Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Profesorowie :Dariusz Kosiur, Husarz i Jasiek z Toronto (nie mylic z Janem z Czarnolasu) zrobia wszystko aby przekonac swoich studentow ,ze istniejacy system finansowy oparty na lichwie ,przynoszacy krociowe zyski waskiej grupie a zniewolenie reszcie spoleczenstwa nie jest jedynym .
KREDYT SPOLECZNY to droga do skonczenia z lichwa,cieszenia sie z owocow swojej pracy i droga do samodzielnosci,niezawislosci i pomyslnosci narodow.
Zapisy przyjmuje wozny-od zaraz.

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby Jerzy Ulicki-Rek » Fri Mar 05, 2010 3:07 am

Aby zatem nabyc ksiazeczke o czasach Herodowych "Tak byc moglo" ze swietnymi obrazkami bardzo utalentowanej ilustratorki, nalezy przeslac...."

Zaczales to dokoncz:)
Nie widze powodu ,zeby nie reklamowac czegos co moze nas (duchowo przynajmniej) -wzbogacic:)

Jerzy
Wolna Polska zaczyna sie tutaj
User avatar
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posts: 9344
Joined: Tue Nov 06, 2007 2:10 pm

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby Peter Wolf » Thu Mar 11, 2010 5:04 am

Ano, wypslo misie niezabardzo chcacy.

Wraz z kolezanka ze szkoly, bardzo utalentowana malarka, zrobilismy ksiazeczke o czasach beth-lechemskich. Taka do czytania dzieciom, choc podparlismy sie nieco rozwazaniami uwarunkowan w owczesnych czasach, o ktorych powiada historia. Moze to ciekawe, a moze i nie, choc inne niz inne znane nam Opowiesci Wigilijne. Rzecz jasna, druk nastapil w miesiac po Swietach, ale to jest wynik post-ludowej mentalnosci, jaka sie wciaz panoszy tu i owdzie w Starym Kraju. Tak, ze o tym napiszemy znowu na jesieni, gdy sprawa sie troche zaktualizuje.

Pozdr.

P.
Peter Wolf
 
Posts: 510
Joined: Sun Jan 20, 2008 9:38 pm
Location: the middle of nowhere

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby jasiek z toronto » Tue Mar 16, 2010 5:38 pm

Pytanie: (Czy parytet zlota bylby bardziej zdrowy?)
Chemik (18 pozycja) napisal: "Ilosc zlota jest ograniczona to nie jest papier ktory mozna dodrukowac w dowolnej ilosci mowiac krotko niemozliwe byloby “wyplukiwanie zlota z powietrza” wiec i system bylby bardziej zdrowy..."

http://marucha.wordpress.com/2010/03/15 ... ment-35729

Odpowiedz: jasiek z toronto:
Re: 18. Chemik
"Moze jeszcze raz powtorze: "Powrot do parytetu zlota w zasadzie niczego konkretnego nie rozwiazuje przy obecnym lichwiarskim systemie finansowym..."...I jest to podawanie aspiryny czlowiekowi choremu na raka...

Tutaj nasuwa sie proste i zarazem logiczne pytanie:
"Czy panstwo ktore wogole nie posiada zasobow zlota i innych szlachetnych metali nie moze posiadac wlasnej waluty???
Ano moze...I rowniez moze byc ta waluta wymienna na zloto...
Ponadto, ilosc zlota jest ograniczana wydobyciem, natomiast przyrost dobr materialnych tworzonych przez ludzi (tworcow) jest w naturze nieograniczona... Tak wiec parytet zlota skutecznie by ograniczal tworcow do tworzenia dobr materialnych, co tym samym tworcy zmuszani byliby do oczekiwania na zaplate w zlocie ktorego jeszcze nie wydobyto...

Reasumujac p.Chemiku, tutaj nie o zloto sie rozchodzi, ale o likwidacje lichwiarskiego systemu monetarnego, ktory nie tylko Polske doprowadzil do bankructwa, ale wiele innych krajow, ktorych obywatele uwierzyli, ze pieniadze sa tworzycielem dobr materialnych a nie oni (tworcy) sami...

Mysle ze wyrazilem sie dosc jasno...
==================
jasiek z toronto

http://polskawalczaca.com

P.S. Prosze umieszczac teksty dotyczace tylko spraw finansowych. Dziekuje
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Pytania i odpowiedzi cd...

Postby jasiek z toronto » Mon Mar 29, 2010 11:39 am

Pytania i odpowiedzi cd.

Pytanie: Co w sytuacji takiej, gdy bedzie malo dewiz, bo zydzi oglosza totalny bojkot, tak jak zrobili z Niemcami przed wojna???

Odpowiedz: Na terenie Polski nie sa nam potrzebne dewizy, tj., obca waluta w cyrkulacji, choc spewnoscia sie znajdzie dzieki "turystom" i "miedzynarodowym gawedziarzom" z lichwiarskiej "stajni"...
Coz, obca walute nalezaloby sie jak najszybciej pozbywac tj., kupowac za nia konkretne artykuly czy urzadzenia z kraju pochodzenia tej waluty. Ponato, nawet, gdyby lichwiarska diaspora lokalna oglosila "bojkot" i zabrala swe "banknotowe i monetowe" zabawki z Polski, to w dalszym ciagu Mennica pozostanie w Polsce, a bedzie to kwestia czasu do opracowania przez grafikow nowych banknotow, ktore beda wymienione w proporcji jeden do jednego wycofujac stare bez zadnych oplat podatkowych czy "manipulacyjnych"...

Pytanie: Jaka sila moze zaklocic wprowadzenie nowej waluty wolnej od lichwy (oprocentowania) i podatku majaca spelniac role sluzebna dla wszystkich obywateli RP jako medium wymiany towarowo-uslugowej?

Odpowiedz: Po "zabraniu" lichwiarskich zabawek banknotowo-monetowych, lichwiarzom pozostanie uzycie jedynej sily, jaka beda dysponowali, a wiec sily uzycia swych "osrodkow masowego razenia" praktycznie na wszystkich mozliwych "kanalach" i "falach" radiowo-telewizyjnych, co pozostanie tylko "ujadaniem psow na posuwajaca sie do przodu (wprowadzenia Kredytu Spolecznego) karawane"... Generalnie, lichwiarze beda bezsilni, gdyz zostana pozbawieni swego monopolu kredytow na procent...


Pytanie: W jakim przedziale czasu byloby mozliwe wprowadzenie Programu Kredytu Spolecznego?

Odpowiedz: Przy dobrze zorganizowanej ekipie (5-10 osob) dobrze znajacej zasady Kredytu Spolecznego czas wprowadzenia go w zycie wahalby sie w granicach 20-40 dni od chwili przejecia wladzy przez Polakow. Oczywiscie posiadam szczegolowy plan wprowadzenia tego Programu w zycie spoleczne w taki sposob, ze bardzo niewielu zorientuje sie ze taki Program zostal juz wprowadzony...


Pytanie: Czy mam rozumiec, ze jest Pan, Panie Janku przygotowany na taka ewentualnosc jaka jest likwidacja lichwy i wprowadzenie w zycie Programu Kredytu Spolecznego na terenie RP?

Odpowiedz: Dokladnie tak...

Pytanie: Co Pan zrobi w przypadku takich obiektow: jak Stocznie, ktore przeszly w zydowskie rece?

Odpowiedz: Skoro system cyrkulacji srodkow finansowych bedzie jawny, to sila rzeczy takimi "przekretami" zajmie sie wtedy Prokuratura i Niezawisle Sady... Moim zadaniem jest wprowadzic i w miare szybko uruchomic sprawiedliwy i uczciwy system monetarny, a tym samym zapewnic prace ponad 5 milionom Polakow poprzez publiczne przetargi na wykonywanie publicznych (spolecznych) potrzeb nie wylaczajac w tym procesie przede wszystkim udzialu tzw., "sredniej klasy", ktora w chwili obecnej jest (swiadczy uslugi) w "szarej strefie", tylko dlatego, ze lichwiarski system finansowy "oblozyl" wiekszym niz sam zysk netto opodatkowaniem i oprocentowaniem kredytow finansowych...

Pytanie: Jakie wiec beda pierwsze kroki do uruchomienia przedsiebiorstw i fabryk???

Odpowiedz: Pierwszym krokiem jak wspomnialem powyzej, zostana zorganizowane Publiczne Przetargi" na budowe drog i domow mieszkalnych na podstawie ktorych po 30 dniach bedzie emitowana gotowka wolna od podatku i lichwy bezposrednio wplywajaca do kieszeni wykonawcow drog i domow mieszkalnych wprost proporcjonalnie do procesu wykonywania tych uslug dla potrzeb spolecznych...Tak wiec ilosc gotowki bedzie sie zwiekszala wprost proporcjonalnie do wykonanych i wykonywanych uslug produkcyjnych, a tym samym ilosc gotowki bedzie sie zwiekszala w kieszeniach u obywateli majacej realne (fizyczne) pokrycie w wykonanych fizycznie obiektach budowlanych...tzw., "srodkach trwalych...", czego skutkiem bedzie rosnaca sila nabywcza polskiej waluty.

Pytanie: Jasiek, co zrobisz z ludzmi, ktorzy sa inwalidami, a chcieliby w dalszym ciagu pracowac i byc potrzebnymi mimo swego inwalidztwa? Mam na mysli gluchoniemych, slepych i innych...

Odpowiedz: Kiedys byla "Spoldzielnia Inwalidow" i o ile dobrze pamietam, dosc dobrze wspolpracowala z malymi przedsiebiorstwami produkujac (wytwarzajac) swego rodzaju podzespoly do maszyn i urzadzen. W chwili obecnej, kiedy gospodarka jest w "proszku", "srednia klasa" w "szarej strefie", a fabryki, przedsiebiorstwa, kopalnie i stocznie sa w totalnej stagnacji, to rozwiazanie kwestii inwalidow nie jest az taka pilne, choc po uruchomieniu przedsiebiorstw produkcyjnych powinna niezwlocznie powrocic do zycia "Spoldzielnia Inwalidow" i zaoferowac swe uslugi produkcyjne lub uslugowe dla przedsiebiorstw czy fabryk.
Osobiscie nie jestem zwolennikiem nakazow i zakazow, gdyz kazdy czlowiek ma wolna wole do bycia potrzebnym w swoim i dla swego Narodu.

Pytanie: Jasiek, jaki masz stosunek do "prostytucji" i do "aborcji??? Jakie widzisz rozwiazanie?

Odpowiedz: Marku, jesli kobieta sila swojej wolnej woli uprawiac prostytucje a kobieta w ciazy, ktora rowniez posiada niezbywalne Prawo Boga do wolnej woli, to moim zadaniem jest, aby w sensie politycznym jak i ekonomicznym kobiety nie mialy powodu uprawiac prostytucji zarabiajac na zycie, ani kobiety ciezarne nie baly sie o przyszlosc wlasnego dziecka, a tym samym przyszlego obywatela i Polaka. A wiec poprzez wyplacanie Narodowej Dywidendy (podzial zysku narodowego netto na kazdego obywatela RP) i specjalnych zapomog dla kobiet ciezarnych (bony zywnosciowe, bony ubraniowe itp) w pierwszych miesiacach po wprowadzeniu Programu Kredytu Spolecznego bedzie w gestii Kosciola i Caritasu. Jest to jak najbardziej mozliwe, aby prostytutka zaprzestala uprawiania swego zawodu a kobiecie w ciazy nie oplacalo sie usuwac (mordowac) przyszlego obywatela i Polaka, tylko dlatego ze jest w zlej sytuacji materialnej. Osobiscie dla mnie, kazda kobieta w stanie blogoslawionym jest pod szczegolna ochrona i zrobie wszystko, aby zadnej kobiecie nie przyszlo nawet na mysl o pozbyciu sie wlasnego dziecka na terenie RP.


Pytanie: Jakie masz plany (oferte) do Polakow przebywajacych poza granicami Polski do powrotu do Ojczyzny?

Odpowiedz: Po pierwsze, Polacy spoza granic Polski musza na wlasne oczy zobaczyc lub uslyszec od swoich krewnych w Polsce, ze w Polsce nastepuja radykalne zmiany w sensie politycznym i ekonomicznym. Bardzo dobrym przykladem, a jednoczesnie waznym sygnalem bedzie likwidacja cyklicznego podatku od wlasnosci (nieruchomosci) i otrzymywaniem (wolnych od lichwy i podatku) kredytow Inwestycyjnych, ktore beda w dosc szybkim czasie uruchomione. Wtedy Polacy spoza granic Polski beda mieli ralny motyw do powrotu do Domu...nierzadko z obcej poniewierki. Generalnie, nam Polakom jest potrzebny motyw dzialania na rzecz Polski i wlasnego Narodu. Tym motywem jest de facto Program Kredytu Spolecznego, ktory jest JAWNY, SPRAWIEDLIWY I W 100% UCZCIWY dla kazdego Polaka i obywatela w Polsce i poza Polska.

cd pytan i odpowiedzi nastapi..
===============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby jasiek z toronto » Wed Apr 07, 2010 12:45 pm

Pytania i odpowiedzi c.d. (04.2010)

Pytanie: Panie Jasku, jak panskim zdaniem wygladac bedzie ekploatacja surowcow naturalnych znajdujacych sie na terenie RP?

Odpowiedz: Panie Marku, w chwili obecnej nie ma pojecia w sensie stricto, ze w Polsce jest dokonywana jakakolwiek ekploatacja, ale najzwyklejsze zlodziejstwo prywatnych "corporacji" posiadajacych jakis "swistek" papieru pt: "licencja"...tylko na co?
Osobiscie zamierzam przerwac ta zlodziejska "bonanze" bonzow d/s surowcow naturalnych nalezacych do wszystkich obywateli RP, a co za tym idzie, wszystkie "corporacje" beda swiadczyly uslugi (serwisu) wydobycia bogactw naturalnych na zasadzie udzialu, a wiec moge posluzyc sie przykladem, ktory obrazowalby forma rozsadku i elementarnej sprawiedlwosci. Przykladem moze byc np: ropa naftowa i firmy wydobywcze moglyby byc wynagradzane w formie procentowej od ilosci wydobycia surowca, a wiec za kazde wydobyte 10 barylek ropy otrzymywaliby 1 baryke ropy w formie zaplaty, a zysk z 9 barylek wchodzila by do Narodowego Funduszu i rozdzielana w formie Narodowej Dywidendy dla kazdego obywatela zamieszkalego na terenie RP. Podobnie byloby z naturalnym gazem i innymi surowcami znajdujacymi sie na terenie Polski. Dzisiaj natomiast "corporacje" i firmy wydobywcze twierdza przez mass media, ze ponosza duze koszty z tytulu wydobycia i graniczy to z ich nieoplacalna inwestycja budowy szybow czy platform wydobywczych, tylko nasuwa sie pytanie: Skoro sie tym firmom i "corporacjom" nie oplaca, to po co wogole sa zainteresowane polskimi surowcami naturalnymi??? A tak na marginesie, to bardzo watpie, aby ich przestawiciele byli w jakiejkolwiek czesci filantropami...Tak wiec rabunek naszych polskich surowcow naturalnych w dalszym ciagu ma sie dobrze, ale prawowici wlasciciele tego wielkiego bogactwa pograzani sa w biedzie i nedzy...

Pytanie: Panie Janku, czy ma Pan jakas koncepcje n/t nowych banknotow i monet, ktore mam nadzieje beda wprowadzone do cyrkulacji po wprowadzeniu Programu Kredytu Spolecznego?

Odpowiedz: W chwili obecnej jest pewien problem z grafikami gdyz zyczylbym sobie, aby nowe banknoty byly wykonane w taki sposob, aby ich podrobienie bylo bardzo trudne i ich wywoz z Polski stal sie praktycznie niemozliwy dla turystow, czy potencjalnych "kolekcjonerow"...
Mysle, ze najlepszym rozwiazaniem w tej delikatnej materii, byliby bardzo uzyteczni, a nawet wrecz niezastapieni "artysci-falszerze" banknotow, ktorzy swoim talentem przewyzszyli w polskim miescie jakosc podrobienia amerykanskich dolarow. Wlasnie tacy artysci beda bardzo potrzebni w wymysleniu takich banknotow, ktore beda w cyrkulacji spolecznej...


Pytanie: A jak rozwiaze Pan obecne problemy z wiezniami przebywajacymi w polskich wiezieniach w dosc skromnych warunkach socjalnych?

Odpowiedz: To rowniez ciekawy temat do rozwiazania, choc przyznam, ze nie jestem zwolennikiem zadnych nakazow czy zakazow nawet wobec ludzi pozbawionych praw publicznych. Jesli jakis uwieziony obywatel zechce byc potrzebny i wyrazi chec do pracy produkcyjnej czy uslugowej, to nalezy mu takie warunki stworzyc, ktore stana sie argumentem wychowawczym, a jednoczesnie podniosa mu statut jakosci wyzywienia, ubrania czy warunkow odbywania kary, czego skutkiem bedzie zmniejszanie nakladow finansowych na utrzymanie wiezien wlacznie z ich obsluga. To powazny krok do tego, aby skazani byli traktowani i zyli w/g praw Cywilizacji Lacinskiej w ograniczonym czasie odosobnieniu...,

Pytanie: Panie Janku, jaki ma Pan stosunek do slow: "Albo bedzie Polska katolicka, albo jej wogole nie bedzie???"...

Odpowiedz: W tym stwierdzeniu jest zawarta najwieksza prawda n/t Polski i Narodu Polskiego w 80% katolikow... Nie przypominam sobie, aby katolicy w Polsce podejmowali walkie z ateistami, czy przedstawicielami innych religii, ale nagminne bylo i jest, ze to wlasnie ateisci i przedstawiciele innych wyznan cyklicznie i bezpardonowo atakuja katolikow dopuszczajac sie osmieszania i szydzenia z ich wiary i przynaleznosci. Generalnie, chrzescijanie sa tolerancyjni z dosc duza doza cierpliwosci, ale cierpliwosc i tolerancja wobec dopuszczajacych sie ateistycznych kpiarzy i fundamentalistow obcych religii moze doprowadzic do granicy tolerancji i cierpliwosci katolikow, zwlaszcza ze kpiny i szyderstwa obnazaja prawdziwe zamiary eliminacji z zycia publicznego katolikow jako wiekszosci zamieszkujacej tereny RP. Polskie przyslowie mowi: "W dzbanie wode nosi sie dopoki ucho sie nie urwie...."...

Pytanie: Panie Janku, czy wlasciwe moje jest wrazenie, ze powodem opuczenia PRL-u byl panski swiatopoglad daleko odbiegajacy od socjalistycznej "doktryny???"

Odpowiedz: Nie jestem czlowiekiem ktoremu pluje sie w twarz a on jest przekonany ze "deszcz pada"....Nic z tych rzeczy. Jestem de facto "banita" politycznym, ktory nie tylko nie zgadzal sie z zydowska doktryna talmudyzmu, ale bylem przede wszystkim swego rodzaju "buntownikiem" czasu socjalistycznej doktryny medialnego sukcesu, kiedy postepujca bieda z korupcja stala sie zydowskim prawem stanowionym. Bylem wowczas mlodym czlowiekiem nie zarazonym zydowskim "osrodkami masowego razenia" z dwoch powodow: nie ogladalem telAwizji, bo telewizor byl poza granica rodzinnego budzetu, a drugi powodem bylo, ze zajmowalem sie poznawaniem faktycznego przebiegu wydarzen naocznych swiadkow, co moglo byc powodem zdeformowania rzeczywistego fundamentu obecnego fundamentu swiatopogladowego, a skutkiem mogla byc jego deformacja... Nie stalo sie tak, jak zakladala zydowska doktryna w/g talmudu i w pozniejszym czasie bez trudu bylem w stanie rozpoznac zydowska iluzje od faktycznej rzeczywistosci publicznie przeze mnie przekazywanej. Dlatego zostalem zmuszony od opuszczenia Polski wlasnie z tego powodu, gdzie w pierwszych chwilach czulem sie jak zdrajca polityczny czy poprostu ekonomiczny tchorz.
Dzisiaj wiem ( z perspektywy czasu) ze opuszczajac Kraj postapilem nie tylko rozsadnie, ale i politycznie i zaraz po jako takim zadomowieniu sie w Kanadzie przystapilem do masowych publikacji w sieci Internetu poczawszy od roku 1993 publikujac w wersji elektronicznej najbardziej interesujace i zarazem edukacyjne ksiazki dla Polakow w Polsce.

Pytanie: Czy kocha Pan swoich rodakow?

Odpowiedz:Tak. Kocham swoich Rodakow takimi jakimi sa, a nie takimi jakim chcialbym zeby byli..." Choc doskonale zdaje sobie sprawe, ze moi Rodacy stali sie wplywowi i calkowicie zalezni od zydowskiej "telAvizji", ktorzy utopili by w "lyzce wody" kazdego Polaka, ktory probowalby zburzyc ich "telAvizyjny" swiatopoglad na rzeczywistosc medialnie zapodawana nie wykluczajac mojej osoby. Owszem, jest to temat do ubolewania, ale w chwili obecnej coraz wiecej Polakow zwraca uwage na moje uwagi i opinie dotyczace zycia spolecznego, jak rowniez mojej koncepcji likwidacji zydowskiej lichwy bankowej...i wprowadzenia w zycie Programu Kredytu Spolecznego, jako jedynego wyjscia z lichwiarskiej niewoli finansowej.

Pytanie: Czy mam rozumiec ze jest Pan najbardziej wiarygodnym Polakiem piszacym w sieci Internetu?

Odpowiedz: Od 1993 roku stalem sie osoba publiczna jako "jasiek z toronto" i stalem sie swego rodzaju "legenda Internetu", ktory do chwili obecnej nie odwazyl sie zapodac publicznie jakiejkolwiek falszywej informacji, czego skutkiem jest, ze stalem sie swego rodzaju osoba godna najwiekszego zaufania, a tym samym w dalszym ciagu moja wladza rosnie wprost proporcjonalnie do rosnacego zaufania wobec mnie moich Rodakow.

Pytanie: Czyzby od 1993 roku panski autorytet medialny (internetowy) rosl i byl niepodwazalny?

Odpowiedz: "Panie Mirku, moim zamierzeniem nie bylo i nie jest ubrac sie w polityczny garnitur, ale odpowiedziec na kazde pytanie dotyczace lichwiarskiego oszstwa finansowego, ktory w chwili obecnej doprowadzil do stagnacji nie tylko moja Ojczyzne, ale wiele innych krajow. Nie jestem czlowiekiem szukajacym poklaskow, ale Polakiem, ktory zmierza do uwolnienia wlasnego Narodu od finansowego niewolnictwa lichwiarskiego, ktory doprowadzil do oglupienia nieoplacalnosci hodowania inwentarza w rolniczej wiejskiej spolecznosci ...

Pytanie: Panie Janku, co w pierwszej kolejnosci zaproponowalbym Pan (lub zarzadzil) dla rolniczej spolecznosci??

Odpowiedz: Panie Bogdanie, w pierwszej kolejnosci zasugerowalbym, aby rolnicy niezwlocznie odbdudowali swoj inwentarz na swoj "chlopski rozum" i zaczeli sadzic lasy i drzewa owocowe gdzie tylko jest taka mozliwosc. Polscy Rolnicy sa de facto naszymi narodowymi zywicielami i naszym narodowym fundamentem zycia spolecznego wsi i miast. Miasta maja obowiazek produkowac a wsie maja obowiazek zywic miasta....Tak wiec zalezni sa jedni od drugich. Miasto kocha wies i wies kocha miasto..., ale bez lichwiarskich "posrednikow" ...


Pytanie: Panie Janku, czy bylby Pan zdolny wprowadzic zwyczajna sprawiedliwosc w zycie spoleczne na terenie RP?

Odpowiedz: Panie Marku, Polacy w Polsce musza wpierw doswiadczyc niesprawiedliwosci, by mogli zaczac myslec o sprawiedliwosci...Osobiscie nikomu nigdy nie narzucalem zwyczajnej spolecznej sprawiedliwosci, bowiem zdawalem sobie sprawe, ze do sprawiedliwosci kazdy Polak musi dorosnac w formie rzeczywistej lub w formie intelekualnej. Niczego i nikomu nic nie narzucalem, ale jedynie jestem czlowiekiem i zarazem Polakiem, ktory wskazuje na negatywne polityczne dzialania obecnych "politykierow" z "niewiadomego pochodzenia"...


Pytanie: Jak w/g Pana, Panie Janku wyglada dzisiaj kwestia bezrobocia??/

Odpowiedz: Bezrobocie jest swego rodzaju sztuka oszukiwania ludzi wyksztalconych i przygotowanych do podjecia pracy od zaraz w sposob czysto medialny czyli jest to skutek kontroli lichwiarskiego syndykatu kontrolowanej emisji srodkow platniczych dla polskiej gawiedzi. Moim zdaniem, bezrobocie jest "cyrkiem na kwadratowych kolach" i jest kreowany wprost proporcjonalnie do drenowania srodkow finansowych z cyrklulacji spolecznej. Czyli, im bardziej lichwiarski system finansowy drenuje (wyssysa) z cyrkulacji spolecznej srodki finansowe (gotowke), wprost proporcjonalnie rosnie procent bezrobocia, ktory de facto jest iluzja dla polskiej "gawiedzi"...
Spojrzmy na bezrobocie pod katem Programu Kredytu Spolecznego. Im wiecej ludzie (autorzy dobr) produkuja i wytwarzaja, tym wiecej (wprost proporcjonalnie) rosnie w ich kieszeniach ilosc gotowki, a wiec na podstawie ich wytworzonych dobr materialnych ilosc gotowki w ich kieszeniach ma sile nabywcza na podstawie tych wlasnie dobr materialnych przez nich wytworzonych. Mysle ze brzmi to logicznie, ze ilosc pieniedzy emitowanych musi miec odzwierciedlenie i FIZYCZNE pokrycie w wykonanej produkcji czy wykonanych uslugach..., a wiec z praktycznego punktu widzenia, kazdy zaklad produkcyjny bedzie zabiegal o ludzi z "fachem" i ludzi chetnych do pracy o godziwych (sprawiedliwych) zarobkach (poborach) na godziwe zycie...ludzkie zycie...

Jaki wiec jest wniosek? Ano taki, ze im wiecej ludzi gotowych jest do wytwarzania i produkowania dobr materialnych, ktore stanie sie nielimitowana iloscia gotowki wchodzaca do cyrkulacji, tym bezrobocie stanie sie jedynie malutkim fragmentem (procentem) w zyciu publlicznym naszego Narodu. Tak, wiem i doskonale sobie zdaje sprawe, ze w kazdym narodzie znajda sie (i sa) "czarne owce", ktore beda "mieszac powietrze"...
=============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby jasiek z toronto » Sun Apr 18, 2010 3:05 pm

Pytania i odpowiedzi c.d.

Pytanie: Jak to bylo mozliwe, aby chorodowski kupil GazoProm o szacunkowej wartosci ok. 8 miliardow dolarow US, majac (posiadajac) tylko 1.000 dolarow US???

Odpowiedz: To bardzo proste... Wyobrazmy sobie, ze chorodowski zglosil oferte na zakup GazPromu za sume 9 miliardow dolarow. Owszem, suma jest dosc pokazna, ale bynajmniej nie dla "strasznego brata" w wierze...Otoz, chorodowski wygrywa "przetarg" (jesli takowy byl) i podpisuje umowe wstepna na okres 90 dni, a wiec w tym czasie jest wstepnym (krotkotrwalym) wlascicielem calego GazPromu, po czym otrzymuje "kredyt" na sume 9 miliardow dolarow pod zastaw GazPromu jako nieruchomosci i "zaprzyjazniony" bank mr. chorodowskiego wystawia czek na 9 miliardow dolarow i tym samym mr. chorodowski staje sie faktycznym (legalnym) wlascicielem calego GazPromu wlacznie z pelnymi zbiornikami paliwa (benzyny i oleju napedowego) o wartosci rynkowej (detalicznej) zblizonej do wysokosci zaciagnietej pozyczki... A wiec chorodowski i "company" staje sie dla "zaprzyjaznionego" banku calkowicie wyplacalny i calkowicie wiarygodny majac na uwadze m.in., rafinerie i czesc terminalowych przepompowni...paliw i skroplonego gazu...
Z grzecznosci pomijam wiele innych obiektow, jak bazy transportowe czy tabory kolejowe nalezace do GazPromu... Dalej to juz opinia publiczna jest informowana informacjami politycznie ocenzurowanymi z prostego powodu, gdyz to wlasnie Rosjanie zostali "nabici w butelke"...a tym samym caly rzad Rosji...Tak wiec zydzi stali sie wlascicielami najwiekszego dostawcy paliw i gazu na terenie Rosji smiejac sie z "doinformowanych" Rosjan...

Pytanie: Czy podobny zydowski "przekret" mial miejsce w stosunku do Stoczni Gdanskiej i Szczecinskiej?

Odpowiedz: Styl dokladnie ten sam i troche inne bylo wykonanie, natomiast skutek (rezultat) zostal doprowadzony do bardziej wyrafinowanego konca. Tutaj moge postawic pytanie: Jak to mozliwe, aby cos sprzedac (oddac) za wartosc trawy rosnacej na wlasnosci Stoczni i jeszcze do ceny sprzedazy doplacic???
Brzmi to pytanie troche nielogicznie, ale wlasnie taki byl tej "prywatyzacji" skutek...
A tak miedzy nami: Jesli ktos sie nie zna na pieniadzach, to niech nie bierze sie za handel..., bo "wyjdzie jak Zablocki na mydle"...majac do czynienia z "wyrafinowanymi" kupcami...u ktorych "szerokosc plecow" jest nieograniczona i dobrze zabezpieczona...pod kazdym finansowym wzgledem...
Ponadto...Jaki o zdrowych zmyslach wlasciciel sprzedaje (oddaje) za bezcen funkcjonujaca i produkujaca (budujaca statki) "kure znoszaca zlote jaja???"


Pytanie: Panie Janku, wracajac do kwestii likwidacji podatku od wlasnosci (nieruchomosci) prywatnej i spolecznej (publicznej) jakie beda tego w/g Pana finansowe konsekwencje lub korzysci???

Odpowiedz: W pierwszej chwili podniesie sie "jazgot" medialny, lecz bedzie to tylko "jazgot", bowiem wlasnosc prywatna wolna od jakiegokolwiek podatku obecnie nalozonego w formie procentowej niweczy wszelkie "wscibskie" oczy i pozbawia "cieplych" stolkow wszelakiego rodzaju "inspektorow" od sprawdzania i dozorowania budowli i wszelkiego rodzaju "przerobek" dokonywanych na prywatnej w doslownym tego slowa znaczeniu prywatnej wlasnosci. Tacy "inspektorzy" od "pozwoleniowych" papierkow i tworzacych coraz to nowe "standardy" beda musieli sami wziazc sie za porzadna robote, by zarobic swoimi rekami na zycie, bowiem moga zasilic szkoly szkolace do konkretnego zawodu (szkoly rzemieslnicze).
Z drugiej strony, w kwestii ekonomicznej, to w zasadzie pieniadze, ktore w chwili obecnej sa przechwytywane z tego podatku od "wlasnosci", pozostana w kieszeniach wlascicieli nieruchomosci i zostana spewnoscia wydane na konsumpcje, a wiec zasila spoleczna cyrkulacje w zwiekszonej konsumpcji na cele czysto prywatne, a wiec te pieniadze pozostana w kieszeniach u obywateli na terenie RP.
Z politycznego punktu widzenia, likwidacja podatku od wszelkiej wlasnosci stanie sie widocznym sygnalem jak rowniez doskonalym motywem do powrotu Polakow do Polski (Ojczyzny) na stale wraz ze swoim dobytkiem materialnym i finansowym bez jakichkolwiek oplac celnych czy tzw., "manipulacyjnych" jakie obowiazuja w chwili obecnej. Panie Krzysztofie, niech Pan chwile pomysli. Zyje Pan w Kanadzie i nagle w RP nie ma podatkow od wlasnosci i ma Pan mozliwosc otrzymania (bezprocentowego) kredytu Inwestycjnego na dzialalnosc gospodarcza... Czy nie jest to dla Pana motyw do powrotu do Ojczyzny? Zapewniam Pana, ze po sprawdzeniu tego typu faktu stalby sie Pan jednym z pierwszych powracajacych na wlasne "smieci"...do Polski wolnej od podatkow i suwerennej prywatnej wlasnosci jaka by Pan zakupil lub chcial zakupic na wlasnosc jako niezbywalnego prywatnego bogactwa majac rowniez na uwadze otrzymywanie Narodowej Dywidendy z tytulu podzialu zysku netto ze sprzedazy surowcow naturalnych. Doskonale wiem, Panie Krzysztofie, ze w panskiej swiadomosci w chwili obecnej moje slowa nie znajduja jak na razie miejsca, gdyz zbyt dlugo przebywa Pan w "lichwiarskiej" aglomeracji wykrzywiania "swiadomosci" przez "osrodki masowego razenia" i nie dopuszcza Pan mysli, ze taki stan rzeczy o ktorym pisze moglby byc calkowicie realny, a nawet stalby sie rzeczywistoscia... Rozumiem Pana i staram sie nie burzyc panskiego "pogladu" na "kapitalizm", ktory de facto jest niczym innym jak inna forma komunizmu majacy na celu maksymalne opodatkowanie producenta czy rzemieslnika swiadczacego swoje uslugi...

Pytanie: Panie "jasku z toronto", czy w/g Pana policja i wojsko stana sie sila (lub przeobraza sie) polityczna czy spoleczna???

Odpowiedz: Ilosc policjantow w/g mnie zostanie zredukowana do obecnego poziomu liczby wojskowych, lecz nie do liczby 1 oficera i 2 pod-oficerow na 1-ego zolnierza jak jest w chwil obecnej. Troche rozsadku i zimnego spojrzenia na problem z jakim mamy do czynienia i z jakim bedziemy mieli do czynienia.
Policjanci sa po to, aby sluzyli danej spolecznosci, a wojsko jest po to, aby strzegli naszych granic, natomiast sluzby wywiadowcze sa po to, aby "wscibskie" oczy obcych agentur nie staly sie za bardzo wscibskimi...Osobiscie nie jestem zwolennikiem jakiegokolwiek "przymusu" czy "dyktatu", ale zdaje sobie sprawe, z tego, ze kazda ze sluzb publicznych ma swoje scisle okreslone (konstytucyjne) zadania do wypelnienia w granicach (w ramach) konstytucyjnych i prawnych, by nie dochodzilo do tego, ze policja czy wojsko wystepuje przeciwko tym, ktorzy sa de facto fundatorami (utrzymujacymi) ich miesiecznych wynagrodzen, a wiec stana sie straznikami Konstutucji i Prawa z niej wynikajacej. Tak wiec RP stanie sie Panstwem Prawa dla kazdego Polaka i obywatela zamieszkujacego RP, bez wzgledu na stanowisko i funkcje w nim pelniace...
Reasumujac, ani policja ani wojsko nie stana sie sila polityczna ani tymbardziej sila spoleczna. Te formacje sa po to, aby chronic obywateli a nie zeby tylko z obywateli zyc majac ich za nic...
==========================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Witam jestem nowy

Postby Erwin_ » Tue May 04, 2010 11:55 am

Przeczytałem całą treść tego wątku. Skupiając się na elementach Systemu Kredytu Społecznego. Od roku jak się z nim po raz pierwszy spotkałem, rozważam go teoretycznie na wszystkie sposoby. Przekonałem się też, że na chwilę obecną jest to jak na razie jedyny prawidłowy i w miarę dobrze doprowadzony system pieniężny, spełniający funkcje sprawiedliwego handlu miedzy ludźmi w zamkniętej społeczności. Czyli krótko to ujmując w grupie ludzkiej, a konkretniej w państwie.
Stronę tę i to forum zaoferował mi J.U-R. A skoro są tu ludzie znający tę naukę i to dobrze, a w szczególności pan Jan z toronto postanowiłem się wrejestrować i korzystać z tego "uniwersytetu".
Chcąc szybko udoskonalić sobie jeszcze więcej swoją wiedzę w tym zakresie. Mam takie zapytanie w sprawie e-książek. Próbowałem zdobyć "Globalne oszustwo i drogi wyjścia" L. Even., ale w redakcji Michael'a mają wyczerpany nakład.
Panie Janku czy jest do osiągnięcia ta pozycja? Pisał tu pan, że wydał pan dużo różnych ksiażek na temat działania, albo wdrażania tego systemu na współczesne czasy. No bo jak sądzę, ten instytut Louisa Evena w Rougemont w Kanadzie napewno rozwinał tę teorię pieniądza i są przecież już gotowe metody na wdrażanie takiego systemu. Gdzie dojść do tych publikacji? Czy wysyła je pan indywidualnie zainteresowanym?

Najbardziej ujęło mnie to co pan napisał w sprawie sadzenia bardziej użytecznych drzew. Ja rówież wielokrotnie się nad tą głupotą ludzką zastanawiałem, po co te drzewa na osiedlach, skoro tylko masa śmieci liściowych co roku do sprzątania. A tak przynajmniej byłyby owoce za darmo w dużych ilościach.
Podobnie z tym podatkiem płaconym od swoich własności, albo wielokrotne opodatkowania tego samego procesu wytwórczego. Mam takie same swoje logiczne przemyślenia. Ogólnie własne rozważania od zera na temat równowagi systemu pieniężnego doprowadziły mnie do takich samych konkluzji jak w teorii Douglasa. Wtedy pojąłem, że system kredytu społecznego nie może być złym systemem.

Może na poczatek przedstawię pewien temat odnośnie tego na ile można zasilać system nowym pieniądzem, a na ile tym który jest w bankach i pochodzi od zdeponowania go przez obywateli. Chciałbym Janie, abyś bliżej to wyjaśnił. Posłużę się własnym tekstem, który zamieściłm już gdzie indziej i na który to tekst brakło człowieka, który mógłby się merytorycznie odnieść. Po prostu ludzie na forach tym szczegółowo się nie zajmują.

-----------------
Teoria kredytu społecznego Douglasa jest w zasadzie bardzo precyzyjnym procesem pilotującym przepływ pieniedzy wraz z ruchem towarów. Cały ten proces pilnują i nadzorują banki, nie mające prawa nakładania odsetek. Po prostu księgują obrót pieniędzy w całej gospodarce pewnymi grubszymi etapami we wszystkich firmach, nie wdając się w szczegóły ich drobnych zakupów. Polega to na tym, że nadzorują przez to księgowość firm. Sprowadza się to w praktyce na pozbawieniu firm znaczacej ilości pieniędzy, którymi firma może rozporządzać. Firma choć działa w sposób ciagły, a nie skokowy z przerwami, to jednak pieniądze na działalność dostaje małymi "zastrzykami". Są to tzw kredyty i po osiąganiu pieniędzy za sprzedaż wyrobów i zatrzymaniu pieniędzy niezbędnych na wypłaty i pokrycia kosztów wytwarzania, resztę z tego zaciągnietego kredytu niezwłocznie oddaje do banku.

W wyniku takiego działania gospodarka jest dokładnie na bieżąco namonetyzowywana wraz z wytwarzaniem towaru. Efektem tego procesu jest to, że pieniądze jakie znajdą się w rękach ludzi w wyniku wypłat sciśle odpowiadają towarom, jakie są do sprzedania na rynku towarów. Poprzez ten sposób jest zawsze ustalona równowaga rynkowa i jest to dzięki ścisłemu ksiegowemu nadzorowi banków.

Jest jednak pewien problem, z którym i ja się spotkałem w swoich rozważaniach. Rynek towarów jest często wspólny zarówno dla klientów detalicznych jak i dla firm. (choć można i teoretycznie zrobić system gdzie istnieją dwa rynki handlu np giełda towarowa) W teorii kredytu społecznego pomimo, że firma nie zarabia na kolejny cykl produkcyjny (dywidenda, czy jakaś do tego celu wartość dodatkowa w cenie towaru nie funkcjonuje) firma taka "odciąga" część zasobów towarowych z rynku pomimo, że nie ma na to przeznaczonych środków. Wszystkie środki (pieniądze) odpowiadające wartości całego rynku po wypracowaniu są przecież w rękach ludzi co pracowali w firmach, bo je zarobili. A jednak urzędnik bankowy przyznaje jakiś kolejny kredyt dla firmy i firma kupuje wyroby na ktore to pieniądze są u ludzi (ich wypłaty za pracę przy wytwarzaniu tych towarów)

Co wobec tego tu wymyślono? Ano zakup na kredyt, czyli wzięcie części niezbędnych towarów z rynku w założeniu, że wszystkich towarów ludzie nie kupią, no bo i tak to się dzieje naturalnie, że pewne towary są dla indywidualnych odbiorców nieprzydatne, jeśli to np były półprodukty. Ale przecież nie tylko półprodukty zasilają inwestycyjnie poszczególne firmy. Surowce zaś pozyskiwane z przyrody są z kolei darmowe. Ceną ich jest głównie tylko praca pozyskania. Pierwszy etap wytwarzania wyrobu w takim przypadku, zawiera jedynie pierwszą początkową pracę ludzką i ta może być monetyzowana nowo wprowadzanym pieniądzem jak najbardziej. Ponadto działa tu jeszcze zasada, że nie wszystkie pieniądze każdy wydaje do zera, ale naturalną rzeczą jest odkładanie pieniędzy na trudne chwile. W ten sposób powstaje więc wolna rezerwa pieniędzy i odpowiadający jej towar, który oczekuje na nabywcę. Ten towar właśnie w pewnej części konsumuje przemysł. Oczywiście wszystkiego nie skonsumuje, bo na rynku byłby wtedy zerowy stan. Sprawa oczywiście podlega w tym systemie rządowej ręcznej regulacji.

Zasadą w tym systemie jest usuwanie pieniądza po dokonaniu sprzedaży. Wykonują to firmy handlowe odsyłając część pieniędzy do banków po "odcięciu" sobie zarobku własnego. Aby więc system się nie rozchwiał w wyniku "rozdawania" firmom towarów na które jest pokrycie u ludzi, wymyślono, że to ludziowymi pieniędzmi należy kupić te towary wstępne dla firm, na kolejne cykle produkcyjne. Firmy poskładały wnioski o kredyty, a banki dają więc na to pieniądze, które deponują ludzie w bankach. Korzysta się tu z naturalnego prawa, że wszyscy nagle wszystkiego nie wyciągną z banku.
Wiec działa tu ta sama zasada co u rolnika zbierajacego i konsumującego zboże, że część zboża musi zostawić na nasiona w przyszły sezon.
Przy istnieniu bezodsetkowości w kredytowaniu bankowym i braku dywidendy dla firm sprawa w zasadzie wydaje się układem sprawiedliwym. Ale pozbawienie firmy dodatkowych tandiemów uniemożliwia im samodzielne kreowanie celów dalszego działania. Na każdy dodatkowy cel czy też np rozwój wymaga to więc zaciągania kolejnych kredytów przez co podlega to jakby centralnemu państwowemu nadzorowi, czy kontroli. Poniekąd jest to i dobre.


Dlaczego Douglas w jednym z kluczowych zasad twierdzi, że kredyty nie powinny pochodzić z oszczędności, skoro jest to działanie zmierzajace do nierównowagi rynku towarów? Przemysł konsumuje też i towary z rynku za nowo wpuszczone kredytowe pieniądze, a pieniądze tkwią nadal u ludzi. W przyszłości nie będzie na nie pokrycia. Są więc inflacjogenne. System będzie miał od takiego procederu pełzającą inflację. Ten właśnie aspekt chciałbym tutaj naświetlić, aby on został wyjaśniony przez znawców. Ja tylko zauważam dziwność w projekcie. W kredycie społecznym wspomina się też o zasilaniu kredytowania z zdeponowanych przez ludzi pieniedzy w banku, a kluczowe zasady z teorii Douglasa jakby o tym nie wspominają.

Widać więc z tej tu analizy, że sprawa wartości dodanej w cenie wyrobu, czyli tej dywidendy dajacej firmie, czy udziałowcom swobody w decydowaniu o firmie ma w pieniężnych systemach decydujące i istotne znaczenie.
-----------------
User avatar
Erwin_
 
Posts: 25
Joined: Mon May 03, 2010 8:25 pm
Location: Polska

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby Jerzy Ulicki-Rek » Tue May 04, 2010 12:09 pm

Witam nowego studenta wsrod "polskich bandytow".
Znowu jest nas o jednego wiecej:)
Jerzy
Wolna Polska zaczyna sie tutaj
User avatar
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posts: 9344
Joined: Tue Nov 06, 2007 2:10 pm

Re: Witam jestem nowy

Postby jasiek z toronto » Tue May 04, 2010 4:35 pm

[quote="Erwin_"]Przeczytałem całą treść tego wątku. Skupiając się na elementach Systemu Kredytu Społecznego. Od roku jak się z nim po raz pierwszy spotkałem, rozważam go teoretycznie na wszystkie sposoby. Przekonałem się też, że na chwilę obecną jest to jak na razie jedyny prawidłowy i w miarę dobrze doprowadzony system pieniężny, spełniający funkcje sprawiedliwego handlu miedzy ludźmi w zamkniętej społeczności. Czyli krótko to ujmując w grupie ludzkiej, a konkretniej w państwie.
Stronę tę i to forum zaoferował mi J.U-R. A skoro są tu ludzie znający tę naukę i to dobrze, a w szczególności pan Jan z toronto postanowiłem się wrejestrować i korzystać z tego "uniwersytetu".

(jasiek z toronto) Bardzo mi milo ze wciaz staram sie wyjasnic szczegolowo problemy wynikajace z obecnego systemu lichwiarskiego, ktory paralizuje wszelkiego rodzaju dzialania indywidualnego czlowieka i calych spolecznosci (Narodu).


Chcąc szybko udoskonalić sobie jeszcze więcej swoją wiedzę w tym zakresie. Mam takie zapytanie w sprawie e-książek. Próbowałem zdobyć "Globalne oszustwo i drogi wyjścia" L. Even., ale w redakcji Michael'a mają wyczerpany nakład.

(jasiek z toronto) Niestety jeszcze nie posiadam tej ksiazki w wersji elektronicznej, ale mam nadzieje ze p. Jacek Morawa wkrotce zaopatrzy mnie i w ta pozycje.

Panie Janku czy jest do osiągnięcia ta pozycja? Pisał tu pan, że wydał pan dużo różnych ksiażek na temat działania, albo wdrażania tego systemu na współczesne czasy. No bo jak sądzę, ten instytut Louisa Evena w Rougemont w Kanadzie napewno rozwinał tę teorię pieniądza i są przecież już gotowe metody na wdrażanie takiego systemu. Gdzie dojść do tych publikacji? Czy wysyła je pan indywidualnie zainteresowanym?

(jasiekk z toronto) Wprowadzenie gotowego programu (w zasadzie podanego na "srebrnej tacy" pod nos) wciaz napotyka na bardzo powazne trudnosci, a zwlaszcza ze strony "wyksztalciuchowatych ekonomistow", ktorzy jak do tej pory nie potrafia odpowiedziec na proste pytanie: "Skad i na jakiej podstawie biora sie pieniadze???"
Wprowadzenie Kredytu Spolecznego w zycie spoleczne (publiczne) jest kwestia 72 godzin, a doprowadzenie do prawidlowej cyrkulacji srodkow finansowych trwalo by nie dluzej jak 40-60 dni w zespole ludzi uczciwych znajacych zasady systemu cyrkulacji.


Najbardziej ujęło mnie to co pan napisał w sprawie sadzenia bardziej użytecznych drzew. Ja rówież wielokrotnie się nad tą głupotą ludzką zastanawiałem, po co te drzewa na osiedlach, skoro tylko masa śmieci liściowych co roku do sprzątania. A tak przynajmniej byłyby owoce za darmo w dużych ilościach.

(jasiek z toronto) Ma Pan dowod na to, ze moje myslenie jest racjonalne i logiczne, a wiec jestem uczciwy wobec siebie i wobec innych proponujac sadzenie drzew uzytkowych likwidujac drzewa ozdobne nikomu nie potrzebne. Podobnie jest z Programem Kredytu Spolecznego, ktory de facto likwiduje lichwiarski system okradania ludzi w calej rozciaglosci.


Podobnie z tym podatkiem płaconym od swoich własności, albo wielokrotne opodatkowania tego samego procesu wytwórczego. Mam takie same swoje logiczne przemyślenia. Ogólnie własne rozważania od zera na temat równowagi systemu pieniężnego doprowadziły mnie do takich samych konkluzji jak w teorii Douglasa. Wtedy pojąłem, że system kredytu społecznego nie może być złym systemem.

(jasiek z toronto) Gdyby Program Kredytu zawieral jakies watpliwosci lub niescislosci, to sila rzeczy w zadnym stopniu nie zajmowal bym sie tym tematem.
System Kredytu Spolecznego jest w zasadzie doskonalym systemem dla wszystkich tworcow dobr materialnych, a w szczegolnosci dla tzw., "klasy sredniej", ktora de facto jest glownym motorem ekonomicznym w kazdym narodzie. Dziwie sie ze do tej pory nasza "srednia klasa" nie zwrocila (i nie zwraca uwagi) uwagi na Program Kredytu Spolecznego i w dalszym ciagu jest "rozbita" poprzez "balcerowiczowskie reformy schladzania gospodarki"...


Może na poczatek przedstawię pewien temat odnośnie tego na ile można zasilać system nowym pieniądzem, a na ile tym który jest w bankach i pochodzi od zdeponowania go przez obywateli. Chciałbym Janie, abyś bliżej to wyjaśnił. Posłużę się własnym tekstem, który zamieściłm już gdzie indziej i na który to tekst brakło człowieka, który mógłby się merytorycznie odnieść. Po prostu ludzie na forach tym szczegółowo się nie zajmują.

(jasiek z toronto) Banki nie moga zasilac "nowym pieniadzem" wprowadzajac ich do cyrkulacji. Banki sluza jedynie do ochrony pieniedzy wprowadzonych do cyrkulacji, ktorymi sa wlascicielami depozytorzy, czyli osoby prywatne i firmy deponujace swoje zyski. Nic ponad to.

-----------------
Teoria kredytu społecznego Douglasa jest w zasadzie bardzo precyzyjnym procesem pilotującym przepływ pieniedzy wraz z ruchem towarów. Cały ten proces pilnują i nadzorują banki, nie mające prawa nakładania odsetek. Po prostu księgują obrót pieniędzy w całej gospodarce pewnymi grubszymi etapami we wszystkich firmach, nie wdając się w szczegóły ich drobnych zakupów. Polega to na tym, że nadzorują przez to księgowość firm. Sprowadza się to w praktyce na pozbawieniu firm znaczacej ilości pieniędzy, którymi firma może rozporządzać. Firma choć działa w sposób ciagły, a nie skokowy z przerwami, to jednak pieniądze na działalność dostaje małymi "zastrzykami". Są to tzw kredyty i po osiąganiu pieniędzy za sprzedaż wyrobów i zatrzymaniu pieniędzy niezbędnych na wypłaty i pokrycia kosztów wytwarzania, resztę z tego zaciągnietego kredytu niezwłocznie oddaje do banku.

(jasiek z toronto) Firmy produkujace, wytwarzajace lub swiadczace uslugi sa tworcami nowych pieniedzy pochodzacymi prosto z Mennicy, a nie z banku. Bank nie ma nic z tymi pieniedzmi wspolnego i miec nie bedzie, a sluzyc bedzie jak "szafa w domu do chowania ubrania"...


W wyniku takiego działania gospodarka jest dokładnie na bieżąco namonetyzowywana wraz z wytwarzaniem towaru. Efektem tego procesu jest to, że pieniądze jakie znajdą się w rękach ludzi w wyniku wypłat sciśle odpowiadają towarom, jakie są do sprzedania na rynku towarów. Poprzez ten sposób jest zawsze ustalona równowaga rynkowa i jest to dzięki ścisłemu ksiegowemu nadzorowi banków.

(jasiek z toronto) Mysle ze dosc juz mielismy i mamy "ksiegowanie i nadzor bankow" i tzw.. "rownowagi rynkowej". Tym problemem zajma sie Narodowi Urzednicy, ktorzy beda wladni do wprowadzania nowych pieniedzy do cyrkulacji wprost proporcjonalnie do wytworzonych i wytwarzajacych sie dobr materialnych, co sila rzeczy im wiecej wytworzonych lub wytwarzajacych sie dobr materialnych przez ludzi i maszyny tym wiecej pojawi sie gotowki w kieszeniach u obywateli czyli tworcow tych dobr. Urzednicy Narodowi beda sprawowac kontrole nad rownowaga dobr i iloscia gotowki majacej realne pokrycie (fizycznie) w tych wyprodukowanych czy wydobytych dobrach, czego skutkiem bedzie calkowite uwolnienie kazdego producenta czy wytworce od zaleznosci finansowych w doslownym tego slowa znaczeniu.

Jest jednak pewien problem, z którym i ja się spotkałem w swoich rozważaniach. Rynek towarów jest często wspólny zarówno dla klientów detalicznych jak i dla firm. (choć można i teoretycznie zrobić system gdzie istnieją dwa rynki handlu np giełda towarowa) W teorii kredytu społecznego pomimo, że firma nie zarabia na kolejny cykl produkcyjny (dywidenda, czy jakaś do tego celu wartość dodatkowa w cenie towaru nie funkcjonuje) firma taka "odciąga" część zasobów towarowych z rynku pomimo, że nie ma na to przeznaczonych środków. Wszystkie środki (pieniądze) odpowiadające wartości całego rynku po wypracowaniu są przecież w rękach ludzi co pracowali w firmach, bo je zarobili. A jednak urzędnik bankowy przyznaje jakiś kolejny kredyt dla firmy i firma kupuje wyroby na ktore to pieniądze są u ludzi (ich wypłaty za pracę przy wytwarzaniu tych towarów)

(jasiek z toronto) Nie mozna uzywac pieniedzy bedacych w cyrkulacji spolecznej do tworzenia nowych dobr materialnych, gdyz zostanie dosc powaznie zachwiana rownowaga zmniejszajace sie ilosci gotowki wzgledem wyprodukowanych dobr materialnych. Dam przyklad: Jesli nowy budynek o calkowitej wartosci 10.000.000 zlotych zostal zbudowany i pieniadze zostaly wyemitowane na podstawie tego budynku, to jesli te pieniadze zostana uzyte do budowy nastepnego budnyku, to ilosc pieniedzy w cyrkulacji pozostanie ta sama, a zbudowane beda dwa budynki mieszkalne, czyli w cyrkulacji bedzie brakowac sila rzeczy 10.000.000 zlotych.


Co wobec tego tu wymyślono? Ano zakup na kredyt, czyli wzięcie części niezbędnych towarów z rynku w założeniu, że wszystkich towarów ludzie nie kupią, no bo i tak to się dzieje naturalnie, że pewne towary są dla indywidualnych odbiorców nieprzydatne, jeśli to np były półprodukty. Ale przecież nie tylko półprodukty zasilają inwestycyjnie poszczególne firmy. Surowce zaś pozyskiwane z przyrody są z kolei darmowe. Ceną ich jest głównie tylko praca pozyskania. Pierwszy etap wytwarzania wyrobu w takim przypadku, zawiera jedynie pierwszą początkową pracę ludzką i ta może być monetyzowana nowo wprowadzanym pieniądzem jak najbardziej. Ponadto działa tu jeszcze zasada, że nie wszystkie pieniądze każdy wydaje do zera, ale naturalną rzeczą jest odkładanie pieniędzy na trudne chwile. W ten sposób powstaje więc wolna rezerwa pieniędzy i odpowiadający jej towar, który oczekuje na nabywcę. Ten towar właśnie w pewnej części konsumuje przemysł. Oczywiście wszystkiego nie skonsumuje, bo na rynku byłby wtedy zerowy stan. Sprawa oczywiście podlega w tym systemie rządowej ręcznej regulacji.

(jasiek z toronto) Najwazniejsza rzecze jest to, ze to ludzie tworza dobra materialne do konsumpcji a nie pieniadze tworza ludzi do produkcji dobr materialnych.
Pieniadze NICZEGO nie tworza ani niczego nie produkuja. Produkuje sie i wytwarza potrzebne rzeczy do konsumpcji lub na potrzeby exportu dobr materialnych, ktore zostaly w pelni nasycone na wlasnym rynku. Mamy tutaj do czynienia z produktami nietrwalymi jak: paliwa, energia, czy ubrania i produktami trwalymi jak nieruchomosci (budynki, fabryki, stocznie, kopalnie itp). Dam przyklad: Zbudowano statek o wartosci 100.000.000 zlotych i na podstawie tego statku zostala wyemitowana gotowka - czyli ta gotowke otrzymala Stocznia - placac swoim pracownikom pensje itd.itd. Te 100 milionow zlotych bedzie w cyrkulacji do czasu, kiedy statek bedzie istnial i swiadczyl uslugi transportowe, a tym samym przynosil korzysci z jego eksploatacji, a wiec ilosc pieniedzy bedzie przybywala wprost proporcjonalnie do ilosci zbudowanych statkow.
Jesli chodzi o paliwa czy zywnosc, to pieniadze bedace w cyrkulacji na potrzeby konsumpcyjne beda krazyly miedzy wytworcami a konsumentami gdzie posrednikiem stanie sie dystrybutor (sprzedawca detaliczny czy hurtowy). Obrazowo to: Rafineria rocznie produkuje 100.000 ton paliwa o wartosci 100.000.000 zlotych i taka ilosc pieniedzy zostanie wyemitowana (wprowadzona do cyrkulacji) i przekazana rafinerii za wytworzone paliwo, by konsumenci mogli zakupic na stacjach benzynowych, a stacje benzynowe za skonsumowane paliwo (spalone w swych samochodach) mogly zaplacic za kolejna produkcje (dostawe) dla rafinerii...Tak wiec ilosc produkowanego paliwa przez rafinerie bedzie odpowiadala ilosci gotowki w cyrkulacji.


Zasadą w tym systemie jest usuwanie pieniądza po dokonaniu sprzedaży. Wykonują to firmy handlowe odsyłając część pieniędzy do banków po "odcięciu" sobie zarobku własnego. Aby więc system się nie rozchwiał w wyniku "rozdawania" firmom towarów na które jest pokrycie u ludzi, wymyślono, że to ludziowymi pieniędzmi należy kupić te towary wstępne dla firm, na kolejne cykle produkcyjne. Firmy poskładały wnioski o kredyty, a banki dają więc na to pieniądze, które deponują ludzie w bankach. Korzysta się tu z naturalnego prawa, że wszyscy nagle wszystkiego nie wyciągną z banku.
Wiec działa tu ta sama zasada co u rolnika zbierajacego i konsumującego zboże, że część zboża musi zostawić na nasiona w przyszły sezon.
Przy istnieniu bezodsetkowości w kredytowaniu bankowym i braku dywidendy dla firm sprawa w zasadzie wydaje się układem sprawiedliwym. Ale pozbawienie firmy dodatkowych tandiemów uniemożliwia im samodzielne kreowanie celów dalszego działania. Na każdy dodatkowy cel czy też np rozwój wymaga to więc zaciągania kolejnych kredytów przez co podlega to jakby centralnemu państwowemu nadzorowi, czy kontroli. Poniekąd jest to i dobre.

(jasiek z toronto) Falszywe rozumowanie, ktore stalo sie swego rodzaju "prawdziwa regula" n/t kredytow z banku i uzywania pieniedzy majacych realne pokrycie w towarach juz wyprodukowanych do produkcji nowych towarow. Zasada jest jedna: nowa produkcja to nowe pieniadze. Jesli towarow przybywa, to musi sie zwiekszac ilosc nowej gotowki wprowadzanej do cyrkulacji na podstawie fizycznie wyprodukowanych nowych towarow. Tutaj nie ma zadnych "czary mary" czy "kredytowych iluzji"...


Dlaczego Douglas w jednym z kluczowych zasad twierdzi, że kredyty nie powinny pochodzić z oszczędności, skoro jest to działanie zmierzajace do nierównowagi rynku towarów? Przemysł konsumuje też i towary z rynku za nowo wpuszczone kredytowe pieniądze, a pieniądze tkwią nadal u ludzi. W przyszłości nie będzie na nie pokrycia. Są więc inflacjogenne. System będzie miał od takiego procederu pełzającą inflację. Ten właśnie aspekt chciałbym tutaj naświetlić, aby on został wyjaśniony przez znawców. Ja tylko zauważam dziwność w projekcie. W kredycie społecznym wspomina się też o zasilaniu kredytowania z zdeponowanych przez ludzi pieniedzy w banku, a kluczowe zasady z teorii Douglasa jakby o tym nie wspominają.

(jasiek z toronto) W projekcie Douglas'a nic nie ma na temat Kredytu Inwestycyjnego, ktory wprowadza nowe pieniadze do cyrkulacji na podstawie nowej produkcji i Kredytu Finansowego, ktory jest uzywany tylko na cele konsumpcyjne tychze produkcji bedacych juz w cyrkulacji. Tak wiec Kredyty Inwestycyjny wprowadza nowe pieniadze, a Kredyt Finansowy "obraca" w cyrkulacji juz wytworzonymi (wyemitowanymi) pieniedzmi. Kredyt Inwestycyjny jest forma zaufania miedzy Urzednikiem Narodowym a wytworca dobr materialnych i nie jest zadna forma pozyczki w formie gotowki, a forma kontraktu, ktory mozna ujac w prosty sposob: Ty produkuj i wytwarzaj, a ja jako Urzednik Narodowy po 30 dniach wyemituje ci gotowke na podstawie tego co wyprodukowales czy wytworzyles.
Owszem, troche "wyprzedzilem" Douglas'a i nieco zmodyfikowalem na miare XX wieku jego glowne zalozenia, ktore jak najbardziej sa prawdziwe i sluszne, ale czas nieco "poszedl do przodu"...:)))

Widać więc z tej tu analizy, że sprawa wartości dodanej w cenie wyrobu, czyli tej dywidendy dajacej firmie, czy udziałowcom swobody w decydowaniu o firmie ma w pieniężnych systemach decydujące i istotne znaczenie.

(jasiek z toronto) Uproszcze ta kwestie "wartosci dodanej" i przeloze ja na jasny i logiczny wywod. Kazda inwestycja stala (budynek, czy obiekt uzytecznosci publicznej) zanim zostanie zbudowana posiada kosztorys w ktory wchodza: cena za projekt, ilosc zuzytych materialow i energii, zarobki pracownikow, koszty eksploatacji maszyn i urzadzen, i zysk dla firmy budowlanej, jak i rowniez czas wykonania. Tak wiec w/g kosztorysu "wartosc dodana" jest zysk firmy budowlanej po oplaceniu wszystkich kosztow i strat, co obraca sie jako Dywidenda dla firmy.
===============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Dywidenda i banki

Postby Erwin_ » Wed May 05, 2010 5:34 am

Przyjmuję te wyjaśnienia i zrozumiałem co podałeś. Podsumuję je tu.
1. Jest rozgraniczenie między bankiem i urzędem państwowym regulującym równowagę rynku finansowego tym co jest sprzężony z mennicą. Dwa odzielne twory.

2. Istnieje w cenie towaru składnik dywidenda, który generuje firma. Rozumię więc, że jest to dodatkowy ekstra zarobek udziałowców firmy (właścicieli). Więc teraz rozumię, że są stworzone podstawy do tego, że firma ma swój odpowiednik własnego firmowego pieniądza, który jest odzwierciedleniem też przysługującej jej części nowo wyprodukowanych towarów będących na rynku, więc może je też nabywać do kontynuowania kolejnych serii produkcji, w takiej części na ile pozwala jej to ta dywidenda. Podkreślałem to, że rynek jest tu wspólny dla konsumentów i dla firm. Mam rozumieć, że na zakup z rynku towarów, tych wstępnych do rozpoczęcia cyklu produkcji, urzednik państwowy kredytów nie przyznaje. Musi być na ten cel przeznaczona część puli z tej dywidendy firmowej. Chyba, że może chodzić o jakąś najwyżej wstępną dawkę pieniedzy przy rozpoczynaniu działalności.
Teoretycznie więc firma z tych dywident może sobie więc wytworzyć rezerwę gotówkową będącą buforem. No i zabezpieczyć sobie stabilną ciągłość produkcji uniezależniajac się od otrzymywania kredytów o którym to decydują urzędnicy.
Chodzi tu o zakup półproduktów i materiałów oraz środków pomocniczych z rynku towarów. Pieniądze na regenerację środków trwałych mają jak padło wyjaśnienie odrębne składnikowanie w cenie wyrobu. Więc środki trwałe i zasoby fabryczne nie nikną i stale są utrzymywane w sprawności, bo jest na to inny zarabiany przez firmę składnik.

Teraz rodzą mi się kolejne sprzeżone pytania.

Co się dzieje z pieniędzmi zdeponowanymi w banku? Żeby leżały bezpiecznie i nie były używane przez bankierów mogących udzielać ich skrycie dla zintensyfikowania produkcji w umowach na gębę z firmami, wymaga to ciągłych kontroli stanu pieniędzy w sejfach z zapisami jakie są na kontach deponentów. Rozumię, że będą do tego przeznaczeni Urzędnicy Narodowi o których wspomniałeś. Czy tak?
No bo przecież tak na gębę dawaliby pieniądze zdeponowane i po przekręceniu ich w gospodarce, oddaliby je na miejsce spowrotem w bank, a korzystaliby wtedy z zysków firm i tych gębowych umów.
Rezerwa frakcyjna ma się rozumieć zawsze na poziomie 100%? Czyli zawsze Pełne pokrycie finansowe lokat w banku na każdą chwilę?

Jak będzie więc rozwiązany temat potrzeby ciągłego wyrównywania bilansu bankowego co do zasobów sejfowych i zapisów w banku, jeśli będą zarówno rozrachunki przelewowe, jak i gotówkowe? Czy będą funkcjonować tu ciągłe konwojenckie wyrównywania gotówkowe między bankami?
A może jedynie będzie odnotowywana ta rozbieżność w buchalterii bankowej i pozostanie jedynie konwojowanie gotówki między bankami tylko wtedy, gdy dochodzi do dużych rozbieżności?
Jaka więc jest korzyć dla deponentów z przetrzymywania pieniędzy w bankach w porównaniu do przetrzymywania ich u siebie w jakichś skrytkach? No bo jedynie tylko widzę tu wygodę z tzw płaceniem przelewami.
User avatar
Erwin_
 
Posts: 25
Joined: Mon May 03, 2010 8:25 pm
Location: Polska

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby jasiek z toronto » Wed May 05, 2010 7:04 pm

Przyjmuję te wyjaśnienia i zrozumiałem co podałeś. Podsumuję je tu.
1. Jest rozgraniczenie między bankiem i urzędem państwowym regulującym równowagę rynku finansowego tym co jest sprzężony z mennicą. Dwa odzielne twory.

(jasiek z toronto) Bank jest po to, aby w nim deponowac pieniadze, ktore sa juz w cyrkulacji spolecznej, czyli te pieniadze, ktore maja pokrycie w rzeczywiscie wykonanej lub wykonujacej sie produkcji. Tak wiec bank bedzie mogl pozyczac pieniadze, ale tylko tyle, ile bedzie posiadal w rzeczywistosci zdeponowanych przez depozytorow bez prawa kreacji oprocentowanych kredytow finansowych - czyli kreacji pieniedzy z "powietrza"...

2. Istnieje w cenie towaru składnik dywidenda, który generuje firma. Rozumię więc, że jest to dodatkowy ekstra zarobek udziałowców firmy (właścicieli). Więc teraz rozumię, że są stworzone podstawy do tego, że firma ma swój odpowiednik własnego firmowego pieniądza, który jest odzwierciedleniem też przysługującej jej części nowo wyprodukowanych towarów będących na rynku, więc może je też nabywać do kontynuowania kolejnych serii produkcji, w takiej części na ile pozwala jej to ta dywidenda. Podkreślałem to, że rynek jest tu wspólny dla konsumentów i dla firm. Mam rozumieć, że na zakup z rynku towarów, tych wstępnych do rozpoczęcia cyklu produkcji, urzednik państwowy kredytów nie przyznaje. Musi być na ten cel przeznaczona część puli z tej dywidendy firmowej. Chyba, że może chodzić o jakąś najwyżej wstępną dawkę pieniedzy przy rozpoczynaniu działalności.
Teoretycznie więc firma z tych dywident może sobie więc wytworzyć rezerwę gotówkową będącą buforem. No i zabezpieczyć sobie stabilną ciągłość produkcji uniezależniajac się od otrzymywania kredytów o którym to decydują urzędnicy.
Chodzi tu o zakup półproduktów i materiałów oraz środków pomocniczych z rynku towarów. Pieniądze na regenerację środków trwałych mają jak padło wyjaśnienie odrębne składnikowanie w cenie wyrobu. Więc środki trwałe i zasoby fabryczne nie nikną i stale są utrzymywane w sprawności, bo jest na to inny zarabiany przez firmę składnik.

(jasiek z toronto) Zysk firmy lub fabryki, ktore produkuja artykuly do konsumpcji spolecznej, a pieniadze (profit) moga byc uzyte TYLKO na cele konsumpcyjne czyli na zmodernizowanie (dodatkowe maszyny itp) lub czysto na prywatne cele, gdzie oczywiscie wchodzi w rachube podzial Dywidendy (zysku firmy netto) na wszystkich pracownikow w/g hierachii wewnetrznej.



Teraz rodzą mi się kolejne sprzeżone pytania.

Co się dzieje z pieniędzmi zdeponowanymi w banku?

(jasiek z toronto) Nic sie nie dzieje i dziac nie bedzie. Bank jesli zostanie uprawniony do udzielenia (skorzystania) z zdeponowanych pieniedzy przez firme, to moze rowniez korzystac z profitu uzyskanego ze zdeponowanych oszczednosci. Wygladac to bedzie tak, ze firma zdepnowala 100.000 zlotych (w gotowce) i stala sie tym samym depozytorem, ktory wyrazil zgode na wykorzystanie tych oszczednosci do pozyczek finansowych dla pozyczkobiorcow. Bank z racji iz rowniez ma swoje wydatki (personel, energia, itp) moze zazadac od pozyczkobiorcy 10/100 czesci od pozyczonej kwoty, czyli od kazdego 1000 zlotych zazada 100 zlotych profitu od pozyczkobiorcy, a depozytor czyli wlasciciel tej gotowki zdeponowane w banku otrzyma zysk 5/100 czesci od kazdego 1000 zlotych, a wiec nastapi podzial zysku miedzy depozytorem a bankiem na rachunek pozyczkodawcy. Warto tutaj zauwazyc, ze posluguje sie w tej wypowiedzi SYSTEMEM CYFROWYM, a wiec KWOTOWYM gdzie gotowka zdeponowana w banku jest gotowka rzeczywista czyli fizycznie istniejaca i majaca swoje fizyczne odzwierciedlenie w rzeczywistosci spolecznej majacej fizyczne pokrycie w wykonanych i wykonywanych dobrach materialnych.

Żeby leżały bezpiecznie i nie były używane przez bankierów mogących udzielać ich skrycie dla zintensyfikowania produkcji w umowach na gębę z firmami, wymaga to ciągłych kontroli stanu pieniędzy w sejfach z zapisami jakie są na kontach deponentów. Rozumię, że będą do tego przeznaczeni Urzędnicy Narodowi o których wspomniałeś. Czy tak?

(jasiek z toronto) Kazdy bank prywatny, bedzie sprawdzany przez Urzednikow Narodowych, by ten bank nie dopuscil sie oszustwa pozyczajac wiecej pieniedzy, anizeli posiadal w swojej kasie pancernej gotowki i to bardzo latwo sprawdzic w obecnym swiecie komputerow i Internetu. Urzednik Narodowy moze zazadac od banku sprawozdania kwoty zdeponowanej przez depozytorow i kwoty pozyczonej przez pozyczkobiorcow. Ponadto, w systemie Programu Kredytu Spolecznego nie bedzie sie nikomu oplacac dokonac naduzyc czy defraudacji, bowiem Program Kredytu Spolecznego jest JAWNY, SPRAWIEDLIWY I UCZCIWY dla wszystkich i rowniez dla prywatnych bankierow...



No bo przecież tak na gębę dawaliby pieniądze zdeponowane i po przekręceniu ich w gospodarce, oddaliby je na miejsce spowrotem w bank, a korzystaliby wtedy z zysków firm i tych gębowych umów.

(jasiek z toronto) Banki prywatne NIGDY nie beda pieniedzy depozytorow uzywac do nowych produkcji ani na jakiekolwiek finansowanie firm czy przedsiebiorstw produkujacych czy wytwarzajacych dobra materialne. Bank bedzie TYLKO korzystal z zyskow miedzy depozytorami a pozyczkobiorcami i stanie sie TYLKO tego typu posrednikiem. Zadnych bank udzialow w tego typu firmach czy przedsiebiorstwach udzialu miec nie bedzie. Koniec "udzialowych cyrkow" i "podstawionych" wlascicieli przez banki majacych 100 zlotych w kieszeni...

Rezerwa frakcyjna ma się rozumieć zawsze na poziomie 100%? Czyli zawsze Pełne pokrycie finansowe lokat w banku na każdą chwilę?

(jasiek z toronto) Banki jak juz wspomnialem powyzej, beda pozyczac tyle gotowki ile fizycznie beda mialy w swojej kasie i ani grosza wiecej!!! Owszem, banki beda bardzo zainteresowane, aby przekonac duze firmy produkujace czy wytwarzajace do deponowania swoich zyskow i moga dopuscic sie obnizenia swojego zysku miedzy depozytorem a pozyczkobiorca. Np: Firma deponuje 100.milionow zysku i bank posiadajac tak duza gotowke - majac zezwolenie od firmy na jej uzycie w celu udzielania pozyczek na cele prywatne osobom prywatnym, moze zaoferowac 8/100 czesci od kazdego 1000 od pozyczkodawcy a firmie zaoferowac 5/100 czesci zysku od kazdego 1000 zlotych pozyczonych pozyczkobiorcom., lecz to juz bedzie umowa miedzy depozytorem, czyli firma, a bezposrednio bankiem.


Jak będzie więc rozwiązany temat potrzeby ciągłego wyrównywania bilansu bankowego co do zasobów sejfowych i zapisów w banku, jeśli będą zarówno rozrachunki przelewowe, jak i gotówkowe?

(jasiek z toronto) Jesli bank zechce dokonywac "przelewow" w sensie elektronicznym, to kazda suma ujeta na "przelewie" musi byc w banku odseparowana od calkowitej sumy w gotowce i gotowka ta winna byc przeniesiona do innego sejfu jako gotowka nie podlegajaca dalszemu pozyczeniu osobom prywatnym, bowiem juz zostala pozyczona w formie "przelewu", a wiec zostala zarejestrowana w formie elektronicznej na koncie pozyczkobiorcy.


Czy będą funkcjonować tu ciągłe konwojenckie wyrównywania gotówkowe między bankami?

(jasiek z toronto) Jesli bank znajdujacy sie w Warszawie pozyczyl osobie prywatnej w formie przelewu 100.000 zlotych pozyczkobiorcy zmieszkalemu we Wroclawiu, ktory zdeponowal "przelew" elektroniczny do banku we Wroclawiu, to sila rzeczy te 100.000 w gotowce musi zostac przetransportowane z Warszawy do Wroclawskiego banku. Oczywiscie ze odbedzie sie to w czasie dluzszym, bowiem nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie lecial z tak mala gotowka do Wroclawia, ale jesli bedzie taka koniecznosc i bank w Warszawie nie bedzie mial wiekszych sum do przekazania do Wroclawskiego banku, to nie wykluczalbym takiej mozliwosci zatrudnienia kuriera i dostarczenia tej gotowki do celu.
Mysle, ze nie bedzie takich trudnosci, aby pozyczkobiorca musial pozyczac pieniadze w Warszawie a realizowal "przelew" we Wroclawiu, zwlaszcza ze miejscowe banki moga taka transakcje zalatwic niemalze od "reki"...

A może jedynie będzie odnotowywana ta rozbieżność w buchalterii bankowej i pozostanie jedynie konwojowanie gotówki między bankami tylko wtedy, gdy dochodzi do dużych rozbieżności?

(jasiek z toronto) W kazdym prywatnym banku musi byc rownowaga miedzy kwota zdeponowana a kwota pozyczona. Jesli bank pozyczyl 100.000 zlotych a kwota zdeponowanej gotowki przez wszystkich depozytorow opiewa na 50.000 zlotych, to sila rzeczy nastapila "powazna" rozbieznosc i w takiej sytuacji wkracza do dzialania Prokurator i wszczyna niezwlocznie dochodzenie (sledztwo.)

Jaka więc jest korzyć dla deponentów z przetrzymywania pieniędzy w bankach w porównaniu do przetrzymywania ich u siebie w jakichś skrytkach?

(jasiek z toronto) Pieniadze kazdy obywatel moze przechowywac nawet w "materacu" wiedza doskonale o tym, ze sila nabywcza ich pieniedzy (oszczednosci) schowanych w materacu rosnie w skali miesiaca i roku, to w zasadzie nic nie traca a zyskuja, bowiem w systemie Programu Kredytu Spolecznego nie istnieje pojecie "inflacji" czy "deflacji" zwlaszcza ze Kredyt Spoleczny likwiduje oprocentowane kredyty finansowe i opodatkowane produkty w siecie detalicznej, czyli produkty wytworzone beda mialy dokladnie taka sama cene lub cena bedzie sie zmniejszac, gdyz zwiekszac sie bedzie produkcja, a koszty produkcji zmniejszac (maszyny zastepuja prace ludzi), co tym samym waluta polska stanie sie calkowicie stabilna i niezalezna od czynnikow "zewnetrznych", ktore dzisiaj okreslaja co i ile firmy maja produkowac jak rowniez i gdzie.

No bo jedynie tylko widzę tu wygodę z tzw płaceniem przelewami.

(jasiek z toronto) Osobiscie nie "bawil" mnie ten lichwiarski "cyrk z przelewami", bowiem dochodzilo w nim do niesamowitych defraudacji i korupcji. Dlatego tez stalem sie goracym zwolennikiem poslugiwania sie zywa gotowka nawet taka, ktora mozna wymienic na zlote monety czy platynowe monety.
Oczywiscie ze trudno jest miec przy sobie 1.000.000 zlotych, bo to dosc pokazna suma i zajmujaca duzo miejsca, ale jesli platynowa moneta 5 uncjna z 2 karatowym brylantem (majaca fizyczne pokrycie) moze rowniez zastapic kwote 1.000.000 zlotych, ktora bardzo latwo schowac do kieszeni lub "pod stanik"...:)))
Coz wiec stoi na przeszkodzie, aby uzywac zlotych, platynowych, czy brylantowych monet i uzywac banknotow odpowiadajacych wartosci tychze monet???
=================================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

pożyczanie wzajemne, avista, złoto, składniki towaru.

Postby Erwin_ » Thu May 06, 2010 3:19 am

No to mi już się sporo powyjaśniało. Widzę, że bankom daje się tylko rolę usługową przy wzajemnym pożyczaniu pieniędzy i świadomym lokowaniu gotówki na określony czas. W ten sposób upłynnia się masy towarowe, aby nie zalegały na rynku, od tezauryzowanego pieniądza.
Ja np w swoim własnym projektowaniu, wymyśliłem tzw Banki Pośrednictwa, działające na zasadach biur i nie posiadające sejfów. Kojarzyłyby wzajemnie deponenta z pożyczkobiorcą na dowolną ustaloną stopę zwrotu, gdzie tylko dokonywałoby się przekazanie pieniedzy w obecności urzednika, wraz z spisaniem umowy. Zaś banki do przelewów i nieoprocentowanych kont a'wista, miałyby być zupełnie odrębne. Idea oparta na podobnej zasadzie.

Moje pytania co do przechowywania pieniędzy u siebie dlatego zadałem, bo nie wiedziałem, że banki będą tu dawły zysk od wzajemnego pożyczania sobie. Sądziłem, że te same banki będą prowadziły rachunki, bieżące depozytariuszy na tzw kontach avista do wykonywania płatności bezgotówkowych, oraz udzielały pożyczek na działalność firm.
To jak właściwie będzie z tymi płatnościami a'vista?
Sugerujesz tylko gotówkę jako najlepszą?

Ale zaskoczyłeś mnie Janku tą zamiennością na kruszec. Przecież to byłaby totalna klęska wprowadzić parytet kruszcowy. Wewnętrzną równowagę rynkową, żydostwo zaraz by zaczynało rozregulowywać, wprowadzając i wyprowadzając potem kruszec. Dokonywaliby przy jego pomocy zmian własności towarów i majątków. Działaliby tacy agenci tym zewnętrznym kruszcem, analogicznie jak robi się to fałszowaną walutą, gdy nielegalnie się ją wprowadza i przy jej pomocy okrada wewnętrzny stabilny układ finansowy. Przecież mennica to skarb najwiekszy, bo ma być bez żadnego żyda w środku. Od produkowania takich pieniędzy oni mają być odsunięci. A tu zostawia się w systemie dla nich furkę wejściową? Mogą importować w system kruszec z zagranicy! Złoto jest zawsze jednakowe i nie rozpozna się które jest wprowadzone przez żyda, a które zakupione przez rząd. Chyba ktoś tu na głowę upadł!
Właśnie bardzo się zdziwiłem jak D. Kosiur promował w swoich wyborczych stronach pieniądz zamienny na złoto.
Wyjaśnij tu dokładnie jak coś wiesz w tej sprawie, bo zaczynam nie rozumieć.
jasiek z toronto wrote:(jasiek z toronto) Zysk firmy lub fabryki, ktore produkuja artykuly do konsumpcji spolecznej, a pieniadze (profit) moga byc uzyte TYLKO na cele konsumpcyjne czyli na zmodernizowanie (dodatkowe maszyny itp) lub czysto na prywatne cele, gdzie oczywiscie wchodzi w rachube podzial Dywidendy (zysku firmy netto) na wszystkich pracownikow w/g hierachii wewnetrznej

Dlaczego taka idea z tym ustaleniem, że dywidenda tylko ma być na modernizowanie. Toż z czyich pieniędzy zakupi się surowce i półfabrykaty na kolejny produkcyjny cykl, po sprzedaniu poprzedniej partii towarów? Miałby to być kredyt? To przecież byłoby wówczas inflacjogenne. Pieniądze na te towary są przecież u ludzi co pozarabiali w procesie wytwórczym. (Jest przecież wspólny rynek towarów i usług) A jak oni ludzie z pieniędzmi ruszą w rynek z opóźnieniem, to tego odpowiednika towarów już nie będzie, bo przemysł wykupił i przerobił w inny towar. A na ten kolejny wytworzony zaś towar, jacyś ludzie znów pozarabiali w kolejnym procesie wytwórczym. Tak byłoby przy kredytowaniu zakupów surowców, półproduktów i materiałów pomocniczych potrzebnych do kolejnych cykli produkcyjnych. Równowaga pieniądza z towarem na rynku musi być. To jest główna idea Kredytu Społecznego. Tutaj widzę więc brak spójności w takiej konstrukcji.
Po co narzucać firmie jak ma funkcjonować i zarabiać? Sama przecież niech wybiera, czy ma to robić przez intensyfikację obrotów, czy rozbudową zakładu. Kredyt rozumię dostaje co do tej części skałdowej towaru, aby pokryć zarobki i dywidendę. Tak myślę. Jak coś jest źle to popraw te myśli. Roztrząsamy oczywiście jak działa zaprojektowany już System Kredytu Społecznego, który to znasz. Ja się tylko chcę coś nauczyć i przy okazji dyskusji niech uczą się inni.
User avatar
Erwin_
 
Posts: 25
Joined: Mon May 03, 2010 8:25 pm
Location: Polska

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby Jerzy Ulicki-Rek » Thu May 06, 2010 4:24 am

" Ale zaskoczyłeś mnie Janku tą zamiennością na kruszec. Przecież to byłaby totalna klęska wprowadzić parytet kruszcowy. Wewnętrzną równowagę rynkową, żydostwo zaraz by zaczynało rozregulowywać, wprowadzając i wyprowadzając potem kruszec. Dokonywaliby przy jego pomocy zmian własności towarów i majątków. Działaliby tacy agenci tym zewnętrznym kruszcem, analogicznie jak robi się to fałszowaną walutą, gdy nielegalnie się ją wprowadza i przy jej pomocy okrada wewnętrzny stabilny układ finansowy. Przecież mennica to skarb najwiekszy, bo ma być bez żadnego żyda w środku. Od produkowania takich pieniędzy oni mają być odsunięci. A tu zostawia się w systemie dla nich furkę wejściową? Mogą importować w system kruszec z zagranicy! Złoto jest zawsze jednakowe i nie rozpozna się które jest wprowadzone przez żyda, a które zakupione przez rząd. Chyba ktoś tu na głowę upadł!
Właśnie bardzo się zdziwiłem jak D. Kosiur promował w swoich wyborczych stronach pieniądz zamienny na złoto.
Wyjaśnij tu dokładnie jak coś wiesz w tej sprawie, bo zaczynam nie rozumieć."

Swietne pytanie.
Byla co prawda taka sytuacja przed powstaniem Fed.Res.,ze paierowe dolary (jako latwiesze do chowania w portfelu) byly wymienialne (na rzadanie) w relacji 1:1 na dolary zlote lub srebne ale taka sytuacja juz nie istnieje.
Biorac pod uwage ,ze tylko zydowskie banki maja obecnie pieniadze aby kupowac i gromadzic zloto ,uwagi Erwina sa bardzo sluszne.
Jerzy
Wolna Polska zaczyna sie tutaj
User avatar
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posts: 9344
Joined: Tue Nov 06, 2007 2:10 pm

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby jasiek z toronto » Thu May 06, 2010 4:47 am

Jerzy,
ja tylko zasugerowalem zamiane "przelewow" na konkretny "zamiennik" w formie odzwierciedlajacej wartosc (sume) zaciagnietej pozyczki przez pozyczkobiorce zamieszkalego w innym miescie. Nic wiecej.
Nie jestem zwolennikiem "parytetu zlota" czy " parytetu platyny i brylantow", ale jestem zwolennikiem poslugiwania sie zwykla gotowka w formie monetarnej i papierowej odpowiadajacej (odzwierciedlajacej) rzeczywista produkcja czy rzeczywista iloscia wytworczosci, gdyz pieniadze sa tej produkcji odzwierciedleniem. Ponadto, poslugiwanie sie gotowka daje kazdemu poslugujacemu sie czlowiekowi (osobie prywatnej) calkowita anonimowosc i jednoczesnie gwarantuje wolnosc prywatna do czego zmierza Program Kredytu Spolecznego. A wiec kazda transakcja finansowa winna byc w glownym zalozeniu anonimowa i wolna od wszelakich pytan ze strony Urzednika Narodowego, ktorego w zasadzie nie interesuje gdzie i jak zostaly wyemitowane pieniadze zdeponowane i na jaki zysk w banku prywatnym.
Generalnie Urzednik Narodowy ma za zadanie czuwac nad rownowaga wielkosci produkcji (ilosci produktow) i ilosci gotowki wprowadzanej do cyrkulacji spolecznej majacej fizyczne pokrycie w tej produkcji.
Doskonale wiem, ze znajda sie "mondrzy i zaradniejsi", aby ta rownowage zachwiac i mam "specjalne" dla "nich" srodek, zeby do takiego "cyrku" nie moglo dojsc, czego nie moge ujawnic (sposobu) publicznie jak takiemu "procederowi" zaradzic.
==============================
jasiek z toronto
jasiek z toronto
 
Posts: 971
Joined: Mon Dec 31, 2007 8:40 am

Re: Nie jestem profesorem, ale czekam na pytania, ktore bardzo

Postby Jerzy Ulicki-Rek » Thu May 06, 2010 6:40 am

Jan,
to nie ja tylko Erwin wierci ci dziure w brzuchu i slusznie:) bo im wiecej wiemy tym lepiej. :D

Jerzy
Wolna Polska zaczyna sie tutaj
User avatar
Jerzy Ulicki-Rek
 
Posts: 9344
Joined: Tue Nov 06, 2007 2:10 pm

PreviousNext

Return to NIEZALEZNY UNIWERSYTET INTERNETOWY/Independent Internet University

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest