do chowania ubrania"...
W wyniku takiego działania gospodarka jest dokładnie na bieżąco namonetyzowywana wraz z wytwarzaniem towaru. Efektem tego procesu jest to, że pieniądze jakie znajdą się w rękach ludzi w wyniku wypłat sciśle odpowiadają towarom, jakie są do sprzedania na rynku towarów. Poprzez ten sposób jest zawsze ustalona równowaga rynkowa i jest to dzięki ścisłemu ksiegowemu nadzorowi banków.
(jasiek z toronto) Mysle ze dosc juz mielismy i mamy "ksiegowanie i nadzor bankow" i tzw.. "rownowagi rynkowej". Tym problemem zajma sie Narodowi Urzednicy, ktorzy beda wladni do wprowadzania nowych pieniedzy do cyrkulacji wprost proporcjonalnie do wytworzonych i wytwarzajacych sie dobr materialnych, co sila rzeczy im wiecej wytworzonych lub wytwarzajacych sie dobr materialnych przez ludzi i maszyny tym wiecej pojawi sie gotowki w kieszeniach u obywateli czyli tworcow tych dobr. Urzednicy Narodowi beda sprawowac kontrole nad rownowaga dobr i iloscia gotowki majacej realne pokrycie (fizycznie) w tych wyprodukowanych czy wydobytych dobrach, czego skutkiem bedzie calkowite uwolnienie kazdego producenta czy wytworce od zaleznosci finansowych w doslownym tego slowa znaczeniu.
Jest jednak pewien problem, z którym i ja się spotkałem w swoich rozważaniach. Rynek towarów jest często wspólny zarówno dla klientów detalicznych jak i dla firm. (choć można i teoretycznie zrobić system gdzie istnieją dwa rynki handlu np giełda towarowa) W teorii kredytu społecznego pomimo, że firma nie zarabia na kolejny cykl produkcyjny (dywidenda, czy jakaś do tego celu wartość dodatkowa w cenie towaru nie funkcjonuje) firma taka "odciąga" część zasobów towarowych z rynku pomimo, że nie ma na to przeznaczonych środków. Wszystkie środki (pieniądze) odpowiadające wartości całego rynku po wypracowaniu są przecież w rękach ludzi co pracowali w firmach, bo je zarobili. A jednak urzędnik bankowy przyznaje jakiś kolejny kredyt dla firmy i firma kupuje wyroby na ktore to pieniądze są u ludzi (ich wypłaty za pracę przy wytwarzaniu tych towarów)
(jasiek z toronto) Nie mozna uzywac pieniedzy bedacych w cyrkulacji spolecznej do tworzenia nowych dobr materialnych, gdyz zostanie dosc powaznie zachwiana rownowaga zmniejszajace sie ilosci gotowki wzgledem wyprodukowanych dobr materialnych. Dam przyklad: Jesli nowy budynek o calkowitej wartosci 10.000.000 zlotych zostal zbudowany i pieniadze zostaly wyemitowane na podstawie tego budynku, to jesli te pieniadze zostana uzyte do budowy nastepnego budnyku, to ilosc pieniedzy w cyrkulacji pozostanie ta sama, a zbudowane beda dwa budynki mieszkalne, czyli w cyrkulacji bedzie brakowac sila rzeczy 10.000.000 zlotych.
Co wobec tego tu wymyślono? Ano zakup na kredyt, czyli wzięcie części niezbędnych towarów z rynku w założeniu, że wszystkich towarów ludzie nie kupią, no bo i tak to się dzieje naturalnie, że pewne towary są dla indywidualnych odbiorców nieprzydatne, jeśli to np były półprodukty. Ale przecież nie tylko półprodukty zasilają inwestycyjnie poszczególne firmy. Surowce zaś pozyskiwane z przyrody są z kolei darmowe. Ceną ich jest głównie tylko praca pozyskania. Pierwszy etap wytwarzania wyrobu w takim przypadku, zawiera jedynie pierwszą początkową pracę ludzką i ta może być monetyzowana nowo wprowadzanym pieniądzem jak najbardziej. Ponadto działa tu jeszcze zasada, że nie wszystkie pieniądze każdy wydaje do zera, ale naturalną rzeczą jest odkładanie pieniędzy na trudne chwile. W ten sposób powstaje więc wolna rezerwa pieniędzy i odpowiadający jej towar, który oczekuje na nabywcę. Ten towar właśnie w pewnej części konsumuje przemysł. Oczywiście wszystkiego nie skonsumuje, bo na rynku byłby wtedy zerowy stan. Sprawa oczywiście podlega w tym systemie rządowej ręcznej regulacji.
(jasiek z toronto) Najwazniejsza rzecze jest to, ze to ludzie tworza dobra materialne do konsumpcji a nie pieniadze tworza ludzi do produkcji dobr materialnych.
Pieniadze NICZEGO nie tworza ani niczego nie produkuja. Produkuje sie i wytwarza potrzebne rzeczy do konsumpcji lub na potrzeby exportu dobr materialnych, ktore zostaly w pelni nasycone na wlasnym rynku. Mamy tutaj do czynienia z produktami nietrwalymi jak: paliwa, energia, czy ubrania i produktami trwalymi jak nieruchomosci (budynki, fabryki, stocznie, kopalnie itp). Dam przyklad: Zbudowano statek o wartosci 100.000.000 zlotych i na podstawie tego statku zostala wyemitowana gotowka - czyli ta gotowke otrzymala Stocznia - placac swoim pracownikom pensje itd.itd. Te 100 milionow zlotych bedzie w cyrkulacji do czasu, kiedy statek bedzie istnial i swiadczyl uslugi transportowe, a tym samym przynosil korzysci z jego eksploatacji, a wiec ilosc pieniedzy bedzie przybywala wprost proporcjonalnie do ilosci zbudowanych statkow.
Jesli chodzi o paliwa czy zywnosc, to pieniadze bedace w cyrkulacji na potrzeby konsumpcyjne beda krazyly miedzy wytworcami a konsumentami gdzie posrednikiem stanie sie dystrybutor (sprzedawca detaliczny czy hurtowy). Obrazowo to: Rafineria rocznie produkuje 100.000 ton paliwa o wartosci 100.000.000 zlotych i taka ilosc pieniedzy zostanie wyemitowana (wprowadzona do cyrkulacji) i przekazana rafinerii za wytworzone paliwo, by konsumenci mogli zakupic na stacjach benzynowych, a stacje benzynowe za skonsumowane paliwo (spalone w swych samochodach) mogly zaplacic za kolejna produkcje (dostawe) dla rafinerii...Tak wiec ilosc produkowanego paliwa przez rafinerie bedzie odpowiadala ilosci gotowki w cyrkulacji.
Zasadą w tym systemie jest usuwanie pieniądza po dokonaniu sprzedaży. Wykonują to firmy handlowe odsyłając część pieniędzy do banków po "odcięciu" sobie zarobku własnego. Aby więc system się nie rozchwiał w wyniku "rozdawania" firmom towarów na które jest pokrycie u ludzi, wymyślono, że to ludziowymi pieniędzmi należy kupić te towary wstępne dla firm, na kolejne cykle produkcyjne. Firmy poskładały wnioski o kredyty, a banki dają więc na to pieniądze, które deponują ludzie w bankach. Korzysta się tu z naturalnego prawa, że wszyscy nagle wszystkiego nie wyciągną z banku.
Wiec działa tu ta sama zasada co u rolnika zbierajacego i konsumującego zboże, że część zboża musi zostawić na nasiona w przyszły sezon.
Przy istnieniu bezodsetkowości w kredytowaniu bankowym i braku dywidendy dla firm sprawa w zasadzie wydaje się układem sprawiedliwym. Ale pozbawienie firmy dodatkowych tandiemów uniemożliwia im samodzielne kreowanie celów dalszego działania. Na każdy dodatkowy cel czy też np rozwój wymaga to więc zaciągania kolejnych kredytów przez co podlega to jakby centralnemu państwowemu nadzorowi, czy kontroli. Poniekąd jest to i dobre.
(jasiek z toronto) Falszywe rozumowanie, ktore stalo sie swego rodzaju "prawdziwa regula" n/t kredytow z banku i uzywania pieniedzy majacych realne pokrycie w towarach juz wyprodukowanych do produkcji nowych towarow. Zasada jest jedna: nowa produkcja to nowe pieniadze. Jesli towarow przybywa, to musi sie zwiekszac ilosc nowej gotowki wprowadzanej do cyrkulacji na podstawie fizycznie wyprodukowanych nowych towarow. Tutaj nie ma zadnych "czary mary" czy "kredytowych iluzji"...
Dlaczego Douglas w jednym z kluczowych zasad twierdzi, że kredyty nie powinny pochodzić z oszczędności, skoro jest to działanie zmierzajace do nierównowagi rynku towarów? Przemysł konsumuje też i towary z rynku za nowo wpuszczone kredytowe pieniądze, a pieniądze tkwią nadal u ludzi. W przyszłości nie będzie na nie pokrycia. Są więc inflacjogenne. System będzie miał od takiego procederu pełzającą inflację. Ten właśnie aspekt chciałbym tutaj naświetlić, aby on został wyjaśniony przez znawców. Ja tylko zauważam dziwność w projekcie. W kredycie społecznym wspomina się też o zasilaniu kredytowania z zdeponowanych przez ludzi pieniedzy w banku, a kluczowe zasady z teorii Douglasa jakby o tym nie wspominają.
(jasiek z toronto) W projekcie Douglas'a nic nie ma na temat Kredytu Inwestycyjnego, ktory wprowadza nowe pieniadze do cyrkulacji na podstawie nowej produkcji i Kredytu Finansowego, ktory jest uzywany tylko na cele konsumpcyjne tychze produkcji bedacych juz w cyrkulacji. Tak wiec Kredyty Inwestycyjny wprowadza nowe pieniadze, a Kredyt Finansowy "obraca" w cyrkulacji juz wytworzonymi (wyemitowanymi) pieniedzmi. Kredyt Inwestycyjny jest forma zaufania miedzy Urzednikiem Narodowym a wytworca dobr materialnych i nie jest zadna forma pozyczki w formie gotowki, a forma kontraktu, ktory mozna ujac w prosty sposob: Ty produkuj i wytwarzaj, a ja jako Urzednik Narodowy po 30 dniach wyemituje ci gotowke na podstawie tego co wyprodukowales czy wytworzyles.
Owszem, troche "wyprzedzilem" Douglas'a i nieco zmodyfikowalem na miare XX wieku jego glowne zalozenia, ktore jak najbardziej sa prawdziwe i sluszne, ale czas nieco "poszedl do przodu"...

))
Widać więc z tej tu analizy, że sprawa wartości dodanej w cenie wyrobu, czyli tej dywidendy dajacej firmie, czy udziałowcom swobody w decydowaniu o firmie ma w pieniężnych systemach decydujące i istotne znaczenie.
(jasiek z toronto) Uproszcze ta kwestie "wartosci dodanej" i przeloze ja na jasny i logiczny wywod. Kazda inwestycja stala (budynek, czy obiekt uzytecznosci publicznej) zanim zostanie zbudowana posiada kosztorys w ktory wchodza: cena za projekt, ilosc zuzytych materialow i energii, zarobki pracownikow, koszty eksploatacji maszyn i urzadzen, i zysk dla firmy budowlanej, jak i rowniez czas wykonania. Tak wiec w/g kosztorysu "wartosc dodana" jest zysk firmy budowlanej po oplaceniu wszystkich kosztow i strat, co obraca sie jako Dywidenda dla firmy.
===============================
jasiek z toronto