Chemiczny Bałtyk

Chemiczny Bałtyk

Postprzez krzysiek4 » Pt wrz 26, 2014 5:45 pm

Bałtyk jest jednym z najbardziej zaśmieconych materiałami wybuchowymi akwenów wodnych na świecie. Marynarka Wojenna szacuje, że w trakcie I i II wojny światowej w Bałtyku postawiono 100 tys. min morskich. Ale być może jest ich nawet dwa razy więcej. O ile jednak wojsko radzi sobie stopniowo z usuwaniem tych pozostałości, to w ogóle nie zajęło się jeszcze zatopionymi w głębinach wielkimi składami broni chemicznej.

Obrazek

Zdaniem naukowców na dnie morza leży ok. 50 tys. ton amunicji chemicznej. To środki drażniące, m.in. iperyt, adamsyt, związki arsenu, ale także biały fosfor i tabun. Biały fosfor znajdował się w bombach zapalających, którymi alianci zbombardowali ośrodek w Peenemunde, część z nich wpadła do morza. Z kolei tabun pod koniec wojny został zatopiony przez Wehrmacht.

Do wody wyrzucono też puszki z kwasem pruskim (cyklon B). Na dnie spoczęły bomby lotnicze z gazem trującym, miny, pojemniki i granaty. ? Poniemiecka broń chemiczna była zatapiana przez Rosjan do 1947-1948 roku, chociaż i później zdarzały się taki przypadki. Zdaniem ekspertów istnieją poszlaki, że armia sowiecka także w późniejszych latach topiła broń chemiczną, tym razem pozbywając się nadwyżek ze swoich magazynów. Amunicja ta jest dziś w fatalnym stanie. Z najnowszego raportu organizacji HELCOM (monitoruje środowisko naturalne Bałtyku) wynika, że od 1994 roku do 2011 roku odnotowano ponad sto przypadków wyrzucenia gazu (w postaci zbrylonej) na plażę, lub wyłowienia go przez rybaków. Niektórzy z nich zostali poparzeni.

http://youtu.be/36OWjTa7mRM

http://video.anyfiles.pl/Chemiczny+Bałtyk/Ciekawostki+i+podróże/video/88399


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Bałtyckie ryby mogą cię zabić

W Bałtyku znajduje się dużo trujących substancji oraz pocisków - pozostałości z II wojny światowej. Zanieczyszczenia są poważnym zagrożeniem dla stworzeń morskich oraz - pośrednio - dla ludzi. Ryby z Bałtyku zaczynają mutować, a zjedzenie takiej ryby poważnie nam zaszkodzi!

Po II wojnie światowej zdecydowano się zatopić broń należącą do Niemców. W 1947 roku zrzutów do morskich wód dokonali Brytyjczycy i Rosjanie. Najwięcej pocisków zatopiono w Głębi Gotlandzkiej i Głębi Bornholmskiej.

- Nasze badania pokazały, że w samej Głębi Gotlandzkiej mamy około 8 tys. bomb i pocisków, które zanieczyszczają środowisko. Potwierdziliśmy, że wokół tych obiektów występuje skażenie dna morskiego. Do tej pory było to raczej spekulacją" - wyjaśnił dr Jacek Bełdowski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk, koordynujący prace uczonych.

Co zalega na dnie morza?

80 proc. zalegających w Bałtyku chemikaliów stanowi iperyt, czyli gaz musztardowy. Na szczęście w temperaturze wód Bałtyku gaz ten zamarza i skażenie sięga tylko kilku metrów w okolicy składowiska. Pozostałą część chemikaliów stanowią związki parzące oparte o arsen, a w kilku miejscach także gaz zabijający - tabun.

Co z rybami?

- W ramach projektu badamy m.in. wpływ chemikaliów na ryby pływające w miejscach składowisk. Mają one więcej chorób, niż te z innych rejonów Bałtyku. Zaobserwowano też u nich wady genetyczne - tłumaczył Bełdowski.

Łowienie ryb w Bałtyku nie jest zakazane na żadnym obszarze - nie pozwala się jedynie łowić ryb dennych.

rozmówca PAP. Jak wyjaśnił, wprawdzie łowienie ryb w tych miejscach jest odradzane, ale zakazane jest tylko rybołówstwo denne, czyli zmuszające do ciągnięcia ryby z dna.

Jednak chore ryby są zagrożeniem dla zdrowia ludzi.

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/baltyc ... 54276.html


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx




Na dnie Morza Bałtyckiego tyka bomba.

Nikt nie wie gdzie leży dokładnie, ale w każdej chwili mogą na nią się natknąć przypadkowe osoby. To bomba chemiczna, która już nie raz ciężko poparzyła rybaków. Nikt nie wie co zrobić z tym śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Ta historia zdarzyła się 8. stycznia 1997 roku, ale dopiero teraz trafiła do publicznej wiadomości. Załoga kutra z Władysławowa wypłynęła na łowisko oddalone 30 mil od miasta. Wyciągając sieć rybacy spostrzegli, że oprócz ryb zaplątało się w niej bryła dziwnej gliny. Początkowo rzucili ją po prostu na bok pokładu, żeby później kapitan zdecydował, gdzie ją wyrzucić. Niestety trochę "gliny" przylgnęło im do butów i roznieśli ją po całym kutrze.

"Lubię porządek, więc jak zauważyłem na pokładzie bryłę gliny wielkości wiadra, kazałem ją wrzucić do kontenera w porcie. (...) Wieczorem biorę prysznic, patrzę, a na ciele pojawiają się plamy..." - opowiada portalowi onet.pl Mirosław Jachimkowski, wtedy właściciel kutra. Następnego dnia plam miał więcej. To samo spotkało innych załogantów.

Na rękach i twarzach rybaków z plam zaczęły powstawać bąble wypełnione cieczą, która zakażała kolejne miejsca na ciele. Jeszcze po pół roku atakował ich ból gardła i narośle. Jachimowski spędził 19 dni w szpitalu, wycięto mu narośl. Na ręku, w miejscu gdzie substancja wyżarła mu ciało do kości, wciąż ma bliznę. Wtedy w styczniu 1997 roku zarządzono wyprowadzenie skażonego kutra z portu, sprzątaniem zajęły się specjalne chemiczne jednostki wojskowe.

Co wyciągnęli dokładnie nie wiadomo. Na pewno jakieś pozostałości broni chemicznej, którą alianci topili w Bałtyku pod koniec II Wojny Światowej. Najwięcej w okolicach Gotlandii i Bornholmu. jednak ani dokładne ilości trucizn, ani miejsca ich zatopienia nie są dokładnie znane. Szacuje się, że do roku 1947 w Bałtyku znalazło się od 6,5 do 15 tys. ton bojowych środków trujących. Znajdują się one w minach, pociskach, bombach, ale też w zwykłych pojemnikach, kontenerach, beczkach. W sumie to od 42 tys. do 87 tys. ton materiałów zawierających trucizny. Po 60 latach wiele z tych pojemników i pocisków dawno jest przeżarte rdzą.

Problem skażenia Bałtyku powraca, m.in. przy temacie budowy gazociągu Północnego na dnie Bałtyku. Planująca go spółka Nord Stream zapewnia, że będzie korzystać z dostępnych danych na temat zatopienia broni chemicznej. Tyle że te są bardzo niedokładne.

Oficjalnie przypadek kapitana Jachimkowskiego, to ostatni raz, gdy wyłowiono broń chemiczną z Bałtyku. Jednak onet.pl dotarł do pana Ryszarda, doświadczonego rybaka z Władysławowa, którego opowieści wskazują na co innego. "Ja fląder tam nie jadam. I wcale nie chodzi o to, że mi nie smakują, wręcz przeciwnie. Nie jadam, bo przez lata na morzu napatrzyłem się na setki owrzodzonych fląder. One żerują przy dnie, tam, gdzie leży ten iperyt. Ale to jest temat tabu" - opowiada pan Ryszard i dodaje, że przypadki wyławiania chemikaliów zdarzają się znacznie częściej. "Ja sam kilkukrotnie wyławiałem. Nie wiem, co to było, ale na pewno jakaś metalowa beczka. Wtedy zawsze szyper od razu kazał ciąć sieci, byleby to świństwo nie znalazło się na pokładzie. Potem chodził, mówił: ani słowa w porcie, zostaje to między nami. I tak to jest. O tym się nie mówi" - opowiada.

Przez ponad 40 lat, aż do 1984 r., Finowie magazynowali na dnie Zatoki Fińskiej odpady po produkcji papieru. W ich skład wchodzą toksyczne - nie tylko dla flory i fauny morskiej, ale i człowieka - dioksyny. Póki nikt nie rusza zbiorników z chemiczną bombą zmagazynowaną tuż pod dnem morza, nie stanowią one zagrożenia.

Obecnie toksyczne dioksyny zalegają zaledwie 20 cm pod dnem Bałtyku w Zatoce Fińskiej. Według fińskich badań toksycznym odpadom towarzyszy - niczym zapałka lontowi - około 900 min morskich z okresu II Wojny Światowej.

Po II wojnie światowej ZSRR i NRD zatopiły w Bałtyku 65 tys. ton BST, będących na wyposażeniu armii III Rzeszy. O ekologicznych skutkach przedsięwzięcia nikt wtedy nie myślał. Problemy zaczęły się już wkrótce - w latach 50. raz po raz zdarzały się wypadki wyrzucenia niebezpiecznych ładunków na plażę i wyłowienia ich przez rybaków. W 1955 r. w okolicy Darłówka poparzeniu uległo kilkadziesięcioro dzieci, które miały kontakt z przyniesionym przez fale iperytem. Mimo upływu lat podobne wypadki zdarzały się na Bałtyku regularnie. Na polskich wodach terytorialnych ostatnie takie zdarzenie zanotowano w styczniu 1997 r. - poparzonych zostało osiem osób. Największe skupiska BST znajdują się w Głębi Bornholmskiej i Głębi Gotlandzkiej.


Obrazek


Pojemniki, w których znajdują się silnie trujący iperyt, luizyt, tabun i inne związki, są skorodowane. Dopóki zalegają nienaruszone, przykryte warstwą piasku, ryzyko rozproszenia jest stosunkowo niewielkie. Naukowcy twierdzą, że jeśli nie wiemy, jak się zabrać do wydobycia BST, to lepiej go nie ruszać.


Jest jeszcze inny problem. Na dnie Bałtyku spoczywa kilka tysięcy wraków. Nikt do końca nie wie, co jest w ich środku. A mogą to być znacznie większe bomby, niż dotąd znajdowane.

http://gamover.org/viewtopic.php?t=1678







-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5341
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Powrót do Historia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron